mysiulek08
19.10.04, 03:45
Ja tak niesmialo, najprosciej i od serca:)
Pstrag w migdalach
Pstragi, platki migdalowe.
Oporzadzic rybe, pstarg to bardzo porzadna ryba, ot umyc, lekko
nozem "zdrapac" sluz, nie obcinac lepka:)
Posolic, sola morska najlepiej, poprzekladac platerkami cytryny, sypnac nieco
pieprzu, jesli cytryny tym lepiej, bialy bedzie doskonaly. I niech pstragi
tak sobie odpoczywaja przez czas jakis.
Rozgrzewamy na patelni niewielka ilosc oleju, dodajemy dwie, trzy lyzki masla
i na te mieszanine wkladamy nasze cytrynowo pachnace pstargi, wczesniej
obtoczone tylko w mace, majace w brzuszku plasterek cytryny. Smazymy na
zlociscie, rumiano i chrupiaco. Na drugiej, mniejszej patelni rozgrzewamy
maslo, wsypujemy platki migdalowe i leciutko solimy, mieszamy do zrumienienia
owych. I teraz juz tylko ryby na polmisek/talerz, posypac platkami.
Co dalej? Ciepla, swieza buleczka i czastki cytryny, Biale wino typu
Chardonnay bardzo mile widziane:))
Losos w tym samym stylu:)
Filety, dzwonki lososia zamarynowac w soku cytrynowym i bialym winie.
Mimimalnie posolic.
Po odlezeniu smazyc bez oproszania maka na oleju , ale tym razem tylkoz lyzka
masla.
Frytki szprotkowe:)
Spora ilosc swiezych szprotek wyczyscic, posolic , odstawic. Rozgrzac olej na
sporej patelni, wytarzac szprotki w mace i otrzepane smazyc do chrupkosci:))
Buleczka, chlebus i chyba tym razem piwko:))
Doskonale sa w ten sam sposob usmazone swieze, zielone sledzie.
Jesli cos zostanie mozna zamarynowac w zalewie octowej.
Zagotowac wode z cukrem, sola, kilkoma ziarnami pieprzu, ziela angielskiego,
liscia laurowego i cebula pokrojona w cieniutkie plasterki, wlac octu do
smaku, zagotowac i jeszcze ciepla zalewa. Po ostygnieciu zjadac z
ziemniaczkami gotowanymi w lupinach.
Wielka Tesknota, czyli sledz w smietanie:
Zdobyc w sobie znany tylko sposob kilka tlusciutkich solonych sledzi musowi
mlecznych, choc ikrowe tez dobre, z Morza Polnocnego. Moczyc owe cudo przez
najmarniej 12 godzin, uprzednio oczysciwszy. Gdy juz nadmiar soli rozwiedzie
sie z rybka, wykonac ladne filety, skropic octem i na czas robienia sosu
smietanowego zapomniec o nich.
Drobno pokrojona cebulke rozetrzec z cukrem, jednym mleczem i ikra ( nie jest
to musowe), zalac porzadna wiejska smietana, co to kozuszek maslany ma na
sobie i tym sosikiem zalac filety sledziowe, pokrojone na mniejsze kawalki, I
taka oto poezje podac na stol w towarzystwie ziemniaczkow ugotowanych na
sypko w lupinach. Za kompanie dobrze zmrozonej wodeczki takowy sledzic sie
nie pogniewa.
Choc lepiej jej bedzie gdy zamiast smietany filety ulozone w sloiku na
przemian z cebulka i szczypiorkiem zalejemy olejem slonecznikowym leciutko
zaprawionym sokiem z cytryny.
W tej samej zalewie cudnie bedzie sie czula wymoczona z soli sledziowa ikra.
Ech , lezka w oku sie kreci...