Dodaj do ulubionych

Zjadlam dzis gotowca...

30.10.08, 16:02
Dobra, to najpierw wymowki. Mam cholernie zabiegany tydzien, wczoraj
poszlam spac pozno i nie przygotowalam lunchu na dzis. Rano zaspalam
i tez nie mialam czasu nic przygotowac, pomijajac fakt, ze dzis jest
moj dzien zakupowy i lodowke mam pusta. Bisto serwujace jedzenie
obok mojego biura mi ostatnio podpadlo - szef kuchni chyba jest
zakochany, bo imo dodaje do potraw za duzo soli... Tak wiec poki co,
bojkotuje to miejsce.

W zwiazku z powyzszym ;) skusilam sie po namowach kolezanki z pracy
na sprobowanie expresowego ryzu do mikrofalowki Uncle Ben's. 5
smakow do wyboru (smazony, z warzywami, zloty z kurczakiem, z
grzybami i chinski z imbirem). Wybralam ostatni, cena £1.74.

W trakcie lunchu szaszeta wyladowala na dwie minuty w mikrofalowce,
pachnialo nawet ladnie, jak sprobowalam to zwatpilam. :( Ryz
napompowany, w kilku miejscach sklejony i twardy. W skladzie: ryz
dlugoziarnisty, sos sojowy, imbir, cebula, papryka, olej sezamowy,
przyprawy. Jedyne co widzialam oprocz zoltawego ryzu to jakies
suszki czerwone (to chyba papryka).

Napisane, ze nie dodali zadnych sztucznych polepszaczy smaku, koloru
i konserwantow. To ja sie teraz pytam - jak to mozliwe, ze paczka
takiego ryzu oznaczona jest data przydatnosci do spozycia "lipiec
2009"?

Okropne to bylo w smaku i konsystencji. Nigdy wiecej.
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 16:04
      Musi, to bardzo świeże danie, skoro tak długo można jeść;)
      • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 16:07
        Taaa... :)

        Zjadlam pol szaszetki i szuszy mnie, jakbym pochlonela pol kg
        soli... ;/ To juz moglam isc na prawdziwa, choc przesolona zupe do
        kucharza obok... ;)
    • bene_gesserit Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 16:45
      Problem w tym, ze sloiczki - jak to sloiczki - mozna spokojnie
      pasteryzowac. Tak samo soki i mleko w kartonach. Trudno mi
      natomiast wyobrazic sobie pasteryzacje w plastiku - pare miesiecy
      temu dyskutowalismy tu o artykule, w ktorym wskazywano na to, ze np
      modne ostatnio dzemy w plastikowych butelkach nie moga byc
      pasteryzowane, wiec maja konserwantow jak naplute.
      • Gość: Mała Mi Re: Zjadlam dzis gotowca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 11:52
        bene, ale mrożone dania konserwuje niska temperatura a nie proces pasteryzacji.
        co innego przygotowywanie do słoików a co innego mrożenie.
        zobacz co ci znalazłam:


        MIT: Mrożonki nie są tak wartościowe jak świeża żywność.

        FAKT: Mrożonki są szczególnie cenione ze względu na najbardziej zbliżoną do
        świeżych produktów wartość odżywczą. Badania pokazały, że mrożone owoce i
        warzywa często zawierają więcej witaminy C niż świeże. Jest to spowodowane
        szybkim zamrażaniem, zwykle natychmiast po zerwaniu.

        MIT: Musisz godzinami rozmrażać żywność przed gotowaniem

        FAKT: Rozmrażać należy dopiero bezpośrednio przed spożyciem i to jak
        najszybciej, bez utraty soku i witamin oraz nie dopuszczając do gromadzenia się
        drobnoustrojów. Dlatego też owoce i warzywa poddaje się najczęściej od razu
        gotowaniu (w postaci zamrożonej), a ryby i mięso - gotowaniu lub smażeniu.
        Również wszystkie gotowe posiłki, frytki i ciasta można gotować bez rozmrażania.

        MIT: Mrożona żywność traci na jakości.

        FAKT: Kiedy nie ma świeżych produktów mrożone warzywa i owoce są najlepszym
        źródłem witamin, bowiem mogą zachować nawet 80% wartości odżywczych. Warzywa i
        owoce muszą jednak być dobrze zamrożone i przechowywane. Gdy kupujemy mrożonki
        zwracajmy uwagę na to, aby były sypkie. Jeśli są zlepione oznacza to, że były
        źle przechowywane, np. uległy rozmrożeniu i ponownemu zamrożeniu.

        MIT: Mrożonki są pełne konserwantów.

        FAKT: Zamrażanie konserwuje żywność w sposób naturalny, bez konieczności
        stosowania dodatków. Pozwala w większym stopniu niż np. cukrzenie, solenie czy
        marynowanie zachować najbardziej zbliżoną do produktów świeżych wartość odżywczą
        i to bez wprowadzania dodatkowych substancji konserwujących (sól, ocet i inne
        konserwanty).

        MIT: Lepiej zamrażać schłodzony gotowy posiłek niż kupować mrożonki.

        FAKT: W technologii produkcji mrożonek niezmiernie ważna jest szybkość
        zamrażania. Im szybsze zamrażanie, tym mrożonki są lepszej jakości. Przy
        powolnym zamrażaniu powstają bowiem duże kryształki lodu rozrywające błony
        komórkowe skórek owoców czy warzyw, powodujące nadmierny wyciek soku podczas
        rozmrażania. Szybkie zamrażanie nie jest możliwe w domowych warunkach, dlatego
        kupuj mrożonki - jest to ten sam posiłek, ale będzie lepiej zakonserwowany
        metodami szybkiego przemysłowego zamrażania.
    • eeela Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 18:27
      Ja (bez zbędnych tłumaczeń) jadam gotowce kilka razy do roku, jak wszelkie inne
      pocje zywieniowe zawiodą. Raz zdarzyło mi się trafić na coś, co tak naprawdę nie
      było złe: kupny shepherd's pie na tacce. Firmy nie pamiętam, możliwe, że po
      prostu Centra to robi i sprzedaje u siebie w sklepach. Pod spodem kurak i
      grzyby, na wierzchu ziemniory, jak to w shepherd's pie. Naprawdę przyzwoite!

      Drugim gotowcem, który znam i uważam za przyzwoity, są sosy Dolmio w słoikach. W
      sytuacjach podbramkowych wrzucam coś do nich, żeby im dodać charakteru, i lunch
      gotowy :-)
      • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 18:32
        Ja np. znam gotowe pork pies, kupowane u rzeznika - sa dobre. Uzywam
        gotowego ciasta francuskiego. Staram sie gotowac bulion na zupe, ale
        w sytuacjach, kiedy nie mam skladnikow na bulion, a mam nagla ochote
        na zupe (sklep mam daleko) uzywam kostek rosolowych. I zyje. Nie
        kupuje jednak gotowych dan, sosow, a dzis sie skusilam na gotowe
        danie i zaluje. Az sie musialam tu, na forum wyzalic. ;)
        • bezsensu70 co do kostek rosołowych 31.10.08, 08:07
          www.ekosfera.pl/pl,product,213114,kostka,rosolowa,brunofisher,66g,eko.htmlhttp://www.letscook.pl/index.php?products=product&prod_id=707
      • daxter Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 18:36
        Jesli chodzi o DOLMIO to sie zgadzam nawet niezłe jak na gotowce i na pewno
        lepsze niż z torebki sosy .Ja ostatnio robię sosy na bazie soku lub przecieru
        pomidorowego też w sumie gotowego bo nierobionego samodzielnie w domu a jednak
        nie nazwałabym mojego sosu gotowcem, szybko sie go robi no niestety nie zawsze
        mamy w domu własny przecier pomidorowy lub zimą zrobienie sosu na pomidorach
        szklarniowych też jest bezsensem.Tak ,że niestety trzeba czasem korzystac z
        gotowych półproduktów z braku swieżych i nie wierzę ,że pani sewrusowa tego nie
        robi chyba ,że ma pole pomidorów i sama produkuje przecier pomidorowy tak że nie
        ma co popadać w popłoch od jednego gotowca na glutaminie sodu jeszcze nikt się
        nie pochorował .:)
        • eeela Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 18:49
          Ja mam w sklepach pomidory szklarniowe okrągły rok, sądząc po ich smaku, więc w
          sumie wszystko mi jedno. Czasami dodaję świeże, czasami z puszki, a czasami
          przecier lub sok pomidorowy, zależy od potrawy i pożądanego efektu :-)
          • bobralus Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 19:26
            tak ryz z ryzem bez zadnych warzyw? super pozywne danie nie ma co. ja to z uncle
            bensa lubie ich sos slodko-kwasny, ale jakos raz do roku mi wystarczy, a jak nie
            mam niczego na drugie sniadanie to zjadam kefir i banana. a co do frosty to
            uwielbiam ich warzywa po chlopsku i w ogole czesc ich dan jest calkiem spoko,
            nie lubie tych z miesem bo sa za tluste.
            • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 15:02
              Teoretycznie to mial byc ryz z warzywami, wiec pozywne danie. W
              praniu wyszlo, ze tam tylko te suszki czerwone sa. Dzis wiem, ze
              zamiast tego g..na powinnam kupic bulke, serek i sklecic kanapke.
              Jako, ze u mnie na szczytach lezy juz snieg, to polakomilam sie na
              cieple danie. Mam nauczke. :) Frosty nie znam, nie wiem kiedy ona
              weszla na Polski rynek, ale moglysmy sie minac. ;) Inna sprawa, ze
              jak mieszkalam z Mama, to nie kupowalysmy gotowych dan, poza
              garmazerka, wiec moglam nie zwrocic nawet uwagi na Frosty i inne.
              Pamietam natomiast cos takiego jak warzywa na patelnie, moja
              przyjaciolka to pochlaniala i chwalila.
    • Gość: jackk3 Re: Zjadlam dzis gotowca... IP: *.canam.com 30.10.08, 19:24
      To znaczy ze dobrze z toba jest (powaznie!). Twoj organizm
      odzwyczajony od wszelakich 'el crapolando' potraw. Osobiscie jak
      absolutnie nie mam wyjscia moge zjesc np. cos w Taco Bell (ostatni
      raz chyba rok temu) to nie za dobrze sie potem czuje. Czyli wszystko
      w porzadku.
    • geo3 Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 19:52
      Ja też nie moge tego jeść Fuj :(
    • ensoleillement Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 20:11
      jak na mój gust to wybrałaś najgorszego gotowca z możliwych:) pamietam, że
      kiedyś nie mogłam tego przełknąć. Na pewno są lepsze. Całe szczęście w Polsce
      nie ma takich zafoliowanych wynalazków do mikrofali, które nawet nie muszą stać
      w lodówce. Przynajmniej ja byłam w szoku jak zobaczyłam ten ryż:)
      • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 15:05
        Ja w ogole bylam w szoku podczas pierwszych zakupow w UK z powodu
        ilosci i roznorodnosci gotowych dan (lacznie z calym zestawem
        niedzielnego lunchu - mrozony Sunday roast!).
    • bene_gesserit Re: Zjadlam dzis gotowca... 30.10.08, 21:39
      A jesli mowa o gotowcach, to skusilam sie na nowe gorace kubki
      Winiar, reklamowane jako produkty bez konserwantow i gluta-sodu. I
      otoz, szanowni forumowicze, jak na te kategorie to jest calkiem
      przyzwoity produkt.
    • nobullshit Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 01:45
      Ja uwielbiam zupę kimchi, którą kupuję w Warszawie w sklepie orientalnym. Składa
      się ze świeżego makaronu udon (jest przechowywana w lodówce), jakiejś tajemnej
      kostki w kolorze bladoczerwonym oraz tajemnej saszetki. Pewnie glutaminianu tam
      od cholery, ale makaron jest bardzo w porządku, zupa smaczna, a i tak muszę na
      coś umrzeć. No i nie jadam tego codziennie.
      Gotowego bulionu używam jak najbardziej. Oraz poza sezonem pomidorów z puszki i
      passaty.
      Ale poza tym, kiedy w lodówce mam tylko żarówkę, zamiast kupić gotowca wolę
      przejść na drugą stronę ulicy na obiad w bufecie ratusza mojej dzielnicy, gdzie
      karmią bardzo przyzwoicie i nie marudzą, jeśli nie bierze się "zestawu dnia"
      tylko mięso (to, które jest bez panierki), pół buraczków, pół marchewki i
      surówkę. A jak tam ozór przyrządzają... Rozpływa się w ustach. Mnie by się nie
      chciało walczyć z tak niewdzięcznym mięsem.
      • chicarica Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 08:44
        Pomidory z puszki i passata to chyba nic złego? Jakbym miała wekować tyle
        pomidorów ile mi schodzi w zimie puszek i przecierów, to chyba bym przez całe
        lato z kuchni nie wyszła... Latem kupuję normalne pomidory na targowisku, ale
        zimą pomidory są tak nędzne, że puszka jest najlepszym wyjściem.
        • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 09:52
          Dla mnie passata i pomidory w puszce to zadny gotowiec. ;) Mowie o
          daniach, ktore tylko zalewamy wrzatkiem, podgrzewamy w mikrofali,
          piekarniku, czy wyjmujemy ze sloika (golabki, gulasze, sosy). Moze
          macie racje - sa jakies dobre gotowe dania. Ja trafilam na
          obrzydliwe.
      • laurii Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 09:48
        A mnie kiedyś naszło na orientalną zupę, była zakatarzona, skacowana
        i w dodatku wyjeżdżałam następnego dnia i bardzo nie chciało mi się
        robić bałaganu, poszłam do sklepu i nabyłam jakąś tajską zupę, jedną
        z droższych, jakie znalazłam. Nawet było napisane, że bez
        konserwantów. Tylko podgrzać:) Zjadłam pół filiżanki, bo byłam
        głodna, resztę wywaliłam. Smierdziała metalem, wygotowanym mięsem i
        w ogóle była ohydna. Nigdy więcej takich wynalazków!
        • Gość: gocha Re: Zjadlam dzis gotowca... IP: *.acn.waw.pl 31.10.08, 10:29
          jednak musiała cię postawić na nogi, skoro wyczułaś w niej metal, wygotowane
          mięso i w ogóle ohydztwo ;-)))
    • chicarica Re: Zjadlam dzis gotowca... 31.10.08, 08:33
      Z awaryjnych gotowców swobodnie mogę polecić sos Łowicz słodko-kwaśny (z tym, że
      ma lekko octowy zapach, nie każdy lubi, dla mnie jest ok), sos Knorr
      pomidorowo-śmietanowy (dodaję zawsze świeżą paprykę i cebulę), pierogi Aviko z
      kapustą i grzybami. Z tym, że żadnej z tych potraw raczej nie da się przyrządzić
      w mikrofalówce w 2 minuty.
      Nie kupuję sosów typu bolognese, bo co to za gotowiec, skoro i tak trzeba
      wszystko dodać - to już lepiej zamiast tego dać gotowy przecier pomidorowy czy
      puszkę pomidorów krojonych, przyprawić po swojemu i jest znacznie lepsze, a
      roboty tyle samo. W "ekspresowy ryż" nie wierzę, to nie mogło być dobre...
    • chicarica Re: Zjadlam dzis gotowca... 01.11.08, 08:20
      Dlatego, że są to dwie konkurencyjne firmy, hehe :)
      Trudno, żebym reklamowała jednocześnie konkurencję, nie?
    • aga-aa Re: Zjadlam dzis gotowca... 01.11.08, 11:10
      nie wiem z czego to wynika, ale lubię zupki chińskie, takie za złotówkę z
      groszami co zalewa się wrzątkiem, może to wina nie wyrobionych smaków i
      studenckiego trybu zycia ;)

      sosów, klopsów itp. w słoikach nie kupuję, bo po prostu nie lubię
      pierogów i klusek podobnie, fakt kupujemy je, ale nie są one mrożone i robione
      przez znajomą osobę
      • eeela Re: Zjadlam dzis gotowca... 05.11.08, 14:56
        > nie wiem z czego to wynika, ale lubię zupki chińskie, takie za
        złotówkę z
        > groszami co zalewa się wrzątkiem, może to wina nie wyrobionych
        smaków i
        > studenckiego trybu zycia ;)


        U mnie to raczej wspomnienia z mlodzienczych wakacji w gorach :-)

        Tez mi sie zdarza zjesc raz na rok taka zupke. To tak jak z coca-
        cola - nie pijam jej na codzien, wole herbatki i soki. Ale czasami
        nachodzi mnie dzika ochota na jakis sztuczny nababelkowany napoj, i
        wtedy musze sobie kupic coca-cole. To samo z zupkami. Raz na ruski
        rok mam ochote na ten sztuczny smak :-)
    • mhr-cs Re: Zjadlam dzis gotowca... 03.11.08, 14:47
      to cos wspanialego,
      jak sie cos znajdzie co smakuje,ja nie znam
      ale jest napewno kilka wspanialych potraw
      jak bym nie miala rodziny
      robilabym moze tak samo,dlaczego nie
      kiedy nie masz,rodziny,dzieci
      nie mam nic przeciwko temu,

    • Gość: Azazelle Re: Zjadlam dzis gotowca... IP: 195.90.102.* 03.11.08, 17:30
      Ale ja nie paluszki :) Ja to ustrojstwo w torbach. Kiedyś taka torba miała 750
      g, na dwa obiady w sam raz. Teraz 600 g, na dwa mi za mało (taka żerna jestem, a
      co? ;-)), na jeden nie przejem, a mrozić na kawałki mi się nie chce.
      Zwłaszcza, że to naprawdę awaryjnie.
      I właśnie awaryjnie mam w lodówce pierogi ruskie, kupne. Miało mnie dzisiaj nie
      być, byłam, pierogi jeszcze trochę poczekają, bo czasu starczyło na normalny
      obiad :)
    • aga-aa Re: Zjadlam dzis gotowca... 04.11.08, 08:15
      współczujesz? no bez przesady! chyba sie zagalopowałaś
      są gorsze rzeczy od zupek chińskich, ale to nie na to watek
      • Gość: Azazelle Re: Zjadlam dzis gotowca... IP: 195.90.102.* 04.11.08, 09:21
        Stój, wróć, coś spartoliłam? Czy wyraziłam się niejasno?

        Współczuję doznań smakowych, niepowtarzalnych zapewne, a nie spożycia raz na
        ruski rok jakiegoś gotowca, bo i mnie się zdarza. Fajnie, gdy gotowiec okazuje
        się jadalny.

        Do jakiego wątku mam zatem się udać, co by się pokajać za to moje współczucie? I
        dlaczego, do jasnej ciasnej, ludzie są tacy przewrażliwieni, że uważają prosty
        wyraz sympatii za przejaw pogardy, czy Bóg wie czego? O_O'

        Zaloguję się chyba i zrobię sobie stopkę - "nie miałam nic złego na myśli".
    • Gość: senin Re: Zjadlam dzis gotowca... IP: *.bri.connect.net.au 04.11.08, 11:14
      hej, nie martw sie serwusowo

      wiadomo, ze duzo jest chlamu na polkach supermarketow

      ja przynajmniej raz na dwa lata kupuje jakiegos mrozonego gotowca
      a to spring rolls, a to somosy... ot tak dla 'niezapowiedzianych'
      albo dla nas samych, jak nas zycie dokladnie przytloczy i juz nic,
      nawet gotowac, sie nie chce.


      mam tez w repertuarze stale gotowce na lunch w robocie: me goreng
      (indonezyjska odmiana zupek chinskich - jakze smaczna), tom yum z
      torebki -do zalania woda ( dyzurujaca na polce w pracy obok
      puszek 'salmona' i 'tuna'- dla mnie obie puszki very bleee)

      sprawa jesd taka: zarcie w robocie jezd ogolnie mowiac: not
      enjoyable at all, wiec co mnie za roznica, czy zjadam zupe z
      torebki czy tunczyka zpuszki, czy tez "swieza kanapke z kantyny'
      (znaczy sie klejacy sie na zebach chleb z szatkowana marchewka i
      puszkowym burakiem zrobiony tego samego ranka ale ... no co tu wiecj
      mowic)


      do roboty zabieram swiezego ogora, albo troche ryzu z curry, albo
      bulke z salami (bron boze nie sausage)

      i zyje

      ale rozumie Cie serwusowo..nawet bardziej niz mogloby sie wydawac


      zarcie z globalna (w sensie "globalizacja") akredytacja
      jest: ...shit i tyle! - zeby nie wiem jak eksponowalo sie na polkach
      supermarketow! jezd shyt!

      co nie zmnienia faktu ze od czasu do czasu jestesmy na nie skazani:))

      bez dyskusji!
      • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 04.11.08, 14:49
        Dzieki, Senin. :) Zmobilizowalam sie ( i otrzasnelam, hi,hi! ;) ) po
        tamtym gotowcu i np. dzis juz wszamalam pyszny makaron z cukinia,
        pomidorkami i oliwkami (przepis w GP).

        A wczoraj w trakcie lunchu bylam sie spotkac z kumpela i weszlysmy
        do tej nieszczesnej knajpy obok mojego biura (kantyny nie mam, bo to
        mala firma) i zjadlam wrapa z kaczka w sosie hoisin (czy jakos tak,
        mam zawsze problem z ta nazwa... ;P ) i kielkami i byl pyszny! Moze
        kucharz sie odkochal juz. ;) Inna sprawa, ze szkoda mi pieniedzy na
        jedzenie tam codziennie, no i jednak maja maly repertuar, wiec nawet
        gdybym tam jadla, to po kilku tygodniach wszystko wychodziloby mi
        uszami! :)

        Jedzenie u mnie w pracy sprawia mi przyjemnosc, jesli akurat jest
        ladna pogoda i moge rozsiasc sie w ogrodzie. Ale o ladna pogode w
        North Yorkshire trudno, wiec zostaje mi jedzenie przed komputerem i
        to rzeczywiscie jest bardziej mus, niz przyjemnosc.

        Jednak zostane przy swoim - gotowe dania to shit. A zupek
        orientalnych, chwalonych przez Ciebie, czy Nobull, nie probowalam,
        ale jesli gdzies dorwe, to moze sprobuje.
    • formaprzetrwalnikowa uncle ben's z warzywami 05.11.08, 18:29
      kupilam raz, z okazji wyjazdu na wakacje na lodke w odludne i
      bezsklepowe ostepy.
      OBRZYDLIWY. nawet po probach 'rozcienczenia' gotowanym ryzem i
      prawdziwymi warzywami.
      nigdy wiecej.

      z gotowcow kupuje pierozki ravioli - te zjadamy z wody i meatballs w
      puszkach, ktore jednak odcedzam z puskowej zawiesiny i przygotowuje
      wlasny sos z pomiodorami z innej puszki.
    • qubraq Re: Zjadlam dzis gotowca... 06.11.08, 17:03
      A ja za chwilę pojde podgrzać sobie na patelni "gotowce" - rybę
      smazoną kilka godzin temu w Carrefourze z "Galerii Mokotów" i placki
      z tartych ziemniakow od pani Moniki z bazarku na Wałbrzyskiej domowej
      roboty - wielkie jak cala patelnia a popije goracym barszczem winnym
      (to znaczy barszcz z kartonu Krakusa zakwaszany wlasnym zakwasem
      buraczanym!) :-)
      • pani.serwusowa Re: Zjadlam dzis gotowca... 06.11.08, 17:40
        Takich gotowcow, to ja moge pozazdroscic, Qubraqu. :) Uncle Bens
        mowie jednak zdecydowanie - nie!

        Teraz mi sie przypomnialo, ze rybe smazona mam pod nosem, ale
        sprobowalam raz i dziekuje - odbijalo mi sie 3 dni. ;/ Na kupne
        fish&chips skusze sie tylko nad morzem i to w sprawdzonych knajpach.
        • qubraq Re: Zjadlam dzis gotowca... 06.11.08, 20:06
          pani.serwusowa napisała:

          > Takich gotowcow, to ja moge pozazdroscic, Qubraqu. :) Uncle Bens
          > mowie jednak zdecydowanie - nie!

          No wiec ja też wolałbym sam zrobic np. sos śliwkowy niz sie zadawać
          z "Uncle Benem"; na razie mam sos Hoi-Sin ze śliwką;
          Zjadlem to swoje gotowce ale dzis popiłem pysznym kwaśnym mlekiem;

          > Na kupne fish&chips skusze sie tylko nad morzem i to w sprawdzonych
          > knajpach.

          To przy okazji zapytaj czy robia jeszcze odgrzewane wedzone kippersy
          bo to wlasnie z rybackich wiosek wschodniego wybrzeża Anglii pochodzi
          ten przysmak;
          • achulaw Re: Zjadlam dzis gotowca... 07.11.08, 20:11
            Ja tylko z Polski:)Najstraszniejszym !!!!gotowcem jaki zdażyło mi sie
            zjeść były Gołąbki z BAAARDZO ZNANEJ POLSKIEJ FIRMY.MÓWIĄC ZJADŁAM
            PRZESADZAM :)UGRYZŁAM I WSZYSTKO WYLĄDOWAŁO W KOSZU!!!
            Wstrętne są wszyskie gotowe sosy w słoiczkach typu chiński , boloński
            itp.z daleka czuć glutaminianem i gumą guar i aż piszczy od E ileśtam.
            Ostatnio w przypływie szaleństw zahaczyłam o McDonald i ....Tortilla
            z kurczakiem-STRASZNA!!!PÓŁ SUROWE CIASTO , NASIĄKNIĘTE TŁUSZCZEM
            KAWAŁKI KURCZAKA ,PARE LISTKÓW SAŁATY.Trzeba przyznać EKONOMICZNE:))
            TRZYMAŁO ŻOŁĄDEK W RYZACH DOBĘ:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka