nobullshit
24.11.04, 01:27
Już dawno zlane i miałam napisać autorecenzję, i ciągle
zapominałam. No więc:
1) żubrówkówka (przepis Giezika) - mmmmmmmmmm. Szkoda tylko, że tak jej mało
zostało na skutek próbowania w trakcie. Ale co tam, nastawię następną.
2) śliwówka (przepis Dziuuni) - wierzę, że musi trochę postać,
bo na razie czuję żywy spirytus, i trochę blada wyszła - pewnie śliwki
były za mało dojrzałe albo co. Ale ok, a nawet bardziej niż ok.
3) żurawinówka...
Tragedia. Mam wrażenie, że smakuje szmatą, przez którą wyciskałam żurawiny.
I nie wiem, czy taka jej uroda, czy naprawdę zmarnowałam litr spirytusu.
Szmata była oczywiście czysta. Ale "czysta" mogło oznaczać "uprana".
A wcześniej używana np. do zmywania farby z okien za pomocą
benzyny ekstrakcyjnej lub innego denaturatu. W każdym razie czuję
jakiś upiorny absmak. A w trakcie próbowania przed wyciskaniem go nie czułam.
Buuuuu.... :((((