1jolanta 17.03.08, 07:04 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bantus jak zwykle dyskryminacja ateistów 17.03.08, 10:23 kapelan, wiara w nieśmiertelną duszę... a dlaczego nie szaman, mułła, czy rabin? dlaczego nie filozof, etyk? Odpowiedz Link Zgłoś
na_pravo Re: jak zwykle dyskryminacja ateistów 17.03.08, 19:53 > kapelan, wiara w nieśmiertelną duszę... > a dlaczego nie szaman, mułła, czy > rabin? dlaczego nie filozof, etyk? Znakomity pomysl! Nie mozna dyskryminowac! Unia tego zabrania i nakazuje rownosc. Wobec tego najlepiej bedzie, jeśli do umierającego chrześcijanina przyjdzie rabin, do umierającego Żyda niech przyjdzie mułła,a do ateisty - ksiądz. Natomiast etycy i filozofowie zostaną zatrudnieni jako personel w hospicjach.Ale to już tradycja.Przecież w domach opieki i hospicjach nie pracują księża i zakonnice,tylko czuli ateiści.Bo ksiądz to tylko by molestował i molestował owładnięty pożądaniem cielesnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elapot Re: jak zwykle dyskryminacja ateistów IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.09, 11:24 nie zauwazylam w tym apelu/ inicjatywie zakazu prpozycji. Dlaczego zamiast prponowac,atakujesz ... to jest takie polskie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elapot Re: jak zwykle dyskryminacja ateistów IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.09, 11:33 nie zauwazylam w tym apelu/ inicjatywie zakazu propozycji. Dlaczego zamiast proponowac,atakujesz ... to jest takie polskie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: jak zwykle dyskryminacja ateistów IP: *.nycmny.east.verizon.net 23.08.09, 16:51 ano. jak trwoga to do boga. beda umierac tak jak zyli. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtekviki Umierać po ludzku 17.03.08, 11:48 Zachodzi pytanie czy umierać w samotnosci czy w otoczeniu najbliższych?umieranie w samotności jest przykre a jednoczesnie nie,jeśli umieranie jest świadome,można w modlitwie łączyć się z Bogiem,rozmawiać z Nim,w otoczeniu najbliższych? ,raczej nie,patrzenie na cierpiacych,płaczących ludzi jest smutne,a powinniśmy mieć radość w sercu,bo oto umierający<idzie do domu Ojca,w którym jest mieszkań wiele>,umierać po ludzku?tak powinno być,nie przedłużajmy sztucznie życia(wypadek M.Zientarskiego)ten stosunkowo młody jeszcze człowiek,podtrzymywany jest przy życiu za pomocą aparatury,zwracam sie z grącym apelem do rodziny Marcina,pozwólcie na jego godne odejście.Życie nasze,tu na ziemi jest tymczasowe,w innym świecie nie będzie chorób,cierpienia,śmierci.Nie jestem(świadkiem Jehowy)jestem katolikiem,mocno wierzę,że na tamtym swiecie jest zupełnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
anka1 Re: Umierać po ludzku 17.03.08, 16:37 dobrze, ze GW objela akcja dwa najwazniejsze punkty w zyciu kazdego : narodziny ( Rodzic po ludzku ) i smierc. moze szkoda, ze smierc dopiero teraz, ale lepiej pozno niz wcale. a to temat tabu w naszym coraz bardziej oszalalym na punkcie wiecznej mlodosci, sprawnosci, gladkosci - swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
dalatata Umierać po ludzku 17.03.08, 16:49 ja rowniez mysle ze dobrze ze GW zwraca na to uwage. chce myslec, ze akcja ta nie bedzie trwala okolo tydzien, jak ostatnia akcja o polskich uczelniach. godna smierc to temat zaslugujacy na powazna debate. i bedzie coa bardziej relewantny, jak bedziemy coraz dluzej zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
tatiana99 Re: Umierać z Bogiem i dla Boga 18.03.08, 11:47 Mam złe doświadczenia z księżmi w państwowych szpitalach. Ksiądz rzucał się na kolana na korytarzu i głośno wykrzykiwał modlitwy. W innym szpitalu moja koleżanka czytała "Metodę Silvy", żeby się przygotować do operacji, a ksiądz powiedział jej coś takiego, że się popłakała. Bywają nachalni i bezczelni. Chcą zawładnąć ludźmi w chwili ich słabości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaangazowana umierac po ludzku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.08, 12:33 dlaczego zostalo zlikwidowane dzialajace od 8 lat poyrzebne i dobrze pracujace hospicjum w pruszkowie????to zbrodnia Stalo sie to za przyzwoleniem NFZ i Urzedu Marszalkowskiego.Decyzja krotkowzroczna i glupia.Zrobcie cos!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
laik10 Elsabeth Kubler - Ross 21.03.08, 12:56 Nie rozumie dlaczego nikt nie pisze o tej Pani ,która była pionierką w pracy z ludzmi umierajacymi i tematem dot.smierci. Jej ksiązki niestety w Polsce bodajże 2 pozycje to za mało jednak POLECAM i te - pomagają!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kalin-ka007 Akcja potrzebna 21.03.08, 13:51 Akcja bardzo potrzebna. O ile wszystko będzie tak piękne, jak na papierze. Nie przesadzajmy jednak z tą uporczywą terapią. Moje osobiste doświadczenia mówią co innego. W Polsce udaje się często, że się leczy starszych ludzi! Mam też również nadzieję, że przy okazji tej akcji nie będzie promowana eutanazja. Przyznaję się bez bicia, że o tym pomyśłałam, gdy zobaczyłam tytuł na pierwszej stronie GW. Odpowiedz Link Zgłoś
uljaa przychodzić, być i odchodzić 21.03.08, 14:25 to świadomy cykl nieodłączny, spójny i prawdziwy uczestniczyć w nim - to wyzwanie, życie pytanie jak podołać? na każdym etapie potrzebne są DOBRE wzorce, matryce, ale...najważniejsze - mieć oparcie hm... i tu tkwi - problem Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Re: przychodzić, być i odchodzić 23.03.08, 01:10 Jan Paweł II. Krzewiciel ciemnoty!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 prawa czlowieka umierajacego 23.03.08, 00:47 Bardzo popieram ten dekalog, zwlaszcza p.3 (prawo do informacji o stanie zdrowia) i 4 (zwalczanie bolu). Widze tu jednak sprzecznosc z p.2 (smierc w domu jako regula, inne warianty dopuszczalne w drodze wyjatku). Mysle, ze powstal on dlatego, ze szpitale, w naszych warunkach, nie zawsze zapewniaja nalezyta opieke. Jesli chodzi o mnie, to wolalbym umierac w dobrym szpitalu zapewniajacym opieke paliatywna na wlasciwym poziomie (zapobieganie bolowi zawczasu, a nie w sytuacji, gdy chory wije sie w konwulsjach) niz w domu, gdzie przerazeni bliscy "wydzwanialiby po hospicjach po lekarza i morfine" (to cytat z pamieci ze swiatecznej GW). Zreszta w dyskusji na te tematy przyjmuje sie w domysle, ze owi bliscy maja bezmiar czasu, nigdzie nie pracuja i moga tygodniami siedziec przy lozku chorego. Tak moze i bylo wiek temu, w chlopskim gumnie (gdzie jedno z 10 rodzenstwa moglo nie wyjsc w pole i opiekowac sie niedoleznym starcem) ale teraz warunki spoleczne ulegly ogromnej zmianie. Rozwiazanie problemu widze w poprawie opieki paliatywnej, zintegrowaniu hospicjow ze szpitalami (dlaczego nie sa to oddzialy szpitalne?). Jesli nieuleczalnie zachoruje i strace zdolnosc samodzielnego funkcjonowania, to chcialbym znalezc sie w dobrym szpitalu, w ktorym nie bede cierpial nadaremno, bo odpowiednie srodki usmierzajace bol podana zostana w pore. A bliscy - niech mnie odwiedzaja w miare mozliwosci, niech ze mn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elunia Re: prawa czlowieka umierajacego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 20:00 Drogi Przemku chyba jeszcze jesteś bardzo młody i zajęty dlatego tak teoretyzujesz sobie na temat swojej smierci tak chętnie w szpitalu bo przeciez nikt nie ma czasu żeby się zajmowac odchodzącym... naprawdę chciałbyś być wtedy SAM z obcymi??? Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: prawa czlowieka umierajacego 05.04.08, 20:33 Bardzo sie mylisz co do oceny mojej osoby, ale nie o to tu chodzi - chce rozmawiac nie o osobach ale o problemie. Najwazniejsze jest zlagodzenie cierpienia - w dobrze zorganizowanym szpitalu morfina i inne srodki powinny byc zastosowane bezzwlocznie. W domu, jesli jakims cudem nie ma tam niepracujacego lekarza lub pielegniarki (a skad mialby sia tam wziac - jesli jest czlonkiem rodziny to pracuje, chyba ze jest to osoba wynajeta za ogromne pieniadze na 24h/dobe), kto moze taki srodek podac? Chory bedzie sie miotal z bolu a rodzina bila glowa w sciane z bezsilnosci... Dziekuje bardzo za taka "posluge". Dlatego uwazam, ze to w szpitalu winny byc stworzone odpowiednie warunki - znacznie o to latwiej niz w domu. A rodzinom nikt odwiedzin nie zabrania - sam nieraz opuszczalem szpital po polnocy i nikt mi zlego slowa nie powiedzial. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 prawa czlowieka umierajacego 23.03.08, 00:51 Bardzo popieram ten dekalog, zwlaszcza p.3 (prawo do informacji o stanie zdrowia) i 4 (zwalczanie bolu). Widze tu jednak sprzecznosc z p.2 (smierc w domu jako regula, inne warianty dopuszczalne w drodze wyjatku). Mysle, ze powstal on dlatego, ze szpitale, w naszych warunkach, nie zawsze zapewniaja nalezyta opieke. Jesli chodzi o mnie, to wolalbym umierac w dobrym szpitalu zapewniajacym opieke paliatywna na wlasciwym poziomie (zapobieganie bolowi zawczasu, a nie w sytuacji, gdy chory wije sie w konwulsjach), niz w domu, gdzie przerazeni bliscy "wydzwanialiby po hospicjach po lekarza i morfine" (to cytat z pamieci ze swiatecznej GW). Zreszta w dyskusji na te tematy przyjmuje sie w domysle, ze owi bliscy maja bezmiar czasu, nigdzie nie pracuja i moga tygodniami siedziec przy lozku chorego. Tak moze i bylo wiek temu, w chlopskim gumnie (gdzie jedno z 10 rodzenstwa moglo nie wyjsc w pole i opiekowac sie niedoleznym starcem), ale teraz warunki spoleczne ulegly ogromnej zmianie. Rozwiazanie problemu widze w poprawie opieki paliatywnej, zintegrowaniu hospicjow ze szpitalami (dlaczego nie sa to oddzialy szpitalne?). Jesli nieuleczalnie zachoruje i strace zdolnosc samodzielnego funkcjonowania, to chcialbym znalezc sie w dobrym szpitalu, w ktorym nie bede cierpial nadaremno, bo odpowiednie srodki usmierzajace bol podana zostana w pore. A bliscy - niech mnie odwiedzaja w miare mozliwosci, niech ze mna szczerze rozmawiaja, ale nie kosztem ich wlasnych dzieci i obowiazkow. Kocham ich i nie chce, abym byl przyczyna ich klopotow rodzinnych czy komplikacji w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Wale na każdego boga musztardą kocią!!!!!!!!!!!! 23.03.08, 00:57 Os Porci tego gościa powinien być w pustym korycie. Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Jan PawełII ściskał dłoń Pinochetowi !!! 23.03.08, 01:13 Za tych co wypadli z samolotu lub helikoptera do morza. Oczywiście niechcący. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 polozyli, byk rowno wystygla... 24.03.08, 12:22 Historie te spisal jakis etnograf, ze sto lat temu. Dedykuje ja tym, ktorzy tak sie zachwycaja stosunkiem ludnosci wiejskiej do smierci. Otoz etnograf odwiedzil chlopska chate i zauwazyl lezaca na zimnym klepisku schorowana staruszke. Dlaczego tu lezycie, a nie w poscieli? - zapytal. Polozyli, byk rowno wystygla - odrzekla na to babcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pielęgniarka Umierać po ludzku IP: *.lublin.mm.pl 21.04.08, 00:11 Dzięki Bogu, za tą akcję, za zwrócenie uwagi na problem. Pracuję od 14 lat. Przez 4 na Oddziale Intensywnej Opieki Kardiologicznej i nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego ludzie muszą umierać w samotności, wśród rurek, kabelków...szczególnie gdy z domów byli przywożeni 90 letni staruszkowie. Napawało mnie to zawsze przerażeniem szczególnie, że przed oczami miałam moja pierwszą pacjentkę. Chodziłam do niej do domu i opiekowałam się nią nocami. Byłam z nią sama (córka nie mogła)ale uważam, że miała piękną śmierć.Klęczałam przy jej łóżku, modliłam się, czytałam jej psalmy (gdy była zdrowsza często to robiła), trzymałam za rękę i towarzyszyłam w agonii. Gdy zmarła to zanim przyjechała rodzina powoli ja umyłam i przebrałam. To był środek nocy. po przyjeździe najbliższej rodziny czuwałyśmy przy Niej do świtu... teraz gdy zdarza się, że chodzę do pacjentów do domu (opieka długoterminowa)rzadko zdarza się, że rodzina decyduje sie na pozostawienie chorego w domu... ludzie boją się śmierci...chcą by ich 90 letni rodzice jeszcze żyli...dużo zależy też od lekarzy pierwszego kontaktu- jeśli są w stanie wytłumaczyć rodzinie, że przedłużanie życia tylko przedłuży agonie i przysporzy cierpienia... Dziękuję wszystkim za tą akcje i nagłośnienie problemu. Ludzie ! zastanówcie się w jaki sposób Wy chcielibyście odejść z tego świata...i tak traktujcie swoich najbliższych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Umierać po ludzku IP: 195.117.116.* 12.05.08, 11:31 Przeczytałam Pani wypowiedż na temat opieki nad osobą chorą,nieuleczalną.Samotnie opiekuję się nieuleczalnie chorą mamą.Tak bardzo nie chciałam ją nigdzie oddać.Rozpaczliwie szukałam pomocy:u lekarzy z Przychodni,od Hospicjum domowego.Niestety, to nie zdało egzaminu.Mama ma duzą demencję starczą oraz chorobę nowotworową.Ciąglę krzyczy i narzeka że ją boli.Lekarze stwierdzili że jest to ból przeszłościowy.O plastry musiałam prosić.Zresztą też nie bardzo pomagały.Czuję się bardzo bezradna.Do tego mama ma trudny charakter-tak naprawdę nie wiem kiedy ją boli a kiedy wymusza lekarstwo na to aby czuć się jak 20 lat temu.W tej chwili umieściłam ją prywatnie w Ośrodku Leczniczo-Zdrowotnym.Opiekę ma dobrą ale ciąglę narzeka na ból.Jestem tam często.Czuję się z tym fatalnie. Jestem zagubiona w tym świecie bólu i nie wiem gdzie szukać pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Umierać po ludzku IP: 212.160.111.* 12.05.08, 14:13 Spróbuj równolegle placebo- podawaj pigułki, płyny ,które nazwiesz przeciwbólowymi ,obserwuj czy Mamę nie uspokoi- może rozpoznasz na ile jest to zależność psychiczna. Niestety ból działa destrukcyjnie ,niszczy ,nie można się do niego przyzwyczaić, powtarzający prowadzi do przeczulicy ,są jednak endorfiny wewnętrzne substancje przeciwbólowe ,których wydzielanie można wzmóc. Stany nowotworowe musisz prowadzić na środkach przeciwbólowych ale one odbiorą świadomość i w końcu zabiorą chorą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marlena Re: Umierać po ludzku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.08, 21:18 Ktos juz to napisal- sprobuj fortelu-podaj np cos z witamin mowiac ze jest to swietny nowoczesny srodek przeciwbolowy,ale moze sie okazac ze Mama naprawde czuje bol -pamietaj ze prog bolu spada,to co nas nie boli -chorego czlowieka boli bardzo-podaje Ci mojego maila - mozesz pisac walczylam 4 lata o Mame-czerwonalena@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monkey jack Umierać po ludzku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.08, 15:30 Witam. Zastanawiające dla czego próbuje się stworzyć recepty i przepisy na "ładne umieranie", próbuje się pochwycić coś czego nie da się z wyrachowaniem wykonać. Mam wrażenie, że unika się tematu "jak żyć", zastępując go "jak umrzeć". To również smutne, bo nikt nie myśli o osobach, które właśnie borykają się z nowotworem i "walczą", a jedyne o czym mogą sobie poczytać - jak "dobrze umrzeć", czy co powiedzieć bliskim, jak się zachować, żeby było "jak należy". Rozmumiem, że macie taką "modę", ale pomyślcie o tych, którym nie jest łatwo, którzy mogą jednak przeżyć chorobę, ale i im przyda się jakieś wsparcie. Umierania nie da się ujarzmić opisem. Ani śmierci oswoić. Odpowiedz Link Zgłoś