Dodaj do ulubionych

Owoce morza po tajsku

26.08.08, 08:55
znalazłam taki przepis:
Aromatyczne curry z owoców morza
Składniki :

500 g filetów z białych ryb pociętych na kawałki
200 g pierścieni kalmarów
100 g średnich krewetek
2 łyżki zielonej
tajskiej pasty curry Woh Hup
1/4 filiżanki soku z limonki
1 łyżka brązowego cukru
330 ml (2 puszki) mleczka kokosowego Blue Dragon, 150g selera
4 łyżki posiekanej świeżej kolendry
2 łyżki jasnego sosu sojowego Woh Hup
1 łyżka oleju

Sposób przygotowania:
Na patelni na średnim ogniu rozgrzać olej. Doać pastę curry, mleczko
kokosowe, cukier, sos sojowy i wszystko zagotować. Dodać kawałki
ryby i gotować około 4 min. Dodać kalmary, krewetki i gotować dalsze
3 - 4 min. (nie przegotować, gdyż kalmary będą za twarde). Dodać
kolendrę i całość dobrze zamieszać. Podawać z makaronem lub ryżem w
oddzielnej miseczce.


Mozna jeszcze jakoś inaczej? Mam gotową mrożoną mieszankę owoców
morza i zaplanowałam na dzisiejszy obiad tajszczyznę.
Nie mam zielonej pasty curry.
Obserwuj wątek
    • Gość: senin Re: Owoce morza po tajsku IP: *.for.connect.net.au 26.08.08, 09:35
      WOH HUP to nie tajskie przyprawy

      z gotowych tajskich curry polecam Mae ploy

      i nie sos jasny sojowy,a sos rybny

      ryby nie wrzucac wczesniej- nie potrzebuje wiecej gotowania niz
      krewetki (calamary pociac w diamencik- wlokna poprzecinac trzeba-
      pierscienie moga potrzebowac dlugiego gotowania,lub wyjda:"gumowe" )
    • Gość: senin Re: Owoce morza po tajsku IP: *.for.connect.net.au 26.08.08, 09:41
      > Nie mam zielonej pasty curry

      uzyj czerwonej -jeslimasz

      a jak nie masz to ....no wlasnie,zalezy, co masz

      ogolnie:mleko kokosowe,imbir,trawa cytrynowa/skorka z cytryny, sos
      rybny,cukier,kolendra,chilli (czerwone)

      powinno wyjsc OK
      • kocia_noga Re: Owoce morza po tajsku 26.08.08, 10:23
        Bardzo dziękuję!
        Pkroję te pierścienie i wrzucę wcZeśniej do sosu, chyba że muszą się
        ciut dłużej gotować, wtedy wstępnie je podgotuję.
        • kocia_noga Re: Owoce morza po tajsku 26.08.08, 14:19
          Kupiłam tę zieloną pastę i zrobiłam.Jak dla mnie wyszło za mdłe -
          nie za to kocham kuchnię tajską.Na przyszłośc dodam jakiegoś
          dopalacza, sambala albo co.
          • ania_m66 Re: Owoce morza po tajsku 26.08.08, 14:25
            kocia nogo, nie wiem, co kupilas, ale jestes pierwsza osoba we wszechswiecie,
            ktora zielona paste curry, skladajaca sie w 80% z zielonego chili uwaza za
            "mdla". dodaj jej troche wiecej i nie trzeba ci zadnego dopalacza. no chyba, ze
            jakis imitat na rynek europejski kupilas.
            sambal to zupelnie nie te rejony kulinarno-geograficzne btw.
            • kocia_noga Re: Owoce morza po tajsku 26.08.08, 14:31
              wiem,że nie te rejony.
              Kupiona zielona pasta curry ma taki skład:
              trawa cytrynowa,zielona papryka chili,czosnek, cebula, galanga,sól,
              limonka kaffir,kurkuma, kolendra, woda.
              Albo mało papryczki dali (nie piszą nic o procentowej zawartości, a
              zielonkawy kolor może pochodzić od kolendry) albo ja za mało tej
              pasty dałam.
              Albo jedno i drugie, bo przed chwila skosztowałam ociupinę pasty i
              nie zapalił mi się język.
              Firma Tao-tao.
              • ania_m66 Re: Owoce morza po tajsku 26.08.08, 14:49
                to jakas na rynek europejski :)
                sklad jak najbardziej prawidlowy, tyle, ze normalnie raczej chili jest na
                pierwszym miejscu. dorzuc spokojnie lyche, jesli masz do czego, i zobacz, czy
                dziala.

                przypomina mi sie historyjka z mojej uczelni sprzed paru lat. przyjechal na
                wymiane erasmusa do nas mlodzian ze skandynawii. wysoki, szczuply, blondyn z
                dlugimi wlosami - dokladnie w typie mojej obecnej sasiadki i wieloletniej
                przyjaciolki. ta ostatnia postanowila go zwabic w celach poznawczych do siebie,
                zwazywszy, ze oboje sluchali tej samej muzyki - metalu.
                skandynawski adonis napomknal, ze lubi tajszczyzne. po konsultacji ze mna, jako,
                ze moja sasiadka (ktora wtedy jeszcze nia nie byla)jadala u mnie czasami takie
                klimaty, nabyla dziewczyna piersi kurczaka, polecana przeze mnie gotowa paste w
                azja-markecie i pare innych gadzetow potrzebnych do produkcji zielonego curry
                dla poczatkujacych.
                przyszly absztyfikant zjawil sie u niej z butelka wina, po czym oboje zabrali
                sie za gotowanie. moja przejeta sasiadka wrzucila do kurczaka pol malego
                wiaderka autentycznej tajskiej pasty ignorujac wskazowki na opakowaniu o 1-2
                lyzkach. po czym okazalo sie, ze w ferworze zakupow zapomniala o mleku
                kokosowym. nic to - mistrzyni improwizacji dodala 200ml slodkiej smietanki po
                czym zasiadla z mlodziencem do kolacji.
                zdaje sie, ze po pierwszym kesie z dalszych amorow nic nie wyszlo ;)
                • kocia_noga Re: Owoce morza po tajsku 27.08.08, 18:36
                  Dzisiaj znalazłam inny słoiczek zielonej pasty curry zapomniany
                  leżał sobie w lodówce.
                  Podaję skład, ale uwaga! lektura dla osób o silnych nerwach:
                  woda, wsad curry-24%(cebula,przyprawy, tamaryndowiec,substancja
                  wzmacnająca smak i zapach E621,sól spożywcza, cukier,lukrecja,
                  substancje konserwujące:E202,E211).Sambal oelek(czerwona papryka
                  chili,sól spożywcza,regulator kwasowości E260, substancja
                  konserwująca E211,wsad kokosowy,sos sojowy (woda, soja, pszenica,sól
                  spożywcza,substancja konserwująca E202),przyprawy, skrobia
                  kukurydziana modyfikowana,zagęstnik E412,E415,sól spożywcza,
                  ekstrakt rybny, bulion roślinny(hydrolizowane białko sojowe,sól
                  spożywcza, syrop glukozowy,utwardzony olej palmowy),
                  cebula,cukier,czosnek,barwnik E141,regulator kwasowości E260,
                  substancje konserwujące E202,E211.Zawiera białko sojowe,pszenicę,
                  gluten,ryby, orzechy,siarczyny, seler.
                  Firma- Vitasia.
                  mogliby się reklamować "Bogactwo smaku" he he.
                  Chyba wyrzucę.
                  • ania_m66 wywal :) 27.08.08, 19:02
                    jeszcze jeden dowod, ze nalezy zawsze czytac etykietki.
                    dla porownania moja pasta z lodowki marki mae ploy (wyprodukowano w tajlandii -
                    firma nazywa sie, bez bajeru - THEPPADUNDPORN):
                    31% zielonego chili
                    21% trawy cytrynowej
                    18,5 % czosnku - ja tam tyle nie czuje ;)
                    12,5% soli
                    8,5 % korzenia laosu
                    4% pasty krewetkowej
                    2% lisci kaffir
                    1% nasion kolendry
                    0,5% pieprzu
                    0,5% cuminu
                    0,5% kurkumy
                    0% barwnikow i konserwantow
            • amaroola ja o sambalach... 28.08.08, 13:00
              sambal

              moze to byc"sambal oelek" albo "ikan bilis sambal"....albo"sambal
              blachan"etc.

              znane w kuchniach azjatyckich od Indii po Singapur (w Tajlandii wiec
              chyba tez)

              ja nie lubie zielonej pasty curry- wiec chyba rozumiem Kocia noge")))

              sambal to,mowiac ogolni, chilli based condiment. Taka azjatycka
              musztarda - w wielu kombinacjach smakowych
              • Gość: ania_m Re: ja o sambalach... IP: *.pools.arcor-ip.net 28.08.08, 13:48
                taa, jest nawet sambal z kokosa :)
                ale przewaznie w niemczech/polsce slowo "sambal" znaczy potocznie chinski sambal
                oelek.
                lubic mozna zielona paste curry, lub nie, ale nazwac ja "mdla", to chyba lekka
                przesada :)
                mojej nie zjesz lyzeczki "na sucho" - gwarantowane. znaczy bezdech, pozar
                przelyku i lzawienie oczu gwarantowane :)
                "mdle" imho smakuje innaczej.
                • kocia_noga Re: ja o sambalach... 28.08.08, 16:37
                  No więc ta moja jest łagodna, widać dostosowana do chłodniejszego
                  klimatu.Mogłam skosztować i dodać więcej tego, ale tzrymałam się
                  przepisu.Na drugi raz dam dwie łychy na tę ilość sosu.
                  A o sambalu nie wiedziałam, myslałam,że jest jeden - czerwona pasta
                  z chili z dodatkami.
                • Gość: x ponad trzydziesci odmian sambal: IP: *.hsi.ish.de 28.08.08, 17:54
                  de.wikipedia.org/wiki/Sambal
                • Gość: senin Re: ja o sambalach... IP: *.for.connect.net.au 29.08.08, 12:26
                  Gość portalu: ania_m napisał(a):

                  > taa, jest nawet sambal z kokosa :)

                  i to bardzo smaczny...

                  jako dodatek do gotowanej kasavy (tapioki/manioku)

                  przepyszne to jest (kokos,cebula,chilli,cytryna,sol)- sambal to cos
                  takiego jak salsa,aniu

                  jest tez sambal z mango,papai....itd
                • Gość: senin Re: ja o sambalach... IP: *.for.connect.net.au 29.08.08, 12:32
                  > ale przewaznie w niemczech/polsce slowo "sambal" znaczy potocznie
                  chinski sambal oelek.


                  too bad!dla Niemiec i Polski ;)))

                  A Smabal oelek nie jest chinski;)) tylko indonezyski/malajski

                  • Gość: ania_m Re: ja o sambalach... IP: *.pools.arcor-ip.net 29.08.08, 12:40
                    z powodu posiadania sporej kuchennej biblioteczki na ten temat WIEM, ze sambal
                    to cos jak salsa :)
                    nawet czasami cos takiego praktykuje, np z kokosa wlasnie.
                    przecietny niemiec natomiast spotyka sie z ostra, czerwona paciaja wylacznie w
                    restauracji chinskiej i moze sloik z takowa kupic na kazdym stoisku z
                    "egzotycznymi" przyprawami w supersamie (wiekszosc wyrobow wyprodukowano w
                    niemczech, badz holandii pod gust europejskiego konsumenta)i kupuje do domu, bo
                    ....zna z restauracji chinskiej :)
                    nie sadze, aby w polsce mialoby byc innaczej.
                    • momas Re: ja o sambalach... 29.08.08, 12:45
                      przeciętny Polak zna taką paciaję jako sos chili.
                      Przecietnemu (sic!)Polakowi nazwa sambal niewiele mówi. Sos chili
                      owszem...
                      Polak, który zna nazwe sambal do kuchni chinskiej nigdy tego nie
                      zaliczy.

                      Mówię ze swoich licznych doświadczen w Polsce w grupie ludzi
                      reprezentujących rózny poziom wykształcenia i obycia.
                    • Gość: senin Re: ja o sambalach... IP: *.for.connect.net.au 29.08.08, 12:46
                      Gość portalu: ania_m napisał(a):

                      > z powodu posiadania sporej kuchennej biblioteczki na ten temat
                      WIEM, ze sambal
                      > to cos jak salsa :)

                      no ja wiem, ze Ty wiesz...:))

                      • kocia_noga Re: ja o sambalach... 29.08.08, 15:32
                        ... a i ja się dowiedziałam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka