ziemiomorze
25.08.04, 11:44
Po raz nasty jestem bezradna wobec angielszczyzny - bo jak to inaczej nazwac?
To nie to samo, co przekaski, nie. To ma byc takie cos, co sie da wziasc w
dwa palce i zjesc w dwoch kesach, na stojaco i zeby do tego sie nei kruszylo;
idealne na spotkania, na ktorych jest duzo ludzi i tylez zamieszania.
Moje dwa ostatnie wynalzazki z tej dziedziny to pieczarki z serem plesniowym
(male kapeluty z usunietymi ogonkami napycham serem plesniowym, na to orzech
wloski i do pieca na pol godziny; podaje zimne), albo duze muszle makaronowe
z salatka z tunczyka.
Macie jakies pomysly? Nie chodzi mi o skomplikowane, frymusne tartinki, a
raczej cos, co sie da zrobic niemal tak szybko, jak to sie zjada.
zet