Dodaj do ulubionych

wędliny - aż strach jeść

IP: *.i02-4.onvol.net 05.07.08, 18:20
ostatnio dowiedziałam sie jak sie robi kiełbasy - pewna osoba opisała mi
cudowne środki poprawiające wygląd i smak i.. wagę przetworów wędliniarskich -
wczesniej słyszałam coś nie coś o tym ( kruszony lód, specjalny przygotowywany
papier), ale teraz, po tym co sie dowiedziałam - boję sie kupować i jeść te
"wyroby masarskie"
czy w Polsce nie ma juz zadnej instytucji do kontroli tych firm i ich produktów?
jak ktos chce to znajdzie chyba mozliwie wszystkie pierwiastki z tablicy
Mendelejewa ( chyba nie ma tylko tych promieniotwórczych - chociaż kto wie )

Obserwuj wątek
    • jarek_zielona_pietruszka Re: Przed wejściem do Unii 05.07.08, 18:40
      W Polsce obowiązywały normy i rozporządzenia ściśle określające, co i ile może
      być dodane do produktów spożywczych.
      Niestety po wejściu rozporządzeń unijnych, wszystko to poszło do kosza i każdy
      producent może robić co chce i dodawać co chce, w ramach szeroko pojętych
      rozporządzeń unijnych.
      Ja wiem z czego robi się takie wędliny i dlatego robię od lat sam metodami
      tradycyjnymi, bez tych wszystkich ulepszaczy.
      Wędliny nie zawierają mięsa, sery nie są robione z mleka, w pieczywie jest
      znikoma ilość mąki. Takie przykłady można mnożyć. Wszystko to zawdzięczamy Unii.
      Nowoczesne technologie hodowli, przetwórstwa i dystrybucji mięsa powodują taki
      właśnie stan rzeczy.
      pozdrawiam
      • Gość: miu Przed wejściem do Unii wedliny byly rownie podle IP: *.acn.waw.pl 05.07.08, 22:10
        Jarek jak zwykle prowadzi swoja antyunijna krucjate :)

        Ostatnio swiat poszedl bardzo do przodu i teraz zamiast papieru
        toaletowego (PRL) do tanich wyrobow dodaje sie chemii, ktora nadaje
        smak, kolor i zapach wodzie, ktora zostala wtloczona do miesa.
        Poniewaz wyroby nie znikaja z hakow wczesnym rankiem, lecz czekaja
        na klientow dlugo, to dodaje sie takze chemii
        przedluzajacej "swiezosc".
        ***
        Jesli kupujemy parowki po 8zl/kg, to nie liczmy, ze beda z miesa.
        Jesli "szynka" kosztuje 15 zl/kg, to znaczy, ze albo wytworca jest
        cudotworca, albo prowadzi dzialalnosc charytatywna a nie zaklad
        masarski, albo... Sami wiecie.
        • lawendowata Re: Przed wejściem do Unii wedliny byly rownie po 05.07.08, 22:27
          W Warszawie na Nowym Świecie w ten weekend impreza z tradycyjnymi produktami
          www.um.warszawa.pl/v_syrenka/new/?dzial=aktualnosci&ak_id=15448&kat=1
          nie wiem jak robią te wędliny, ale podobno tradycyjnie... wyglądały smakowicie.
          Kupiłam dziś tylko doniczkę melisy bo byłam bez gotówki, ale żałuję że nic
          więcej... :)
        • jarek_zielona_pietruszka Re: Przed wejściem do Unii wedliny byly rownie po 05.07.08, 22:47
          Droga Miu po części masz rację. Nie prowadzę tutaj żadnej krucjaty tylko
          stwierdzam fakt. Spytaj ludzi znających się na rzeczy, że Unia bardzo złagodziła
          nasze bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące produkcji artykułów spożywczych.
          Gdyby nie to, NIC co zostało wyprodukowane w Unii, nie mogłoby być sprzedane w
          Polsce (a oni musieli zadbać o swoje rynki zbytu). Przecież to nie u nas tylko w
          Holandii opracowano metodę jak ze 100 kg mięsa zrobić 300 kg szynki.
          Co do cen to myślę, że trochę się mylisz. Przy cenie skupu żywca 4 zł , to
          myślę, że uczciwy producent jest w stanie wyprodukować dobre wyroby w cenie do
          20 -25 zł.
          Ja osobiście kupuję półtusze w cenie ok 6 zł.Po odliczeniu kości i tłuszczu,
          skóry i innych, po odliczeniu ubytku przy robieniu wyrobów (niestety przy
          wyrobach metodą naturalną jest ubytek, a nie uzysk) szynka wychodzi w cenie
          bardzo promocyjnej w stosunku do cen sklepowych. Inne wyroby podobnie, no i
          oczywiście ta zaleta, że wiem co jem, bez zbędnych dodatków, ( kilka z nich
          opisałaś w swoim poście) o smaku i jakości nie wspomnę. Wyjeżdżałem ostatnio na
          2 tygodnie, zostawiłem w lodówce baleron. W tym czasie tylko wysechł, ale nic
          złego się z nim nie stało. Niestety nic takiego nie stanie się z wyrobami
          sklepowymi, nie mówiąc już o marketowych.
          Papier toaletowy o którym wspominasz nie był z tego co mi wiadomo dodawany.
          Dodawano natomiast inne wypełniacze. Wędliny produkowane za tego wstrętnego i
          znienawidzonego PRL-u były 100 razy lepsze i zdrowsze niż obecne. A że przez
          pewien czas były osiągalne w sklepach komercyjnych, to już inna sprawa.
          Ja w tamtych czasach zaczynałem swoją przygodę z wędlinami. Do dzisiaj pamiętam
          pierwszą kaszankę, którą zajadaliśmy się z rodziną i znajomymi.
          Niedawno nawet tu na forum były posty dotyczące parówek cielęcych robionych z
          wieprzowiny z dodatkiem drobiu i innych wspaniałości.
          Constar to tylko czubek góry lodowej. Wszystkie zakłady mięsne stosują obecnie
          dodatki "wspomagające" smak zapach i wydajność.
          pozdrawiam serdecznie
      • chicarica Re: Przed wejściem do Unii 06.07.08, 15:07
        W USA, jak rozumiem, to też Unia spowodowała, że większość mięs, wędlin, warzyw
        i owoców jest bez smaku? ;)
        Facet, idź się leczyć.
    • wypasiona_foczka Strach wynika z niewiedzy! 05.07.08, 20:05
      Daria, Twój strach bierze się z niewiedzy.
      Zajmuję się branżą spożywczą zawodowo i mogę Cię zapewnic, że w wędlinach nie ma niczego co jest szkodliwe, trujące czy promieniotwórcze :).

      > papier), ale teraz, po tym co sie dowiedziałam - boję sie kupować i jeść te
      > "wyroby masarskie"

      Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy "pomysłowi" producenci gotowi do produktu dodac dosłownie wszystko by zwiększyc zyski ale wiele z tych "ludowych opowieści" o tym co znajomy znajomego pracujący w masarni widział można między bajki włożyc. To takie typowe "urban legend". Przykład Constaru pokazuje jak wiele mozna stracic robiąc "przekręty" na tym delikatnym asortymencie. Przy tak nasyconym rynku wędlin trzeba byc głupim by ryzykowac utratę pozycji i marki.
      Owszem są dodawane polepszacze smaku, substancje wiążące wodę (pęcznieją, jak żelatyna, pozwalają z 1 kg mięsa zrobic 2 kg wędliny np. karagen), konserwanty ale wszystkie one są atestowane i bezpieczne (wydalają się z organizmu).

      > czy w Polsce nie ma juz zadnej instytucji do kontroli tych firm i ich produktów
      > ?

      Jest całe mnóstwo takich instytucji i robią one naprawdę dobrą robotę. Możesz się ze mną nie zgodzic ale z całym przekonaniem mówię, że w Polsce nie da się sprzedawac wędlin z zawartością trujących dodatków. Mogą byc co najwyżej nieświeże ale w dobrym sklepie nieświeżej nie kupisz.
      Te wszystkie dodatki wpływają oczywiście na jakośc, konsystencję i smak takiej "wędliny" ale już kwestią wyboru konsumenta jest co kupi a czego nie.

      W przypadku wędlin żelazną zasadą jest, że jakośc jest wprost proporcjonalna do ceny. Nie kupisz dobrej, PRAWDZIWEJ wędliny za 20-30 zł/kg, wzglednie przyzwoita szynka kosztuje w delikatesach 35-45 zł/kg, polędwica podobnie, dobra, wędzona kiełbasa kosztuje ok 30 zł/kg. Mi jest łatwiej bo się na tym znam, po wyglądzie, opisie na opakowaniu jestem w stanie dużo powiedziec o danym produkcie. Uwierz mi, różnicę między ta tańszą a droższą widac na pierwszy rzut oka. Ma inny kształt, kolor, skórkę, ułożenie włókien mięsa, nie ma maleńkich "bąbelków" powietrza, nie wylewa się z niej "sok" po przekrojeniu itp.

      Pocieszające jest to, że obserwujemy powrót do wędlin dobrej jakości, prawdziwych, robionych w małych wędzarniach, tradycyjnymi metodami, wprowadzanych jako produkt delikatesowy do supermarketów.
      Klienci polaryzują się na tych dyskontowych (nieważna jakośc, ważna niska cena) i delikatesowych (cena nieistotna, ważna wysoka jakośc), coraz wyraźniejsza obecnośc tych drugich wymusza zaopatrzenie w dobre wędliny (oczywiscie za odpowiednią cenę). Ja zwykle decyduję się kupic mało wędliny lepszej niz dużo byle jakiej.
      Jeśli masz obawy znajdź dobrego masarza, najlepiej na wsi, który z dostarczonego przez Ciebie mięsa zrobi, tradycyjnymi metodami, prawdziwą wędlinę bez dodatków. W mojej okolicy (wschód) usługa ta kosztuje 150 zł za przerobienie połówki świniaka - masz szynek, polędwic, boczków, żeberek i schabiku ile chcesz. :)
      Pozdrawiam

      ---
      "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
      Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
      Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
      Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
      Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
      • bobralus Re: Strach wynika z niewiedzy! 05.07.08, 20:57
        w tych wedlinach nie ma nic trujacego sensu stricte - ich "wydajnosc" jest
        zwiekszana poprzez dodawanie soi, moczenie ich w specjalnych plynach itd. od
        papieru czy kruszonego lodu tez sie nikt nie otruje. to wszystko sa srodki
        spozywcze dopuszczone do uzytku tyle, ze nie jest to juz po prostu mieso.
        polecam pieczenie miesa w domu i uzywanie go jako wedliny.
      • a_adam1 Re: Strach wynika z niewiedzy! 06.07.08, 17:17
        wypasiona_foczka napisała:
        > Zajmuję się branżą spożywczą zawodowo i mogę Cię zapewnic, że w wędlinach nie m
        > a niczego co jest szkodliwe, trujące czy promieniotwórcze :).

        Jest to powiedziane na wyrost, zwłaszcza, że „DODATKI” są stosowane od niedawna i tak dokładnie nie wiadomo, jakie konsekwencje poniosą następne pokolenia.
        Po za tym mogą prowadzić do wzrostu ilości substancji toksycznych w ludzkim organizmie a przypadku np. kobiet w ciąży czy osób z innymi dolegliwościami, należy znacznie zminimalizować spożycie żywności z niektórymi „dodatkami” do żywności.
        Tak na marginesie polecam artykuł
        wyborcza.pl/1,76842,5134828.html
    • Gość: x lód jest dodawany do masy wędliniarskiej IP: *.hsi.ish.de 05.07.08, 21:07
      w trakcie mieszania w celu schłodzenia masy.
      • jarek_zielona_pietruszka Re: Co do lodu to X ma rację 05.07.08, 22:54
        lód jest dodawany w trakcie produkcji celem schłodzenia masy.
        @Foczka ma też po części rację, ale niestety, oglądałem niedawno wyroby (w
        sklepie eko), a góralskiej beczki. szynki, balerony, polędwice, były normalnie
        szprycowane fosforanami, z dodatkiem pulpy drobiowej i haminy, a później
        okopcone drewnem liściastym i trochę zaparzone, aby był jak najmniejszy ubytek.
        Ceny ok 35- 45 zł obśmiałem się i wyszedłem. Nie zawsze cena jest
        odzwierciedleniem jakości.
        pozdrawiam
    • mhr-cs Re: wędliny - aż strach jeść 06.07.08, 12:32
      przeciez w telewizji zawsze pokazuja,
      do tej technologi potrzebny lod,
      ale to nie najgorsze,
      ale szybkie peklowanie szynek strykami to tak,
      ale to pokazuja tez tyle lat,
      szczesliwy jest ten co ma ta mozliwosc
      zrobic cos samemu,
      a te parowki i inne tego rodzaju nie kupujemy,
      ale jak goscie przyjada z polski
      to palce liza,
      a ja prosilam zawsze o polska wedline
    • kasiaaaa24 Re: wędliny - aż strach jeść 06.07.08, 13:35
      Już od kilku miesięcy nie kupuję wędliny. Może i faktycznie nie jest
      jakaś mega szkodliwa, ale programy telewizyjne skutecznie mi ją
      obrzydziły. Raz na tydzień piekę jakąś większą pierś z indyka,
      schab, szynkę, czy jakieś inne mięso. Można by się też przyczepić do
      jakości mięsa, ale wtedy człowiek popadłby w jakieś błędne koło. Jak
      widzę parónki po 4 zł za kg, albo pieczeń rzymską za 9,90, to aż mi
      sie słabo robi. Ale nie krytykuję tego, bo wielu ludzi na nic innego
      nie stać.
    • salsadura Re: wędliny - aż strach jeść 06.07.08, 19:54
      Chyba mam szczescie;-).Nie lubie i nie jem tych ze sklepu od
      lat...Pare lat temu zachwycila mnie wedlina robiona domowo na
      Bawarii.Kawalki swiniaka,przyprawione i posolone,ukladane sa w
      naczyniu,przykrywane obciazona pokrywka.Lezakuja tak jakis czas,a
      potem sa wedzone"na zimno",tylko w dymie.Szczegolow nie znam,ale
      wierzcie-efekt powalajacy:-).Mozna to podobno przechowywac bez
      lodowki bardzo dlugo i nic sie nie dzieje,wysycha tylko
      bardziej.Pychotka!!!
    • ryganta Re: wędliny - aż strach jeść 06.07.08, 19:57
      Najlepeij robic swoje
      • Gość: zosia Re: wędliny - aż strach jeść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.08, 23:10
        Jestem w ciąży i mój organizm odrzucił na początku mięso wogóle,
        potam powoli do niego wracałam ( wyniki morfologii) ale nie byłam
        wstanie przekonać sie do wędlin i nie jem ich wcale. Jak to w ciąży
        węch mam wyczulony (może nie tak jak na początku, bo węszyłam jak
        pies)i wędliny nie zjem. Wyjątkiem jest jedno stoisko w małym
        mieście tam mogę kupić pieczony schab na zimno;)
        Ach ta maka natura wie co robi!!!!
        • mhr-cs Re: wędliny - aż strach jeść 08.07.08, 13:51
          zosia
          jeden lubi drugi nie
          podobno mielonego nie mozna jesc,
          ja jadlam zawsze,ja zyje i moje dzieci tez,

      • jagoda85 Re: wędliny - aż strach jeść 07.08.08, 22:18
        Ba, zrobić samamu można, tylko gdzie to wędzić, nie mam takich
        możliwości.
    • figgin1 Re: wędliny - aż strach jeść 08.07.08, 16:38
      Zacznij sama robić wędliny, ewentualnie szukaj takich, co wytwarzają. Owszem,
      wychodzi drożej, ale przynajmniej wiesz za co płacisz.
    • Gość: Brach Re: wędliny - aż strach jeść IP: *.ztpnet.pl 07.08.08, 13:11
      W moim mieście alternatywą są stoiska mięsne na tzw "rynku", czyli
      bazarze. W kilku z nich sprzedawane są produkty które tylko z nazwy
      i ceny są podobne do marketowych. Np. szynka wędzona (naprawde
      wędzona) 16-18 zł kg, kiełbasa 10-14 zł kg. To są produkty
      wytwarzane metodami tradycyjnymi i są naprawdę świetne. Do tego
      trwałość - zawiń w papier i cały miesiąc bez problemu wytrzymuje w
      lodówce(producent zapewniał mnie że wędzony boczek ma trwałość 3
      miesiące ale niestety nigdy go tyle nie trzymałem). To w porównaniu
      do wędlin z marketów jest jak jazda maluchem i ferrafi - jednym i
      drugim można jeździć ale doznania są biegunowo różne. Mają skromny
      asortyment (wędzona szynka, polędwica, baleron, 2 rodzaje kiełbasy,
      kaszanka, salceson, pasztet i mięsa surowe) ale dla mnie to
      wystarcza. Tak więc obecnie nawet markowe sklepy mięsne poprostu
      omijam bo ich wyroby dla mnie smaują jak trociny.
      Niestety stoiska mięsne na rynku mają także jedną wadę - warunki
      sanitarne. Np na tę samą wagę kładą bez opakowania i surowe mięso i
      wędliny, ręce myją chyba tylko po zakończeniu pracy, brak
      chłodziarek itp. Ale ja ciągle ryzykuje i jak narazie wszystko jest
      ok. Tak więc smakoszom polecam wyroby od drobnych producentów to
      naprawdę inny wymiar smaku.
      • bene_gesserit Re: wędliny - aż strach jeść 07.08.08, 22:26
        Ja sie slabo znam, ale jakos nie chce mi sie pomiescic w glowie, ze
        przy cenach skupu 4.31/kg zywej swini (wlasnie sprawdzilam na
        stronach GUSu), szynka moze kosztowc 18 za kg i byc prawdziwa. To
        nawet bez marzy sklepowej wydaje mi sie watpliwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka