Dodaj do ulubionych

Kulinarne i kuchenne mity.

IP: 204.79.89.* 25.10.04, 09:54
Ot taki nowy temant na poniedzialek.

Przyklady:
1. W Chinach herbate pija sie tylko z filizanek z najcienszej porcelany.
Bzdura.
Ulubione naczynie do picia herbaty w Chinach to duzy sloik, taki jak po
ogorkach, odporny na wrzatek i z zakretka. Te po kawie tez sa bardzo cenione.

2. W Meksyku piwo meksykanskie (Corona, Sol itd) pija sie z plasterkiem
cytryny wlozonym w szyjke dla smaku.
Bzdura.
Na szyjce butelki kladzie sie plasterk cytryny by muchy nie siadaly, przed
lykinieciem piwa plasterk sie zdejmuje, piwo pije a potem plasterek z
powrotem na szyjke.

A co wy macie ciekawego?
Obserwuj wątek
    • Gość: bazylka łyżka do spaghetti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 09:57
      to ja dołoże tę nieszczęsną łyżkę, o której rozmawialismy jakiś czas temu,
      która wg ekspertów forumowych jest mitem
      • Gość: RED Re: łyżka do spaghetti IP: 193.0.117.* 25.10.04, 09:59
        jak to łyżka do spaghetti jest mitem? jem spaghetti mityczną łyżką?

        ja nie chcę... łaaa.... mamo, oni mnie straszą mityczną łyżką...:(
        • Gość: bazylka Re: łyżka do spaghetti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 10:02
          red :-)
          ja ostatnio dostałam mityczną łyżkę do spaghetti od mitycznego włocha
          fakt - włoch mieszka w warszawie i może się po prostu nie zna na kulturalnym
          zachowaniu przy stole. w końcu nie wiadomo, skąd on się w tej warszawie wziął,
          może dopiero tu dostał spaghetti. albo może zobaczył, że polacy jedzą łyżką, to
          im daję tę łyżkę.
          w każdym razie forum orzekło, że łyżka jest profanacją, a jeśli myślimy
          inaczej, to własnie jest kuchenny zabobon ;-)
          • Gość: RED ja protestuję - nie jem żadnym zabobonem IP: 193.0.117.* 25.10.04, 10:04
            tylko łyżką (do kompletu z widelcem) tak mi jest wygodnie i chromolę wszelkie
            etykiety :P
            • Gość: RED widziałam ja takich masochistów co to kurze udka IP: 193.0.117.* 25.10.04, 10:05
              nożem i widelcem - he, he...
            • kocio-kocio Re: ja protestuję - nie jem żadnym zabobonem 25.10.04, 12:32
              Ja tak jem.
              Z dzieciństwa mi zostało maksymalne obrzydzenie na samą myśl o możliwości
              ubrudzenia się jedzeniem.
              Brrrr...
              • ela.tu-i-tam "nie brudzic sie przy jedzeniu" 25.10.04, 13:01
                kocio-kocio napisała:

                > Ja tak jem.
                > Z dzieciństwa mi zostało maksymalne obrzydzenie na samą myśl o możliwości
                > ubrudzenia się jedzeniem.
                > Brrrr...

                Kocio-kocio, ty jest chyba pies pogrzebany: polskie wychowanie jest "nie
                brudzic sie przy jedzeniu".

                Ja pamietam jak na samym poczatku mojego zycia we Francji starzy (sprzed wojny)
                polscy emigranci zaprosili mnie na obiad, na ktorym podali kurczaka. I mowili
                pan do pani domu: zobacz jak ona je, jak chirurg sciaga mieso z kosci, nic reka
                nie dotknie, nawet serwetka nie jest jej potrzbna.

                A tu zycie jest cool, serwetki sa do protegowania koszuli czy bluzki (a nawet
                serwetki wielkosci pol-przescieradla w restauracjach z rakami/krabami). Jest
                pelno potraw gdzie trzeba jest rekami. Swiat jest wesoly i roznorodny.

                A tak zeby sie posmiac z innych - pamietam restauracje w Normandii, Saint Vaast
                La Hougue, pyszne jedzenie, kraby, ryby, sosy. Przy stoliku obok towarzystwo z
                Niemiec. Zamowili kraby (ktore tu podaja z obcegami zeby ich lapy polamac, i ze
                szpikulcami zeby pyszne mieso z tego wyciagnac). I jedna pieknie wyfroczona
                pani atakuje tego kraba nozem i widelcem. A krab badabum, poslizg i spadl na
                podloge. Kelner podszedl, pyta czy pomoc. Pani poprosila jaja na twardo w
                majonezem, i odpuscila sobie kraby.
                • egipcjanka15 Re: "nie brudzic sie przy jedzeniu" 25.10.04, 13:57
                  Hi hi
                  Cos mi tym opisem zmagan z krabem przypomnialas. Kiedys w restauracji w
                  Hiszpanii jeden z naszych zabieral sie nozem i widelcem do porcji duzych
                  krewetek podanych w pancerzykach. I kelnerzy z calej restauracji sie zlecieli
                  (starajac sie zachowac przyzwoita odleglosc) i patrzyli jak tez mu to pojdzie.
                  Mieli duzo uciechy.

                  Choc tak w ogole to ja sie nie lubie paprac jedzeniem, jesli nie ma takiej
                  koniecznosci. No, ale owoce morza to inna bajka.
                • Gość: alienor Re: "nie brudzic sie przy jedzeniu" IP: *.crowley.pl 27.10.04, 10:58
                  No wiec wlasnie: jak pierwszy raz we Francji w restauracji dostalam duze
                  krewetki, zaatakowalam je nozem i widelcem, hihi. Pracowicie wydlubalam czesci
                  jadalne z pancerzykow za pomoca narzedzi i to, ze do dania dostalam jednorazowa
                  mokra chusteczke do wytarcia lap nic mi nie dalo do myslenia. Nastepnego dnia w
                  tej samej restauracji zobaczylam, jak jakis gosc wcina takie samo danie
                  palcami. Od tego czasu sie nie szczypie i jem jak mi wygodniej: palcami albo
                  sztuccami.
          • linn_linn Re: łyżka do spaghetti 25.10.04, 10:07
            Jest jeszcze inna lyzka do spaghetti: taka do nakladania / z rowkami po
            boakch /. Tej sie uzywa, w odroznieniu od drugiej.
          • Gość: dillmah Re: łyżka do spaghetti IP: *.acn.waw.pl 26.10.04, 16:39
            lyzka podawan jest do spaghetti TYLKO do wyjedzenia sosu z talerza! Wlochom nie
            sluzy do nawijania!
            • linn_linn Re: łyżka do spaghetti 26.10.04, 16:51
              Gdzie to zaoobserwowalas/es? Nie widzialam Wlocha wyjadajacego sos lyzka:
              po pierwsze, sosu powinno byc tyle, aby sam przyczepil sie do makaronu / czyli
              niewiele /
              po drugie, ostatecznie zrobilby tzw. "scarpette", czyli wyjadl go chlebem
              • Gość: Dill Re: łyżka do spaghetti IP: *.acn.waw.pl 29.10.04, 14:16
                zgadza sie...robic nie musza...ale takie jest zalozenie tej lyzki...dobry sos
                powinien oplatac makaron...a prawdziwy Wloch zjesc bez podtrzymywania ;)
      • pynjeck Re: Suflet 26.10.04, 23:40
        A ja slyszalam, ze jak sie piecze suflet, to nie nalezy patrzec krzywo na
        piekarnik, bo opadnie:-)
    • Gość: bazylka krakauer wurst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 09:59
      i jeszcze niemiecki krakauer wurst - surowa, coś jak metka
      niemcy byli przekonani, że to typowo polska kiełbasa krakowska i że ja na pewno
      się nią będę zajadać, bo to przecież moje codzienne danie
      • linn_linn Re: domowy cisnieniowy ekspress do kawy 25.10.04, 10:09
        Produkt eksportowy. Wloch by go nie uzyl.
      • Gość: bynight Re: krakauer wurst IP: 194.25.175.* 25.10.04, 10:50
        a to tez znam :-) Akurat kielbasa, ktora ja wydzialam, przypomina slaska z
        ogromna iloscia kminku. Pytam sie kobieciny, czego tak duzo kminku, a ona mi na
        to, ze przeciez to w koncu krakowska ! Kupilismy ja na sprobowanie. Psu bym jej
        nie dala. Moi znajomi Niemcy, juz widza jak prawdziwa krakowsa wyglada. Dla nich
        to rarytas :-)
    • Gość: szopen Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: 204.79.89.* 25.10.04, 10:10
      A co z soleniem miesa?

      Sa tacy co twierdza, ze nie nalezy solic przed smazeniem bo sie zrobi twarde.
      Nic podobnego nie zauwazylem.
      • Gość: bazylka kręcenie ciasta tylko w jedną stronę (którą?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 10:11
        ja miącham we wszystkich kierunkach i zawsze wychodzi
        • Gość: RED a burza psuje mleko? IP: 193.0.117.* 25.10.04, 10:14
          • ka2 Re: a burza psuje mleko? 25.10.04, 10:30
            burza to nie mit, to fakt
            • Gość: szopen Re: a burza psuje mleko? IP: 204.79.89.* 25.10.04, 10:46
              O co chodzi z ta burza bo ja nie kojarze???
              • ka2 Re: a burza psuje mleko? 25.10.04, 12:48
                mocno zjonizowane po burzy powietrze przyśpiesza psucie mleka

                • Gość: baboon Jaka burza??? To krasnoludy... IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 26.10.04, 04:05
                  ...psuja mleko (wiadomo jak)
            • Gość: wlewap-48@o2.pl Re: a burza psuje mleko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:48
              moze nie tyle psuje,co powoduje że prędzej robi się zsiadłe i nie można go
              ugotować (warzy się)
      • ela.tu-i-tam Solenie miesa przed (Kulinarne i kuchenne mity) 25.10.04, 12:26
        Gość portalu: szopen napisał(a):

        > A co z soleniem miesa?
        >
        > Sa tacy co twierdza, ze nie nalezy solic przed smazeniem bo sie zrobi twarde.
        > Nic podobnego nie zauwazylem.

        We Francji nie soli sie miesa przed smazeniem, bo solenie powoduje ze wycieka
        caly sok z miesa - befsztyk czy jagniecina sa lepsze gdy soczyste, i rozowe.
      • Gość: wlewap-48@o2.pl Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:42
        tylko wątróbki i wątroby solić pod koniec smażenia, bo się moga zrobic "zelówy"
        jak mówią "pyry"
    • poughkeepsie Re: Kulinarne i kuchenne mity. 25.10.04, 10:28
      że piana z białek ubija się lepiej dzięki soli. Wyczytałam w jakiejś książce,
      że sól dodaje się do smaku. Ubija się znacznie lepiej jeśli doda się szczyptę
      cukru. Wypróbowałam - także wersję bez soli i tylko z cukrem i to rzeczywiście
      działa :)
    • Gość: senin Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 25.10.04, 10:36
      ze po chinsku, to wszystko w cieniutkie (jak zapalka) paseczki ...
      • Gość: bazylka Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 10:43
        to ja znam, że to po japońsku
        a jak w duże ćwiartki, to po włosku
        • Gość: senin Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 25.10.04, 10:47
          to od dzielnicy chyba zalezy ...;)))
    • Gość: bynight kiszenie kapusty IP: 194.25.175.* 25.10.04, 10:46
      Ostatnio zastanawialm sie nad ukiszeniem glowki kapusty, bo lezy i nie chce zeby
      sie popsula. Przypomnialam sobie, co zawsze mowiono u mnie w domu "Trzeba
      zakisic przed Wszystkimi Swietymi, bo potem trupami 'pachnie'". Znacie to ?? Ja
      po prostu wybuchlam smiechem jak mi sie to przypomnialo. W kazdym micie,
      legendzie jest ziarnko prawdy, wiec moze chodzilo o pogode ? Po wszystkich
      swietych jest chlodniej i moze kapusta nie miala odpowiedniej temp. zeby sie
      porzadnie skisic i potem smierdziala ? No ale teraz w koncu jest cos takiego jak
      ogrzewanie.
    • n0str0m0 brawo szopenie 25.10.04, 12:16
      potwierdzam sloiki

      herbata
      jak wiadomo
      jest drugim popularnym napojem w chrl-u
      po gotowanej wodzie

      co do mitow...

      chinszczyzna nie jest prawdziwa
      gdy nie ma kielkow
      fasolki w lupinkach
      mikrych kukurydzek
      lub/i bambusa w zapalki
      oblepionych skrobiowa zalewa
      a przynajmniej surowki z kapusty

      kolejny mit

      w azji sie je paleczkami wszystko
      nic wlasnie
      polowa azji je palcami
      druga paleczkami
      a trzecia lyzka i widelcem (bez noza)

      nostromo
      • Gość: senin Re: brawo szopenie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 27.10.04, 12:24
        hihihi

        potwierdzam lyzke i widelec
        (swoja droga Azjaci dusza sie ze smiechu
        patrzac na Europejczykow jedzacych ryz nozem i widelcem;)
        toz to absurdalnie nienaturalne i niewygodne

        no i wiadomo:kielka, kukurydza, bambus.. i w zapalki...

        ja nigdy skrobiowej zalewy!... no prawie nigdy ;)

        a swoja droga, niezly z ciebie matematyk, n0str0m0

        od dzisiaj wszystko na trzy polowy zaczynam dzielic!
        wszystkiego bedzie wiecej :)))
        • n0str0m0 Re: brawo szopenie 27.10.04, 12:28
          nie zapominaj o surowce z kapusty
          bez tego tez jakos tak...
          nieorientalnie

          2+2=5

          nostromo
          :)
    • Gość: Sqka Francuzi są ĄĘ przy jedzeniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:28
      A mój ulubiony Francuz wyciera talerz bagietką, dolewa wina do niepustego
      kieliszka i kruszy po stole. Wcale nie jest ąę, ale bardzo go lubię.
      • ela.tu-i-tam Re: Francuzi są ĄĘ przy jedzeniu 25.10.04, 12:47
        Gość portalu: Sqka napisał(a):

        > A mój ulubiony Francuz wyciera talerz bagietką, dolewa wina do niepustego
        > kieliszka i kruszy po stole. Wcale nie jest ąę, ale bardzo go lubię.

        Nie wiem co znaczy "ąę" (bo moj polski zakurzony, jedyne miejsce gdzie pisze po
        polsku to to forum), ale reszta jest swieta prawda, i tak jest dokladnie we
        Francji.

        Do kazdego posilku jest chleb.
        Obiad i kolacja sa posilkami z cieplym jedzeniem i podobne w komozycji - czasem
        Polscy goscie mowili mi ze u nas sie je 2 obiady.
        Chleb sie dogryza jedzac, chlebem sie wysusza sos.
        Maly kawalek chleba lamie sie na kawaleczki, na ktore kladzie sie ser.
        Pusty kieliszek wola zeby go dopelnic.
        Po obiedzie/kolacji stol jest zasmiecony okruszkami. W restauracjach zbieraja
        te kruszynki zanim podadza desery. Ja w domu robie tak samo.
        A po obiedzie/kolacji miotla jest obowiazkowa ...
        • Gość: Sqka Re: Francuzi są ĄĘ przy jedzeniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 13:45
          I mnie się takie śmiecenie i wycieranie chlebkiem podoba, jak najbardziej. Ale
          spotkałam się ze stereotypem, że we Francji każdy posiłek jest na wysoki
          połysk, łokcie przy sobie i własnie to ąę, czyli łelegancki, pięć noży-pięć
          widelcy, tak zwane muchy w nosie;) A po każdej bytności w Paryżu wracałam z
          poczuciem, że to bezwstydnicy przy stole;) A ja właśnie tak lubię.
          Ale o tym, że wino nalewa się do opróżnionego kieliszka to byłam przekonana. To
          można dolewać jeśli jeszcze coś w nim jest? Bo że można wodę, wino i jeszcze
          inne wino z tego samego kieliszka, to już mnie nauczyli;)
          • brunosch Re: Francuzi są ĄĘ przy jedzeniu 25.10.04, 14:18
            Zdaje sie, że to Polacy są drętwi przy stole (zwłaszcza jak chcą udawać
            elegancje Francuzów, a wychodzi im angielska żonglerka sztućcami ;))

            1. Nie sądzę, aby ci, co kochają jeść, odpuściliby sobie ostatnią kroplę sosu
            na talerzu. U nas - wycieranie talerza pieczywem to przejaw jeśli nie braku
            wychowania, to co najmniej niedostatku i głodu (biedny taki, że talerz chlebem
            wytarł) a przeca my paniska! nam zawsze zbywało i do wytarcia talerza się nikt
            nie zniży. A to przecież żywiołowy objaw jak bardzo nam smakowało.

            2. Okruszki na stole. Na co zwracamy większą uwagę na to CO jemy, czy JAK jemy.
            Terror plamy na obrusie potrafi sparaliżować atmosferę przy stole. I nerwowe
            blednięcie Pani Domu: Te okruszki zaraz spadną NA DYWAN!!! Tragedia. Dywan
            jest wyznacznikiem statusu ekonomicznego więc okruszek to hańba i dyshonor.

            3. Dolewanie do kieliszka. Hmmm Chyba starsze niż historia - strzepuje się z
            kieliszka ostatnie krople napitku na ofiarę duszom (bogom, skrzatom etc, co kto
            ma w chałupie...) jeśli się nie strzepnie, mogą zaszkodzić, a tu ci ktoś dolewa
            i dolewa - drobnoustroje mogą się wnerwić czekając na swoje...
            • egipcjanka15 Do Brunoscha 25.10.04, 14:49
              Wiesz Brunosch, ja jak najbardziej jestem za przestrzeganeim pewnych zasad przy
              stole i nie uwazam tego za dretwote. Raczej nie chcialabym jesc w towarzystwie
              rozciamkanym z lokciami na stole, poddlubujacym z zebach pomiedzy daniami. Ale
              tez na co dzien nie bede kladla na stole 10 roznych sztuccow i pieciu szkiel.
              We wszystkim umiar oraz zloty srodek.

              Jestem za przestrzeganiem zasad kraju z ktorego danie pochodzi. No bo co "nasz"
              savoir-vivre moze powiedziec o zasadach jedzenia makaronu z sosem? Wiec po
              sosiku do makaronu wyczyszcze talerz pieczywem ale po kartoflance, chocby i
              najlepszej, juz nie ;-). Niektorzy slepo przenosza zasady wlasnej kuchni na
              inne i wtedy robi sie smiesznie, vide krewetka jedzona przy pomocy sztuccow, bo
              przeciez nie wypada paluchami w talerzu gmerac.

              Ale niezaleznie od kraju cholera mnie bierze jak ktos mi chce dopelnic
              kieliczek. Chyba boje sie zemsty tych skrzatow ;-))))
              • brunosch Re: Do Brunoscha 25.10.04, 14:58
                Oczywiście, że odchyły w jakąkolwiek stronę są straszne. W Forach prywatnych
                jest dział savoir vivre i tam był strrrraszny wątek "czy można siorbać przy
                jedzeniu" ludziska dobudowali do tego cały komplet zachowań, do wypuku
                śmiesznych. Na koniec jakaś dziewczyna podsumowała: dla was to zabawa, a ja z
                takimi ludźmi muszę być na codzień...
                Złoty środek - jeść tak, żeby s-v nie przesłaniał radości życia, a jednocześnie
                żeby nasz apetyt nie odbierał apetytu innym.
                • Gość: szopen ciut temat zboczyl IP: 204.79.89.* 26.10.04, 02:56
                  Ciut na inne zeszlo ale nic to.

                  Co do zasad czu powiedzmy kultury jedzenia to rzecz jest rzeczywiscie bardzo
                  subiektywna.

                  Co do roznych zachowan nam nie za bardzo pasujacych to po prostu nalezy nauczyc
                  sie tolerancji. W niektorych miejscach na swiecie rzeczy typu siorbanie przy
                  jedzeniu, wypluwanie kosci na stol to rzecz normalna i nie jest zadna oznaka
                  braku dobrego wychowania. Ludzie z ktorymi pracuje i sie przyjaznie tak wlasnie
                  jedza. W czsie jedzenia krabow, rozmaitych muszelek, krewtek czy innych tego
                  typu stworkow na stole i pod stolem rosnie szybko gora wyplutych kosci i
                  pancerzykow, dzwieki ssania slychac pewnie bardzo daleko.
                  Moze to brzmi jak horror ale tak po prostu jest, to sa wyksztalceni ludzie
                  (jedni mniej inni wiecej) fachowcy i moi kumple.
                  I bardzo ich cenie za wiedze, umiejetnosci i przyjazn.
                  To ze tak wlasnie jedza to nie jest objaw braku dobrego wychowania tylko
                  blogiej nieswiadomosci ze to moze komus przeszkadzac.

                • magdusia8 Re: Do Brunoscha 28.10.04, 11:16
                  Ale kiedy bo właśnie siorbanie czy - nie daj Boże - mlaskanie przy stole
                  właśnie przepotwornie psują apetyt gościom -((( I właśnie na tym polega
                  kulturalne zachowanie: nie przeszkadzać innym.
                  • Gość: szopen przeszkadzajace dzwieki IP: 204.79.89.* 28.10.04, 11:25
                    Magdusia,

                    A jesli na przyklad jesz razem z ludzmi ktorzy jedza siorbiac czy mlaskajac a
                    ty probujesz zgrabnie nozem i widelcem a ich do cofania sie jedzenia z zoladka
                    doprowadza dzwiek wydawany przez metalowe sztucce trace o siebie czy o talerz
                    to kto komu przeszkadza???

                    Nie ma jednej strony medalu.
                    Zachowania w jednym miejscu przyjete i normalne gdzie indziej maga byc zle
                    przyjete.
                    • Gość: magdusia8 Re: przeszkadzajace dzwieki IP: *.mi.gov.pl 28.10.04, 12:46
                      O ile mi wiadomo, dźwięk wydawany przez sztućce, zwłaszcza eleganckie, w żadnej
                      kulturze nikogo o nic nie przyprawia, natomiast mlaskanie jest obrzydliwe i dla
                      Europejczyka, i dla Japończyka. Ja sobie po prostu nie życzę jadać razem ze
                      świnią - inaczej od razu poszłabym do koryta.
                      • pani_ewa Re: przeszkadzajace dzwieki 28.10.04, 13:11
                        Magdusiu,
                        to mit, że dźwięk "eleganckich sztućców" przerywający nadobną ciszę przy stole
                        podnosi smak potraw.
                    • Gość: bazylka Re: przeszkadzajace dziewki IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 28.10.04, 13:20
                      jak juz ogólnie wiadomo - jestem roztargniona, więc przeczytałam tytuł twojego
                      postu "przeszkadzające dziewki"
                      i już myslałam, że o jakichś ciekawych chińskich zwyczajach się dowiem ;-))
    • Gość: Pichciarz Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.proxy.aol.com 26.10.04, 03:32
      A co w Polsce piją z musztardówki? Niewątpliwie wiesz.
      • cynamoon6 Re: Kulinarne i kuchenne mity. 26.10.04, 23:19
        troche glupawy i raczej zabobon, ale kuchenny mi sie przypomnial:
        Jak sie oblizuje taka drewniana kulke na trzonku do ucierania np. lukru, to
        bedzie sie mialo lysego meza.
        dotyczy to rzecz jasna, raczej tylko niezameznych panien ;-)
        • Gość: kohol Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.crowley.pl 27.10.04, 09:10
          O cholera! :D
          Cynamoon, coś w tym jest :D
        • Gość: as Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 27.10.04, 09:40
          Nieprawda. Cale dziecinstwo oblizywalam, namietnie. U rodzicow, dziadkow,
          wujostwa i sasiadow. Maz ma 48 lat i jest z wszyskimi wlosami na glowie. :^)
    • Gość: zadumana Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: 213.17.230.* 27.10.04, 09:54
      A ja tak jakoś głosu nie zabierałam, ale ciągle jestem pod wrażeniem tych
      słoików i herbaty w Chinach opisanych przez naszych Azjatów. Zetknęłam się parę
      razy w Polsce w osiemdziesiątych latach służbowo z Chińczykami, co dało pewne
      pole do przemyśleń. Jeden był synem mandaryna i cudem przetrwał różne chińskie
      rewolucje. To może dziwnie zabrzmi, ale oni reprezentują kulturę, która ma
      tysiące lat i myśmy w Europie na drzewach siedzieli, kiedy oni już jakby to i
      tamto potrafili robić. Chińska porcelana daję się zobaczyć w paru europejskich
      muzeach. Informacja o tych nieszczęsnych słoikach, to pokazywanie sytuacji, o
      której napomknął tu Pichciarz - polskie musztardówki, w których pito wódkę, ale
      widziałam domy co nalewały do nich herbatę.
      Nasi Azjaci z pewnością znają i rozumieją chińską kulturę, ale chyba jakby
      niechcący szopen opisał coś co daje się porównać z polską kulturą lansowaną
      przez biedę (w tym i umysłową) prl-u, a która nie miała wiele wspólnego z
      tradycyjną Kulturą polską przez duże K właśnie.
      Myślę, że są gdzieś jacyś Chińczycy, którzy nie piją herbaty ze słoika i
      czekają czasów, kiedy już żaden Chińczyk tego słoika nie będzie do tego celu
      używał. Mam nadzieję, że się nie mylę, i że nie ogarnął mnie jedynie
      beznadziejny bezpodstawny optymizm?
      • Gość: szopen Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: 204.79.89.* 27.10.04, 10:18
        To nie tak do konca tak jest.

        Rytualy i celebrowanie picia herbaty nadal istnieja.
        W herbaciarniach (tak nawiasem mowiac to sa raczej restauracje) herbata jest
        rzeczywiscie parzona i podawana wg tradycyjnych metod w malutkich naczyniach i
        ludzie tam spedzaja bardzo duzo czasu pijac herbate, jedzac rozmaite dim sum i
        bardzo glosno sobie rozmawiajac.
        W sklepach z herbata sa dostepne piekne zestawy do takiego wlasnie herbaty
        picia.

        A sloik to taka bardziej codzienna rzecz. I nie ma w tym nic zlego.
        Sloik po prostu bardzo jest poreczny bo duzy (im wiekszy tym lepszy), z
        zakretka szczelna wiec sie herbata nie wylewa, mozna do niego nalac wrzatku.
        Chinczycy pija herbate nasypujac do sloika sporo lisci, zalewajac wrzatkiem,
        zwykle czekaja az mocno ostygnie i potem sobie popijaja po lyku. Nastepnie
        uzupelniaja wrzatkiem proces powtarzaja az herbata robi sie bardzo cienka i
        wtedy wymieniaja liscie.
        Chodzi wiec o wygode, bo Chiczyk ten sloik z herbata wszedzie ze soba bierze.

        Dodac nalezy ze szczegolnie na poludniu to do tego sloika ida liscie bardzo
        wyszukanych i czasem absurdalnie drogich gatunkow herbaty.
        Chodzi raczej o jakosc napoju a nie o forme naczynia.
      • abere8 Re: Kulinarne i kuchenne mity. 27.10.04, 10:27
        Co do tej herbaty ze sloika, to ja sie tez ostatnio zdziwilam, jak wypozyczylam
        sobie z biblioteki piekna chinska ksiazke kucharska, taka A4 ze swietnymi
        zdjeciami, a przepisy maja podane tez nazwy w robaczkach. No i w tej ksiazce
        jest informacja o herbacie i sloiki sie pojawiaja jako najnormalniejsza rzecz w
        swiecie, kazdy nosi przy sobie, coby popijac co jakis czas. I nie bylo to
        opisane jako zwyczaj biednych ludzi, a wrecz autor stwierdzil, ze niezaleznie od
        statusu ludzie tak robia.

        W piatek bede widziala sie z moimi paroma uczniami z Chin, to ich pociagne za
        jezyk, ale Szopenowi wierze, w koncu on tam jest na miejscu :-)
    • Gość: zadumana Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: 213.17.230.* 27.10.04, 12:05
      Oczywiście przyjmuję do wiadomości słoikowy zwyczaj. Nie będę z jego powodu
      rwać włosów z głowy:)
      Ale tak z ciekawości...Kiedy ten zwyczaj się zjawił? Te słoiki to tzw. twisty?
      Ten typ słoika ma chyba "tylko" kilkadziesiąt lat. Skoro można "to" nosić ze
      sobą, no to jedynie taki słoik wchodzi w grę?
      A tak w ogóle to herbata jest właściwie niemal jedynym płynem jaki piję. Stąd
      dwa dni przeżywałam słoikowe osłupienie zanim się w końcu odezwałam.
      • yenifer Re: Kulinarne i kuchenne mity. 27.10.04, 19:10
        Każdy pije w tym w czym lubi nie ma co z tego powodu robic zamieszania a
        są inne kłopoty niż herbata w słoiku Kaj
        • Gość: szopen Re: Kulinarne i kuchenne mity. IP: 204.79.89.* 28.10.04, 03:07
          Sloik rzecz dosc nowa.
          Nawet nie kikadziesiat lat ale moze 20-30.
          Pamietam jak kilkanascie lat temu kiedy Chinczycy przychodzili w odwiedziny i
          zauwazali na polce np sloik z kawa nesca (jeden z najlepszych modeli) zawsze
          prosili by o nich pamietac i sloika nie wyrzucac a po zuzyciu kawy im ten sloik
          podarowac.

          Teraz oczywiscie sa w sklepach specjalne izolowane kubki z zakretka i mnostwo
          innych naczyn majacych sloik zastapic ale sloik dalej gora.

          A przed era sloikow to uzywali normalne emaliowane blaszane kubki z pokrywka
          (teraz tez ale mniej), dzyndzelek na pokrywce sznureczkiem do raczki kubka
          przywiazany by sie nie podzial.
          Z kubka takiego jednak latwo sie wylewa stad przewaga sloika.

          I jeszcze jedno jak n0str0m0 powyzej pisal herbata jest tu drugim pod wzgledem
          popularnosci napojem.
          Na pierwszym miejscu zdecydowanie kroluje woda przegotowana.
          • april02 Re: Kulinarne i kuchenne mity. 28.10.04, 09:16
            Ostatnio miałam okazję pracować przez miesiąc z Chińczykiem w jednym biurze.
            Słoika wprawdzie nie używał :)) ale zdziwiło mnie coś innego. On NIGDY w życiu
            nie pił czarnej herbaty. Po raz pierwszy specyjału tego spróbował (zresztą
            bardzo nieufnie bo bał się, że nie będzie mógł spać w nocy) u nas. Z tego co
            zauważyłam herbata mu w ogóle nie smakowała (w sumie się nie dziwię bo też za
            Liptonem nie przepadam:)) No i opowiadał o chińskich knajpach w których miał
            okazję być w Polsce. Generalnie nie polecał :))
          • n0str0m0 sloik do... 28.10.04, 09:29
            ten sloik doczekal sie blogoslawienstwa!

            reszta azji poszla w slady
            starbucks sprzedaje swoj wlasny wzor
            w kazdym sklepie sportowo-trendowym sloikowe naczynia
            "na wode"

            niebieskie, grafitowe i zielone
            wszystkie z szeroka zakretka
            na elastycznym pasku - by nie wcielo

            if you can't beat them...

            nostromo
            • Gość: kohol Re: sloik do... IP: *.crowley.pl 28.10.04, 10:27
              n0str0m0 napisał:

              > if you can't beat them...

              ...eat them :D
    • pani_ewa Ogórki 28.10.04, 13:18
      świeże ogórki obiera się od końca jaśniejszego do ciemniejszego coby gorzkość
      nie rozlazła się po całości. To mit. Jak ogórek gorzki to nawet obieranie
      spiralne w kierunku północ-południe nic nie pomoże.
      • Gość: magdusia8 Re: Ogórki IP: *.mi.gov.pl 28.10.04, 14:54
        To autentyczna prawda. Trzeba w tym celu znaleźć ogórki nie ulepszone
        genetycznie, ale ja takie pamiętam z dzieciństwa, a niedawno też trafiłam na
        takie (może stara partia nasion, bo sama je wyhodowałam). Obiera się je
        rzeczywiści od strony jaśniejszej, ciemną końcówkę odcinając na końcu.
      • Gość: wlewap-48@o2.pl Re: Ogórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:57
        jednak od strony okwiatu - sprawdzone - chybaże rósł na sztucznym nawozie - to
        tylko przed zobaczeniem wyrzucić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka