Dodaj do ulubionych

Alternative rock??

24.08.05, 00:02
Dlaczego uzywa sie nazwy alternativ rock,lub alt rock,lub new british cos tam
do zwyklych piosenek i zespolow pop?Wytlumaczcie mi to. A fani tego
nieszczesnego alt sie szczyca ze sluchaja ATERNATIVE. Pytam sie ALTERNATIVE w
stosunku do czego??!?!?!??!Bo ja tam slysze pop i komercje.
Obserwuj wątek
    • humbak Re: Alternative rock?? 24.08.05, 03:08
      Metka. Jak nurt powstawał to był alternatywny. Zmiana metki byłaby kłopotliwawink
    • Gość: Lecho Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 08:58
      Dla mnie też niezrozumiały jest np. alt country....myślałem że przeoczyłem jakąś
      epokę, gdy pierwszy raz się z tym zetknąłęm....to pożywka dla pismaków...a tak
      dla zasadności to alt może i miało ostatnio jakieś znaczenie w przypadku
      punka...tak w 1975-tym....
      • Gość: scribs Re: Alternative rock?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 11:50
        no nie, alternatywny miało znaczenie, i w 80, a nawet w 90, choć tu akurat
        zaczęło się właśnie przyszywanie metki bez uzasadnienia. Alternatywa jednak
        zawsze jakaś jest lub będzie. (A Fugu, Lechu, o którym wspominałeś wcześniej...)
        • haribo_goldbaren Re: Alternative rock?? 24.08.05, 14:12
          Prosze dajcie odpowiedz.Kiedys az tu sie roilo od fanow tzw.Alt i New
          Revivalu.Gdziescie uciekli?A moze juz nikt nie chce sie przyznawac,ze sluchal
          takiego popiku jak Franz Ferdinand,Razorlight,Arcade Fire,The Hives i inne takie
          zespoly.Jesli to jest alternatywa dla popu,to jest to nieatpliwie
          ciekawostka.Pop alternatywa dla pop.
          • Gość: walking_viper Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:59
            Arcade Fire to popik? Ja wiem, że dziś pogoda nie sprzyja, gorąco i duszno, myślenie się spowalnia - ale żeby aż taką głupotę palnąć...
            • ilhan Re: Alternative rock?? 24.08.05, 15:03
              Gość portalu: walking_viper napisał(a):

              > Arcade Fire to popik? Ja wiem, że dziś pogoda nie sprzyja, gorąco i duszno, myś
              > lenie się spowalnia - ale żeby aż taką głupotę palnąć...

              Forumowicz Goldbaren za jedyną dopuszczalną formę ekspresji muzycznej uznaje siermiężne gitarowe riffy i sprinterskie solówki. Także "dyskusję" raczej odradzam.
          • Gość: scribs Re: Alternative rock?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:05
            Franz Ferdinand jest z pewnością pop alternatywą dla popu w sensie Madonny,
            Dido, Aha, tych wszystkich Destiny's Child i Lopezów. A nawet dla tych
            wszystkich stęchlawych Bon Jovi, Scorpionsów, Lady Punków i tego całego
            nu-metalu, plażowego punku, etc. Ale oczywiście, wciąż jest to pop. Taka
            alternatywa w obrębie samego popu.
            Co jeszcze? No tak, alternatywny rock jest to znowu tylko nazwa. Jak to ktoś już
            wcześniej przytomnie zauważył.
            • good_morning Re: Alternative rock?? 24.08.05, 18:23
              witam smile
              a wiesz,ze patton ma w swoich planach plyte popowa?z pewnoscia nie bedzie to
              nic stechlego i ciekawi mnie strasznie, jak potraktuje temat.
              • Gość: scribs Re: Alternative rock?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:37
                też witam,
                może coś w rodzaju "Evidence",
                albo tej piosenki z "...I'm EEEasyyyy..." w refrenie.
                • good_morning Re: Alternative rock?? 24.08.05, 19:02
                  evidence to wypadek przy pracy winknigdy wiecej!
                  a easy jest the commodores.
          • humbak Re: Alternative rock?? 24.08.05, 17:39
            Zaraz zaraz... nazwa gatunku kwalifikuje te zespoły? Czy może ich popowość? I czym się ona wyraża?
    • spokojni1 Re: Alternative rock?? 24.08.05, 16:23
      Ale co właściwie miałby oznaczać termin: alternatywny?
      Co właściwie ma być niby alternatywne?

      Potocznie używa się tego terminu do różnych rodzajów muzyki, które generalnie
      nie są promowane w radiu, telewizji, komercyjnej prasie muzycznej. Czyli do
      muzyki innej niż popularna tandeta typu: Michael Jackson, Guns'n'Roses,
      Mandaryna, Pink Floyd, Britney Spears, Jean Michelle Jarre itp, itd. Czyli
      alternatywna w stosunku do wykonawcy wydawanych i promowanych zazwyczaj przez
      wielkie koncerny płytowe. (chociaż czy może być mały koncern?)
      Może być "alternatywny rock", "alternatywny pop" itd itp. Tak naprawdę
      określenie "alternatywny" nie oznacza żadnego konkretnego gatunku muzycznego
      (skoro słowem tym określa się tak różnych wykonawców jak np: Fugazi i Coldplay
      (hi, hi)). Obecnie określenie to stało się kolejną marketingową etykietą mającą
      ułatwić stargetowanie produktu i dotarcie do osób, które w swoim mniemaniu
      są "alternatywne", cokolwiek to znaczy (no bo jeśli mianem "alternatywny"
      określa się taki nieszczęsny, wspomniany Coldplay, podczas gdy ich muzyka
      niczym się nie różni od popu określanego po prostu jako "pop", to o co
      właściwie chodzi?). To jedna strona.
      Ale uwaga. Najważniejsza jest zupełnie inna rzecz.
      Nazywając zespoły, które po prostu uczciwie dbają o wysoki poziom artystyczny
      swojej twórczości (przykładowo: Sonic Youth, Velvet Underground, Birthday Party
      itd, itp), które traktują poważnie słuchacza, alternatywnymi, kompletnie
      przewracamy do góry nogami jakiś sensowny system wartości. Bo co to oznacza?
      Że "normalną", "niealternatywną" muzykę grają "artyści" typu Doda, Iron Maiden,
      Budka Suflera,Modern Talking czy Genesis??? A ci, którzy poważnie traktują
      odbiorcę to są jacyś "alternatywni", "dziwni"?
      Niestety, tzw. "dziennikarzom" muzycznym i specom od marketingu udało się
      kompletnie postawić na głowie wszystkie wartości estetyczne.
      Czy np. w literaturze ktoś nazywa produkty typu Harlequin albo Paulo Coelho
      głównym nurtem albo mainstreamem? A normalnych pisarzy jak Kafka, Gombrowicz
      ktoś nazywa "alternatywą"? A np. w muzyce baroku ktoś nazywa Bacha
      alternatywą??? No ja się z taką sytuacją nie zetknąłem.
      Podsumowując: sytuacja jest generalnie chora.

      • ilhan Re: Alternative rock?? 24.08.05, 18:07
        spokojni1 napisał:

        > Niestety, tzw. "dziennikarzom" muzycznym i specom od marketingu udało się
        > kompletnie postawić na głowie wszystkie wartości estetyczne.
        > Czy np. w literaturze ktoś nazywa produkty typu Harlequin albo Paulo Coelho
        > głównym nurtem albo mainstreamem? A normalnych pisarzy jak Kafka, Gombrowicz
        > ktoś nazywa "alternatywą"? A np. w muzyce baroku ktoś nazywa Bacha
        > alternatywą??? No ja się z taką sytuacją nie zetknąłem.
        > Podsumowując: sytuacja jest generalnie chora.

        Nie masz racji. Muzyka rozrywkowa jest przecież towarem znacznie bardziej masowym i medialnym niż literatura czy sztuka barokowa. Nie wyobrażasz sobie chyba faceta czytającego Ci przez głośniki fragmenty "Zamku" w poczekalni myjni samochodowej. Wykonawcy mainstreamowi nie są źli z definicji (to kwestia drugorzędna i pochodna komercjalizacji tego "gatunku", zły wpływ wytwórni, marketingowców). Produkują muzykę stylistycznie przynależną środkowi, trafiającą do mas, graną w radiach, supermarketach - oczywiście punkt, w którym ustala się środek nie jest stały, ale to nie ma znaczenia dla dyskusji. Wracając, Sonic Youth niestety zupełnie się do takich celów nie nadaje, Budka Suflera niestety, niestety i jeszcze raz niestety: tak, bo żyjemy w czasach kiedy następuje (nastąpiło kilkanaście lat temu?) drastyczne załamanie wymagań muzycznych przeciętnego obywatela. Podobna sytuacja jest chociażby w filmie - nie ma wątpliwości, że to hollywoodzkie superprodukcje w największym stopniu nakręcają rynek.
        • Gość: scribs Re: Alternative rock?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:51
          ilhan napisał:
          tak, bo żyjemy w czasach kiedy następuje (nastąpiło kilkanaś
          > cie lat temu?) drastyczne załamanie wymagań muzycznych przeciętnego obywatela.

          Nastąpiło załamanie wymagań muzycznych? A czy kiedykolwiek takowe były duże?
          Przeciętni obywatele którzy tworzą masę, nigdy nie mieli wygurowanych gustów.
          A z drugiej strony, w przypadku muzyki rozrywkowej, wydaje mi się, że nie ma
          ustalonych jakichś określonych zasad co do estetyki. Można powiedzieć: kwestia
          estetyki jest względna.
          Dla kogoś Sonic Youth to zwykły hałas i kakofonia, a Budka Suflera to piękne
          melodie.
          Pytanie czy jeśli by przeprowadzić taki eksperyment, że zacząć w radiu promować
          naprzykład Sonic Youth, czy w końcu rzesze ludzi przekonały by się do takiej
          muzyki? Tak masowo jak do Budki Suflera?
          • ilhan Re: Alternative rock?? 24.08.05, 19:12
            Może nieprecyzyjnie się wyraziłem. Smutne jest nie załamanie wymagań a powszechna akceptacja dla zjeżdżającego w dół poziomu i wartości produkcji popowych. Zdaje się to mało komu przeszkadzać, a o tym co się podaje w mediach nie decyduje naturalnie poziom artystyczny a potencjał marketingowy i spece, dla których to jedyny wyznacznik.

            Co do drugiej kwestii - myślę, że w tym konkretnym przypadku nie przekonałyby. Nie wiem nawet czy sam chciałbym włączając w ciągu dnia radio słyszeć SY. Na pewno natomiast chciałbym słyszeć dobrą muzykę pop. Tej obecnie jak na lekarstwo, a jeśli już to spychana na margines.
    • Gość: Clean Re: Alternative rock?? IP: 217.153.99.* 24.08.05, 16:24
      Szkoda, ze sie nie da laboratoryjnie zmierzyc co jest pop, co rock, a co
      alternative.
      • Gość: Clean Bo poki co nie wierze nikomu ;D IP: 217.153.99.* 24.08.05, 16:26
        • Gość: Lecho Re: Bo poki co nie wierze nikomu ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:43
          To też jest jakis sposób, często nawet nienajgorszy wink
      • Gość: walking_viper Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:18
        ilhan napisał:

        > Forumowicz Goldbaren za jedyną dopuszczalną formę ekspresji muzycznej uznaje si
        > ermiężne gitarowe riffy i sprinterskie solówki. Także "dyskusję" raczej odradza
        > m.

        A, to dobrze wiedzieć smile Wobec powyższego daruję sobie ewentualną przyszłą wymianę argumentów - ale wychodzę z założenia, że jeśli ktoś publicznie dobrą muzykę obraża, reagować należy smile


        > Wracając, Sonic Youth niestety
        > zupełnie się do takich celów nie nadaje, Budka Suflera niestety, niestety i jes
        > zcze raz niestety: tak, bo żyjemy w czasach kiedy następuje (nastąpiło kilkanaś
        > cie lat temu?) drastyczne załamanie wymagań muzycznych przeciętnego obywatela.

        No i właśnie udowodniłeś, że Spokojni1 ma w gruncie rzeczy rację, pisząc: "Niestety, tzw. "dziennikarzom" muzycznym i specom od marketingu udało się kompletnie postawić na głowie wszystkie wartości estetyczne.(...)Podsumowując: sytuacja jest generalnie chora.". Bo przewartościowanie w obrębie muzyki jednak nastąpiło - tylko czy to wina dziennikarzy, marketingowców czy innego licha, tego nie wiem. W muzyce następuje równanie w dół - ale ja szansy na poprawę sytuacji upatrywałbym nie tyle w ustaleniu, jaki gatunek muzyczny jest godzien słuchania, tylko na wpajaniu samej umiejętności słuchania.


        Gość portalu: Clean napisał(a):

        > Szkoda, ze sie nie da laboratoryjnie zmierzyc co jest pop, co rock, a co
        > alternative.

        Tiaaa, jakby w sztuce udało się to zrobić, to by już nie była sztuka, ale zimny trup - bo zazwyczaj tak jest, że naprawdę dobra twórczość za nic sobie ma szufladki i etykietki. Po drugie, czyli secundo: nie wiem kto miałby tego dokonać - bo co człowiek, to inna definicja rocka, popu czy jakiegokolwiek innego muzycznego gatunku. Po trzecie,czyli tertio: jaki byłby z tego pożytek? Czułbyś się pewniej, wiedząc, że podążasz jedyną słuszną muzyczną drogą, i każde odstępstwo od niej traktowałbyś jak ciężki grzech i herezję? Ja tam wolę polegać na własnych upodobaniach, potrzebach i gustach, niż na odgórnych ustaleniach.
        • ilhan Re: Alternative rock?? 24.08.05, 19:46
          Gość portalu: walking_viper napisał(a):

          > No i właśnie udowodniłeś, że Spokojni1 ma w gruncie rzeczy racj


          No właśnie nie bardzo. To znaczy i tak, i nie. Uważam, że również w świecie, w którym mielibyśmy wystarczająco dużo dobrej muzyki pop żeby obdzielić nią wszystkie radiostacje, telewizje i supermarkety, Sonic Youth nie pozostawałby mniej alternatywny niż obecnie jako wykonawca przełamujący na każdym froncie jej granice. Taką sytuację mieliśmy chociażby w latach 60., kiedy twórczość chociażby takiego Captaina Beefhearta musiała jawić się kolosalną awangardą i nikt nie ośmieliłby postawić się jej w jednym szeregu np. z artystami Motown. Ale z tą "umiejętnością słuchania" to zgoda, zgoda absolutnie.

          Pozdr.
          • Gość: Lecho Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:59
            Skoro alternatywny znaczy "inne podejście do tematu, inne wyjście, rozwiązanie
            problemu" - wynika z tego jasno, że każda propozycja różniąca się od pierwowzoru
            jest juz alternatywna. I chyba wypadałoby na tym skończyć. Rock (czy każdy inny
            gatunek muzy) nie może być alternatywny wobec samego siebie, co najwyżej
            (odnośnie rocka) wobec boogie, bluesa itd. C.B.D.U.
            • ilhan Re: Alternative rock?? 24.08.05, 20:06
              Skąd to uparte drążenie tematu słówka "alternatywny"? Fenomen obserwuję na tym forum od lat równolegle z "rockiem niezależnym". Nie wystarczy wiedzieć co się za tym kryje i przyjąć, że to umowne? Termin "rock alternatywny" mówi mi więcej niż sam "rock" i choćby dlatego jest potrzebny, nawet jeśli nietrafiony. Analogicznie należałoby się przyczepić dlaczego "hard-rock" jest "hard-rockiem" a nie "hot-rockiem" albo w czym jest "cięższy" od "lekkiego" rocka? Jak waży się piosenki? To wszystko *umowne*, come on, dajcie już spokój.
              • teddy4 Re: Alternative rock?? 24.08.05, 22:33
                Come on?
                Jednak wychodzi ten brit, oj wychodzismile))).
                • ilhan Re: Alternative rock?? 24.08.05, 22:55
                  teddy4 napisał:

                  > Come on?
                  > Jednak wychodzi ten brit, oj wychodzismile))).

                  Jest jak słoma w butach niestety smile
        • Gość: scribs Re: Alternative rock?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:55

          walking_viper napisał(a):

          W muzyce następuje równanie w dół - ale ja szansy na poprawę sytuacji upa
          > trywałbym nie tyle w ustaleniu, jaki gatunek muzyczny jest godzien słuchania, t
          > ylko na wpajaniu samej umiejętności słuchania.

          Też o tym już myślałem.
          Aby móc w pełni się delektować muzyką poważną, rozumieć, inaczej: nie tylko
          słuchać, ale i słyszeć; to, trzeba tego się nauczyć, poprostu.
          Z tego wynika, że jest podobnie z muzyką rozrywkową.
          Więc może należy się zająć "pracą u podstaw", "organicznikowską". Stworzyć
          szkolne programy, ba nawet przedszkolne.
          Ba, w szkółkach rodzenia, przecież dzieci nienarodzone, jeszcze w łonie matek
          słyszą dźwięki z jej otoczenia.
          • Gość: walking_viper Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 01:51
            ilhan napisał:

            >Skąd to uparte drążenie tematu słówka "alternatywny"?

            Bo to zły termin jest wink Konkretnie - nieprecyzyjny, mętny, nie oddający rzeczywistego znaczenia gatunku muzycznego, który próbuje opisać. Jeśli mi ktoś w przegródkę "alternatywa" pakuje jednocześnie Pearl Jam i The Birthday Party, dokładając jednocześnie tego nieszczęsnego, wymienionego wyżej Coldplaya - to dzięki, ale ja proszę o uściślenie (przyjmując oczywiście, że mam zamiar kierować się etykietką) albo o zaniechanie używania.


            Gość portalu: scribs napisał(a):
            > Aby móc w pełni się delektować muzyką poważną, rozumieć, inaczej: nie tylko
            > słuchać, ale i słyszeć; to, trzeba tego się nauczyć, poprostu.
            > Z tego wynika, że jest podobnie z muzyką rozrywkową.
            > Więc może należy się zająć "pracą u podstaw", "organicznikowską".

            No właśnie. Tylko jakby to skonfrontować z tezą, że tzw. masa nie potrzebuje/nie chce ambitniejszej muzyki - czy po wyrobieniu owej potrzeby (przy założeniu, że to możliwe) masowy gust nie oznaczałby coś dokładnie przeciwnego niż obecnie? wink A poważniej - ciekawe, czy takie wyrobienie jest do osiągnięcia, czy edukacja w dziedzinie "muzyka rozrywkowa" przyniosłaby pożądany skutek. Bo że obecnie ogólna edukacja muzyczna (i artystyczna) leży i kwiczy - to fakt. Tylko problem w tym, czy takie szkolne programy nie dałyby odwrotnego skutku - tak jak dzieje się to w przypadku książek; przecież niektórych (a może i większość) ludzi samo zaliczenie jakiejś książki do lektur szkolnych skutecznie do niej zniechęca (ten straszny obowiązek!) - czemu taki sam efekt nie miałby pojawić się i przy muzyce?
            I jeszcze: pisałeś o muzyce poważnej; mam wrażenie, że w tym przypadku już termin określający wpływa na podejście do muzyki, i wpływa motywująco - wiadomo, poważna, trzeba się starać, dosięgnąć, trzeba się nauczyć. A słowo "rozrywkowa" działa na odwrót - z miejsca deprecjonuje co nieco, skłania do lekceważenia.

            > Ba, w szkółkach rodzenia, przecież dzieci nienarodzone, jeszcze w łonie matek
            > słyszą dźwięki z jej otoczenia.

            No tak, puszczaj niewiniątkom taki np. Joy Division, od razu przyjdą na świat zastępy z wrodzoną depresją... wink
        • haribo_goldbaren BUHAHAHAHAHA 25.08.05, 17:46
          Gość portalu: walking_viper napisał(a):

          > ilhan napisał:
          >
          > > Forumowicz Goldbaren za jedyną dopuszczalną formę ekspresji muzycznej uzn
          > aje si
          > > ermiężne gitarowe riffy i sprinterskie solówki. Także "dyskusję" raczej o
          > dradza
          > > m.
          >
          > A, to dobrze wiedzieć smile Wobec powyższego daruję sobie ewentualną przyszłą wym
          > ianę argumentów - ale wychodzę z założenia, że jeśli ktoś publicznie dobrą muzy
          > kę obraża, reagować należy smile
          Jesli sluchasz Ilhana to wspolczuje.Ja juz rozpracowalem ta postac forumowa.I
          stwierdzam ze Ilhan jest zerem uwazajacym sie za znawce.A jego zdanie to kopia
          Pitchforka.Ma pojecie o tym co przepisze z tego nieszczesnego serwisu.Chlop bez
          wlasnego zdania.
          • ilhan Re: BUHAHAHAHAHA 25.08.05, 17:53
            Dokładnie tak, oprócz tego jestem też Żydem, masonem i fanem popu (nie wiadomo co z tego najgorsze).
          • Gość: walking_viper Re: BUHAHAHAHAHA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 22:48
            haribo_goldbaren napisał:

            > Jesli sluchasz Ilhana to wspolczuje.

            Nie słucham Ilhana - ale słucham na przykład Arcade Fire smile I ten, kto uważa ich muzykę za "popik" nie potrzebuje już cudzych (anty)rekomendacji, by nie chciało mi się z nim wchodzić w dysputy.
    • Gość: vince Re: Alternative rock?? IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 25.08.05, 02:28
      a ja proponuje inny punkt widzenia na pytanie po co komu rock alternatywny?

      zawile a czasem zagadkowe szufladkowanie gatunkow muzycznych nie jest potrzebne
      fanom, ale jest potrzebne tym co muzyke produkuja:
      wytworniom, dystrubutorom jednym slowem 'music industry'. Jak w kazdej branzy,
      tak i w tej potrzebny jest wzrost, postep, nowosci, sukcesy, itd.
      Jednym ze sposobow na osiagniecie tych celow jest tzw poszerzanie spektrum
      produktow i ich konsumentow. Poza tym show biznes potrzebuje swoich
      shows rowniez w formie nagradzania tych najbardziej produktywnych. Wiec mamy
      Grammys, Brit Awards i
      cale setki mniej prestizowych corocznych gali. Tam te kategorie sa bardzo
      przydatne (trzeba przeciez porownywac apple to apple) i pozwalaja
      prezentowac sie wytworniom z ich najlepszej strony (biznesowo oczywiscie).
      Naturalnie krytycy w calej tej zabawie graja pierwszoplanowa role, gdyz to
      oni wykuwaja coraz to nowe gatunki, podgatunki, cwiercgatunki.
      Za to im placa. Sami artysci maja czesto niezly ubaw, kiedy wygrywaja nagrody
      jako ci 'alternatywni'.
      • Gość: mj Re: Alternative rock?? IP: 193.59.95.* 25.08.05, 08:09
        Parę lat temu zauważyłem że angole w sposób szczególny rozumieją pojęcie
        "alternatywny". Wystarczy być chłoptasiem z grzywką na oczach, założyć dres z
        lat 80tych, robic głupawe miny do kamery (przy tym koniecznie śpiewać la la la)
        i brzdąkać jakiś tam britpop, żeby okupować "alternatywne" listy przebojów. To
        zjawisko niestety nie ominęło i Polski.
        Co do nazewnictwa styli, to sczególnie mnie kiedys rozbawiło określenie w
        katalogu jakiejś wytwórni - white winter speed metal smile)
        • johnsons_baby Re: Alternative rock?? 25.08.05, 10:38
          Moim zdaniem 'muzyka alternatywna' to bardzo waski termin. Alternatywa w koncu
          ma byc innym wyjsciem, czyms nowym co wykracza poza ówczesne (współczesne)
          muzyczne horyzonty. Taką alternatywą dla muzyki pop na poczatku lat 90. było
          techno. Na pewno alternatywna jest tez 'medulla" Bjork, ktora to opiera sie
          prawie wylacznie na chórkach i pojedynczych dzwiekach, a mimo to da sie jej
          sluchac wink
    • Gość: Lecho Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 18:26
      Cholera mnie już bierze od tej alterny !!!! Dajcie spokój. Za chwilę mozemy
      rozpocząć wątek o alternatywnych ludziach, zwierzętach, malarzach, piekarzach,...
      • thesilentman Re: Alternative rock?? 25.08.05, 18:40
        ...a potem rozpoczniemy wątki od nich alternatywne!
      • Gość: Lecho Re: Alternative rock?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 20:36
        i wężykiem, wężykieeeeem......
    • spokojni1 Re: Alternative rock?? 26.08.05, 12:03
      Że też ktoś w ogóle przeczytał mój przydługi post.
      Odpowiadając na różne uwagi:
      1. do Ilhana
      "Nie masz racji. Muzyka rozrywkowa jest przecież towarem znacznie bardziej
      masowym i medialnym niż literatura czy sztuka
      barokowa. Nie wyobrażasz sobie chyba faceta czytającego Ci przez głośniki
      fragmenty "Zamku" w poczekalni myjni samochodowej."
      Troszkę mnie nie zrozumiałeś. Zupełnie nie o to mi chodzi, żeby jakaś
      ambitniejsza twórczość stała się masowo popularna. Tak nigdy nie było, nie jest
      i nie będzie. I nie ma sensu żeby coś takiego uskuteczniać, ludzie mają
      odmienne gusta i bardzo dobrze, nie chodzi o żadną urawniłowkę.
      Chodziło mi o coś zupełnie innego. Dlaczego tzw. "dziennikarze" muzyczni (nie
      chciałbym używać słowa krytycy, bo to brzmi zbyt poważnie w tym wypadku - są
      oczywiście wyjątki) zajmujący się muzyką rozrywkową (kolejny bzdurny termin),
      zdaje się, że uważający się za fachowców a często za takich uważani kompletnie
      tak jak wcześniej napisałem poprzewracali cała hierarchię wartości. Łatwą
      muzykę dla mas prezentują jako główny nurt, przypisują jej jakieś wydumane
      wartości artystyczne (aktualnym przykładem jest muzyczna sieczka tworzona przez
      JM Jarre'a, niejaki P. Kaczkowski przeprowadzał z nim wywiad traktując go jako
      Wielkiego Artystę co wyglądało naprawdę groteskowo) a to co rzeczywiście ma
      jakąś wartość jest traktowane jako "alternatywa". Chziałem zwrócić uwagę na to,
      że w innych dziedzinach sztuki taka sytuacja nie występuje.
      2. Nie traktuję muzyki pop z założenia jako twórczości bez wartości. Popu na
      dobrym poziomie jest sporo, tylko jakoś zazwyczaj nie można go usłyszeć w
      radiu, a szkoda.


      • ilhan Re: Alternative rock?? 26.08.05, 12:46
        Ok, powiedzmy, że się zgadzam smile

        Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka