Próbowane na Fiolce

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 16:40
Nie jadam mrożonek i dziwię się, że osoby o tak wymagającym podniebieniu
oceniają tak wysoko tego rodzaju produkty.
A serki pleśniowe innej firmy (polecam - Celia) są smaczniejsze (wiele opini)
od przereklamowanego Turka. Jak wszystkim wiadomo podniebienie podniebieniu
nie jest równe.
    • very_martini Re: Próbowane na Fiolce 31.01.05, 23:14
      Też mnie zdzwiła pochwała mrożonek. Ale nie mniej niż bulion z kostki (sic!) w
      przepisie na zupę z cukinii pointującym długi wywód na temat jej urody i tego,
      że cukinia bez kwiatów to nie cukinia, a już nie daj Boże duża.


      16%VOL
      22%VAT

      takie tam sobie forum homeopatia
    • dispell Re: Jeśli ktoś chce się przekonać 31.01.05, 23:28
      czym są serki "Turek" - proponuję eksperyment. 4-5 dni po wygaśnięciu daty
      ważności "zaciągnąć" się nim. Jak nie poczujecie wyraźnej woni amoniaku - tom
      kiep. ;-)
      • e_katt dispell 01.02.05, 15:28
        ja to widzę, że ty w kuchni w 'małego chemika' się zabawiasz, co?:

        >Jak nie poczujecie wyraźnej woni amoniaku - tom kiep.


        ;-)))
      • Gość: annika Re: Jeśli ktoś chce się przekonać IP: *.ae.wroc.pl 01.02.05, 15:32
        Tak się właśnie kiedyś zaciągnęłam jeszcze przed datą. Horror.
    • borsuk_dawid Re: Próbowane na Fiolce 31.01.05, 23:48
      poczytuje sobie to (naprawde wspaniale forum) juz od dluzszego czasu i bardzo
      czesto natrafiam na krytyczne glosy o wlasnie mrozonkach czy bulionie z kostki.
      Nie chce bron boze nikogo urazic, bo tez sie zgadzam, ze zawsze lepiej swiezo i
      samemu, ale z drugiej strony uwazam, ze chyba lepiej jak po dlugim dniu pracy
      mozemy sobie szybko jakas zupke np. z cukinii ugotowac posilkujac sie wlasnie
      kostka i zjesc warzywka chocby z mrozonki niz zamowic pizze czy makaron z sosem
      ze sloika "bo szybciej". Chodzi mi o to ze jak mamy czas i sily to gotujmy od
      podstaw, ale miejmy tez troche zrozumienia dla ludzi spracowanych. Kuchni nie
      czytuje, przejzalam tylko najnowszy numer i muze powiedziec, ze do Good Food
      BBC np. to jej troche daleko, ale akurat proponowanie bulionu z kostki to nie
      najwieksza ich wada chyba. Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam. Taka po prostu
      moja opinia.
      Pozdrawiam.
    • Gość: anita Re: Próbowane na Fiolce IP: *.telsten.com / *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.05, 00:17
      a co jest złego w mrożonych warzywach zimą???
      • coralin Re: Próbowane na Fiolce 01.02.05, 01:16
        Gość portalu: anita napisał(a):

        > a co jest złego w mrożonych warzywach zimą???

        Ja właśnie też nie rozumiem .
        • linn_linn Re: mrozonki 01.02.05, 09:24
          Najwazniejsza jest jakosc mrozonek. Co do reszty, np. mrozona zupa minestrone
          zawiera w skladzie kilkanascie warzyw, ktorych kupienie jednego dnia byloby
          niemozliwe / sa najlepsze o roznych porach roku /.
      • Gość: noida Re: Próbowane na Fiolce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 10:26
        Bo wiesz, w zimie to tylko przetwory pracowicie i własnoręcznie, tymi rękami
        produkowane w okresie od lipca do października ;-)
    • dziuunia Kostki rosołowe i mrozonki ;) 01.02.05, 10:42
      Widzę,że kostka rosołowa urasta do rangi sztandarowego złego symbolu FK ;)(to a
      propos postu borsuka_dawida:))Ja tylko chciałam napisać,że wydaje mi się,że aż
      tak bardzo nie odżegnujemy się od używania kostek rosołowych.Tyle że traktujemy
      to jako ostateczność kiedy faktycznie czas nagli i nie mamy bulionu ugotowanego
      własnoręcznie.Są też kostki lepsze i gorsze,ktoś tutaj na forum polecał bulion
      wegetariański w proszku składający się z suszonych warzyw bez dopalaczy w
      rodzaju glutaminianu sodu.Ja też czasem używam kostki rosołowej ale robię to
      rzadko.
      A co do mrożonek z artykułu to bez przesady.Akurat serię 'Warzywa na patelnię'
      Horteksu uważam za udaną z jednym wyjątkiem-tylko te 'gołe' bez przypraw i sosu
      są warte polecenia.Zawsze można przyprawić po swojemu tak jak się lubi.Zimą
      jest to też jedyny sposób żeby zjeść np.fasolkę szparagową czy groszek cukrowy.
      Także nie demonizujmy mrożonek i kostek rosołowych ;)
      • ewkka Re: Kostki rosołowe i mrozonki ;) 01.02.05, 11:13
        Zimą mrożonki jak najbardziej. I jak mam w styczniu wybrać kalafiora na zupę to
        wybieram tego mrożonego a nie tego z Holandii.
    • Gość: landsbergk Re: Próbowane na Fiolce IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.02.05, 11:13
      A ja powiem tak: jestem absolutnie zachwycona warzywami w sosie maślanym
      Hortexu. Codziennie zjadam małą porcyjkę. To taki mój chwilowy fioł. Są gusta i
      guściki, smaki i smaczyska! A jak jestem w domu sama (niestety jest tak przez 2
      tygodnie w miesiącu), albo kiedy jest zima i np. cukinie osiągają zawrotną cenę
      20 zł za kilogram, to wolę jednak kupić mrożonkę, bo co mam zrobić? Kupić 5 dkg
      groszku, 5 dkg marchewki i 5 dkg fasolki szparagowej, żeby zaspokoić swoja
      fantazję kulinarną? Mrożonki smakują mi, mimo że podniebienie mam raczej
      wybredne. A jak nie mam czasu, to gotuję zupy na kostkach rosołowych. Ponieważ
      nie są one w zupie smakiem dominującym, to nie czuję, żeby jakoś zupę
      zniesmaczały. W wolnym czasie lubię poszaleć i postać przy garach, nie lubię
      zastępowania w przepisie masła margaryną, grzybów leśnych pieczarkami itd., ale
      takie "wyklinanie" rzeczy, które potrafią bardzo życie uprościć, wydaje mi się
      lekką przesadą. Nie każdy ma czas, żeby codziennie godzinami stać przy garach
      albo buszować po hipermarketach, ryneczkach i sklepach ze zdrową żywnością w
      poszukiwaniu świeżych składników, czasem trzeba trochę spuścić z tonu!
      • Gość: szpak Re: Próbowane na Fiolce IP: 149.250.252.* 01.02.05, 14:46
        I to Twoje "podniebienie raczej wybredne" nie wyczuwa zjelczalej margaryny w
        hortexowej miesznace z sosem (pseudo)maslanym? Hmmm, dziwne rzeczy smakuja
        tym "raczej wybrednym podniebieniom"...
        Moje niewybredne podniebienie sosu pseudomaslanego w mrozonkach H. zdacydowanie
        nie chcialo zaakceptowac, aczkolwiek niektore inne mrozonki calkiem mu
        podpasowaly. W punkcie mrozonek akurat z Fiolka moge sie zgodzic.

      • coralin Re: Próbowane na Fiolce 01.02.05, 14:50
        Właśnie. Ja w zimie np. świeżego pomidora nie tknę. A dziś kupiłam świeży
        koperek i smakuje jak trawa i wcale nie pachnie. Bardzo żałuje ze nie
        zamroziłam sobie.100 razy wolałabym mrozony, nawet kupny sądzę ze byłby o wiele
        lepszy (ale na osiedlu nie ma w sklepach mrozonego, tak wiem że jedna firma
        robi mrożone zioła).
        • ks40 Re: Próbowane na Fiolce 01.02.05, 15:02
          Jako osoba przewidująca zrobiłam sobie mały zapasik mrożonego koperku i
          pietruszki i teraz jak znalazł! Muszę się pochwalić, że zrobiłam również kilka
          słoi papryki kolorowej w sosie własnym. Mimo obaw, że się zepsuje trzyma się
          świetnie i wprost nadaje się do zupki cygańskiej, leczo czy innych pyszności.
          Zdarza mi się kupić świeżą paprykę (mój portfel aż żali ściska) ale daleko jej
          do tej w sezonie. Wtedy ratuję się mrożonkami (oczywiście nie papryką).
          Zdecydowanie wolę nawet trochę rozglamździane warzywka niż świecące kalafiory
          lub fasolkę z Holandii. Pzdr.
          • dziuunia Papryka 01.02.05, 15:42
            ks40,zdradź jak robisz tę paprykę w sosie własnym,proszę :)
            • coralin Re: Papryka 01.02.05, 19:25
              dziuunia napisała:

              > ks40,zdradź jak robisz tę paprykę w sosie własnym,proszę :)

              Ja tez prosiłabym.
            • ks40 Re: Papryka - do dziuuni 01.02.05, 20:04
              Sorki, że dopiero teraz ale siadła mi klawiatura. Więc jestem niezmiernie dumna
              z mojej papryki, mój wynalazek co nie oznacza, że ktoś już tego nie robił ale
              mimo obaw wyszła całkiem, całkiem... Robię ją w głębokim sezonie paprykowym
              kiedy jest najlepsza. Ok. 4 kg papryki kroję po usunięciu gniazd natyrlich w
              kostkę ok. 2 x 2 cm. Na patelnię wlewam ok. 2 łyżek oleju i wrzucam na cieły
              tłuszcz paprykę; trochę solę. Musi się dusić na wolnym ogniu aż woda (czyli sos
              paprykowy) odparuje. Papryka jest na wpół miękka. Acha, nie obdzieram jej ze
              skóry. Kiedy papryka się dusi wyparzam słoiki i taką gorącą paprykę wkładam do
              GORĄCYCH słoików i zakręcam. Słoiki stawiam do góry dnem i przykrywam
              ściereczką. Ot i cała filozofia. Bałam się, że mi nie wyjdzie, ale jak do tej
              pory trzyma się świetnie a robiłam ją pod koniec września. Tylko nie kupuj
              takiej wykrawanej bo przypuszczam, że na przetwory się nie nadaje i może
              spleśnieć. Pzdr.
            • ks40 Re: Papryka - do dziuuni 01.02.05, 20:59
              Nie wiem co się dzieje, ale już chyba z godzinę temu podałam przepis na paprykę
              i co? I nie ma mojego postu! Więc piszę jeszcze raz: ok. 4 kg papryki kolorowej
              wypestkować, pokroić w kostkę o boku mniej więcej 2 cm. Ze skóry nie obdzierać.
              W sezonie paprykowym nawet ta skórka jest inna. Na patelni rozgrzać ok. 2 łyżki
              oleju (jakiegoś dobrego), wrzucić parykę pokrojoną, posolić i dusić na wolnym
              ogniu aż będzie na wpół miękka. Woda + sos paprykowy muszą odparować. Kiedy
              papryka się dusi wyparzam słoiki (takie większe np. po pepperoni, ale nie 1
              litr). Kiedy papryka jest gotowa wkładam gorącą do GORĄCYCH słoików, zakręcam i
              odwracam do góry dnem i przykrywam ściereczką. Nie pasteryzuję. Swoją paprykę
              robiłam pod koniec września a więc sezon paprykowy miał się powoli ku końcowi
              ale i tak cena a i smak są zdecydowanie inne. Używając takiej ze słoika dodaję
              oczywiście pod koniec gotowania bo inaczej się rozglamździ. To chyba na tyle.
              Chętnie odpowiem, jeśli będziesz miała wątpliwości :) Pzdr.
              • dziuunia Re: Papryka - do dziuuni 01.02.05, 21:09
                Dziękuję po dwakroć :)))Na pewno zrobię dużo słoików jesienią :)
                POZDR
    • nina_31 Re: Próbowane na Fiolce 01.02.05, 15:44
      Wydaje mi się (a wydawanie poparte jest opiniami specjalistów od żywienia) że
      mrożone warzywa (warzywa, nie gotowe mrożone potrawy, co do nich się nie
      wypowiadam) są zdrowsze od tych puszkowanych, słoikowanych czy nasyconych
      chemią żeby przetrwały podróż (długą raczej) np. z odległej Holandii czy innej
      rolniczej potęgi...
      • smolkowicz_a Re: Próbowane na Fiolce 01.02.05, 20:48
        Po pierwsze mrożonki są bardzo zdrowe! Zachowują wszyskie właściwości!
        Co do zapachu serka, to powinniście wiedzieć, że wszystkie serki pleśniowe wraz
        z dojrzewaniem wydzielają zapach podobny do amoniaku.
        • coralin Re: Próbowane na Fiolce 01.02.05, 21:36
          smolkowicz_a napisała:

          > Po pierwsze mrożonki są bardzo zdrowe! Zachowują wszyskie właściwości!

          A brukselka najlepsza i najzdrowsza po przemrożeniu. Nigdy(nawet jesienią) nie
          kupuję świeżej.
          • Gość: wini3 Re: Próbowane na Fiolce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 08:12
            Staram się w sezonie mrozić wszystko . Ostatnio natomiast b. smakuje mi
            mieszanka chińska, którą najpierw używałam zgodnie z przeznaczeniem , a teraz
            dodaję do wszystkich zup. poprawia smak i kolor.
    • Gość: ab Re: Próbowane na Fiolce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 18:49
      No tak Borowikowy las Tartare nie jes najlepszym serkiem, ale za to z orzechami
      włoskimi.... mhmh mniam...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja