Dodaj do ulubionych

Smierc meza

08.10.22, 23:01
 Niedawno pochowałam męża miał 38 lat i chociaż chorował nie myśleliśmy że skończy to się śmiercią....zostałam sam z dziećmi i staram się być zajęta wszystkim byle nie myślec  o tęsknocie, ale dopada mnie w najmniej oczekiwanym momencie, rozklejam się i staram staram się trzymać dla dzieciaków chodź sami nie dowierzają tak jak ja że taty już nie ma☹️.Chętnie pogadam .....
Obserwuj wątek
    • gb33 Re: Smierc meza 03.01.23, 23:41
      W tym miesiącu przypada pierwsza rocznica śmierci mojego narzeczonego. Zmarł nagle, miał 33 lata, mam 5 letnia córka. Często wspomina o tacie i mówi że za Nim tęskni. Nie ma dnia żebym o Nim nie myślała. Jest tęsknota, ból, żal. Wszystkie emocje się mieszają i wracają jak bumerang. Rozumiem przez co przechodzisz.
    • student.99 Re: Smierc meza 15.01.23, 17:20
      Jestem studentką psychologii i w ramach swojej pracy magisterskiej pochylam się nad zagadnieniem żałoby. Przez internet spotykam się z osobami w wieku od 20 do 40 lat, które w okresie od 2 do 12 miesięcy wcześniej straciły bliską osobę. Gdyby ktoś z Państwa chciał porozmawiać ze mną o swoim doświadczeniu, można zostawić do siebie kontakt w tym formularzu: docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSckkeFora7Eq_jLQdzM6yodeDF3zzHZFW_EYlB0i7wdwbzVwQ/viewform?usp=sf_link
    • paulinecka_2802 Re: Smierc meza 28.11.24, 08:27
      Witajcie Kochani! Jestem nową forumowiczką, szukałam tego typu grupy ponieważ zależy mi by nawiązać kontakt i podzielić się oraz ofiarować wzajemne wsparcie z osobami które doświadczyły bolesnej straty ukochanej osoby. Minął ponad miesiąc odkąd zmarł tragicznie mężczyzna mojego życia, moja największa miłość, moje światło, mój sens. Odejście było niespodziewane. Mój ukochany miał poważny wypadek i walczył dzielnie na OIOMie ale niestety po 2 tygodniach pobytu w szpitalu odszeł na zawsze 😭 ból jaki przeżywam teraz jest nie do opisania, minął miesiąc a ja cierpię nawet bardziej. Wszędzie widzę jego, nic mnie nie cieszy, pomimo sukcesów zawodowych każda sekunda i minuta bez niego to krwawiąca nie zniesienia rana. Nie umiem sobie poradzić z tym bólem. Nic nie pomaga.. rozmowy, wyjścia, spacery. Czuje że wegetuje. Nic ani nikt nie ma znaczenia. Próbuję siebie oszukiwać, jakoś to zracjonalizować ale.. emocjonalnie nie umiem tego udźwignąć. Mieliśmy bardzo bliską więź duchową jaka zdarza się raz w życiu.. dlatego cierpienie emocjonalne jest nie do opisania. Dziękuję za wszystkie wiadomości i słowa wsparcia. Proszę podzielcie się jak sobie radzicie lub radziliście. Ściskam
      • chocolate_dog123 Re: Smierc meza 28.11.24, 10:20
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,177398250,177398250,Zony_partnerki_alkoholikow_jak_zyc_.html?s=1#p178241182C
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,177398250,177398250,Zony_partnerki_alkoholikow_jak_zyc_.html?s=1#p178261014

        Z twoich postów wynika, że on średnio co miesiąc umiera. To tak jak ja 👍 otaczajmy się wspaniałymi ludźmi, którzy nam krzywdy nie zrobią, c'nie? 👍
      • magda_w_h Re: Smierc meza 11.02.25, 21:52
        Ja straciłam męża 18 grudnia 2024 , przebywał niespełna tydzień w szpitalu. Zostałam sama z trójka dzieci. Mija prawie 2 miesiące a ja dopiero zrozumiałam co się wydarzyło. Jest potwornie , cały czas przychodzą wspomnienia z całego życia ( byliśmy razem 23 lata)łzy same spływają. Dochodzi informacja że były to najwspanialsze chwile, które już nie wrócą.
        Czekamy z dziećmi na psychologa bo wiem że przed nami długa droga… funkcjonujemy normalnie , ale jest ciężko i wiem że przed nami będą jeszcze cięższe chwile..ta pustka , ten ból …

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka