Dodaj do ulubionych

singlowe gotowanie

30.07.06, 21:40
Czy ktos z was tez ma problem z gotowaniem jednoosobowym, tylko dla siebie?
Jak sie uchronic od zbyt wielkich porcji? Zawsze robie wiecej niz naprawde
potrzeba. Zamrazac? Nie ja, to juz nie to co swiezo zrobione. Ale jak gotowac
malo, tak na jedno posiedzenie? Jakos nie wychodzi. Problemik.
Jak ugotuje normalnie to sie przejadam. Mozna by w restauracjach, tam porcje
odpowiednie, ale takze i ceny.
Obserwuj wątek
    • Gość: ficia Re: singlowe gotowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 23:02
      Co jakiś czas mam ten problem.
      I nie mam rozwiązania.
      1. przyzwyczajenia: trudno ugotowac zupę 1-osobową, wszystkiego wychodzi za
      dużo, bo i za dużo produktów biorę, choć dało by się mniej.
      2. Wielu rzczy nie da się zrobić 1-osobowo : pieczeń , ciasto.
      3. Trzeba zmienić menu, gotować na 2 -3 dni.
      Wygodnie jest jeść więcej surowizny, i robić potrawy łatwoodgrzewalne: kasza,
      fasola, kapusta, zupy, gulasz.
      Nie jest to zdrowe, i na 3 dzień chocby najlepsza pomidorówka zaczyna wychodzić
      uszami.
      4. Inna metoda, to ewolucja potrawy.
      Najpierw są ziemniaki, potem ziemniaki odgrzewane.
      Najpierw kasza z gulaszem, a potem kasza zamiast makaronu w zupie - niby te
      same metody co przy gotowaniu na więcej osób, tyle , że wymuszane bez przerwy.
    • borsuk_dawid Re: singlowe gotowanie 30.07.06, 23:27
      moze sprobuj troche przepisow stad:

      www.amazon.co.uk/gp/product/0340389591/202-5848700-2923022?v=glance&n=266239&s=books&v=glance

      Nie mam tej ksiazki, ale ma dobre komentarze. No i w koncu to Delia! :)
      • Gość: karmin problem gotowania czy kupowania? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.07.06, 23:42
        Jesli mozesz wyskoczyc do sklepu to wlasciwe nie masz duzego problemu. Jesli
        jezdzisz do sklepu i kupujesz raz na tydzien to faktycznie jest problem. Kupuje
        sie sterte zarcia a potem sie nie chceeeeee... Zastanow sie najpierw nad
        zakupami. Gdzie problem tkwi?
        • Gość: singielka Re: problem gotowania czy kupowania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 00:06
          ja umiem gotować tylko "singlowo"
        • ampolion Re: problem gotowania czy kupowania? 31.07.06, 00:19
          Karmin: nie wiem jak w Polsce, ale w Stanach w supermarketach zwyczajowo
          wszystko jest pakowane "rodzinnie", na 3-4 osoby. Porcje mięsa sa z zasady
          mniej wiecej tej samej wielkosci. To samo z peczkami jarzyn. Owoce i niektore
          inne jarzyny sa sprzedawane na wage lub na sztuki (pomidory, ogorki). Mozna
          niby poprosic o przepakowanie na cos mniejszego, ale nie jest to zawsze opcja z
          roznych wzgledow.
          • roseanne przypomina mi sie film :) 24.08.06, 04:00
            "must love dogs" i biedny pan na stoisku z miesem , tudziez pojedyncza piers z
            kurczaka
    • kwiatek_leona Re: singlowe gotowanie 31.07.06, 00:06
      Jest nas wprawdzie dwoje, ale problem tez istnieje. Co gorsza czesto kazde z
      nas gotuje osobno, tylko "dla siebie", bo mamy na inne rzeczy ochote i ladujemy
      z dwoma zestawami resztek.

      Niestety, klopot zaczyna sie juz w sklepach, gdzie mieso jest z gory
      wyporcjowane i z rzadka dla jednej tylko osoby. Staram sie wiec robic zakupy
      wylacznie w malych lokalnych sklepach, gdzie mozna poprosic rzeznika o
      ukrojenie jednego plastra wolowiny, zamiast kupowac styropianowa tacke z
      szescioma. Robie tam zakupy prawie codziennie, na dany konkretny obiad. Nigdy
      na zapas, bo proby ulozenia menu na caly tydzien koncza sie zawsze tym, ze mam
      ochote na cos kompletnie innego, czego nie ma w lodowce. Przy gotowaniu rzeczy
      ktore "rosna" (makaron, ryz, kasze, fasolki) biore tylko tyle, ile mi sie
      wydaje minimalna porcja. Staram sie ignorowac naturalny odruch dodania troszke
      wiecej, na wszelki wypadek.

      Ale i tak zawsze za duzo zostaje. Czasem pakuje sobie danie na lunch na drugi
      dzien. Pewne potrawy mozna, jak zauwazyla Ficia, ewoluowac. Polowe swiezej
      bagietki zamrazam natychmiast po przyjsciu do domu i mam swieza na drugi dzien.
      Gorzej z chlebem bochenkowym. Mimo najlepszych checi, niestety ciagle sie duzo
      jedzenia sie marnuje. Z dwojga zlego wole jednak wyrzucic, niz sie napychac,
      tylko po to, zeby sie nie zmarnowalo.
    • kwiatek_leona Re: singlowe gotowanie 31.07.06, 00:37
      Pamietam:) Kontroluj porcje, ktora nakladasz na talerz. Wyrzucenie z garnka w
      ktorej sie potrawa gotowala technicznie nie jest juz grzechem ;)
      • Gość: karmin kupowanie czy gotowanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.07.06, 01:29
        Stad moje pytanie. Kupujac wieksze porcje wyobrazasz sobie cos w sklepie a
        potem...bankructwo energii. Szukaj raczej szybkich potraw. obecnie w lato
        salatki rozwiazuja sporo. Tylko ilosc tej zielonej salaty zmusza do jedzenia jej
        przez tydzien. W Niemczech ujdzie rucola dla singla a ostatnio pojawily sie
        serca salat, to troche mniejsze porcje. Mimo wszystko trzeba sobie z tymi samymi
        skladnikami ciagle cos nowego wymyslac. Dlatego tu zagladam.
        • turzyca Re: kupowanie czy gotowanie 31.07.06, 01:36
          plakalam na tym forum w marcu z tego samego wzgledu. Bo zawsze gotowalam dla
          wiekszej ilosci osob, bo urzadzen kuchennych nie ma, bo porcje w sklepach
          wieloosobowe.

          Znalazlam rozwiazanie: umawiam sie na jedzenie z innymi. Do tego stopnia mi to
          na reke, ze zgadzam sie prawie za kazdym razem gotowac (co nie znaczy kupowac).
          W ten sposob od kwietnia mozna policzyc na palcach jednej reki posilki, ktore
          musialam ugotowac jednooobowo.

          Ale fakt, ze tu latwo o takie kontakty.
    • Gość: zadumana Re: singlowe gotowanie IP: 83.238.166.* 31.07.06, 11:32
      www.deliaonline.com/premium-content/cooking-for-one/
      Powyżej link - delia. Online uzupełnienie jej książki, ale nie za darmo.

      Problem jest spory. Ja zaczynałam gotowanie przy czterech dorosłych osobach.
      Potem doszło małe dziecko. Teraz mam już niestety tylko dwie dorosłe z młodym
      nastolatkiem, a przyzwyczajenie do większych ilości pozostało. Kupiłam mniejsze
      garnki. Jeszcze mi się nie zadarzyło ugotować za mało. Ciągle jest trochę za
      dużo.
      Mam wrażenie, że tylko rozmazuję dania po garnkach. Gotuję na dwa dni, bo wtedy
      niby łatwiej.

      Przy jednej osobie trzeba chyba jakoś obmyślać "ciągi technologiczne" jak w
      knajpie:))) Czyli, jeśli produkt zaczyna żywot w jednym daniu, to potem
      przechodzi do drugiego dania, a okruchy kończą w zapiekance. Tak jest w
      zasadzie chyba w każdym domu, ale dla singla to już po prostu "must".
      • linn_linn Re: singlowe gotowanie 31.07.06, 13:23
        Niektore rzeczy mozna wspaniale zamrazac: np. sos bolonski podzielony na
        porcje.
        • qubraq Re: singlowe gotowanie 31.07.06, 16:00
          ja w zasadzie od dawna gotuje singlowo - zona zwalczając swoja otylośc je rozne
          takie badziewia co nawet nasza suka nie ruszylaby ale poważnie:
          - zupy jem tylko ja ale gotuje na kilka 2-3 dni i nie przeszkadza mi jesli
          pomidorową z jarzynami wykanczam trzeciego dnia... ale makaron i smietanę daje
          dopiero na talerzu; makaron gotuje tez na kilka dni - stoi w lodoewce;
          - ziemniaki gotuje czesto na dwa dni i drugiego dnia odsmazam na patelni;
          - surowki robie przeważnie na raz czasem na dwa dni - stoi w lodowce i drugiego
          dnia tez jest do zjedzenia ze smakiem;
          - mięsa robimy z zona wspolnie to znaczy zostawiam jej te frajde trzymania w
          piwie i marynacie a potem pieczenia tego na swoj sposob; stoi pieczen w
          lodowce, do obiadu się wyciąga kokilę odcina z miesa 2 centymetrowe plastry i
          albo do sosu albo na patelnię do ziemniakow wspolnie podgrzewanych.
          Nie widze problemu - natomiast problemem prtawdziwym jest lakomstwo! u tu sie
          moge pochwalic - micha plackow z taryuch ziemniakow, pierogow ruskich lub z
          kapustą i grzybami popijanych barszczem, kwasnym mlekiem lub chudą smietaną,
          kilo wisni czeresni lub truskawek ze smietana i cukrem...no i przede wszystkim
          kolacyjki o polnocy bo czlowiek zglodnial albo ostatecznie 3 kromki chleba ze
          smalcem i cebulką ze skwarkami popijane gorącym barszczem! brzuch i dupenka
          rosna niemozebnie i niestety prawie nieodwracalnie!!!!!
      • businessangel masz rację z tym ciągiem, zagospodarowaniem 02.08.06, 01:37
        zapasów ;-)))))
        tak to jest, chyba, że chcesz wyrzucać
    • marghot Re: singlowe gotowanie 31.07.06, 13:32
      Czasem gotuję singlowo.
      Nauczyłam się, że muszę przygotowywać danie, które wydaje mi się zbyt małą
      porcją ;) wówczas się nie przejadam, nie muszę zamrażac czy nie daj bóg
      wyrzucać jedzenia.
      A jeśłi faktycznie okaże się mało, można podratowac się kawą i malym deserem :)
      • Gość: karmin Re: singlowe gotowanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.07.06, 18:10
        zupy, pierogi, barszcze to raczej nie w Ameryce. Nie te same skladniki i nie te
        same zakupy.
        • qubraq Re: singlowe gotowanie 31.07.06, 21:11
          Gość portalu: karmin napisał(a):

          > zupy, pierogi, barszcze to raczej nie w Ameryce. Nie te same skladniki i nie
          > te same zakupy.

          No tak, gapa jestem, biedny Don Mateo da Monte Verde; Mowila mi nasza wspolna
          znajoma znad dugiego oceanu żeś istotnie singlowy...
        • ampolion Re: singlowe gotowanie 01.08.06, 02:48
          Zależy jakiej produkcji, gdzie kupowane. Na Greenpoincie pierogi, polskie zupy,
          kiełbasy, pieczywo jak najbardziej dostępne.
          • Gość: karmin Re: singlowe gotowanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.08.06, 19:00
            Myslalam, ze twoj problem bardziej moglby dotyczyc zakupow. Robiac zakupy raz na
            tydzien zbiera sie sporo towaru a potem nie chce sie gotowac a jak juz to dania
            przerastaja mozliwosci singla. Ja mam teraz sklep za rogiem. Za to bank bardzo
            daleko. Tez dobrze. Wielkie porcje to chyba nie taki problem. mozna w lodowce
            zostawic. Wiekszym problemem chyba jest, ze pewnych dan nie oplaca sie gotowac.
            W pewnym momencie juz sie w ogole nie chce.
            • amikeo Re: singlowe gotowanie 01.08.06, 20:05
              Cieszę się, że są osiedlowe sklepy mięsne gdzie bez mrudnięcia okiem moge kupić
              2 plastry karkówki czy 25dkg mięsa zmielownego. W warzywniaku tez nie problem
              kupic 2 pomidory czy 1 paprykę. Zupę gotuję w małym garnku na dwa dni. Pieczeń
              bez problemu jem na obiad tez 2 dni a potem chłodzę i jest na kanapki.
              Celebruję te małe danka z przyjemnością i praktycznie gotuję wszystko, może
              oprócz bigosu:) W
        • Gość: kk Re: singlowe gotowanie IP: *.jci.com 01.08.06, 20:54
          > zupy, pierogi, barszcze to raczej nie w Ameryce. Nie te same skladniki i nie
          te same zakupy

          alez jak najbardziej
          trzeba tylko znalezc odpowiednie sklepy, a jest wszystko lacznie z grzybami
          suszonymi (np. Trader Joe's) i burakami na wage (Jons)
    • Gość: kk Re: singlowe gotowanie IP: *.jci.com 01.08.06, 20:58
      ampolion, jesli mieszkasz w LA to ja Ci chetnie pomoge w konsumpcji :)
      • qubraq Re: singlowe gotowanie 01.08.06, 23:11
        Gość portalu: kk napisał(a):

        > ampolion, jesli mieszkasz w LA to ja Ci chetnie pomoge w konsumpcji :)

        masz niefart - on mieszka po drugiej stronie

      • ampolion Re: singlowe gotowanie 02.08.06, 03:03
        kk: Akurat po drugiej stronie.
        Dzisiaj znowu. "jedna porcja". Bieda w tym, że to jedna porcja mięsa, jedna
        porcja ziemniaków, jedna porcja jarzyn, jedna porcja owocowego deseru. Razem -
        4 porcje! Ot co. Widzę, że trzeba gotować: 1/4 porcji mięsa, 1/4 porcji
        ziemniaków, 1/4 porcji jarzyn i 1/4 porcji deseru. Razem - jedna porcja!
        Jakież to proste...
        • Gość: karmin Re: singlowe gotowanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.08.06, 03:37
          Jadasz jednogarnkowe dania typu niemiecki Eintopf? Moze byc jaks wlasna wersja
          maksykanskiego chili jako Eintopf. Albo wloskie czy tez wloskopodobne pasty z
          makaronem? Troche mniej garow do umycia. Mozna tez zajrzec do chinskiej kuchni.
          W jednym garnku gotuje sie ryz. Na patelni albo woku przysmaza sie miesko i do
          tego dorzucone warzywa. Mozna sobie sprawe ulatwic gotowcami ale na gotowcach
          nie da sie dlugo bazowac. Deserow nie jadam. Salatke? Mieszanine zieleniny i
          plastry np. indyka prosto z patelni rzucone na kolorowa salate z winegret.
          Dobrze smakuja kawalki filetow swierzo zamoczone w occie winnym. Do tego
          pieczywo. Mniejsze zuzycie naczyn i nakladu pracy w kuchni.
    • Gość: arnoldzikkkk Re: singlowe gotowanie IP: *.ks.k.pl / *.korbank.pl 23.08.06, 20:17
      Ja gotuje zawsze sobie sam! W wiekszości przypadkow gotuje tyle bym wszystko
      mógł zjeść albo niewiele mi zostaje! A to zalezy od potraw bo jedne mroze a
      drugi przychowuje tylko w lodówce i odgrzewam w nikrofali
      • Gość: wrzatek Re: singlowe gotowanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.08.06, 23:32
        U mnie problemem sa salaty. Uwielbiam rukole ale jak kupie opakowanie to zasuwam
        trzy dni rukole w salacie, kanapce, i czasem mam dosyc. Lubie kolorowe salaty,
        do ktorych sie wrzuca najrozniesze rzeczy a potem polowa salaty w lodowce jest
        do wyrzucenia.
        Nie lubie odgrzewanych, stekow, kotletow i niektorych miesnych dan odgrzewanych
        nastepnego dnia. Gotuje czesto warzywne jednogarkowce w wiekszej ilosci a mieso
        smaze swieze albo rezegnuje z miesa.
    • yoric Re: singlowe gotowanie 23.08.06, 23:57
      Dziwne.

      Ja kiedyś lubiłem pogotować sobie dla smaku i dla relaksu. Teraz przerzuciłem
      się na posiłki dla wygody i, powiedzmy, dla sylwetki. Gotuję więc np. cały gar
      kaszy lub ryżu, który starczy mi na 3 dni (które bez problemu wytrwa w lodówce).
      Twój problem w moim wypadku dotyczy jedynie mięsa. Dwa dni nie postoi, a co
      dzień robić się nie chce, więc dbam o inne źródła białka: jajka, soja, tuńczyk w
      puszce, ryba mrożona, twaróg.
      Nie jest może tak smacznie jak dawniej, ale o wiele wygodniej i z korzyścią dla
      wyglądu :).

      Pozdrawiam
    • Gość: ardiss Re: singlowe gotowanie IP: *.portnet.pl 01.09.06, 15:13
      nie rozumiem zupełnie problemu kupowania mniejszej ilości rzeczy. nawet sie
      zdziwiłam, kiedy ktoś mówi, że może kupic jednego pomidora, czy 25 dkg miesa
      mielonego. ja tak kupuję od zawsze kiedy przyjdzie mi gotowac tylko dla siebie.
      prosze o 15 dag fileta z indyka, czy o trzy plastry szynki, czy tez jedną
      białą. A kupowanie jednego pomidora czy cebuli uwazam juz za standard. I zakupy
      robię w Bomi.
      • solaris_1971 Re: singlowe gotowanie 01.09.06, 19:53
        No to jeszcze ja dorzuce swoje 3 grosze.

        Ja gotuje na 2 dorosle osoby, ale oboje jemy obiad w pracy, nie przejadamy sie,
        mamy rozne gusty, wiec tego gotowanie nie jest za wiele. Po pierwsze zamrazam i
        to z wygody. Np. kotlety mielone i fasolke po bretonsku mam zawsze w zamrazarce
        na wszelki wypadek. Ani jedno ani drugie nie traci na smaku po rozmrozeniu.

        Poza tym przetwarzam jedzenie. Pierwszego dnia jem rosol, na drugi dzien robie
        z niego pomidorowke. Z kurczaka rosolowego mozna zrobic salatke, zapiekanke
        albo udka w sosie koperkowym / pieczarkowym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka