pani.serwusowa
30.10.08, 16:02
Dobra, to najpierw wymowki. Mam cholernie zabiegany tydzien, wczoraj
poszlam spac pozno i nie przygotowalam lunchu na dzis. Rano zaspalam
i tez nie mialam czasu nic przygotowac, pomijajac fakt, ze dzis jest
moj dzien zakupowy i lodowke mam pusta. Bisto serwujace jedzenie
obok mojego biura mi ostatnio podpadlo - szef kuchni chyba jest
zakochany, bo imo dodaje do potraw za duzo soli... Tak wiec poki co,
bojkotuje to miejsce.
W zwiazku z powyzszym ;) skusilam sie po namowach kolezanki z pracy
na sprobowanie expresowego ryzu do mikrofalowki Uncle Ben's. 5
smakow do wyboru (smazony, z warzywami, zloty z kurczakiem, z
grzybami i chinski z imbirem). Wybralam ostatni, cena £1.74.
W trakcie lunchu szaszeta wyladowala na dwie minuty w mikrofalowce,
pachnialo nawet ladnie, jak sprobowalam to zwatpilam. :( Ryz
napompowany, w kilku miejscach sklejony i twardy. W skladzie: ryz
dlugoziarnisty, sos sojowy, imbir, cebula, papryka, olej sezamowy,
przyprawy. Jedyne co widzialam oprocz zoltawego ryzu to jakies
suszki czerwone (to chyba papryka).
Napisane, ze nie dodali zadnych sztucznych polepszaczy smaku, koloru
i konserwantow. To ja sie teraz pytam - jak to mozliwe, ze paczka
takiego ryzu oznaczona jest data przydatnosci do spozycia "lipiec
2009"?
Okropne to bylo w smaku i konsystencji. Nigdy wiecej.