Dodaj do ulubionych

najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górze

20.08.06, 19:29
napiszcie o waszych doświadczeniach z jeleniogórskimi urzednikami
Obserwuj wątek
    • forest21 Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz 21.08.06, 21:35
      Wydział Komunikacji!!!! Tam są rewelacyjne gwiazdy !!!!

      Już nie raz miałem z nimi do czynienia. Każda Pani, która rozpoczeła by pracę u
      prywatnego pracodawcy, wyleciała by na zbity pysk, po pierwszym dniu pracy !!!!

      Brak słów w stosunku do nich !!!!

      Oczywiście nie mówię o wszystkich paniach, ale przypadła mi taka jedna do gustu ;)
      • Gość: Darek Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 21:47
        Pewnie masz na myśli tego tłuściocha co Religę na prezydenta promowała?
      • Gość: ed Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.jgora.dialog.net.pl 21.08.06, 23:48
        taaa, wydział komunikacji jest najlepszy, szczególnie jedna pani tam gdzie
        wydają prawa jazdy, pierwsze drzwi na lewo od wejścia, blondyna w okularach w
        srednim wieku, inteligentna inaczej, nieuprzejma do bólu, uff jak dobrze że już
        prawko wymienilem...
        • Gość: zrywka wydzial komunikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 08:58
          Ciekawe czy tą panią blondyne zwolnią. Leniwa i chamska!!!!!!!
      • Gość: poiu Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.jgora.dialog.net.pl 04.02.07, 17:37
        Z t a uprzejmościa tych pań nie jest tak do końca, jak piszesz. One są tam po prostu zastraszone i sterroryzowane przez szefa, wiadomo kogo.
        NIe zamierzam ich bronić ale wydaje mi się - co tam! jestem pewien - że w normalnych warunkach byłyby zupełnie inne.
        • Gość: ed Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.jgora.dialog.net.pl 04.02.07, 21:50
          wybacz ale ta babka nie wyglądała na zastraszoną, wręcz przeciwnie, zachowywała
          sie jakby to ona rządziła, a petent byl największym zlem jaka w tej pracy może
          jej sie zdarzyć.
          • kazimierzp Pytania i odpowiedzi! 04.02.07, 22:18
            Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi! Taką filozofią się kieruję. Każdy ma prawo zadać takie pytanie jakie go nurtuje! Odpowiedź powina być jak najbardziej kompetentna! Problemem jest taki klient który zadaje pytanie o sprawę która jest nie do załatwienia bo prawo zabrania, ale On z uporem maniaka chce usłyszec odpowiedź: "jak daną sprawę załatwić tak aby ominąć prawo"!!!
            Na samym początku swej pracy w Wydziale architektury opracowałem druki w których są zawarte wykazy załączników jakie się musi przy składaniu wniosku załączyć. Nikt wtedy: urzędnik z jednej strony, i klient z drugiej strony nie może twierdzić, że czegoś brakuje, lub że o czymś się nie mówiło! Gorzej z tymi sprawami w których prawo jest sprzeczne, lub też w innych ustawach dotyczacych zupełnie innych kwestii dodaje się regulacje zupełnie innego problemu. Brzmi to śmiesznie, ale jest niestety bardzo prawdziwe. W życiu urzednika nie można (tak pokazuje praktyka) kierować się zasadą, że wszelkie watpliwości rozstrzyga się na korzyść petenta!!!
            Niedawno bowiem słyszałem w TV wypowiedź przedstawiciela jakiegoś organu ścigania (ABW, CBA, lub jakoś tak?;-) który stwierdził, że na pewno urzednik wziął łapówkę bo był zyczliwy dla petenta, a to jest niemożliwe aby ktoś w urzędzie był bezinteresownie dla kogokolwiek życzliwy!
            I jak tu być dobrym i uczynnym? Każdy sympatyczny gest bedzie odebrany źle!!!
            • Gość: ed Re: Pytania i odpowiedzi! IP: *.jgora.dialog.net.pl 04.02.07, 22:35
              w konkretnej sprawie o ktorej tu napisalem wyzej, pytanie dotyczylo prostej
              kwestii proceduralnej a reakcja tej pani zaskoczyla nie tylko mnie ale i chyba
              jej koleżanki, nie ważne, nie o to tu chodzi, wiadomo że są sprawy trudne,
              ktore mogą budzić wątpliwości i urzędnika i interesanta, obarczanie urzędników
              winą za wynikle problemy jest w wielu przypadkach pewnie nieuzasadnione. co nie
              oznacza że w wielu innych przypadkach urzędnicy jawnie rzucają kłody pod nogi
              interesantów, albo są zwyczajnie nieżyczliwi i nieuprzejmi o czym napisałem
              niżej.
    • Gość: Parafianin Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.clk.net / 80.53.53.* 21.08.06, 22:48
      Pani Iwona strsza inspektor w US. Nazwiska niestety nie znam.Pełna kompetencji i
      uroku , przy tym pomocna i życzliwa dla petenta.
      • Gość: jelgór Napisałem, a wycięto! IP: *.jgora.dialog.net.pl 29.08.06, 23:20
        ...że KazimierzP jest całkiem OK i dałem uzasadnienie. Ale i tego nie wolno
        powiedzieć? To lepiej cały wątek wyciąć, bo jest ustawiony pod jakieś
        personalia, a nie pod prawdziwą ankietę.
    • odin-2 Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz 30.08.06, 12:13
      .. najlepszy to ten co bierze i zalatwia

      najgorszy to ten co niechce zalatwic ...,i wziosc !
    • Gość: zrozpaczony petent Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 08:57
      A może by tak podpowiedzieć napewno uczciwemu i bestronnemu Obrembalskiemu kogo
      by tu zwolnić a kogo zostawić:)
      • Gość: bezrobotny Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 11:22
        Ja proponuję,następnego naczelnika do zwolnienia to Pani Janocha z Wydziału
        Gospodarki Lokalowej i Mieszkaniowej oraz Dyrektorkę zgl-Północ ,Panią
        Januszewską.
        • Gość: kicia Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 11:32
          Wstrętni podpie..cze!!!Mam nadzieję, że za wasze dupy też się ktoś w końcu
          weźmie.
          • Gość: kici Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 11:50
            Szanowna Pani. To są spostrzeżenia ludzi którzy nabli sobie guza próbując co
            kolwiek załatwić. Pani wybaczy ale urzędy są po to by umożliwić petentą szybkie
            załatwianie spraw a nie po to by dostarczać miejsc pracy. A kontekst tu taki że
            zamiast zwalniać wedłuk kluczyka partyjnego zwolnić tych co sie nie nadają!!!!!
            • Gość: gość Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.jgora.dialog.net.pl 04.02.07, 13:28
              jednak wydaje mi się że wymienianie tu z nazwiska
              urzedników jest nie na miejscu.w koncu jest jakaś
              prywatnośc w tym wzgledzie. prosze sie postawić w
              sytauacji takiej osoby.odczucia forumowiczów odnośnie
              pracy wymienionych urzedników są w końcu subiektywne.
              nic trudnego podać tu czyjeś nazwisko i pisać co
              myśl przyniesie. trochę opanowania i rozsądku.
              anonimowo to każdy odważny.
              • Gość: bosky Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 13:56
                zgadza się, niech się najpierw podpie..cz przedstawi. Rura zmięknie na bank.
                • kazimierzp W jakim sensie najlepszy? W jakim najgorszy? 04.02.07, 14:28
                  Urząd jest to miejsce gdzie zgodnie z prawem i przyjętymi zasadami mają być rozpatrywane sprawy mieszkańców! Wiadomym jest, że dla wszystkich nie ma darmowych mieszkań. Wiadomym jest, że dla wszystkich chętnych nie ma wolnych lokali handlowych. Nie w każdym miejscu można postawić budynek mieszkalny, zakład produkcyjny, itd i itp. Są przyjęte przez sejm, rady miejskie prawa w formie ustaw i uchwał i tym muszzą kierować się urzędnicy. Czasami to prawo jest jasne i klarowne, najczęściej jest jednak napisane mętnie, są sprzeczne paragrafy wzajemnie często się wykluczające. To wszystko ma rozważyć i zadecydować urzędnik. W większości przypadków ostateczna decyzja jest w rękach prezydenta miasta, czy też przyjmowane poprzez uchwały Rady Miejskiej.
                  W wiekszości przypadków klienci urzędu są załatwiani pozytywnie. Oni odbierają swoją decyzję i idą do domów nie robiąc wokół tego nic bo jest to dla nich naturalne. W przypadkach gdy ktoś jest załatwiany negatywnie bo nie spełnia warunków to zaczyna sie doszukiwanie podtekstów. Wtedy ten ktoś jest pełen gniewu i pretensji do wszystkich naookoło. Winny dla niego jest ten kto mu wręcza tę negatywną decyzję urzędnik. Wielu wójtów, prezydentów tzw negatywne decyzje daje do podpisu swym zastepcom, urzędnikom, ale pozytywne sami podpisują. W oczach klienta ten urzednik jest wtedy winien, a prezydent dobry tyle że ma złych urzędników!?!
                  Kiedy wokół urzędu jest psychoza o zwalnianiu, o szukaniu haków na poszczególnych naczelników, pracowników - wtedy decyzyjność urzedu staje się znikoma. Doświadczenie życiowe urzędników pokazuje, że za brak decyzji mało kogo zwalniano. Za nietrafną, lub też taką która narusza interes jakiejś grupy to i owszem - zwalniano!!!
                  Widać to najlepiej przy planach zagospodarowania przestrzennego tworzonych przez projektantów spoza Urzedu i zatwierdzanych przez Radę. Często wybuchają awantury wywołane przez grupki mieskzańców którym np. nie pasuje jakaś nowa ulica (bo w międzyczasie postawili obok tego miejsca swe domki - i nie przeszkadza im to, ze ta ulica od dawna miała być i byli swiadomi takiego przyszłego sąsiedztwa kupując działki i budując domki), bywa też awantura gdy ktoś kupi jakis teren przeznaczony pod rekreację czy cele uzdrowiskowe, ale ma klienta który chce w tym miejscu postawić jakiś zakład produkcyjny, czy też obiekt handlowy, wtedy próbuje dotrzeć do radnych, prezydentów i zaczynają się podchody i s... w papiery urzędnika. Aby tylko postawic na swoim. Czasami wydaje im się, że jak się doprowadzi do odwołania urzednika to jego sprawa zostanie załatwiona pozytywnie. Nie obchodzi go czy reszta mieszkanców będzie miała wygodniejszy dojazd do swej dzielnicy, domu. Nie interesuje go że jakaś część miasta straci swoje walory. On musi uzyskać swoje. Walczy o swój partykularny interes. Czasami podczepia się pod rządzącą partię, wchodzi na stanowiska szefów jakiegoś stowarzyszenia. On chce wygrać, a resztę ma w d...
                  Wymyślam! Nie. To się działo i dzieje i to nie w odległej historii!
                  Obserwuję od środka to co się obecnie w Urzędzie dzieje. Mam nadzieję, że te wszystkie ostatnie i przyszłe decyzje personalne nie wynikają z pobudek o których wyżej pisałem!
                  Urzędnik Kazimierz Piotrowski
                  • Gość: zenon5 Re: W jakim sensie najlepszy? W jakim najgorszy? IP: *.ppp.tiscali.fr 04.02.07, 15:03
                    Odwaga cywilna jest to postawa, która polega na występowaniu w obronie swoich
                    racji, nawet jeżeli wiąże się to z wysokimi sankcjami i kosztami społecznymi.
                    Jej podstawowym elementem jest występowanie pod swoim imieniem i nazwiskiem,
                    czyli podpisywanie się pod swoimi własnymi wypowiedziami.

                    Jej występowanie dostrzegali już Rzymianie, mówiąc Qui tacet, consentire videtur
                    (Kto milczy, ten się zgadza). Stanowi fundament społeczeństwa obywatelskiego,
                    ponieważ jej brak uniemożliwia samoorganizację aktorów społecznych.

                    To jest cytat z Wikipedi,ale obrazuje i tlumaczy postawy pewnych ludzi.

                    Szpicel i anonim,to dwa forowane przez "demokracje" zachowania,teraz za to nie
                    karza,ba mozna ciagnac profity/patrz swiadek koronny/
                    • Gość: kris46 Re: W jakim sensie najlepszy? W jakim najgorszy? IP: *.tvk3.pl 04.02.07, 18:26
                      wydaje mi się że duże znaczenie ma szkolenie wewnętrzne pracowników pod kątem
                      obsługi gościa.petenta,klienta w zależności od branży.Zauważyłem ,że najszybciej
                      z epoki barejowskiego Misia potrafili wyzwolić się hotelarze nie spotkałem w
                      hotelach zwykłej nieuprzejmosci oni wiedzą że w ten sposob gośc do nich
                      wróci..handlowcy też się szybko uczą i maja sukcesy oczywisćie pomijając słynne
                      sklepy wss społem gdzie są nierefolmowalni:)panie w tych placówkach potrafią i
                      jeść przy kliencie i porozumiewać się głośno z koleżanką w błachych sprawach
                      pakując klientowi towar...no najgorzej przychodzi to urzędnikom słynne
                      powiedzenie ...Pan ma rację ale zobaczmy co mówią przepisy trochę ich blokują:)
                      a także nie mają interesu w tym żeby petent do nich wrócił...nie musi,, i tak
                      budżetówka im płaci...ale nie krzywdzmy ich ,mówmy ogólnie o
                      zjawisku,indywidualnie możemy zrobić komuś krzywdę nechcący..licho nie
                      śpi/czyt.przełożony:)/
                      • Gość: hybryda24 z pozycji urzędnika... IP: 80.53.53.* 04.02.07, 19:43
                        Rozpoczynając wątek nazwijmy go "urzędniczy" miałam nadzieję na kilka wskazówek
                        jak Wy, "petenci" bądz jak kto woli "klienci" naszych urzędów wyobrażacie sobie
                        idealne relacje pomędzy urzędnikiem a petentem? nie mam tu na myśli terminowego
                        załatwiania spraw bo jest to jakby oczywiste (choć niekiedy cieżkie w
                        realizacji:))Z mojego doświadczenia wynika, że "nasze" stosunki normalnieją tzn.
                        wydaje mi sie, że co raz mniej osób przychodzi do urzędu z negatywnym
                        nastawieniem (czasami wręcz agresywnym)a my z naszej strony staramy sie
                        podchodzić do każdej sprawy indywidualnie. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie
                        wymienianie nazwisk urzedników nadajacych sie do zwonienia a bardziej to w jaki
                        sposób polepszyć nasze wzajemne relacje.
                  • Gość: ed Re: W jakim sensie najlepszy? W jakim najgorszy? IP: *.jgora.dialog.net.pl 04.02.07, 21:46
                    oj kazik, tu nie chodzi o to żeby sie przyczepiać do spraw na ktore nawet
                    urzędnik nie poradzi bo np prawo mu tego zabrania. jestem pewny że większość
                    petentów odbiera urząd raczej poprzez nieuprzejmość i brak kultury cy też
                    nieżyczliwosć urzędników. nigdy nie zapomne jak pewna urzędniczka wydziału
                    komunikacji zrobila ze mnie publicznie (przy innych urzędnikach i petentach)
                    durnia, bo raczylem zadać pytanie, na które odpowiedz dla niej byla oczywista
                    ale dla mnie niekoniecznie. już nie wspomne o faktach takich że czeka sie pod
                    drzwiami w kolejce kilka godzin a w międzyczasie inni urzędnicy wprowadzają do
                    biura swoich znajomków ktorzy są obslugiwani poza kolejnością. a ile jest
                    takich przypadków że po długim oczekiwaniu w kolejce wchodząc do biura okazuje
                    się że brakuje jakiegoś dokumentu o którym urzędnik zapomnial wspomnieć podczas
                    ostatniego spotkania. a jak często pani kasjerka prowadzi przez telefon
                    prywatną rozmowę podczas gdy przed okienkiem czeka sznureczek obywateli. To są
                    tylko nieliczne i błahe (z pozoru) fakty, z którymi chyba każdy przynajmniej
                    raz się spotkał - niestety obserwując naszych urzędników ma się silne poczucie
                    niższosci i podleglości, a każda próba zwrócenia uwagi kończy się jeszcze
                    większym zlekceważeniem a w konsekwencji awanturą. a juz z wydzialem
                    architektury to chyba większość inwestorów indywidualnych czy komercyjnych
                    mialo negatywne doświadczenia. i to raczej nie winy wadliwego prawa - żyjesz w
                    tym mieście to chyba do Ciebie to dociera. pozdrawiam
                    • Gość: a wlasnie stanowczo IP: *.231.udn.pl 05.02.07, 01:46
                      a właśnie ze z nazwiska!!!bo urzędnik ma imie i nazwisko i jest pracownikiem za
                      moje pieniądze a jego praca to służba. wiadamo że opinie będą subiektywne i o to
                      chodzi. Janocha i Januszewska. Komunikacja to już legendy święte krowy i ich
                      szef...Za moje pieniądze wymagam...jak w firmie. Jelenia Góra jedyne miasto w
                      którym płacze się nad zwolnionymi urzędnikami, którzy przez 12 lat przyrośli do
                      foteli i mają nas w nosie...DOŚĆ
                      • Gość: gość Re: stanowczo IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.02.07, 10:10
                        Tak ,najwazniejsze to ja i moje.
                        a to pieprzenie: za moje pieniądze to jak mantra
                        faktem jest że urzędnik ma ciężką pracę i często
                        przypadkowi ludzie ją wykonują. tu trzeba stalowych
                        nerwów i opanowania.wielu interesantów ustawia się
                        z gory agresywnie.ile trzeba aby sprowokować jakąś
                        pyskówkę.zresztą co tu wymagać od urzędnika gdzieś
                        na zadupiu.popatrzcie w nienawistne ryje naszych
                        tzw. poltyków.nacodzień w radio i tv doogladania.
                        odnośnie naszej dyszkusji: popatrzcie ile z nich
                        niesie w sobie jad i zacietrzewienie, a tzw urzednik
                        musi być aniołem .
                        w poscie wyżej znów podaje się ludzi z nazwiska ale
                        z pozycji anonima.
                        ot zwykłe świnstwo i tyle
                        • Gość: zenon5 moze nie stanowczo,ale przypominac trzeba!!!!!!!! IP: 91.168.6.* 05.02.07, 19:20
                          hmm,moze poczytajcie jak bylo za PRL-u w Jeleniej Gorze.Poiu,to fakt,nie
                          fantazja!!!W PZM-ocie,w sobote ,przychodzi klient i prosi o zholowanie auta ze
                          Szklarskiej Poreby.Dyspozytorka,wzywa patroliste pomocy drogowej i pyta,czy
                          wyjatkowo w niedziele jest w stanie zholowac auto ze Szklarskiej.Ten wyraza
                          zgode i uzgadnia wyjazd na 8 rano z JG.Jedzie po klienta/niedziela
                          rano/,nastepnie jedzie w kierunku Szklarskiej.Na wysokosci PZM-otu,wychodzi na
                          jezdnie,kierownik PZM-otu z lizakiem,zatrzymuje pojazd do kontroli.Patrolista
                          mowi:panie kierowniku ,ja jade z klientem do Szklarskiej zholowac jego
                          auto!Kierownik na to:ja nie jestem dla pana kierownikiem,ja jestem inspektorem
                          spolecznym kontroli ruchu/czy cos tak/.Ale pasager,wyraznie
                          zdenerwowany/klient/wychodzi z auta i prosi "inspektora" na strone.Po krotkiej
                          dyskusji,tenze kierownik mowi do patrolisty:Panie Franiu niechze pan
                          jedzie,klient sie spieszy.Patrolista,zszokowany,pyta?Co mu pan takiego
                          powiedzial?I tu znow przyklad "wladzy"!ten spokojny klient pokazal legitymacje
                          KWMO i rzekl:co za cham jest panskim kierownikiem?Znacie PZM-ot z dawnych
                          czasow?Nie,to macie szczescie,za taka dyskusje bylibyscie juz na indeksie!
    • sylwia76112 Re: najlepszy i nagorszy urzędnik w Jeleniej Górz 07.02.07, 20:49
      hej a czemu sie nei pisze na temat Urzedu Pracy czyzby nie bylo bezrobotnych heh
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka