Dodaj do ulubionych

brakuje mi w polskich sklepach...

IP: 193.0.117.* 24.08.04, 09:22
natki kolendry (do salsy)

chocolate chips (do ciasteczek) - z czekoladą pokrojoną nożem to nie jest to

cream cheese - aczkolwiek ostatnio w Leader Price namierzyłam coś jakby - o
nazwie serek twarogowy topiony

bagels - żadne polskie pieczywo nie ma takiego smaku

czekolady z imbirem (szwajcarska, do nas jakoś nie dotarła)

*********
a Wam?
Obserwuj wątek
    • pinos Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 09:27
      Natka kolendry - bywa w Globi (Champion), Bemapolu i Carrefour
      Chocolate chips - Lindt'a sa w jak wyzej + Marcpol
      Czekolade z imbirem Lindt - w wiekszosci duzych sklepow i supermarketow
      • landsbergk Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 15:13
        Mieszkam w Szczecinie i w moim mieście prawie niemożliwością jest dostać:
        - świeże zioła (nie te zwiędłe badyle w doniczkach)
        - prawdziwy szczypiorek
        - świeże owoce morza i ryby
        - świeżą baraninę, jagnięcinę, kaczkę, gęś, dziczyznę
        - mniej znane owoce tropikalne - nie widziałam nawet nigdy przyzwoicie
        wyglądającego mango, nie mówiąc już o takich rzeczach jak liczi, rambutan czy
        czerwone banany.
        - świeże oliwki
        - figi - czy ktoś z was widział kiedyś w sklepie świeże figi? Albo daktyle?

        Są też rzeczy, których nie kupuję, bo są po prostu za drogie - jak meksykańska
        pikantna salsa (mały słoiczek - 18 zł), pesto (12 zł za słoiczek), i cała gama
        innych rzadziej przez nas kupowanych rzeczy, na których importerzy mają pewnie
        400% przebicia.

        A kiedyś zjechałam całe miasto za mąką kukurydzianą, bo uparłam się zrobić
        własnoręcznie tacos. Znalazłam w Netto, pod samym domem. Nie było w żadnym ze
        społemowskich samów, hipermarketów, groszy itp.
        • landsbergk Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 15:20
          Zapomniałam o niezmielonym cynamonie, wanilii, anyżu... Ciężko też z
          przyprawami kuchni indyjskiej (chińskie są już wszędzie). Nieosiągalną u nas
          pychotą jest również baklava, takie miodowo-orzechowe ciasto, słodkie jak
          diabli, ale przepyszne. W Berlinie sprzedają je na każdym rogu, jadłam również
          w Chorwacji i strasznie tęsknię za tym smakiem.
    • Gość: giezik Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 09:29
      natki kolendry (do salsy)

      - bywa dosc regularnie w supermarketach

      cream cheese - aczkolwiek ostatnio w Leader Price namierzyłam coś jakby - o
      > nazwie serek twarogowy topiony

      hmmmmmmmmmmmmm, w Leader Price i to ma być coś atrakcyjnego ???? Jakos trudno mi to sobie wyobrazić

      bagels - żadne polskie pieczywo nie ma takiego smaku

      Nie wiem, co to, ale chleb wiejski to Ty jadłaś? Taki z pieca w wielkich bochnach, a nie z (przepraszam za zgryźliwość - ale to z sympatii) z Leader Price ;)
      • Gość: RED Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 193.0.117.* 24.08.04, 09:54
        ile razy jestem w jakimś supermarkecie tyle razy szukam tej natki kolendry i
        nic - widocznie precyzyjnie się nawzajem omijamy

        co do cream cheese to zdziwisz się, ale ten serek z LP nie był
        najgorszy...przynajmniej jak dla mojego niewyrafinowanego podniebienia, wiem że
        można kupić u nas Philadelphię, ale nie jestem aż tak bogata, więc na co dzień
        szukam sensownych zamienników

        a bagels? chodzi o wspomnienia, nie o porównywanie z wiejskim bochnem, których
        jadałam mnóstwo w różnych wydaniach, w tym także unikatowy tatarczuch z okolic
        podczęstochowskich i pyszny razowiec z kminkiem wyrobu wiejskiej znajomej mojej
        babci...czasem ryzykuję kanapkę w Subwayu, hamburgera w MacDonaldzie, itp., bo
        jadłam je pierwszy raz w miłych okolicznościach... bagels nie mają być ho-ho!,
        chodzi o TAMTEN smak...

        nie fascynuje mnie LP, jeśli to ma być powodem zgryźliwości czyjejkolwiek

        po prostu dobre jedzenie można znaleźć w różnych miejscach - ten serek akurat
        mi smakował
        • giezik Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 09:57
          a moze to bajgle krakowskie po prostu są?
          • linn_linn Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 10:56
            To chyba cos takiego:
            limbozero.altervista.org/cucina/bagels.html
            Po czym jednak poznc, czy sa identyczne z amerykanskimi?
    • Gość: pianissima Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.acn.waw.pl 24.08.04, 12:54
      A mnie brakuje ryb morskich wysokiej jakosci (nawet grenadier jest w Polsce
      niesmaczny, chyba jakis odrzut) zwlaszcza swiezych. Wybor zaden. brakuje mi
      infrmacji (choc prawo Unii tego wymaga), ktore ryby sa hodowlane, a ktre
      lowione na pelnym morzu. Ehhh, co ja bredze przeciez ryb morkich niemal nie ma!
      Niech bedzie: ktory losos zyl na wolnosci, a ktorego wyhodowano.

      Brakuje mi tez swiezej smietany do ubijania (nie w kartoniku), jajek o ktorych
      wiadomo, ze zostaly zniesione dwa-trzy dni temu i wyjdzie mi z nich doskonale
      tiramisu...

      Brakuje mi pewnosci, ze sery (zolte) ktore kupilam beda mialy rozne smaki i nie
      beda smakowaly jak stare mleko w proszku.

      Brakuje mi pieknego miesa np. na steki, na tournerdos... Juz uformowanego, bez
      powiezi i innych takich...

      • emka_1 Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 13:10
        nie wiem jak w warszawie, ale w krakowie u stałych dostawców jajek - tzn. w
        budkach na targu, gdzie sprzedawane są jaja prosto z fermy - można kupić
        uczciwie datowane jajka. od lat kupuje i nigdy sie nie nacięłam.

        co do braków to głownie brakuje świezych ryb - po słodkowodne hodowlane trzeba
        jeździć, o morskich należy zapomnieć jeśli się mieszka w krakowie:(

        a poza tym brakuje przypraw - np. dobrego łagodnego curry madraskiego. wszystkie
        mieszanki rodzimych producentów mają dziwny smak i zapach.
        • giezik ryby 24.08.04, 14:21
          wlasnie dzis bedac w Kerfurze (ladnie wyglada) w Warszawie - na stoisku z rybami lezalo cos co przypominalo scierki do podlogi, takie namoczone juz po wsprzataniu pociete na mniejsze kawalki
          Podpis brzmial: ryba na kotlety
          • kocio-kocio Re: ryby 24.08.04, 14:25
            Też widziałam!
            To mi przypomina słynny "czwarty żywot kurczaka".
          • Gość: martham Re: ryby IP: *.ibs.com.pl 24.08.04, 14:48
            Karfurze bo to z francuskiego. :)
            nie czepiam sie, po prostu sama sie staram oduczyc zle mowic i wszystkich wkolo
            tez poprawiam ;).
          • tropiciel_blednego_aha Re: ryby 24.08.04, 16:08
            giezik napisał:

            > wlasnie dzis bedac w Kerfurze (ladnie wyglada) w Warszawie - na stoisku z rybam
            > i lezalo cos co przypominalo scierki do podlogi, takie namoczone juz po wsprzat
            > aniu pociete na mniejsze kawalki
            > Podpis brzmial: ryba na kotlety
            >

            giezik chyba w Karfurze, co?? <lol>
            • Gość: giezik Re: ryby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 16:14
              oj, karów tam była fura

              :)
      • mysiulek08 Czyli musze 24.08.04, 20:19
        przestac narzekac:) Ryby mam przewspaniale, owoce morza przyzwoite nawet z
        supermarketu:) a miesko, hmm Argentyna za rogiem, to i najlepsza wolowina sie
        trafia:) Dobry drob, pyszne mleko(choc akurat nie lubuje) sery, coz Urugwaj
        chyba w tym przoduje:) Bogactwo owocow i warzyw, ale po te wyprawa na targ:).
        Ubogosc przypraw i herbat, choc swieza kolendra(nie lubie) bazylia, oregano sa
        do kupienia na kzadym niemal rogu:). I byloby calkiem niezle, zeby nie tesknica
        za cieplutkim, pachnacym chlebusiem, bialym serem, sledziami i kielbasa
        krakowska buuuuuuuuuu
      • Gość: szimi Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.icpnet.pl 25.08.04, 17:11
        powiem krótko: ALE TY MASZ WYMAGANIA
        • Gość: . Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.acn.waw.pl 04.09.04, 19:35
    • Gość: rozgoryczona Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 213.17.230.* 24.08.04, 13:08
      Jakość większości naszych sklepowych spożywczych produktów jest tak denna, że
      nie podejmuję się tego wyliczyć. Na zachodzie europy choćby pilnują tego prężne
      organizacje konsumenckie, których u nas nie ma, no i brakuje mi ich przede
      wszystkim.
      • marghot Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 13:24
        Nawiązując do braku oposu łososi (hodowla czy nie), nie ma takich adnotacji
        równiez przy kurczakach - może w naszych sklepach dostępne są tylko
        szprycowane? ale to też wartoby opisać.
        Poza tym, często nie jest opisany kraj pochodzenia w przypadku warzyw i owoców.

        A tak wogóle, to powinno być więcej tanich i dobrych produktów :)))
        • emka_1 Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 13:29
          co do łososia nie ma sie co łudzić - 99% sprzedawanych w naszych sklepach
          pochodzi z hodowli:(
        • Gość: pianissima Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.acn.waw.pl 24.08.04, 21:12
          Tak, Marghot, my mamy tylko szprycowane kurczki, takie ktore:
          -dziubia sie do krwi,
          -ktorym nigdy nie gasi sie swiatla, zeby wiecej jadly i szybciej rosy,
          -ktore nie potrafia chodzic, ani latac (po dwoch miesiacach hodowli na spidzie
          zbiera sie takie, jak kapuste, bo nie potrafia uciekac...)
          -w sumie taka zywnosc jest tanim zrodlem... antybiotykow itp. dodatkow do paszy

          Kiedy pierwszy raz na Zachodzie kupilam kurczaka "bio" przezylam szok: taki
          zwierz ma inna... konsystencje kosci, miesni i chrzastek (wszak to kurczak-
          sportowiec: biegal, skakal na sloncu, szukal robakow...).

          W krajach Unii kazdy kurczak dobrej jakosci ma etykietke z informacja co jadl
          (ile jakiego ziarna), jak dlugo zyl (czy aby nie za krotko, bo to znaczy, ze
          byl faszerowany), czy chodzil na spacery czytez byl trzymany w zamknieciu,
          czesto takze jaka mial przestrzen zyciowa (na jego wlasna kurza glowe)!
          • ela.tu-i-tam Kurczaki: Re: brakuje mi w polskich sklepach... 25.08.04, 08:46
            Gość portalu: pianissima napisał(a):

            > Kiedy pierwszy raz na Zachodzie kupilam kurczaka "bio" przezylam szok: taki
            > zwierz ma inna... konsystencje kosci, miesni i chrzastek (wszak to kurczak-
            > sportowiec: biegal, skakal na sloncu, szukal robakow...).
            >
            > W krajach Unii kazdy kurczak dobrej jakosci ma etykietke z informacja co
            jadl
            > (ile jakiego ziarna), jak dlugo zyl (czy aby nie za krotko, bo to znaczy, ze
            > byl faszerowany), czy chodzil na spacery czytez byl trzymany w zamknieciu,
            > czesto takze jaka mial przestrzen zyciowa (na jego wlasna kurza glowe)!

            Aie aie aie, ja bym nie idealizowala.
            W krajach Unii KAZDY kurczak ma etykietke z chodowli, i o tym co jadl i jak
            dlugo zyl, nawet ten najtanszy.
            Trzeba bylo setki reportazy i psioczenia ludzi o chodowli kurczakow, zeby sie w
            koncu jakas swiadomosc ogolna pojawila.
            Norma na chodowle normalna jest 23 kurczaki na metr kwadratowy powierzchni, a
            kurczaki z fermy maja polowe lepiej, czyli 12 kurczakow na metr kwadratowy.
            Minimalna dlugosc zycia jest 6 tygodni - to jest rzeczywiscie aby ograniczyc
            naduzycia. Co jest najgorsze to to ze chodowcy sa biednymi robotnikami, ktorzy
            sa uwiazani lancuchami zaleznosci z koncernami: buduja hangar do hodowli wg.
            dokladnych wymiarow i na kredyt, koncerny dostarczaja im piskleta i pasze,
            weterynarz sprawdza to od czasu do czasu, i po 6 tygodniach koncern przyjezdza
            odebrac wychodowane kury (te 23/m2 lub 12/m2). Chodowcy sa zadluzeni, palcem
            nie moga kiwnac, pojecia nie maja co jest w paszy (przynajmniej tak bylo w
            reportazu chyba z rok temu).

            Bio brzmi ladnie, ale trzeba bardzo uwazac. Sa bio i bio. Niektore bio sa wcale
            nie lepsze niz 12/m2, a na wage zlota, bo to sie zrobilo modne.
            Prawdziwego kurczaka co biegal i dziobal trawe i glizdy sie zamawia u kogos kto
            mieszka na wsi i choduje 20 sztuk dla siebie. Jest trudniej znalezc niz miejsce
            do parkowania w Paryzu.
    • Gość: El Padre Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:13
      Przede wszystkim świeżych ryb. W Warszawie, stolicy 36 milionowego kraju
      nie jednego porządnego sklepu z rybami. W hiprermarketach - loteria.
      Zawsze muszę uwodzić ekspedientki żeby dowiedzieć się, co jest dzisiaj
      jadalne a czego lepiej się wystrzegać. Owoców morza i powtarzam
      (może jakiś dystrybutor to czyta) ŚWIEŻYCH SARDYNEK!
      No a gdyby jeszcze to wszystko było trochę tańsze....
      • pimienta Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 14:26
        El Padre, świeże sardynki z ust mi wyjąłeś(aś). Boże, jakie smaczne z grilla,
        albo w zalewie z tymianku i octu winnego. Mniam.
        • Gość: Cynamoon Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:28
          A mnie brakuje lukrecjowych slodyczy o anyzkowym posmaku...
          Wiem, ze gdzie niegdzie mozna je kupic, np. w podziemaich pod Rotunda, ale na
          wschodzie Polski ich nie ma!
          I za malo jest zbozowych ciastek (tesknie do Hobb-Nobs McVitties...)
        • Gość: El Padre Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 14:32
          Dziwne, że jeszcze nikt nie wpadł na to. Taki sklepik przecież to może
          być niezły biznes. Nawet taka budka byle z klimą i dużym wyborem.
          Czołgamy się do tej Europy, ale może w końcu...
          Sardyny z grilla posypane grubą solą morską. Mniammm I pomysleć,
          że w Galicji organizują festiwal sardynek. A my grochówa, bigos i kiełbaski:(((
          • Gość: ilecka Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.cust.tele2.it 24.08.04, 14:57
            jezeli jest tu ktos z radomia polecam super sklep:
            "jagoda" na ulicy mieszka I w radomiu(za pawilonami). ten sklep prowadza 2
            panie, ktore sprowadzaja przerozne przysmaki, naprawde najdziwniejsze, i
            ogolnie owoce i warzywa rowniez te bardziej egzotyczne... jest tam chyba troche
            drogo, ale jezeli ktos szuka czegos wyjatkowego, to chyba raczej warto wydac.
            i nie jest to spam:)
            pozdrawiam
            iwons
          • linn_linn Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 15:06
            Dziwna bylaby sytuacja odwrotna. Maly sklepiek z klima, z duzym wyborem, mialby
            takie ceny,ze klienci by go omijali. Niestety pewnych spraw nie da sie
            pogodzic. Czego to sie nie wymysla, zeby nie dac do tiramisù mascarpone /
            glownie z uwagi na cene; przynajmniej takie padaja argumenty /.
            • Gość: martham Re: mascarpone IP: *.ibs.com.pl 24.08.04, 15:15
              raczej cena jest glownym odstraszaczem, bo coz by innego :).
              jak zobaczylam dwa dni temu cene 15 pln to tez mnie troszke odrzucilo i od razu
              sobie przypomnialam, ze przeciez slodyczy nie lubie ;).
              :)
              • giezik anchois - 19 zł !!!!!!!! 24.08.04, 15:23
                dzis widzialem. To samo, ktore rok temu kosztowalo ok. 10-11 zl, ze 2 mies temu, 14 zł. I dzis 19 zł.
                Przyjdzie dość mocno ograniczyć (dobrze, ze faza na tapenade sie zmniejszyla)
    • aganiok13 Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 15:53
      Na pewno wiele nam brakuje, ale jak wyjeżdżacie, też Wam pewnie brakuje czegoś,
      co w Polandii jest na każdym kroku. Choćby dobry chleb, nie mówiąc o wędlinach.
      Będąc w Holandii pomyślałam, że na dobrym pieczywie (ludzie potrafią jeździć po
      kilkanaście wsi dalej do piekarni) albo niepaczkowanej wędlinie, zrobiłaby
      fortunę, bo ludzie strasznie tego chcą, a nigdzie nie ma :-))
      • Gość: martham Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.ibs.com.pl 24.08.04, 15:56
        > Będąc w Holandii pomyślałam, że na dobrym pieczywie...

        oj tak, pieczywo to oni maja okropne, to samo w Szwecji. tam sie wlasnie
        nauczylam bulki piec, bo to kupne cos to byly jakies gabki

      • tropiciel_blednego_aha Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 16:10
        aganiok13 napisała:

        > Na pewno wiele nam brakuje, ale jak wyjeżdżacie, też Wam pewnie brakuje czegoś,
        >
        > co w Polandii jest na każdym kroku. Choćby dobry chleb, nie mówiąc o wędlinach.
        >
        > Będąc w Holandii pomyślałam, że na dobrym pieczywie (ludzie potrafią jeździć po
        >
        > kilkanaście wsi dalej do piekarni) albo niepaczkowanej wędlinie, zrobiłaby
        > fortunę, bo ludzie strasznie tego chcą, a nigdzie nie ma :-))

        swieta prawda, jak wrozilem do polandu to kupilem bulke i kefir i zjadlem na miejscu, a w domu pol krakowskiej!!!
        • Gość: Kasia Kolendra i inne IP: *.chello.pl 24.08.04, 18:00
          Nasionka kolendry mozna dostac na stoiskach z nasionami dosyc dobrze rosnie ale
          tylko w lecie w ziemie nie chce urosnac. Je zawsze mroze na zapas jest
          niewiele gorsza os swierzej.

          Uwielbiam gotowac i zawszze jak wyjezdzam to mam pol walizki zarcia Chili i
          maka na tortille z meksyku, sosy i przypraw indykskie z uk i tak dalej szkoda
          ze nie ma u nas takich rzeczy ale jest coraz lepiej.
      • Gość: pianissima Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.acn.waw.pl 25.08.04, 01:47
        zaraz mnie zrysujecie, ale uwazam, ze lepsze pieczywo od nas maja Niemcy.
        Zwlaszcza razowe z malych piekarn, ktorych jest pelno w kazdym miasteczku.
        Holendrzy - rzeczywiscie - bryyyyy. W Belgii z rozpaczy i teskoncie za jadalnym
        za chlebem nawiazlam scisla wspolprace z Hindusem :))))) - mial w swoim
        sklepiku swietne (oczywiscie niepodobne do naszego) chlebki. Mniam! We Francji
        przerzucilam sie na bagietki, ale tylko od rzemieslnikow ("artisanal"). Drogie,
        ale wole zjesc polowe ;))))

        A jesli chdzi o polskie wedliny..; to prosze mi wybaczyc, ale wiekszosc ma
        smak... slony. Pozostale niuanse smakowe nie sa wyczuwalne.
        • ela.tu-i-tam Chleb i bagietki 25.08.04, 09:12
          Gość portalu: pianissima napisał(a):

          > We Francji
          > przerzucilam sie na bagietki, ale tylko od rzemieslnikow ("artisanal").
          Drogie,
          >
          > ale wole zjesc polowe ;))))
          >

          Zgadzam sie !
          Chce dodac ze jakies 8-10 lat temu we Francji sytuacja bagetek - czyli
          podstawowego chleba - byla absolutnie beznadziejna, bylo niejadalne (nawet bylo
          porzekadlo o tych bagetkach, robionych wtedy przez wszystkich, rzemieslnikow i
          nie: "sledz za godzine, kij za cztery"). Wtedy pokazalo sie pelno rzetelnych
          artykulow o produkcji bagetek, i dlaczego tak jest. Byl nawet specjalny
          numer "Science et Vie" na ten temat. Otoz piekarze dawali bardzo malo wody do
          wyrabiania ciasta, zeby szybciej i taniej (ceny bagietek nie sa "wolne"). Po
          takiej porzadnej akcji w prasie, radiu i telewizji - plus wszyscy ludzie ktorzy
          psioczyli i mieli dosc, i krytykowali otwarcie rzemieslnikow prosto w oczy
          wlasnie kupujac te "sledzie" zaczelo powoli sie zmieniac. Nie wiem czy rzad nie
          wypuscil jakiejs reglementacji o minimalnej proporcji wody na make - ale jak
          czasem trzeba to potrafia ;-)
          W mojej miescinie 6 lat temu mlode malzenstwo z Normandi odkupilo stara
          piekarnie , i zaczeli sprzedawac baguette "tradition", leciutko drozej jak
          zwyczajna, ale pycha. No i zalozyli ogromne okno do piekarni, jak sie czeka w
          kolejce po chleb ("nastepny pieczenie gotowe za 10 minut"), mozna popatrzec jak
          to sie robi. W ciagu dwoch lat nowi "gwizdneli" klientow z trzech innych
          rzemieslniczych piekarni. Tamci nie mieli wyboru, podniesli jakosc - tez taraz
          robia pyszny chleb, jest tani i swiezo upieczony.
        • Gość: popierająca Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 213.17.230.* 25.08.04, 09:57
          Też uważam,że Niemcy lepiej sobie radzą z pieczywem niż my. Mamy podobny smak i
          te ich małe piekarnie i sklepiki oferują towar bardzo atrakcyjny. Zwłaszcza, że
          pod koniec dnia półki są już puste i następnego ranka znowu towar jest smaczny
          i świeży. Obserwuję u nas jakby początki czegoś podobnego. Może za 100 lat się
          sprawa rozpędzi:)
        • Gość: Viske Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.kabel.telenet.be 25.08.04, 16:18
          W Belgii trzeba wiedziec gdzie chleb kupowac.Znam fantastyczne male,rodzinne piekarnie ktore oferuja
          pyszny chleb.I przyznam szczerze,ze za polskim wcale nie tesknie.
          Polski chleb jest smaczny kiedy jest swiezy,rano sie kupuje a wieczorem jest kwasny.
        • maria_vinka Re: brakuje mi w polskich sklepach... 05.09.04, 19:46
          > zaraz mnie zrysujecie, ale uwazam, ze lepsze pieczywo od nas maja Niemcy.

          Niestety nie kazdego stac na mala bulke z malej piekarni za prawie 1 EURO.
          Nawet jak na ceny niemieckie jest to sporo! (Monachium)
          Ja jestem zmuszona robic zakupy w Penny Markt gdzie mala bagietka kosztuje 20
          centow. Jedyne ceny do przyjecia sa tez w sieciach piekarskich typu Müller,
          odrobine lepszym jakosciowo od Penny.
          W malych piekarniach, przynajmniej w Monachium, zakupy robia ci co moga sobie
          na to pozwolic. I nie jest to wiekszosc.

          vinka
      • Gość: szimi Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.icpnet.pl 25.08.04, 17:19
        moja znajoma wracając do siebie do zagranicznego landu nakupowała po kilka
        kilogramów wędlin wszelkiej maści tak że miała 20 kilo nadbagażu - leciała
        samolotem
    • Gość: Liska Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 81.210.125.* 24.08.04, 16:02
      Kolendrę można kupić, czekolada z imbirem Lindta była w sklepach w okol. Bożego
      Narodzenia, a bajgle można samemu upiec. Jeśli obiecasz, że to zrobisz, podam
      Ci przepis:)

      Mi brakuje herbaty 'tchai' w kartonie firmy TAZO, porządnego zielonego
      kardamonu (byle jaki można dostać) i mąki z pszenicy twardej, bo ostatnio mam
      świra na punkcie pieczenia chleba i takowa by mi się przydała.
      Chciałabym też, żeby w pierwszym lepszym sklepie można było dostać różne
      dodatki cukiernicze np mazeinę (czy jakoś podobnie), żeby można było zrobić w
      domu desery wg książek Koenemanna.
      • Gość: CynamonowaMay Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.08.04, 13:15
        czekolada z imbirem Lindta była w sklepach w okol. Bożego
        >
        > Narodzenia, a bajgle można samemu upiec. Jeśli obiecasz, że to zrobisz, podam
        > Ci przepis:)

        Ta przepyszna czekolada LINDTA ze światecznej oferty, na pewno nie jest z
        imbirem, tylko z cynamonem i kolendrą (podobnie jak i pralinki Fioretto czy
        czekoladowe kulki Lindor z tej samej świątecznej kolekcji LINDTA)
      • Gość: Aniel Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 18:39
        Maizenę- wciąż nie wiem dlaczego u nas nie można jej dostać :(
    • marghe_72 Re: brakuje mi w polskich sklepach... 24.08.04, 18:04
      Lukrecjowe słodkosci są w Ikei:)
      • Gość: Cynamoon Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 21:40
        Wiem, ze sa, tylko ja do najblizszej Ikei mam jakies 175km...
        • marghe_72 Re: brakuje mi w polskich sklepach... 25.08.04, 13:45
          no fakt, o tym nie pomysłałam.
          wybacz
          m.
        • julsza Re: brakuje mi w polskich sklepach... 25.08.04, 15:47
          Gość portalu: Cynamoon napisał(a):

          > Wiem, ze sa, tylko ja do najblizszej Ikei mam jakies 175km...

          co prawda w ikei nie bywam za czesto, ale bede jechala i jak bedziesz chciala
          to moge Ci kupic co tam sobie zazyczysz i wyslac :)
          • Gość: Cynamoon Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 16:26
            Dzieki za propozycje, ale mam znajomych w Warszawie. Czasem lituja sie i
            przywoza mi troche czarnych zelek :-)
            Ale jakby nawalili, to sie do Ciebie odezwe ;-)
    • Gość: becia Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 21:27
      w moim mieście o baraninie, jagnięcinie nikt chyba nie słyszał, gdzie się
      spojrzy tylko wołowe, wieprzowe i drób, a wszystko jakies dziwne...
      • Gość: Alik z Radomia brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 08:40
        ja chciałam zrobić makowiec z marcepanem, strasznie się napaliłam, tęskniłam za
        tym smakiem, jedyna co znalazłam to baton czekoladowy o smaku marcepana,
        obszukałam markety, targowiska, sklepiki różne... szkoda, że nie spróbowałam w
        Jagodzie na ul. Mieszka bo może tam by było, niestety wtedy jeszcze o nim nie
        słyszałam...
        • ela.tu-i-tam Gdzie kupic migdaly? A marcepan? 25.08.04, 08:51
          Gość portalu: Alik z Radomia napisał(a):

          > ja chciałam zrobić makowiec z marcepanem, strasznie się napaliłam, tęskniłam
          za
          >
          > tym smakiem, jedyna co znalazłam to baton czekoladowy o smaku marcepana,
          > obszukałam markety, targowiska, sklepiki różne... szkoda, że nie spróbowałam
          w
          > Jagodzie na ul. Mieszka bo może tam by było, niestety wtedy jeszcze o nim nie
          > słyszałam...

          Oj ja tez mam problem z migdalami (mielonymi) i z marcepanem jak jestem w Wwie.
          Albo przywiozlam ze soba, albo nie wiem gdzie kupic.
          • ziemiomorze Re: Gdzie kupic migdaly? A marcepan? 25.08.04, 15:46
            ela.tu-i-tam napisała:
            > Oj ja tez mam problem z migdalami (mielonymi) i z marcepanem jak jestem w
            > Wwie.

            Migdaly bardzo dobrze - na make - mozna zmielic w blenderze; widzialam ostatnio
            mielone migdaly w torebkach w Elei (dawna, spsiala teraz Billa) w Wawie.

            > Albo przywiozlam ze soba, albo nie wiem gdzie kupic.

            Marcepan cukierniczy jest zazwyczaj w tych sklepach, w ktorych sa produkty
            firmy - bodaj - Schwartau; ale ten w batonikach o ksztalcie malych bochenkow
            jest tanszy (trzeba tylko z niego zdrapac czekolade, mniam)

            z.
    • Gość: cuchara Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 09:35
      pachnących słońcem pomidorów, arbuzów (takich, jakie miałam okazję jeść w
      Hiszpanii:-( kolosalna różnica, pozdrawiam
    • Gość: rozgoryczona Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 213.17.230.* 25.08.04, 10:01
      Jak się tak poczyta, to widać, że "jest interes do zrobienia". Kto ten interes
      wreszcie zrobi?
      pozdrawiam
      rozgoryczona (czasem też popierająca)
    • Gość: gryka1 Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.08.04, 11:54
      Nie jestem smakoszem, ale brakuje mi dobrego masła i prawdziwego chleba
      razowega na miodzie. Nie podbarwianego karmelem, ale takiego wilgotnego w
      środku,ciężkawego, swieżego przez kilka dni.Taki smakuje pysznie z powidłami
      wlasnej roboty.
      • Gość: Monika Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 15:36
        Może niekoniecznie to w sklepie, a raczej z ulicy - pieczonych kasztanów z
        takiego ulicznego "rusztu" (pieca/grilla) - nie wiem jak to nazwać....
        • Gość: Katka Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 25.08.04, 15:47
          w Warszawie przy Galerii Mokotów sprzedawali swego czasu, ale już nie sprzedają
          niestety, jakoś nie było zbyt wielkiego zainteresowania i chyba dlatego się
          zwinęli.
          Mnie się marzą sardynki z grilla jakie jadłam w dzieciństwie w
          Portugalii......hmmm...ale się rozmarzyłam.
          Ale kasztany też bym zjadła. Czasem kupuję i robię w piekarniku, ale to nie to
          samo.
      • ampolion Re: brakuje mi w polskich sklepach... 27.08.04, 15:39
        Jeśli "prawdziwy razowiec" to bez miodu. Miód to fikuśny dodatek do ceny raczej
        niż do tradycyjnego, wiejskiego razowca.
        • Gość: gryka1 Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.09.04, 19:48
          Ale ja lubię ten fikusny dodatek :). Sam piszesz, od przybytku głowa nie boli...
    • Gość: metal_fish Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.interka.pl / 217.97.165.* 26.08.04, 00:04
      orbitek (gum do żucia) o smaku grejpfrutowym i cynamonowym. takie cuda odkryłam na litwie
      • Gość: heidi Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 20:38
        OO, tego samego odkrycia dokonałam!! W październiku planuje kolejny wypad na
        Litwę, (przy okazji ;)), kupię chyba cały kartonik tych cynamonowych!!
        • maria_vinka Re: brakuje mi w polskich sklepach... 05.09.04, 19:59
          W Czechach jest slynna "czerwona" cynamonowka, zawsze okupuje sie w Billi w
          Ceskym Tesinie :-)) MNIAM!

          vinka
    • Gość: pani@zachod.pl Re: brakuje mi w polskich sklepach... IP: *.zachod.pl 27.08.04, 13:21
      Okazuje się, że w Warszawie lub Krakowie brakuje wielu różnych rzeczy, które
      zazwyczaj są w europejskich sklepach, ale w Polsce, myślę o innych miastach i
      tzw. prowincji, brakuje żywności po prostu świeżej i w przywoitym
      gatunku.Niestety PIH zszedł do podziemia.
    • Gość: sz .... jesteśmy bjednym krajem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 23:06
      ludzie są b. ubodzy

      komuna zabiła wszystko ciekawe w rejonie KULINARIÓW
      mizeria i brokuły
      myśle że ten marny stan potrwa jeszcze długo
      ...
      choć pewnie będą wyjątki, pretencjonalne
      faktorie handlowe w Warszawie (ą - ę)

      Towary kolonialne sprowadzamy z podróży wlasnych (i przyjaciół)
      do Berlina, Francji, Włoch ...

    • kerstink Re: brakuje mi w polskich sklepach... 30.08.04, 09:37
      Buleczki zytnie, ale takie, na ktore w Niemczech mowia: 'Schusterjungen', choc i
      w Niemczech juz to nie jest to samo. W NRD bylo tego malo, a jak bylo ludzie od
      razu sie poustawiali. Nie wiem, na czym polega roznica, teraz sa nadmuchiwane
      (moze od dodatkow, moze od drozdzy, moze wtedy byly tylko na zakwasie ?). W
      kazdym razie potrafilam sobie kupic i zjesc z 10 na raz.

      K.
      • mock Re: brakuje mi w polskich sklepach... 05.09.04, 18:51
        Specjałów czeskich:
        Feferonów - czyli zmielonej papryki pepperoni w 20% roztworze soli - rewelacja,
        to jest tak ostre, ze zakrętka całkiem rdzewieje po miesiącu od otwarcia.
        Czeskiej musztardy - smacznej, z niezmieloną gorczycą do kupienia tam dosłownie
        wszedzie i za grosze. A u nas jakoś nie ma - coś tam próbuje z musztardami
        kombinować Kamis, ale to wciąż nie to.
        Piwa Krusovickiego (wprawdzie piwo prosto z Czech pojawiło się ostatnio np. w
        albercie, ale mniej znane marki - Holba itp) oraz smażonego sera. Tego
        ostatniego w wersji do zrobienia samemu albo podawanego w knajpach - to
        przecież najtańsze danie obiadowe.
        Nie rozumiem też, czemu najbardziej powszechny ser feta z mlekovity nie może
        się doczekać konkurencji (żeby było choć trochę odmiany) w zbliżonej cenie.
    • myshen82 Re: brakuje mi w polskich sklepach... 21.09.04, 14:58
      może mało związane z gotowaniem, ale nie mogłam się powstrzymać...
      gumy cynamonowej!!!!
      czemu, czemu czemu nie ma jej w Polsce????
      • Gość: RED jest, ale nie wszędzie IP: 193.0.117.* 21.09.04, 15:06
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka