Dodaj do ulubionych

gieziku...

15.12.04, 17:30
przepraszam, że tak późno, ale jeszcze zdążysz ;-)
a ja ostatnio miałam trochę urawanie głowy
po zasięgnięciu porad rodzinnych będę robiła tak:
na jedną małą tortownicę to tak 0,75 kg maku - krótko zagotować i odsączyć,
przepuścić przez maszynkę 3 razy (skąd ja wezmę maszynkę?), dodać szklankę
cukru, z pół szklanki miodu (może trochę więcej?), jeden cukier waniliowy,
kieliszek rumu, bakalie w dużych ilościach (migdały, orzechy, rodzynki,
ewentualnie figi - wszystko pokrojone), łyżkę rozpuszczonego masła
wszystko trzeba wymieszać, żeby powstała słodka lepka masa makowa z bakaliami
tortownicę wysmarowac masłem, na dole ułożyć kruche ciastka, zwilżyć je
mlekiem, nałozyć grubą warstwę maku, znowu ciastka (zwilżyć mlekiem) i znowu
mak... każda warstwa maku powinna być dosyć ugnieciona. ostatnią trzeba polać
odrobiną zimnej wody z cukrem i ułożyć ostatnie ciastka.
uwaga1: taki łamaniec łatwo przechodzi zapachami lodówkowymi (śledzie itp.)
więc dobrze jest go zawinąć w folię (bo ma postać w lodówce po zrobieniu)
uwaga2: nie rób przypadkiem za wcześnie, bo po pierwsze nie doczeka z powodu
pożarcia, po drugie to jednak jest taka rzecz, która nie moze długo leżeć

a za kruche ciastka to może już w piątek się wezmę :-)
Obserwuj wątek
    • emka_1 a to 15.12.04, 19:36
      u nas inna wersja:)
      mak parzony mlekiem, tzn. mak zalać mlekiem i trzymać na granicy wrzenia, ale
      nie moze się zagotować, tak ok. poł godziny. odcedzić dokładnie, pozwolić lekko
      podeschnąć przeganiając, zmielić w maszynce z sitkiem do maku. w rondlu lub
      głebokiej patelni podgrzać powoli słodka smietanę, wsypać mak, poddusić chwilę
      mieszając, gdy mak wchłonie śmietane dorzucić posiekane orzechy i migdały,
      dusić chwilę mieszając, na sam koniec dolać miód gryczany, dorzucić moczone w
      brandy rodzynki, skórkę pomarańczową (dużo).
      ciepłą masę przełozyć do płaskiej misy, której boki wyłozone sa kawałkami
      wcześniej upieczonego kruchego ciasta gdy masa przestygnie, przed podaniem wbić
      w nia pozostałe kawałki (trójkaty) kruchego ciasta, które służą do nabierania
      maku. łamańce w przeciwieństwie do kutii jada się palcyma, a dokładniej palcyma
      i kawałkiem ciastka, znaczy wyszarpujemy z masy ciastko, łyżką warzywną
      nakładamy mak na talerzyk, a potem usiłujemy ciastkiem zebrać cały mak i
      upchnąc w paszczy. jak twierdził dziadek nazwa pochodzi nie od połamanego
      ciasta, ale łamańców jakie trzeba wykonywać przy konsumpcji.
      • giezik Re: a to 16.12.04, 09:22
        dziekuje, chwilowo jestem niedysponowany elektronicznie i dopiero moge odpowiedziec
      • Gość: bazylka Re: a to IP: *.pentor.com.pl 16.12.04, 09:42
        a to twoja wersja jest klasyczna, prawdziwy łamaniec własnie tak wygląda - w
        misce z powbijanymi połamanymi ciastkami
        osobiście takiego nie jadłam, ale wersja, jaka jest u mnie na święta jest
        pyszna i wygodnie się ją je (nie trzeba rękami, kroi się jak tort), więc jakoś
        nie tęskno mi do "prawdziwego" - zresztą dla mnie prawdziwy jest ten, który
        jest zawsze na święta :-))
        • giezik emka, to zrobione kruche 17.12.04, 08:56
          ciasto mnie nei przekonuje. Wszak jesli to gęste jest, to mi w ręku zostanei ciasta kawałek, bez masy
          • emka_1 Re: emka, to zrobione kruche 17.12.04, 14:21
            masę sie nabiera ciastem jak łyżką. znaczy ciastko jest służebne, jesz w
            zasadzie samą masę, a kawałkiem ciastka, który się wysłużył zagryzasz:) te
            boczne kawałki to dekoracja, zjada się je na końcu. wszystko działa od kilku
            setek lat. może to kwestia przyzwyczajenia:)
    • egipcjanka15 Ze sie tak wtrace 17.12.04, 12:58
      Bo u mnie w domu tez zawsze na Wigilie robi sie potrawe slodka z maku zwana
      lamance (nie lamaniec), ale ona inaczej wyglada. Mianowicie:

      Nalezy jakis czas przed Swietami (teraz to juz ostatni dzwonek) upiec
      najzwyklejsze drozdzowe ciasto w rynienkach (bez zadnych dodatkow, kruszonek
      itp.). Pokroic w plastry i wysuszyc na suchary (najlepiej w letnim piekarniku;
      szybciej i smaczniejsze). Przechowywac mozna dlugo w lnianym worku w szafce
      (pod warunkiem ze rodzina nie wyzre). W przeddzien Wigilii bierze sie mase
      makowa, trzykrotnie zmielona (znaczy najpierw trzeba ten mak sparzyc, ugotowac,
      a potem trzykrotnie zmielic), dodaje bakalie (orzechy wloskie, rodzynki,
      kandyzowana skorke pomaranczowa (to standard, dalej co sie lubi) i esencje
      migdalowa.

      Teraz dalej tradycyjnie robilo sie troche inaczej, pozniej moja Mama opracowala
      metode nowatorska, z tym ze, to tylko metoda na oszczedzenie wysilku, efekt
      koncowy taki sam jak przy starej.

      Nalezy zagotowac mleko ze spora iloscia cukru lub miodu i laska wanilii.
      Wanilie usunac, mleko wlac do maku.

      W ladnym naczyniu (ja najbardziej lubie prosta szklana salaterke) przyrzadzamy
      final. Na dno naczynia warstwa plynnej masy makowej (musi byc naprawde plynna);
      nalewamy chochelka. Na te warstwe ukladamy, lekko dociskajac, warstwe
      drozdzowych sucharow. Kawalki sucharow powinny przykryc sala powierzchnie, z
      malymi przerwami pomiedzy soba (jak przy ukladaniu mozaiki z kafelkow). I
      wlasnie jak ksztaltem przy brzegach naczynia nie pasuja trzeba je lamac – stad
      nazwa. Na to warstwa mlecznego maku, na nia sucharki itd, az do wyczerpania
      ktoregos z produktow, lub zapelnienia naczynia (trzeba zostawic ze 2 cm wolnej
      przestrzeni od gory). Ostatnia warstwa musi byc mak.

      Teraz odstawiamy naczynie przykryte w chlodne miejsce do Wigilijnego poranka.
      Rano sprawdzamy, czy lamance sa rzetelnie mokre. Jesli nie, dogotowujemy mleka
      z miodem i wanilia i nasaczamy bardziej (zwykle jest to niezbedne). W celu
      doglebnego nasaczenia bierzemy noz, zaglebiamy w mase, lekko odchylamy i w
      powstala szczeline wlewamy lyzka mleko. Jak juz dosaczymy, nakrywamy mase
      talerzykiem nieco mniejszym od naczynia (coby na maku spoczal) i obciazamy
      lekko (sloikiem z woda). Lekko, zeby tylko warstwy sie zespoily, a nie zeby
      wczesniej z trudem wsaczone mleko wycisnac. I odstawiamy w chlod az do kolacji.

      Pyszne danie i w mojej rodzinie absolutnie nie do pominiecia na Swieta. Wszyscy
      je uwielbiamy, a robimy raz do roku tylko.No czasem jeszcze drugi raz na
      Sylwestra, lub gdzies w Karnawale.
      • Gość: bazylka Re: Ze sie tak wtrace IP: *.pentor.com.pl 17.12.04, 13:09
        brzmi pysznie
        jaką to ma konsystencję ostatecznie i jak to się je - jako mokrą blabrę łyżką z
        miski, jako nieco suchszą kupkę na talerzu (tak, że można i widelcem
        deserowym), czy się jakoś kroi?
        • egipcjanka15 Re: Ze sie tak wtrace 17.12.04, 16:07
          No wiec to po odstaniu nabiera konsystencji galaretowato-budyniowatej. Nozem
          jak tort sie nie pokroi, ale po nalozeniu nabierkowa lycha trzyma sie w kupie,
          nie rozpada specjalnie (nawet nie wspominajac o rozplywaniu). I ta reszta w
          misce ksztalt zachowuje. Generalnie konsystencja stala, lekko nietrwala ;-). Da
          sie jest z talerzyka lyzeczka deserowa lub widelczykiem.
    • Gość: wanilka77 zrobiłam w sobotę ;) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.12.04, 14:54
      łamańca lub łamańce wg Waszych przepisów - wyszedł pycha. zrobiam z 250 g maku,
      najpierw wieczorem namoczyłam, następnie rano wg Emki sparzyłam mlekiem,
      przekręciłam 2 razy przez maszynkę, dałam jak radziła Bazylka łyżkę masła,
      miód, cukier brązowy trzcinowy, bakalie - sparzone rodzynki, dużo migdałów (nie
      miałam orzechów akurat), pokrojone suszone morele i dużo skórki (którą sama
      zresztą rano również przygotowałam, jako produkt uboczny konfitury
      pomarańczowej), rum. Z przepisu z "Kuchni" (nr grudniowy) zrobiam kruche
      ciastka, wyłożyłam nimi miskę i skropiam jak radziła Bazylka mlekiem na to mak
      i obłożyłam jeszcze ciastkami, które znowu polałam delikatnie mlekiem,
      powbijałam trochę ciastek w kulę. Polecam, jak wprowadzę to do naszego
      wigilijnego menu ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka