nobullshit
09.07.08, 00:49
Bo nie wiem, jak zatytułować ten wątek. "Kretynka w kasie",
mimo fajnej aliteracji, brzmiałoby niezbyt poprawnie politycznie.
I - mówiąc już poważnie - na pewno bardzo krzywdząco wobec większości ciężko
pracujących pań (i panów) sklepowych.
Ale co można pomyśleć w sytuacji, kiedy kasjerka (młoda dziewczyna, jeśli ma
to jakieś znaczenie), pyta:
"Co to za orzechy? Laskowe?"
Były na wagę, więc nie mogła po prostu przytknąć kodu do czytnika.
I były to orzechy arachidowe vel fistaszki, w skorupkach.