Gość: poiu
IP: *.jgora.dialog.net.pl
15.07.07, 13:31
Po iluś tam latach poszedłem sobie wczoraj do (na-?) 'Perły Zachodu'. Miałem okazję przejść się ścieżką, która kiedys wzbudziła tyle emocji.
O ile sama scieżka ( a może jej pomysł, projekt) wydaje sie rozwiązaniem pięknym bez mała, o tyle jej stan nie cieszy już tak bardzo.
W kilku miejscach jest popekany dywanik asfaltowy, po bokach koleiny po samochodach (wygląda, jakby tamtędy jeździły ciężarówki lub terenowe auta), w tych koleinach błoto i woda. Biegnący wzdłuż kanał (rynsztok?, nie znam fachowej nazwy)z bloczków położony jest tak, że woda do niego nie chce wpływać, bo jest - drobiazg - wyżej i przechodzi OBOK a nie wpada DO studzienek.Bloczki ułozone "jak byk szcz..."
Ale w naprawdę zapłakanym stanie jest balustrada, której na długich odcinkach po prostu nie ma. O ile za projekt i wykonanie wiemy, kogo obwiniać, o tyle za stan balustrady trudniej. Widać, nie można w tym kraju zrobić czegokolwiek, czego jakiś matoł nie potrafi zniszczyć.
Sam budynek i otoczenie to odrębna bajka.
Gont spróchniały i sypie się , że aż przykro patrzeć. Otoczenie obiektu, to pomieszanie stylu ogródkowo-wiejsko/miejskiego z dużą dawką kiczu i - nade wszystko - lenistwa. Bo jakże inaczej wytłumaczyć te chwasty i syf ? I po prostu zwykły bałagan?
Ceny, jak na spacerowicza, iście 'hiltonowe' ....
Dawno nie płaciłem za piwo 5 zł.
Jedno jest pewne; prędko tam nie wrócę.
Wracałem za to starym szlakiem wzdłuż prawego brzegu. O dziwo, powodzie nie uszkodziły go nanadto. Jak ktoś lubi dzikie ścieżki, serdecznie polecam.