Dodaj do ulubionych

I ja dołączam do nagle opuszczonych

12.10.21, 14:10
Witajcie, wcześniej nigdy nie myślałem że będę pisał w takim wątku, niestety po ostatnich , tragicznych wydarzeniach, odczuwam potrzebę znalezienia takiego forum i ludzi , którzy są w podobnej sytuacji. Jak radzicie sobie w takiej sytuacji? Co robicie by o tym nie myśleć? Korzystacie z pomocy jakiś specjalistów?
Obserwuj wątek
    • ja3365 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 14.01.22, 18:29
      Witaj.
      Chyba jak większość z nas... takiego miejsca szuka się po stracie Najbliższych.
      O tym nie da się nie myśleć. Ja myślę ciągle, pomimo przeżytej straty w 2020r.
      Wobec tego zaprojektowałam portal www.foreveralive.pl - dla Osób pogrążonych w żałobie.
      Jeśli zechcesz, dołącz do nas! Zarejestruj się na stronie, gdzie utworzono grupy wsparcia.
      Można w nich dodawać posty, szukać rozwiązań u innych, dzielić się dobrą radą, ciepłym słowem, dodawać komentarze i wysyłać wiadomości pomiędzy Użytkownikami.
      Mam nadzieję, że wspólnie stworzymy miejsce, gdzie nasz ból będzie mniej dotkliwy.
      Pozdrawiam,
      MM
    • lesny11 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 06.02.22, 23:26
      hej, ja też nie spodziewałem się wdowieństwa w wieku 49 lat, zona odeszła miesiąc temu.Trzymam się ale jak widzę małżeństwa w moim wieku w sklepie czy na ulicy serce wyje , wspomnienia wracają ....dzieci już duże ale też potrzebowały by mamy jako przyjaciółki, powierniczki czy doradcy, nie korzystam ze specjalistów , chętnie pogadałbym natomiast z kimś w podobnej sytuacji.
      • lutka-22 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 13.02.22, 17:07
        Ja też straciłam moją podpore życiową, a jednoczesnie wielką miłość. Minely 2 miesiace , a ja wciąż mam doła. I chyba jestem w jeszcze gorszej sytuacji niż Ty.. Nie mogę ujawniać smutku , bo był to związek nieformalny ( oboje nie chcieliśmy aby to wyszlo na jaw) Wiem ze takim ludziom sie nie współczuje. Są amoralni. Ale ja dlugo opieralam się jednak uczucie bylo tak silne , ze nie dałam rady. Cierpię bardzo. Serio bardzo codziennie płacze i się modlę. Blagam zeby wrócił do.mnie chociaż we śnie, ale niestety nawet mi się nie sni.
        • vega2021 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 17.02.22, 22:33
          Nie mogę zrozumieć jakim prawem ktoś ma osądzać co jest moralne a co nie. Jesteśmy tylko ludźmi i jako ludzie doświadczamy różnych uczuć, w tym tzw. uczuć wyższych - miłości, szacunku, przywiązania. Jako społeczeństwo jesteśmy wciśnięci w rozmaite struktury społeczne, normy etyczne itd, ale uczucia nie poddają się żadnym ograniczeniom i nieważne, czy mówimy o związkach formalnych czy nieformalnych. Czytam wpisy na tym forum, bo mija już czwarty miesiąc jak straciłam najbliższą mi osobę - ukochanego męża i zarazem najlepszego przyjaciela. Rozumiem więc Twój ból i bardzo Ci współczuję. Sama codziennie płaczę i rozpaczam tak bardzo, że zaczęłam podupadać na zdrowiu, ale nie umiem przestać mimo "dobrych rad" jakimi jestem zasypywana. Mam wrażenie, że tak już będzie zawsze. Pozdrawiam serdecznie.
        • bruner4 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 06.03.22, 21:02
          lutka-22 napisała:

          > Ja też straciłam moją podpore życiową, a jednoczesnie wielką miłość. Minely 2 m
          > iesiace , a ja wciąż mam doła. I chyba jestem w jeszcze gorszej sytuacji niż Ty
          > .. Nie mogę ujawniać smutku , bo był to związek nieformalny ( oboje nie chcieli
          > śmy aby to wyszlo na jaw) Wiem ze takim ludziom sie nie współczuje. Są amoralni
          > . Ale ja dlugo opieralam się jednak uczucie bylo tak silne , ze nie dałam rady.
          > Cierpię bardzo. Serio bardzo codziennie płacze i się modlę. Blagam zeby wrócił
          > do.mnie chociaż we śnie, ale niestety nawet mi się nie sni.

          Co Ty wypisujesz- że takim ludziom się nie współczuje, takiej kołtunerii jeszcze u nas nie ma (na szczęście). I my byliśmy w związku nieformalnym , wiele lat. Ja korzystam z pomocy psychiatry- dostaje leki antydepresyjne i nasenne- pozwalają mi normalnie zasypiać. Myślę że najlepszym lekarstwem jest znalezienie kogoś, kto mógłby nam bliska osobę zastąpić, niestety, próby nawiązania takiej relacji nie udają się, bo druga strona orientuje się w pewnym momencie że dalej jestem emocjonalnie blisko z moją byłą partnerką, która odeszła. Chyba potrzeba więcej czasu, u mnie to zaledwie kilka miesięcy.
      • ewal69 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 18.02.22, 08:53
        Ja też w wieku 52 lat zostałam wdową (pod koniec zeszłego roku). Mąż umarł w ciągu niespełna 2 tygodni (cowid). Też czuję to co Ty - też nie mogę spokojnie spoglądać na pary w rówieśniczym wieku i starsze...bo TO już w powyższym układzie się nie zdarzy:( Teraz pozostało rozdarte serce, mnóstwo wspomnień i radzenie sobie na co dzień z męskimi pracami, bo zostałam teraz sama ( córka z zięciem mieszkają na drugim końcu Polski). Np. dzisiaj skończyła mi się rano butla z gazem - muszę poprosić jakiegoś sąsiada, żeby mi ją wymienił. Męża już NIE MA, a to była "lokomotywa" naszej rodziny. Razem z córką bardzo nam go brakuje...Zachorowaliśmy z mężem jeden po drugim, ale to jego Pan Bóg zabrał..., mógł mnie bo on w mojej sytuacji na pewno lepiej by sobie poradził...Na tym forum widać jaka jest przytłaczająca ilość Pań w tej trudnej sytuacji w porównaniu do Panów...Też chętnie bym z kimś o tym porozmawiała.Pozdrawiam. Ewa
        • malwa200 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 06.03.22, 20:21
          I ja dołączam do Was. Zmarła moja Kochan Ciocia-siostra mojej Mamy. Była bardzo biedna, żyła samotnie w skromniutkim mieszkanku, które było bardzo zaniedbane. I my-jej rodzina też często zapominaliśmy o Niej w pogoni za codziennymi problemami. Wczoraj znaleziono ją w pokoju martwą, leżała na ziemi. Nie mogła nawet wezwać pomocy przez telefon bo był popsuty. Teraz mam wyrzuty sumienia, że za mało dbaliśmy o Nią. a to był Wspaniały Człowiek, bardzo dobry. Cięż
          ko mi jak nie wiem co
      • zostalomniepol Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 10.05.22, 08:25
        Witaj. Pewnie jesteśmy w bardzo podobnym wieku.

        Ja też zły jestem na Los. W moje i mojej ukochanej partnerki 49. urodziny mieliśmy już na co dzień być razem, mieszkać razem, wspólnie stawiać czoła problemom.

        Zostałem sam...

        I sam teraz widzę pięknie ukwiecone drzewa wiosną. I sam wdycham ich zapach. Nie mając się nim z kim podzielić. To niesprawiedliwe...

        Pozdrawiam,
        Jacek z Łodzi, prowler_pl@yahoo.com


    • marta5555 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 03.04.22, 02:20
      Cześć, mam 36 lat i dwa miesiące temu nagle straciłam męża. Moje życie wywróciło się do góry nogami, moje poczucie bezpieczeństwa legło w gruzach. Wiem, że muszę żyć dalej, ale staram się nic na siłę nie robić. Nadal wiszą rzeczy męża w szafie, jakoś tak lepiej mi jak tam są. Nadal stoją w łazience jego kosmetyki. Ba! Nawet ich używam. Przed zaśnięciem zawsze mówię mu dobranoc i że go kocham. Moja rodzina twierdzi, że powinna posprzątać rzeczy męża, że za długo już leżą. Ja jednak uważam, że skoro mi to nie przeszkadza i ja czuję się z tym komfortowo, to nie będę robiła niczego wbrew mojej woli. Mam ochotę popłakać to biorę poduszkę i to robię. Mam ochotę obejrzeć komedie i się pośmiać, to też to robię. Nie patrzę na to co wypada, a co nie. Mam potrzebę ubierania się na czarno to chodzę ubrana na czarno, a jak miałam ochotę założyć do pracy biało-rozową koszule, to też to zrobiłam. Sądzę, że radzenie sobie z żałobą jest bardzo indywidualne i w tym zakresie nie powinniśmy słuchać innych, a swojego wnętrza. Mąż zmarł 1 lutego, chwilę później wybuchła wojna w Ukrainie, rzuciłam się w wir pomagania uchodźcom wojennym. To mi też pomogło, po pierwsze zajęło głowę, po drugie kiedy rozmawiałam z tymi ludzi i wysłuchiwałam ich historii, to wiedziałam, że ze swoim dramatem nie jestem sama. Że wokół mnie jest masa ludzkich nieszczęść i trzeba przeć do przodu.
        • adrianna2022 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 06.05.22, 20:57
          Cześć wam. Specjalnie założyłam konto aby odpowiedzieć.
          Jeśli nie ma destrukcyjnych zachowań to nie powinno się zmuszać czy do sprzątania ubrań. Dwa miesiące to bardzo krótko, ktokolwiek by czegoś nie mówił.
          Straciłam w zeszłym roku w przeciągu kilku dni 2 osoby (covid). Co tu mówić, minęło mnóstwo czasu a ich nadal brak i zawsze tak będzie. Taka jest kolej rzeczy, ale to dużo za wcześnie i stanowczo zbyt nagle (na liczniku mam '3').
          Chyba w zamian za to, ciągle mi się śnią. Albo miło albo nie, ale bezustannie co kilka tygodni.
          • patka941122 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 07.06.22, 18:46
            Witam jestem tu nowa..
            Moj partner z którym byłam prawie 12 lat odszedł nagle w tragicznym wypadku 2.06.2022 którego byłam świadkiem a kilka minut wcześniej ja stałam w tym miejscu w którym on zginal
            Nie wiem jak przeżyłam ostatnie 5 dni. Nie jem Nie śpię. Najgorsze jest chyba to że wszyscy mnie pilnują stoją nademna ale nie potrafią mnie zrozumieć. Wiem że to naprawdę krotki okres i wiem że będzie bolało. Najgorzej jest chyba wieczorami kiedy czekam na telefon od niego że wraca z pracy. Mieliśmy wspólną pasję a teraz co ja mam zrobić Nie potrafię rozmawiać z rodziną bo to boli jeszcze bardziej. Mam przeczucie że nie ma sensu żyć tu bez niego. W ciągu ostatnich kilku lat straciłam już tak wiele że nie wiem czy potrafi więcej wytrzymac
              • dora136 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 04.07.22, 12:50
                A ja straciłam mamę 5 miesięcy temu i jest gorzej...myślę że ona jest w swoim domku ..nawet nie jestem w stanie tam pojechać... wszystko stoi zaniedbane. Opłaty rosną długi ..mama miała tel telewizor.. robią się zaległości...nie jestem w stanie tego zamknąć ..coś robię ale mam doła że ona o wszystko dbała kupowała a ja wyrzucę jej rzeczy ..ruszę to co dotykała jej ręka...jak? Jak to zrobić...
                • dora136 Re: I ja dołączam do nagle opuszczonych 04.07.22, 12:55
                  I jeszcze rosną wyrzuty sumienia..że mogłam ja uratować odwiedzic w szpitalu mimo covidu...nie pojechałam do niej przez ostatnie 2 tyg...bo w domu a to a tamto ..a wiedziałam że źle się czuje ..nie wiem kocham ją ponad życie...czemu byłam taka urna.. wcześniej dzwoniłam co chwilę a na koniec..nie zadzwoniłam tylko smsa rano napisałam i dopiero po 14 ,zaniepokoiłam się że nie odpowiada...i było już źle.. próbowałam się dodzwonić do szpitala oczywiście nikt nie odbierał...a jak odebrał to była w agonii... A dzień wcześniej była radosna i rozmawiałam z nią...i myślałam S będzie dobrze...nie mogę sobie wybaczyć

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka