sabba 07.12.04, 08:07 ktore poprawia humor, pozwala odejsc smutkom, dobrze nastraja na reszte dnia? Poszukuje przepisu.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: glenn_miller Re: czy jest takie jedzenie... IP: .48.213.* / 80.51.176.* 07.12.04, 08:13 spagetti ze szpinakiem, albo klasyczne z sosem pomidorowym własnej roboty, albho świeżo upieczona pachnąca szarlotka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek1f Re: czy jest takie jedzenie... IP: 81.210.22.* 07.12.04, 08:55 Jestem za szarlotką, jesli nie masz skladnikow na białooficerskie śniadanie: butelka szampana i buleczka z kawiorem. Ostatecznie mozna zastapic lososiem wedzonym z cytryną . Tylko ten szampan jest obowiązkowy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
nimeska Re: czy jest takie jedzenie... 07.12.04, 09:22 jasne !! odrobinka czegos slodkiego w czasie kryzysu odchudania :) albo generalnie odrobina slodyczy na oslode zycia, szczegolonie w czasie braku sloneczka - to moja recepta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela.tu-i-tam Czekolada ! to jej znane wlasciwosci n/t IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 07.12.04, 09:26 Odpowiedz Link Zgłoś
sabba szampana nie mam 07.12.04, 10:22 kawioru tym bardziej, ale slodkie troche podzialalo:) Wyjadam sukcesywnie ciasteczka adwentowe:) Dzieki... Odpowiedz Link Zgłoś
egipcjanka15 Moj patent 07.12.04, 14:53 Na mnie najlepiej dziala zestaw roznych serkow, w miare moznosci smierdzacych i kieliszek (albo dwa) czerwonego wina. To na ciezkie przypadki, kiedy nie chce sie gotowac, ani w ogole nic przyrzadzac. Na lzejsze przypadki jakis dobry makaronik; np. z tunczykiem na kwasno, albo pomidorowy z bazylia, ale najlepiej dziala tagliatelle z lososiem wedzonym w sosie smietanowym, mrrrrrrrrrrrrrrrrrr z obowiazkowym kieliczkiem bialego wina Odpowiedz Link Zgłoś
krzysio_m Re: Moj patent 07.12.04, 15:38 A jak się robi owo "Tagliatelle z ło(so)siem wędzonym w sosie śmietanowym"? Bo nazwa brzmi raczej apetycznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
egipcjanka15 Re: Moj patent 07.12.04, 16:37 No wiec robi sie ono bardzo prosto i jest pyszne. Kroje drobno cebule albo i dwie, smaze na szklisto podlewam bialym winem i dusze do zmiekniecia, dodaje smietane (jak najgestsza), posiekane kapary i kawalki lososia, zdejmuje z ognia, daje koperek, mozna tez troche pieprzu, soli nie, bo rybka juz slona. Wrzucic w to ugotowany makaronik; ja lubie ten zielony, ladnie sie komponuje. Podawac z pozostalym winem. Jesli sie pozostale wino skonsumowalo czekajac na podduszenie cebulki, otworzyc drugie. Poprawa humoru murowana :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś