Gość: magda
IP: *.waw.cdp.pl
18.09.02, 11:30
Cześć, kopiuję z postu o zrazach-roladach, bo nie wiem czy jeszcze tam
zaglądniesz, a tyle sie nastukałam a tych żurkach że byłoby mi żal gdybyś nie
przeczytał(a):
No to mamy problem - zakwasu nigdy nie robiłam - jakis przepis w książce
kucharskiej pewno bym wygrzebała, ale tyle to sama też potrafisz ;-)
Zawsze kupuję i najchętniej od "baby" czyli np na targu (pewno nielegalny i
bez
sanepidu) bezpośrednio od domowego producenta w okropnych butelkach po wódce;
te w foliowych woreczkach w sklepach i supermarketach itd to moim zdaniem nie
to (są zdecydowanie za rzadkie a często również za mało kwaśne).
A dobry zakwas to podstawa dobrego żurku! Masz szansę gdzieś kupić domowy
zakwas lub zdobyc wypróbowany przepis???? Zakładam że tak :-) i podaję
przepisy
ŻUREK POLSKI CODZIENNY
gotujemy wywar - kawałek wędzonego boczku (lub schabowych kości wędzonych),
marchewka, pietruszka, seler, ziele angielskie, listek laurowy, czosnek, dużo
czosnku, sól, pieprz do smaku; po ugotowaniu wszystko wyjmujemy
ziemniaczki kroimy w kostkę i dodajemy do wywaru
na patelni podsmażamy pokrojone w kostkę: boczek wędzony, kiełbaskę i cebulę
i
czosnek i pieknie zrumienione dodajemy do wywaru
jak ziemniaczki będą miękkie a całość już chwilkę gotuje się z tym wszystkim
podsmazonym to wlewamy zakwas (cały razem z gęstą mąką) jeszcze chwilkę
gotujemy - gotowe.
ŻUREK POLSKI ŚWIĄTECZNY (czysty)
gotujemy wywar jak wyżej (można zamiast boczku użyć świątecznej np.
wielkanocnej szynki)
wlewamy zakwas ale raczej tylko wodę z zakwasu
można zabielic kwaśną śmietaną
taki żurek podaje sie do picia z krokiecikami (a w wersji pośredniej między
codzienną a świąteczną możemy dodać oczywiście podsmażoną cebulę i szynkę,
ale
absolutnie bez ziemniaków)
ŻUR ŚLĄSKI
gotujemy wywar: woda, sól, pieprz, czosnek, ziele, listek, majeranek,
najlepiej
kość schabowa (wędzona lub nie)
po ugotowaniu obieramy z kości mięsko i dodajemy do wywaru, dodajemy
pokrojoną
w kostkę kiełbasę, parówki i takie tam (mogą byc "lodówkowe" resztki)i
podsmażoną cebulkę
wlewamy zakwas (wcale nie musi być bardzo gęsty)
chwilkę gotujemy
na głebokich talerzach na środku kładziemy "górkę" ugotowanych potłuczonych
ziemniaków i na to wlewamy żurek, no i zajadamy
-w wersji bardziej sycącej ugotowane ziemnaiki mozna potłuc ze skwarkami (lub
juz na talerzu dodatkowo polać tłuszczem z cebulką i skwarkami)
-a jak zostanie trochę żurku do natępnego dnia to ziemniaki mogą być odsmażane
wersja "polska" przez ślązaków zwana jest zalewajką, główna różnica polega na
nie dodawaniu do gotowania jarzyn i osobnym podawaniu ziemniaków, smakowo
powiem szczerze są zbliżone, a dzieci przepadają za wersją śląską - z górą
ziemniaków z których mozna robic wyspy, rzeki, jeziora
ewentualnie "ciapletę" -
(pomysłowość nieograniczona - wszystko zależy od cierpliwości rodziców), ale
przy tak pysznej zabawie żurek znika w tempie i ilościch zaskakujących i
prawdę
mówiąc trzeba ugotować ogromny gar ale za to juz nic innego nikt na tzw.
drugie
danie nie chce. Może o to w założeniach chodziło - tanie, pyszne, sycące.
smacznego życzę.