Dodaj do ulubionych

Do Limby o paczkach oczywiscie

IP: 12.21.160.* 01.02.05, 18:02
Witam Cie ponownie !
Mam pytanie, zauwazylem ze czasami wykrojone paczki podczas wyrastania
przyklejaja mi sie do serwetki. Oczywiscie podczas odlepiania "niszcze"ich
structure i nie sa juz takie wyrosniete.
Czy wiesz co robie zle ?
Obserwuj wątek
    • Gość: piekarz Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.r41.scrchl.infoave.net 02.02.05, 02:17
      i jeszcze jedno pytanie, czy probowalas kiedys zrobic ciasto wieczorem i
      wstawic na noc do lodowki , i dopiero rano wystawic do wyrosniecia ? Czy
      wyroslo i czy paczki mialy taka sama strukture ? mam nadzieje ze wiesz co przez
      to rozumiem.
      pozdrawiam,
      • Gość: limba Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.mos.gov.pl 02.02.05, 09:16

        Witaj Piekarzu!
        Chyba przestraszona tym, że moja instrukcja jest taka długa [chciałam zrobić to
        bardzo zwięźle, żeby nie zniechęcać Liski], nie napisałam, że pączki trzeba
        położyć najlepiej na lnianą ściereczkę i oczywiście poprószoną solidnie mąką.
        Tę mąkę co się przyklei, oczywiście trzeba delikatnie usunąć pędzelkiem przed
        wrzuceniem pączka do tłuszczu, żeby tłuszcz się nie pienił i przypalał zbyt
        szybko.

        Co do drugiego pytania, słyszałam, że tak niektórzy robią. W sklepie też tzw.
        pyzy drożdżowe do „gotowania” na parze leżą w regałach chłodzonych. Ale ich nie
        kupowałam nigdy więc nie wiem ile są warte. Czytałam tylko opinie forumowiczów,
        że nawet nie umywają się do domowych.
        Ale sama tego nie próbowałam, bowiem byłam wychowana w przekonaniu, że
        drożdżowe nie lubi przeciągów, potrząsania itp. – za to lubi ciepło. A nigdy
        nie mam dość czasu, żeby poeksperymentować. Jak już zabieram się do tego
        ciasta, to później szkoda mi tej pracy – boję się, że mogłaby się zmarnować. A
        nigdy nie usłyszałam wiarygodnego zapewnienia, że jest to metoda dobra. Wręcz
        przeciwnie, oglądając teraz w Polsacie „Domową Kawiarenkę” [prowadzący program
        zawodowy cukiernik, dokładnie objaśnia metody i znaczenie poszczególnych
        składników], utwierdziłam się, że moje obserwacje i doświadczenia są naprawdę
        akuratne.
        Kiedyś tylko, miałam taki przypadek, że pączki w ogóle nie chciały rosnąć [bo
        po wyrobieniu ciasto urosło normalnie]. Może nadzienie było zbyt zimne [to
        jeszcze z czasów, kiedy nie znałam sprytnego sposobu napełniania po usmażeniu],
        a może jakiś przeciąg – nie wiem co to było. Moje pączki rosły wtedy całą noc.
        Ponieważ nie miałam już cierpliwości ich pilnować, więc żeby zbyt szybko nie
        urosły zostawiłam je w temperaturze pokojowej bez ustawiania w ciepłym miejscu.
        Oczywiście nie urosły tak, jak normalnie [coś musiałam zepsuć], ale muszę
        przyznać że były wspaniałe, tzn. były puszyste i miały bardzo delikatną
        strukturę. Już kiedyś [chyba nawet wczoraj] pisałam o optymalnym czasie
        wyrastania ciasta drożdżowego.
        Pozdrówka!
        • Gość: piekarz Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: 12.21.160.* 02.02.05, 14:25
          Musze Ci sie przyznac ze jestes "piekarskim autorytetem" w naszej rodzinie.
          Paczki robimy dosc czesto i zawsze Twoje imie gdzies sie "zaplacze " w naszej
          rozmowie.
          Raz nawet poukladalem paczki na sciereczce z maka i oczywiscie , jak piszesz,
          maka przykleila sie do paczkow. Nie wpadlem na to aby ja usunac wiec usmazylem
          je "jak lecialy" no i stalo sie dokladnie tak jak piszesz. Moja nastepna partia
          bedzie wg Twoich uwag. Dzieki.
          Mieszkam daleko, gdzie nikt paczkow nie zna i dopiero Twoj przepis do Liski
          sprawil ze nasze podniebienia sa umilone. Tu nikt nie zna tlustego czwartku,
          wiec juz w niedziele zrobilismy ponad 100 paczkow , dla nas i znajomych.
          pozdrawiam,







          • Gość: limba Re: Do Piekarza o paczkach oczywiscie IP: *.mos.gov.pl 02.02.05, 14:55
            No to jest mi niezmiernie miło, że tak sympatycznie mnie i mój przepis
            wspominacie.
            Tym chętniej zawsze służę poradą, jeśli tylko będę mogła sprostać problemom.
            Życzę dalszych sukcesów! Pozdrawiam Ciebie i wszystkich TAM DALEKO bardzo,
            bardzo serdecznie!
            PS.
            Co do rady Gościa:dagda1 na temat przechowywania ciasta w lodówce, to nie mogę
            jej skomentować bo tak nigdy nie robiłam, ale przy takiej ilości drożdży pewnie
            musi wyrosnąć.
            No cóż, nie będę eksperymentować [przynajmniej dopóki nie będę miała więcej
            czasu]. No i nie odstąpię od swojej zasady, co do ilości drożdży. Ja już od
            dawna nie dodaję tak ogromnej ilości drożdży na kilogram mąki. Do pączków daję
            trochę więcej [8 dkg na 1 kg] bo to ciasto smażone, ale ciasto drożdżowe to
            maks.6 dag na 1 kg mąki. Uzasadnienie pewnie jest w przepisie na pączki, bo
            zawsze staram się udowodnić swoją tezę.

      • dagda1 Re: Do Limby o paczkach oczywiscie 02.02.05, 14:21
        Ja próbowałem wstawić ciasto drożdżowe do lodówki na chwilę bo musiałem wyjść i nie wiedziałem na jak długo, po 15 min ciasto podwoło swoja objętość rosło lepiej niż w cieple, ciekawe co.. teraz kiedy chcę żeby szybciej wyrosło to pakuję je do lodówki (proporcje drożdży do mąki to 10dag/1kg)
    • Gość: limba Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.mos.gov.pl 02.02.05, 13:51
      Piekarzu! Czy dojrzałeś moją poradę na temat wykorzystania białek od pączków [w
      którymś z poprzednich wątków].
      Jestem ciekawa, bo może zainspirowało Cię to do wymyślenia innych sposób ich
      zużycia.
      • Gość: Nina Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.toya.net.pl 02.02.05, 14:00
        Limba,czy zdazalo Ci sie dodac do ciasta duzo wiecej maki niz podano w
        przepisie? Czekam teraz,az ciasto wyrosnie,ale troche niepewnie sie
        czuje,poniewaz wwgniotlam 3/4 szkl. maki wiecej (przy 7 zoltkach i niepelnej
        szkl. mleka).Wiem, ze jest maka i maka, jednak podczas wyrabiania (ok.1h)
        ciasto wciaz bylo lepkie-wrecz o konsystencji kisielu).No i zastanawiam sie,co
        z tego bedzie:) bo paczki nie lubia zbyt twardego ciasta;)
        Pozdrawiam.
        • Gość: limba Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.mos.gov.pl 02.02.05, 14:16
          Nie wiem jakich składników jeszcze użyłaś i wg jakiego przepisu robiłaś pączki
          [chodzi o proporcje pozostałych składników].
          Bo owszem, czasami mąka jest bardziej wysuszona, albo drobniej zmielona [są
          różne gatunki mąki - a nawet numery fabryczne oznaczające jej miałkość] i
          rzeczywiście zdarza się, że muszę korygować jej ilość.
          Ciasto na pączki powinno być rzadsze niż normalnie na babki lub placki, ale nie
          o konsytencji kisielu.
          Powinno być elastyczne, sprężyste i odklejać się od ręki i naczynia w którym
          było wyrabiane. A co do lepkości - może zbyt dużo cukru dałaś, bo ilość żółtek
          można zwiększyć nawet do 10 na pół kilo mąki - wtedy daje się trochę mniej
          mleka.

          • Gość: Nina Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.toya.net.pl 02.02.05, 14:25
            Robilam w/g Twojego przepisu:)Wlasnie jestem po walkowaniu i wykrawaniu-bywalo
            gorzej;).Jakie by nie byly-domowe zawsze znikna, bo podobnie bylo w zeszlym
            roku,gdy eksperymentowalam z przepisem sprzed wieku:)Swoja droga-dziekuje za
            przepis,ja naprawde nie lubie robic ciast drozdzowych, i moze wreszcie sie
            przekonam...
            • Gość: piekarz do Niny IP: 12.21.160.* 02.02.05, 14:42
              naprawde warto, ja po raz pierwszy zrobilem paczki wlasnie z przepisu Limby.
              Wszyscy uwazamy ze sa najlepsze !!!
              • Gość: limba Re: do Niny IP: *.mos.gov.pl 02.02.05, 15:15
                Myślę więc, że to za sprawą mąki. Może była zbyt wilgotna ??? ... spróbuj
                postawić ją zawsze kilka dni wcześniej w pobliżu jakiegoś źródła ciepła [ja
                stawiam na kaloryferze] i oczywiście potem przesiewam.
                Ja nie jestem tak wytrenowana, ale moja mama zawsze poznawała czy mąka jest
                dobra – po dotyku, kolorze, zapachu itp. I zawsze wiedziała, że coś jest nie
                tak. A dla pewności, to jeszcze stosowała mąkę mieszaną [tj. pochodzącą od
                różnych producentów oraz różne gatunki np. w całej porcji mąki 3/4 stanowiła
                tortowa, a 1/4 krupczatka].

                I tak sobie myślę, że nie trzeba mieszać całej porcji jednocześnie, aby potem
                przy ostatecznym wyrabianiu - nie zagęszczając ciasta nadmiernie - podsypując
                ją po trochu, radzić sobie gdyby ciasto się bardzo kleiło.
                Pozdrawiam!

              • lama_83 a ja troche z innej beczki.... 02.02.05, 15:16
                W jakim naczyniu smazycie paczki i ile tluszczu na to zuzywacie(czy. ile kostek
                smalcu lub ile l. oleju?)?
                • Gość: limba Re: a ja troche z innej beczki.... IP: *.mos.gov.pl 02.02.05, 15:23
                  No cóż ilość tłuszczu zależy od ilości pączków i od różnych innych warunków.
                  Pisałam na ten temat tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=19793284&a=19842482



      • Gość: piekarz Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: 64.53.64.* 03.02.05, 02:58
        niestety gdzies mi przelecialo, wiec jesli mozesz "cut and paste" bylbym bardzo
        wdzieczny.
    • lis_ka Re: Do Limby o paczkach oczywiscie 02.02.05, 15:56
      jak ja się cieszę, że tyle osób robi pączki wg tego wspaniałego przepisu i
      korzysta z rad Limby, która naprawdę zna się na rzeczy.
      Limbo, pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)
      • Gość: agma Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.chello.pl 02.02.05, 21:41
        No coz..bedzie to kolejny post dziekczynny dla Limby za przepis i instrukcje:-
        )))))
        Mimo dość dużego doświadczenia kuchennego pączki akurat robiłam po raz pierwszy
        w życiu i trochę byłam przerażona całą procedurą i wizją siebie godzinami
        stojącej przy kuchence. Tymczasem ciasto wyrobiło mi się szybciej i łatwiej niż
        na zwykłego drożdzowca, ładnie się rozwałkowało i pączki usmażyłam nie wiadomo
        kiedy:-)
        Bardzo użyteczne okazały się rady dotyczące zapełniania nadzieniem - sądzę, że
        skraca to czas robienia o jakąś godzinę, oraz o konieczności pozostawienia
        pączków do wyrośnięcia na czymś miękkim. Ja użyłam do tego dużej płaskiej
        poduszki i to był strzał w dziesiątkę - pączki były idealnie okrągłe.
        Zwiększyłam trochę proporcje, zrobiłam z 4 szklanek mąki i wyszło mi 30 pączków.
        Byłam bardzo zaskoczona, bo usmażyłam je na 3 kostkach planty, a obawiałam się,
        ze 4 będzie mało. Są przepyszne, puszyste, w ogóle nie tłuste i żadne z pączków
        kupnych nie dorastają im do pięt.
        Popełniłam tylko dwa błędy. Trochę za szybko zaczęłam smażyć, bo wydawało mi
        się, że już wyrosły dostatecznie, tymczasem dopiero te, smażone jako kolejne
        osiągnęły słuszną i pożądaną wielkość. Drugi błąd to obsługa urządzenia do
        nadziewania. Używałam marmolady śliwkowej, która czasami zapychała ustrojstwo.
        Cisnęłam wtedy mocniej i efektem jest monstrualna ilość marmolady w kilku
        pączkach:-)
        Generalnie jednak jestem zachwycona i dziękuje Limbo, że się z nami przepisem
        podzieliłaś:-))

        • Gość: limba Re: Do Liski i Agmy i Wszystkich IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 10:16
          Dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że mój przepis znalazł uznanie.
          Rzeczywiście od podstawowego książkowego przepisu dużo się zmieniło - tworzyłam
          go metodą prób ... i błędów też - jak wszystko w kulinariach.
          Oczywiście niektóre pomysły przychodzą przypadkowo, ale doświadczenie też się
          liczy. A powodzenie w kuchni [może sukces to za wiele by było powiedziane] też
          daje dużą satysfakcję, widzę to w różnych postach na tym forum.
          Na pewno i Wy Mili Forumowicze po jakimś czasie zaczniecie coś w tym przepisie
          zmieniać.
          Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!
          • dorota-zam Re:Do Limby 03.02.05, 16:49
            A ten przepis to skąd wziąć?! Czytam i czytam ślinka mi leci ale co z
            tego.......
            • Gość: limba Re:Do Limby IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 16:58
              Ostatnio je widziałam tu - to jest pierwsza jego wersja:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=777&w=20196363
              A potem w innych wątkach wymienialiśmy uwagi.
    • inka26 Re: Do Limby o paczkach oczywiscie 02.02.05, 23:25
      Tutaj sie podczepie :)
      Powiedzcie mi, czy mozna smazyc paczki na oleju?
      - a jesli tak, to czy bardzo inaczej smakuja.
      Dzieki!!
      • Gość: ola pyatnie do Limby IP: *.aster.pl 03.02.05, 00:25
        Właśnie równo o północy wyrobiłam ciasto. Obliczyłam, że jak sie obudzę :)
        akurat ładnie wyrosną. Mam pytanie na temat:
        1. skórki cytrynowej- czy próbowałaś tej kupnej? Ostatnio cytryny są
        takie "perfumowane". Sparzyłam, wyczyściłam i pobowałam zetrzeć na tarce o
        najmn oczkach i...klapa. Jak tego dokonać aby nie stracić paznokci? Skórka się
        wygina i jest oporna.
        2. Poległam przy klarowaniu. Wcale się nie oddzieliła cześć żółta od białej, na
        wierzchu było kilka płatków czegoś co przypominało płatki śniegu, :). Kupiłam
        masło extra. Wlałam wszystko, zobaczymy jutro czy coś się stanie. Powiedz mi
        jakiej firmy masło jest najlepsze?
        3. Wyciskarka przydatna do napełniania dżemem - szukałam w sklepach i nie
        znalazłam. W ogóle chyba juz nie ma tej firmy zaczynającej się na Flack...
        (kiedys była wszedzie), obecnie góruje coś na T- Tahoma? Przepraszam nie mam
        pamieci do nazw. Możesz jeszcze raz napisać jak to wyglada? Ma długi dziub ?
        Widziałam tylko standardowy wyciskacz do kremu z tłoczkiem.

        4. O co chodzi z ta mąką na paczkach przed smażeniem? Trzeba ją usunąć,
        ponieważ? A to miękkie podłoże? Teraz moje ciasto rośnie w plastikowej misce.
        Rozumiem że rosnące kółka maja mieć miękko. Czy tak? Sorki że pytam, pewnie
        gdzies bym znalazła odp na pkt 4 - ale jest późno a zaczynam jutro rano kończył
        dzieła.
        Pozdrawiam i dziękuję! ola
        • Gość: limba Re: pyatnie do Limby IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 09:49
          Podziwiam Cię za pracowitość, bo mam nadzieję, że to nie mój przepis spędza Ci
          sen z powiek ... i odpowiadam:
          1 pytanie
          Nie wiem o jakiej kupnej skórce mówisz, jeśli o kandyzowanej w kosteczkach – to
          próbowałam, nadaje się do wyrzucenia > jest twarda i moim zdaniem jest to
          surowa skórka [nie smażona] wrzucona tylko na chwilę do cukrowego syropu i
          wysuszona.
          Ale w moim przepisie chodzi o co innego. Tylko bowiem świeża skórka daje ten
          niepowtarzalny aromat lukru. Nie mogą to być też kawałki skórki, tylko prawie
          niewidoczne wiórki jakie uzyskuje się na drobnych oczkach tarki.
          A jeśli chodzi o trudności, nie powinno ich być. Napisałaś > Skórka się wygina
          i jest oporna < czyżbyś ją obrała z cytryny i tarła – wtedy rzeczywiście jest
          trudno nie stracić paznokci. Chodzi o to, że skórkę ociera się nie obierając
          cytryny, tj. z całego owocu – wtedy jest za co złapać i nie ma problemu.
          Można wybrać do tego celu dużą cytrynę i nie będzie kłopotu z ocieraniem
          paznokci. Czy o to chodziło?

          2 pytanie
          Kupiłaś bardzo dobre masło. Jeśli nie oddzieliła się na dnie serwatka, to
          znaczy, że było ono doskonale wyrobione. Widziałam takie wyrabianie masła –
          polega na tym, że jakiś czas trzeba wymiądlić je w wodzie, zmieniając ją często
          dopóki nie będzie całkiem przezroczysta. Wtedy masło jest pozbawione serwatki i
          stanowi sam tłuszcz.
          Te białe płatki unoszące się na powierzchni roztopionego masła, to też
          pozostałości serwatki – trzeba je zebrać łyżką i już. Ale gdyby się dostały do
          ciasta, to też wielkiej krzywdy mu nie wyrządzi. Ale oczywiście lepiej jest
          dodać mało bez tych farfocli i serwatki.

          3 pytanie
          Ja nie pisałam, że jest to specjalna szpryca do napełniania pączków. To czym
          wykonuję tę czynność, to właśnie część standardowego wyciskacza do kremu z
          tłoczkiem, firmy Fackelmann [niedawno byłam w Tesco i widziałam taki regał z
          wieszakami, na których wisiały różne przyrządy: sitka, korkociągi, nożyki np.do
          krojenia sera, praski do czosnku, pudełka z papierowymi,
          karbowanymi „babeczkami” do ciastek, papierowe serwetki pod torty i inna tego
          typu konfekcja].
          To jest taki zestaw: przezroczysta tuba długości ok. 20 cm zakończona
          gwintowanymi nakrętkami [wszystko jest z plastiku] i zestaw końcówek do
          dekoracji tortów – w tym jedna z wyraźnie długim [ok. 3 cm], cienkim
          zakończeniem. Może była przeznaczona do wykonywania napisów i bardziej
          filigranowych dekoracji na tortach, ale ja uznałam, że u mnie będzie robić za
          narzędzie do nadziewania pączków. Faktycznie ma ona otwór o bardzo małym
          przekroju, więc tylko do marmolady, w której nie ma kawałków owoców i dość
          miękkiej. Dżem w ogóle odpada, bo składa się z owoców i galarety, która po
          pewnym czasie robi się płynna.

          4 pytanie
          Rzeczywiście gdybyś poszukała, to byś pewnie znalazła. Ja też muszę zebrać
          wszystkie odpowiedzi do jednego pliku, bo moje porady o pączkach znalazły się
          nawet w wątku o serniku – ktoś tam mnie odnalazł i przy okazji pytał.
          Mąkę, którą posypuje się ściereczkę [żeby pączki nie przylepiły się do niej]
          trzeba delikatnie usunąć pędzelkiem, bo gdy znajdzie się w tłuszczu, będzie on
          się pienił i kipiał, a poza tym mąka z pączków opada na dno, tam zostaje i
          przypala się. Wtedy tłuszcz trzeba wymieniać, bo zepsuje aromat pączków czy też
          faworków.
          A z podkładaniem kocyka, to chodzi nie o to żeby kółka miały miękko, tylko
          ciepło – jest izolacja od zimnego blatu szafki, na której mieści się mój
          kuchenny warsztat pracy. Oczywiście przy okazji mają
          • Gość: ola Re: pytanie do Limby IP: *.aster.pl 03.02.05, 12:40
            Dziękuję limbo za instrukcje. Cytrynę oczywiście obrałam:). Będę smażyć pączki
            za jakąś godzinę, na razie jeszcze leżakuje. Ładnie wyrosło.
            • Gość: limba Re: pytanie do Limby IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 14:43
              Tak myślałam, czasami bywają takie towarzyskie nieporozumienia. Ale teraz już
              będzie Ci znacznie łatwiej. A cytrynowy lukier smakuje jak żaden inny, prawda?.
              Pozdrawiam!
      • Gość: limba Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 09:55
        Tak inaczej smakują, są delikatniejsze i skórka jest cieńsza, jaśniejsza. Ja
        używam tylko wypróbowanego oleju SŁONECZNIKOWEGO BARTEK i daje on wspaniały
        smak pączków - pisałam już, że przez lata byłam tylko zwolennikiem smalcu. Ale
        to się zmieniło, natomiast podkreślam, że do faworków - tylko smalec [moim
        zdaniem nie da się niczym roślinnym zastąpić].
    • basiul co znaczy "zrobić rozczyn" 03.02.05, 07:05
      zabrałam się w nocy za dokładne przeczytanie instrukcji i stoi tam: zrobić
      rozczyn jak normalnie. jak to się robi??? proszę o pomoc! pozdrawiam tłusto,
      mam nadzieję, że nie ulegnę pokusie kupnych pączków w pracy...
      • Gość: limba Re: co znaczy "zrobić rozczyn" IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 08:44
        Do Basiul:
        Rozczyn robi się ze świeżych drożdży. Drożdże granulowane [instant] dodaje się
        tak jak proszek do pieczenia do mąki i miesza, itd.
        Natomiast rozczyn najprościej, żeby nie angażować dodatkowych naczyń, należ
        zrobić tak:
        W przesianej mące zrobić dołek, rozkruszyć w niego drożdże, dodać łyżeczkę
        cukru, wlać CIEPŁE mleko [tylko część z całej porcji np. połowę] i zagarniając
        widelcem odrobinę mąki z boków dołka zmieszać składniki.
        Przykryć naczynie ściereczką, odstawić w ciepłe miejsce [np. przy kaloryferze]
        i odczekać, aż drożdże zaczną pracować i rozczyn urośnie. Wtedy mieszać z
        pozostałą mąką, itd.
        Jeśli natomiast nie jesteś pewna, czy drożdże urosną, to w osobnym naczyniu
        rozgrzej mleko – cały czas podkreślam, że ma być tylko ciepłe – wrzuć do mleka
        1 łyżeczkę cukru i 2 łyżeczki mąki wymieszaj i odstaw pod przykryciem w ciepłe
        miejsce. Po kilku minutach sprawdź [czasami to trwa trochę dłużej], rozczyn
        powinien urosnąć – jeśli powiększy swoją objętość dwukrotnie – wlewasz do mąki
        itd.
        • basiul Dziękuję bardzo Limbo, 03.02.05, 08:51
          wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć. Poinformuję jutro jak mi poszło. Mam
          nadzieją, że niczego nie popsuję - nie wiem jeszcze jak z nadzieniem bo nie mam
          szprycy, wymyśliłam sobie że kupię największą dostępną strzykawkę - też powinno
          być dobrze... POzdrawiam i dziękuję jeszcze raz!
    • sinegmax A moze byc margaryna zamiast masla??? 03.02.05, 10:28
      Nie jestem bron Boze na diecie ani nic, ale mam niemowle w domu deszcz za oknem
      dzidzie w brzuchu, a w lodowce tylko taka margaryne do pieczenia, nada sie??Bo
      mieszkam w niemczech i tutejsze paczki sa suche i sztuczne i jakbym tak sobie
      sama upiekla...
      • Gość: limba Re: A moze byc margaryna zamiast masla??? IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 11:18
        Odpowiem tak:
        Odpowiem tak:
        Pączki na margarynie to nie to samo co na maśle. Mają inny smak i aromat.
        Ale oczywiście margaryna – gdy nie masz masła – jak najbardziej się nadaje do
        tego celu. I na pewno nie zepsuje tych pączków. Z pewnością zaś będą lepsze niż
        te kupione w sklepie.
        A jak będziesz miała okazję i skompletujesz wszystkie składniki, to sama
        zdecydujesz co Ci lepiej odpowiada i jak jest różnica.
        Pozdrawiam serdecznie całą Rodzinkę!

    • wanilka77 Limbo melduję 03.02.05, 11:59
      że zrobiłam w nocy pączki. Nie było tak źle, tylko problem miałam ze
      szprycowaniem. Kupiłam tę szprycę co polecałaś, ale ciągle mi ta końcówka
      wypadała, no ale jakoś dałam radę, a pączki pyszne ;) dzięki
      • Gość: limba Re: Limbo melduję IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 12:46
        Witaj Wanilko! Bardzo się cieszę, że przesłałaś mi tę wiadomość.

        A problem z wypadaniem końcówki szprycy też przerabiałam. Tę część, przez którą
        przechodzi nadzienie mocowało się do tuby pierścieniem, który miał tylko takie
        dwa zaczepy i mocowało się go jednym ruchem. Nie wiem czy to jest zrozumiałe,
        ale inaczej nie potrafię opisać tego mechanizmu. Kłopot był nie tylko z
        nadzieniem do pączków, ale z każdym kremem mimo, iż krem ma konsytencję o wiele
        delikatniejszą i rzadszą niz np.marmolada. Ciągle mi ta końcówka spadała i
        psuła dekorację.
        Dlatego kupiłam następne urządzenie wybierałam już bardziej rozważnie. ChodZi o
        to żeby miało gwintowany pierścień mocujący. Wtedy końcówkę do
        dekorowania/napełniania [jak również tę z drugiej strony, gdzie się mieści
        tłoczek do wyciskania] trzeba solidnie przykęcić - i nie ma mowy żeby spadła.
        Czy o to chodziło?
        • Gość: piekarz cytryna czy pomarancze ? IP: 12.21.160.* 03.02.05, 14:59
          Limbo, ktoregos dnia nie mialem cytryny w domu i zastapilem skorka z
          pomaranczy. I tu przyznaje sie bez bicia ze od tej pory nie uzywamy juz
          cytryny. Oczywiscie jest to sprawa smaku, ale sprobuj skorke z pomaranczy
          nastepnym razem i napisz czy lubisz ?
          Do wciskania dzemu mam wlasnie takie urzadzenie z wkretem, pracuje bardzo
          dobrze.
          • Gość: limba Re: cytryna czy pomarancze ? IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 15:53
            Ja jednak obstaję przy skórce z cytryny, i koniecznie surowej, nie
            kandyzowanej.
            Oczywiście próbowałam, a nawet mogę powiedzieć, że pomarańczową zawsze
            stosowałam - a cytrynową od 2 - 3 lat dopiero.
            To do pączków. Bo ciasto drożdżowe, masa serowa do sernika i na pierogi - to
            tylko ze skórką pomarańczową. Taki pomarańczowy nawyk wyniosłam z domu
            rodzinnego.
            W czasach kiedy pomarańcze były u nas tylko sezonowo, moja mama gromadziła w
            słoiczkach całe zapasy skróki smażonej. A jaki był zapach podczas smażenia w
            mieszkaniu!
            No i nie tylko, skórki pomarańczowe mama też suszyła - te właśnie były ocierane
            na tarce i służyły do aromatyzowania pierogowego nadzienia. Żadna skórka się w
            domu nie zmarnowała - ale ekonomika, co?

            A`propos ekonomiki! Przypomniałam sobie teraz o wykorzystaniu białek od
            pączków. Gdzieś Ci odpisywałam.
            Oczywiście przy pączkach żadne bezy, ani inne ciasta nie mają szans [można
            zrobić z nich "Piegusa", cwibak i pewnie coś tam jeszcze] - więc szkoda pracy!
            Ja te białka zamrażam [oczywiście poporcjowane, bo to duża ilość] a potem
            zużywam do mielonego mięsa do środka oraz do panierowania rybek, itp., a także
            do pasztetu.
            A jeśli mięska nie używasz, to można je ugotować [po prostu wlać na osolony
            wrzątek - od razu się zetną] i posiekać, a potem dodać do np. do sałatki
            jarzynowej - zamiast całych jajek.
            Pozdrawiam!
        • wanilka77 tak, o to chodzi ;) 03.02.05, 15:40
          może za słabo przykręciłam? będę jeszcze próbować. Mąż dopiero spróbował
          pączka i właśnie zdał relację, że wyszły super!
          • Gość: limba Re: tak, o to chodzi ;) IP: *.mos.gov.pl 03.02.05, 16:10
            No oczywiście, koniecznie popróbuj! Na pewno coś z tym da się zrobić, jeśli ma
            gwint.
            Życzę smacznego i pozdrawiam!
    • simona20 Te pączki są super! 03.02.05, 16:31
      Pierwszy raz w życiu zrobiłam pączki i przyznaję, że wyszły wspaniałe.
      Bardzo dziękuję za przepis!

      Dwa pierwsze pączki trochę za mocno przysmażyłam, ale to nic, już są w moim
      brzuchu. Połowę porcji zrobiłam od razu z nadzieniem, druga połowę usmażyłam bez
      nadzienia i potem szprycowałam powidła. Ta metoda ze szprycowaniem jest
      genialna, pączki mają bardzo ładny kształt, a robi sie je o wiele szybciej i
      łatwiej. Lukier cytrynowy też zrobiłam i bardzo mi smakuje, jest kwaskowy i
      aromatyczny, taki jak lubię.

      Ogólnie pączki są przepyszne, smakują całej rodzince.
    • Gość: dorota-zam Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.chomiczowka.waw.pl 03.02.05, 17:13
      A gdzie ten przepis? Czytam i czytam ślinka mi leci i co z tego jak nie mam
      przepisu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • jswm Re: Do Limby o paczkach oczywiscie 03.02.05, 17:18
      u mnie tłusty czwartek przypadnie chyba w niedzielę :)
      dwoje dzieci chorych i robienie pączków to chyba ostatnia rzecz na którą mam
      siłe i ochotę
      • Gość: churros Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 21:28
        Zrobiłam! Zrobiłam! Wyszły pyszne :))) Musiałam niestety nadziewac przed smażeniem, ponieważ wyciskana szprycą marmolada wyłaziła z niej wszystkimi możliwymi otworami z wyjątkiem tego na końcu :/ Ale i tak były okrąglutkie, mimo, że nie chciało mi sie ich utulać na kocyku ;)) Masz racje, ze najlepiej wkladac je do tłuszczu bardziej wyrośnięta stroną- ta spłaszczona ma szansę jeszcze się wykazać.
      • Gość: ola pączki Limby IP: *.aster.pl 03.02.05, 22:21
        No ja już dawno posprzątałam po smażeniu. Teraz oglądam film w towarzystwie
        męża i talerza z pączkami. Bardzo bardzo domowo i przepysznie.

        Przepis Limby naprawdę super. Miałam co prawda już od na początku zmartwienie i
        wielką niewiadomą- rozwałkowałam ciasto chudziej niż na 2 cm bo placek wydał mi
        się jakiś taki mały.. Wyszło z trzydziesci sztuk. Bałam się że będą elispowate
        i za chude. Okazało sie to strzałem w dziesiątkę- kształtem i wielkością
        przypomiają po usmażeniu pączki Blikle'go. N asczesie nie smakiem, są
        rewelacyjne.

        Potem jeszcze walczyłam jeszcze z olejem, a raczej stopniem nagrzania płyty -
        kilka paczków było surowych w środku zanim zorientowałam się jaką temperaturę
        najbardziej lubią.

        No i to nadziewanie. Trochę się nagimnastykowałam. Dwa urządzenia do
        dekorowania tortów które dzisiaj nabyłam - jeden w formie tuby, drugi z
        tłoczkiem były do niczego. Tuba pękła, z ten z tłoczkiem przepuszczał marmoladę
        na wierzch (przed tłoczek). Poddałam się po napełnianiu jakiś 3/4 -ych . Z
        reszty zrobiłam tzw. oponki które posypałam cukrem pudrem.

        Nie wiem też czy lukier nie wyszedł mi za rzadki- cytryna cytrynie nie
        równa...Teraz po paru godzinach na wierzchu pączków jest widoczna tylko skórka,
        a lukru nie ma, pączek się jednak błyszczy no i na szczęście nie przylepia się
        do palców. Smakuje mnamuśnie.

        Zorientowałam sie też że do wyposażenia kuchennego brakuje mi drewnianej kulki
        do ucierania- musialam to zrobić nabierakiem do miodu.

        W każdym razie warto było. Gniot zjedzony na mieście to profanacja tłusto-
        czwartkowych smakołyków.

        Ciekawa jestem jak Wam wyszły paczki Limby.Limbo! Jeszcze raz dziekuję! Wcale
        się nie napracowałam. Ciasto rosło sobie 16 godzin do czasu, aż znalazłam czas
        aby dalej dokończyć dzieła. A potem to już była zabawa- brudna, bo brudna (ach
        ta marmolada wszedzie!)ale jak za czasów babek z piasku.
        Pozdrawiam wszystkie miłosniczki i miłosników pączków Limby oraz oczywiście
        Przepisodawczynię!
        ola

        • Gość: piekarz do Limby jeszcze raz IP: 64.53.64.* 04.02.05, 02:13
          Limbo, jak pisalem wczesniej w niedziele zrobilem ponad 100 paczkow, bo w
          tygodniu za malo czasu. Dzis rano w pracy czytalem posty i zamazylem ponownie
          za swiezym paczkiem. W lunch wyrobilem wiec ciasto (uzywam maszyny do pieczenie
          chleba), zona zajela sie rosnieciem i wykrajaniem, a po przyjsciu z pracy
          zabralismy sie za smazenie. Przyszli znajomi i wspolnie "pokonalismy" ponad 40
          paczkow.
          Podsumowanie: w ciagu 5 dni usmazylem okolo 150 przepysznych paczkow, i to
          wszystko dzieki Tobie. Wielkie dzieki !
          Czy mozesz sie ze mna skontaktowac na: kuba_97@gazeta.pl ?
          piekarz
          • Gość: limba Do Piekarza jeszcze raz IP: *.mos.gov.pl 04.02.05, 14:43
            Piekarzu czy Kubo? Gratuluję, bo widzę, że nabrałeś rozpędu w produkcji [tak to
            można chyba już nazwać] pączków.
            Jest mi bardzo miło z tego powodu i na pewno się z Tobą skontaktuję - tylko za
            jakiś czas - jak będę miała odpowiednie warunki techniczne. Teraz mogę tylko na
            forum.
            Pozdrawiam serdecznie!
        • ka2 Re: pączki Limby 04.02.05, 08:30
          ciasto wyszło lejące, więc musiałam dodać mąki, i to sporo
          pierwsze pączki byly surowe w środku a spalone na zewnątrz
          następne były usmażonwe wewnątrz ale mialy obrzydliwą, nasiąkniętą tłuszczem
          skorupę
          w tym układzie, pączki od najlepszego cukiernika w mieście byly podwójnie dobre
          • sinegmax Brawo Limba 04.02.05, 11:01
            Udalo mi sie tez, no moze nie idealnie, ale zjedlismy wczoraj z mezem po 10,
            tak o 20, takich cieplutkich(ale byly tak o polowe mniejsze od sklepowych) i
            uznalismy ze mimo malych felerkow sa super.
            Mam jednak pytania:
            ciasto nie podwoilo swojej odbjetosci, uroslo moze o 1/4, dlaczego??
            pieklam we frytownicy na 140 i 190 stopni i w obydu przypadkach paczki smazyly
            sie po 3 minuty z kazdej strony

            dzieki Limbo!!!
          • Gość: piekarz do ka2 IP: 12.21.160.* 04.02.05, 14:43
            wyglada na to ze nie masz wielkiego doswiadczenia w pieczeniu, bo jesli spalily
            sie na zewnatrz a surowe w srodku, wyglada na to mialas zbyt goracy olej.
            pozdrawiam i zachecam do kolejnej proby !
            • ka2 Re: do ka2 04.02.05, 15:24
              spróbuję, ale zupełnie inny przepis
              mniej mleka i przede wszystkim mniej masła
        • Gość: limba Re: pączki Limby IP: *.mos.gov.pl 04.02.05, 14:10
          Olu - krótka uwaga na temat lukru.
          Już pisałam gdzieś, że nie jest on biały i gęsty tak jak lukier gotowany. Ale
          po utarciu trochę gęstnieje. Ten nabierak do miodu jest za mały i ma
          wyżłobienia [jeśli jest taki jak mó] - więc w sumie za mała powierzchnia do
          ucierania. No i lepiej lukrować dobrze ciepłe pączki - nie wiem czy to
          zrobiłaś - ale i tak lukier nie daje tak grubej warstwy jak w cukierni. Wg mnie
          to jego zaleta, bo nie lubię nadmiaru lukru.

          A jeśli chodzi o nadziewanie marmoladą. Mam taki pomysł na przyszłość. Chyba
          trzeba ją odrobinę rozmieszać - energicznie. Ja to robię zawsze, bo dodaję do
          niej konfiturę z róży, więc nie napisałam o tym wprost.
          A jak to nie pomoże, to wstaw naczynie z marmoladą do dobrze ciepłej wody [zbyt
          duże podgrzewanie może sprawić, że marmolada popłynie] i pomieszaj. Na pewno
          wtedy będzie miała lepszą konsytencję do nadziewania i spowoduje szkód w
          postaci pękania tuby [ona jest przewidziana do dekoracji tortu, tj. do lekkiego
          kremu więc po prostu nie wytrzymała].
          Jak dotychczas nie spotkałam nigdzie specjalnego urządzenia do nadziewania.
          Miałam wprawdzie metalową tubę do dekorowania, ale to ta co nie miała
          gwintowanej nakrętki, więc się cały czas rozpadała. Może ktoś coś takiego
          wypatrzy w sklepach - tyle jest nowości - i da znać na forum.
          Pozdrawiam!
          • basiul polecam strzykawkę 04.02.05, 14:28
            pisałam o tym w którymś z wątków poniżej. nic nie pęka, naprawdę nadziewa się
            błyskawicznie i bez problemów...
            • Gość: limba Re: polecam strzykawkę IP: *.mos.gov.pl 04.02.05, 15:08
              Pamiętam, że o niej pisałaś wcześniej.
              To może być niezły pomysł, bo strzykawki są zrobione z bardziej elastycznego
              tworzywa i przez to są solidniejsze niż te szpryce do tortów, które pękają, gdy
              je np. przygnieść. Ale nie spodziewałam się, że można dostać taki "rozmiar",
              który będzie miał otwór odpowiedni do wyciskania nadzienia do pączków.
              Może coś napiszesz na tema tego rozmiaru. Proszę!
              Pozdrawiam!
              • basiul wbrew pozorom wcale nie musi to być 04.02.05, 15:16
                duża strzykawka, ja też myślałam, że musi być bardzo gruba, a dostępne w aptece
                (najgrubsze) mają ok. 2 - 2,5 cm średnicy. I to wystarczy! Moja konfitura z
                róży przechodziła bez problemu, chciałam zrobić z dżemem wiśniowym (miał
                niestety całe owoce więc zrezygnowałam). Ale do konfitury super, nawet mniejsza
                byłaby OK. I kosztowało mnie to 30 groszy. Myślę że warto spróbować - nic nie
                wyskakuje i super szybko się nadziewa. pozdrawiam,
                Basia
      • Gość: limba Re: Do JSWM IP: *.mos.gov.pl 04.02.05, 14:50
        Oj, bardzo Ci współczuję z powodu choroby dzieci!
        Złe samopoczucie i zmęczenie to nie są warunki do robienia pączków - więc muszę
        Ci się przyznać, że ja też ich nie robiłam na Czwartek.
        Ale czytając i odpowiadając na te wszystkie bardzo sympatyczne posty - czułam
        się tak jakbym je robiła. Za to będę robić je w sobotę.
        Zresztą każdy czas jest dobry na pączki. Okazuje się, że nawet w upalnym
        kangurowie [Kasia z Canberry] robiła moje pączki.

        Odpowiedziałam Ci na temat serka do sernika, ale pewnie w tych warunkach nie
        miałaś czasu na przeglądanie forum.
        Na wszelki wypadek - odpowiedż jest tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=20148738&a=20148738
        Pozdrawiam i życzę zdrowia dzieciakom i Tobie!
    • Gość: limba Do Piekarza, który ... IP: *.mos.gov.pl 04.02.05, 15:15
      ... rozpoczął ten wątek i do Wszystkich Forumowiczów!
      Jest mi bardzo przyjemnie, że tyle miłych osób było zainteresowanych moim
      przepisem.
      Dziękuję i pozdrawiam! Do następnego zobaczenia na forum!
    • Gość: KarolaDeluxe/kags Re: Do Limby o paczkach oczywiscie IP: *.futuro.pl 05.02.05, 20:59
      o Limbo, wielkie dzieki!!!

      Paczki sie udaly, nawet takiemu drozdzowemu ignorantowi jak ja ;).
      Przyznam, ze drzalam jak ciasto wyrastalo, bo na degustacje mialy zjawic sie
      mama i babcia... Chyba za wczesnie je rozwalkowalam, ale... smiejcie sie,
      smiejcie... wykrojone paczki poukladalam na kaloryferach :). Oczywiscie na i
      pod sciereczkami lnianymi - jak w przepisie :). Wyszlo mi ich tylko 20, ale
      byly super.
      Najwiecej problemow mialam z ich nadzianiem... Strzykawka byla by OK, ale
      slepak zakupilam powidla sliwkowe Z RODZYNKAMI... Troche sie nagimnastykowalam
      z usunieciem rodzynek ;), pol kuchni upackane.

      Teraz stoi przede mna pusty polmisek, a ja chyba pekne :))).

      Jutro prawdopodobnie powtorka :).

      Pozdrawiam.
      K.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka