Dodaj do ulubionych

do znawców kuchni hinduskiej

15.04.08, 21:52
chce zrobic kurczaka tandoori, mam nadzieje, ze gdzies w warszawie dostane ta
mieszanke przypraw. ale trudniejsza sprawa to curry z ananasa, ktore chce do
tego podac:

Składniki
ryż
2 łyżki ziaren gorczycy
2 łyżeczki kminu włoskiego
olej kokosowy
garść liści curry
3 ziarna kardamonu
kawałek świeżego imbiru
1 łyżeczka sproszkowanej chilli
2 łyżeczki kurkumy
1 ananas
1 banan plantain
mleko kokosowe
sól
woda

o ile wiekszosc przypraw albo mam, albo wiem, ze bez problemu zdobede, o tyle
banan plantain jest dla mnie czarna magia, a listków limonki w zyciu nie
widzialam w zadnym sklepie (czytalam tu na forum, ze jest dobry sklep na
nowogrodzkiej, ale boje sie, ze jesli nawet tam sa, to kosztuja fortune). czy
mozna dodac zwyklego banana (w przepisie smaży sie go razem z ananasem na
przesmażonych wczesniej przyprawach) i czy jest moze jakas mieszanka przypraw/
pasta curry, ktora oddała by smakowo ten mix przyprawowy? w zyciu nie robilam
zadnego curry, a czytalam tu, ze liscie limonki wiele zmieniaja, wiec mam dylemat.
Obserwuj wątek
    • Gość: ania_m Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 22:09
      plantain to banan do gotowania. mysle, ze od biedy zastapisz go
      niedojrzalym bananem zwyklym. raczej niedojrzalym, bo plantain ma
      maczna, ziemniaczana konsystencje.
      listki curry kupuje sie suche w torebkach. moga byc w kuchni swiata.
      normalnie nie sa drogie. nie zastepuj ich listkami limonki kafir, to
      zupelnie nie to. raczej po prostu pomin. mozesz ew dodac troszke
      proszku curry firmy trs (bomi, kuchnie swiata)
      i ta gorczyca indyjska jest imho nieco inna od naszej. szukaj
      mustard seeds w sklepie z hinduszczyzna.
      olej kokosowy masz? bo on tez ma dosc specyficzny smak. od biedy
      uzyj jednak zwyklego np slonecznikowego.
      • bobralus Re: do znawców kuchni hinduskiej 15.04.08, 22:18
        przejade sie jutro do bomi i kuchni swiata, bo akurat dzien wolny mam. w olej
        sie zaopatrze, bo szkoda, zeby połowa składników wypadła na starcie. dzieki za
        uwage o limonce kafir, bo mi sie to mylilo. niezle to dla mnie wyzwanie, ale
        moze jakos podołam.
        • Gość: ania_m Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 22:25
          a musi byc to curry?
          sa duzo mniej skomplikowane. np z kartofli z groszkiem.
          sluze przepisem w razie potrzeby. robie tandoori b. czesto i wlasnie z
          nim i ew ryzem basmati je podaje. do tego mango chutney i raita, jak
          mi sie chce
          2 dni temu jadlam z grubymi frytkami z trebki z piekarnika pieczonymi
          na blaszce razem z kurczakiem i z salata w dressingu jogurtowo-
          czosnkowo-mietowym
    • Gość: senin Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.bri.connect.net.au 15.04.08, 22:32

      co do przypraw - nie bede powtarzac

      co do 'wyzwania' - moze tutaj znahdziesz jakies inspiracjie a
      zwlaszcza instrukcje, ktore pozwola Ci spac spokojnie przed 'dniem
      proby' ;)) Jesli, oczywiscie, znasz angielski - ale sadzac po
      pomysle na curry z ananasa to znasz;DDD),

      uktv.co.uk/food/homepage/sid/6277 - obejrzyj sobie video
      przepisy - wszystko jak na dloni

      ale curry z ananasa tam nie ma chyba ;))
      • bobralus Re: do znawców kuchni hinduskiej 15.04.08, 22:58
        ooo z kartofli z groszkiem, przepis poprosze, bedzie na zas:)no i moze uda się
        przekonać nim mojego chlopaka, ze groszek to nie jest jedna z najwiekszych
        zbrodni kulinarnych (do przedwczoraj znal tylko ten konserwowy, ale nawet nie
        chciał mówić w jakiej postaci mu go podawano...) teraz chce się zmierzyć z tym,
        bo wprost ubóstwiam ananasa, a jak czytalam Twój przepis na forum na kurczaka
        tandoori, zeby podawać z wegetariańskim curry to mi sie to od razu połączyło i
        sie rozmarzyłam...

        dzieki za linka, angielski znam, ale akurat ten przepis mam z programu jamiego
        oliviera (nigdy nic jego nie gotowalam, zobaczymy). poczytam sobie wszystko i
        rusze do ataku:)
        • Gość: ania_m Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 23:14
          robie wg tego przepisu, ale nie dodaje cukru, ani cytryny
          tiny.pl/4z2f
          za to dorzucam troche swiezej koledry i czasami kleks jogurtu. jesli
          nie masz przypraw w prozku typu kurkuma i mielona koledra, uzyj po
          prostu dobrego proszku curry. np mild madras curry powder firmy trs
          (kuchnie swiata, bomi). bron boze kamisa, bo pelen polepszacza smaku -
          brrrr.
          • Gość: ania_m Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 23:16
            o, i do mojego curry kartoflanego dodaje na poczatku black onion
            seeds. tak z lyzke, ktore podprazam na patelni przed dodaniem innych
            skladnikow.
            oczywiscie mozesz smazyc na normalnym oleju, albo sklarowanym masle
            • bobralus Re: do znawców kuchni hinduskiej 15.04.08, 23:21
              po przeczytaniu przepisu juz nie wiem, na co bardziej mam ochote... wyglada
              super. dzieki bardzo za rady, dam znać jak mi poszlo, ale chyba w weekend
              najwczesniej się zabiore za to
              • Gość: ania_m polecam megaprosty deser na koniec IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 23:30
                taki sorbeto-mus z mango
                jak jutro w lidlu kupisz, do weekendu powinno dojrzec. byl watek jak
                przyspieszyc ten proces na tym forum
                tiny.pl/4z26
                evaporated milk to mleko skondensowane. wez lepiej nieslodzone,
                ostatecznie sobie doslodzisz deser przed zamrozeniem :)
                w ostatecznosci krem jogurtowy z mango tez bedzie fajnym
                zakonczeniem indyjskiej uczty. albo ananas z cukrem mietowym wg
                przepisu jamie oliviera
    • nobullshit Re: do znawców kuchni hinduskiej 16.04.08, 00:21
      Liśćmi curry chwalą się tutaj:
      www.namasteindia.pl/www/index.php?view=produkty&id=71&depth=2
      nawet świeżymi:
      www.namasteindia.pl/www/index.php?view=produkty&id=84&depth=2
    • Gość: sto kobiet Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.04.08, 01:54
      tandoori z kurczaka to potrawa z polnocnych Indii -
      To curry z ananasa - nie mam pojecia, wyglada mi na brytyjska
      hinduszczyzne. Ja bym raczej tego razem nie podala.
      Uprosc sobie zycie i probuj jeden nowy przepis na raz.
      Tandoori z kurczaka podalabym z ryzem i raita, ewentualnie z salatka
      z ogorkow, pomidorow i cebuli ze swiezym imbirem.
      Nastepnym razem ugotowalabym cos z warzywami. Np ziemniaki albo
      kalafior z groszkiem. Jesli zostanie Ci cos z tego miesa drobiowego
      tandoori, mozesz zrobic z tego butter chicken - facetom to zazwyczaj
      smakuje. W mojej rodzinie panowie sie zazwyczaj prosza o butter
      chicken...

      I nie wpadaj w panike.

      A jak juz nakupisz tych wspanialosci i nagotujesz, a zostanie Ci na
      przyklad imbir, papryczki itd - zamroz je i mozesz zuzyc za kilka
      dni/tygodni.
      • Gość: senin syswio - a skad Ty na tym watku?! IP: *.bri.connect.net.au 16.04.08, 13:50
        bo ja juz zauwazylam, ze nie dla mnie on ci ;)))
        • Gość: sto kobiet Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! IP: 66.241.143.* 16.04.08, 15:39
          z tzw. dobrego serca :)))

          ale widze, ze sa tu specjalisci, wiec jestem spokojna ;)
        • pinos Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 17.04.08, 14:26
          Ja się tylko zastanawiam nad smakiem curry bez cukru brązowego i soku z limonki
          - i chyba na zastanawianiu poprzestanę...
          • pinos Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 17.04.08, 18:18
            W sensie, że bardzo lubię połączenie cukier + limonka i reszta, więc nie widzę
            powodu tejże parki wyrzucać. Bo jeżeli w przepisie nie będzie, to chyba najpierw
            spróbuje bez.

            A może nie?
          • crusader96 Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 17.04.08, 18:34
            pinos napisała:
            > Ja się tylko zastanawiam nad smakiem curry bez cukru brązowego i
            soku z limonki i chyba na zastanawianiu poprzestanę...
            Ale zastanów się dobrze, bo obu tych składników nie używa się ani w
            curry indyjskim, o którym tu mowa ani w tajskim. Wiesz, że dzwonią,
            ale z idetyfikacją kościoła jesteś już na bakier.

            • pinos Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 18.04.08, 10:10
              > Ale zastanów się dobrze, bo obu tych składników nie używa się ani w
              > curry indyjskim, o którym tu mowa ani w tajskim. Wiesz, że dzwonią,
              > ale z idetyfikacją kościoła jesteś już na bakier.

              Pewien jesteś, Krzyżowcze? Bo mi się jednak wydaje, ze i sok z limonki (limona)
              i cukier trzcinowy (brązowy) wraz z sosem rybnym wchodzą w skład
              wieeeeeeeeeeeelu tajskich curry...
              • crusader96 Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 18.04.08, 13:06
                Sok z limonki jest używany w kuchni tajskiej, ale akurat nie w curry.
                A cukier brązwy mylisz z palmowym.
                Gotuj sobie jak chcesz, ale się nie kreuj się na autorytet.
                • pinos Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 18.04.08, 14:45
                  Jeżeli ktokolwiek "kreuje sie" na autorytet, to chyba raczej Ty - ja tam piszę
                  że moim zdaniem coś jest albo nie jest używane, albo że moim zdaniem coś jest
                  albo nie jest smaczne...
                  Jakoś mnie jednak nie przekonujesz. Poczekam na zdania osób uważanych przeze
                  mnie za autorytety i póki co pozostanę przy swoim zdaniu.
                  Dla uściślenia dodam, że nie chodzi mi o curry - pastę, tylko o curry - potrawę.
                  • crusader96 Re: syswio - a skad Ty na tym watku?! 18.04.08, 19:13
                    pinos napisała:
                    > ja tam piszę że moim zdaniem coś jest albo nie jest używane, albo
                    że moim zdaniem coś jest albo nie jest smaczne...
                    Przepraszam, nie zauważyłem ;o)

                    > Dla uściślenia dodam, że nie chodzi mi o curry - pastę, tylko o
                    curry - potrawę
                    W potrawach też nie. By the way, napisałaś o "wieeeeeeeeeeelu
                    curry". To ile ich znasz? Bo ja 5-6. Tylko nie pisz "curry z
                    kurczaka", "crry z wołowiny" itd. ;o)
      • momas Re: do znawców kuchni hinduskiej 17.04.08, 13:36
        jak zrobić sprawdzone butter chicken?
        można prosic o przepis?
    • Gość: sto kobiet Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.04.08, 01:57
      a tu przepis na tandoori chicken od zera, gdyby Ci sie chcialo...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=78116355
      • Gość: ania_m Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 08:43
        i tu musze jako wielka milosniczka tandoori chicken wyznac, ze imho, a robie ta
        potrawe 2-4 razy w miesiacu, wersja z garam masala, olejem i chili rozmieszanej
        z jogurtem w ogole mnie na kolana nie powalila. uzywam przypraw firmy trs i
        stanowczo stwierdzam, ze ichnia gotowa mieszanka tandoori smakuje mi znacznie
        lepiej niz garam masala z tej samej firmy uzyta do tego celu. tak naprawde, nie
        ma nawet porownania, a szkoda, bo zawsze sceptycznie podchodzilam do farbek
        spozywczych i wersja bez duzo bardziej mi by sie podobala.
        musze tez przyznac, ze nie zawsze podwojnie marynuje, choc ta rada umieszczona
        jest, zdaje sie, nawet na opakowaniu przyprawy. w szczegolnosci gdy robie to
        danie u kogos, odpuszczam sobie i zdecydowanie tez jest dobrze :)
        ale ja ogolnie traktuje tandoori nie calkiem powaznie indyjsko. jem takiego
        kurczaka czasami z frytkami, z jego resztek robie kanapki z chutneym i salta,
        dodaje sama przyprawe do smietany, ktora na talerzu zaprawiam moja ulubiona
        ostra zupe z dyni itp. no fusion po prostu :)
        • Gość: sto kobiet Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: 66.241.143.* 16.04.08, 15:44
          jak zwykle ... de gustibus non discutandum

          z taaka znawczynia i specjalistka od wszystkiego wyklocac sie rzecz
          jasna nie bede

          pozwolisz jednak, ze pozostane przy moich przepisach kultywowanych w
          rodzinie od pokolen wielu ;P
          • Gość: ania_m moze i znawczyni IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 18:18
            od ponad 20 lat gotuje po indyjsku, wiec mysle, ze jakas wiedze na
            ten temat nagromadzilam :). nie tylko z ksiazek, ale i od sprzedawcy
            w ulubionym indyjskim sklepie, ktory w latach 80tych wprowadzal mnie
            w tajniki tej kuchni i ludzi na uniwesytecie pochodzacych z tamtego
            konca swiata (lingwistyka to taki baaardzo miedzynarodowy sped
            ludzi)
            wierz mi, nie wszystkie receptury "od pokolen" sa odrazu gwarancja
            non plus ultra smaku.
            wiekszosc przepisow na tandoori w warunkach europejskich bez pieca z
            gliny poleca dodanie do jogurtu garam masali, badz nawet proszku
            curry i zabarwienie calosci szafranem i czerwona farbka.
            jesli masz mozliwosc wyprobowania tej mieszanki, b. polecam
            tiny.pl/43rq oprocz farbki, sa tam tylko przyprawy, wiec jako
            gotowiec imho absolutnie ok, w niczym nie gorszy niz masali, czy
            proszku curry.
            ma jak widac stanowczo inny, "bogatszy" sklad (przez co rowniez
            smak), niz garam masala
            tiny.pl/43r7 jak dla mnie, po prostu lepszy. poza tym proszek
            nadaje sie do wielu potraw fusion.
            ja wariant z masala chetnie wyprobowalam, bo jak napisalam, do
            farbek spozywczych odnosze sie sceptycznie i chetnie zgodzilabym sie
            na alternatywe. wyprobuj i ty polecane przeze mnie, to mozemy
            podyskutowac o wyzszosci jednego smaku nad drugim :)
            • Gość: sto kobiet Re: moze i znawczyni IP: 66.241.143.* 16.04.08, 19:07
              Alez nie ma sie o co tak denerwowac, zaperzac i licytowac na lata
              doswiadczenia.
              Co prawda nie gromadze swoich przepisow z ksiazek, ani od
              sklepikarzy, ani od niewatpliwie miedzynarodowego speedu ludzi na
              lingwistyce, a tylko i wylacznie od tesciowej i ciotek w rodzinie,
              ktore czerpaly doswiadczenia w tej dzidzinie od swoich matek i
              sluzby domowej, ale mysle, ze potrafie odroznic smak gotowej
              mieszanki ze sklepu od wlasnorecznie przyrzadzonej marynaty na bazie
              podstawowych przypraw.

              Wielokrotnie przygladalam sie, jak sie robi tandoori w piecu
              tandoori - wierz mi marynate robi sie na bazie jogurtu. Nie wiem
              skad ten pomysl, ze jest to przepis na warunki europejskie...

              Nie ma jednego przepisu na tandoori masala, tak jak i nie ma jednego
              przepisu na garam masala. Jesli smakuje Ci bardziej mieszanka
              sklepowa, to jak to mowia: z panem Bogiem.

              Na cale szczescie nie ma obowiazku gotowania od zera. Niektorzy
              lubia, inni siegna po gotowe mieszanki, a jeszcze inni po "potrawy"
              na tacce do mikrofali... Ditto: De gustibus ... etc.
              S.
              • Gość: ania_m Re: moze i znawczyni IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 19:33
                taaa, to wiem, ze robi sie ja na bazie jogurtu. bywam w uk i chodze
                do knajpek reklamujacym sie posiadaniem prawdziwego takiego pieca.
                ale jednak jakby piec tandoori a nasz zwykly piekarnik, to 2 rozne
                rzeczy. absolutnie zgadzam sie, ze nie ma jak wlasna mieszanka
                garam, albo curry. najlepiej o recepturze przekazywanej od pokolen.
                niestety, w przypadku niemania takowej receptury w domu i, w
                szczegolnosci w polsce, trudnosciami z dostaniem wszystkich
                skladnikow, aby taka mieszanke samodzielnie sobie przyrzadzic (no i
                jeszcze przez pare pokolen ten smak doskonalic), pozwole sobie
                zauwazyc, iz jeden gotowiec jest imho oczywiscie duzo lepszy w smaku
                do tego konkretnego celu niz drugi.
                btw, osobiscie uzywam bardzo duzo garam masala i uwazam, ze akurat
                ta jest zupelnie dobra, jak w sumie wszystkie rzeczy tej firmy.
                osobiscie nie czuje sie na silach odroznienia gotowca z czystch
                przypw od samodzielnie skomponowanej mieszanki, jesli gotowca nigdy
                przetem nie jadlam. za to sietnie wyczuje proszek curry firmy kamis,
                bo kretyni wladowali do niego polepszacz smaku, obrzydliwosc :(


                • Gość: sto kobiet Re: moze i znawczyni IP: 66.241.143.* 16.04.08, 19:52
                  no to o co Ci wlasciwie chodzi? zeby se pogadac i wykazac
                  znajomoscia rzeczy? to powiem Ci prosto w oczy, bo mnie lekko
                  zirytowalas: Twoje "hinduskie" przepisy sa dalekie od prawdziwej
                  hinduszczyzny. Byc moze mozna to nazwac fusion, byc moze brytyjska
                  hinduszczyzna, byc moze sa to gdzies tam wyczytane przepisy w jakis
                  niesamowicie gourmet niemieckich kolorowych pisemkach albo podlapane
                  w brytyjskich knajpkach i byc moze nawet te potrawy nie sa zle w
                  smaku, ale nie sa to oryginaly, a najwyzej inspiracje.
                  Bez odbioru, bo widze, ze marnuje swoj czas.
                  • Gość: ania_m jak sie domyslam IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 20:37
                    TY robisz oczywiscie jedyne autentyczne chicken tikka masala.
                    oczywiscie TYLKO I WYLACZNIE korzystajac z receptury przekazywanej w
                    autentycznej indyjskiej rodzinie z pokolenia na pokolenie przez co
                    najmniej 10 generacji :D



                    • emka_1 o kurczę! 16.04.08, 20:49
                      a ja myślałam, ze stokobiet pisała o kurczaku tandoori, i że chicken tikka
                      masala to inna potrawa, choć w piecu tandoori też ją mozna zrobić, ale te
                      przyprawy trochę inne.
                      • Gość: ania_m Re: o kurczę! IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 20:59
                        oczywiscie, to jest inna potrawa. tyle tylko tak "oryginalnie"
                        indyjska z prastara receptura, jak autentyczny turecki döner kebap,
                        ktory zostal wymyslony w berlinie zachodnim w latach 60tych.
                        kuchnie etniczne przechodza ogromna metamorfoze, z czego nie zdaja
                        sobie sprawy nawet osoby, ktore na codzien tak gotuja.
                        nie rozumiem o co tu wielka obraza, podany przepis na tandoori
                        indyjskiej tesciowej oparty na gotowcu pt garam masala podprawionym
                        cynamonem i mielona koledra. dalej ne widze, czemu jeden "gotowiec"
                        jest dobry, a drugi zly. przepisu na domowa garam masale w tamtym
                        watku jakos nie znalazlam, moze przeoczylam. stad byla moja uwaga,
                        ze z innym gotowcem- proszkiem tandoori lepiej mi smakuje.
                        przetestowalam tamten z checia i wyrazam moje osobiste zdanie.
                        • emka_1 Re: o kurczę! 16.04.08, 21:24
                          ach, co byśmy bez ciebie zrobili, bez ciebie i twojego kaganka oświaty! no
                          ciemne ludzie byśmy byli, jak ta tabaka w rogu!
                          o żadnej metamorfozie byśmy nie wiedzieli!!!

                          amen
                        • kocia_noga Re: o kurczę! 16.04.08, 22:13
                          Gość portalu: ania_m napisał(a):


                          podany przepis na tandoori
                          > indyjskiej tesciowej oparty na gotowcu pt garam masala

                          Z tego co czytałam, nie ma jednej jedynej mieszanki garam,róznią się
                          składem i niemal kazda rodzina robi inaczej, więc gotowiec czy
                          niegotowiec - jakie ma znaczenie?
                      • Gość: sto kobiet Re: o kurczę! IP: 66.241.143.* 16.04.08, 21:44
                        :) bo to sa rozne potrawy
                        tikka jest zdaje sie w sosie - nie wiem dokladnie, bo nie przyrzadzam

                        gdyby ania_m uwaznie czytala moje wypowiedzi a nie koncentrowala sie
                        na wlasnym znawstwie tematu, to by sie doczytala stwierdzenia, ze
                        nie ma jednego przepisu na mieszanki przyprawowe i kazdy gotuje tak,
                        jak mu smakuje, ale nie kazda potrawa moze pretendowac do
                        miana "oryginalnej"

                        o ile przyprawy z torebki generalnie mozna by jakos usprawiedliwic i
                        zaliczyc do grona, to np. mus z mango z cala pewnoscia "oryginalny"
                        nie jest

                        pisze, o tym na tym forum nie od dzis i nie jestem jedyna...
                        Senin zdaje sie juz znudzil ten watek i ja ja rozumiem, bo ile razy
                        mozna sie powtarzac i poprawiac "znawcow"
                        • emka_1 oj wiem, 17.04.08, 13:08
                          nie musisz tłumaczyć:) i nie sądzę, żeby tu było wielu forowiczów, którzy
                          uwierzą w znawstwo ani. dała się poznać, jej aspiracje i inspiracje też.

                          gotowym mieszankom odpuść, zwłaszcza tym, co robione u źródła z oryginalnych
                          składników, bo nie wszystko wszędzie można dostać bez problemu w stosownej
                          ilości i niektóre naprawdę są dobre, znaczy trafiają w smak, mnie inne curry
                          madraskie czy garam masala nie smakuje, tylko rajah, sama sobie w te proporcje
                          nie trafię:)
      • kocia_noga Re: do znawców kuchni hinduskiej 16.04.08, 16:13
        Gość portalu: sto kobiet napisał(a):

        > a tu przepis na tandoori chicken od zera, gdyby Ci sie chcialo...
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=78116355

        Zwykły piekarnik z termoobiegiem zastąpi piec tandoori?
        A jeśli tak, to jak piec? Przykryte, odkryte czy jeszcze inaczej?
        Pierwszy raz spróbowałam tego kurczaka i na pewno będę to robić, ale
        piekło się długo i jakoś tak nie byłam pewna, czy dobrze się
        upiekło.Było w formie szklanej przykryte (pływało w sosie) a potem
        odkryte - około 1 godz.
        Prosze o radę, bo ta marynata jest boska.
        • syswia Re: do znawców kuchni hinduskiej 16.04.08, 16:29
          Ja pieke pod grillem, nie przykryte
          Kura powinna sie lekko zarumienic, a nie udusic we wlasnym sosie
          Jesli boisz sie, ze moze sie nie dopiec, to przykryj w srodku
          pieczenia, a potem odkryj na koniec
          ja robie udka z koscia i bez kosci bez przykrywania i jest ok -
          odwracam je ze dwa razy w trakcie
          czasu niestety nie jestem w stanie podac - robie to na oko
          • kocia_noga Re: do znawców kuchni hinduskiej 16.04.08, 16:34
            syswia napisała:


            > Kura powinna sie lekko zarumienic, a nie udusic we wlasnym sosie


            No to wiem już co źle zrobiłam,dzięki.
            • Gość: ania_m kawalki kurczaka w marynadzie IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 17:34
              tandoori powinno sie z niej przed pieczeniem dosc dobrze uwolnic. ja
              wykladam zachowujac nieco odstepu od siebie na blache wylozona
              papierem i pieke w 200 - 220° w opcji gora dol. blacha stoi dosc
              wysoko w piekarniku. po ok 30min obracam, na koncu jeszcze raz na
              pare min. czas jest orientacyjny, zalezy od wielkosci kawalkow.
              jesli uzywasz wersji marynady z farbka, skorka kurczaka bedzie
              czarnawa. w wersji bez, kurczak bedzie ladnie przyrumieniony.
              podczas smazenia wytwarza sie troche "sosu" z wytopionego tluszcu,
              wody z kurczaka i resztek marynady, ale jest on raczej odpadem.
              tandoori chicken, to miekkie, chrupiace, soczyste kawalki upieczone,
              nie uduszone w plynie.
              • kocia_noga Re: kawalki kurczaka w marynadzie 16.04.08, 20:45
                Dzięki, Aniu.
                Nie użyłam farbki, dodałam ciut zwykłej czerwonej papryki w proszku
                dla koloru.Farbki nie posiadam, ale pewnie mogłabym ja kupić na
                Allegro (przejrzałam oferty w międzyczasie i jest sporo indyjskich
                przypraw) ale jakos nie widzę potrzeby :)
    • a74-7 Re: do znawców kuchni hinduskiej 16.04.08, 09:05
      zalaczam link- na prosty sposob i proste skladniki, z nadzieja ze
      angielski nie jest ci obcy. Good luck !

      uk.youtube.com/watch?v=9gHY4yoTAeA
      • Gość: bobralus Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.adsl.inetia.pl 16.04.08, 12:34
        dziekuje za rady. a wlasnie! myslalam o jakimś deserze z mango, ale chyba
        raczej, tak jak mowilas, ogranicze się do jogurtu, bo jestem na diecie, a wiem
        na pewno, ze wsunelabym cala miche takich pysznosci:)))) moj ojciec przywiozl mi
        z wyprawy do hoalndii jakies przyprawy - wlasnie paste imbirowa, czosnkowa, cos
        o nazwie boemboe sate (kurkuma, galangawortel, koriander, citroengras, komijn,
        peper) i cos o nazwie Laos - gemalen galangawortel. kupie tez przyprawy w bomi,
        ale moze to tez sie do czegos nada? wszystko firmy conimex, stoi juz rok, bo
        ojciec myslal, ze kupuje przyprawy do chinszczyzny...
        • Gość: ania_m Re: do znawców kuchni hinduskiej IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 12:43
          laos jest do kuchni tajlandzkiej, takze wygladajaca mi na taka
          "pseudoazjatycka" mieszanka przyprawowa z nim (ta z galgantem).
          galgant jest imbiropodobny, ale ogolnie, jesli nie mam swiezego,
          zastepuje raczej swiezym imbirem, a nie proszkiem.
          zdecydowanie imbir polecam swiezy, dito czosnek. takie pasty dobre sa
          podbramkowo, ale imbir jest teraz wszedzie, o czosnku nawet nie
          wspomne :)
          • bobralus Re: do znawców kuchni hinduskiej 16.04.08, 13:07
            no pewnie, te pasty pachna mi zupelnie inaczej niz swiezynki. ale przynajmniej
            wiem, co mi stoi w spizarni:)

            a co do oryginalnosci przepisu na curry z ananasa, to moge powiedziec tylko
            tyle, ze jamie okrasil go opowieścia, ze ma go od znajomej, ktora jadla to
            podczas jakiegos rejsu w czesci Indii "wegetarianskiej" (niestety nie wiem,
            ktora to:() i ze byla strasznie zalamana, bo uwielbia mięso, ale tym sie
            zachwycila. jamie by chyba nie klamal :DD
            • Gość: ania_m oliver? IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 13:19
              mam jego wszystkie ksiazki i jakos sobie tego konkretnego przepisu
              nie przypominam :)
              wydaje mi sie, ze jamie tez "opowiada duzo, jesli dzien jest dlugi"
              jak to sie w niemczech mowi.
              ogolnie sama pewnie niedlugo to curry wyprobuje, bo na szczescie mam
              dostep do wszystkich potrzebnych skladnikow a i ananasa i plantains
              b. lubie.

              jesli nie chcesz opychac sie na deser, jeszcze raz polecam goraco
              swiezego ananasa w cienkich podluznych plastrach posypanego pieknym,
              zielonym cukrem uzyskanym przez roztarcie swiezej miety w mozdziezu
              i zmieszanie z cukrem mialkim krysztalem.
              a ze ananas w daniu glownym i w deserze, mi by np nie przeszkadzalo.
              oczywiscie nie na jakims eleganckim przyjeciu.
              w szczegolnosc, jesli na 2 osoby zrobisz curry z pol porcji i pol
              ananasa ci zostanie.
              • bobralus Re: oliver? 16.04.08, 13:50
                oliver:) ja to widzialam w ktoryms z jego programow

                www.kuchnia.tv/html/kuchnioteka/przepisy.php?0,0,1033
                ten ananas brzmi pysznie, o i jakie proste, myslalam, ze to zapiekac trzeba.
                • Gość: ania_m Re: oliver? IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 13:57
                  tez oliver btw z pierwszej, albo drugiej ksiazki. na galerii tez byl
                  kiedys. ze wzgledu na optyke polecam jednak zrobic z bialym dosc
                  mialkim cukrem, jak w oryginale.
                  po dodaniu roztartej miety, piekna zielen wyjdzie. dobrze cukier
                  troche podsuszyc na talerzyku. posypac ananasa. voila.
                  jamie o. poleca do tego jogurt, badz lody waniliowe, albo creme
                  fraiche. ja nie, bo jakis enzym ze swiezego ananasa robi go czasami
                  w kombinacji z nabialem mlecznym gorzkiego-

          • Gość: senin bzdura za bzdura, aniu! IP: *.bri.connect.net.au 17.04.08, 08:53
            Gość portalu: ania_m napisał(a):

            > laos jest do kuchni tajlandzkiej,

            laos, to jedna z wielu nazw 'galangal'u'
            uzywany we wszystkich kuchniach tego regionu nie tylko(choc rowniez)
            tajlandzkiej. Od laosu przez Malezje i Indonezje



            >takze wygladajaca mi na taka
            > "pseudoazjatycka" mieszanka przyprawowa z nim (ta z galgantem).

            "pseudoazjatycka" !!? powiadasz?!!! No to moze trzeba sie troche
            podszkolic ? ;))

            ... znaczy, ze nie wiesz o tej kuchni zbyt wiele ;))

            Wspomniana mieszanka to najlepsza ze znanych mi kombinacji marynaty
            do singapurskich/malajskich sate (slynnych wsrod 'bywalych' smakoszy
            na calym swiecie..)

            zachowuje ona nie tylko prawidlowy, klasyczny sklad przypraw, ale-
            jak sie domyslam - prawidlowe proporcje

            Poza tym:
            Nie wiem skad slowo 'Galgant' (czy to po niemiecku/po polsku?)
            prawidlowa nazwa to 'galangal'




            > galgant jest imbiropodobny, ale ogolnie, jesli nie mam swiezego,
            > zastepuje raczej swiezym imbirem, a nie proszkiem.


            No to raczej zle robisz ;)
            albo po prostu masz klopt z rozroznianiem tych dwoch smakow
            a sa one bardzo 'dystynktywne' - tak rozne ze nigdy nie zastapilabym
            galangalu imbirem.

            Glalngal jest twardym korzeniem, i suszona (a zatem i sproszkowana)
            wersja aromatem roznia sie marginalnie.
            W przeciwienstwie do imbiru - ktory, sproszkowany, nawet nie
            przypomina aromatu swiezego imbiru



            > zdecydowanie imbir polecam swiezy, dito czosnek. takie pasty dobre
            sa
            > podbramkowo, ale imbir jest teraz wszedzie, o czosnku nawet nie
            > wspomne :)



            PS!!!!

            pozwole sobie, z powodow, ktorych wyjawiac tu nie chce, zastrzec
            tzw: "copy right' do tresci zawartych w mojej powyzszej wypowiedzi
            ;DDD



            • Gość: ania_m jaka bzdura za bzdura? IP: *.pools.arcor-ip.net 17.04.08, 13:53
              no oczywiscie, ze galgant i laos to jedno i to samo. czy pisalam
              gdzies, ze nie?
              jasne, ze nie jest uzywany jedynie w kuchni tajlandzkiej, inne sa
              jakby nieco mniej popularne. w indyjskiej sie go NIE uzywa, w
              tajlandzkiej TAK. wyacznie w tym sensie to napisalam.
              przyprawa "pseuoazjatycka" po pierwsze z nazwy - "bamboo curry",
              jakas nowosc :) (oprocz curry z pedami bambusa). znam red curry,
              green curry, masaman curry, i wiele innych. bamboo jako nazwa wlasna
              pasty, badz mieszanki jest mi osobiscie nieznana. nie probowalam,
              wiec nie moge sie wypowiadac, ale nie sadze, aby byla to perfekcyjna
              marynata do malajskiego sate. pewnie bedzie to raczej azjatycki
              odpowiednik fixa knorra do chili con carne, albo raczej "przyprawy
              do dan meksykanskich". moge tylko spekulowac oczywiscie.
              osobiscie posiadam 3 absolutnie bezdyskusyjne "pseudoazjatyckie"
              proszki z xenos-u, w ktorym kupuje sie wlasnie rzeczy z wyprzedarzy
              z holenderskich sklepow w tym sporo "tajszczyzy" spozywczej.
              dostalam w prezencie: "red", "yellow" i "orange" thaj curry powder
              - hahaha . OCZYWISCIE, ze sa pseudoazjatyckie. to po prostu
              przyprawy w proszku dla europejskiego konsumenta i z prawdziwa
              kuchnia tajlandzka te nie maja gwarantowanie nic wspolnego.w
              pomaranczowym jest np m.in. suszona marchewka, por i lubczyk. bardzo
              podobne przyniosla mi kiedys sasiadka z lidla z tygodnia tajskiego.

              ZDECYDOWANIE w dalszym ciagu w ostatecznosci zastapilabym, jak
              mowisz ma byc wlasciwie? - galangal - u mnie to galgant, a w
              anglojezycznych ksiazkacj kucharskich laos,swiezym imbirem niz
              proszkiem laosu. tak robia i tutejsze tajlandki, kiedy laos jest
              nie do dostania, a czasami tak bywa. o proszku zadnanie wspominala,
              a nie sadze, aby byl tu niedostepny. wiem, bo kiedy zaczynalam moja
              przygode z kuchnia tajlandzka spedzalam wiele godzin w, wtedy
              jedynym, azjatyckim supersamie w mojej dziurze. wlascicielka byla
              wietnamka, wiec sila rzeczy na kuchni mnie interesujacej sie nie
              bardzo znala, ale sklep byl oblegany przez inne klientki. za tajkami
              chodzilam wiec jak pies sledczy patrzac co wkladaja w koszyk i
              pytajac sie, co robia jesli nie ma np. wlasnie laosu i lisci
              limonki, bo wtedy byly to trudnodostepne towary, i czy moge uzyc
              europejskiej oberzyny i zielonej fasolki zamiast wezowej i malych
              zielonych oberzynek (w tych czasach masakrycznie drogie byly). wg
              nich oberzyne tak, z fasolka ostrozniej, bo europejska ma
              wyrazniejszy smak. od biedy imbir zamiast laosu, ale lepiej kupic na
              zapas i mrozic w pasterkach. w przypadku braku listkow kafir skorka
              z limetki i nieco soku, albo po prostu pominac. o suszonych lisciach
              nigdy mowy nie bylo, mozliwe, ze sa. fajnie masz w australii, ze
              masz wszystko na miejscu, w europie musisz ze za wszyszkim nachodzic
              i w polsce poza warszawa listkow kafir i laosu raczej swiezych w
              ogole nie dostaniesz.
              u mnie tez z tym zle bylo 10 lat temu, w tej chwili sie poprawilo.
              dlatego akurat Z DOSWIADCZWNIA moge mowic, co czym mozna zastapic, a
              czego sie raczej nie da. oczywiscie, ze imbir i laos maja faktycznie
              inny smak. ale z braku laku... wg mnie zawsze alternatywa duzo
              lepsza od suszu. laosu jako pasty nie widzialam. pewnie taka bylaby
              w tym wypadku najlepszym rozwiazaniem.
              tajskie ksiazki kucharskie pisane na rynek niemiecki rowniez daja ta
              rade (imbir zamiast laosu) zastrzegajac sie, ze nie jest to idealne
              rozwiazanie.
              to samo pisze, wg mnie zupelnie dobra strona foodsubs.com
              galangal = galanga (ginger) = greater galangal = (greater) galingale
              = (greater) galangale = Java root = Java galangal = kha = khaa =
              languas = lengkuas = laos (root or ginger) = Thai ginger = Siamese
              ginger Latin name: Alpinia galanga Notes: Look for this in
              Asian markets. It's sold fresh, frozen, dried, or powdered, but use
              the dried or powdered versions only in a pinch. Substitutes:
              ginger (not as pungent as galangal)

              stokobiet pisze, ze woli listki koledry suszone od mrozonych, bo te
              ostatnie maja wg niej mniej aromatu. dla mnie akurat taka opcja w
              ogole nie wchodz w gre, bo osobiscie uwazam, ze jest odwrotnie.
              nie uzywam suszonego koperku, pietruszki, bazylii , bo dla mnie to
              nie to. wole 100x mrozone, jesli nie mam swiezych oczywiscie.
              co do past czosnkowej i imbirowej - masz inne zdanie? w kazdym
              polskim warzywniaku lezy koszyczek z imbirem. wolisz paste ze
              sloika, jesli mozesz utrzec na biezaco swiezy? ja nie. i nie
              polecam.

              • jo.hanna z calym szacunkiem do wiedzy 17.04.08, 14:07
                ani m :-) Sate to nie jest jedynie kuchnia malajska. To rowniez Indonezja.
                Boemboe to raczej niderlandzka pisownia indonezyjskiego bumbu, czyli nazwy
                odnoszacej sie do potraw pikantnych. I wbrew opinii ani, uwazam ze Holandia jest
                doskonalym zrodlem azjatyckich przypraw.
                • Gość: ania_m Re: z calym szacunkiem do wiedzy IP: *.pools.arcor-ip.net 17.04.08, 17:27
                  o kuchni malajskiej i indonezyjskiej i sate pisala akurat senin.
                  takze w tajlandzkich ksiazkach kucharskich sa na nie przepisy, ale z
                  inna marynata. holandie uwazam rowniez za doskonale zrodlo przypraw
                  azjatyckich, ale stanowczo zalezy jaka firma. te "prawidlowe" sa w
                  niemczech dostepne jedynie w sklepach azjatyckich. reszta to
                  przewaznie cepelia ;)
                  jezeli faktycznie zrozumialam bamboo, a pisalo boemboe, to kajam
                  sie jak najbardziej, mea culpa. w niemczech mamy zalew
                  pseudoazjatyckich przypraw i mieszanek o wdziecznych nazwach typu
                  "azja chili" itp wiec pewnie mialam natychmiastowe skojarzenie z
                  takim produktem.
                  zupelnie za to nie rozumiem, dlaczego w watku o kuchni HINDUSKIEJ
                  vel indyjskiej, jak kto lubi, mialabym ciagnac kilometrowe wywody na
                  temat przydatnoci korzenia laosu w kuchni tajlandzkiej. o tym mozna
                  sie spierac w odpowiednim watku - np o ... kuchni tajlandzkiej.
                  ogolnie w moim poscie chodzilo glownie o to, ze przyprawy bedace w
                  posiadaniu bobralus NIE NADAJA sie do przyprawiania dan potraw
                  kuchni indyjskiej. i wsio. robienie z tego jakiej masakrycznej
                  krucjaty uwazam za wiecej niz smieszne i milami odbiegajace od
                  tematu watku, ktory jak przypominam, mial za temat nie kuchnie
                  malezji, indonezji, badz tajlandzka, a INDYJSKA.
                  a swoja droga zawsze strasznie lecza mnie purytanie kuchenni, ktorzy
                  znajda dziure w calym pt "potrawa takaataka jest z poludnia kraju, a
                  takaataka jest typowa dla polnocy kraju x i razem kompletnie nie
                  pasuja". idac za taka logika jedzenie fladry w zakopanym musialoby
                  byc zabronione pod kara grzywny, jak rowniez smazony oscypek podany
                  w gdanskiej restauracji ;)
                  lecza mnie jeszcze bardziej wywody na temat jednego slusznego
                  przepisu na - curry, paelle, cokolwiek. zalozmy watek pt. "jak
                  robicie pomidorowa?", a zobaczymy, ze ilu forumowiczow, tyle
                  przepisow. w koncu wszyscy jestesmy polakami, czyli sila rzeczy
                  ekspertami kuchni polskiej ;)

                  • kocia_noga Re: z calym szacunkiem do wiedzy 17.04.08, 20:17
                    to w takim razie poproszę o sprawdzone firmy od przypraw.
                    Chcę skompletować zestaw azjatycki - indyjski, tajski, chiński i
                    potrzebuję namiarów,żeby nie kupić 'cepelii'.Na allegro czy innym
                    swistaku można nabyć różne różności, zalezy mi na jakości.
                    • Gość: ania_m Re: z calym szacunkiem do wiedzy IP: *.pools.arcor-ip.net 17.04.08, 23:04
                      chinskie nie mam pojecia.
                      z indyjskich polecam serdecznie firmy trs i rajah. ta ostatnia jest
                      akurat u mnie w gorzej dostepna, dlatego najczejsciej kupuje
                      pierwsza, chetnie kupilabym dla odmiany jakas mieszanke tej drugiej.
                      curry mozna latwo sobie zrobic na biezaco samemu, ale dobrze jest
                      miec jedno dobre kupne w zapasie.
                      co do tajskich, jest ich sporo niezlych. jest jedna firma, ktora nie
                      dosc, ze nie wrzuca zadnych dziwnych dodatkow i konserwantow, to
                      uzywa ziola z upraw... bio :). ma tez i zwykle w asortymencie i oba
                      gatunki kosztuja mniej wiecej tyle samo.
                      firma nazywa sie...., cholera, nie wiem jak, bo tak glupio torebke
                      obcielam. robi firma tajlandzka pt globo foods ltd, rozprowadza
                      holenderski heuschen&schrouff.
                      pasty sa rozne, porcjowane na raz na porcje dla 2-4 osob. jako
                      alternatywa dla past samorobnych w warunkach, kiedy polowy
                      skladnikow swiezych nie mozna dostac na pewno godna polecenia.

                      p.s. jesli przypadkiem znajduja sie na tym forum specjalisci od
                      mysql- wystap. baza danych mi wariuje i szalu moge z nia od rana
                      dostac:(
                    • momas Re: z calym szacunkiem do wiedzy 18.04.08, 12:38
                      pierwsze co mi przychodzi do głowy:
                      pieprz syczuanski
                      czysty glutaminian sodu (sic!) - NAPRAWDĘ!!!!
                      ocet ryżowy
                      imbir
                      anyż
                      sos sojowy (obowiązkowo)
                      ostra paptyka chili
                      • kocia_noga Re: z calym szacunkiem do wiedzy 18.04.08, 16:10
                        momas napisała:

                        > pierwsze co mi przychodzi do głowy:
                        > pieprz syczuanski
                        > czysty glutaminian sodu (sic!) - NAPRAWDĘ!!!!

                        Ech, dla mnie nie musisz sicać, ja pamiętam jak moi przyjaciele
                        wietnamczycy kupowali i używali glutasól ( w czasach 'komuny'
                        dostępny w czystej postaci).
                        Oczywiście istnieje ten produkowany z wodorostów, strasznie drogi,
                        ale i ten syntetyczny od lat wszedł do kanonu przypraw azjatyckich.
                        A swoją drogą ciekawa jestem, jak drogi jest glutaminian sodu z
                        wodorostów.
                        • momas Re: z calym szacunkiem do wiedzy 18.04.08, 16:20
                          Kocia-nogo, Tyś z Warszawy? (no pamietam z jakiegos wątku
                          wspominkowego. chyba :), albo i nie :(

                          czysta glutasól do dostania (jeszcze) u Wietnamczyków na
                          stadionie , tzn właściwie w okolicach Dworca Stadion...


                          co do cen - zielonego pojęcia nie mam ile kosztuje ten z
                          wodorostów. chyba takowego nie widziałam.
                          Właściwie co do chinskich przypraw - to w PL raczej nie ma z tym
                          klopotu. ewentualnie pieprz syczuanski moze byc klopotliwy, bo wg
                          niektórych, coś z nim nie tak. ale nie pamietam co :(
                          chyba był kiedyś, kiedyś wątek o tym 2004?2005? tu lub w Galerii
                          Potraw

                          większe kłopoty moga sprawiać oryginalne warzywa i owoce, choć i tak
                          teraz z tym lepiej. Pikli ichniejszych tez nie widziałam zbyt dużo.
                          polecam lotos (można go nabyc w azjatyckich sklepach puszkowany).
                          bo długich i cienkich bakłażanów zielonych to ja jeszcze u nas nie
                          widziałam.
                          :(
                          • kocia_noga Re: z calym szacunkiem do wiedzy 18.04.08, 16:23
                            momas napisała:

                            > Kocia-nogo, Tyś z Warszawy? (no pamietam z jakiegos wątku
                            > wspominkowego. chyba :), albo i nie :(


                            To drugie, ale niekiedy często bywałam.

                • Gość: senin Re: z calym szacunkiem do wiedzy IP: *.bri.connect.net.au 17.04.08, 21:35
                  jo.hanna napisała:

                  > ani m :-) Sate to nie jest jedynie kuchnia malajska. To rowniez
                  Indonezja.

                  to ja pisalam o sate
                  wspomnialam tylko malajskie, bo znane mi indonezyjskie wersje nie
                  uzywaja podanych wyzej kombinacji skladnikow

                  wpomniana mieszanka to klasyczny sklad stosowany do sate
                  malajskiego, choc pomija 'jintan manis' czyli fennel, ( koper
                  wloski?)
              • Gość: senin no bzdura i tyle? IP: *.bri.connect.net.au 17.04.08, 22:01
                o boemboe pisala juz johanna -

                teraz o galangalu : to ze jakies ksiazki kucharskie zalecaja
                zastapienie swiezego korzenia swiezym imbirem zamiast suszonym
                galangalem swiadczy o kompletnym nierozumieniu skladnika (tu:
                galangal, imbir) i nierozumieniu smaku

                Imbir NIE JEST lepsza alternatywa niz szusz! Koniec kropka!
                Sprobuj suszu a sie przekonasz.

                No chyba ze absolutnie nie czujesz smaku

                co do mieszanki boemboe sate :ta akurat mieszanka sadzac z podanych
                skladnikow JEST perfekcyjna, i dobrze sie ma niezaleznie od tego, co
                Ty aniu o niej sadzisz. Ja akurat nie musze probowac, by wiedziec,
                ze bedzie dobra - zakladajac, ze uzywa dobrej jakosci przypraw

    • a74-7 Re: do znawców kuchni hinduskiej 18.04.08, 20:33
      marnujecie energie na czcze dyskusje, a przyrzadzenie kurczaka
      tandoori jest banalne tutaj w profesjonalnej wersji, mozna upiec w
      piecu domowym byle na ruszcie nie w sosie. Polecam

      uk.youtube.com/watch?v=tChzPF3clYw&feature=related


      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
    • a74-7 Re: do znawców kuchni hinduskiej 18.04.08, 21:35
      tu jeszcze jeden prawie lopatologiczny pokaz
      uk.youtube.com/watch?v=aHTMBOMFwVs&feature=related

      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
    • eunika Re: do znawców kuchni hinduskiej 03.05.08, 18:27
      curry z ananasa to lankiijska potrawa, nie hinduska, pewnie dlatego
      nie moglas znalezc przepisu. podam ci przepis na curry z annanasa,
      latwy i zawsze wychodzi, wyprobowalam dawno jescze jako swiezo
      upieczona zona lankijczyka i robie do dzis bardzo czesto.

      curry z ananasa (po lankijsku annasi curry)
      ananas (moze byc z puszki ale wtedy odcedz)
      czarna gorczyca
      kumin
      chili powder
      laseczka cynamonu
      kurkuma
      cukier, sol do smaku
      dwie male drobno posiekane cebulki
      zabek drobno posiekanego czosnku
      kilka gozdzikow
      pare listkow curry
      mala papryczka chili

      rozgrzac troszke oleju na patelni, wrzucic czarna gorczyce, jak
      zacznie strzelac to dodac kumin i te posiekana cebulke i dobrze
      wymieszac. jak cebulka sie zeszkli i zbrozowieje dodac czosnek i
      znow wszystko wymieszac dobrze. podsmazac kilka minut a pozniej
      dodac kurkume, chili powder, pokruszony cynamon, liscie curry (ja
      tez je dre na kawaleczki)i papryczki chili posiekane. to wszystko
      smazyc kolejne 5 minut, moesz dodac ciut wiecej oleju.jak juz
      widzisz ze to wszystko sie uypruzylo dodajesz pokrojony w kostki
      ananas, jak z puszki jest szybciej miekki jak swiezy to musisz
      poddusic go zeby zmiekl.mozesz przykryc zeby swiezy zmiekl szybciej
      ale pozniej odkryj zeby sok wyparowal. na koniec ja dodaje mleko
      kokosowe i zostawiam chwlke na gazie zeby sok odparowal.
      zycze smacznego
      to curry jest pyszne z ryzem i czerwona soczewica :)
      • thiessa Re: do znawców kuchni hinduskiej 03.05.08, 23:27
        To curry ananasowe akurat robilam i jest tutaj:
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,78928010.html
      • kocia_noga Re: do znawców kuchni hinduskiej 06.05.08, 21:24
        eunika napisała:

        > curry z ananasa /.../

        Zrobiłam żółty ryż z ananasem.Brakowało mi tylko listków curry.Dałam
        płatki chili, ale wolałabym wiedzieć, coby mogło te przyprawę lepiej
        zastąpić.Możesz mi poradzić?
        Acha.Ryż z ananasem bardzo wszystkim smakował.
        • nobullshit Re: do znawców kuchni hinduskiej 06.05.08, 21:28
          kocia_noga napisała:

          > Zrobiłam żółty ryż z ananasem.Brakowało mi tylko listków curry.Dałam płatki
          chili, ale wolałabym wiedzieć, coby mogło te przyprawę lepiej zastąpić.
          Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale ku swemu wielkiemu zdziwieniu kupiłam niedawno
          suszone liście curry w Bomi.
          A czym zastąpić? Chyba curry w proszku.
          • thiessa Re: do znawców kuchni hinduskiej 06.05.08, 22:23
            Fajnie byloby gdyby chociaz mrozone w tym naszym kraju sprzedawali. Uzywam
            suszonych, ale nie mam porownania a to ponoc juz nie to.
          • kocia_noga Re: do znawców kuchni hinduskiej 07.05.08, 08:52
            nobullshit napisała:

            > Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale ku swemu wielkiemu zdziwieniu
            kupiłam niedawno
            > suszone liście curry w Bomi.


            Mieszka zdala od Bomi, ale w takim razie skombinuję , dzięki :)
            • eunika Re: do znawców kuchni hinduskiej 09.05.08, 00:00
              bron boze nie zastepuj lisci curry proszkiem curry bo to zupelnie
              inna przyprawa, tylko maja podobne (uproszczone zreszta)nazwy,
              postaraj sie poszukac suszonych lisci curry, gdzie mieszkasz? -wiem
              ze mozna w polsce dostac suszone choc swieze sa duzo lepsze rzecz
              jasna. do potraw miesnych mozesz dodac odrobine swiezej kolendry,
              posiekanej, dodawaj ja zawsze pod koniec gotowania lub przed samym
              serwowaniem.
              • kocia_noga Re: do znawców kuchni hinduskiej 09.05.08, 09:42
                No wiem, że to roślina a nie mieszanka przypraw, dlatego
                pytałam.Zabierając się do kuchni azjatyckiej posługiwałam się
                przepisami z Galerii i szperałam w sieci.Trawę cytrynową mam już w
                ogródku, kurkuma zamówiona na allegro idzie juz piąty tydzień i
                dojść nie może, a reszta,np limonka kaffir, galangal czy liście
                curry?
                Chętnie uprawiałabym je w domu zamiast paprotki, mam juz laur i
                podskubuje, oraz inne przyprawy.
                Na allegro ani ebay'u nie ma, pozostaje mi wyprawa do Bomi po te
                suszone.
              • Gość: senin nie demonizujmy lisci curry IP: *.bri.connect.net.au 09.05.08, 13:43
                w koncu ich nazwa pochodzi chyba stad ze ich aromat jest wlasnie
                aromatem mieszanki curry (wiem sa rozne, ale maja cos wspolnego i to
                wlasnie czuje sie w lisciach)

                aromat i smak sa wlasnie bardzi zblizone, wiec , o ile liscie curry
                uwypuklaja, wzmacniaja aromat, to zastosowanie mieszanki curry
                bedzie calkiem przyzwoitym zamiennikiem

                liscie curry to dodatek poludniowo - indyjski, polnocne Indie
                uzywaja lisci laurowych (bay leaves) .. co moim zdaniem wiele mowi
                o 'autonomicznosci' lisci curry

                niemniej jednak - sa one oszalamiajacym wzmacniaczem aromatu i smaku

                niemniej serwusowo, Twoja sugestia byla jak najbardziej na miejscu -
                dobra mieszanka curry zastapi liscie (jesli mialyby byc one jedyna
                przyprawa)
                • kocia_noga Re: nie demonizujmy lisci curry 09.05.08, 15:16
                  I to mi sporo wyjaśniło.Nie wiem, jak smakują liście curry, więc
                  pojecia nie miałam, czym je zastąpić.Teraz przynajmniej mam pojęcie.
                • nobullshit Re: nie demonizujmy lisci curry 10.05.08, 00:40
                  Gość portalu: senin napisał(a):
                  > niemniej serwusowo, Twoja sugestia byla jak najbardziej na miejscu
                  > dobra mieszanka curry zastapi liscie (jesli mialyby byc one jedyna
                  > przyprawa)
                  To byłam ja, nie Serwusowa :) Kamień mi spadł z serca, bo przez chwilę myślałam,
                  że źle poradziłam. Wiem, że liście curry nawet nie wchodzą w skład mieszanki
                  przyprawowej curry, ale aromat jakimś cudem jest podobny.

                  Aha, nie wolno się jeszcze nabrać na tzw. "curry plant",
                  en.wikipedia.org/wiki/Helichrysum_italicum
                  które to cudo można u nas czasem kupić w sklepach ogrodniczych.
                  To jeszcze coś innego. Liście curry używane w kuchni indyjskiej pochodzą z
                  rośliny o nazwie Murraya koeniga.
                  • Gość: senin Re: nie demonizujmy lisci curry IP: *.bri.connect.net.au 10.05.08, 01:11
                    > Aha, nie wolno się jeszcze nabrać na tzw. "curry plant",
                    > en.wikipedia.org/wiki/Helichrysum_italicum
                    > które to cudo można u nas czasem kupić w sklepach ogrodniczych.
                    > To jeszcze coś innego. Liście curry używane w kuchni indyjskiej
                    pochodzą z
                    > rośliny o nazwie Murraya koeniga


                    roslinke mam - ma juz chyba ze 2 metry wysokosci no i rozrasta sie
                    to jak diabli wiec trzymam w donicy

                    jeszcze do lisci curry mala uwaga: sa czesto stosowane 'na okrase'
                    roznych curry czy sambali czyli smazone z ziarnami gorczycy, chilli
                    na oleju a potem polewa sie tym potrawe przed podaniem - w takim
                    przypadku lisci nie zastepowalabym mieszanka, bo to rzeczywiscie nie
                    to. Mozna natomiast zamiast lisci curry dac miete(?) chyba, ot tak,
                    dla dekoracji

                    co do tej innej roslinki curry- ja tez tu taka inna znam, niestety
                    nie pamietam nazwy, wiem tylko, ze ma spore 'pluszowe' jasnozielone
                    liscie. Nie mialam odwagi na eksperymenty ...ani takiej potrzeby :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka