Dodaj do ulubionych

Kary nie działają

14.09.09, 09:10
kary działają. Trzeba tylko powiedzieć dziecku za co zostało ukarane
Obserwuj wątek
    • zonka77 nie podoba mi się artykuł 15.09.09, 08:51
      Oczywiście że kary działają i muszą być stosowane. Dziecko TRZEBA dyscyplinować.
      I dziecko powinno być posłuszne rodzicom. Cała sztuka w tym żeby złamać wolę ale
      nie ducha. Wychować dziecko w posłuszeństwie ale z wielką miłością.
      Generalnie - art. płytki i odstający od rzeczywistości. Moim zdaniem zlepek
      banałów i bzdur.
      • morekac Re: nie podoba mi się artykuł 15.09.09, 10:04
        Cała sztuka w tym żeby złamać wolę al
        > e
        > nie ducha.

        Czym różni się złamanie woli od złamania ducha?
        • verdana Re: nie podoba mi się artykuł 15.09.09, 14:08
          Semantyką. A gdyby się nawet czymś rózniło, to dziekuje za
          wychowanie polegajace na zlamaniu woli...
          • zonka77 Re: nie podoba mi się artykuł 16.09.09, 17:51
            a ja nie dziękuję. Dziecko ma się podporządkować mojej woli do pewnego wieku ale
            trzeba to robić tak aby dziecko nie straciło swojego charakteru i ducha.
            Niepotrzebnie może tak to określiłam, to cytat z mojej ulubionej książki o
            wychowaniu. Książka pewnie by się wam nie spodobała ponieważ jej autorem jest
            wierzący człowiek który mocno sięga do Biblii i na niej opiera swoje zasady.

            Przykład podam: Moje dziecko jest uparte. Nie mogę pozwolić aby 8 latka stawiała
            na swoim za wszelką cenę i wbrew mnie czy mężowi. Ale upartość i konsekwencja
            mogą być wspaniałymi cechami charakteru więc trzeba pozwolić dziecku aby
            wykorzystało te cechy w dobrym kierunku.
            Ogólnie myślę że dobre wychowanie dziecka z silnym charakterem, upartego i o
            cechach przywódczych jest cholernie trudną sprawą.

            Niekaranie i niedyscyplinowanie dziecka to ślepa uliczka. Zwłaszcza w przypadku
            młodszych dzieci.
            • zonka77 Re: nie podoba mi się artykuł 16.09.09, 18:06
              polecam książkę "uparte dziecko" (The strong-Willed Child) Jamesa Dobsona
      • janonet4 Re: nie podoba mi się artykuł 17.09.09, 10:43
        dzieci nie wolna karać tylko wysyłac do obozu pracy-niech zyje stalin
      • ideefiks Re: nie podoba mi się artykuł 29.10.09, 15:35
        zonka77 napisała:

        > Oczywiście że kary działają i muszą być stosowane. Dziecko TRZEBA
        dyscyplinować

        To budujące, że tak otwarcie potrafisz przyznać, że kompletnie nie
        zrozumiałaś tekstu, który właśnie przeczytałaś. :)
    • sun_of_the_beach Kary nie działają 15.09.09, 09:28
      Znowu wrzask i panika w szeregach rodziców, ktorym nie chce się popracowa nad sobą, a chcieliby miec dzieci, którym nie trzeba poświęcac za dużo uwagi. Panie powyżej najprawdopodobniej przeczytały sam tytuł artykułu i Już lament, bo ktoś próbuje im zabrac jedyną dostępną dla nich "metodę wychowawczą".
      • verdana Re: Kary nie działają 15.09.09, 09:35
        Panie piszace artykuł obracaja się w bardzo waskich kręgach "kary".
        Zakaza robienia czegos tez jest karą. Przerwanie niepożądanego
        działania. Odebranie rzeczy, ktora dziecku nie wolno się bawić.
        Wyniesienie dziecka z pokoju. Powiedzenie "Nie podoba mi sie, jak to
        robisz". To wszystko SĄ kary. Ciekawe, jak bez nich wychować
        dziecko.
        • sun_of_the_beach Re: Kary nie działają 15.09.09, 09:38
          A nie przychodzi ci do głowy, że to ty Obracasz się" w zbyt szerokim kręgu kary? Nawiązując do dyskusji z innego wątku - jest zdecydowana różnica między karą a konsekwencją - trudno jednak dyskutowac z osobami, które różnicy tej nie dostrzegają i nie zamierzają poszerzyc swojej wiedzy w tym zakresie.
          • verdana Re: Kary nie działają 15.09.09, 09:47
            Cóż, najłatwiej powiedzieć "ja nie stosuję kar, bo to co robie, nie
            jest karą". Tymczasem w rozumieniu dziecka jest. Dziecko nie wdaje
            się w spory definicyjne, tylko czuje się zmartwione i ukarane,
            chocby rodzice twierdzili, ze to nie kara , a "konsekwencja".
            Konsekwencje bywaja jedną z najbardziej dotkliwych kar. Zniszczyłeś
            misia - cóż, nie masz misia, trudno. Że misia kochałeś? Wiem, ale co
            poradze, takim zniszczonym sie juz nie będziesz bawił. Kary nie ma,
            jest konsekwencja.
            No, ale rodzice maja za to dobre samopoczucie -dziecko jest
            nieszczęśliwe - ale oni żadnej kary nie dali. Zgodnie z zasadami.
            • asia.sthm Re: Kary nie działają 15.09.09, 09:56
              Verdano, upierasz sie zupelnie groteskowo przy absolutnym uznaniu kardej
              konsekwencji za kare. Niech ci bedzie.
              Poczatek calej tej dyskusji rosplunal nam sie juz przy twojej lodowce :)
              Przypominam, ze chodzilo o dociekanie niektorych tu, zrozpaczonych brakiem
              skutecznych metod mam, jak i czym karac maluchy. Ilosc tych watkow tak jakby
              stopniowo wzrastala, albo ja juz je na czerwono widze i mnie wzdryga. Nie tylko
              mnie.
            • sun_of_the_beach Re: Kary nie działają 15.09.09, 09:59
              Czyli co? Trzeba dziecku da w dupę/posadzic na karnego jeżyka (niepotrzebne skreślic) i kupic nowego misia.
              No dobra - jak już nie możesz życ bez słowa "kara": konsekwencja to kara, którą człowiek wymierza sam sobie. Lepiej?
        • asia.sthm Re: Kary nie działają 15.09.09, 09:42
          Nie panie, lecz jedna pani: Justyna Dabrowska, moim zdaniem wybitna specjalistka
          od trafnego formulowania tych trudnych zagadnien.
          Ideal wprost ;)
        • leewek Re: Kary nie działają 15.09.09, 11:38
          Absolutnie nie zgadzam się z Tobą - Verdana. "Przerwanie niepożądanego
          działania. Odebranie rzeczy, która dziecku nie wolno się bawić" NIE JEST KARĄ!
          To są właśnie działania wychowawcze. Natomiast wyniesienie dziecka z pokoju
          może już jakimś rodzajem kary, wszystko zależy od tego w jaki sposób to zrobimy,
          w jakich okolicznościach i co dziecko przy tym usłyszy. Powiedzenie "Nie podoba
          mi się, jak to robisz" NIE JEST KARĄ! Jest komunikatem! Bardzo ważnym! Kara to
          moim zdaniem sprawienie dziecku przykrości/bólu, sprawienie żeby się poczuło
          źle, rodzaj "odwetu" w zamian za to co zrobiło, żeby skojarzyło ta przykrość ze
          swoim działaniem. Czyli próba uwarunkowania dziecka..
        • insula.incognita Re: Kary nie działają 16.09.09, 20:41
          verdana napisała:

          > Panie piszace artykuł obracaja się w bardzo waskich kręgach "kary".
          > Zakaza robienia czegos tez jest karą. Przerwanie niepożądanego
          > działania. Odebranie rzeczy, ktora dziecku nie wolno się bawić.
          > Wyniesienie dziecka z pokoju. Powiedzenie "Nie podoba mi sie, jak to
          > robisz". To wszystko SĄ kary. Ciekawe, jak bez nich wychować
          > dziecko.

          Sorki, ale to są brednie czystej wody. Może warto jednak sprecyzować czym jest KARA? Bo przerwanie działania niepożądanego - to nie jest kara. Karą jest SPOSÓB w jaki sie przerwie to niepożądane działanie.
          Można zawsze skierować uwagę dziecka na inna rzecz i inne dzialanie, niz to, które uważamy za niepożądane.
          Ale tłumacząc ze spokojem. Że np garnków nie trzeba tłuc jeden o drugi, bo obije się emalia, czyli garnek zostanie zniszczony, czyli trzeba bedzie kupić nowy, czyli beda wydatki itd itp. Mozna też powiedzieć,(potwierdzając własnym przykładem), że nie przechodzi się przez ulice na czerwonym swietle, bo może cię potrącić samochód ( a nie dlatego, ze straznik wlepi mandat). Mozna też powiedzieć i wytłumaczyć, że z psem trzeba wyjść na spacer, tak jak dziecko chce siusiu to idzie do ubikacji, w iinnym przypadku jest too znęcanie się - nie wyjscie z psem na spacer, czy zakazanie dziecku korzystania z ubikacji itd itp. TO NIE SĄ KARY. To nauka zycia.
          Pod warunkiem wszakże, że nie walimy dziecka patelnia w łeb za tłuczenie garnków, nie zakazujemy mu korzystania z ubikacji- kiedy ma potrzebę, i nie przechodzimy SAMI na czerwonym świele z hasłem na ustach "że tak nie wolno" i jak dziecko zrobi to samo - to je "po-rodzicielsku" i sprawiedliwie skarcimy - czyli pasem w poprzek, albo zakaz na tydzień tv, kompa, słodyczy czy kolegów. Tak?
          Czujesz różnicę w ogóle?
    • iva2 Kary nie działają 15.09.09, 11:30
      poczekajmy na ciąg dalszy artykułu... tu mamy tylko czego robić nie wolno. Ja
      bardzo chcę się dowiedzieć, co robić wolno, by dziecko nauczyło się
      przestrzegania norm i zasad społecznych.
    • alabama8 Re: Kary nie działają 15.09.09, 12:58
      Nie ma jednej recepty na wychowanie dzieci. Każde z nich jest inne.
      Sama nie stosowałam do tej pory kar (młodziak ma 6,5 l.) chyba
      głównie z tego powodu że dziecko nie broi, nie urządza histerii, ma
      tyle rozsądku żeby zrozumieć - np. najpierw zakupy, jak się uwiniemy
      migiem to potem lecimy na spacer. Ale zdaję sobie sprawę, że równie
      dobrze mogłam trafić na złośliwe i uparte "diablisko". Akurat
      trafiłam na kombinację genów którą jestem w stanie znieść (bez kar).
      Ale nigdy! nigdy nie śmiałabym pouczać rodziców dzieci, które
      sprawiają kłopoty. Owszem, można podpowiadać, rzucać pomysły, ale
      nie pouczać. Tak naprawdę mamy niewielki wpływ na to jakie będą
      nasze dzieci, to zależy od kombinacji genów, od tego które to
      dziecko w rodzinie, na jakim etapie życia rodziców się pojawiło
      (stabilny, nie stabilny).
      Chyba najważniejsze żeby dziecku oddać całe swoje serce, połowę
      wolnego czasu i mnóstwo cierpliwości.
      • pam_71 Re: Kary nie działają 15.09.09, 13:42
        Tak naprawdę mamy niewielki wpływ na to jakie będą
        nasze dzieci, to zależy od kombinacji genów,


        Oj .. bałabym się wysuwać tak daleko idące wnioski ;-) Geny, charakter i owszem
        maja znaczenie - ale środowisko w którym dorasta, wychowanie chyba "ważą" więcej
        ;-) Gdybyśmy byli tylko naznaczeni genami co z rodzinami adopcyjnymi ? Skażemy
        ich wysiłki wychowawcze z góry na niepowodzenie,bo biologiczni rodzice byli z
        "marginesu" .... :-o
        • lisdene Re: Kary nie działają 15.09.09, 14:02
          Dla mnie bezstresowe wychowanie dziecka to nieporozumienie.
          Wyciąganie konsekwencji wynikających z zachowania dziecka to
          podstawa.
          • fogito Re:lisdene 15.09.09, 14:45
            Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychownie, bo wychowanie
            zawsze niesie ze sobą jakąś dawke stresu. Nawet jeśli będzie się ono
            odbywało bez kar cielesnych i duchowych.
            • lisdene Re:lisdene do forgito 15.09.09, 21:59
              Istnieje jednak coś takiego jak bezstresowe wychowanie. Dla mnie to
              jest brak wyznaczonych granic, nieponoszenie konsekwencji za czyny.



              fogito napisała:

              > Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychownie, bo wychowanie
              > zawsze niesie ze sobą jakąś dawke stresu. Nawet jeśli będzie się
              ono
              > odbywało bez kar cielesnych i duchowych.
              • sun_of_the_beach Re:lisdene do forgito 15.09.09, 22:32
                lisdene napisała:

                > Istnieje jednak coś takiego jak bezstresowe wychowanie. Dla mnie to
                > jest brak wyznaczonych granic, nieponoszenie konsekwencji za czyny.
                >
                >
                A dla mnie to, co piszesz, to brak wychowania. Wychowanie bez stresowe to np nie wzbudzanie w dziecku poczucia winy, nie karanie go w sensie, w jakim mówi o tym autorka artykułu - tj sprawianie przykrości, bólu, zawstydzanie, deprywacja potrzeb...
                • verdana Re:lisdene do forgito 16.09.09, 13:22
                  Cóż, dziecko wyrwało misia siostrze iswiadomie go zepsulo. Siostra
                  placze.
                  A zadaniem rodzica jest "nie wywolać poczucia winy". Niech wie, ze
                  niezaleznie co się zrobi, najwazniejsze to nie czuc się winnym i nie
                  mieć wyrzutów sumienia. I nie zawstydzic go - niech wie, ze nie
                  istnieje taki czyn, za ktory nalezy się wstydzic.
                  Czy o to Ci chodzi - aby niezaleznie od tego co zrobilo, dziecko nie
                  czulo się winne?
                  To ja dziękuje za tak wychowane spoleczeństwo.
                  • sun_of_the_beach Re:lisdene do forgito 16.09.09, 13:58
                    Taaa jaaasneee, dziecko to zrobiło celowo, świadomie, z pełną premedytacją... Cóż widac tak je wychowałaś. Widocznie na własnej skórze doświadczyło, w jaki sposób można komyś wyrządzic jak najdotkliwszą przykrośc...
                    • verdana Re:lisdene do forgito 16.09.09, 14:59
                      Czy Ty widziałas kiedys dziecko? Zaczynam miec watpliwości.
                      Bo Ty dzieci kompletnie nie szanujesz i w tym problem. Uwazasz je za
                      głupie, bezwolne roboty, ktorymi mozna sterować, ale ktore nie mysla
                      nawet na tyle, by moc cos zrobic swiadomie i z premedytacją. Bo sa
                      na to za głupie, ot , takie bezmyslne istoty, od ktorych nie dasię
                      niczego wymagac i ktore za nic nie odpowiadaja.
                      To dopiero jest problem dla dziecka - byc tak traktowanym...
                      Oczywiscie, ze dzieci swietnie potrafia zrobic innym świadoma
                      przykrość, nawet jesli rodzice sa aniolami, ponieważ istnieje cos
                      takiego, jak rywalizacja, brak sympatii do innego dziecka, zemsta za
                      zjedzenie ostatniej czekoladki z lodowki (a przeciez wolno...)
                      • sun_of_the_beach Re:lisdene do forgito 16.09.09, 15:52
                        verdana napisała:

                        > Czy Ty widziałas kiedys dziecko? Zaczynam miec watpliwości.
                        > Bo Ty dzieci kompletnie nie szanujesz i w tym problem. Uwazasz je za
                        > głupie, bezwolne roboty, ktorymi mozna sterować, ale ktore nie mysla
                        > nawet na tyle, by moc cos zrobic swiadomie i z premedytacją. Bo sa
                        > na to za głupie, ot , takie bezmyslne istoty, od ktorych nie dasię
                        > niczego wymagac i ktore za nic nie odpowiadaja.

                        No dopiero mnie przekonywałaś, że dziecmi można sterowac za pomocą kar i nagród i można je wychowac wpajając zasady, których sami nie przestrzegamy, a teraz próbujesz mi włożyc w usta swoje własne poglądy?

                        > To dopiero jest problem dla dziecka - byc tak traktowanym...
                        > Oczywiscie, ze dzieci swietnie potrafia zrobic innym świadoma
                        > przykrość, nawet jesli rodzice sa aniolami, ponieważ istnieje cos
                        > takiego, jak rywalizacja, brak sympatii do innego dziecka, zemsta za
                        > zjedzenie ostatniej czekoladki z lodowki (a przeciez wolno...)

                        Oczywiście - ale tego wszystkiego dzieci się uczą od zachowujących się w ten sposób rodziców - rodzice ukrywając się przede mną wpierdzielają w przedpokuju kanapki, to ja podpierdzielę siostrze czekoladę (przecież wolno, bo mama tak robi...)
                        • verdana Re:lisdene do forgito 16.09.09, 16:08
                          Bo jak wiadomo roczne dziecko dobrzy rodzice karmią kanapka z
                          salcesonem, albo żra na jego oczach, a dziecku nie dają. Rozumiem,
                          że cale jedzenie w domu nalezy do dziecka i kazde zjedzenie czegoś
                          jest "podpierdzielaniem" tego dziecku.
                          Zupelni Ci rozum odjęło?
                          • sun_of_the_beach Re:lisdene do forgito 16.09.09, 16:21
                            Masz bardzo męczacą maniere wymyślania absurdzlnych sytuacji okraszonych wnioskami wyssanymi z palca - trudno z takimy wypowiedziami dyskutowac, ale łatwo je ośmieszyc. Nie napisałem, że podpierdzielasz tylko wpierdzielasz w tajemincy przed dzieckiem. To takie trudne - jeśc kanapkę z salcesonem, a dziecku dac biszkopta? Dziecko je częsciej niż dorosły, ale wg ciebie nie można tak zorganizowac, żeby posiłki wypadały wspólnie i dziecko przy okazji mogło uczyc się właściwego zachowania przy stole - zresztą to nie potrzebne, bo później je się nauczy przy pomocy jakże skutecznych kar. I to mi rozum odjęło...
                            • verdana Re:lisdene do forgito 16.09.09, 16:47
                              Nie trudne, tylko szkodliwe. dziecko, ktore ma tendencje do tycia,
                              nie powinno jadać 10 razy dziennie, za kazdym razem gdy dorośli lub
                              starszy brat jedza + wlasne posiłki. Dziecko ma miec przerwy miedzy
                              posiłkami, a niejeść na okrągło.
                              Posiłki dla niemowlecia, starszego dziecka i pracujacych rodziców
                              zazwyczaj NIE wypadaja wspolnie. Chocby dlatego, ze dziecko ma inne
                              pory snu niż starsze dziecko, a rodzice nie zawsze wracaja z pracy o
                              porach, gdy akurat niemowle powinno jeść posilek.
                              Nie mowiac już o tym, że i tak niemowleciu dam inny posilek niz
                              pozostałym - a jak będzie się domagało tego salcesonu to co -
                              pozwolic?
                              • sun_of_the_beach Re:lisdene do forgito 16.09.09, 18:11
                                Nudy, nudy, nudy... To co ty w tejchwili robisz, to wg analizy transakcyjnej Berne'a, gra w "kozi róg". Jaki argument by nie został podany, ty zawsze wymyślisz nowy kontrargument i tak przedstawisz sytuację, aby wyszło "na twoje".
                                • verdana Re:lisdene do forgito 16.09.09, 18:14
                                  Czyli pojecia nie masz, co robić, bo Twoja teoria się nie sprawdza w
                                  praktyce.
                                  • sun_of_the_beach Re:lisdene do forgito 16.09.09, 18:19
                                    Problem nie leży w dziecku, tylko w tobie i masz rację - nie mam pojęcia, jak mam to tobie wytłumaczyc, kiedy kilkadziesiąt postów nie odniosło rezultatu. Może przestań siedziec na forum i zajmij się dziecmi?
                                    • mama_biedronki Re:lisdene do forgito 16.09.09, 21:53
                                      sun_of_the_beach napisał:

                                      > Problem nie leży w dziecku, tylko w tobie i masz rację - nie mam
                                      pojęcia, jak m
                                      > am to tobie wytłumaczyc, kiedy kilkadziesiąt postów nie odniosło
                                      rezultatu. Moż
                                      > e przestań siedziec na forum i zajmij się dziecmi?

                                      He he, popieram w 100%. Też się zastanawiałam jakim cudem verdana
                                      tak się świetnie orientuje w tematyce okołodziecięcej skoro sądząc
                                      po częstotliwości wpisów w n wątkach naraz najwyraźniej non stop
                                      siedzi przed kompem
                                    • darr.darek Verdano, czy Tobie już ręce nie opadły ? 16.09.09, 21:56
                                      Kobieto, verdana dała ci PROSTY przykład zachowań dziecięcych.

                                      Cytuję:
                                      Cóż, dziecko wyrwało misia siostrze iswiadomie go zepsulo. Siostra
                                      placze.
                                      A zadaniem rodzica jest "nie wywolać poczucia winy". Niech wie, ze
                                      niezaleznie co się zrobi, najwazniejsze to nie czuc się winnym i nie
                                      mieć wyrzutów sumienia. I nie zawstydzic go - niech wie, ze nie
                                      istnieje taki czyn, za ktory nalezy się wstydzic.

                                      Zamiast się odnieść do przykładu (zbyt trudny do zrozumienia dla ciebie?) to
                                      mnożysz zarzuty i rozciągasz temat w kierunku nudzenia i braku konkretów.
                                      Zrozum: dziecko potrafi samo: niszczyć, wyrządzić krzywdę, zrobić przykrość,
                                      uderzyć inne dziecko. I NIE MUSI być do tego celu szkolone, bo tak wygląda
                                      rodzaj ludzki. Ty zapewne nie masz dzieci i bujasz w obłokach lub każde
                                      zachowanie dziecka tłumaczyć musiałbyś, że "ono gdzieś na pewno to podpatrzyło",
                                      "to niemożliwe, aby umiało uderzyć bez nauczenia się tego" itp. bajanie
                                      opiekunki-teoretyczki.

                                      Potrafisz odnieść się do konkretnej wypowiedzi "verdany" bez bzdurnych nawiązań,
                                      że zepsuty miś jest wynikiem zachowań "verdany" (i to zapewne ona musiałby pójść
                                      na jakąś lewicową reedukację i resocjalizację) ?
                                      To był właśnie idealny przykład, że bez kary wychowujemy małego psychopatę.

                                      Tylko nie pisz, że kary nie będzie, ale będzie konsekwencja zabrania mu zabawek,
                                      zamknięcia i posadzenia na jeżyku i nieodzywania się opiekunki konsekwentnie
                                      przez dzień albo przez tydzień.


                                      • sun_of_the_beach Re: Verdano, czy Tobie już ręce nie opadły ? 16.09.09, 22:56
                                        Widzisz Darku, to był kilkadziesiąt któryś mój post w odpowiedzi na ataki verdany. Za karzdym razem schemat jest ten sam: verdana przytacza jakiś wyolbrzymiony, wydumany do absurdu przykład, ja jej odpowiadam, a ona przeinacza swoją historyjkę starając się wykazac, że moje argumenty są bezsensu.
                                        Tobie, ponieważ jesteś nowy, odpowiem, że przyczyn zachowań dysforycznych może byc bez liku, ale najczęściej jest to strach (u verdany prawdopodobnie: nie żryj tyle, bo będziesz tłusty i przestanę cię kochac), frustracja potrzeb (zamknięta lodówka), deprywacja kontaktu (wyżeranie kanapek w przedpokoju w tajemnicy przed dzieckiem). Dziecko nie panuje nad tym to fakt. Wywołanie poczucia winy, zawstydzanie, straszenie potęguje tylko napięcie, którego najprostrzą formą rozładowania jest agresja - mamy piękny przykład błędnego koła - im bardziej dziecko karzemy, tym obiaw się nasila. W dziecku oczywiście należy wzbudzic empatię (ale do tego sami musimy miec zdolnośc jej odczuwania, a bi-scotti i verdana zaraz powiedzą, że empatia i poczucie winy, podobnie jak kara i konsekwencja to to samo) i kiedy się uspokoi zaproponowac wynagrodzenie siostrze (przeprosiny, laurka...), siostrze zaś wytłumaczyc mechanizm zachowania brata (trzeba jednak wiedziec, na czym polega). Dziecku można zaproponowac wspólne naprawienie/pozszywanie misia - misia trzeba wyleczyc: mamy i zadoścuczynienie dla siostry i kolejną lekcję empatii (chorymi trzeba się opiekowac). Wszystko można, tylko trzeba chciec, a przede wszystkim trzeba chciec popracowac nad sobą.
                                        • darr.darek Re: Verdano, czy Tobie już ręce nie opadły ? 16.09.09, 23:48
                                          Nie śledziłem narastania niechęci między Wami :)

                                          Ja tylko odniosłem się do bardzo REALNEGO przykładu verdany ze zniszczonym z
                                          premedytacją przez urwisa misiem siostry.
                                          To idealny przykład, aby wykazać jak idiotyczne jest założenie, że bez
                                          faktycznej kary da się naprawić sytuację. Naprawić, czyli dać poczucie
                                          sprawiedliwości córce i dać szybko przemawiającą i łatwą do zapamiętania karę
                                          synkowi za ów pokaz satysfakcji ze zrobienia przykrości. Oczywiście, że najpierw
                                          nalezy upewnić się czy zniszczenie zabawki miało na celu zrobienie przykrości
                                          siostrze - najczęściej u urwisa motywem zniszczenia jest ciekawość i wówczas
                                          kara też musi być, ale nieporównywalnie mniejsza. Zamiast klapsa, krzyknięcia i
                                          wywołania żalu za czyn wystarczałoby np. tylko krzyknięcie i wywołanie żalu, aby
                                          wczuł się w rozpacz siostrzyczki po misiu.

                                          Tak, specjalnie napisałem o klapsie, bo dla 2- lub 3-latka klapsy są idealną
                                          karą za niedopuszczalne zachowania. Kara typu nieoglądnie jutro bajki, zakaz
                                          słodyczy przez tydzien, fochy mamusi/tatusia czy nieprzytulanie za karę to
                                          zachowania opiekuna rodem "z psychiatryka". Albo odrywa karę od samego czynu i
                                          dziecko jutro czy za parę dni już nie rozumie dlaczego matka coś plecie o
                                          zachowaniu sprzed kilku dni i o konsekwencji dzisiaj. Albo serwuje kary
                                          "opiekuna psychicznego" - długie nieodzywanie się czy nieprzytulanie wobec
                                          takiego parolatka.

                                          Ponieważ Ty odpowiedziałaś z opisem jakiejś patologicznej sytuacji z narastaniem
                                          frustracji, niechęci, agresji, bulimii i cholera wie czego jeszcze, dlatego
                                          należałoby powrócić do REALNYCH przykładów z
                                          NORMALNEGO życia dzieci i rodziców.

                                          Ten Twój opis to była prawdziwa patologia, gdzie małe dzieci rzekomo wchodzą owe
                                          narastanie frustracji, bulimii itp.. To się zdarza często starym i głupim, aż
                                          czyni ich jeszcze głupszymi. Dzieci tak łatwo nie tracą naturalnej wesołości.
                                          Za to w ramach NATURALNEJ wesołości dzieci potrafią porywać się na czyny, które
                                          dla Ciebie najwyraźniej są długo przyswajanymi złymi nawykami.

                                          Te naturalne czyny to np. kopanie i bicie innego człowieka, znęcanie się nad
                                          zwierzęciem, satysfakcja ze zrobienia przykrości innej osobie. Oszukiwanie się,
                                          że dziecko "musiało wyuczyć się tego poprzez złe naśladownictwo" to ... tylko
                                          oszukiwanie się. Tym gorsze dla wychowania, bo skupia się na bzdurach miast na
                                          rugowaniu klapsami niedopuszczalnych zachowań.
                                          Tu nie ma sensu powoływanie się na "wielkich teoretyków", że dziecko to biała
                                          karta itp. ble ble. Ja piszę o realiach. Sam byłem zaskoczony, gdy 1.5-roczny
                                          synek wywalił kopa a to starszej siostrze, a to matce. Córka nigdy takiej
                                          reakcji nie miała. Tłumaczenie owszem - potem, ale natychmiastowe klapsy szybko
                                          go nauczyły, że to są zachowania niedopuszczalne.
                                          Mniej stanowcza postawa z dręczeniem kota (mimo zadrapań czasami przez całą
                                          rękę) skutkowała tym, że nawet jako 3-latek potrafił dręczyć kota, szybkiego,
                                          silnego, salwującego się ucieczką, bo wraz ze wzrostem dręczyciela nawet kot nie
                                          chciał oddawać agresją.
                                          Tu już więcej zdziałało właśnie powolne uczenie empatii i niekrzywdzenia innych
                                          stworzeń. Za kota nigdy nie dostał klapsa a nie wyobrażam sobie czekania dwóch
                                          lat, aż dziecko wreszcie łaskawie zrozumie, że kopanie matki lub siostry jest
                                          niedopuszczalne.

                                          Gdy pisałem o tym "małym dręczycielu" mowa cały czas była o chłopczyku zawsze
                                          wesołym, pełnym radości, psoty, zdolnym, budującym klockowe budowle,
                                          nieobjadającym się, niesfrustrowanym, załatwiającym swe potrzeby do ubikacji od
                                          wieku 1 rok 10 m-cy itp. superlatywy, których nie zliczę.


                                          • sun_of_the_beach Re: Verdano, czy Tobie już ręce nie opadły ? 17.09.09, 00:08
                                            Nie pisałem nic o bulimii - to dziecko było (jest?) za małe na bulimie. To były albo zaburzenia metabolizmu, albo głupie przekonania rodziców o "idealnej" sylwetce dziecka. Piszesz, co wg ciebie jest normalne, a co patologiczne. Dręczenie zwierząt i agresja na pewno nie są normalne i naturalne. No chyba, że błędnie interpretujesz zachowanie dziecka - to co tobie się wydaje dręczeniem (z premedytacją) mogło byc zaspakajaniem ciekawości bez świadomości, że sprawia to ból zwierzeciu, a bronienie się zwierzaka wywołało pewną zaciekłośc i determinację. O karach odroczonych nie będę pisał, bo to oczywista oczywistośc, ale z tymi klapsami oczywiście się nie zgodzę - dlaczego karcenie wydaje się atrakcyjne jest opisane w artykule - nie bede powtarzał. Jakie mogą byc odroczone konsekwencje tez pisałem w innym poście.

                                            Ps. Dzięki, że nie doczepiłeś się do mojej ortografii. Jak przeczytałem poprzedniego posta, to się złapałem za głowę... :(
                              • fogito Re:lisdene do forgito 16.09.09, 20:16
                                verdana napisała:

                                > Nie trudne, tylko szkodliwe. dziecko, ktore ma tendencje do tycia,
                                > nie powinno jadać 10 razy dziennie, za kazdym razem gdy dorośli
                                lub
                                > starszy brat jedza + wlasne posiłki.

                                Verdana, teraz to pojechałaś. A jak ty niby upchniesz w grafiku 10
                                posiłków dziennie. Owszem często jest trudno zsychronizowac
                                wszystkie trzy posiłki, ale jeden główny to jakoś zawsze mozna.
                                Zaczynam byc przerażona sposobem w jaki karmiłas sowje dzieci :/


                                - a jak będzie się domagało tego salcesonu to co -
                                > pozwolic?

                                Zadajesz takie pytania jakbys nigdy dziecka nie miała.
                                • verdana Re:lisdene do forgito 16.09.09, 22:09
                                  Cóz czytanie ze zrozumieniem sie klania.
                                  Jesli w kawalerce mieszka niemowlę (pieć posilkow dzienie)
                                  czterolatek (przedszkole, posiłki o innej porze niż niemowlę i
                                  rodzice (pracujacy, co gorsza wymieniajacy się przy dziecku), to w
                                  sumie wypada co najmniej 10 posilków o róznej porze. W jednym
                                  pomieszczeniu, w ktorym rezyduje niemowlę uwielbiające jeść.
                                  Aby zachować prawidłowy rytm posilkow niemowlecia, rodzice musza
                                  jeść niektore wlasne posilki gdzie indziej. Jasne, czy nadal za
                                  trudne?
                                  Podobno jedzenia nie wolno dziecku zakazywac, ma miec swobodny
                                  dostep do lodowki - a wlodowce salceson.
                                  • fogito Re:lisdene do forgito 17.09.09, 06:22
                                    verdana napisała:

                                    > Cóz czytanie ze zrozumieniem sie klania.
                                    > Jesli w kawalerce mieszka niemowlę (pieć posilkow dzienie)
                                    > czterolatek (przedszkole, posiłki o innej porze niż niemowlę i
                                    > rodzice (pracujacy, co gorsza wymieniajacy się przy dziecku), to w
                                    > sumie wypada co najmniej 10 posilków o róznej porze.

                                    Niemowlę sporo czasu przesypia w ciagu dnia. Poza tym ja karmiłam
                                    swoje piersią i jakos na lodówke z głodu się nie rzucało.
                                    Myślę, że przesadzasz i masz jakąs obsesję na punkcie jedzenia,
                                    która przeniosła się na dzieci.
                                    Poza tym te dywagacje na temat lodówki stają się nużące.

                                    • pam_71 Re:lisdene do forgito 17.09.09, 10:17
                                      Koło roku wypadają już tylko dwie drzemki w ciągu dnia ;-) A jeżeli dziecko
                                      będzie podjadało biszkopty/chrupki przy każdej okazji gdy ktoś z domowników
                                      zajada to może być problem ... Szczególnie gdy maluch jest na modyfikowanym.
                                      Ja mam z lekka okrągłego 10-latka ;-) I uwierz mi gdyby mógł jeść to na co ma
                                      ochotę to ważyłby dzisiaj o 10kg więcej i nie ruszałby się wcale. Pilnowanie
                                      wagi nie jest moją obsesją, a jedynie zaleceniem lekarza ortopedy (ma poważną
                                      koślawość stóp i wiotkość stawów). W domu nie mamy chipsów i ton słodyczy.
                                      McDonald na wyjątkowe okazje. Jak czekolada to gorzka (na rozum) ;-p Oczywiście
                                      rozmawiamy o zdrowiu i o tym, że czasami wyrzeczenia są konieczne aby owo
                                      zdrowie i formę utrzymać ... On jest teraz na tyle duży i porządny, że sam się
                                      kontroluje. A jak ma ochotę na coś ekstra to pyta i kupujemy (zwykle mniejszą
                                      ilość).
                                      Dodatkowo jeszcze ma basen i Aikido ... często marudzi przed tymi zajęciami i
                                      gdybyś wtedy zajrzała do naszego domu to zapewne Twoja reakcja byłaby w stylu
                                      "Bosz... zmuszają biedne dziecko do treningów!!" ... ;-p
                                      Ja aktualnie się katuję dietą 1200 i 2h aerobiku tygodniowo. Nie lubię, ale przy
                                      prawie 80kg ciężko mi wejść na IV piętro i zawiązać buty ... dodatkowo jestem w
                                      grupie ryzyka (ch. wieńcowa). Samodyscyplina łatwa nie jest ;-)
                                      Dlatego z Dużym się wpieramy nawzajem ....
                                      PS: Jakby ktoś nie widział związku z tematem - był okres gdzie Duży miał zakaz
                                      podjadania(odczuwalny jako kara ... w sumie za nic ... ) i np. na prośbę o
                                      trzecią/czwartą kanapkę na kolacje usłyszał odp. "Nie ma". Oczywiście po
                                      upewnieniu się czy się najadł ... bo jak sam przyznał - często je bo to takie
                                      smaczne ;-p
                                      PS2: Wredna Matka ze mnie.
                                      • fogito Re:lisdene do forgito 17.09.09, 11:46
                                        pam_71 napisała:

                                        > jeżeli dziecko
                                        > będzie podjadało biszkopty/chrupki przy każdej okazji gdy ktoś z
                                        domowników
                                        > zajada to może być problem ...

                                        U mnie w domu nie ma takich rzeczy do jedzenia więc nikt nie podjada
                                        i problemu nie ma. Ani z dzieckiem ani z dorosłymi.


                                        W domu nie mamy chipsów i ton słodyczy.
                                        > McDonald na wyjątkowe okazje.

                                        To ja bym sugerowała zero słodyczy poza czekoladą gorzką i zero
                                        McDonaldsa.

                                        > Dodatkowo jeszcze ma basen i Aikido ... często marudzi przed tymi
                                        zajęciami i
                                        > gdybyś wtedy zajrzała do naszego domu to zapewne Twoja reakcja
                                        byłaby w stylu
                                        > "Bosz... zmuszają biedne dziecko do treningów!!"

                                        No, niekoniecznie. Mój ma 5,5 a ma również aikido, football,
                                        baseball, tenisa i golfa, oraz czasami basen poza oczywiście
                                        standardowym rowerem i hulajnogą ;) Ruch to podstawa, bo facet ma
                                        tyle energii, że dom by rozniósł.


                                        > PS2: Wredna Matka ze mnie.

                                        Nie jest tak źle :P Całkiem rozsądna.
                                        • pam_71 Re:lisdene do forgito 17.09.09, 13:12
                                          To ja bym sugerowała zero słodyczy poza czekoladą gorzką i zero
                                          McDonaldsa.

                                          Czyli jednak zakazy. Jakie restrykcje za ich złamanie ?

                                          Ruch to podstawa, bo facet ma tyle energii, że dom by rozniósł.
                                          Twojego roznosi, a ja mojego muszę "wyciągać". Dobrze, że jak już wyjdzie z domu
                                          o zwykle dobrze się bawi i całe marudzenie znika ;-p Chyba jednak ten mój typ
                                          już tak ma ..
                                          • fogito Re:lisdene do forgito 17.09.09, 19:18
                                            pam_71 napisała:

                                            > To ja bym sugerowała zero słodyczy poza czekoladą gorzką i zero
                                            > McDonaldsa.

                                            > Czyli jednak zakazy. Jakie restrykcje za ich złamanie ?
                                            >

                                            Żadnych zakazów, żadnych restrykcji. Nie ma w domu słodyczy więc ich
                                            nie je. Za to owoce są ;) Jeśli jesteśmy na urodzinach u kogoś i są
                                            słodycze to oczywiście je. Nie zabraniam absolutnie. Dziecko ma
                                            ograniczone możliwości jednorazowego zjedzenia słodyczy, więc nie
                                            rzuca się na nie jak wygłodzony wilk ;)
                                            Z McDonaldsa jemy jogurt, kiedy jesteśmy w trasie i kupujemy
                                            zabawkę :) Mały nigdy by bułki nie przełknął, bo nie jest
                                            przyzwyczajony i mu nie smakuje. Próbowałam kiedyś w przypływie
                                            desperacji, kiedy innej restauracji nie było.
                                            • pam_71 Re:lisdene do forgito 18.09.09, 08:51
                                              Ale Fogito ;-) Słodycze są dla ludzi, podobnie jak McDonald.
                                              Ja bez słodyczy nie umiem ;-) Nawet w diecie jakiś light'cik dla cukrzyków
                                              wciągnę ... z resztą nie oszukujmy się jak nie ja i nie w domu to są jeszcze
                                              Babcie ...
                                              Obawiam się, że przyjdzie taki moment, kiedy Młody się zbuntuje i przyniesie do
                                              domu Cole czy Grześka ;-p
                                              Ja w domu słodycze mam(bo lubię), rozsądnie w niewielkich ilościach. Jednak
                                              nigdy w domu nie było napojów gazowanych. Dzieciaki wzrastały na sokach i
                                              wodzie. Efekt :
                                              Duży pija tylko soki/herbatę/wodę. Bąbelków nie tknie, bo nie lubi.
                                              Młoda odkąd może i ma swoje pieniądze popija Cole/Fantę/Sprita. Pije bo jej
                                              smakują :-/ Wszystko było zgodnie z Twoją zasadą - w domu nie
                                              było(nakazów/zakazów) a jednak jej smakuje ;-p

                                              Wiem, że to będzie czepianie się - ale co robicie z prezentami typu czekolada ?!
                                              Bo jakoś trudno uwierzyć, że takich nie dostaje (np. od kolegów na urodzinach)?

                                              Wiesz ... ja bardzo doceniam wagę zdrowego żywienia i wpajania od małego dobrych
                                              nawyków, ale wydaje mi się, że jednak to nie wszystko. Pewnie się sprawdza jeśli
                                              odseparujemy dziecko od wpływu świata zewnętrznego ... ale przecież nie o to chodzi.
                                              Pozdr
                                              Pam
                                              • fogito Re:lisdene do forgito 19.09.09, 10:35
                                                pam_71 napisała:

                                                > Ale Fogito ;-) Słodycze są dla ludzi, podobnie jak McDonald.

                                                Owszem słodycze sa dla ludzi, ale McDonalds to już - sorki - nawet
                                                dla świń się nie nadaje - biorąc pod uwagę wartości zdrowotne i
                                                odżywcze. Czasami jadąc do babci zatrzymujemy się tamże i zjadam
                                                cos, ale z pełną świadomością, że jest to bezbrzeżne świństwo ;/


                                                > Ja bez słodyczy nie umiem ;-)

                                                Ja umiem ;)

                                                Nawet w diecie jakiś light'cik dla cukrzyków
                                                > wciągnę ... z resztą nie oszukujmy się jak nie ja i nie w domu to
                                                są jeszcze
                                                > Babcie ...

                                                Nasze babcie są daleko, ale mają na swoim koncie kilka grzeszków,
                                                które skończyły się zaparciami i wielkim płaczem.


                                                > Obawiam się, że przyjdzie taki moment, kiedy Młody się zbuntuje i
                                                przyniesie do
                                                > domu Cole czy Grześka ;-p

                                                Im później tym lepiej :)


                                                > Ja w domu słodycze mam(bo lubię), rozsądnie w niewielkich
                                                ilościach. Jednak
                                                > nigdy w domu nie było napojów gazowanych.

                                                U mnie tylko tata czasami przemyca jakąś colę lub sprite, ale
                                                dziecko i tak tego nie dotyka, bo nie ma nawyku.

                                                Dzieciaki wzrastały na sokach i
                                                > wodzie. Efekt :
                                                > Duży pija tylko soki/herbatę/wodę. Bąbelków nie tknie, bo nie lubi.
                                                > Młoda odkąd może i ma swoje pieniądze popija Cole/Fantę/Sprita.
                                                Pije bo jej
                                                > smakują :-/

                                                No, ale przynajmniej nie ma za sobą kilku lat wciągania tego
                                                świństwa. Poza tym jeśli jest niepełnoletnia, to zakładam, że Ty
                                                robisz zakupy i wtedy masz kontrolę nad tym co ląduje w domu. Może
                                                skoro tak lubi, to niech wydaje na to swoje kieszonkowe.

                                                Wszystko było zgodnie z Twoją zasadą - w domu nie
                                                > było(nakazów/zakazów) a jednak jej smakuje ;-p

                                                Nie wątpię. Ale mnie chodzi raczej o to, żeby dziecko od maleńkości
                                                nie poić i nie karmić świństwami, bo wtedy nie ma żadnej szansy na
                                                poznanie zdrowego żywienia. Często jestem w Stanach i tam nawet
                                                roczniaki zajadają hamburgery popijając colą. Koszmar. A efekty
                                                widać na ulicach ;/

                                                >
                                                > Wiem, że to będzie czepianie się - ale co robicie z prezentami
                                                typu czekolada ?

                                                Jeśli zdarzy się, że ktoś dorosły da taki prezent, to oczywiście
                                                przyjmujemy, ale syn nie skacze do nieba z radości. Zwykle następuje
                                                podział w ramach nauki o dzieleniu się, a reszta czekolady zwykle
                                                ląduje w szafce i zpominamy o niej. Potem przy sprzątaniu wyrzucam
                                                po prostu albo jak nie jest 'za stara' to oddaje bratu, który zje
                                                każdą ilośc.

                                                > Bo jakoś trudno uwierzyć, że takich nie dostaje (np. od kolegów na
                                                urodzinach)?

                                                Jak wyżej - czekoladę jako taką może dostał 3 razy w swoim zyciu.


                                                > Wiesz ... ja bardzo doceniam wagę zdrowego żywienia i wpajania od
                                                małego dobryc
                                                > h
                                                > nawyków, ale wydaje mi się, że jednak to nie wszystko. Pewnie się
                                                sprawdza jeśl
                                                > i
                                                > odseparujemy dziecko od wpływu świata zewnętrznego ... ale
                                                przecież nie o to ch
                                                > odzi.

                                                To nie chodzi o separację tylko pokazanie, że można inaczej i często
                                                lepiej. Małe dziecko nie umie wybrać jeszcze i trzeba to zrobic za
                                                nie. Mój syn nie ma nawyku jedzenia słodyczy i moze nie jeść
                                                miesiącami. Jak ktoś da to je. Nie ma histerii i chowania
                                                czegokolwiek przed kimkolwiek.


                                                > Pozdr
                                                > Pam

                                                pozdrawiam
                                    • verdana Re:lisdene do forgito 17.09.09, 14:58
                                      Mój najstarszy nie spał juz jako roczniak w ciagu dnia. Córka spała -
                                      na spacerze. W domu wcale - sprobuj spać w jednym pokoju z
                                      braciszkiem i rodzicami.
              • fogito Re:lisdene do fogito (!) 16.09.09, 20:20
                lisdene napisała:

                > Istnieje jednak coś takiego jak bezstresowe wychowanie. Dla mnie
                to
                > jest brak wyznaczonych granic, nieponoszenie konsekwencji za
                czyny.

                To o czym mówisz to zaniechanie wychowania. Zdarza się owszem
                często, ale z wychowaniem bez kar i bicia nie ma nic wspólnego. Bo
                wychowanie z założenia wymaga mnóstwo wysiłku, czasu, cierpliwości i
                chęci i zawsze też jest obecny w nim stres, który jest udziałem
                każdego człowieka niezależnie od wieku.

                >
          • sun_of_the_beach Re: Kary nie działają 15.09.09, 20:12
            lisdene napisała:

            > Dla mnie bezstresowe wychowanie dziecka to nieporozumienie.

            Tak - to totalne nieporozumienie, bo to, co potocznie określa się "bezstresowym wychowaniem" tak naprawdę jest brakiem wychowania.
    • jacekk13 Propagujcie dalej bezstresowe wychowanie,a 15.09.09, 15:14
      przybędzie małych terrorystów. Jak ja nie znoszę lewactwa
    • misiu-1 Zdaniem lewactwa kary nie działają 15.09.09, 16:38
      Efekty lewicowego, bezstresowego wychowania straszą w szkołach i na ulicach.
      Skoro można wychowywać bez kar, to na początek poproszę o zlikwidowanie kar za
      przekroczenia prędkości. Być może władza będzie musiała włożyć w to wiele
      wysiłku, ale za to jaki cel szczytny.
      • rock73 Re: Zdaniem lewactwa kary nie działają 15.09.09, 18:44
        misiu-1 napisał:

        > Efekty lewicowego, bezstresowego wychowania

        Masz na myśli pokolenie wychowane w PRL-u?
      • rock73 Re: Zdaniem lewactwa kary nie działają 15.09.09, 18:47
        misiu-1 napisał:

        > Skoro można wychowywać bez kar, to na początek poproszę o zlikwidowanie kar za
        > przekroczenia prędkości.

        Przeczytaj ostatni akapit artykułu, bo jest akurat na ten temat. Ty nie
        przekraczasz prędkości ze względu na bezpieczeństwo, przepisy, fotoradar,
        policjanta, czy też może po prostu wliczasz mandat w koszty podróży?
        • misiu-1 Re: Zdaniem lewactwa kary nie działają 15.09.09, 19:46
          ock73 napisał:

          > Przeczytaj ostatni akapit artykułu, bo jest akurat na ten temat. Ty
          > nie przekraczasz prędkości ze względu na bezpieczeństwo, przepisy,
          > fotoradar, policjanta, czy też może po prostu wliczasz mandat w
          > koszty podróży?

          Nieważne, z jakiego względu ktoś przekracza prędkość. Autorka artykułu nie
          uzależnia swojego postulatu niekarania dzieci od ich motywacji.
          • rock73 Re: Zdaniem lewactwa kary nie działają 16.09.09, 01:29
            misiu-1 napisał:
            > Nieważne, z jakiego względu ktoś przekracza prędkość.

            Ważne, ale potraktuj to jako pytanie retoryczne. Nie przekraczasz ze strachu przed
            karą, czy z wewnętrznego przekonania? A jeśli ze strachu przed karą, a kary nie ma?

            > Autorka artykułu nie
            > uzależnia swojego postulatu niekarania dzieci od ich motywacji.

            Właśnie ja zrozumiałem coś przeciwnego, że chodzi o wpojenie dzieciom
            wewnętrznej motywacji, wartości, bez kar. Autorka na razie nic więcej nie wyjaśniła,
            na razie stawia pytania i zapowiada, że odpowie na nie za miesiąc.

            Nie to, żebym ja się znał na wychowywaniu i wiedział jak należy, ale jak ktoś rzuca
            dookoła epitetami typu "lewactwo", to ja się zaczynam bać co ten ktoś proponuje w
            zamian. Skrajna prawica?
            • darr.darek Re: Zdaniem lewactwa kary nie działają 16.09.09, 15:25
              rock73 napisał:
              >Nie przekraczasz ze strachu przed karą, czy z wewnętrznego
              >przekonania?

              Przekraczam często, ale nigdy nadmiernie i prowadzę bezpiecznie (nie powoduję
              stłuczek i wypadków) głównie ze strachu przed karą ... karą śmierci. Tak tak,
              jazda stylem debila drogowego nawet z prędkościami dopuszczalnymi grozi na
              drodze w prostej konsekwencji śmiercią własną, najbliższych lub obcych osób.
              Spowodowanie śmierci obcych osób też byłoby dla mnie karą, choć są tacy, dla
              których to ostatnie byłoby tylko ekscytującym przeżyciem. Dlatego potrzebne są
              surowe kary za spowodowanie tragicznych skutków a nie za jazdę po dwóch piwach.
              Ponad 90% śmierci na drodze powodują ludzie trzeźwi.

              >A jeśli ze strachu przed karą, a kary nie ma?

              To nie jest logiczne pytanie. No ale dodaj ... co dalej.

              >Właśnie ja zrozumiałem coś przeciwnego, że chodzi o wpojenie
              >dzieciom wewnętrznej motywacji, wartości, bez kar.

              Nie da się bez kar. Są tu nawet wśród komentujących osoby plotące bzdury, że w
              ich mniemaniu nigdy nie stosują kar a jedynie ... konsekwencje (nie obejrzysz
              jutro bajki, bo taka jest konsekwencja).
              Oczywiście podział jest równie idiotyczny jak podział na przymus i obowiązek dla
              tych, którzy zmuszani są to pewnych zachowań ... obowiązkowych.

              >Nie to, żebym ja się znał na wychowywaniu i wiedział jak należy,

              Ja wychowuję dzieci i wiem, że brak kary we wczesnym dzieciństwie skutkować może
              "karą" zepsutego życia później. I odwrotnie, nieznośne dziecko, które w wieku
              dwóch lat dostawało klapsy za niemądre zachowania może już w wieku trzech lat
              być nadal nieznośne, ale w taki miły sposób (zna granice, których przekraczać
              nie wolno), że prędzej wywoła śmiech niż chęć jakiegokolwiek ukarania.

              Krótko: brak klapsa u malucha może skutkować pejczem u młodego antyspołeczniaka
              (jakkolwiek bez lub w przenośni można traktować ów pejcz).

              >ale jak ktoś rzuca dookoła epitetami typu "lewactwo", to ja się
              >zaczynam bać co ten ktoś proponuje w zamian. Skrajna prawica?

              Jeśli jedyna partia prawicowa w Polsce - UPR oznacza skrajną prawicę, to tak :)


            • misiu-1 Re: Zdaniem lewactwa kary nie działają 16.09.09, 15:27
              ock73 napisał:

              > Ważne, ale potraktuj to jako pytanie retoryczne. Nie przekraczasz ze
              > strachu przed karą, czy z wewnętrznego przekonania? A jeśli ze strachu
              > przed karą, a kary nie ma?

              Powtarzam - jeśli teza autorki artykułu ("kary nie działają") jest prawdziwa, to
              nie ma znaczenia, dlaczego ktoś przekracza lub nie przekracza prędkości.
              Postulat zniesienia kar pozostaje nienaruszony.

              > > Autorka artykułu nie
              > > uzależnia swojego postulatu niekarania dzieci od ich motywacji.
              >
              > Właśnie ja zrozumiałem coś przeciwnego, że chodzi o wpojenie dzieciom
              > wewnętrznej motywacji, wartości, bez kar.

              Masz uszkodzoną logikę. Udaj się do jakiegoś dobrego warsztatu celem naprawy.
              Cel autorki to jedna sprawa, a sposób osiągnięcia tego celu - druga. Sam
              potwierdzasz, że autorka postuluje obywanie się bez kar. Zatem niech
              państwo także zrezygnuje z kar, a swoje cele (wpojenia obywatelom wewnętrznej
              motywacji i wartości) realizuje w inny sposób.

              > Nie to, żebym ja się znał na wychowywaniu i wiedział jak należy, ale jak
              > ktoś rzuca dookoła epitetami typu "lewactwo", to ja się zaczynam bać co
              > ten ktoś proponuje w zamian. Skrajna prawica?

              Wcale nie dookoła, a w konkretnym kierunku. Alternatywą lewactwa nie jest też
              "skrajna prawica". Po prostu - prawica. Prawda zamiast kłamstwa, wolność zamiast
              totalitaryzmu, sprawiedliwość zamiast "sprawiedliwości społecznej", wychowanie
              zamiast demoralizacji itd.
    • klaranyc Kary nie działają 15.09.09, 17:05
      Autorka powinna przyjechać do Stanów i zobaczyć na żywo efekty teorii,
      które kopiuje z amerykańskich książek, bo najwyraźniej nigdy nie
      widziała młodocianego terrorysty.
      • sun_of_the_beach Re: Kary nie działają 15.09.09, 20:11
        Nie wiem, kogo uważasz za "młodocianego terorrystę": czy prawdziwego terrorystę albo członka sekty wychowayanego w fanatyźmie właśnie przy użyciu bardzo rozbudowanego systemu kar, czy też ludzi teog tymu, co robią masakry w szkołach - całkowicie odrzuconych albo ignorowanych przez swoje rodziny? Zanim zaczniesz posługiwac się bezrefleksyjnie etykietkami typu "bezstresowe wychowanie" najpierw spróbuj zastanowic się, co to pojęcie tak na prawdę oznacza.
        • kosskoss Re: Kary nie działają 16.09.09, 09:20
          niektórzy mylą bezstresowe wychowanie z brakiem wychowania (ci sami pewnie
          myślą, że chamstwo to asertywność). z dwojga złego jeśli ktoś nie dorósł do
          bezstresowego wychowywania to niech 'daje klapsy' zamiast olewać sprawę. lepszy
          człowiek zastraszony niż terrorysta. smutna prawda ale co poradzić. pozdrawiam
          wszystkich starających się 'bezstresowo' wychować dziecko na porządnego człowieka.
      • kotek.filemon Re: Kary nie działają 16.09.09, 22:42
        Na szczęście bachory niewydolnych wychowawczo rodziców trafią w końcu w opiekuńcze ramiona społeczeństwa, które wciąż (o zgrozo!) zna pojęcie kary. Najpóźniej w wieku 18 lat, ale jak dzieciątko zdolne to i dużo szybciej...
    • bocian4 Kary nie działają 15.09.09, 17:29
      >Kara polega na tym, że robimy coś takiego, żeby dziecku było mniej
      >lub bardziej niemiło. Czasem chcemy żeby nasza interwencja był
      >bolesna (wtedy bijemy, szarpiemy, potrząsamy) czasem tylko chcemy
      >przestraszyć (krzyczymy, grozimy, straszymy).

      No, jak sie pseudo-naukową rozprawke pisze wychodząc z załozenia że
      rodzić coś robi żeby dziecko bolało albo bało to nieźle. Domorosła
      Pani Psycholog nie uważa ze karę dajemy po to by dziecko uchronic
      przed powtarzaniem danych zachowań (po przez poznanie nieuchronnej
      konsekwencji swojego zachowania) a nie po to by je bolało...
      (niezależnie od teog ze jestem przeciwnikiem bicia i krzyczenia a
      zwolennikiem karania)

      >Bywa, że odbieramy przywileje i przyjemności (zabraniamy oglądania
      >dobranocki, chowamy deser do lodówki). Te wszystkie działania
      >nazywamy "słuszną karą".

      Bo tak jest. Jak moja córcia siusia oglądajac bajkę bo nie potrafi
      sie oderwać od telewizora, nauczyła się ze jeżlei zrobi siusiu
      oglądajac bajkę nei bedzie bajek następnego dnia. Dzięki temu
      nauczyła sie ze należy siusiać przed bajką i uważać oglądajac bajkę.
      Celem było by nie siusiała oglądajac bajkę i nei siusia. Nie
      cierpiaął specjalnie, poczuła że są konsekwencje działań, i stara
      się. Życzę sobie więcej takich sukcesów.

      >Mimo naszych wysiłków dzieci nadal nie robią tego o co je prosimy,
      >łamią reguły, testują granice naszej wytrzymałości, powtarzają
      >destrukcyjne zachowania. Wspólne życie zamienia się w walkę.

      Wielka bzdura. Poduszka kar którą stosuje niania działa swietnie.
      Dziecko myśłi, obowaia się konsekwencji po przez jej nieuchronnosc i
      super szybko sie uczy co wolno a co nie. I nei ma zadnej walki. Tak
      jak by pseudo-psycholog dostawał deską w głowę za każdy głupi tekst
      to po drugim-trzecim by zaczął myśleć. Z tą róznicą ze pseudo-
      psychologów bym lał a dzieci nei wolno.
      • incoguttor Re: Kary nie działają 15.09.09, 19:49
        Metody telewizyjnej niani straszą mnie po nocach.
        Taka niania, (choć nikt tego przesadnie nie podkreśla) jest zwykłym psychologiem dziecięcym, specjalizującym się w terapii behawioralno-kognitywnej.
        Nie jestem przeciwnikiem tego rodzaju terapii, wręcz przeciwnie jest to właściwie jedyna znana mi terapia dająca wymierne efekty.
        Niestety z racji długości trwania terapii (3-4 dni w jednej rodzinie) komponenta kognitywna jest wyparta na rzecz tanich i efektownych sztuczek behawioralnych.

        Oczywiście terapii wymagają w tym programie głównie rodzice, a nie dzieci.
        Dlatego niania ma tak spektakularne efekty. Dzieci dostają się pod opiekę "normalnego" opiekuna i momentalnie stają do pionu.

        Gdzie leży więc problem?
        Problem polega na tym, że większość rodziców oglądających ten program nie dostrzega wagi poznawczego wymiaru terapii, a zachwyca się genialnymi sztuczkami, które działają tylko dlatego, że wdrożył je silny autorytet niani.

        Rodzice nie chcą dostrzec, że trzeba zacząć solidną pracę nad sobą. Po co się męczyć i starać się być lepszym człowiekiem, kiedy co tydzień w tv można znaleźć nową partię sztuczek?
        Po paru dniach przestaną działać, bo dziecko jest jak górski strumień - wciśnie się w każdą szczelinę i utoruje sobie drogę prędzej czy później (wzdłuż swojej woli, pokona zapory stawiane przez rodziców); czego oczywiście już w tv nie pokażą.

        Można oczywiście wdrażać te metody przez siłę.
        Można dziecko wytresować.
        Ale to też nie jest metoda, bo celem wychowania nie jest stworzenie posłusznego dziecka tylko wyposażenie dziecka w zasoby intelektualne, emocjonalne i materialne, pozwalające mu na efektywne samodzielne życie.
        Wytresowane dziecko zawsze będzie potrzebowało Pana.

        Konkludując "superniania" nie jest właściwie potrzebna rozsądnym rodzicom, a dla rodziców nierozsądnych stanowi poważne zagrożenie.
        Recepty oferowane przez nianie są łatwe i nie wymagają wysiłku, i tu jest pies pogrzebany - w każdej prawie dziedzinie życia, żeby osiągnąć dobre efekty trzeba ciężko popracować...

        Co do kar:
        Całe nasze społeczeństwo jest zbudowane na systemie kar i nagród. Jeżeli mam wychować dziecko do życia wśród ludzi muszę nauczyć je sensu instytucji "kary".
        Dlatego, choć może nie jest to zbyt wydajne narzędzie, to w określonych sytuacjach można karę zastosować. Umiejętność radzenia sobie z frustracją emocjonalną i sfrustrowanymi potrzebami/pragnieniami, to podstawowa komponenta dojrzałości – tego dziecko trzeba nauczyć.
        Nie jest przesadnie mądre trzymać dziecko pod kloszem – zdarzenie z realną twardą rzeczywistością może skończyć się nieciekawie.

        Przemoc w stosunku do dziecka jest moim zdaniem niedopuszczalna.
        Raz, że nie daje efektów - dziecko się przyzwyczai(na swój patologiczny sposób)
        Dwa - uczy, że jeżeli ktoś ma przewagę fizyczną to zamiast rozmawiać wystarczy dać w mordę.
        Trzy - w 8 przypadkach na 10 jest tylko wentylem, przez który upuszczamy naszą frustrację i złość, często luźno związaną z dzieckiem, doznając chwilowej ulgi (taka emocjonalna bulimia).
      • sun_of_the_beach Re: Kary nie działają 15.09.09, 20:18
        bocian4 napisał:


        > No, jak sie pseudo-naukową rozprawke pisze wychodząc z załozenia że
        > rodzić coś robi żeby dziecko bolało albo bało to nieźle.

        Widac mało wiesz o życiu, skoro taka postawa wydaje ci się absurdalna.

        Domorosła
        > Pani Psycholog nie uważa ze karę dajemy po to by dziecko uchronic
        > przed powtarzaniem danych zachowań (po przez poznanie nieuchronnej
        > konsekwencji swojego zachowania) a nie po to by je bolało...

        Po to, żeby dziecko uchronic przed złymi zachowaniami należy je nauczyc właściwych. Samo powiedzenie, czego nie wolno, nie prowadzi do wiedzy "jak należy".
        Konsekwencja jest czynnikiem wewnetrznym i ma niewiele wspólnego z karą, która ma charakter zewnętrzny.


        > Wielka bzdura. Poduszka kar którą stosuje niania działa swietnie.
        > Dziecko myśłi, obowaia się konsekwencji po przez jej nieuchronnosc i
        > super szybko sie uczy co wolno a co nie. I nei ma zadnej walki. Tak
        > jak by pseudo-psycholog dostawał deską w głowę za każdy głupi tekst
        > to po drugim-trzecim by zaczął myśleć. Z tą róznicą ze pseudo-
        > psychologów bym lał a dzieci nei wolno.

        To już jest żal.pl - bełkot ignoranta.
      • morekac Re: Kary nie działają 15.09.09, 21:31
        bocian4 napisał:
        >
        > Bo tak jest. Jak moja córcia siusia oglądajac bajkę bo nie potrafi
        > sie oderwać od telewizora, nauczyła się ze jeżlei zrobi siusiu
        > oglądajac bajkę nei bedzie bajek następnego dnia. Dzięki temu
        > nauczyła sie ze należy siusiać przed bajką i uważać oglądajac
        bajkę.
        > Celem było by nie siusiała oglądajac bajkę i nei siusia. Nie
        > cierpiaął specjalnie, poczuła że są konsekwencje działań, i stara
        > się. Życzę sobie więcej takich sukcesów.

        Osobiście sądzę, że konsekwencją siusiania podczas bajki są przede
        wszystkim mokre majtki i rodzinny obciach. Z bólem też stwierdzam,
        że niektórzy wymagają więcej uwagi od dziecka przy oglądaniu bajki
        niż od siebie podczas pisania...
        • agata0 Re: Kary nie działają 15.09.09, 22:24

          > Osobiście sądzę, że konsekwencją siusiania podczas bajki są przede
          > wszystkim mokre majtki i rodzinny obciach.

          Bo jesteś dorosły. Dziecko może mieć na ten temat inne zdanie. Może go to
          kompletnie nie obchodzić.
          • morekac Re: Kary nie działają 15.09.09, 22:32
            Dorosła, jeśli już. BTW: małym dzieciom mają prawo puścić zwieracze
            i karanie ich za to - zwłaszcza karanie po upływie 24 godzin - nie
            zalicza się - moim zdaniem - do zachowań fair.
        • bocian4 Re: Kary nie działają 15.09.09, 23:16
          u;-)))) Niezłe bzdury ;-)))
          Żeby coś było rodzinnym obciachem dal dziecka trzeba sie z niego
          ponabijać - inaczej skąd ma wiedziec ze cos jest obciachem? A
          nabijania się z dziecka delikatnie ujmę - nie rekomendował bym.
          Mokre majtki niestety córce nei przeszkadzały. Przeszkadzało
          umówienie się że: "umawiamy się ze reguła jest prosta - jak bedzie
          siusiu, nei bedzie bajek". Rezultat jest w pełni satysfakcjonujący.
          Córcia zadowolona - ogląda wieczorynkę codziennie.
          Wniosek dotyczący braku uwagi przy pisaniu zauważyłaś po mokrym
          siedzeniu? Moja córka już nie siusia, nei martw się ty tez się
          nauczysz ;-)
          • morekac Re: Kary nie działają 16.09.09, 00:49
            Dlaczego bzdury? 3 czy 4 latki raczej głupio się czują z mokrymi
            majtkami - tak po prostu. A co do braku uwagi przy pisaniu -
            niestety, po literówkach...
      • maciej.z Re: Kary nie działają 29.10.09, 15:11
        W 100% popieram. Dechami w pseudopsychologów :-).
    • aikiboshinko Kolejne brednie 15.09.09, 18:59
      Teza postawiona z gory -a reszta do pranie mozgu wedle tytulu.Idz
      kobieto do gimnazjum gzie na pierwszej lekcji ktos ci splunie z tylu
      na glowe,a na przerwie rzuci kamieniem dla zabawy.
      dziecko ma sie nie czuc winne? No to jak ma odroznic zlo od dobra?
      Tylko dla oferm ,i mieczakow dobrem jest tylko to co nie boli.
      Podyskutuj grzecznie z 6 latkiem ktore spaceruje po parapecie na 10
      pietrze -powiedz mu ze to nieladnie ,ze Newton mial racje itd
      Ty w ogole zycia nie znasz .Z dlugo w bibliotece i za duzo siana w
      glowie.
      • sun_of_the_beach Re: Kolejne brednie 15.09.09, 20:24
        Szkoda, że nie przeczytałeś artykułu, ale przeczytanie samego tytułu dla ciebie to już wyczyn - twardzielu.
        Tak dla porządku dodam, że ci gimnazjaliści, to osoby, które już tyle dostały batów, pogardy i nienawiści od swoich rodziców, którzy przecież ich "wychowują", że kara jaką może im zagrozic szkoła, nie robi na nich najmniejszego wrażenia.
        • aikiboshinko Re: Kolejne brednie 15.09.09, 22:04
          Ty tak samo z ksiezyca spadles.Oczywiscie juz wiesz na 100% co
          te 'biedne dzieci'' przeszly. Nauczyly sie cynizmu i chamstwa
          (czesto w bialych rekawiczkach) wspierane glupota rodzicow i
          tchorzliwych pedologow ktorym jak sie w twarz napluje to twierdza ze
          deszcz pada.Niestety takich oferm bez honoru mamy pelno w oswiacie
          i w rzadzie
          • sun_of_the_beach Re: Kolejne brednie 15.09.09, 22:23
            Myślę, że wiem więcej od ciebie, ale nie będę się z tobą spierał, bo nie podejmujesz merytorycznej dyskusji. Ty pewnie jesteś jednym z tych tłuczonych dzieci, które ma złudzenia, że wyrosło na "porządnego człowieka"
            • aikiboshinko Re: Kolejne brednie 16.09.09, 05:10
              A Ty masz pewnie liberalistyczne zludzenia ze istnieje cos takiego
              jak 'neutralnosc' w wychowaniu -dozwolona-bo i tak 'dziecko z natury
              dobre-samo na takie wyrosnie'wiec ''nie nalezy mu przeszkadzac
              karami''
              Zeby nie odwolywac sie do etyki wystarczy przyklad z natury: czy
              niedzwiedzica ktora daje klapsa niedzwiadkowi robi to by go
              katowac??
              Dziecko musi wiedziec za co dostaje kare -ale czasem nie ma czasu by
              od razu wiedzialo.Dopiero potem mozna i trzba wyjasnic.
              Sprobuj wyjasniac dziecku ktore cie ma za nic ,ktore cie
              opluwa.Wtedy bedziesz takim duzym glupim potulnym doroslym po ktorym
              mozna jezdzic do woli.Zycze ci 1 godziny w szkole zeby zebrac owoc
              bezsstresowego wychowania
              • sun_of_the_beach Re: Kolejne brednie 16.09.09, 14:01
                Podaj jakiś przykład mojej wypowiedzi, która uzasadnia twoją tezę. Ponieważ się z tobą nie zgadzam, należy mi przypisac to co najgorsze? Kierujesz się resentymentem - ponieważ coś lub ktoś wyrządził ci przykrośc należy to zrównac z ziemią.
    • sroka.pd Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 20:13
      Jestem ojcem dwójki. Młodszy jest wesoły, otwarty, ufny. Prawie każdego dnia
      dostaje jakąś karę (tzn. robię mu nieprzyjemnie) za coś, co zrobił źle. Kary
      są szybkie, niezbyt dotkliwe i staram się, żeby były nieuniknione.
      Starszy syn był chowany niekonsekwentnie, trochę się z nim cackaliśmy, a jak
      mocniej nas wkurzył to dostawał ostrą burę. I jest mniej wesoły, trochę
      nieśmiały, wycofany.

      Moim zdaniem to co proponuje autorka to jest wychowanie bezstresowe. Fatalna
      metoda. Na życiowe stresy trzeba dziecko przygotować. Trzeba je "zaszczepić"
      serwując stres w małych dawkach. Zahartować.
      Dzieciom trzeba pokazywać co robią źle a co dobrze. I dopóki nie da się z nimi
      rozsądnie rozmawiać trzeba to robić metodą marchewki i kija. Reakcje powinny
      być szybkie, spokojne, konsekwentne, sprawiedliwe (a nie zależne od humoru
      rodzica). Natomiast nie powinny być zbyt dotkliwe. Żadnego bicia. Zamiast
      szlabanu na tydzień - wynoszę dziecko na minutę z pokoju. Dla malucha
      wystarczy wyraźny sygnał, że zrobił coś źle.

      Nie lubię stosować argumentów "ad personum" (do osoby) ale w pierwszej chwili
      nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że autorka jest młodą, niedoświadczoną
      idealistką. No chyba, że jakieś cudowne dzieci miała. Dla mnie jej rady są
      całkiem nieżyciowe.
      Bardziej mnie przekonują rady Superniani
      • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 20:15
        Cóz, jak slyszę, ze dziecko jest codzinnie karane, to zaczynam
        rozumiec, po co się pisze takie idealistyczne artykuły...
        • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 20:25
          verdanko zdrowiejesz? Trzymam kciuki.
          • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 20:42
            Nie zdrowieje, bo nadal jestem przekonana, ze pewne kary sa
            konieczne - i wszyscy je stosuja, czasem po prostu nie nazywając ich
            karami. Chocby zakaz ry na komputerze przez pare dni, gdy trzeba
            nadrobić sześć jedynek w szkole może być nazwany konsekwencją - ale
            jest w rzeczywistosci karą. Wzbudzanie poczucia winy "Czy wiesz, jak
            babci bylo przykro", "porzadny czlowiek tak nie robi" jest jedną z
            najokrutniejszych możliwych kar, ale dobrą. Wyrzuty sumienia czasem
            się przydaja...
            Ale kara, ot tak, tylko po to, by zdyscyplinowac dziecko - bez
            sensu.
            • gluszekk Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 21:06
              tak sie zastanawiam skoro nas dorosłych obowiązuje jakiś system kar
              to dlaczego dzieci miałby on nie obowiązywac? Dziecko które nie ma
              kar potem nagle wchodzi w dorosły świat i zdziwiony ze ojej tu
              obowiązuje jakis system kar? To po co w takim razie nagrody? Idac
              tokiem myslenia autorki - nie ma kar nie ma i nagród? Ale jakie jest
              wtedy to zycie....
              Jak sie pokłóce z meżęm to "karą" bedzie niefajna atmosfera w domu.
              A nagrodą pogodzenie sie. ja to postrzegam w ten sposób.
              Acha - najwazniejsza jest rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa -
              z dzieckiem oczywsicie. ale jak wybiega na ulice choc wie ze mu nie
              wiolno to przepraszam ma kare - musi isc przy wózku młodszego brata
              albo jechac z tylu na dostawce. Jest to kara w moim odczuciu. kara
              nie powinna godzic w godnosc dziecka, powinna byc konsekwencja jego
              czynu, dostosowana do wieku i bieżąco wykonana a nie powinien to byc
              jakis zakaz nie związany z sytacja - np. bijesz brata - idziesz do
              pokoju siedziec sama na kilka minut i nie bawisz sie z nami. Ja nie
              stouje kar odroczonych, wrzeszczysz w sklepie - wychodzimy z niego.
              oczywsicie najpierw zawsze mówie - jesli sie nie uspokoisz, nie
              przestaniesz go bic to wtedy i mowie co bedzie. Powtarzam to maks 4
              razy, jak nie skutkuje jest kara. Ale na szczescie skutkuje bo duzo
              rozmawiam i tłumacze. ale nie mówie ze nijdy nie krzyknelam. a
              zdazylo mi sie a owszem. Pewnie jak kazdemu z nas....
            • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 22:17
              verdana napisała:


              > Chocby zakaz ry na komputerze przez pare dni, gdy trzeba
              > nadrobić sześć jedynek w szkole może być nazwany konsekwencją - ale
              > jest w rzeczywistosci karą.

              Zakaz gry na komputerze jest karą oczywiście - znów wyważasz otwarte drzwi. Konsekwencją jest koniecznośc poprawy ocen albo powtarzanie klasy. Tyle że jeśli dziecko ma sześc jedynek to albo:
              1. jest upośledzone i trzeba mu dostosowac program nauczania,
              2. czuje się zaniedbywane i próbuje zwrócic na siebie uwagę,
              3. jest naprawdę zaniedbywane - powinnas zareagowac po 2-3 jedynkach,
              4. wasze relacje sa już tak złe, że dziecko ma wszystko w dupie.
              W każdym z tych przypadków kara jest bez sensu.

              > Wzbudzanie poczucia winy "Czy wiesz, jak
              > babci bylo przykro", "porzadny czlowiek tak nie robi" jest jedną z
              > najokrutniejszych możliwych kar,

              O tym akurat była mowa w artykule - szkoda, że nie czytałaś, tylko apriorycznie wywodzisz argumenty przeciw tezom, których nikt nie głosi.

              > ale dobrą. Wyrzuty sumienia czasem
              > się przydaja...

              Totalna bzdura - wzbudzanie poczucia winy to droga do wychowania kaleki emocjonalnej. Każdy kto świadomie i celowo stosuje takie metody jest albo debilem, albo psychopatą.

              > Ale kara, ot tak, tylko po to, by zdyscyplinowac dziecko - bez
              > sensu.

              To jednak chyba obiaw zdrowienia, choc dużo wolniejszego niż myślałem początkowo, bo w poprzednim wątku głosiłaś coś zgoła innego - typu "dziecko musi znac swoje miejsce"
              • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 22:22
                Bzdura. Nigdy nie miałas dziecka, ktore nie uczylo się i tyle. No,
                ale powiedzmy, ze nma tylko 2 jedynki - jak pozwoli się ogladać,
                zamiast sie uczyć, to szybko bedzie zaniedbane i dostanie dalszych
                sześć.
                A człowieka, ktory nie ma nigdy wyrzutow sumienia i poczucia winy
                nazywamy psychopatą.
                • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 22:27
                  Zrozum proszę, że dziecko, które ogląda tak wiele tv, lub gra na komputerze, że zawala naukę już jest zaniedbywane, bo tak zostało wychowane, bo pozwalano mu na to, bo był spokój w domu i bachor się nie pałętał pod nogami i została zerwana więź emocjonalna z dzieckiem. A ty ciągle chcesz karac dzieci za błędy rodziców.
                  • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 13:17
                    Wiesz co? Wyobraź sobie, ze sa nastolatkie, ktore graja na
                    komputerze, bo lubią. Nie dlatego,że byly zaniedbywane, tylko
                    dlatego, ze gra jest zabawniejsza od odrabiania lekcji.
                    Rozumujac w ten sposób, dziecko ktore duzo czyta tez jest
                    zaniedbywane. Czytanie jeszcze bardziej zaburza więź emocjonalną.
                    Nastolatek, dla ktorego najwieksza rozrywką jest nieustanne
                    przebywanie w towarzystwie rodzicow, to dopiero jest koszmarny błąd
                    wychowawczy. Nastolatek, ktory woli pozabijac kilka potworów, niż
                    odrabiać lekcje - to jest normalne, zdrowe dziecko.
                    • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 14:05
                      A, przepraszam, takie postawy biorą się z powietrza? Czy też może krążą jakieś wirusy? Albo dziecko sobie pewnego dnia usiadło i postanowiło: będę tylko grac na komputerze... Dzieci są tak różne, bo - jak wiadomo - znajduje się je w kapuście. Zdarzają się również przypadki podmiany dzieci przez elfy lub krasnoludki.
                      • pam_71 Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 14:38
                        Ale sun_of_the_beach Ty zaprzeczasz sam/sama sobie ;-)
                        W poprzednim wątku murem stoicie z Fogito, że Małym dzieciom w zasadzie wolno
                        wszytko co i rodzicom (patrz nieszczęsna lodówka czy późny telewizor) ... a
                        teraz sugerujesz, że tylko te nastolatki
                        przesiadują długo przy kompie, którym za Malucha na to pozwolono ...
                        No to jak jest według Ciebie ?! Dziecko powinno mieć jednak jakieś ograniczenia
                        czy tylko hulaj dusza i modeluj do upadłego ;-)
                        Bo mam wrażenie, że jedynym celem Twoich wypowiedzi jest zaprzeczanie tezom
                        Verdany ... hihi
                        • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 15:07
                          pam_71 napisała:

                          > Ale sun_of_the_beach Ty zaprzeczasz sam/sama sobie ;-)
                          > W poprzednim wątku murem stoicie z Fogito, że Małym dzieciom w
                          zasadzie wolno
                          > wszytko co i rodzicom

                          Żadne z nas tego nie napisało. Chodzi o to, żeby dzieci traktować z
                          szacunkiem i nie karać za przewinienia, kóre dorosłym uchodzą na
                          sucho.

                          (patrz nieszczęsna lodówka czy późny telewizor) ... a
                          > teraz sugerujesz, że tylko te nastolatki
                          > przesiadują długo przy kompie, którym za Malucha na to
                          pozwolono ...

                          Tak trzeba dziecko modelować, żeby przy tym kompie godzinami nie
                          siedziało. Można to osiągnąc bez kar i zakazów.

                          > No to jak jest według Ciebie ?! Dziecko powinno mieć jednak jakieś
                          ograniczenia
                          > czy tylko hulaj dusza i modeluj do upadłego ;-)

                          Jak wyżej - modelować trzeba z głową, żeby uzyskac porządany efekt
                          bez kar i zakazów. Każda sytuacja może być inna i wymaga innego
                          podejścia. Ważne jest, żebyśmy nauczyli dziecko odpowiedzialnego i
                          mądrego postępowania sami postępując odpowiedzialnie i mądrze.
                          Wiem, ze trudne ale da się ;)
                          • pam_71 Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 15:20
                            Żadne z nas tego nie napisało. Chodzi o to, żeby dzieci traktować z
                            szacunkiem i nie karać za przewinienia, które dorosłym uchodzą na
                            sucho.

                            Zatem oglądanie tv przez dorosłego po 22:00 przewinieniem nie jest.
                            A dla Dziecka ?

                            > Tak trzeba dziecko modelować, żeby przy tym kompie godzinami nie
                            > siedziało. Można to osiągnąc bez kar i zakazów.


                            Moje dzieciaki siedzą przy kompie zgodnie z ustalonym limitem. Nie mniej i nie
                            więcej (chyba, że w chorobie lub wakacjach ub u Babci ;-) czyli okoliczności
                            szczególne). Modelowanie to czy kara wg Ciebie.

                            Myślę, że jednak myślimy podobnie, ale inaczej nazywamy pewne rzeczy/sytuacje.
                            Dla zasady bo moje musi być na wierzchu ????
                            • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 19:55
                              pam_71 napisała:

                              > Zatem oglądanie tv przez dorosłego po 22:00 przewinieniem nie
                              jest.
                              > A dla Dziecka ?

                              Pytanie ile lat ma dziecko? Bo pięciolatek do tak późnej pory nie
                              wytrzyma przed telewizorem :) Jeśli nastolatek ma siłę oglądac cos
                              do późna a potem zwlec się na 8:00 do szkoły to jego sprawa. Ja za
                              młodu tak długo telewizję oglądałam tylko w weekendy i święta. Nie
                              zabraniano, ale nie robiłam tego często, bo po prostu zasypiałam.

                              >> Moje dzieciaki siedzą przy kompie zgodnie z ustalonym limitem.
                              Nie mniej i nie
                              > więcej (chyba, że w chorobie lub wakacjach ub u Babci ;-) czyli
                              okoliczności
                              > szczególne). Modelowanie to czy kara wg Ciebie.

                              Nie wiem. Nie znam twoich dzieci. U mnie komputer generalnie służy
                              do pracy. Nie ma gier, więc ewentualnie syn może pobawić się
                              programem edukacyjnym. Po pół godzinie jest zmęczony. A dla mnie to
                              narzędzie misyjne ;)

                              >
                              > Myślę, że jednak myślimy podobnie, ale inaczej nazywamy pewne
                              rzeczy/sytuacje.
                              > Dla zasady bo moje musi być na wierzchu ????


                              Moje wcale nie musi być na wierzchu. Nie lubię tylko jak mi się
                              udowadnia, że robie zła robotę wychowujac syna bez kar i zakazów.
                              Dzisiaj znów dostałam od dyrekcji maila pochwalnego o moim synu,
                              który jest w szkole od dwóch tygodni i swietnie sobie radzi. Jest
                              bardzo dojrzały jak na swój wiek i traktowany z szacunkiem w ten sam
                              sposób traktuje innych, czyli kolegów i nauczycieli.
                          • sun_of_the_beach Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 15:37
                            Dzięki fogito, bo ja już nie mam siły odpisywac na posty ludzi, którzy sobie nie zadają trudu, żeby przeczytac w czym rzecz, tylko z góry sobie zakładają, że skoro nie zgadza się ze mną, to na pewno myśli dokładnie 100% odwrotnie niż ja.
                            • verdana Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 16:10

                              No cóż. Czyli, ab wlasciwie modelowac dziecko, mam nie siedziec
                              godzinami przed koputerem. Super. Tyle, ze ja pracuję przy
                              komputerze. Czyli msze zrezygnowac z pracy, aby dać dziecku
                              przyklad - tyle, ze matka nie wykonujaca obowiazkow, to jakies slabe
                              modelowanie.
                              Czyli co proponujesz wobec tego?
                              • sun_of_the_beach Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 16:28
                                Dopiero mi mówiłaś, że dzicko to nie robot i samo rozumie, a teraz już nie potrafi rozróżni pracy od zabawy. Martwi mnie twoja postawa, że nie zamierzasz przypatrzec się swojemu postępowaniu, tylko całą winę zwalasz na dziecko. Podobne dyskusje prowadziłem kiedyś z narkomanami, którzy cały świat obwiniali za swój nałóg, ale tak na prawdę chodziło im o to, że nie zamierzali podją żadnego wysiłku, by się z niego wyzwolic. Widocznie stosowanie kar też uzależnia.
                                • verdana Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 16:57
                                  O nie, moja droga - małe dziecko nie odróżni pracy od zabawy, bowiem
                                  zewnetrznie niczym sie ona w tym wypadku nie różni. Male dziecko
                                  zdolne jest do odczuwania, działania z premedytacja, ale nie do
                                  zrozumienia zawilosci calego swiata - ze pisanie na forum to zabawa,
                                  a pisanie w innym pliku - to praca. Dziecko widzi rodzica przed
                                  komputerem.
                                  Powiedz mi w takim razie traktujac to jako rade dla
                                  osoby "uzaleznionej od kar". Masz w domu dziecko, ktore na przyklad
                                  sie nalogowo objada. Nie możesz opróznić lodowki, bo masz także inne
                                  dzieci - tymczasem to dziecko ma 100 sposobow, aby gdy nikt nie
                                  widzi zjeść wszystko, co jest przeznaczone na kolację dla calej
                                  rodziny. Lodowki, jak wiadomo, zamykać nie mozna. Zakazać
                                  samodzielnego brania z niej rzeczy - tez nie. Dziecko jest
                                  przebadane przez lekarza, ma nadwagę, psycholog nie stwierdził, aby
                                  bylo to jedzenie "na pociechę" czy zamiast - po prostu dziecko ma
                                  zbyt duży apetyt. Rozmowy nie skutkuja. Co robisz?
                                  Co robisz, gdy Twoje dziecko bije rodzeństwo (nie, w domu nikt się
                                  nie bije...)?
                                  Co robisz, gdy Twoje dziecko wysmiewa się z uposledzonej kuzynki,
                                  mimo, ze cala rodzina ja lubi i nie ma z tym problemu? Co robisz,
                                  gdy mimo wielu rozmow z babcią, mama , ciotka dziecko nadal na widok
                                  kuzynki wrzeszczy "głupia idiotka, nie podchodż do mnie"?
                                  Od razu mowię, ze to nie sa moje problemy, tylko problemy moich
                                  znajomych.
                                  • sun_of_the_beach Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 18:14
                                    Tak jak w odpowiedzi na post wyżej - ty wcale nie chcesz rady, ty chcesz przekonac wszystkich, że niemożna było postąpic inaczej, niz postąpiłaś. Ponadto cały czas zmieniasz sytuację - najpierw była mowa o dziecku, które przez komputer zawaliło szkołę, a teraz o "małym dziecku". Wszystko aby ośmieszyc argumenty adwersarza i postawic na swoim.
                                  • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 20:05
                                    verdana napisała:

                                    > Male dziecko
                                    > zdolne jest do odczuwania, działania z premedytacja, ale nie do
                                    > zrozumienia zawilosci calego swiata

                                    Więcej wiary w małego człowieka życzę.

                                    - ". Masz w domu dziecko, ktore na przyklad
                                    > sie nalogowo objada.

                                    I tutaj rodzic powinien zadać sobie pytanie, dlaczego dziecko się
                                    nałogowo objada. I leczyć przyczyne a nie skutek. Bardzo to
                                    niepokojące co piszesz.

                                    Co robisz?
                                    > Co robisz, gdy Twoje dziecko bije rodzeństwo (nie, w domu nikt się
                                    > nie bije...)?

                                    Jest sfrustrowane? Nie potrafi w inny sposób przekazać swoich uczuc.


                                    > Co robisz, gdy Twoje dziecko wysmiewa się z uposledzonej kuzynki,
                                    > mimo, ze cala rodzina ja lubi i nie ma z tym problemu?

                                    Jak wyżej.

                                    Co robisz,
                                    > gdy mimo wielu rozmow z babcią, mama , ciotka dziecko nadal na
                                    widok
                                    > kuzynki wrzeszczy "głupia idiotka, nie podchodż do mnie"?


                                    Mój syn w wieku 5 lat nawet nie zna takiego sformułowania 'glupia
                                    idiotka'. Wszystko i zawsze ma jakąś przyczynę, jeśli chodzi o
                                    zachowanie dziecka. Ty sama najlepiej powinnaś odpowiedziec na
                                    własne pytania.

                                    > Od razu mowię, ze to nie sa moje problemy, tylko problemy moich
                                    > znajomych.
                                    • verdana Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 20:22
                                      Lekarze i psycholog nie potrafili stwierdzic, dlaczego dziecko sie
                                      objada. Czy w takim razie należalo dziecku pozwolić objadac sie
                                      nadal?
                                      Absurdem jest twierdzenie, ze dzieci sie bija, bo sa sfrustrowane.
                                      Dzieci sie bija m.in. po to, by ustalić przywodztwo - czyli ktore
                                      jest silniejsze. Troche wiedzy z psychologii prawdziwej by się
                                      przydalo, zamiast wiedzy z poradnikow psychologicznych.
                                      Podobnie w pewnym wieku dzieci maja tendencje do skrajnego
                                      konformizmu i odrzucania wszelkiej innosci (zwykle to poczatek
                                      szkoly podstawowej). Jest to etap rozwojowy, nie frustracje - tez
                                      polecam psychologie rozwojową.
                                      Moze Twoj syn w wieku 5 lat byl trzymany w scisłym zamknieciu, sa
                                      jednak dzieci, ktorym rodzice pozwalaja na kontakt z rowieśnikami i
                                      od nich ucza się powiedzeń typu "głupia idiotka".
                                      Wiele rzeczy w zachowaniu dziecka ma przyczyny zwiazane z naturalnym
                                      rozwojem (agresja - oczywiscie do pewnego stopnia, konformizm,
                                      odrzucanie wszystkich, ktorzy sie róznia) i stosunkowo czesto jest
                                      to niezalezne od wychowania. Podobnie, jak niepokoj w wieku burzy
                                      hormonalnej, przejsciowo gorsze zachowanie, czesto gorsze wyniki w
                                      nauce nie sa konsekwencja wychowania, tylko w sporej części
                                      biologii. Co warto wiedzieć.
                                      • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 21:25
                                        verdana napisała:

                                        > jest silniejsze. Troche wiedzy z psychologii prawdziwej by się
                                        > przydalo, zamiast wiedzy z poradnikow psychologicznych.

                                        Nie czytam poradników i nie zamierzam ;)

                                        > Podobnie w pewnym wieku dzieci maja tendencje do skrajnego
                                        > konformizmu i odrzucania wszelkiej innosci (zwykle to poczatek
                                        > szkoly podstawowej). Jest to etap rozwojowy, nie frustracje - tez
                                        > polecam psychologie rozwojową.

                                        Mój syn ma w klasie "O" dziecko z zespołem Downa, i jakos kolegi od
                                        idiotów nie wyzywa.

                                        > Moze Twoj syn w wieku 5 lat byl trzymany w scisłym zamknieciu, sa
                                        > jednak dzieci, ktorym rodzice pozwalaja na kontakt z rowieśnikami
                                        i
                                        > od nich ucza się powiedzeń typu "głupia idiotka".

                                        No cóż. Syn ma za soba dwa lata przedszkola i regularne zabawy na
                                        placu zabaw na Pradze Północ. W/w słów nie używa, bo ich nie zna. U
                                        nas w domu nie używa się słów pogardliwych w stosunku do nikogo.

                                        > Wiele rzeczy w zachowaniu dziecka ma przyczyny zwiazane z
                                        naturalnym
                                        > rozwojem (agresja - oczywiscie do pewnego stopnia, konformizm,
                                        > odrzucanie wszystkich, ktorzy sie róznia) i stosunkowo czesto jest
                                        > to niezalezne od wychowania.

                                        Obawiam się, że nie masz racji.


                                  • aiczka Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 17.09.09, 18:57
                                    > osoby "uzaleznionej od kar". Masz w domu dziecko, ktore na przyklad
                                    > sie nalogowo objada. Nie możesz opróznić lodowki, bo masz także inne
                                    > dzieci - tymczasem to dziecko ma 100 sposobow, aby gdy nikt nie
                                    > widzi zjeść wszystko, co jest przeznaczone na kolację dla calej
                                    > rodziny. Lodowki, jak wiadomo, zamykać nie mozna. Zakazać
                                    > samodzielnego brania z niej rzeczy - tez nie. Dziecko jest
                                    > przebadane przez lekarza, ma nadwagę, psycholog nie stwierdził, aby
                                    > bylo to jedzenie "na pociechę" czy zamiast - po prostu dziecko ma
                                    > zbyt duży apetyt

                                    W takiej sytuacji spróbowałabym znaleźć dziecku inne zajęcie niż wyjadanie. Może
                                    wciągnąć w przygotowywanie tej "kolacji dla całej rodziny". Może nauczyć
                                    przygotowywania ulubionych smakołyków, co jest na pewno bardziej pracochłonne
                                    niż wykradzenie ich z lodówki a przy okazji bardziej satysfakcjonujące (można
                                    przestawić się z wyjadania na radochę, że innym smakuje), rozwijające i
                                    uświadamiające, że posiłki, zakupy, gotowanie itd. to rzeczy, które muszą być w
                                    jakimś stopniu zaplanowane i burzenie porządku przez wyjedzenie zapasów jest
                                    bardzo kłopotliwe. Tak przy okazji wspólnego przygotowywania posiłku można sobie
                                    szczerzej i naturalniej pogadać niż urządzając oficjalną rozmowę z reprymendą.
                            • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 16.09.09, 19:56
                              sun_of_the_beach napisał:

                              > Dzięki fogito, bo ja już nie mam siły odpisywac na posty ludzi,
                              którzy sobie ni
                              > e zadają trudu, żeby przeczytac w czym rzecz, tylko z góry sobie
                              zakładają, że
                              > skoro nie zgadza się ze mną, to na pewno myśli dokładnie 100%
                              odwrotnie niż ja.

                              Proszę bardzo - cała przyjemność po mojej stronie ;) Chociaz też juz
                              jestem zmęczona walką z wiatrakami.
                              • pam_71 Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 17.09.09, 09:31
                                Proszę bardzo - cała przyjemność po mojej stronie ;) Chociaz też juz
                                > jestem zmęczona walką z wiatrakami.


                                ;-) Z wiatrakami ... e chyba nie jest tak źle ;-) Z resztą całkiem fajnie się
                                Was podczytuje z boku.
                                Ja staram się wychowywać swoje dzieci bez zastosowania kar (szczególnie takich w
                                stylu "cichych dni", bo z własnego doświadczenia wiem że "ból duszy" jest
                                większy niż ten fizyczny po klapsie). Nie jest też prawda, że nigdy nie
                                uderzyłam dziecka ;-)
                                I zgadam się z Verdaną, że są sytuacje, w których bez kar się po prostu nie da :-(
                                Łatwo jest idealizować przy jednym dzieciaczku na dodatek o podobnym do nas
                                charakterze. Gdy w domu jest dwójka o różnym temperamencie to wyrywanie zabawek,
                                popychanie czy "głupia idiotka" przyniesione z podwórka są rzeczą naturalną
                                ..ważne aby właściwie zareagować i żeby takie sytuacje nie były na porządku
                                dziennym. Zapytajcie rodziców z dziećmi 2+ ;-)
                                • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 17.09.09, 09:43
                                  pam_71 napisała:

                                  > ;-) Z wiatrakami ... e chyba nie jest tak źle ;-) Z resztą całkiem
                                  fajnie się
                                  > Was podczytuje z boku.

                                  Może fajnie, ale ile mozna na ten sam temat :O

                                  > I zgadam się z Verdaną, że są sytuacje, w których bez kar się po
                                  prostu nie da

                                  No cóż, ja bym powiedziała, że sa sytuacje, w kórych dziecko musi
                                  ponieść konsekwencje własnego zachowania. I niekoniecznie jest do
                                  tego potrzebna zewnętrzna interwencja rodzica.

                                  >> Łatwo jest idealizować przy jednym dzieciaczku na dodatek o
                                  podobnym do nas
                                  > charakterze.

                                  Ja nie idealizuję, bo wychowanie syna to czasami orka na ugorze. A
                                  poza tym on ma charakter po ojcu, więc jest diametralnie różny ode
                                  mnie.

                                  Gdy w domu jest dwójka o różnym temperamencie to wyrywanie zabawek
                                  > ,
                                  > popychanie czy "głupia idiotka" przyniesione z podwórka są rzeczą
                                  naturalną

                                  Przepychanie niekoniecznie jest rzeczą naturalną. Mój syn nie ma
                                  odruchu popychania kogokolwiek, zabierania zabawek, uderzania, czy
                                  bicia. Z 'głupią idiotką' też się nie zgodzę. Mieszkamy na Pradze
                                  Północ od 4 lat i jakos zadnego kwiatka syn z Parku Praskiego nie
                                  przyniósł, pomimo, że słyszy różne nieparlamentarne teksty oraz
                                  często jest obiektem dziecięcej agresji.

                                  Mój syn tak bardzo chce mieć rodzeństwo, że nie sądzę aby lał
                                  młodszą siostrę lub brata. Zresztą widzę to po tym, jak się opiekuje
                                  młodszymi dziećmi znajomych.

                                  Zapytajcie rodziców z dziećmi 2+ ;-)

                                  Sporo znam takich, ale czy to coś zmienia.
                                  • pam_71 Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 17.09.09, 10:44
                                    No cóż, ja bym powiedziała, że sa sytuacje, w kórych dziecko musi
                                    ponieść konsekwencje własnego zachowania. I niekoniecznie jest do
                                    tego potrzebna zewnętrzna interwencja rodzica.


                                    Tak. Z tym się zgadzam. Są takie sytuacje, ale nie wszystkie. My mieliśmy takie
                                    zdarzenie wczoraj. Młoda(8) została na podwórku u Babci. Miała wrócić do domu o
                                    18:00 po uprzednim zabarniu z domu Babci bluzy i "odmeldowaniu się" że
                                    idzie(względy bezpieczeństwa). Miała swój zegarek. Pech chciał, ze spotkała
                                    koleżankę z naszego bloku i postanowiły razem wracać ... oczywiście o bluzie i
                                    Babci zapomniała. Babcia szukała jej potem na pobliskich placach zabaw ..., bo
                                    nagle zniknęła ;-o
                                    Po powrocie do domu Młoda przeżywała całą sytuację chyba z 2h. Kary namacalnej
                                    nie było, a konsekwencją był telefon do Babci z przeprosinami i pogadanka(ze
                                    mną). Po telefonie jej odpuściło ;-)

                                    Ja nie idealizuję, bo wychowanie syna to czasami orka na ugorze. A
                                    > poza tym on ma charakter po ojcu, więc jest diametralnie różny ode
                                    > mnie.

                                    A to nie Twój utrzymuje porządek w pokoju w odróżnieniu od swojego Taty ?! To
                                    może pokręciłam osoby ;-p Sorki. Tym się zasugerowałam - że taki porządny jak Ty.

                                    Przepychanie niekoniecznie jest rzeczą naturalną. Mój syn nie ma
                                    > odruchu popychania kogokolwiek, zabierania zabawek, uderzania, czy
                                    > bicia. Z 'głupią idiotką' też się nie zgodzę. Mieszkamy na Pradze
                                    > Północ od 4 lat i jakos zadnego kwiatka syn z Parku Praskiego nie
                                    > przyniósł, pomimo, że słyszy różne nieparlamentarne teksty oraz
                                    > często jest obiektem dziecięcej agresji.


                                    Jest rzeczą naturalną rywalizacja pomiędzy rodzeństwem. W drastycznej formie w
                                    postaci rękoczynów ;-p Moi są zgodnym rodzeństwem, ale takie sytuacje się
                                    również zdarzają.
                                    Twój synek nie ma takich odruchów, bo nie ma z kim rywalizować w domu. Z Tata
                                    nie będzie się przecież bić o ulubiony samochodzik, bo Tata mu tę zabawkę odda a
                                    sam weźmie inną(jeśli się wspólnie bawią). Prawda ?

                                    Mój syn tak bardzo chce mieć rodzeństwo, że nie sądzę aby lał
                                    > młodszą siostrę lub brata. Zresztą widzę to po tym, jak się opiekuje młodszymi
                                    dziećmi znajomych.


                                    Lać zapewne nie(bo wcześniej zareagujecie ;-)). Ale to, że jest opiekuńczy w
                                    stosunku do innych dzieci nie gwarantuje wielkiej braterskiej miłości ;-p Z
                                    resztą ja też uwielbiałam niańczyć niemowlaki koleżanek (na wizytach max 2h) i
                                    jakoś nie zagwarantowało to "błogostanu i idylli" po urodzeniu pierworodnego
                                    (obsługa 7/24)...

                                    Sporo znam takich, ale czy to coś zmienia.
                                    Tzn. że ich dzieci znają brzydkie wyrazy/leją się tylko i wyłącznie z powodu
                                    błędów wychowawczych(kar) swoich rodziców ?!
                                    • fogito Re: Patrząc z boku na Waszą dyskusję ..... 17.09.09, 12:38
                                      pam_71 napisała:

                                      > Pech chciał, ze spotkała
                                      > koleżankę z naszego bloku i postanowiły razem wracać ...
                                      oczywiście o bluzie i
                                      > Babci zapomniała.

                                      Niezła akcja z tym zapomnieniem o babci.


                                      > A to nie Twój utrzymuje porządek w pokoju w odróżnieniu od swojego
                                      Taty ?! To
                                      > może pokręciłam osoby ;-p Sorki. Tym się zasugerowałam - że taki
                                      porządny jak T
                                      > y.

                                      Syn charakter ma w większości po ojcu, co jest plusem, bo na pewno
                                      podejdzie do życia z większym luzem niż ja. Nawyk sprzątania to
                                      efekt modelowania przez mamusie, czyli mnie ;) Męża niestety
                                      teściowa w tej kwetii nie wymodelowała i ja zbieram tego marne
                                      efekty. Jedyna osobą, której trzeba przypominać o sprzątaniu po
                                      sobie jest tatuś ;/


                                      > Twój synek nie ma takich odruchów, bo nie ma z kim rywalizować w
                                      domu. Z Tata
                                      > nie będzie się przecież bić o ulubiony samochodzik, bo Tata mu tę
                                      zabawkę odda
                                      > a
                                      > sam weźmie inną(jeśli się wspólnie bawią). Prawda ?


                                      Jeszcze się z tatą o zabawki nie bije, ale faktycznie często się na
                                      siebie obrażają. W weekendy mam wrażenie, że mam o jedno dziecko
                                      więcej. Znam jednak sporo jedynaków, którzy biją i popychają.

                                      >
                                      > Tzn. że ich dzieci znają brzydkie wyrazy/leją się tylko i
                                      wyłącznie z powodu
                                      > błędów wychowawczych(kar) swoich rodziców ?!

                                      To jest dobre pytanie. Ja tego nie wiem, bo mój nie bije i ie
                                      przeklina.
                      • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 14:55
                        A jeszcze inne dziecko - całkiem nie wiadomo dlaczego - zaczęło
                        czytać książki i tyle czytało, ze o mało matury nie zawaliło. No
                        głupie, nie zorientowalo się, ze czytanie ksiażek nie powinno być
                        rozrywką, pewnie je rodzice xle traktowali w dzieciństwie i stąd
                        zamilowanie do eskapizmu. Przeciez wiadomo od zawsze, że normalna
                        mlodzież stroni od rozrywek i sama z wlasnej woli oddaje się pilnej
                        nauce. A już jak w domu jest OK, to komputera unika jak zarazy.
                        Wiesz, mozna pisac glupoty, ale w niczym nie nalezy przesadzać.
                        • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 15:48
                          verdana napisała:

                          > A jeszcze inne dziecko - całkiem nie wiadomo dlaczego - zaczęło
                          > czytać książki i tyle czytało, ze o mało matury nie zawaliło. No
                          > głupie, nie zorientowalo się, ze czytanie ksiażek nie powinno być
                          > rozrywką, pewnie je rodzice xle traktowali w dzieciństwie i stąd
                          > zamilowanie do eskapizmu.

                          Dokładnie tak, tylko nie wiem skąd ta ironia? Ja coprawda piszę bardziej o małych dzieciach, bo w tym jest klucz do uniknięcia takich sytuacji, ale prawdą jest, że dorastanie rządzi się specyficznymie prawami. Zawsze jednak dziecko kochane i akceptowane łatwiej przechodzi ten okres burz i naporów. Sytuacja znowu jak w przykładzie z jedynkami - znowu przy dzieciaku nie było nikogo, znowu nikt nie zauważył, że coś się dzieje. Może to był okres robienia pewnych rachunków, ustalania wartości na przyszłaśc, ale widocznie z doświadczenia młody człowiek wiedział, że na dorosłych nie ma co liczyc.

                          Przeciez wiadomo od zawsze, że normalna
                          > mlodzież stroni od rozrywek i sama z wlasnej woli oddaje się pilnej
                          > nauce. A już jak w domu jest OK, to komputera unika jak zarazy.

                          Normalna młodzież zna proprcje, czasem się zatraca, a później nadrabia zarywając noce i jest przede wszystkim "normalna" a uczy się tego od normalnych rodziców.

                          > Wiesz, mozna pisac glupoty, ale w niczym nie nalezy przesadzać.

                          To znowu rada wsam raz dla ciebie - szkoda że z niej nie korzystasz.
                          • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 16:14
                            No tak - nie zauwazył i nie kazał dziecku sie uczyć, zamiast grać. A
                            zakaz JES karą, jakkolwiek by go ladnie nie nazwać. Nastolatkek,
                            chcąc liczyc na doroslych musi zatem liczyć na to, ze dorosli beda
                            bu cos kazali robić i pilnowali go - a w tym wieku jest to zazwyczaj
                            (i poniekad slusznie) odbierane jako szczególnie dotkliwa kara.
                            Tylko Ty po prostu dla wlasnego dobrego samopoczucia bedziesz
                            mowil "Masz odrobic matematyke, a nie grac na komputerze, ale to nie
                            jest kara, tylko polecenie". Cóż, nastolatkowi będzie zwislo, jak to
                            nazwiesz.
                            Normalna mlodzież od zarania dziejow proporcji nie zna. To tez warto
                            wiedzieć.
                            • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 16:24
                              Ty naprawdę masz strasznie ubogą wyobraźnię i nie jesteś w stanie pojąc, że może byc zupełnie inaczej. Wyobraź sobie, że można z dzieckiem, czy młodym człowiekiem rozmawiac, a nie wydawac mu zakazy i nakazy.
                              • verdana Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 16:43
                                Wiesz, mozna z mlodym czlowiekiem rozmawiać. Na tym polega rozmowa,
                                ze mlody czlowiek nie ma obowiazku słuchać. A jak nie
                                poslucha "rozmowy" i zalapie 6 jedynek, to będzie "zaniedbany".
                                Rozmowa, z natury rzeczy jest niezobowiazująca. Nastolatek, wbrew
                                temu co sadzisz, nie ma obowiazku zgadzać się ze wszystkim, co truja
                                rodzice i nie ma obowiazku wykonywac grzecznie tego, co w lagodnej
                                rozmowie zostało mu przekazane. W dobrym, kochajacym domu nastolatek
                                czesto NIE slucha. Jesli grzecznie zgadza się z rodzicami, to jest
                                kandydatem do terapeuty.
                                • sun_of_the_beach Re: Odpowiednio dobrane kary działają 16.09.09, 18:17
                                  To prawda, ale właśnie w sytuacji, kiedy rodzice nie rozmawiają tylko trują. Bardzo trafna diagnoza. Poza tym - jak w dwóch postach powyżej.
                              • darr.darek ...i nie mówcie, że nie będziecie mieć syna ... 17.09.09, 00:32
                                sun_of_the_beach napisał:
                                > Ty naprawdę masz strasznie ubogą wyobraźnię i nie jesteś w stanie
                                > pojąc, że może byc zupełnie inaczej. Wyobraź sobie, że można z
                                > dzieckiem, czy młodym człowiekiem rozmawiac, a nie wydawac
                                > mu zakazy i nakazy.

                                Doceniam Twoją wiarę w idee. Szkoda, że wierzysz akurat w głupie idee - ta wiara
                                w brak naturalnej agresji, w "białą kartę" do zapisania itp. bzdury.
                                Tak dosadnie nazywam to głupimi ideami, bo to ciąg dalszy lewicowego wymądrzania
                                się niedouczonych. Lewicowa metoda to metoda "bohatersko pokonująca wieki
                                ciemnoty i zacofania" aby wdrożyć postęp.
                                W ekonomii lewicowe metody skończyły się klapą.
                                W rządzeniu państwami lewicowe metody skończyły się milionami zamordowanych
                                "reakcjonistów".
                                W wychowywaniu dzieci ... lewica jest na topie i usilnie wierzy, że te tysiące
                                lat trzaskania dzieci po tyłkach, tysiące lat odwoływania się sumienia,
                                wywoływania żalu za złe czyny, że te 1000-ce lat to ciemnogród, który już ....
                                szczęśliwie eliminują.
                                Nie będę się znęcał nad lewactwem w ocenie tegoż. To już samo się ocenia.

                                Odpowiedziałem na Twój krótki komentarz, bo on dobitnie pokazuje, że ... Ty nie
                                masz dzieci. Zgadłem ! (Po co mam wstawiać pytajnik?)

                                No ale kiedyś mam nadzieję będziesz miała dzieci i ... będziesz rozmawiać
                                zamiast nakazać odrobić lekcje lub posprzątać zabawki z podłogi. Lub nie bić
                                kota. Lub ...
                                A co tam :)
                                Ja wierzę, że gdy będziesz miała dzieci zwyczajnie odszukasz w archiwum te swoje
                                wypowiedzi i pomyślisz z uśmiechem: "o jejku, ale je głupia byłam" :) I to
                                będzie właśnie przejawem Twojej mądrości, bo człowiek uczy się z czasem.

                                --Miś----------------------------------
                                ...i nie mówcie, że nie będziecie mieć syna, bo w każdej chwili mieć możecie.
                                Sprawdzić czy nie ksiądz.


                                • insula.incognita Re: ...i nie mówcie, że nie będziecie mieć syna . 17.09.09, 00:48
                                  Zanim Sun odpowie, to poeiwm Ci że bredzisz.

                                  Nie znasz socjalizmu, a wręćz komunizmu w krajach skandynawskich? W arabskich też pewnie nie znasz.
                                  Mentalnośc masz zasciankową, polactwo wylazło, i wszystko zeszlo na lewiznę...och sorki, lewactwo? czy jak mu tam.
                                  Zbadaj, porównaj i sam stwierdź- czy lepsza jest polska zaściankowość i niechlujstwo i układziki, czy np taki skandynawski komunizm, albo arabski.
                                  Nie masz porownania?
                                  Od razu widać. Ale polecam się wybrać tu i ówdzie. Rekreacyjnie i dla rozszerzenia horyzontów umysłowuch tudzież.
                                  • darr.darek Re: ...i nie mówcie, że nie będziecie mieć syna . 17.09.09, 01:05
                                    insula.incognita napisała:
                                    >Nie znasz socjalizmu, a wręćz komunizmu w krajach skandynawskich?

                                    O ! Komunizmu !
                                    A wiesz chociaż, że Szwecja ma swoją gospodarkę jako jedną z pierwszych w
                                    rankingu liberalnego kapitalizmu ? Pewnie nie wiesz, zwolenniczko komunizmów.
                                    Wiesz o tym, że w kraju społecznie opanowanym ideami lewicowymi i
                                    feministycznymi w gospodarce ma większe różnice płac między mężczyznami i
                                    kobietami niż Polska czy USA a niechęć do zatrudniania na lepszych stanowiskach
                                    kogokolwiek poza etnicznymi Szwedami jest szeroko znana ? Pewnie nie wiesz,
                                    zwolenniczko komunizmów

                                    To co społecznie wyczynia tam lewica to mądrzy wiedzą.
                                    Ponad 4-krotny wzrost wskaźnika liczby zabójstw w ciągu 50 lat.
                                    Ogromny wzrost przestępczości w tym okresie.
                                    Wskaźnik liczby gwałtów ponad 6-krotnie wyższy niż w Polsce (ze statystyk sprzed
                                    kilku lat - teraz może to już 10-krotna różnica).

                                    > W arabskich też pewnie nie znasz.

                                    Poznasz tą kulturę, gdy za parędziesiąt lat w takich enklawach jak Euro-Arabia w
                                    Holandii itp. 80% młodzieży będzie muzułmańskiego wyznania i gdy będą biegać z
                                    kałachami i nożami do podrzynania gardeł niewiernym psom. Gdy tam będziesz to
                                    nawet jako staruszka szybko przybiegniesz na wschód do Polski.

                                    To tyle dla ogłupionej świecidełkami z telewizorni, które to świecidełka mają
                                    tylko dać ułudę, że ogłupieni wiele rozumieją nie rozumiejąc niczego z
                                    otaczającej rzeczywistości.




                                    • insula.incognita Re: ...i nie mówcie, że nie będziecie mieć syna . 17.09.09, 01:10
                                      Byłeś tu i ówdzie , czy tez gadasz od rzeczy na podstawie gazet propagandowych>?

                                      Przeczytaj SIĘ raz jeszcze i wyluzuj.

                                      ps. ponadto, to nie byl wątek o tematyce politycznej, że aż tak sobie cugle
                                      puszczasz.
                                      Zauważyłeś?
                                  • iwonka_h dziś ukarałam... 17.09.09, 11:26
                                    moje roczne dziecko
                                    zanim to zrobiłam kilka razy powtórzyłam że nie wolno mu kręcić
                                    pokrętłami od kuchenki (mamy co prawda zabezpieczenie w postaci
                                    odcięcia dopływu gazu, ale akcja miała charakter edukacyjny)
                                    po każdym zakazie dziecko ponawiało próbę
                                    ukarałam...
                                    jak....
                                    wsadzając do kojca - czego mała nie znosi
                                    poskutkowało, choć mam świadomość ze na pewien czas
                                    jak tu ktoś napisał kara to nie tylko lanie po tyłku, krzyczenie i
                                    podobne represje.
                                    Nie sądzę żebym karając dziecko w ten sposób krzywdziła je
                                    straszliwie, albo łamałą mu charakter
                                    • fogito Re: dziś ukarałam... 17.09.09, 12:51
                                      iwonka_h napisała:

                                      > moje roczne dziecko
                                      > zanim to zrobiłam kilka razy powtórzyłam że nie wolno mu kręcić
                                      > pokrętłami od kuchenki (mamy co prawda zabezpieczenie w postaci
                                      > odcięcia dopływu gazu, ale akcja miała charakter edukacyjny)
                                      > po każdym zakazie dziecko ponawiało próbę
                                      > ukarałam...
                                      > jak....
                                      > wsadzając do kojca - czego mała nie znosi

                                      Gratulacje, świetnie sobie poradziłaś z wytłumieniem naturalnej w
                                      tym wieku chęci poznawania świata. Dziecko zapewne nie wie, dlaczego
                                      trafilo do kojca za karę. Ale grunt to dobre samopoczucie mamy.
                                      Tylko nie zapomnij jak zabraknie dziecku kreatywności w szkole, że
                                      być może jest to twoją zasługą.

                                      • pam_71 Re: dziś ukarałam... 17.09.09, 13:06
                                        > moje roczne dziecko
                                        > zanim to zrobiłam kilka razy powtórzyłam że nie wolno mu kręcić
                                        > pokrętłami od kuchenki (mamy co prawda zabezpieczenie w postaci
                                        > odcięcia dopływu gazu, ale akcja miała charakter edukacyjny)
                                        > po każdym zakazie dziecko ponawiało próbę
                                        > ukarałam...
                                        > jak....
                                        > wsadzając do kojca - czego mała nie znosi

                                        Gratulacje, świetnie sobie poradziłaś z wytłumieniem naturalnej w
                                        tym wieku chęci poznawania świata. Dziecko zapewne nie wie, dlaczego
                                        trafilo do kojca za karę. Ale grunt to dobre samopoczucie mamy.
                                        Tylko nie zapomnij jak zabraknie dziecku kreatywności w szkole, że
                                        być może jest to twoją zasługą.


                                        Nie popadajmy w skrajności. Odkładanie do kojca w przypadku moich dzieci nie
                                        miało wpływu na ich późniejszą "kreatywność" w szkole (swoja drogą mam alergię
                                        na słowo "kreatywność" z czasów intensywnego poszukiwania pracy ;-p). Są jednak
                                        również inne metody - moja Mama przy kolejnej mojej próbie grzebania przy
                                        kuchence przytknęła na chwilę mój palec do gorącej płyty ... podobno od tamtej
                                        pory obchodziłam kuchenkę dużym łukiem.
                                        Moje jakoś nie miały takich zapędów poznawczych ;-p A na kontaktach mieliśmy
                                        wkładki zabezpieczające.
                                        • fogito Re: dziś ukarałam... 17.09.09, 19:32
                                          pam_71 napisała:

                                          > Nie popadajmy w skrajności. Odkładanie do kojca w przypadku moich
                                          dzieci nie
                                          > miało wpływu na ich późniejszą "kreatywność" w szkole

                                          tego nie wiesz ;)

                                          Mój syn wkładał paluchy we wszystko i całkiem niezły z niego
                                          majsterkowucz teraz. Ciekawi go jak sa zbudowana różne urządzenia i
                                          jak co działa. Nigdy bym takiej chęci poznawania świata w dziecku
                                          nie tłumiła. Trzeba mieć tego świadomość od momentu urodzenia
                                          dziecka, a nie potem narzekać, że dziecko tylko przed kompem siedzi
                                          albo przed telewizorem.

                                          (swoja drogą mam alergię
                                          > na słowo "kreatywność" z czasów intensywnego poszukiwania pracy ;-
                                          p).

                                          Możesz zastąpić to słowo np. ciekawy świata. Dyrektorka w szkole
                                          syna twierdzi, że on jest 'very curious' i to jest spory komplement.
                                          Postuluję zatem - nie zabijajmy w dziecku jego naturalnego dążenia
                                          do poznawania świata.

                                          Są jednak
                                          > również inne metody - moja Mama przy kolejnej mojej próbie
                                          grzebania przy
                                          > kuchence przytknęła na chwilę mój palec do gorącej płyty ...

                                          Dobrze, że ci krzywdy nie zrobiła :O

                                          ;-p A na kontaktach mieliśmy
                                          > wkładki zabezpieczające.

                                          Polecam tę metodę z całego serca.
                                          • pam_71 Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 09:00
                                            > Nie popadajmy w skrajności. Odkładanie do kojca w przypadku moich
                                            dzieci nie
                                            > miało wpływu na ich późniejszą "kreatywność" w szkole

                                            tego nie wiesz wink


                                            Widzę, bo do szkoły chodzą ... a jeżeli odp. miała zasugerować, że gdyby
                                            kojca nie było to byliby bardziej "twórczy", ale tego nie zbadamy ....
                                            To
                                            również nie jesteśmy w stanie zbadać czy Twój synek byłby mniej odkrywczy gdyby
                                            do tego kojca trafiał ;-)

                                            I tak można bez końca ... hihi

                                            Możesz zastąpić to słowo np. ciekawy świata. Dyrektorka w szkole
                                            > syna twierdzi, że on jest 'very curious' i to jest spory komplement.
                                            > Postuluję zatem - nie zabijajmy w dziecku jego naturalnego dążenia
                                            > do poznawania świata.


                                            ?! Od dawna siedzicie poza krajem .. to wiele wyjaśnia ;-)

                                            > Są jednak
                                            > > również inne metody - moja Mama przy kolejnej mojej próbie
                                            > grzebania przy
                                            > > kuchence przytknęła na chwilę mój palec do gorącej płyty ...
                                            >
                                            > Dobrze, że ci krzywdy nie zrobiła :O


                                            To była metoda kontrolowana. I co najważniejsze skuteczniejsza niż tysiąckrotne
                                            powtarzanie roczniakowi "uważaj bo się oparzysz"

                                            pozdr
                                            • fogito Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 18:19
                                              pam_71 napisała:

                                              > I tak można bez końca ... hihi

                                              :D

                                              > ?! Od dawna siedzicie poza krajem .. to wiele wyjaśnia ;-)

                                              Siedzimy w Polsce :) Odkąd Mały poszedł do szkoły tylko wakacje i
                                              święta spędzamy za granicą. Szkoła jest angielska, ale w Polsce.
                                              Więc jednak chyba niewiele to wyjaśnia ;)


                                              > >
                                              > > Dobrze, że ci krzywdy nie zrobiła :O[/i]
                                              >
                                              > To była metoda kontrolowana. I co najważniejsze skuteczniejsza niż
                                              tysiąckrotne
                                              > powtarzanie roczniakowi "uważaj bo się oparzysz"
                                              >

                                              Żartowałam ;)
                                              • pam_71 Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 19:14
                                                Chol...
                                                Przez czytanie tego forum straciłam poczucie humoru ;-)
                                                Pozdrawiam i kończę (na razie ;-))
                                                Pam
                                                • fogito Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 20:06
                                                  pam_71 napisała:

                                                  > Chol...
                                                  > Przez czytanie tego forum straciłam poczucie humoru ;-)

                                                  Ja też :D

                                                  > Pozdrawiam i kończę (na razie ;-))
                                                  > Pam

                                                  również pozdrawiam i czołgam się do wanny...
                                          • iwonka_h Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 11:29
                                            cieszę się że twojemu dziecku udało się przeżyć fazę rozwoju jego
                                            kreatywności poprzez wkładanie palców do kontaktu
                                            po prostu masz więcej szczęścia niż rozumu
                                            • pam_71 Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 11:42
                                              Wbrew pozorom to nie jest aż takie trudne ;-) Wystarczą zabezpieczenia w
                                              miejscach strategicznych (wkładki na kontakty, barierki na schodach, pokrętła od
                                              gazu na płycie - czyli wyżej, choć wiem że zwykle kuchenkę kupuje się przed
                                              pojawieniem Malucha ;-) itp.) i łażenie za odkrywcą (jak wlezie na stół - to
                                              złapiesz ;-)).
                                              No i nie wszystkie sztuki od razu przegryzają kable ...
                                              ;-)
                                              • iwonka_h Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 11:52
                                                mamy zabezpieczenia, ale uważam że zabezpieczenia nie zastąpią
                                                edukacji i jednak pewnej kontroli w przypadku bardzo małych dzieci
                                                bo zawsze kiedyś zdarzy się ze dziecko znajdzie się w domu bez
                                                takich zabezpieczeń i albo coś wybuchnie, albo podpali albo w ramach
                                                twórczej eksploracji poparzy się itd. we mnie na jakimś etapie
                                                stłumiono chęć wtykania palców do kontaktu a jakoś dzięki bogu z
                                                kreatywnością u mnie nieźle i to w kilku dziedzinach, na co mam
                                                stosowne dowody:)
                                            • fogito Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 18:20
                                              iwonka_h napisała:

                                              > cieszę się że twojemu dziecku udało się przeżyć fazę rozwoju jego
                                              > kreatywności poprzez wkładanie palców do kontaktu
                                              > po prostu masz więcej szczęścia niż rozumu

                                              Wystarczą dobre zabezpieczenia. Ja nawet drzwi w kuchni nie mam :)
                                              • iwonka_h Re: dziś ukarałam... 21.09.09, 10:45
                                                fogito napisała:

                                                > iwonka_h napisała:
                                                >
                                                > > cieszę się że twojemu dziecku udało się przeżyć fazę rozwoju
                                                jego
                                                > > kreatywności poprzez wkładanie palców do kontaktu
                                                > > po prostu masz więcej szczęścia niż rozumu
                                                >
                                                > Wystarczą dobre zabezpieczenia. Ja nawet drzwi w kuchni nie mam :)

                                                jak to zabezpieczenia? czyżbyś ograniczała kreatywność i twórczy
                                                rozwój dziecka poprzez zabezpieczanie go przed skutkami eksploracji?
                                                myślałam że jednak pozwalasz mu ładować paluszki do kontaktu "na
                                                żywca" żeby zwiększyć siłę doznań
                                                ewentualnie tłumaczysz łagodnie rocznej istotce jakie konsekwencje
                                                wynikają z kontaktu z prądem
                                      • iwonka_h Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 11:26
                                        nie rozśmieszaj mnie
                                        nie mam świetnego samopoczucia z powodu ukarania dziecka, bo ja go
                                        nie karzę po to by coś sobie zrekompensować, ale by uchronic je w
                                        przyszłości przed niebezpieczeństwami. Moje dziecko nie doznało
                                        żadnej traumy z powodu tej kary, a dzięki temu przynajmniej wczoraj
                                        nie kręciło juz pokrętłami.
                                        Ciekawość poznawczą oraz pasje kreatywne mojego dziecka zaspokajam
                                        inaczej niż przez umozliwienie mu doznań typu pożary, wybuchy gazu,
                                        zalania mieszkań. Współczuję ci jeśli w tym widzisz kreatywność bo
                                        moim zdaniem twoje dziecko/dzieci są w dużym niebezpieczeństwie.
                                        Ciekawość świata mozna zaspokajać inaczej (i ja to robę wkładając w
                                        to więcej wysiłku niż jesteś sobie w stanie wyobrazić) niż dając
                                        dziecku zapałki do ręki
                                        • pam_71 Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 11:35
                                          Co do owej kreatywności ;-p To tak mi się skojarzyło ...
                                          To można dać dziecku kredki/farby i popijając w spokoju kawę podziwiać jakim
                                          wspaniałym grafiti ozdabia ściany.
                                          Można też złapać Malca za rękę, powiedzieć "Na ścianie nie wolno, bo Tata będzie
                                          musiał malować, a nie mamy farby/czasu. Chodź porysujemy razem na papierze".
                                          Usiąść z Młodym i uwiecznić jego pierwsze dokonania plastyczne na bloku ....
                                          Ja tak "zabiłam kreatywność" moich pociech ;-p
                                          Pozwolić na wszytko, a ukierunkować dziecko to jednak spora różnica.
                                          • iwonka_h Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 11:54
                                            no właśnie:)
                                            rozumiem że taki niekontrolowany rozwój kreatywności jest mniej
                                            męczący od kontrolowanego:)
                                            w tym sensie napewno "zabijam kreatywność" mojej pociechy
                                            • fogito Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 19:00
                                              iwonka_h napisała:

                                              > no właśnie:)
                                              > rozumiem że taki niekontrolowany rozwój kreatywności jest mniej
                                              > męczący od kontrolowanego:)
                                              > w tym sensie napewno "zabijam kreatywność" mojej pociechy

                                              Trudniejsze jest ruszenie głową i wymyslenie jak zająć roczne
                                              dziecko, żeby nie bawiło się kurkami od kuchenki. Wsadzenie je do
                                              kojca - czyli do ciupy ;) - to pójście na łatwiznę i tyle.
                                              Masz jeszcze małe dziecko, więc zastanów się co zrobić następnym
                                              razem, bo następny raz na pewno będzie.
                                              • iwonka_h Re: dziś ukarałam... 19.09.09, 08:33
                                                rozumiem ze masz dziecko które udało ci się wytresowac w takim
                                                stopniu że bez szemrania poddaje się twojej woli
                                                albo juz nie pamietasz jak to jest miec roczne dziecko
                                                bo moja córeczka jak ma ochotę na kręcenie kurkami od kuchni to
                                                znaczy że chce w tym momencie robić to nic innego i próby
                                                skierowania jej uwagi na inne zajecia spełzają na niczym
                                                bo ona pamieta że obok jest kuchnia i kurki od gazu i ona to włąśnie
                                                chce robić
                                                i to nie jest kwestia zabezpieczeń bo tak jak napisałam mimo że my
                                                mamy bezpieczną iz abezpieczoną kuchenkę to akurat ta zabawa jest
                                                kipeskim pomysłem bo przy okazji odwiedzin u znajomych czy dziadków
                                                dziecko poodkręca im gaz w kuchence
                                                nie dramayzuj z tą ciupą doprawdy
                                        • fogito Re: dziś ukarałam... 18.09.09, 19:12
                                          iwonka_h napisała:

                                          > bo ja go
                                          > nie karzę po to by coś sobie zrekompensować, ale by uchronic je w
                                          > przyszłości przed niebezpieczeństwami.

                                          I wydaje ci się, że tą metoda coś osiągniesz?

                                          Moje dziecko nie doznało
                                          > żadnej traumy z powodu tej kary, a dzięki temu przynajmniej
                                          wczoraj
                                          > nie kręciło juz pokrętłami.


                                          Traumy może nie ma, ale ograniczyłaś kręcenie pokrętłami tylko
                                          tymczasowo. Nie wiem, czy wiesz, ale maluchy szybko się nudzą
                                          pewnymi rzeczami. I jak taki malec nakręci się pokrętłami raz a
                                          dobrze, to jest spora szansa, ze straci zainteresowanie na wiele
                                          mięsięcy lub lat ;)

                                          > Ciekawość poznawczą oraz pasje kreatywne mojego dziecka zaspokajam
                                          > inaczej niż przez umozliwienie mu doznań typu pożary, wybuchy
                                          gazu,
                                          > zalania mieszkań.

                                          Nam się udało jakoś bez kar i 'więzenia' skierować zainteresownie
                                          dziecka we właściwym kierunku ;)

                                          Współczuję ci jeśli w tym widzisz kreatywność bo
                                          > moim zdaniem twoje dziecko/dzieci są w dużym niebezpieczeństwie.

                                          Jeśli zacznie eksperymentowac poza laboratorium chemicznym to pewnie
                                          tak. Ale w domu już zna wszelkie zagrożenia, więc nie muszę sie
                                          martwić. Co nie zmienia faktu, że mam oczy szeroko otwarte, bo nigdy
                                          nic nie wiadomo.

                                          > Ciekawość świata mozna zaspokajać inaczej (i ja to robę wkładając
                                          w
                                          > to więcej wysiłku niż jesteś sobie w stanie wyobrazić) niż dając
                                          > dziecku zapałki do ręki

                                          Wrzucenie do kojca nazywasz wysiłkiem... Powinnaś była skierowac
                                          ciekawość dziecka w innym kierunku, a nie pakować go do zagrody.
                                          Ech, gadać się nie chce.
                            • aiczka Re: Odpowiednio dobrane kary działają 17.09.09, 19:07
                              > No tak - nie zauwazył i nie kazał dziecku sie uczyć, zamiast grać. A
                              > zakaz JES karą, jakkolwiek by go ladnie nie nazwać.

                              Kiedy byłam młodsza nastolatką wprowadzono mnie i mojemu bratu zasadę "tylko
                              jeden program TV dziennie" (były to czasy, kiedy kanały telewizyjne zaczęły się
                              rozmnażać i można było całymi dniami oglądać seriale kryminalne i kreskówki).
                              Wytłumaczono mi, że chodzi o to, aby młodszy brat mniej się rozpraszał i miał
                              więcej czasu na naukę (wiadomo, że jak ja coś oglądałam, to on też "musiał"). I
                              jakoś nie uznałam tego za wymierzoną mi niesłusznie w imię zbiorowej
                              odpowiedzialności karę tylko za sensowną zasadę, której będę przestrzegać.
                              Myślę, że rozmowa i sensowne argumenty potrafią jednak wiele zdziałać.
                              • fogito Re: Odpowiednio dobrane kary działają 17.09.09, 19:35
                                aiczka napisała:

                                > Myślę, że rozmowa i sensowne argumenty potrafią jednak wiele
                                zdziałać.

                                Dokładnie tak. Rozmowa z dzieckiem to podstawa. Nie zakładajmy z
                                góry, że dziecko jest głupie i nic nie rozumie. Dzieci są mądrzejsze
                                niż myślimy i naprawdę wiele potrafia zrozumieć. Mój ma dopiero 5,5
                                a czasami jestem w szoku jak dojrzale się potrafi zachować.
                                • pam_71 Re: Odpowiednio dobrane kary działają 18.09.09, 09:07
                                  > aiczka napisała:
                                  >
                                  > > Myślę, że rozmowa i sensowne argumenty potrafią jednak wiele
                                  > zdziałać.
                                  >
                                  > Dokładnie tak. Rozmowa z dzieckiem to podstawa. Nie zakładajmy z
                                  > góry, że dziecko jest głupie i nic nie rozumie. Dzieci są mądrzejsze
                                  > niż myślimy i naprawdę wiele potrafia zrozumieć. Mój ma dopiero 5,5
                                  > a czasami jestem w szoku jak dojrzale się potrafi zachować.


                                  No pewnie, że tak ;-) To podstawa.
                                  Są jednak takie momenty, gdy trzeba "wkroczyć" i nogą tupnąć i choćby
                                  przypomnieć obowiązujące zasady.
                                  U nas po kolacji jest czas na TV(aktualnie przeważa Discovery i "Pogromcy mitów"
                                  ;-p). I choć Młodzi wiedzą, że w dni szkolne max do 20:00 to co jakiś czas
                                  próbują negocjować ... "a możemy jeszcze sprawdzić czy na Cartoon ...."
                                  I jakoś trudno mi uwierzyć, że Wasze pociechy tak nie mają ;-) Gdyby mogli to
                                  siedzieliby dłużej ....
                                  • aiczka Re: Odpowiednio dobrane kary działają 18.09.09, 11:48
                                    No, ale chyba nikt nie namawia do tego, aby zasady nie istniały?
                                    • pam_71 Re: Odpowiednio dobrane kary działają 18.09.09, 12:55
                                      :-)
                                      Jeżeli zasady istnieją to trzeba "coś" zrobić w przypadku ich
                                      złamania/przekroczenia.
                                      Nie wiem czy czytałaś cały wątek ;-)
                                      W opisanym przykładzie można:
                                      - wyłączyć Młodym TV (konsekwencja ?!)
                                      - poprosić o wyłączenie (max 3x), pouczyć że jak nie przestaną oglądać to jutro
                                      żadnej bajki nie będzie (i wyegzekwować to) - kara
                                      - siedzieć i tłumaczyć do 22:00, że jutro będą spać na lekcji i nic nie
                                      zrozumieją. Po czym następnego dnia użerać się o 6:30 z marudzącą pociechą +
                                      zaserwować latoroślom pogadankę w stylu "A nie mówiłem/am .. " (bezstresowo ;-o)

                                      zapewne ile Rodziców tyle wyborów ... hihi
                                      • aiczka Re: Odpowiednio dobrane kary działają 21.09.09, 18:33
                                        Biorąc pod uwage ich liczbę, na pewno umknęło mi kilka postów. ^_^
                                        Moim zdaniem przypomnienie zasad, wyegzekwowanie ich przestrzegania (tu poprzez
                                        polecenie, ewentualnie wyłączenie telewizora), wytłumaczenie ich znaczenia itd.
                                        nawet jeśli nieprzyjemne dla dziecka to jednak co innego niż kara według
                                        definicji autorki artykułu, bo celem nie jest sprawienie, aby dziecku było źle.
                                        • pam_71 Re: Odpowiednio dobrane kary działają 22.09.09, 10:09
                                          bo celem nie jest sprawienie, aby dziecku było źle.
                                          W tym przykładzie cel akurat jest prosty - dzieci maja się umyć i iść spać (żeby
                                          rano być trzeźwym w szkole) ;-) Ja właśnie najczęściej wyłączam TV ... Ale
                                          patrząc ze strony dziecka to jemu w tej chwili jest źle, bo fajnie się oglądało
                                          bajkę ;-)
                                          Cały problem (zarówno w tym wątku jak i w "jakie kary dla rodziców") polega na
                                          tym jak zdefiniujemy pojęcie KARY. W wolnej chwili warto poczytać ;-) Ja po
                                          przeczytaniu wyciągnęłam ciekawe wnioski ... ;-p ale tylko na własny użytek ....
                  • Gość: ja Re: Odpowiednio dobrane kary działają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.11, 14:10
                    AAA, już nie mogę czytać tych głupot jakie wypisujecie. Wszystko jest dla Was albo czarne albo białe, albo ktoś maltretuje dziecko, bije i poniża za każde najmniejsze przewinienie, albo jak Wy w jedyny słuszny sposób wychowuje nie uznając żadnych kar i zakazów. Nie potraficie chyba zrozumieć, że każde dziecko jest inne i do wychowania trzeba zawsze podejść w sposób indywidualny. Są dzieci z natury w miarę spokojne, a są takie które chwilę nie usiedzą w miejscu, i będą chciały przetestować każdą możliwą rzecz. Oczywiście nie twierdze, że jest to złe, ale na niektóre rzeczy po prostu nie można się zgodzić. Jeśli dziecko np. wymyśliło sobie super zabawę wdrapywania się na szafki (z których bardzo łatwo może spaść i zrobić sobie dużą krzywdę), to mam mu na to pozwolić, bo jeśli je z stamtąd zabiorę to narażę go na negatywne uczucia i smutek (co wedle powyższego artykułu jest karą). Jeżeli dla dziecka najlepszą częścią spaceru jest wybieganie na ulicę, mam go wołać (bo na siłę nic przecież nie można, godzi to w godność dziecka i sprawia że czuje się bezradne), albo zacząć tłumaczyć, że tak nie powinien robić bo wpadnie pod samochód. W takich sytuacjach trzeba działać. Poza tym nie wmawiajcie mi, że roczne czy 2 letnie dziecko będzie w stanie zrozumieć na tyle abstrakcyjne dla niego pojęcia. A jeżeli takich zachowań nie postaramy się wyeliminować szybko, to dziecku może się coś stać zanim zdążymy je złapać albo wybiec za nim na ulice. Jeżeli zakazane jest wzbudzenie w dziecku "poczucia winy" mówiąc "komuś jest przykro jak tak postępujesz", to jak inaczej nauczyć dziecko empatii i poszanowania drugiego człowieka? Czytając Wasze wypowiedzi mam wrażenie, jakbym miała do czynienia z osobami, które nie mają pojęcia o świecie i życiu. I nie potrafią sobie wyobrazić, że coś może być inne, niż to co one doświadczają.
                    Zgadzam się, że kary powinny nie powinny godzić w godność dziecka, jestem też przeciwnikiem kar fizycznych, ale wychowanie bez stosowania żadnej kary to jakaś bzdura.
        • sroka.pd Re: Odpowiednio dobrane kary działają 15.09.09, 21:42
          Może zapomniałem napisać rzecz oczywistą: dzieci przez 90% czasu się bawią, są
          wesołe i wszystko jest OK. Jak zrobią coś złego to dostają karę - jednoznaczny
          sygnał, że mają tak nie robić. Kara jest szybka, krótka, niezbyt dotkliwa.
          Chwilę się na mnie boczą i zaraz wracają do zabawy. Jak się boczą dłużej to sam
          je rozśmieszam i jest OK.
          Można karać dzieci i mieć szczęśliwe dzieci. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że
          TRZEBA karać dzieci, żeby mieć szczęśliwe dzieci. Jak człowiek jest szczęśliwy
          cały czas, to się robi zblazowany i nic go nie cieszy.
    • iwonka_h Kary nie działają 15.09.09, 20:59
      czytam i czytam i czytam
      w nadziei że za banalnym i w sumie oczywistym tytułem coś się kryje
      że dowiem się jak wychować dziecko bez kar - póki co się udaje bo
      dziecko małe ale tak na przyszłość
      straciłam kilka minut na czyaniu i nie dowiedziałam się niczego
      nowego
    • gizmaaa Re: Kary nie działają 15.09.09, 21:16
      Moim zdaniem kary działają o ile są mądrze stosowane.
      Dla jednych rodziców karą jest klaps, dla innych kąt, a jeszcze dla innych
      zabranie na jakiś czas przywilejów dziecka albo zwykłe wyjście do innego pokoju.
      Możliwości jest wiele.
      Kary nie działają w momencie kiedy jest ich przesyt, a dziecko nie dostaje
      żadnych nagród ani pochwał za swoje zachowanie. Gdy jest odwrotnie czyli gdy
      króluje tylko system nagród i pochwał a rodzice nie dają najmniejszej kary ani
      żadnej nagany to też nie jest całkiem dobrym rozwiązaniem.
      Trzeba znaleźć złoty środek i nie popadać ze skrajności w skrajność.
    • sueellen Kary nie działają 15.09.09, 21:23
      Acha, już to widzę. Dzieciarnia rozwydrzona robi co chce, nauczyciele zostają
      z kubłami na śmieci na głowie a gazeta pisze, że kary niepotrzebne.
      Chyba się Wam coś pomyliło...
      • i74r Re: Kary nie działają 15.09.09, 21:43
        Wydaje mi się, że Rodziców można podzielić na:
        1. "Brutali" którzy po wymierzeniu kary odczuwają głównie
        satysfakcję, że "bachor teraz chodzi jak w zegarku". Mam nadzieję że
        są w mniejszości.
        2. "Wrażliwców" którzy wymierzając karę dziecku wymierzają taką sąmą
        albo większą karę sobie. Robią to tak jak napisały autorki artykułu
        w poczuciu totalnej bezsilności - kara jest efektem tego, że
        wcześniej nie działały żadne prośby, tłumaczenia i nie było widać
        szans na to, że dziecko zacznie się dobrze zachowywać a jego reakcją
        na prośby i tłumaczenia był np. powtarzający się ileś razy śmiech
        pod tytułem "no i co mi zrobisz", zwieszanie się na ręcę lub
        pokładanie się na ziemi pod tytułem "nie pójdę, spróbuj mnie zmusić"
        3. "Szczęśliwców" - udało im się nigdy nie wymierzyć kary bo nie
        było potrzeby. Zawsze chciałem należeć do tej grupy. Od dzisiaj już
        nie należę :(. Od dzisiaj należę (chyba) do tej drugiej. Teraz
        pozostało mi się tylko modlić, że nigdy nie będę się zaliczał do
        pierwszej.
        • lisdene Re: Kary nie działają 15.09.09, 22:06
          Polecam książkę do przeczytania Jak mówić do dzieci żeby nas
          słuchały i jak słuchać żeby z nami rozmawiały. Jest tam rozdział
          poświęcony karaniu i konsekwencjom, może to wyjaśni na czym polega
          jedno a na czy drugie.
        • sroka.pd Re: Kary nie działają 15.09.09, 22:24
          i74r,
          Ja jestem rocznik 73, przy pierwszym synu byłem "wrażliwcem". No i się nie dało. Dziecko bez kar nie wiedziało co wolno a co nie. Były nerwy. Dziecko to czuło. Szczęśliwie nigdy nie zostałem "burtalem". Karanie dziecka nie jest dla mnie miłe.
          Przy drugim synu byłem już bardziej zdecydowany. Pomogła też Superniania. Wierzę w system nagród i kar. Wiara, że osiągnę cel: szczęśliwe i zadowolone dzieci - ta wiara daje mi spokój nawet jak muszę wymierzyć karę. Więcej jest nagród. Kary wymierzam bez zwłoki. Dziecko widzi co jest złe więc rzadziej to robi. Nie muszę go mocno karać - wystarczy jasny sygnał (słowo, gest), że czegoś nie wolno. W domu jest spokój. Zasady są jasne. Ze starszym synem też wychodzimy na prostą. Chłopak jest coraz spokojniejszy bo świat wokół jest poukładany: wie, za co dostanie nagrodę a za co karę.
          Zdecydowanie zaliczam się teraz do "szczęśliwców" :).

          Moja rada dla Ciebie: przestań się cackać ale nie trać spokoju. Przede wszystkim nagradzaj każde dobre zachowanie (wystarczą słowa i uśmiech) ale nie wahaj się pokazywać co jest nieakceptowalne. Rób to zdecydowanie. Rób to już przy pierwszym razie - to on jest dla dziecka punktem odniesienia. Początki są trudne, ale potem nagroda jest wielka :). Szczęśliwe, pewne siebie, dobrze ułożone dzieci - miód na serce rodzica.
          Pozdrawiam wszystkich.
    • lia.13 Kary nie działają 15.09.09, 23:49
      A od kiedy kara to tylko bicie albo krzyki?
      Jak zawalisz robotę w pracy to szef Cię za karę bije albo krzyczy na Ciebie?
      (sic!) Raczej nie. Po prostu obetnie Ci pensję czy wstawi naganę do akt, albo
      nie zabierze na delegację do Paryża ;) Niedawno chrześniak rozwalił hulajnogę.
      Po czasie oczywiście chciał nową. Nowa już czeka na niego, ale musi trochę
      czasu minąć. Co ciekawe, bez żadnych krzyków czy bicia młody sam rozumie, że
      osobiście zniszczył zabawkę, więc nawet nie dopomina się nowej. Jak niedawno
      oglądał w sklepie hulajnogi to się go zapytałam, co się stało z poprzednią
      (choć doskonale wiedziałam). Odpowiedział, że zniszczył i nie dopominał się
      nowej. Nie ma nawet czterech lat, a już rozumie efekt przyczynowo-skutkowy. Po
      prostu wystarczyło przekazać mu komunikat: "zepsułeś zabawkę - nie masz się
      czym bawić, więc sam się ukarałeś". Ale to trzeba być konsekwentnym i ani
      dziecka nie bić, ani nie udawać, że nic się nie stało i lecieć na drugi dzień
      do sklepu po nowe cacko.
    • marcin.brzezinski Kary nie działają 16.09.09, 00:25
      Autorka pisze bzdury.
      Mam 3-kę dzieciaków i moje doświadczenia są całkowicie odwrotne niż opisuje artykół.
      Oczywiście trzeba odróżniać karę od przemocy fizycznej, ale teza jakoby można wychowywać dzieci bez karania wogóle to bajka.
      Mozliwe że znajdą się przykłady dzieci które są wychowywane bez kar, ale to są śladowe ułamki populacji, a późniejsze dorosłe życie takich osób to najpewniej będzie skutkowało depresją lub innymi schizami.
      • bi_scotti Re: Kary nie działają 16.09.09, 00:59
        Czy bez kar to znaczy tez i bez nagrod?
        To ja sie tak nie bawie! Lubie byc nagradzana i lubie nagradzac ;),
        a z karami da sie zyc jesli sa sluszne i wymierzane w dajacych sie
        do przewidzenia okolicznosciach.
        I naprawde coraz bardziej mnie ciekawi ile dzieci wychowalo Slonce
        na Plazy....
        • insula.incognita Re: Kary nie działają 16.09.09, 21:06
          bi_scotti napisała:

          > Czy bez kar to znaczy tez i bez nagrod?


          To za co kary i za co nagrody?

          A nie mozna normalnie, po prostu i zwyczajnie tworzyć pewna wspólnotę, gdzie się wszyscy nawzajem szanują i każdy z czlonków tej wspólnoty ma swoje do zrobienia?
          Dla mnie jest absurdalne stosowanie kar i nagród np w kwestii szkoły. Jak dostaje dziecię dwóję - to powiem, no chlopie zawaliłeś sprawę, trzeba to jakos odrobić. Czy TAKIE powiedzenie jest karą?
          Jeżeli dostaje szóstkę - to nie urzadzam imprezy z tej okazji, tylko mowię: zuch chlopak, pokazaleś na co cie stać.

          Jeśli umyje naczynia z własnej woli, to co- pomnik mam dziecku zaraz staiwać? Ani mi to w mysli. Bo ja tez myję i nikt mi pomników nie stawia z tego powodu.

          Wydaje mi się, że problem nagród i kar jest generowany przez niekonsekwentnycvh i falszywych rodziców. Że IM- rodzicom- wolno TO i tAMTO, ale dzieciom - to już nie wolno.
          Proszę tylko nie sporwadzać do absurdu tego w stylu: czy jak ty pijesz alkohol, to dziecku też pozwolisz.
          Bo to nie o to chodzi. Tylko chodzi o bycie szczerym i konsekwentnym w stosunku do dziecka i w swoich działaniach - też. Aby słowo z czynem się pokrywało. Aby swoim zachowaniem nie wywoływac u dziecka dysonansu pomiędzy - jak jest a jak byc powinno.
          • bi_scotti Re: Kary nie działają 16.09.09, 21:20
            insula.incognita napisała:

            > bi_scotti napisała:

            > Wydaje mi się, że problem nagród i kar jest generowany przez
            niekonsekwentnycvh
            > i falszywych rodziców. Że IM- rodzicom- wolno TO i tAMTO, ale
            dzieciom - to ju
            > ż nie wolno.
            >

            No... tak Ci sie wydaje. I wydawac ma Ci sie prawo. Mnie, na
            przyklad, zupelnie inaczej sie wydaje ...

            Nie wiem gdzie pracujesz i czy bywasz w tej pracy nagradzana za
            specjalny wysilek, wieksze osiagniecie, dodatkowa pomoc. Ja
            osobiscie uwazam takie nagrody (wcale nie zawsze pieniezne!) za
            wybitnie motywujace a przede wszystkim milo glaszczace po duszy.
            Fajnie jest wiedziec, ze ktos dostrzegl, docenil i sam wlozyl
            wysilek w to zeby mnie nagrodzic.
            Dlaczego wiec w warunkach domowych, w podobnych sytuacjach, mialabym
            pozbawiac moje dzieci podobnego fajnego poczucia? Bonus za dobra
            prace jest super, wszystko jedno w jakiej formie!
            • insula.incognita Re: Kary nie działają 16.09.09, 21:31
              bi_scotti napisała:

              > insula.incognita napisała:
              >
              > > bi_scotti napisała:
              >
              > > Wydaje mi się, że problem nagród i kar jest generowany przez
              > niekonsekwentnycvh
              > > i falszywych rodziców. Że IM- rodzicom- wolno TO i tAMTO, ale
              > dzieciom - to ju
              > > ż nie wolno.
              > >
              >
              > No... tak Ci sie wydaje. I wydawac ma Ci sie prawo. Mnie, na
              > przyklad, zupelnie inaczej sie wydaje ...
              >
              > Nie wiem gdzie pracujesz i czy bywasz w tej pracy nagradzana za
              > specjalny wysilek,

              Odpowiem. Najpierw budżetówka, potem sektor IT, teraz handel .
              Zawsze liczę na siebie, niezaleznie od sektora w ktorym pracuję. Nie obchodzą
              mnie pochwały, obchodzi mnie tylko to, jaki zysk jestem w stanie wypracować dla
              pracodawcy. Nie oczekuje fałszywego "dziękuję", tylko po udanej transakcji idę
              po podwyżkę z konkretnym argumentem w ręku. Tego samego uczę dziecko. Że SAM na
              SIEBIE musi zapracować- czegokolwiek by to dotyczyło ( w bardzo szerokim sensie).
              Nie będę więc, (i nie robię tego i nie robilam), biegać za ocenami w szkole, nie
              będę po nim sprzątać i nie będę wyręczać w sprawach w ktorych sam zabagnił.
              Aczkolwiek ZAWSZE pomogę, zapytanm , wyslucham, podpowiem, wesprę jeśli tego
              kiedykolwiek bedzie potrzebował w jakiejkolwiek sytuacji.
              Daję tylko sygnał, że w razie czego - zawsze jestem.
              Ale na co dzień - bierz odpowiedzialność za swoje czyny i licz się z ich
              konsekwencjami.
              • bi_scotti Re: Kary nie działają 16.09.09, 21:48
                Dlaczego z gory zakladasz, ze "dziekuje" jest falszywe? Nie rozumiem
                tego. I wszystko przeliczasz na pieniadze - jedyna satysfakcja w
                pracy to wyzsza wyplata?
                To ja ani tak nie mam, ani tak nie chce dla moich dzieci. Wyplata,
                uczciwa zaplata za prace, jest bardzo wazna i bezsporna ale osobiste
                docenienie, uznanie, nagrodzenie chocby tym specjalnym "dziekuje" ma
                wielokrotnie duze wieksze znaczenie niz extra dollar na czeku.
                I ja wiem, ze dla moich dzieci jakas "extra" nagroda/pochwala za
                specjalnie wlozony wysilek mialy i maja znaczenie.
                Ale ludzi sa rozni i jak widac Tobie to niepotrzebne :)
                • insula.incognita Re: Kary nie działają 16.09.09, 22:11
                  bi_scotti napisała:

                  > Dlaczego z gory zakladasz, ze "dziekuje" jest falszywe? Nie rozumiem
                  > tego. I wszystko przeliczasz na pieniadze - jedyna satysfakcja w
                  > pracy to wyzsza wyplata?
                  > To ja ani tak nie mam, ani tak nie chce dla moich dzieci. Wyplata,
                  > uczciwa zaplata za prace, jest bardzo wazna i bezsporna ale osobiste
                  > docenienie, uznanie, nagrodzenie chocby tym specjalnym "dziekuje" ma
                  > wielokrotnie duze wieksze znaczenie niz extra dollar na czeku.
                  > I ja wiem, ze dla moich dzieci jakas "extra" nagroda/pochwala za
                  > specjalnie wlozony wysilek mialy i maja znaczenie.
                  > Ale ludzi sa rozni i jak widac Tobie to niepotrzebne :)

                  Dlatego, że jakos nie udało mi się spotkać (no, może parę razy) w zyciu kogoś,
                  kto w pracy powiedzialby "dziekuję" po prostu i szczerze.
                  Za to zdarzylo mi się (i to często), trafic na wspolpracowników, którzy cudze
                  zaslugi biorą za swoje i jeszcze żądają wynagrodzenia za to i awansów. A więc u
                  mnie to pewien mechanizm obronny: robię swoję, i nieczego od nikogo nie
                  oczekuję, żadam też adekwatnego wynagrodzenia, (jeśli o pracę chodzi) bez
                  lizusostwa i udawania, a opartego na konkretnych namacalnych dokonaniach, i
                  sprawa zalatwiona.
                  Tego też wymagam od dziecka: nie będę biegała za ocenami, a ty też nie rób z
                  siebie idiotę jak sie czegos nie nauczyłeś i nie udawaj ze wiesz, kiedy nie
                  wiesz. Naucz się - zarob swoja ocene i do widzenia. Bo nie robisz tego dla
                  kogoś, tylko dla siebie.
                  Takie z czasem sobie schemat wypracowalam. Zly? Może, nie wiem.
                  Fakt że takim postępowaniem nikogo nie krzywdzę i nie szantażuję, i nie wchodzę
                  w żadne układy a tez w nich nie uczestniczę.
                  Wobec czego sumienie mam czyste i spię dobrze.
                  • bi_scotti Re: Kary nie działają 16.09.09, 22:13
                    Wybacz, ale strasznie wojskowo i militarnie to wszystko brzmi lub
                    wrecz aptekarsko: wyliczone co do grama.
                    Nie moj styl.
                    • insula.incognita Re: Kary nie działają 16.09.09, 22:22
                      bi_scotti napisała:

                      > Wybacz, ale strasznie wojskowo i militarnie to wszystko brzmi lub
                      > wrecz aptekarsko: wyliczone co do grama.
                      > Nie moj styl.


                      Nie szkodzi.
                      Widocznie chowałaś się i dorastałaś w cieplarnianych warunkach.
                      Pozazdrościć tylko.
                      Pytanie tylko, dlaczego ja "wojskowa" nie stosuję kar wobec swojego dziecka, a
                      Ty - nie wojskowa i delikatniusia - stosujesz i uważasz, ze to jest ok. Hę?

                      Ot, zagwozdka? ;)
                      • bi_scotti Re: Kary nie działają 16.09.09, 23:25
                        insula.incognita napisała:

                        > Widocznie chowałaś się i dorastałaś w cieplarnianych warunkach.

                        To sa zdecydowanie za daleko posuniete wnioski. Ale moj zyciorys nie
                        jest tu tematem rozwazan wiec nie ma sensu sie na nim skupiac.
                        Jak wspomnialam nizej, kary stosujesz tylko nie chcesz ich tak
                        nazwac. Cudow nie ma bywaja tylko bardzo uparci ludzie ;)
                        A tak przy okazji dodam, ze marzeniem moim bylo i pozostaje byc
                        delikatna, wrazliwa kobieta. Zycie jest jakie jest i nie zawsze
                        mozna sobie na taki luksus pozwolic, moze na emeryturze ;)
                        • insula.incognita Re: Kary nie działają 16.09.09, 23:31
                          bi_scotti napisała:

                          > insula.incognita napisała:
                          >
                          > > Widocznie chowałaś się i dorastałaś w cieplarnianych warunkach.
                          >
                          > To sa zdecydowanie za daleko posuniete wnioski. Ale moj zyciorys nie
                          > jest tu tematem rozwazan wiec nie ma sensu sie na nim skupiac.
                          > Jak wspomnialam nizej, kary stosujesz tylko nie chcesz ich tak
                          > nazwac. Cudow nie ma bywaja tylko bardzo uparci ludzie ;)
                          > A tak przy okazji dodam, ze marzeniem moim bylo i pozostaje byc
                          > delikatna, wrazliwa kobieta. Zycie jest jakie jest i nie zawsze
                          > mozna sobie na taki luksus pozwolic, moze na emeryturze ;)


                          Ależ absolutnie nie mam zamiaru ingerować w Twój zyciorys.

                          Jeżeli twierdziśz, że stosuję kary (bo wszyscy tak robią, ale różna maja
                          interpetację pojęcia "kara") to powiedz, określ, na konkretnych przykladach, co
                          uważasz za karę. Proszę Cię. Konkretne przyklady.
                          Bo jak na razie, to "delikatnie", powyższym postem, wywinęłaś się z dyskusji, a
                          tego nie lubię.
                          Powiedz konkretnie, jak karzesz swoje dzieci, i CZYM, w Twoim mniemaniu jest kara.
                          • bi_scotti Re: Kary nie działają 17.09.09, 00:04
                            Insula - jest tu zaraz obok jeszcze jeden watek o karach, w ktorych
                            masz przyklady i w tym watku tez masz przyklady - az do znudzenia.
                            Wybacz, ale odsylam Cie do innych wpisow poprzednich i moich, i
                            innych uczestnikow dyskusji, bo wlasciwie "wszystko" zostalo juz
                            napisane/powiedziane.
                            Ja moich dzieci karze juz nader rzadko, bo Ich przedzial wiekowy to
                            18-25, wiec jak mnie czyms wkurza i uwazam, ze postapily
                            niewlasciwie to najczesciej po prostu nie odpowiadam na emails
                            (zadne juz nie mieszka w domu). Po pol dnia takiego traktowania
                            najczesciej dzwonia i konflikt jest za nami. Gdyby ktores uczynilo
                            cos drastycznego to moze i jeden telefon by nie wystarczyl, trudno
                            powiedziec. Najmlodszego moge jeszcze zawsze odciac od pomocy
                            finansowej ale to tez ostatecznosc - doprawdy trudno mi sobie
                            wyobrazic co by musial zrobic zeby mnie (nas z Jego tata) do takich
                            posuniec sprowokowac. Ja jestem w szczesliwej sytuacji, ze moge moje
                            dzieci teraz glownie nagradzac za to, co robia lepiej niz dobrze. I
                            to jest bardzo fajny moment w zyciu :)
                            • insula.incognita Re: Kary nie działają 17.09.09, 00:22
                              bi_scotti napisała:


                              > Wybacz, ale odsylam Cie do innych wpisow poprzednich i moich, i
                              > innych uczestnikow dyskusji, bo wlasciwie "wszystko" zostalo juz
                              > napisane/powiedziane.

                              Czytałam.

                              > Ja moich dzieci karze juz nader rzadko, bo Ich przedzial wiekowy to
                              > 18-25,

                              Też czytałam.

                              Po pol dnia takiego traktowania
                              > najczesciej dzwonia i konflikt jest za nami. Gdyby ktores uczynilo
                              > cos drastycznego to moze i jeden telefon by nie wystarczyl, trudno
                              > powiedziec.

                              I tu własnie, w tej wypowiedzi, cenię tę szczerość.



                              Ja jestem w szczesliwej sytuacji, ze moge moje
                              > dzieci teraz glownie nagradzac za to, co robia lepiej niz dobrze. I
                              > to jest bardzo fajny moment w zyciu :)

                              Gratuluję.
                              Też tak mam , mimo że jedno i to "tylko" 13-letnie. Ale cieszy. Zachowaniem,
                              postawą, mentalnością, ogólnie- osobowością.

                              pozdrawiam
                              m
              • fogito Re:złote słowa! 17.09.09, 09:16
                insula.incognita napisała:

                Tego samego uczę dziecko. Że SAM na
                > SIEBIE musi zapracować- czegokolwiek by to dotyczyło ( w bardzo
                szerokim sensie
                > ).
                > Nie będę więc, (i nie robię tego i nie robilam), biegać za ocenami
                w szkole, ni
                > e
                > będę po nim sprzątać i nie będę wyręczać w sprawach w ktorych sam
                zabagnił.
                > Aczkolwiek ZAWSZE pomogę, zapytanm , wyslucham, podpowiem, wesprę
                jeśli tego
                > kiedykolwiek bedzie potrzebował w jakiejkolwiek sytuacji.
                > Daję tylko sygnał, że w razie czego - zawsze jestem.
                > Ale na co dzień - bierz odpowiedzialność za swoje czyny i licz się
                z ich
                > konsekwencjami.


                Pod którymi się podpisuję. Oby więcej takich rozsądnych rodziców.


                >
                >
                >
                >
    • grace.4 Re: Kary nie działają 16.09.09, 05:17
      zgadzam sie,ale dziecko musi w tym momencie sluchac.
    • grace.4 Re: Kary nie działają 16.09.09, 05:19
      teraz jestem po przeczytaniu artykulu i wiele jest przeciw
    • praca3d Kary nie działają 16.09.09, 10:35
      a artykuły piszą feministki, które nie wiedzą gdzie aktualnie jest ich
      dziecko :)
      najlepiej oddać do żłobka od 3 tygodnia życia i nie interesować
      kupować prezenty, udawać zaangażowanie kiedy jest chęć
      super
      • zonka77 dziecko może czasem popłakać 16.09.09, 18:16
        Nie rozumiem dlaczego niektórzy z was traktują to jako coś co nie powinno się
        zdarzać. Oczywiście że dziecko może i musi popłakać, może i będzie się czuło
        nieszczęśliwe czasami. To jest nieuniknione. W ten sposób dziecko się uczy. Tak
        jak i dorosły.

        Oczywiście są dzieci które mają takie charaktery że wychowywanie ich nie wymaga
        wielu kar, nie są zbyt uparte, złośliwe, egoistyczne, buntownicze. Ale są dzieci
        które POTRZEBUJĄ dyscypliny. Oczywiście piszę to jako rodzic który chce wpoić
        dzieciom pewne zasady, nauczyć życia zgodnego z tym co wyznaję. Ale głównie moim
        celem jest nauczyć córkę jak panować nad swoim charakterem i wykorzystać swoje
        cechy dobrze.
        Widzę efekty tej mody na niekaranie i nieuwarunkowywanie dzieci. Żal mi tych
        dzieci. Wcale nie są szczęśliwe. Są często zagubione. Walczą z rodzicami którzy
        zbyt późno orientują się że popełnili błąd i nie potrafią być konsekwentni. Są
        słaby a dzieci nimi rządzą. I dzieci wcale nie są z tego powodu szczęśliwe.

        Powtarzam są różne dzieci i różni rodzice. Ale nie sądzę żeby było wiele dzieci
        na świecie które nie potrzebują kary na pewnym etapie rozwoju (zwłaszcza kiedy
        są na tyle duże żeby świadomie się przeciwstawić i świadomie wybrać
        nieposłuszeństwo ale jeszcze nie potrafią zrozumieć tłumaczenia idla nich liczy
        się TYLKO to czego one chcą)
        • sun_of_the_beach Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 18:43
          Cały dowcip polega na tym, że w artykule nikt nie postuluje zakazania kar, tylko wskazuje, że kary są nieskuteczne, a więc - bez sensu. Szkoda, że większośc tu piszących nie zadała sobie trudu przeczytania....
          Co ciekawe od metod opartych na warunkowaniu odchodzi się nawet w szkoleniu psów, bo metody oparte na wzmacnianiu tylko pozytywnym oraz wykorzystujące naturalną ciekawośc i chęc zabawy zwierząt dają szybsze i trwalsze rezultaty.
          Kara nigdy nie likwiduje nieporządanego zachowania, tylko je tłumi. W momencie, kiedy mamy świadomośc, że nie zostaniemy ukarani za zabroniony czyn, częstotliwośc zachowania nawet wzrasta, bo brak kary staje się wzmocnieniem pozytywnym. Skuteczną eliminacją nieporządanych zachowań jest wygaszanie, czyli ignorowanie danego zachowania.
          • zonka77 Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 19:17
            No cóż, ja jednak wiem z autopsji że kary działają. Oczywiście że najlepiej
            byłoby gdyby dzieci były takie mądre i dojrzałe żeby zrozumieć wszystko dzięki
            rozmowie. Tyle że dzieci takie nie są.

            Jestem bardzo ciekawa jak mam pozytywnie zmotywować córkę której wyraźnie
            zabroniłam pożyczania pieniędzy a ona mimo to pożyczyła. Zrobiła to dwa razy. Za
            drugim razem nie dostała tygodniowego kieszonkowego i wie że jeśli się dowiem o
            następnej pożyczce znowu utnę jej kieszonkowe. Co mam ją po główce pogłaskać?
            Albo powiedzieć że jeśli nie będzie pożyczać to dostanie coś w nagrodę?
            Świadomie wybrała ryzykując utratę kieszonkowego. Okłamała mnie, była świadomie
            nieposłuszna. Wiedziała jakie mogą być konsekwencje i te konsekwencje nastąpiły.
            Było jej przykro oczywiście. Mnie też. Ale nie zamierzam jej za to chwalić ani
            nagradzać za to że nie robi czegoś złego. I nie rzucam słów na wiatr - miała
            określone zasady o których wiedziała i określone konsekwencje które poniosła.
            Miała swoją drugą szansę, rozmowę i wytłumaczenie. Ale ma tylko 8 lat i liczy
            się dla niej tu i teraz i jeszcze czasami nie potrafi zdobyć się na
            poskromienie aktualnej chęci mimo że chce czegoś co jest dla niej zle. Kiedy
            brak jej siły własnej woli pomaga jej świadomość przykrych konsekwencji jakie
            poniesie. I tak samo będzie przez całe życie i musi się tego nauczyć.
            • zonka77 Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 19:20
              dla wyjaśnienia: córka pożyczyła od kogoś wbrew naszemu zakazowi i dodatkowo nie
              oddała. Dowiedziałam się od dziecka domagającego się oddania pieniędzy.
              • sun_of_the_beach Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 19:23
                Ale sama powiedz - córka potrzebuje kasy, więc pożycza. ty jej tniesz kieszonkowe, więc jeszcze bardziej będzie potrzebowac i nie będzie miała z czego oddac - ma to sens? Skończy jako galerianka...
                • verdana Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 19:54
                  Czyli - niech pozycza i nie oddaje, bo potrzebuje pieniedzy? Albo -
                  skoro była nieuczciwa rodzice powinni dac jej więcej pieniedzy,
                  niech wie, ze nieuczciwość połaca.
                  I wtedy skonczy jako moralna, zdyscyplinowana kobieta.
                • zonka77 Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 17.09.09, 08:35
                  więc miałabym jej dawać więcej pieniędzy żeby nie pożyczała?? Ojej - kiepska
                  metoda. Zresztą jej pieniędzy nie brakuje, co tydzień dostaje 10 zł
                  kieszonkowego i większość sobie składa i raz na jakiś czas kupuje coś fajnego.
                  Nie może tych pieniędzy wydawać na niektóre rzeczy - pożyczyła bo wiedziała że
                  nie pozwolę jej czegoś kupić. Złamała podwójnie moje zakazy. Oddała pieniądze ze
                  swoich uzbieranych (nie chodziło oczywiście o żadną dużą kwotę - kilka zł) i nie
                  dostała jednej tygodniówki. Nie pożyczyła więcej kasy bez mojej wiedzy i na coś
                  czego jej kupować nie wolno. Myślę że dosyć dobrze zrozumiała w czym rzecz.

                  Podam przyklad w tym temacie: mój brat jako bardzo młody facet miał tendencję do
                  pożyczania kasy i niezbyt uczciwego jej zdobywania. Popadał w spore długi które
                  moi rodzice wciąż spłacali. Pewnego dnia tata powiedział: synu nie dostaniesz
                  ani grosza więcej. Mój brat przeszedł ciężkie chwile. Otarł się niemal o
                  więzienie. Było mu z pewnością bardzo źle ale to doświadczenie sprawiło że
                  zrozumiał że musi się opanować. Od tego czasu w ciągu kilku lat oddał wszystkie
                  długi, założył firmę, nauczył się uczciwości i wyszedł na prostą i wiedzie mu
                  się świetnie. Do dziś mówi że boi się nie zapłacić nawet rach za tel a o
                  pożyczaniu nie ma mowy. Dawanie więcej kasy i spłacanie za dziecko długów,
                  choćby małych to wielka głupota.
                  • zonka77 to powyżej było do sun_of_the_beach 17.09.09, 08:36

          • verdana Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 19:59
            Nie, wrecz przeciwnie - kary bywają niezwykle skuteczne. Wystarczy
            zlac dziecko bezstalsko i zazwyczaj robi, co rodzice zechca. W tym
            wypadku nieskuteczność kar nie ma nic do rzeczy. Chodzi o to, aby
            kary były dostosowane do sytuacji, nie msciwe, nie okrutne - i
            pomagaly, a nie szkodziły.
            Kary bywaja skuteczne i dlatego także naduzywane lub zbyt okrutne
            powinny zostac wyeliminowane.
            Ale kar wyeliminowac sie nie da, chyba, ze nawiedzeni rodzice
            stosuja "mądra dyscyplinę" nie nazywając jej karami, aby czuć się
            moralnie wyzszymi od pozostałych.
            Wygaszanie wybiegania pod samochod może trwać nieco zbyt dlugo, może
            sie zdarzyć, ze wygaszać juz nie będzie czego.
            • fogito Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 16.09.09, 20:40
              verdana napisała:

              >.
              > Ale kar wyeliminowac sie nie da, chyba, ze nawiedzeni rodzice
              > stosuja "mądra dyscyplinę" nie nazywając jej karami, aby czuć się
              > moralnie wyzszymi od pozostałych.

              Ja jestem nawiedzona i stosuje mądre modelowanie. Wyższa moralne się
              nie czuję. Po prostu jest mi żal dzieci.

              > Wygaszanie wybiegania pod samochod może trwać nieco zbyt dlugo,
              może
              > sie zdarzyć, ze wygaszać juz nie będzie czego.


              Mój nigdy nue wybiegał, bo od najmłodszego był uczony o zagrożeniach
              na ulicy.
              Dzieci sa mądrzejsze niż się ludziom powszechnie wydaje. Trzeba im
              po prostu dac szansę ;)
              • bi_scotti Abrakadabra 16.09.09, 21:04
                Jak zwal, tak zwal - wszyscy rodzice stosuja kary i nagrody. Mozna
                to nazwac modelowaniem/konsekwencja/rozmowa/poleceniem/wlasnym
                przykladem nawet tajnym zakleciem (puf! Abrakadabra!) - przyczyna i
                skutek sa te same - nieletni dostaje wiadomosc, co wolno a czego
                nie, i ma sie dostosowac.
                Plazowe Slonce wciaz nie ujawnilo ilosci i wieku posiadanych dzieci -
                szkoda. Latwiej sie dyskutuje gdy sie zna choc czesciowo
                doswiadczenia adwersarza.
                Brak mi tez odpowiedzi na pytanie o nagrody. Skoro kary sa "be"
                (choc przeciez nie sa, bo choc roznie zwane ale w kazdym domu wciaz
                sa ;) ), to co z nagrodami? Tez "be"? Logicznie rzecz biorac, sa
                drugim koncem tego samego kija, wiec jesli kij jest do wyrzucenia to
                i nagradzac nie wolno. Coz za tragiczne dziecinstwo moga miec
                niektore dzieci tu juz wyzej z taka pasja opisywane!
                ;)
                • fogito Re: Abrakadabra 16.09.09, 21:27
                  bi_scotti napisała:

                  > Jak zwal, tak zwal - wszyscy rodzice stosuja kary i nagrody.

                  Ja nie stosuje, bo się brzydzę w/w metodami.

                  Coz za tragiczne dziecinstwo moga miec
                  > niektore dzieci tu juz wyzej z taka pasja opisywane!
                  > ;)

                  Mój syn ma bardzo szczęśliwe dzieciństwo i wiele razy mu
                  zazdroszczę, bo moje takie nie było.
                  • bi_scotti Re: Abrakadabra 16.09.09, 21:52
                    fogito napisała:
                    >
                    > > Jak zwal, tak zwal - wszyscy rodzice stosuja kary i nagrody.
                    >
                    > Ja nie stosuje, bo się brzydzę w/w metodami.

                    To sie nazywa "isc w zaparte" a na to naprawde nie ma lekarstwa.
                    Ale tez i zapewne jest to zamkniecie dyskusji, bo przy pewnym
                    poziomie nieprzemakalnosci ciagniecie tego gluta nie ma juz wiecej
                    sensu. Jak by rzekli Rzymianie: tu zatrzymuje sie woda.
                    • fogito Re: Abrakadabra 17.09.09, 06:32
                      bi_scotti napisała:

                      >> To sie nazywa "isc w zaparte" a na to naprawde nie ma lekarstwa.

                      :) Kiedyś scher próbował mi udowodnić, że bije syna choć ja tego nie
                      robię. Będę wdzięczna, jak ktoś przestanie mi udowadniać, że go
                      karzę, choć kara nie ma u nas miejsca.

                      > Ale tez i zapewne jest to zamkniecie dyskusji,

                      Nareszcie. Może po prostu trzeba przyjąc do wiadomości, że takie
                      rzeczy jak wychowanie bez kar zdarzaja się w przyrodzie ;)
                  • iwonka_h Re: Abrakadabra 20.09.09, 20:27
                    fogito napisała:

                    > bi_scotti napisała:
                    >
                    > > Jak zwal, tak zwal - wszyscy rodzice stosuja kary i nagrody.
                    >
                    > Ja nie stosuje, bo się brzydzę w/w metodami.
                    >

                    a co złego jest w nagrodach???? kolejna fantastyczna koncepcja
                    wychowawcza
                    dodam że nie myślę o nagrodach materialnych, ani o przekupywaniu
                    dzieci
                    no ale o czym my mówimy skoro wsadzenie dziecka do kojca jest karą
                    porównywalną z więzieniem w guantanamo

                    > Mój syn ma bardzo szczęśliwe dzieciństwo i wiele razy mu
                    > zazdroszczę, bo moje takie nie było.


                    Dodaj, ze twoim zdaniem ma szczęśliwe dzieciństwo. Akurat według
                    psychologów dzęcięcych dzieci żyjące w świecie, w kórym nie wyznacza
                    im się granic/reguł podobnie jak te których postępy/dokonania nie są
                    nalezycie nagradzane są często bardzo neiszczęśliwe
              • zonka77 Re: płacz, płacz, będziesz mniej sikał... 17.09.09, 08:42
                nie ukarałabym za wybieganie na ulicę nieświadome czyli dlatego że dziecko coś
                zobaczyło albo było bardzo rozbawione i zrobiło to bezmyślnie. W takim przypadku
                mówiłam, tłumaczyłam pokazywałam filmiki z wypadków i crash testów jak była
                starsza, opowiadałam co jej się może stać (oczywiście w granicach rozsądku bez
                jakiś krwawych scen)tłumaczyłam że może nawet umrzeć i że może bardzo bardzo
                boleć jeśli potrąci ją samochód itp.

                Ukarałabym za to tylko wtedy jeśli dziecko wbrew mojemu wyraźnemu zakazowi
                celowo weszło na jezdnię po to żeby się sprzeciwić i postawić na swoim (tak się
                nigdy nie zdarzyło u nasz na szczęście)
                • ewcikm Prawie taki sam artykuł już był w 2007 17.09.09, 14:43
                  Bardzo mnie zainteresował artykuł i chyba całość będzie w rodzaju:
                  www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,3883121.html
                  Przeczytałam z uwagą, bo bardzo zainteresowała mnie pierwsza część
                  artykułu i nie chciałąm czekać miesiąc na ciąg dalszy, więc go
                  znalazłam.;) Ciekawa jestem, jakie zmiany będą w tegorocznej edycji.
                  Na razie odniosę się do tego, co przeczytałam.

                  Zgadzam się, żeby dziecko ponosiło konsekwencje swoich czynów, ale
                  za wyłączeniem sytuacji zagrażających życiu i zdrowiu. Czy nazywamy
                  coś naturalną konsekwencją, czy karą, która też jest konsekwencją -
                  to tylko kwestia słownictwa, bo zauważyłam, że dużo sporów na forum
                  dotyczących słownictwa. Jak ją zwał tak ją zwał, ale zgadzam się z
                  tym, żeby kara właśnie była konsekwencją czynu dziecka.

                  Mam problem z niektórymi konsekwencjami dla dziecka (znalazłam w
                  artykule): www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,2210710.html

                  "Jeśli natomiast bałagani nastolatek, to uważam, że to jego sprawa.
                  Skoro chce mieć bałagan... no, to ma. A jeżeli to przeszkadza
                  rodzicom, to zazwyczaj radzę, żeby po prostu do jego pokoju nie
                  wchodzili."

                  "Jeśli chodzi o starsze dzieci, trzeba sobie też jasno powiedzieć,
                  czy nie jest przypadkiem tak, że to my chcemy, by dziecko miało
                  piątki, a ono woli mniej się uczyć i mieć trójki? "
                  "Kiedy natomiast godzimy się z tym, że dziecko zmoczy nogi, bo nie
                  chciało włożyć kaloszy, to może dostanie kataru? Jeśli będzie się
                  uczyło na trójki, to pójdzie do słabszego liceum, a czy później
                  nadgoni? Przeżywamy więc rozmaite obawy, a czasami sami ponosimy
                  konsekwencje (bo jak się maluch rozchoruje, to przecież my go
                  będziemy leczyć)."

                  Zastanwiam się nad hierarchią wartości moją i dziecka, bo przez
                  wychowanie przekazuję mu swoją hierarchię wartosci. Oczywiście
                  najlepiej własnym przykładem i to jest podstawą, ale też wydaje mi
                  się, ze czasem dobre będą jakieś konsekwencje - kary dla dziecka za
                  np. nieposprzątanie. Tylko dobrze, żeby wynikały z czynów, były
                  jasne zasady tychże konsekwencji i żebyśmy my rodzice je
                  konsekwentnie stosowali, co dla mnie nie jest takie łatwe...

                  • pam_71 Re: Prawie taki sam artykuł już był w 2007 17.09.09, 15:16
                    A moja uwagę przykuł poniższy fragment :

                    Jeśli chodzi o starsze dzieci, trzeba sobie też jasno powiedzieć, czy nie
                    jest przypadkiem tak, że to my chcemy, by dziecko miało piątki, a ono woli mniej
                    się uczyć i mieć trójki? Ale czy dzieci muszą być takie jak my? I koniecznie
                    realizować nasz scenariusz?


                    Ja przestałam realizować "scenariusz" rodziców w momencie pójścia na studia ...
                    uwolniona spod skrzydeł nadopiekuńczej Mamy ;-) wreszcie mogłam robić to co
                    chciałam i jak chciałam ;-p Możliwości miałam większe ... cóż kiedy się nie
                    chciało ... ech
                    Dwa lata temu zapisałam się na studia podyplomowe. Na to co lubię ;-) Po 12
                    latach od ukończenia studiów ... no i mimo, że chciało mi się jak nie wiem co
                    ... już nie było tak jak dawniej ;-( nie ten poziom abstrakcji .. i teraz żal
                    tamtych młodych lat, gdy umysł chłonny był, a mi się nie chciało. Konsekwencją
                    jest gorzej płatna praca.
                    I powiem szczerze ... nie wiem czy w sytuacji gdy wyjdzie z moich dzieci "leń"
                    będę w stanie im odpuścić ... konsekwencje mogą być zbyt daleko idące (patrz
                    Biedronka ;-))
                    Dobrze, że jak na razie się im chce (wczesna podstawówka).
                    Pozdr
    • yazonisyn Kary nie działają 17.09.09, 15:28

      Gdyby było tak jak chcę przeciwnicy "klapsa" to dzisiaj ludzkość by
      już nie istniała. Kary cielesne i nie mówię tu o zwykłym klapsie
      były stosowane od dawien i dzieci jakoś żyły, dorastały i stawały
      się normalnymi ludźmi. Teraz od kiedy coraz więcej psychologów
      wypowiada się że "klaps" jest zły itp. coraz więcej dzieci zachowuje
      się coraz bardziej źle. Kiedyś nigdy dziecko nie wchodziło do szkoły
      i nie strzelało do kolegów, nie zakładano kosza na śmieci na głowę
      nauczyciela itp.
      Zabraniajcie dalej "klapsa" ciekawe czy za 100 lat nadal będzie
      istaniała ludzkość, a może staniemy się gatunkiem zagrożonym
      • verdana Re: Kary nie działają 17.09.09, 16:01
        Bzdura.
        Jako,ze czytam teraz prase z okresu miedzywojennego zaręczam Ci, ze
        wsadzenie kosza na głowę nauczycielowi to pryszcz. Jakos ostatnio
        nie mielismy wypadku rozstrzelania komisji maturalnej przez dwóch
        maturzystów, a przypadki zamordowania nauczyciela jakoś nie
        ozdabiaja pierwszych stron gazet. A takich bylo sporo.
        Nie mowiąc o takich wypadkach, jak otworzenie wszystkich kurkow z
        woda w pewnym renomowanym internacie, zatkanie ubraniami szpar i
        wyjazd uczniow na wakacjie - budynek się zawalił.
        Rozwalanie klas (wylewanie atramentu na sciany i przewracanie lawek)
        było rozrywka na tyle popularna, ze nie trafialo na łamy gazet.
        Teraz mamy w szkolach idyllę. Pewnie - w czasie ustroju
        totalitarnego dyscyplina w szkolach jest większa, wszedzie jest.
        Chcesz powrotu PRL?
      • fogito Re: Kary nie działają 17.09.09, 19:40
        yazonisyn napisał:

        > Kary cielesne i nie mówię tu o zwykłym klapsie
        > były stosowane od dawien i dzieci jakoś żyły, dorastały i stawały
        > się normalnymi ludźmi.

        Zważywszy na liczbę wojen w przeszłości śmiem twierdzić, że dzieci
        się jednak wtedy normalnymi ludźmi nie stawały. Jak przemoc jest na
        porządku dziennym to na opłakane efekty długo nie trzeba czekać.

      • pam_71 Re: Kary nie działają 18.09.09, 09:12
        W dzisiejszych czasach ludzie wreszcie zrozumieli, że dziecko to też CZŁOWIEK i
        że ma swoje prawa.
        • ewcikm Re: Kary nie działają 18.09.09, 10:35
          Też myślałam o poniższym fragmencie:
          Jeśli chodzi o starsze dzieci, trzeba sobie też jasno powiedzieć,
          czy nie
          jest przypadkiem tak, że to my chcemy, by dziecko miało piątki, a
          ono woli mniej
          się uczyć i mieć trójki? Ale czy dzieci muszą być takie jak my? I
          koniecznie
          realizować nasz scenariusz?

          I pewnie zdrowy rozsądek by się przydał.;) I dziecko musi być
          zdecydowanie starsze. Ale nawet młodsze nie musi mieć piątek od góry
          do dołu, ale na pały też bym nie pozwoliła.Wydaje mi się, że to czy
          i ile dziecko się uczy, szczególnie przy młodszych rodzice powinni
          dopilnować. Z pewnością nie ma sensu wysyłać na studia, które są
          marzeniem mamusi, bo to się zemści. Ja na szczęście miałam wybór.:)
        • fogito Re: Pam 18.09.09, 20:04
          zaczynam się z Tobą zgadzać ;)

          pam_71 napisała:

          > W dzisiejszych czasach ludzie wreszcie zrozumieli, że dziecko to
          też CZŁOWIEK i
          > że ma swoje prawa.

          Dokładnie. Do końca XIX wieku mniej więcej uważano, że dziecko nie
          czuje tak jak człowiek dorosły i dlatego odczuciami fizycznymi i
          psychicznymi dzieci się kompletnie nie przejmowano. Drastyczne
          przypadki to operacje noworodków na otwartym sercu, bo przecież
          dziecko nie czuje bólu :O Poza tym śmiertelność wśród dzieci była
          tak wielka, że raczej się do nich nie przywiązytwano dopóki nie
          skończyły kilku lat. A o prawach dziecka to w przeszłości nie ma co
          wspominać, bo dzieci nie miały żadnych praw jako osobniki drugiej
          kategorii. Podobnie zresztą jak kobiety przez szereg lat...
          • chlumy Re: Pam 25.09.09, 23:43
            >Drastyczne
            > przypadki to operacje noworodków na otwartym sercu, bo przecież
            > dziecko nie czuje bólu
            Obecnie też przeprowadza się operacje noworodków na otwartym sercu,
            czemu miał służyć ten przyklad???
            • fogito Re: Pam 28.09.09, 18:08
              chlumy napisała:

              > >Drastyczne
              > > przypadki to operacje noworodków na otwartym sercu, bo przecież
              > > dziecko nie czuje bólu
              > Obecnie też przeprowadza się operacje noworodków na otwartym
              sercu,
              > czemu miał służyć ten przyklad???

              Zapomniałam dopisać, że bez znieczulenia, jako że kiedyś uważano iż
              małe dzieci bólu nie odczuwają.
        • iwonka_h Re: Kary nie działają 20.09.09, 20:36
          oby tylko wszyscy a przynajmniej zdecydowana większość to zrozumiała.
          Mnie bardzo podoba się akcja "Kocham nie biję". (tych haseł jest tam
          więcej) Mam tylko nadzieję że ta wiedza dotrze do tych którzy jej
          najbardziej potrzebują. Niestety przyzwolenie na traktowanie dzieci
          przedmiotowo jest jednak bardzo duże. Drugim ekstremum są ludzi
          kórzy wierzą ze dzieci mozna wychować "bezstresowo" niczego im nie
          narzucając, nie karząc za złe postępwoanie i nie mówię tu o karach
          typu "lanie w tyłek". Ktoś tu twierdził że odłozenie histeryzujacego
          dziecka na 2-3 minuty do kojca jest przykładem strasznej i okrutnej
          kary.
          • lisdene Karać czy nie karać - temat rzeka 20.09.09, 21:58
            Jak w temacie. Każdy z nas wie najlepiej jak postępować ;).......
            • chlumy Re: Karać czy nie karać - temat rzeka 29.09.09, 21:46
              przeczytałam całość...też jestem przeciwna karaniu dzieci, tylko
              muszę się tego nauczyć. Naturalne konsekwencje...hmmm...uważam że to
              nie kara. Kara jako taka została dość dokładnie zdefiniowana w
              cytowanym artykule. W związku z powyższym czy mozna dowiedzieć się
              jak wygląda to w praktyce np. u fogito czy u Plażowe Słonce(?)
              (fonetycznie to skojarzyło mi się z skur...nem) ;)
              • chlumy Re: Karać czy nie karać - temat rzeka 29.09.09, 22:05
                Jeszcze wtrącę swoje 3 grosze odnośnie postów verdany w sprawie
                lodówki/wydzialania jedzenia/słodyczy. Moim zdaniem ta chęc
                objadania to może być problem emocjonalny- (trzeba by poszukać
                przyczyny), ewentualnie jeśli dobrze pamiętam są to dzieci
                nastoletnie-więc jeśli to nie emocje to wszystko w normie-mój brat w
                wieku nastukilku lat zaraz po obfitym obiedzie otwierał lodówkę i
                wyjadał z niej zawartość. Poradzić można tyle, że w lodówce powinny
                być rzeczy, które nie będą powodować otyłości-czyli warzywka:)
                Generalnie zmienic nawyki zywieniowe. Jem po to żeby żyć, a nie żyję
                po to, zeby jeść. Wydzielanie jedzenia to nie najlepszy pomysł.
                • verdana Re: Karać czy nie karać - temat rzeka 29.09.09, 22:11
                  Chodzilo nie o nastolatki, ale o male dzieci. I o to, ze rodzice
                  powinni miec kontrole nad tym co dzieci jedza i ile, a nie pozwalac
                  im jeśc co chcą i kiedy chcą.
                  Nie jest najlepszym pomyslem tak ksztaltować nawyki zywieniowe
                  malego dziecka, aby moglo jeść to, czego sobie zazyczy o dowolnej
                  porze. Na przyklad kilogram sliwek - zdrowe i nietuczace.
                  • chlumy Re: Karać czy nie karać - temat rzeka 29.09.09, 22:41
                    Ja pozwalam dziecku jesć to na co ma ochotę (ma prawie 3 lata). Tzn
                    to co jest w lodówce oczywiście. jedne rzeczy lubi bardziej, inne
                    mniej. Lubi placuszki z jabłkiem na slodko-więc przez 2 tyg jej
                    smażyłam bo tylko to chciała na obiad (nic innego wtedy nie tknęła).
                    Po tym czasie jej się to znudziło i teraz bardziej woli np. mięsko,
                    warzywa, owoce. Dzieci instynktownie wiedzą czego potrzebuje ich
                    organizm. Nie sądzę, zeby małe dziecko (kilku letnie) zjadło kilo
                    śliwek, chybaże głodne, chociaż moja raz w wieku ok.1,5 roku zjadła
                    z pięć mandarynek i nic jej nie bylo. Bardzo, ale to bardzo lubi
                    dżemy-raz chciała jeść sam dżem ze sloiczka -pozwolilam, aż dostała
                    odruchu wymiotnego i przestała. Teraz prosi dżem tylko na chlebek i
                    to nie codzień. Musze dodać, ze była niejadkiem okropnym, więc
                    wolalam, żeby jadła to co lubi niż wcale.Teraz to smakosz
                    jedzenia:) Zdrowego jedzenia.
    • untur Kary nie działają 29.10.09, 14:25
      "Jego energia skupia się na tym, jak oszukać, zataić, zrobić tak, by mama nie
      widziała, a tata się nie dowiedział." Modre słowa to wszystko odbija się
      później w wieku dojrzewania... Brak zrozumienia
    • maciej.z Kary nie działają 29.10.09, 15:05
      Gratuluję superbełkotliwego artykułu ;-). Idea wychowania dzieci bez stresu i przemocy już dawno zbankrutowała, a "eksperci" dalej swoje. Tezy postawione w artykule są szczytem hipokryzji. Z jednej strony uznajemy dzieci za niepełnowartościowych członków społeczeństwa, ubezwłasnowolniamy je, przekazując całą władzę w ręce rodziców. Z drugiej strony bronimy ich godności, która jest nieodwracalnie niszczona przez kary fizyczne. A to, że dziecko nie może nic zrobić bez pozwolenia mamy lub taty to nie jest poniżej jego godności???
      Czy nie uważamy, że najgorszą rzeczą dla człowieka jest pozbawienie go tak "reklamowanej" wolności? Przecież dzieci z definicji są jej pozbawione. Tak niestety uznajemy dzieci za "gorsze", uczymy je zasad i reguł by stały się "lepsze" (czyli takie jak my).

      Czy chcemy do dzieci, które uznajemy za niedostatecznie rozwinięte do podejmowania samodzielnych decyzji, dotrzeć za pomocą racjonalnej argumentacji? Czy może jedynym godnym sposobem wychowywania dzieci jest ciągła manipulacja, tak aby "same" podejmowały wybrane przez nas decyzje.

      Niestety na pewnym etapie rozwoju kary fizyczne są całkiem skutecznym środkiem komunikacji z dzieckiem, stając się wyznacznikiem granicy dopuszczalnych zachowań.

      Ważne jest tylko by nie wymierzać ich w nadmiernych emocjach, by stanowiły one karę a nie zemstę, by były jednoznacznym komunikatem (nie rozumiem idei bicia po którym następują przeprosiny skruszonego rodzica).
    • ziemiagn Kary nie działają 29.10.09, 15:49
      jestem bardzo ciekawa 2 części artykułu o wychowywaniu poprzez
      wpajanie wartości. Mimo zapowiedzi, że ukaże się miesiąc po części
      pierwszej, nadal go nie ma ... :( A miesiąc juz upłynął
    • idrin Pękłam ze śmiechu i piszę z zaświatów :) 29.10.09, 16:00
      Cytat:
      "Przerywa zachowanie, które nam się nie podoba. Klaps czy krzyk powoduje, że dziecko natychmiast przestaje robić to, co robi. To często nasza impulsywna, bezrefleksyjna reakcja na jakąś sytuację. Nie dajemy sobie czasu na zastanowienie się, jakie rozwiązanie mogłoby być lepsze."
      Pani Justynie Dąbrowskiej, fantastycznej teoretyczce, proponuję "dać sobie czas na zastanowienie się, jakie rozwiązanie mogłoby być lepsze" w momencie, w którym jej dziecko, nawet nie ze złośliwości, tylko ze zwykłej ciekawości, pcha rękę w ogień albo zaczyna dłubać przy kontakcie elektrycznym. To się dzieje szybko, dziecko nie musi być jakimś żywym srebrem, więc i reagować należy szybko! Wtedy fakt, że dziecko przestaje robić to, co robi, jest zaletą!
      Nie każdy krzyk, klaps czy odepchnięcie jest "karą". Pani wybaczy.
      • morekac Re: Pękłam ze śmiechu i piszę z zaświatów :) 29.10.09, 20:15
        To ty smażysz małe dzieci na ogniu? Może jeszcze trzymasz gwoździe przy
        kontakcie - dobrze wchodzą w dziurki i dobrze przewodzą prąd.
        Strasznie mnie irytują takie argumenty. Jeśli masz czas dać dzieciakowi klapsa,
        masz również czas złapać je i odstawić z niebezpiecznego miejsca. Twoim
        następnym krokiem powinno być zabezpieczenie kontaktów i kuchni.
    • esteczka Kary działają 29.10.09, 22:46
      "Uderzone dziecko myśli o bólu, wstydzie, czasem wściekłości. Nie jest skłonne
      do refleksji. Nie wyciąga nauki"

      Co za bzdura. Klaps a nawet niezłe lanie od razu uruchamiało moje komórki
      mózgowe. Nauka była dość prosta i szybka.. ale może tylko u mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka