Dodaj do ulubionych

Recenzenci kulinarni, ech...

02.04.08, 10:43
Nowak w zeszłotygodniowej Wyborczej o restauracji Marrakesh.
"Nie mogłem się oderwać od orzeźwiającej tabula, sałatki z kolendry i
pietruszki, tu dodatkowo wzbogaconej kuskusem".
Ręki sobie nie dam uciąć, bo nie byłam i nie jadłam, ale założyłabym się, że
pan redaktor nie odróżnia kuskusu od bulghuru.

I drugi kwiatek. "...za'atar, arabska wersja curry powstałą z mieszanki
sumaku, sezamu, soli i oregano".
Porównanie do curry zupełnie chybione, biorąc pod uwagę konsystencję obu
mieszanek przypraw. A przede wszystkim, głównym składnikiem za'ataru jest
(dziki) tymianek.
Obserwuj wątek
    • pani.serwusowa Re: Recenzenci kulinarni, ech... 02.04.08, 16:40
      Zenujace. Btw, jak sie zostaje recenzentem kulinarnym? ;>
      • Gość: Nobullshit Re: Recenzenci kulinarni, ech... IP: *.spray.pl 02.04.08, 20:19
        pani.serwusowa napisała:
        > Zenujace. Btw, jak sie zostaje recenzentem kulinarnym? ;>
        Chyba tak - przynajmniej w Polsce - że się pracuje w jakiejś redakcji albo dla
        niej pisze o czymś tam, i sprawia się wrażenie osoby znającej się na kuchni.
        Więc zlecają nam pisanie i o niej.
        Żeby nie było - Bikonta bardzo lubię, Nowaka też czytam bez obrzydzenia, ale
        błędy w fachowych w końcu tekstach zawsze mnie wkurzały i wkurzać będą.

        • pani.serwusowa Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 18:21
          Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

          > Chyba tak - przynajmniej w Polsce - że się pracuje w jakiejś
          redakcji albo dla
          > niej pisze o czymś tam, i sprawia się wrażenie osoby znającej się
          na kuchni.
          > Więc zlecają nam pisanie i o niej.

          Dzieki za wyjasnienie. Tak w ogole - przyjemna praca :)
          • pani.serwusowa Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 18:25
            O! Tu nieco o tym, jak p. Nowak zostal recenzentem:
            media.wp.pl/kat,43276,wid,8093371,wiadomosc.html?ticaid=15a5a
            • qubraq Macierzanka... :-) 03.04.08, 23:21
              NB, czy moge prosic o kilka słów na temat tego dzikiego tymianku?
              www.thespicehouse.com/recipes/syrian-zaatar-recipe
              • qubraq Re: Macierzanka... :-) 03.04.08, 23:33
                qubraq napisał:

                > NB, czy moge prosic o kilka słów na temat tego dzikiego tymianku?
                > www.thespicehouse.com/recipes/syrian-zaatar-recipe

                i jeszcze to:
                www.ellenskitchen.com/recipebox/arabic/spicemix.html#zahtar
                • Gość: Nobullshit Qubraqu IP: *.spray.pl 04.04.08, 00:56
                  > > www.thespicehouse.com/recipes/syrian-zaatar-recipe
                  Tu masz przepis, jak zrobić sobie za'atar:
                  Składniki (wychodzi 5 łyżek):
                  1/4 cup mielonego sumaku
                  2 łyżeczki suszonego tymianku
                  1 łyżeczka nasion kminu
                  1/2 łyżeczki mielonej papryki
                  1/4 łyżeczki soli

                  Wykonanie:
                  Wszystkie składniki utrzyj mikserem albo w moździerzu na proszek.
                  Hmm... Widziałeś, żeby za'atar był "proszkiem"? Myślę, że trzeba utrzeć tak "na
                  grubo".

                  > www.ellenskitchen.com/recipebox/arabic/spicemix.html#zahtar
                  Tu jest inny przepis:
                  2 łyżeczki oregano
                  2 łyżeczki bazylii
                  2 łyżeczki mielonego tymianku
                  1 łyżeczka całych liści tymianku
                  2 teaspoons savory - nie wiem, co to jest
                  2 łyżeczki mielonego majeranku
                  1/2 łyżeczki suszonego majeranku w całości
                  1-2 łyżeczki jagód sumaku, zmiażdżonych
                  1/4-1/2 filiżanki uprażonych ziaren sezamu, grubo zmielonych
                  1 1/2 łyżeczki soli(do smaku)
                  1 łyżeczka suszonej mielonej skórki cytryny
                  Potem każą to wszystko wymieszać i utłuc w moździerzu.

                  No i piszą jeszcze, czym jest za'atar jako roślina, ale dokładniejsze informacje
                  są chyba tu:
                  en.wikipedia.org/wiki/Za%27atar
                  Kłopot polega na tym, że ten orientalny za'atar ma kilka nazw łacińskich i jest
                  utożsamiany z kilkoma różnymi ziołami europejskimi.

                  Imho w pierwszym przepisie brakuje sezamu, a w drugim jest za dużo wszystkiego...
                  • corrina_f1 Zaatar 04.04.08, 10:04
                    Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

                    > Wykonanie:
                    > Wszystkie składniki utrzyj mikserem albo w moździerzu na proszek.
                    > Hmm... Widziałeś, żeby za'atar był "proszkiem"? Myślę, że trzeba
                    utrzeć tak "na grubo".

                    Zaatar jak najbardziej może być "proszkiem", wszystko zależy od
                    stopnia sproszkowania :)
                    Taki sproszkowany można kupić np w warszawskiej Samirze albo w
                    łódzkim Składzie Kolonialnym na Piotrkowskiej. Do niego, jako "bazy"
                    dodaje się pozostałe składniki. Ziarna sezamu muszą/powinny być
                    uprażone (na patelni, bez tłuszczu).
                    Tak wygląda mniej więcej mieszanka zaatarowa :
                    www.lebanonpostcard.com/images/thyme/zaatar_thyme2.jpg
                    lub (ta chyba bez summaku):
                    i149.photobucket.com/albums/s63/zainaba22/DSCN2812.jpg
                    bp2.blogger.com/_DR5IMm62o2g/RpTpL1J1jyI/AAAAAAAAAG4/tReO1sWxWEI/s1600-h/Zaatar.JPG

                    I jeszcze świeży zaatar:
                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,934926,1,0,777.html
                    I to super sprawa - manakish z zaatarem:
                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,939878,1,0,777.html
                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,939873,1,0,777.html
                    I fatayer z zaatarem:
                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,939936,1,0,777.html

                    A tu jeszcze taki poglądowy artykulik :
                    www.lebanonpostcard.com/en/thyme_zaatar/
                    • nobullshit Re: Zaatar 04.04.08, 16:45
                      corrina_f1 napisała:
                      > Zaatar jak najbardziej może być "proszkiem", wszystko zależy od
                      > stopnia sproszkowania :)
                      > Taki sproszkowany można kupić np w warszawskiej Samirze albo w
                      > łódzkim Składzie Kolonialnym na Piotrkowskiej. Do niego, jako "bazy" dodaje
                      się pozostałe składniki. Ziarna sezamu muszą/powinny być uprażone (na patelni,
                      bez tłuszczu).

                      No tak, ale po dodaniu sezamu proszkiem być przestaje. Mam w domu trzy rodzaje
                      za'ataru o różnym "stopniu sproszkowania", jak piszesz,
                      ale żadnego nie porównałabym do curry.
                      • corrina_f1 Re: Zaatar 04.04.08, 17:03
                        nobullshit napisała:

                        > No tak, ale po dodaniu sezamu proszkiem być przestaje. Mam w domu
                        trzy rodzaje
                        > za'ataru o różnym "stopniu sproszkowania", jak piszesz,
                        > ale żadnego nie porównałabym do curry.
                        >
                        Wszystko kwestią nomenklatury ;)) Wynika to pewnie z tego że pod
                        hasłem zaatar tak naprawdę kryje się conajmniej kilka pojęć - od
                        świeżych listków, po proszek, na mieszance kończąc.
                        Ale jeśli używasz i posiadasz zaatar, to wiesz o co chodzi ;)

                        pozdrawiam
                  • qubraq Re: Qubraqu 04.04.08, 19:00
                    NB napisała:

                    > No i piszą jeszcze, czym jest za'atar jako roślina,

                    Dzieki serdeczne! moze rzeczywiscie chodzi o ten Thymus capitatus
                    (thyme) jako dziki tymianek

                    > ...savory - nie wiem, co to jest

                    cząber... :-))
                    • Gość: Nobullshit Re: Qubraqu IP: *.spray.pl 05.04.08, 01:00
                      qubraq napisał:
                      > > ...savory - nie wiem, co to jest
                      > cząber... :-))

                      To co mi każesz tłumaczyć, skoro znasz angielski lepiej ode mnie? :))
                      • qubraq Re: Qubraqu 05.04.08, 18:19
                        Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

                        > qubraq napisał:
                        > > > ...savory - nie wiem, co to jest
                        > > cząber... :-))
                        >
                        > To co mi każesz tłumaczyć, skoro znasz angielski lepiej ode
                        > mnie? :))

                        Jej, przepraszam!!! nieporozumienie!- nawet do glowy mi nie przyszło
                        zeby Cie prosić o przetłumaczenie tego - wystarczy ze dzięki Tobie -
                        Gwiazdo, moge od czasu do czasu obejrzec jakis fajny film, mnie
                        chodziło tylko o ten dziki tymianek...
                        przebacz zatem staremu niedołędze... :-))
                        • pinos Re: Qubraqu 07.04.08, 11:24
                          Ja bym powiedziała nawet że z tej Gwiazdy to Księżyc prawdziwy...
                          • qubraq Re: Qubraqu 07.04.08, 17:32
                            pinos napisała:

                            > Ja bym powiedziała nawet że z tej Gwiazdy to Księżyc prawdziwy...

                            Salut Pinosku! :-)))))
                            • pinos Re: Qubraqu 07.04.08, 19:30
                              Dżem dobry ;o)
                              • qubraq Re: Qubraqu 07.04.08, 20:19
                                pinos napisała:

                                > Dżem dobry ;o)

                                a konfitura jaka fajna ... :-)))))
                                Koty Ci sie rozmnożyły... :-)
                                • pinos Re: Qubraqu 08.04.08, 10:34
                                  Przez pączkowanie ;o)
                                  • qubraq Re: Qubraqu 15.04.08, 18:34
                                    pinos napisała:

                                    > Przez pączkowanie ;o)

                                    Przebacz, zagapiłem sie... Twój Mirmił przypomina mi naszego Prochora
                                    sprzed 20 lat ... :-))
                          • Gość: ania_m pinos IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 19:53
                            ta twoja cudna donia, to co to za rasa? katheuser, british shorthair?
                            cudny kot :)
                            • pinos Re: pinos 17.04.08, 15:49
                              british shorthair
                              ;o)
                              • qubraq Pinosku! 17.04.08, 18:12
                                Czy Twój e-adres na wp.pl jest aktualny?
                                • pinos Re: Pinosku! 17.04.08, 18:15
                                  Bywa, o ile nie "gubi" poczty.
                              • Gość: ania_m Re: pinos IP: *.pools.arcor-ip.net 17.04.08, 18:39
                                cudne sa oba :)
                                jak sie kiedys ustatkuje, tez chce miec kota - nawet dwa :)
    • ma_dre Re: Recenzenci kulinarni, ech... 02.04.08, 17:39
      no u nas akurat taboulé sie robi z kuskusu i przenigdy nie widzialam tej potrawy
      zrobionej z bulguru. sama robie z kuskusu. kolendry nie dodaje, nie cierrrrpie!
    • corrina_f1 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 02.04.08, 18:24
      Chyba tylko w Tunezji dają kuskus do taboule, ale to nawet nie ich
      rodzima sałatka, więc można wybaczyć. W Syrii czy Libanie nikt by
      jej w ten sposób nie zepsuł. Kolendry też jakoś nie widziałam...
      Zaatar w najczystszej postaci to dziki tymianek, skąd on wziął
      oregano i to porównanie do curry... :-/

      A propo Marrakeshu, nie wiem dokładnie, czy reklamują się jako
      knajpa marokańska, ale jeśli tak, to przynajmniej połowa potraw z
      Maroka nie pochodzi. Żeby nie było, jeszcze nie byłam ale po
      lekturze menu jakoś nie czuję się zachęcona. Szczególnie nie lubię,
      kiedy na stronie restauracji nie podaje się cen. Ja tam wolę być
      przygotowana na rząd wydatku.
      • ma_dre Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 12:41
        "Szczególnie nie lubię, kiedy na stronie restauracji nie podaje się cen." no
        wybacz, ale w luksusowych restauracjach cen nie uswiadczysz... po prostu ten kto
        moze sobie pozwolic na luksus, placi i na ceny nie patrzy...
        widocznie "Marrakesh" pragnie byc zaliczany do takowych...
        • Gość: Nobullshit Re: Recenzenci kulinarni, ech... IP: *.spray.pl 03.04.08, 12:58
          ma_dre napisała:
          > wybacz, ale w luksusowych restauracjach cen nie uswiadczysz...

          Łe? Byłam w jednej restauracji wyróżnionej gwiazdką Michelina. Ceny były na
          swoim miejscu. Oczywiście można poprosić o menu bez cen, kiedy się kogoś
          zaprasza. Ale pierwsze słyszę, żeby nie podawano ich w ogóle.
          • jo.hanna nawet 3* Michellina podaja ceny 04.04.08, 12:31
        • oliwka_33 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 14:03
          ma_dre napisała:

          > "Szczególnie nie lubię, kiedy na stronie restauracji nie podaje
          się cen." no
          > wybacz, ale w luksusowych restauracjach cen nie uswiadczysz... po
          prostu ten kto
          > moze sobie pozwolic na luksus, placi i na ceny nie patrzy...
          > widocznie "Marrakesh" pragnie byc zaliczany do takowych...

          PRAGNIE to dobrze powiedziane. Do luksusowego lokalu mu bardzo
          daleko. Marrakesh nie jest właściwie nawet średnio porządną
          restauracją, ciągnie w stronę klubu, to zresztą pewnie trochę
          konkurencja dla Sheeshy. Madre,jeśli byłaś w Sheeshy, pewnie wiesz
          co mam na myśli.
          A średnia knajpa nie ma czego ukrywać pokazując jawnie ceny. Mnie
          też zniechęca jeśli ich nie ma. Nie jestem milionerem i do
          luksusowych lokali nie chodzę, natomiast w tych na które mnie stać,
          zwykle wszystko jest jawne.
          • Gość: ma_dre Re: Recenzenci kulinarni, ech... IP: 83.204.167.* 04.04.08, 21:39
            oliwka, w Polsce bywam tylko w polskich restauracjach, lubie, kiedy jedzenie
            przygotowuje ktos, kto sie na tym zna... choc ciekawosc mnie bierze wybrac sie
            do japonczyka, ktory jest przy duzym rynku w Krakowie... ale od kiedy
            dowiedzialam sie ze w Polsce w maki' mozna spotkac gotowanego lososia, ta chec
            jakos mnie odeszla...
            Jako ze jestem kobieta, zdarzalo mi sie niejednokrotnie wybierac dania z kart, w
            ktorych cen nie bylo... Do dzis nie wiem ile mezunio dal za obiadek w piata
            rocznice naszego slubu... i dobrze mi z tym :-) (choc pewnie jakas niedroga
            pralke by juz za to kupil :-)))
            przyznaje ze powiedzenie "w luksusowych restauracjach cen nie uswiadczysz"
            cechuje lekka przesada, ale taka juz moja natura ;-)
    • jo.hanna sprawdzilam za'atar 02.04.08, 20:17
      w ksiazce "Artichoke to za'atar". W/g autora G. Malouf, slowo za'atar moze
      oznaczac tak tymianek jak i mieszanke ziol z tymiankiem, jagodkami sumaku (czy
      sumaka?) i nasionek sezamu. Ale porownanie mieszanki do curry jest wielka
      przesada. Tak jak i opis tabuleh.

      Moze pan Nowak powinien zaczac czytac forum?
      • Gość: Nobullshit Aha IP: *.spray.pl 02.04.08, 20:20
        Żeby nie było, że obgaduję Nowaka za plecami - wysłałam mu mail.
        Na razie odpowiedzi nie mam.
      • corrina_f1 Re: sprawdzilam za'atar 03.04.08, 11:00
        jo.hanna napisała:

        > w ksiazce "Artichoke to za'atar". W/g autora G. Malouf, slowo
        >za'atar moze oznaczac tak tymianek jak i mieszanke ziol z
        >tymiankiem, jagodkami sumaku (czy sumaka?) i nasionek sezamu. Ale
        >porownanie mieszanki do curry jest wielka przesada. Tak jak i opis
        >tabuleh.

        Zgadzam się z Tobą i autorem :) Napisałam że zaatar w czystej
        postaci to suszony dziki tymianek. Ale może oczywiście oznaczać
        również mieszankę.
        Świeży wygląda tak :
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,934923,1,0,777.html
        (swoją drogą, była to jedna z najlepszych sałatek jakie jadłam!)

        Suszony zaatar w formie proszku (zielonkawy kolor) miesza się z
        prażonymi ziarnami sezamu, sola i suszonym summakiem. Taka mieszanka
        jest wspaniała do chleba. Macza się go w oliwie, potem w zaatarze.
        To jeden z moich ulubionych śniadaniowych smaków :)



        fotoforum.gazeta.pl/3,0,934923,1,0,777.html
    • marghe_72 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 02.04.08, 21:43
      Pan Nowak notorycznie popełnia tego typu błędy.. niestety
      • an20 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 13:20
        Facet moze przyrownal wyglad obu mieszank przypraw. Moze obie sa podobnego
        koloru :) jak wiadomo smak jest idywidualny i moze dla niego to wlasnie
        przypomina smakiem curry :) kucharze jak artysci mieszaja rozne smaki i moze ta
        mieszanka przypraw nie zawierala typowych skladnikow za'ataru i nie smakowala
        typowo. Pan Nowak mogl przeciez napisac arabska wersja curry, bo tak mu sie
        skojarzyla :))) Mnie podobaja sie takie recenzje, przynajmniej chce mi sie pojsc
        z ciekawosci do takiej restauracji i sprawdzic czy rzeczywiscie ma racje co do
        smaku, czy rzeczywiscie tak potrawa wyglada itd. :)
        • nobullshit Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 14:12
          an20 napisała:
          > Facet moze przyrownal wyglad obu mieszank przypraw. Moze obie sa podobnego
          koloru :) jak wiadomo smak jest idywidualny i moze dla niego to wlasnie
          przypomina smakiem curry :)

          Za'atar i curry różnią się WSZYSTKIM, prócz tego, że obydwie rzeczy są
          mieszankami przypraw. Mają zupełnie inny kolor, inny smak (w ich składzie nie
          powtarza się chyba ani jedna przyprawa), inną konsystencję (curry jest
          proszkiem, za'atar nie) i inne zastosowanie - curry służy do gotowania, za'atar
          do posypywania potraw, sałatek, pieczywa, placków.

          Wiem, że felieton w gazecie to nie encyklopedyczne hasło, ale skojarzenia
          recenzenta kulinarnego mogłyby nie wędrować takimi opłotkami. Poza tym Nowak
          napisał o tym jak o fakcie, nie jak o swoim odczuciu.
          • momas Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 14:31
            popieram. jeżeli ktoś sie mieni krytykiem kulinarnym, powinien
            wykazać sie wiedzą.
            to jakby krytyk malarstwa pomylił Memlinga i Rubensa .
            Podobnie jak za'atar i curry są przyprawami, to w przypadku sztuki
            malarskiej - obaj tworzyli we Flamanii....


            Owszem czytam recenzje p. Nowaka, ale odkąd występuje w jakimś
            programie tv i widzę jego potknięcia - moje zaufanie do opinni i
            wiedzy pana Nowaka dramatycznie spadło.
            No cóż, mam alergię na dyletanctwo.



            Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
            • an20 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 14:49
              krytyk kulinarny bez wiedzy - trzeba go ubiczowac na srodku restauracji i wyslac
              do kucharza na douczenie :):)
              • momas Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 15:09
                tak. do kucharza na douczenie :)) i dopiero wtedy (jak sie douczy)
                uważa się za znawcę.
                jak napiałam - mam alergię na dyletanctwo. A dyletanctwo szerzy sie
                wokół nas z prędkościa światła. I to mnie przeraża.
            • emka_1 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 03.04.08, 16:58
              momas napisała:

              > malarskiej - obaj tworzyli we Flamanii....


              a nie we flandrii przypadkiem?
              • momas Re: Recenzenci kulinarni, ech... 04.04.08, 10:41
                Flandrii. Rzadko - Flamandii....
                • mwookash Chyba bardzo, bardzo rzadko 04.04.08, 12:03
                  i to raczej błędnie. Tak samo błędnie jak to zrobił dyletant Nowak w
                  opisywanych przypadkach :) Przerażające jest to szerzenie się...
                  • momas Re: Chyba bardzo, bardzo rzadko 04.04.08, 12:22


                    mwookashu - sam sprawdź:

                    Stanisław Szober.
                    Słownik poprawnej polszczyzny.
                    PIW
                    strona 161
                    lewa kolumna w dolnej części strony....

                    czasami warto sięgnąć do słowników w wersji papierowej....
                    pozdrawiam :))
                    • mwookash Tylko, że coś podobnego znajdę 04.04.08, 12:39
                      o np. bulgurze i kuskusie. Nie przeszkadza mi, że użyłaś takiego
                      sformułowania a jedynie, że "masz alergię na szerzące się
                      dyletanctwo". Czasami warto być bardziej powściągliwym w słowach.
                      Pozdrawiam :)
                      • momas Re: Tylko, że coś podobnego znajdę 04.04.08, 13:06
                        Widzisz - za zjedzenie literki już sie w pierś uderzyłam. Powoduje
                        ona coraz wiekszą niestrawność. Problem w tym, że ja nie uważam się
                        za wyrocznię w określonych sprawach. I nie publikuję swoich poglądów
                        w opiniotwórczej prasie codziennej.
                        A pomylenie przypraw, różnych w składzie i pochodzących z różnych
                        stron świata - no wg mnie to dyletanctwo.
                        I nie przestanę uważać, ze większość obecnie, większość
                        dziennikarzy, czy innych osób publikujących, uważających się za
                        znawców - w rzeczywistości to dyletanci. Dowody mam na to coraz
                        liczniejsze. (przykładowo, redaktorzy Stołecznej nie znają często
                        lokalizacji i nazw warszawskich ulic.... )
                        • mwookash On sam chyba nie uważa się za znawcę 04.04.08, 13:31
                          "Nie czuję się technologiem, zawodowcem. Moja wiedza o gastronomii,
                          choć ciągle uzupełniana, jest dość chaotyczna i ciekawostkowa. Nie
                          robię notatek, nie systematyzuję, staram się natomiast nakreślić
                          sobie w głowie ogólny pejzaż kulinarny opisywanego lokalu."
                          Pisze popularne felietony (co tydzień) a nie fachowe teksty. Dobrze
                          by było gdyby bezbłędne, ale ponoć ten się nie myli co nic nie
                          robi :)
                          Jego zapis o curry odebrałem jako porównanie, że tak jak w kuchni
                          hinduskiej najważniejszą (?) przyprawą jest curry to w arabskiej
                          zathar. Nie sądzę aby nie rozróżniał tych przypraw. Jeśli chodzi o
                          bulgur to może i rzeczywiście był zastąpiony kuskusem, widziałem
                          przepisy z użyciem kuskusu.
                          A Ci redaktorzy Stołecznej często są w Warszawie od niedawna i chyba
                          nie uważają się za ludzi nieomylnych. Wcale nie tak trudno zostać
                          dziennikarzem. Śmiało, do dzieła! Nie jest to wina dziennikarzy.
                          Dostaje tekst do napisania i nikt go nie pyta czy się zna. Niestety
                          to nie takie proste.
                          PS Z zabawniejszych potknięć Nowaka: kiedyś mu się ryż w azjatyckiej
                          knajpie kleił co uważał za błąd ;)
                          • momas Re: On sam chyba nie uważa się za znawcę 04.04.08, 13:42
                            Ok, pana Nowaka wyjaśniliśmy.
                            ale wybacz - to co piszesz to wg mnie jest czystym przyzwoleniem na
                            dyletanctwo!

                            "A Ci redaktorzy Stołecznej często są w Warszawie od niedawna i
                            chyba
                            nie uważają się za ludzi nieomylnych. Wcale nie tak trudno zostać
                            dziennikarzem. Śmiało, do dzieła! Nie jest to wina dziennikarzy.
                            Dostaje tekst do napisania i nikt go nie pyta czy się zna. Niestety
                            to nie takie proste."

                            Nie, ja z tym sie zgodzić nie mogę. Istnieje przeciez taki ktoś kto
                            akceptuje teksty do publikacji.
                            Tłumacząc dziennikarzy w ten sposób obniżamy wymagania - przyjezdny,
                            nie zna Warszawy, można przymknąć na to oko....
                            I ja tu mówię stanowcze nie - bo ja wymagam, by ten ktoś przyłożył
                            sie po prostu do swojej pracy. I wykonywał ją rzetelnie.
                            Jerzeli dostaje tekst do napisania - niech to wykona z pełną
                            odpowiedzialnością. Ostatecznie, jezeli ma jakieś wątpliwości - czy
                            tak trudno sprawdzić daną nazwę i ulicę na planie Warszawy???
                            Ciekawe, czy jeżeli pójdziesz do młodego niedoświadczonego dentysty,
                            który schrzani Ci plombę też będziesz go usprawiedliwiał "młody,
                            niedoświadczony"?
                            Raczej nie - pójdziesz do niego "z pyskiem" ;)


                            • momas Re: On sam chyba nie uważa się za znawcę 04.04.08, 13:44
                              JEŻELI!!!!!

                              Ło matko....
                              • mwookash Tak zwana litrówka :-) nt 04.04.08, 14:11

                            • mwookash Myślę, że cena gazety a cena usługi dentystycznej 04.04.08, 14:10
                              ma tu swoje znaczenie. Jednak za jakość trzeba sporo płacić a skoro
                              np. gazety są tak tanie (bo są bardzo tanie) to z czegoś to wynika
                              (mniejsza kontrola i mniej specjalistów). A ogół nie chce płacić
                              więcej za kawałek papieru wyrzucany następnego dnia do kosza.
                              To, że ktoś popełnia błędy nie oznacza, że pracuje nierzetelnie.
                              PS Na planach miast też są błędy, wiem bo sam je popełniam :)
                              • momas Re: Myślę, że cena gazety a cena usługi dentystyc 04.04.08, 14:15
                                e nie przekonasz mnie. Idąc tym tropem, nie można wymagać od
                                państwowych chirurgów, zeby leczyli cię z należyta starannością. Tak
                                samo nie można wymagać od nauczycieli szkół państwowych by dobrze
                                uczyli....

                                Nie.

                                A zastanawiałeś się, czemu gazeta ma niską cenę? czy wszystkie
                                ogłoszenia to są bezpłatne?
                                • jo.hanna dolaczam do dyskusji 04.04.08, 14:28
                                  bo bycie osoba publiczna vel dziennikarzem do czegos zobowiazuje. Jedna z nich
                                  jest sprawdzanie faktow. Banita podlinkowal artykul o zatrutych winach wloskich,
                                  miedzy innymi slawnym Brunello. Przeczytalam tekst z L'Espress na ktory sie
                                  autor artykulu powoluje. No i co sie okazuje, ze problem z chemia w winach
                                  dotyczy win z najnizszych polek. Artykul o brunello to opowiesc o czyms innym:
                                  wykorzystywaniu winogron z innego regionu (do win typu brunello czy chianti
                                  classico, czyli z gron sangiovese, dodaje sie grona z Apuglii); etyczne to moze
                                  nie jest, ale napewno nie szkodliwe. Czy tez bedziemy tlumaczyc autora artykulu,
                                  ze nie zna wloskiego? Ze mlody jest, ze tak sobie pisze?
                                  • mwookash Ale jaki autor artykułu? Chyba anonim jakiś 04.04.08, 14:44
                                    ten tekst na onecie nawet chyba inicjałami nie jest podpisany. Od
                                    razu wiarygodność źródła spada w moich oczach.
                                    Felietony Nowaka nie muszą być IMO encyklopedycznie (w
                                    encyklopediach też są błędy) rzetelne choć dobrze by było gdyby były.
                                    Nie wrzucajmy też wszystkiego do jednego worka. Błędy błędami, a
                                    nierzetelna kompilacja niezrozumiałych zagadnień to inna sprawa.
                                    • jo.hanna tylko jak napisala winoczerwone, ta sama wiadomosc 04.04.08, 15:25
                                      poszla tez w radio. Wiec jednak informacja, choc nieprawdziwa, zaczyna zataczac
                                      wieksze kola.
                                      • mwookash No i to IMHO źle świadczy o dziennikarzach 04.04.08, 15:34
                                        którzy nie sprawdzili wiarygodności informacji z onetu (podanej
                                        chyba przez PAP)
                                        Moim zdaniem to inna sytuacja niż błędy czy niejasne sformułowania w
                                        felietonie Nowaka. Może nawet w przypadku włoskiego wina to czarny
                                        PR?
                                        PS Pamiętasz chyba jakie koła zatoczyła pewna źle podana przez
                                        blogera informacja na temat której kilka miesięcy temu żywo
                                        dyskutowaliśmy (Vargas)
                                        • jo.hanna tylko, ze pan x z Onet/pan y z radio 04.04.08, 16:43
                                          sa dziennikarzami (lub takowymi sie nazywaja). Pan x z onet powoluje sie na
                                          artykul, ktorego nie przeczytal. Sprawa Vargasa byla sprowokowana przez samego
                                          artyste, ba--blog byl artystyczna prowokacja.
                                          • mwookash Nie sądzę aby onet zatrudniał 04.04.08, 17:01
                                            dziennikarzy do takich rzeczy, niestety. Są różne źródła wiadomości.
                                            Onetu nie zaliczam do rzetelnych. W Fakcie i SuperExpresie też
                                            podobno pracują dziennikarze.
                                            PS Blog obrońcy zwierząt i petycja nie były prowokacją (z tego co
                                            pamiętam). Spełniły rolę dziennikarza radiowego który rozpowszechnia
                                            fałszywą informację z onetu. A le na ten temat może nie podejmujmy
                                            dalszej dyskusji :)
                                            Wracając do Nowaka to jestem w stanie takie rzeczy mu wybaczyć i
                                            dobrze, że są osoby, któe mu wytykają błędy. Pamiętam, że podawane
                                            przez niego błędne informacje czasem w kolejnych felietonach
                                            poprawiał lub też były drukowane polemiczne z jego przemyśleniami
                                            teksty. Więc chyba nie jest tak źle
                                  • momas Re: dolaczam do dyskusji 04.04.08, 14:45
                                    :)
                                    No właśnie.... Bycie dziennikarzem do czegoś zobowiązuje. Tym
                                    bardziej, że bardzo często teksty dziennikarzy, oprócz tego, że się
                                    je czyta powodują daleko idące skutki.
                                    Ot, chociażby miażdząca krytyka restauracji może spowodować jej
                                    bankructwo.
                                    A jeżeli krytykującym jest ktoś kto narzeka na kleisty ryż w
                                    azjatyckeij restauracji????
          • keltoi Bu, bu, bu i nie wiem, ale... 03.04.08, 17:56
            nobullshit napisała:
            > inną konsystencję (curry jest
            > proszkiem, za'atar nie) i inne zastosowanie - curry służy do gotowania, za'atar
            > do posypywania potraw, sałatek, pieczywa, placków.

            ... curry może tez być pastą. Albo potrawą samą w sobie. Hm... no i chlebek albo roti posypane curry w proszku też się da i jest smaczne. Ja tam z curry "proszkowego" robię też sos do sałaty, ale nie wiem, czy to jest popularne ;)

            Może jemu o ogólną zasadę używania chodziło? Nie mam pojęcia... Jakby nie było - się chłopak faktycznie zapędził z tym porównaniami ;)
    • momas Re:Flamandia a nie Flamania robaczku świętojański 04.04.08, 11:57
      no napisałam Flamanii bo zjadłam d....
      wyjaśniłam na dole :(
      zjedzenie literki - no .... każdemu może się zdarzyć.... zwłaszcza
      jak sie zirytuje :))))
      (na marginesie. spowodwała lekką niestrawność)
      robaczek świętojański - - no, nie! jeszcze nie świecę!! ale w sumie -
      to miłe określenie.
      :))
      • ba_nita Re:Tyle, że to nie było do Ciebie i masz rację nie 04.04.08, 13:47
        ma zabarwienia pejoratywnego.
    • Gość: Nobullshit Re: Recenzenci kulinarni, ech... IP: *.spray.pl 04.04.08, 14:21
      Nowak mi odpisał.
      Że co do bulghuru i kuskusu to też sobie ręki nie da uciąć, przy następnej
      bytności spyta kucharza.

      A o curry / za'tarze napisał, cytuję:
      "Porownania za'ataru do curry bronilbym, bo przeciez curry jako przyprawa
      wystepuje w dwoch formach - proszku i pasty".

      Pozostaje mi przyjąć tę obronę do wiadomości i nadal się nie zgadzać :)
      • jo.hanna nie tylko ciebie jedna nie przekonuje :-) 04.04.08, 14:38
        no ale przynajmniej ci odpisal.
      • corrina_f1 Re: Recenzenci kulinarni, ech... 04.04.08, 14:39
        Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

        > Nowak mi odpisał.

        > A o curry / za'tarze napisał, cytuję:
        > "Porownania za'ataru do curry bronilbym, bo przeciez curry jako
        przyprawa
        > wystepuje w dwoch formach - proszku i pasty".


        Nie rozumiem, znaczy się że zaatar też występuje wg niego jako
        pasta ? Błagam!
        • mwookash Może 04.04.08, 14:49
          dał taką odpowiedź, bo sądził, że zarzucono mu że pomylił pastę
          curry z zatharem? (próbuję go zrozumieć)
          Niestety nie wiemy na jakie dokładnie zdanie odpowiedział. Przecież
          nie wiemy co tak naprawdę NB napisała mu w prywatnym mejlu ;)

          PS Moim zdaniem to potwierdza, że chodziło mu o podobne znaczenie i
          postać obu przypraw w ich rodzimych kuchniach.
          • jo.hanna o ile mozna jeszcze sie zgodzic, ze za'atar 04.04.08, 15:34
            i curry to mieszanki roznych przypraw, to juz na pewno nie mozna sie zgodzic, ze
            spelniaja te same funkcje w rodzimych kuchniach. Nie spotkalam sie jeszcze z
            za'atarowa potrawa, ktora przypominalaby tajskie lub indyjskie curry. Z tego co
            do tej pory sie dowiedzialam na ten temat, to za'atar (mieszanka) jest uzywany
            do posypywania mies i warzyw przed grillowaniem.
            • mwookash Nie będę bronił Nowaka, bo nie potrzebuje 04.04.08, 15:41
              ale ja pisałem o znaczeniu przyprawy

              Taki test:
              Podaj charakterystyczną przyprawę dla kuchni:
              1) hinduskiej
              2) arabskiej
              PS Myślę, że jest duża szansa, że sporo osób poda te przyprawy
              (mieszanki przypraw) o których mówimy i tu widzę podobieństwo. Że są
              najpopularniejszymi albo prawie w swoich kuchniach
    • sinistra80 "tu dodatkowo wzbogaconej" 04.04.08, 15:09
      Trochę to tak brzmi, jakby tabula była sałatką li tylko z kolendry i pietruszki,
      a w rzeczonej restauracji został wzbogacona o składnik dodatkowy- kuskus.

      Osobiście wolę tunezyjska wersję- z kuskusem :P
      • mwookash To "wzbogaconej" to rzeczywiście dość niezręczne.n 04.04.08, 15:17

    • aniorek Re: Recenzenci kulinarni, ech... 15.04.08, 15:15
      Tak swoja droga, zazdroszcze Anthony'emu Bourdainowi roboty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka