Gość: tekisk Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.08.04, 20:16 zapomniałam jeszcze o : - ogromnych ilościach proszku do pieczenia w ciastach - ciasto pieczone na " gołej blasze " , bez folii ( nie znoszę metalicznego posmaku ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tekisk Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.08.04, 20:27 i sorry za błąd - powinno być barbarzyństwem >;| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryka1 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.08.04, 21:01 A ser zółty jedzony z dżemem ? Moze być ? Odpowiedz Link Zgłoś
e_katt Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 07:07 Z dżemusem mówisz? A nie z musztardą przypadkiem (jak w 'Wojnie Domowej')? ;-) Kurka, takie połączenia to akurat bardziej podchodzą mi pod kategorię 'kulinarne dziwactwa' albo 'kulinarne-zachcianki-konsumowane-w- skrytości-serca' (żeby bliźniego nie zrazić do siebie..) ;-DDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
yossek Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 17:42 Żółty ser z musztardą...hmmm palce lizać. Odpowiedz Link Zgłoś
lomas ser zółty z dżemem 26.08.04, 23:18 A ja lubię ser zółty z dżemem, to namiastka sera żółtego ze stroopem (chyba tak się to nazywało), dostawałam takie coś od koleżanki i zaraziłam pół rodziny jedzeniem sera żółtego na słodko. Ach stroop śliwkowy albo jabłkowo-śliwkowy pyszne to było, szkoda ze koleżanka wyniosła się już z Holandii :( Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze dzem z serem 26.08.04, 10:11 Mniam mniam - moze byc, prosze o dokladke, tylko zeby byl truskawkowy. Ew. powidla. Dziekuje z gory, barbarzynskie i dumne zet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s. Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.csk.pl 26.08.04, 09:06 w moim domu to byście się "najedli"....już dawno zrezygnowałam z obiadów mojej mamy...chętnie sama bym gotowała posiłki, no ale zaczyna się rok szkolny i nie za bardzo miałabym czas....mnie np dziwi, że moim rodzicom i siostrze smakują taklie "potrawy" jak: rozgotowane "spaghetti" bądź inny makaron z sosem ze słoika+podsmażona pierwsza lepsza wędlina, albo ryż gotowany w wodzie z wegetą i oczywiście do momentu aż sie rozgotuje do tego sosik ze słoika, leczo, czyli wszystkie mieszanki warzywne nabyte w zamrażarce w sklepie spożywczym, oczywiście z podsmażaną kiełbaską, bo jakby mogło być inaczej, i koncentrat pomidorowy do tego, pyzy, również mrożone z zasmażką z cebuli i wędliny, niemal kazda zupa musi być gotowana na mięsie, po wierzchu tylko oka tłuszczu pływają, mielone przyprawiane wegetą i innymi cud-mieszankami przypraw, jakże wymyślne sałatki typu pomodor+ogórek+papryka lub puszka czegoś+ puszka czegoś, ozywiście doprawione sosem sałatkowym knorra i obowiązkowo majonez, shcabowy z mięsa co nawet obok schabu nie leżał, w ohydnej panierce...brrrrr...ja rozumiem, ze rodzice poracują, i trzeba coś szybko przygotować do jedzenia, ale zrobienie własnego sosu do makaronu naprawdę nie jest pracochłonne.... Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 10:14 Gość portalu: s. napisał(a): > w moim domu to byście się "najedli"....już dawno zrezygnowałam z obiadów > mojej mamy...chętnie sama bym gotowała posiłki, no ale zaczyna się rok > szkolny i nie za bardzo miałabym czas.... (...) > ja rozumiem, ze > rodzice poracują, i trzeba coś szybko przygotować do jedzenia, ale zrobienie > własnego sosu do makaronu naprawdę nie jest pracochłonne.... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
m_q Sernik w CK Dezerter :-/ 26.08.04, 09:12 W gospodzie CK Dezerter na Brackiej w Krakowie kucharz niszczy zupełnie przyzwoity sernik podgrzewając go w mikrofali a potem "ozdabiając" bitą śmietaną w sprayu. Produkt końcowy jest niejadalny (IMHO). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marinik Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.04, 10:11 Moge swoje 3 grosiki??????? Pewnie nie bedzie to mila dla niektorych wypowiedz, ale coz-takie jest akurat moje zdanie. Zwroccie prosze uwage, ze wg pogladu wielu z Was cos tam jest barbarzynstwem zas dla innych - to calkiem normalne, akceptowalne. Wiec moze dajmu sobie jednak spokoj z tym watkiem- jak sadze on nic nie wnosi. Nie wiem jak to ujac w slowa ale prawde mowiac - przypomina mi to takie nieco snobistyczne gadanie o tym co wypada a co nie wypada. czuje sie tak jak czytajac artykul w ostatnim Men's Health o tym ile i jakich zegarkow na rozne okazje miec powinienem, zeby byc facetem z klasa. Dziwadekla kulinarne zawsze bywaly, to ze cos nam nie smakuje nie musi oznaczac wcale, ze to barbarzynskie jest. A niestosowanie sie do pewnych zelaznych regul sztuki kulinarnej wg mnie wynika ze zwyczajnej biedy, pospiechu, nieprzywiazywania wagi do faktu, ze to sztuka moze wlasnie byc, a jest wykla proza. Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 10:17 A mi sie wydaje, ze jednak wnosi. Jasne - sa kwestie sporne: jedli wcinaja placki ziemniaczane z cukrem, inni nie, jedni doprawiaja salatki octem spirytusowym, inni sie krzywia, jedni...itd; dyskutuje sie w tym watku sprawy gustu, chociaz to lekko bez sensu - ale przeciez na zasadzie przekomarzania. Ale oprocz gustow sa tez kuchenne grzechy i przestepstwa. Grzesznikow powinno sie nawracac, a przestepcow - resocjalizowac (precz z vegeta z kuchni!). zet Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 10:22 (precz z vegeta z kuchni!). Pozwolę sobie (nad)użyć słów Sienkiewicza: A vegetę pod lód ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marinik Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.04, 10:27 a niby czemu PRECZ ????? Uzywam i vegety i jarzynki i kucharka i ziarenek smaku rornych takich. I nie czuje sie barbarzynca. Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 10:49 > a niby czemu PRECZ ????? Uzywam i vegety i jarzynki i kucharka i ziarenek smaku > > rornych takich... ...i wszystko smakuje tak samo, i w dodatku byle jak, bo ta bomba chemiczna zabija wszystko inne. Kiedyś robiłam z koleżanką pasztet z zająca (znajomy myśliwy), robiłyśmy u niej, już był podzielony na dwie porcje do blach, przypętała się sąsiadka, wścibska, wlazła do kuchni i zaraz poleciała do siebie po vegetę, bo przecież "zapomniałyście dodać, a to przecież musi być", cholera jedną blachę nam załatwiła tym szajsem, przed drugą mama koleżanki wystawiła ją za drzwi. Uwierz mi, bo próbowałyśmy obydwu - jeśli ktoś wie, jak smakuje prawdziwy pasztet z zająca, to ten doprawiony wegetą smakuje jak GÓWNO! I tym samym gównem smakuje wszystko, co zostało tym śmieciem przyprawione. Odpowiedz Link Zgłoś
m_q 8-O 26.08.04, 10:56 emka_waw napisała: > przypętała się sąsiadka, wścibska, wlazła do kuchni i zaraz poleciała do siebie > > po vegetę, bo przecież "zapomniałyście dodać, a to przecież musi być", cholera > jedną blachę nam załatwiła tym szajsem, przed drugą mama koleżanki wystawiła ją > > za drzwi. A ostrzegają w "997" żeby zamykać drzwi i byle kogo nie wpuszczać ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marinik Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.04, 11:00 1/ bardzo prosze - odpusc sobie te wulgaryzmy !!!!!! 2/ jesli vegete traktujesz jak przyprawe albo jak wylaczna przyprawe to sie nie dziwie efektu. 3. z tego co wiem w dodatkach typu Vegeta sa zwykle sol, cukier, papryka i suszone rozdro warzywa w roznyc kombinacjach - niby z jakiej racji ma to smak potrawy popsuc?? Odpowiedz Link Zgłoś
amused.to.death Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 11:05 > 3. z tego co wiem w dodatkach typu Vegeta sa zwykle sol, cukier, papryka i > suszone rozdro warzywa w roznyc kombinacjach - niby z jakiej racji ma to smak > potrawy popsuc?? Sama naturalność... np. glutaminian sodu Glutaminian sodu - sól jednosodowa kwasu glutaminowego. "Dziś używa się glutaminianu na całym świecie jako popularnego dodatku do żywności, jest np. składnikiem zup instant, sosu sojowego, konserw rybnych. Jego rozpowszechnienie budzi jednak zaniepokojenie - nie jest jasne, czy spożywany w dużych ilościach jest bezpieczny dla człowieka. Ostatnio zidentyfikowano nową jednostkę chorobową - syndrom chińskiej restauracji - związaną z nadmiernym spożyciem glutaminianu sodu lub nadwrażliwością na niego. Objawy to zawroty głowy, palpitacje serca, nadmierna potliwość i uczucie niepokoju". Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 11:06 W dodatkach typu Vegeta sa tez barwniki, wzmacniacze smaku, 'aromaty identyczne z naturalnymi' itd itd - jak mowia znajomi Angloe 'all lovely E-numbers'. Tak - to troche jest kwestia gustu, ale tez i szacunku dla siebie (zdrowia i smaku). Jesli moge, omijam zywnosc z 'E-numbers'. Tekscik ponizej - na zdrowie. zet Wzmacniacze smaku Jako substancje działające na zmysł smaku wykorzystuje się w żywieniu niektóre kwasy organiczne i ich sole. Powszechne zastosowanie znajduje glutaminian sodowy jako substancja wzmacniająca naturalny smak wielu środków spożywczych pochodzenia zarówno zwierzęcego jak i roślinnego. Z początkiem lat 90-tych ograniczono w Polsce użycie glutaminianu sodu w przemyśle spożywczym ze względu na jego znaczenie w procesach przemian aminokwasów zachodzących w mózgu. Jak można wnioskować, pozytywny wpływ glutaminianu na te procesy nie powodowałby raczej ograniczenia użycia. Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, odsyłam do lektury - przeczytajmy co jest napisane na opakowaniach tak szeroko i nachalnie reklamowanych "gorących kubków" (z założenia mających stanowić odrębny, intergralny posiłek, czy chociażby "przekąskę") lub opakowaniach produktów stanowiących dodatek do potraw, jak chociażby tak popularna i lubiana przez większość gospodyń domowych Podravka-Vegeta. Praktycznie - nie ma produktu, będącego dodatkiem do zup, sosów itd. (a nie będącego płynem, jak np. Maggi), który by nie bazował na glutaminianie sodu. ( wegetarianizm.gery.pl/index.php?akcja=cywil ) Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 11:35 > 1/ bardzo prosze - odpusc sobie te wulgaryzmy !!!!!! Wszystkie wulgaryzmy, jeśli nie zauważyłaś, są tylko i wyłącznie pod adresem wegety, i mojego stosunku do tego czegoś nie zmienię. A do tej pory mnie telepie, jak wspomnę ten zmarnowany pasztet, bo z taką ilością przypraw nawet dla psa się nie nadawał. > 2/ jesli vegete traktujesz jak przyprawe albo jak wylaczna przyprawe to sie nie > > dziwie efektu. Vegeta jest wyłącznie marnym substytutem przyprawy, napędzanym chemią, syntetycznymi barwnikami i smakami oraz glutaminianem sodu, czyli tablica mendelejewa w torebce. > 3. z tego co wiem w dodatkach typu Vegeta sa zwykle sol, cukier, papryka i > suszone rozdro warzywa w roznyc kombinacjach - niby z jakiej racji ma to smak > potrawy popsuc?? Jak już pisałam, jest tam jeden wielki chemiczny śmietnik, a nie warzywa. Sama na zimę robię różne przetwory i suszę co poniektóre warzywa, i w dalszym ciągu vegeta smakuje przy nich jak gówno. A nawet gdyby to było tylko to, co napisałeś, to przecież każda potrawa wymaga innej kombinacji dodatków i przypraw, prawda? Jeśli do tego mam coś jeszcze dokładać, doprawiać, poprawiać, to po co w ogóle mi vegeta? Świerze warzywa i zioła są o niebo lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiulek Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.migutmedia.pl 26.08.04, 13:56 obiecuję, obiecuję, że nie kupie juz vegety !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
m_q Gastronomiczna zgroza z ananasem z PRL-u... 26.08.04, 10:17 ... czyli "kotlet po hawajsku" czasami dopadający nas znienacka w zakładach żywienia zbiorowego.... Odpowiedz Link Zgłoś
allumeuse_21 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 10:59 w kuchni mojej tesciowej jedyne warzywa jakich mozna uswiadczyc do wloszczyzna w lodowce, ogorki malosolne i pomidory. cale zycie robi tylko 3 zupy: krupnik, rosol, pomidorowa. na drugie jedynie: schaboszczak lub pieczony indyk/kurczak. do tego absolutnie zadnej surowki ani warzyw! kochana z niej kobieta ale zapracowana i do kuchni nie ma serca :( jedyne owoce jakie kupuje to banany.. caly rok.. narzeczony nauczony wlasnie konserwatyzmu, zrobilam mu jajecznice z kurkami to uslyszalam ze "nie bedzie tego jadl bo mama mu w domu nie dawala tego".. a ja tak lubie gotowac rozne pyszne, czesto egzotyczne rzeczy.. i jedzenie jest moim najwiekszym nalogiem.. w podstawowce najbardziej lubilam zestaw: kanapka z boczkiem + druga od razu do zagryzania z nutella. co do mikrofali: mieszkalam przez rok we francji i moi zywiciele kupowali tylko gotowe, mrozone potrawy.. no i odgrzewalam sobie to dzien w dzien w mikrofali.. po powrocie do polski lecze sie u gastrologa :( mikrofala to powolny morderca! i jeszcze co do dziwactw: moj tata majacy gust malo wyrafinowany moglby jesc codziennie tylko i wylacznie garnek ziemniakow z omasta i chleb z 1cm masla. i jeszcze owoce bo to "owocowy chlopak", z koleji moj brat potrafi przejac pieczen z piekarnika, wyjac, odkroic plaster grubosci 2-3cm dla rodziny i cala reszte [1-1,5kg mięcha] pochlonac w tajemnicy. nikt mu tego nie zaluje bo ma nascie lat ale zeby chociaz z jakimis warzywami!! Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch pytanie o mikrofale 26.08.04, 11:21 Oddałem sie lekturze wątku i dręczy mnie pytanie: Jak to jest z mikrofalówkami? Wyjaśnię od razu - nie mam, a nawet (chyba???) nie jadłem niczego przygotowanego w tym ustrojstwie. A tu czytam, że komuś służy tylko do odmrażania, komuś do robienia żarcia dla psa... To PO CO SIĘ MA mikrowelę? Można w tym zrobić obiad? Pieczeń upiec czy to tylko gadżet zawadzający w kuchni? A co do barbarzyństwa - nie będę wyjątkiem: - rozgotowane wszystko na amen, - makaron z "pszenicy spożywczej" rozklejający się w bezkształtną bryję - dodawanie cukru do wszystkiego, co musi być cierpkie lub gorzkie, ale to grzech przemysłu spożywczego - tonik, czy sok cytrynowy z kartonu, słodki niemożebnie. - z tej serii podawanie gościom posłodzonej w kuchni herbaty lub kawy. "No ale przecież tylko dwie łyżeczki"... :-[[[ - picie gorzkiej kawy widziane jako dziwactwo, z czym należy walczyć argumentem: nie wiesz, co dobre. I olśniewające: No to może chcesz mleka? (na mleko mam alergię jak jasny gwint!) Odpowiedz Link Zgłoś
e_katt cukier w sokach owocowych 26.08.04, 11:47 Ja nie wiem, czy tylko ja mam takie fanaberie, ale jeśli kupuję sok z czarnych porzeczek, to wolałabym, żeby nie był to syrop porzeczkowy.. (tylko czy bez tego cukru nie byłby to płyn, po którym jeno zębami można zgrzytać?..) W każdym razie, kiedyś, w celach naukowych (hehe..), zakupiłam karton rzeczonego soku. Połowę przelałam do dzbanka, a połowę, która została w kartonie, uzupełniłam niegazowaną mineralną. Badania sensoryczne (heheh ) niezbicie dowiodły, że sok nierozcieńczony to słodki ulepek (który nijak pragnienia nie gasi!), rozcieńczony zaś dopiero był możliwym do picia.. Po prostu: dodatek wody dopiero sprawił, że sokowi odjęta została męcząca słodycz. Cóż.. (tylko nie poczytujcie mi powyższych wywodów na temat dolewania wody do soków za pragnienie upowszechnienia tego procederu wśród producentów soków.. :-DD) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hebra Re: cukier w sokach owocowych IP: *.taeu.com 26.08.04, 15:55 ja w sprawie jogurtu, po rpostu nie trawię tych rzadkich gniotów sprzedawanych w sklepach jako jogurty natutalne przecież jogurt powinien być tak gęsty, żeby się nie wylewał z kubka Odpowiedz Link Zgłoś
amused.to.death Re: cukier w sokach owocowych 26.08.04, 17:48 przecież bakomy się nie wylewa?, można go prawie kroić. Inne nie wiem. Nie kupuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Camille Re: pytanie o mikrofale IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 27.08.04, 01:01 Co do mikrofalowki, to owszem posiadam, nawet juz druga, ale w zyciu w niej nic nie ugotowalam! Natomiast nie wyobrazam sobie zycia bez niej jezeli chodzi o podgrzewanie pewnych rzeczy typu mleko na kakao lub resztek z obiadu typu makaron/spaghetti!/, ryz, mieso z grila. Mikrofale powoduja, ze te z gruntu suche rzeczy podgrzane pod przykryciem nabieraja "zycia"-staja sie miekkie, soczyste, nie trzeba do nich dodawac tluszczu. Jestem wiec za, a moze i przeciw - w tym wypadku to zdanie ma sens. Za szybkim podgrzaniem, przeciw prawdziwemu gotowaniu...... Odpowiedz Link Zgłoś
mantha Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 26.08.04, 12:55 Szkoda, ze ten watek skrecil w strone: "kulinarnym barbarzynstwej jest to, czego JA nie lubie i nie jadam" a moglo byc calkiem ciekawie. W koncu kogo obchodzi, ze x nie znosi i nie wyobraza sobie zoltego sera z dzemem, a y uwielbia (osobiscie znam wiele takich postaci) - to nie zadne barbarzynstwo tylko po prostu tak lubi i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
m_q Masz całkowitą rację :-) 27.08.04, 13:48 mantha napisała: > Szkoda, ze ten watek skrecil w strone: "kulinarnym barbarzynstwej jest to, > czego JA nie lubie i nie jadam" a moglo byc calkiem ciekawie. W koncu kogo > obchodzi, ze x nie znosi (...). Niestety masz rację. Czym innym jest ekstrawagancja w kuchni czy indywidualne gusta a czym innym zniszczenie dobrej potrawy barbarzyńskim działaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cynamoon Re: jeszcze jedno barbarzynstwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 16:55 mi sie przypomnialo. Wiele osob uwaza, ze salatka a nie daj boze surowka musi byc tak drobno pokrojona, ze wlasciwie odpowiedniejsze byloby okreslenie posiekana. Nie raz oberwalo mi sie, kiedy poczestowalam (byłą na szczescie ;-)) tesciowa salatka np.grecka. Warzywa krojone w 1 lub 1.5cm kostke, (zblizone wielkoscia do oliwek) "To ty noza nie masz, tylko tasakiem to musialas porabac?" To samo moj szanowny eksmazlonek: Dobre, ale byloby lepsze, gdyby nie bylo tak grubo porzniete..." grrr... A u tesciowej kazdy wytwor salatkowo- warzywny wygladal tak, jakby spedzil kilka minut w blenderze... Kiedys bylam zlosliwa i salatke faktycznie nieco zblenderowalam. Bardzo im smakowala...;-)Tesciowa pochwalia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sz wydaje się jednak ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 13:45 wydaje się jednak ... że jarzyny smakują sobą, kiedy je czuć na podniebieniu chrupać, językiem dotykać, sycić się, mlaskać papki i ciapki zdatne do natychmiastowego przełykania zostawmy dla dzieci bezzębnych trwajmy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pop Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.star.net.pl 29.08.04, 13:40 Od razu przypomniały mi się wyczyny mojej ciotki,która mieszka w USA i uważa się za znawczynię praktycznie każdej kuchni świata,uwielbia się tym chwalić i nie da sobie wytłumaczyć,że coś zrobiła zle.Dam przykład: tzatziki-to według niej ser biały z surowym posiekanym ogórkiem. pizza-będzie ciężko wytłumaczyć,ale w jej wykonaniu wygląda to tak:rozlewa się na blachę ciasto płynne jak na nalesniki (składników nie znam) posypuje serem i szynką i piecze. Aha,kiedy była ostatnio w Polsce i urządzała Wigilie,podała do ryby frytki, i sałatki jarzynowe jak w barze szybkiej obsługi. W dodatku praktycznie wszystkie potrawy były zimne.Jest to tym bardziej dziwne,jeżeli dodać,że w jej rodzinym domu gotuje się naprawde dobrze,a ona sama zjezdziła praktycznie całą Europę, na co dzień jada w restauracjach( nie fast food) często chodzi do włoskiej pizzerii czy meksykańskich lokali.Nikt nie wie skąd ona bierze te swoje przepisy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
gonia225 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 30.08.04, 13:08 Moi współlokatorzy. Przykład wczorajszego obiadu-kolacji:kotlety mielone usmażone w tonie oleju + ziemniaki polane olejem ze smażenia, w którym pływa przypalona bułka tarta z kotletów. Ale najlepsze jest to, że zostało to pozostawione na noc na kuchence tzn. kotlety na patelni + resztka ziemniaków. Dziś rano o siódmej powalił mnie "cudowny zapach" przypalonej cebuli i tłuszczu. Okno oczywiście zamknięte. I tak co tydzień, bo właśnie tak u nich wygląda główny niedzielny posiłek. Oczywiście dziś te resztki zostaną zjedzone. Fuj!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrigez Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:32 Mnie sie wydaje, że wiekszość kulinarnych barbarzyństw to niestety pretensjonalne wymysły forumowiczów. Ktoś może sobie dodawać Vegety do czego chce i nie świadczy to o jego "barbarzyństwie" tylko o tym, że nie jest w pełni świadomy jak bardzo ogranicza sobie smakowe horyzonty. I tak z wieloma innymi "barbarzyństwami", choćby nieszczęsne ziemniaki. Polacy jedz ziemniaki prawie do kazdego posiłku, wiekszości z was to przeszkadza a nikt sobie nie zada pytania dlaczego wcinaja te ziemniaki? Na forum kuchnia zbierają się ludzie zainteresowani kuchnią, a dla wielu naprawde wielu ludzi smak i forma podania ma zerowe znaczenie. Chodzi o to by zjeść. I kieruja sie nawykami. Stąd ziemniaki, schabowy etc. Gorące kubki przeszkadzają, to prosze bardzo zróbcie coś o smaku grochówki tak szybko jak gorący kubek. Gorący kubek nie jest pełnym obiadem. Jest po to by zjeść coś gdy nie można lub nie ma się warunków by zrobić. Przecież to substytut. Fix-y i inne proszki mają skrócić czas i dla osób o niezbyt wyrafinowanym poczuciu smaku wchodzą całkiem nieźle. Niekażdy traktuje codzienny posiłek z namaszczeniem, jemy w ciągu tygodnia to co lubimy i mamy czas zjeść - bardzo czesto też trzeba to zrobić i takie codzienne gotowanie nie daje czasu na zabawę w krojenie i parzenie pomidorów do sosu do spaghetti. Łatwiej i szybciej skorzystać z gotowego. Trzeba zrozumieć, że te produkty są dla osób które chcą zjeśc, a nie przyrządzać. Moje pretensjonale wymysly odnośnie kulinarnego barbarzyństwa innych no bo przecież nie mojego, ja jestem cywilizowany kulinarnie wyedukowany: - formalizm kulinarny, czyli risotto bez sera porcini nie ma prawa nazywać sie risotto tylko wariacja na temat risotto, - postawa kucharz-pan: goście przychodzą do mnie na obiad i ma im po pierwsze smakować, a ich nawyki tylko drażnią wrażliwą duszę szefa kuchni( nie solimy, nie pieprzymy bez wcześniejszego spróbowania!!!); po za tym nie uwzględnianie w menu kogo się zaprasza, wegetarianina na kotlety to chyba jest przestępstwo, tak samo osobę przy tuszy na potrawe tłustą. Zapraszając nie gotujemy dla siebie tylko dla innych i nie po to gotujemy by słuchać pochwał tylko by inni jedli i im smakowało! by innym zrobic przyjemność - fanatyzm odnośnie jednego dodatku: np. czosnek, smaczny w niektórych przypadkach i w odpowiednich ilościach, nie można jednak nadmiernie czegoś "przyczosnić"(?)i dodawać do wszystkiego, a są tacy co czosnek jak jabłko jedzą,( skoro im smakuje to nic w tym zlego, ale litości dla innych), ale to samo sie tyczy serów ( do wszystkiego co ciepłe) i dużo innych manii - no i kucharskim barbarzyństwem jest ganienie i nie cenienie czyjegoś gotowania codziennego gdy sie samemu gotuje okazyjnie Pozdrawiam barbarzyńców i niebarbarzyńców kulinarnych. Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 30.08.04, 14:45 Wg pwn-owskiego slownika ( sjp.pwn.pl/haslo.php?id=3457 ), barbarzynstwo to «brak cywilizacji i kultury; nieokrzesanie, dzikość, okrucieństwo» Oczywiscie - mozna sie upierac, bo normy barbarzynstwa - tak samo, jak normy okrzesania, sa zalezne od kultury; a sa ludzie o niskiej kuchennej kulturze i ci, o wysokiej. Ranking jest po prostu subiektywny - to bylo wiadomo od poczatku (tak samo jak lekki ton, bo mysle, ze ci, ktorzy narzekaja na obiadki tesciowej, jednak je bez slowa przelykaja, a nie udowadniaja, ze 'makaron ugotowany al dente szlachetniejszy jest'). Elity tez sa potrzebne ;-) zet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:50 nie pretensjonalne. Raczej cos co niektórym z nas doskwiera. Ot na szczescie - jak mozna zauwazyc - wielu z nas probuje podchodzic do tego z humorem (czyli rowniez tolerancją) i co wiecej jakos probowac moz enie tyle zmieniac innych, co otwierac im oczy, na roznice miedzy siwezymi ziolami a vegetą. " a dla wielu naprawde wielu ludzi smak i forma > podania ma zerowe znaczenie. Chodzi o to by zjeść." Słusznie ale wiesz jaka radosc, gdy kogos zapraszasz i nagle widzisz ze zmienia sie cos w głowie, bo ten ktos widzi, ze jedzenie (łacznie z przygotowaniem) moze byc mile, milym czasem spedzonym na rozmowie, a nie gapieniu sie w TV "Gorące kubki przeszkadzają, to prosze bardzo zróbcie > coś o smaku grochówki tak szybko jak gorący kubek." jak juz ktos mam mus grochowki to nie przeskoczysz, ale mozna zrobic mnostwo rzeczy szybko i zdecydowanie smaczniejszych i zdrowszych "Przecież to substytut. Fix-y i inne proszki mają skrócić czas i dla > osób o niezbyt wyrafinowanym poczuciu smaku wchodzą całkiem nieźle" jesli tylko tak to ok, chodzi raczej o tych, dla ktorych jest to podstawa żywienia. "Moje pretensjonale wymysly odnośnie kulinarnego barbarzyństwa innych no bo > przecież nie mojego, ja jestem cywilizowany kulinarnie wyedukowany: > - formalizm kulinarny, czyli risotto bez sera porcini nie ma prawa nazywać sie > > risotto tylko wariacja na temat risotto," :)))) W wiekszosci przypadkow chodzi o ryz parboiled. Czy ktos probuje nazwac potrawe z kapusty pekinskiej bigosem - przeciez i tu kapusta i tu "postawa kucharz-pan: goście przychodzą do mnie na obiad i ma im po pierwsze > smakować, a ich nawyki tylko drażnią wrażliwą duszę szefa kuchni( nie solimy, > nie pieprzymy bez wcześniejszego spróbowania!!!); po za tym nie uwzględnianie w > > menu kogo się zaprasza, wegetarianina na kotlety to chyba jest przestępstwo, > tak samo osobę przy tuszy na potrawe tłustą. Zapraszając nie gotujemy dla > siebie tylko dla innych i nie po to gotujemy by słuchać pochwał tylko by inni > jedli i im smakowało! by innym zrobic przyjemność" NIe zgodze sie - i nie chodzi o relacje Pan-kucharz :) Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 30.08.04, 15:20 Gość portalu: giezik napisał(a): >> "Moje pretensjonale wymysly odnośnie kulinarnego barbarzyństwa innych no bo > > przecież nie mojego, ja jestem cywilizowany kulinarnie wyedukowany: > > - formalizm kulinarny, czyli risotto bez sera porcini nie ma prawa nazywa > ć sie > > > > risotto tylko wariacja na temat risotto," > Ja mam pytanie w kwestii formalnej - czy jest ser porcini? Zawsze mi się wydawało, że porcini, to borowiki, więc może chodzi o risotto z borowikami? Risotto bez borowików, to faktycznie nie risotto z borowikami.... ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrigez Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 22:45 Oczywiście, ma pani rację. Dziekuję za uważne przeczytanie i zwrócenie uwagi. Ser borwiki to totalny absurd. Sam nie czytam co piszę. Ser pecorino już lepiej by zamiast tych borowików wypadł a ja myślałem o borowikach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sqka ze słoika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:52 Pewnie już było o słoikach, nie wiem, bo z czasubraq nie przeczytałam wszyskich postów. Zrobiłam test wśród znajomych, także "wytrawnych" kucharek. I wyszło, że na pytanie o szybki i łatwy sos do makaronu/ryżu odpowiedziano: filet z kurczaka podsmażony na patelni + sos knorra/dolmio ze słoika i gotowe!!Wg mnie to dramat. Słoikiem/torebką można tylko zepsuć. Ok, może czasem jak już naprawdę nie ma nic w lodówce, no dobra. Ale żeby 90% uważało to za pyszny szybki sos? Pewnie nie mają neta i nie znają tego forum. Przy okazji przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni, że półprodukty z torebki/słoika uznałam za barbarzyństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: ze słoika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:54 a jednak w przyp. braku czasu postawie wyżej słoik nad torebkę (a jeszcze wyżej pomidory z puszki) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sqka Eee.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:58 Ciebie giezik nie podejrzewałam o takie barbarzyństwo;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: Eee.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 15:07 próbuje sobie przypomniec, kiedy po raz ostatni sosu słoikowego użyłem, ze 2 lata temu. ale pomidory z puszki w zimę oczuyiwsicie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: Eee.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 15:08 poza tym od czasu do czasu milo byc barbarzyncą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alienor Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.crowley.pl 30.08.04, 15:19 Cukier i slod: w reklamowanych jako superzdrowe i dietetyczne(!) musli i w KAZDYCH platkach kukurydzianych. Poniewaz sklad gotowych musli zwykle mnie nie zadowala, a poza tym jest w nich mnostwo cukru, zaczelam sama "komponowac" i ze zdumieniem i zgroza stwierdzilam, ze to, co takie zdrowe, wcale nie jest zdrowe: w wiekszosci platkow jest cukier i slod. Sprobujcie kupic nieslodzone platki kukurydziane. Odpowiedz Link Zgłoś
margala 3 łyżeczki cukru do herbaty 08.09.04, 13:12 Kulinarne barbarzyństwo - nadmierne słodzenie herbaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bruno Re: 3 łyżeczki cukru do herbaty IP: 217.11.133.* 08.09.04, 13:29 3 łyżeczki cukru sypane do herbaty, ale do kawy to nie mniej niż 5, bo przecież "to gorzkie". Dla mnie jakakolwiek ilość cukru w w/w to zbrodnia na smaku. Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: 3 łyżeczki cukru do herbaty 08.09.04, 14:59 > 3 łyżeczki cukru sypane do herbaty, ale do kawy to nie mniej niż 5, bo > przecież "to gorzkie". > Dla mnie jakakolwiek ilość cukru w w/w to zbrodnia na smaku. O ile to jest kawa lub herbata, a nie jakiś środek zastępczy typu miał i siano w torebce, tudzież bezkofeinowy rozpuszczalny smar do osi. W tym przypadku dokłada się tylko barbarzyństwo do barbarzyństwa. Szczyt_szczytów_barbarzyństwa: "rosół" i "zupa pomidorowa" z automatów Nescafe. Odpowiedz Link Zgłoś
e_katt zupy z automatu?! 09.09.04, 23:52 > Szczyt_szczytów_barbarzyństwa: "rosół" i "zupa pomidorowa" z automatów Nescafe. Hm, powiem jedno: pyszota musi to być.. A dozują te zupki, wedle życzenia klienta, z pianką lub bez? A gdzie tak fantastycznie można się płynnym glutaminianem sodu pokrzepić? Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: zupy z automatu?! 10.09.04, 09:08 > > Szczyt_szczytów_barbarzyństwa: "rosół" i "zupa pomidorowa" z automatów > Nescafe. > > Hm, powiem jedno: pyszota musi to być.. > A dozują te zupki, wedle życzenia klienta, z pianką lub bez? > A gdzie tak fantastycznie można się płynnym > glutaminianem sodu pokrzepić? Gdziekolwiek tylko stoją, te z nowej, "ulepszonej" wersji, stare były "tylko" z rosołkiem. To akurat zaobserwowałam w jednym z banków. I to ma zejście, rany julek... Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: zupy z automatu?! 07.08.14, 11:14 Ech... wspomnienia... ostatni raz widzialem dziewczynę - e_katta - chyba ze 7 lat temu na spotkaniu pekaesowym w Klubie na Wydz. Architektury PW ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
giezik 7 łyżeczek a w zimie 9 08.09.04, 15:37 mam kolege, ktory niegdys tak wlasnie słodzil kawę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mxt Re: 7 łyżeczek a w zimie 9 IP: *.lshtm.ac.uk / *.lshtm.ac.uk 09.09.04, 14:43 no bardzo przepraszam ale to jest kulinarny terroryzm. ja slodze i kawe i herbate i wcale sie nie uwazam za barbarzynce. do kawy mozna dodac cukier badz mleko badz smietanke badz wszystko na raz, do herbaty mleko, cukier, cytryne (chociaz to polski wynalazek i budzi glebokie zdumienie tu w Anglii). krytyke dodawania do kawy np. dzemu jagodowego bym zrozumiala ale cukier....? nie za zdrowe to, ale NIE BARBARZYNSTWO! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jutek Re: 7 łyżeczek a w zimie 9 IP: *.adsl.proxad.net 09.09.04, 15:11 dla mnie barbarzynstwem jest dodawanie mleka do herbaty Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 10.09.04, 11:41 przeczytałam wątek trochę wybiórczo, i zaczynam się zastanawiać, co kto rozumie przez barbarzyństwo - bo odnoszę wrażenie, że niektórzy przez barbarzyństwo rozumieją to, czego sami nie lubią. Dla mnie barbarzyństwem jest "spolszczanie" niepolskich potraw, żeby się nie różniły zbytnio od naszych, czyli przede wszystkim rozgotowywanie makaronu i nastepnie hartowanie go i podawanie jako dania kuchni śródziemnomorskiej, czy doprawianie przyprawami zabijającymi oryginalny smak potrawy. Za barbarzyństwo uważam też robienie określonych potraw wyłącznie z substytutów i nazywanie ich oryginalną nazwą, np. tiramisu bez mascarpone (to może być nawet bardzo smaczne i wykwintne, tylko niech mi nikt nie wmawia że to tiramisu). Natomiast nie rozumiem nazywania barbarzyństwem placków kartoflanych z cukrem (w każdym razie nigdzie się nie spotkałam z twierdzeniem, że placek kartoflany to potrawa pikantna i tylko tak się toto je), choć sama nigdy tak nie jadam. Tak samo jak za barbarzyństwo nie uważam słodzenia kawy czy herbaty, tudzież picia owych napojów z różnymi dodatkami (choć kawa z dżemem jagodowym to już może tak), ale niewłaściewe parzenie (czyli kawa/herbata plujka) to już jest barbarzyństwo, bo wypacza smak ww. napojów. Dodawnia śmietany do większości potraw jest mocno niezdrowe ale raczej typowe dla naszej kuchni, także trudno mi to nazwać kulinarnym barbarzyńswem, chyba żeby uznać, że nasza kuchnia jest barbarzyńska tak w ogóle. No, co do zachowań to się nie wypowiadam, bo niektóre graniczą z chamstwem (albo i przekraczają tą granicę - jak choćby nawet wciskanie na siłę "zdrowego jedzenia" osobom, które dla różnych przyczyn nie chcą/nie mogą tego jeść), ale to już chyba kwestia kultury osobistej, i niewiele ma wspólnego z kuchnią. Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur.ka_87 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 08.08.14, 12:50 Dla mnie barbarzyństwem jest niszczenie potraw przez dodawanie chemii. Czyli wszystkie proszki, vegety, fixy i inne tego typu rzeczy dodawane do zdrowego jedzenia. A czy ktoś lubi pić kawę do obiadu, jeść Nutellę z masłem, rozgotowanego kalafiora czy też dodaje do wszystkiego sos czosnkowy - jest to TYLKO I WYŁĄCZNIE kwestia gustu. Ja nie lubię jak mi ktoś zagląda w gary i krytykuje, więc ja nie zaglądam innym. Jedzenie ma być przyjemnością, a nie robieniem czegoś pod dyktando 'znafcuff'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x dodanie serka topionego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.08.14, 15:13 jaszczur.ka_87 napisała: > Dla mnie barbarzyństwem jest niszczenie potraw przez dodawanie chemii. jest przestępstwem! Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur.ka_87 Re: dodanie serka topionego 10.08.14, 10:47 Wychodzi na to, że samo zrobienie serka jest przestępstwem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
squirk Re: Makaron.. 06.08.14, 22:35 galla224 napisała: Ilość desperackiego spamu mówi sama za siebie - kolejny chłam którego należy unikać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolka Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.14, 19:10 Dla mnie absolutnym barbarzyństwem jest dodawanie tłustych, gęstych sosów do sałat. Kiedyś, w pewnym dość odludnym miejscu musiałam poczekać kilkadziesiąt minut. Nie było nic innego tylko macdonalds, wzięłam sałatkę - nawet to potrafią tam spie....ć. Sałata, pomidory, jakieś jeszcze warzywa i ohydny tłusty, zasmażany sos. Dwa dni mnie bolał żołądek (mimo, że większość sosu udało mi się ominąć). Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur.ka_87 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 12.08.14, 12:35 Eee...? To po co go lałaś? W Maku sosy są w saszetkach, poza tym można wybrać oliwę albo winegret. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.14, 14:19 Nawet nie podejrzewałam, że można coś tak okropnego dodać (nawet w postaci saszetki) do sałatki i nazwać to sosem. Z zaskoczenia mnie załatwili. Odpowiedz Link Zgłoś
zlosliwiec.zlosliwiec Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 12.08.14, 15:19 Zasmazanym sosem z saszetki? Rzeczywiscie zaskakujace. Ta saszetka byla zasmazona, czy zasmazony sos wtloczyli do zaroodpornej saszetki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.14, 15:34 Najpierw go w fabryce zasmażyli, potem wystudzili, nałożyli do saszetek i dowieźli do maca jako dodatek do sałatki. Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur.ka_87 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 12.08.14, 15:40 I zmusili cię do wylania go na sałatkę! Straszne. Poza tym, z tego co wiem, to w maku są: - sos czosnkowy - winegret - tysiąca wysp - oliwa. I niby który wg ciebie jest smażony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.dynamic.chello.pl 12.08.14, 19:27 Nie zmusili mnie. Wylałam, bo nawet w najczarniejszych myślach nie przypuszczałam, że ten sos może być taki ohydny. Wybacz ale nie pamiętam dokładnie jaki to był. Odchorowałam to przez 2 dni- tak, że proszę Cię nie broń tego sosiku. Smakował jak stary tłuszcz z 4 dniowego kurczaka. Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur.ka_87 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 13.08.14, 20:06 Nie bronię, tylko reaguję na bzdury. Może pomyliłaś fast foody? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.dynamic.chello.pl 13.08.14, 20:19 Ale jakie bzdury? Znasz receptury tych sosów? Ja nie ale gwarantuję Ci, że ten, który ja spróbowałam, smakował jak zasmażany i tak go określiłam. I co tu więcej analizować? Odpowiedz Link Zgłoś
jaszczur.ka_87 Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. 14.08.14, 12:14 Bo to się kupy nie trzyma. W fast foodzie chciałaś zjeść coś "zdrowszego", zamówiłaś sałatke, po czym nie wzięłaś do niej ani oliwy ani winegretu, tylko jakiś niezidentyfikowany sos, po czym polałaś nim swoj posiłek a teraz masz wyrzuty, ze niedobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: K.u.l.i.n.a.r.n.e__b.a.r.b.a.r.z.y.ń.s.t.w.a. IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.14, 18:45 No niedobre było i niestrawne, tylko nie wiem, gdzie tu to się kupy nie trzyma. Ale ok, dajmy już spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink3 refleksje po dekadzie 15.08.14, 07:11 Nic. Niczego nie uwazam za barbarzynstwo bo wiem, ze kazda najdziwniejsza nawet potrawa ma swoich amatorow, tak jak i nie ma takiej, ktora zadowoli wszystkich. Watek, jak slusznie pare osob zauwazylo zmienil sie w wyliczanke pt: czego nie lubie, nie znosze, nie toleruje. Zwlaszcza - to ostatnie.;) Interesujaca lektura, zwlaszcza po 10 latach. Troche sie zmienilo od tego czasu. ...;) Odpowiedz Link Zgłoś
galla224 Re: refleksje po dekadzie 27.08.14, 16:25 Może to będzie ostatnim postem: ja mam za sobą 30 lat przygody z gotowaniem. Ale tym samym ze zmianami smaku i upodobań. Od dań bardzo urozmaiconych i pikantnych, przez egzotyczne - różnych kultur z orientalnymi przyprawami, następnie powrót do dzieciństwa : ), następnie zioła polskie : ) po proste, najlepiej jedno lun dwuskładnikowe portawy - do teraz ekologicznego pożywienia ... Miałam również krótki czas makdonalda itp, ale całe szczęścia zapach i smak dla mnie był nieciekawy i bardzo łatwo porzuciłam tą "kuchnię" : ) Z tego wnioskuję, że jest to jedna z części rozwoju człowieka - rozwój smaku czy też upodobań żywieniowych - stąd taka dyskusja - każdy jest na innym etapie : ) Odpowiedz Link Zgłoś