Dodaj do ulubionych

paniczny lęk czterolatka

06.10.09, 20:39
Witam
Postanowilam zapytać o radę jak mam radzic sobie z lękami mojej cztero i pół
letniej córeczki. Od mniej więcej miesiąca zaczęła panicznie bać się właściwie
niewiadomo czego "czegoś". Kiedy ją pytam mówi ze boi się okien lub też
potworków na podwórku. Chodziłam z nia od okna do okna w całym domu -
rozmawiałyśmy o tym ze niczego tam nie ma, byliśmy na podwórku szukac
potworków między tujami - też ich tam nie było. Wszytskie moje tłumaczenia nie
pomagają. To stało się nie do wytrzymania. Czasami tracę cierpliwość. Doszło
już do tego że nie zostanie sama w pokoju: ja do łazienki ona do łazienki, ja
do kuchni i ona za mną.Sama oczywiście nigdzie nie pójdzie, czy to do łazienki
czy gdziekolwiek indziej. Nie ma znaczenia czy to noc czy dzień. Trzyma się
mojej lub męża nogi. Nawet gdy oglądamy TV nie usiądzie na kanapie obok tylko
musi być na tej samej co ja. Rozmawialam z nią ze nie trzeba się takich rzeczy
bac bo one nie istnieją naprawdę. Tak jak umialam tłumaczyłam ze naprawdę
jesteśmy my tzn. mama, tata, ona, babcie i dziadkowie a tego "czegos" po
prostu nie ma to jest tylko na niby. Ona mi przytakuje ale to nic nie zmienia.
czasem na nia krzykne ze mam juz tego dosyc bo to strasznie męczące, wiem ze
zle robię ale to chyba moja bezsilność w tej kwestii. Ona wtedy płacze i mówi
mi mamusiu zmień to zeby juz tak nie bylo. Wiem jak bardzo jest jej z tym
cięzko a ja nie potrafie jej pomoc. Moja córeczka rozwija się bardzo dobrze.
Jest zdolną dziewczynką, lubi się uczyć, lubi tanczyc i spiewac. Zna literki,
umie juz nawet pisac i literowac pare wyrazow. Ale to co sie teraz dzieje to
po prostu dla mnie zbyt trudne. Prosze o rade jak moglabym sobie i coreczce w
tym poradzic. czy trzeba po prostu przeczekac ten czas, czy moze podjac jakies
inne metody? Nadmienię, że kolezanki mojej córeczki, które są mniej więcej w
tym samym wieku nie maja takich lęków.
Obserwuj wątek
    • kachape Re: paniczny lęk czterolatka 07.10.09, 13:42
      izabelaszewc napisała
      Nadmienię, że kolezanki mojej córeczki, które są mniej więcej w
      > tym samym wieku nie maja takich lęków.

      ostatnie zdanie, przepraszam ale mnie dobiło. To co mają córki
      koleżanek nie ma nic do rzeczy... wybacz

      co do meritum - im więcej Ty się złościsz na nią, krzyczysz itp, tym
      bardziej jej sprawę utrudniasz.
      Nie zdarzyło Ci się bać podczas burzy, wiatru? nasłuchiwać głosów
      na schodach jak zostawałaś sama?

      może przeczytała jakąś bajkę, może coś obejrzała a może po prostu ma
      bardzo bujną wyobraźnię.
      POmóż jej akceptując jej strach. nie pokazuj jej że nic tam nie ma,
      nie mów, że NIE MOŻNA się bać, bo tylko ją zawstydzasz. głupio jej
      się robi,że się boi, więc na pewno potem nie odpowie na pytanie
      czego się boi, bo wie, że Ciebie to denerwuje, że nie wierzysz itp.
      Bądź oparciem, przestań tłumaczyć, przytul i zapytaj czy boi się
      bardzo
      weź na kolana, pomóż jej nazwać jej emocje i już
      być może to wystarczy. a jak nie, to może córcia widząc zrozumienie
      i czując wsparcie wyjawi w czym rzecz
      moze jakiś cień padł na okno jak się obudziła - może jakiś ptak
      przysiadł Wam w żywopłocie i ją wystraszył. POwodów może być dużo,
      ale nie poznasz ich krzycząc na dziecko za jego strach
      • izabelaszewc Re: paniczny lęk czterolatka 08.10.09, 14:30
        Nie rozumiem dlaczego moje stwierdzenie ze kolezanki w wieku mojej
        coreczki nie maja podobnych lęków tak cię dobiło. Ja nie porównuję
        mojej córki do innych dzieci. Wiem ze każde dziecko jest inne i
        każdy rodzic indywidualnie musi podejsc do wychowania swojego
        dziecka.Postanowiłam znależć się na tym forum z tym pytaniem w celu
        uzyskania jakiejs podpowiedzi. Dlatego tez poprosiłam o pomoc w tej
        kwestii.Dzieci mniej więcej w tym więku miewają podobne zachowania i
        mnie po prostu niepokoi fakt że u niej jest to aż tak bardzo silne.
        Być może jest to kwestia bardzo bujnej wyobraźni i pewnie tak jest.
        Mówisz zebym jej nie mowila ze nie trzeba się bać. Nie wiem nie
        jestem specjalista w tej dziedzinie. Ale tak jak wspomnialam..
        Bardzo dużo rozmawiam a moim dzieckiem, naprawdę uważam ze rozmowa z
        dzieckiem to dobry lek. Mysle ze nalezy dziecku wyjasniac to czego
        nie rozumie. Ona wie ze bardzo ja kocham i zawsze moze na mnie
        liczyc. Ona nie umie po prostu sprecyzowac czego dokladnie się boi.
        Mysle ze tego nie zrozumie ktos kto nie ma takiej sytuacji. Ja
        staram się jej pokazac prawdę. Mysle ze jest w tym wieku ze powinna
        wiedziec co jest fikcja a co rzeczywostoscia.Oczywiście tlumacze jej
        rzeczy które potrafi zrozumiec - moim zdaniem. Dlatego tez staram
        sie jej to przyblizyc. Mowię ze bać sie trzeba gorącej wody bo ona
        faktycznie moze sparzyć, ze nalezy bać się ognia bo on tez moze
        sparzyc, nalezy uwazac na samochody. Po prostu staram sie pokazac
        jej realne zagrożenia a wypersfadowac te fikcyjne. Kiedy mowie zeby
        nie bala się okna pokazuję jej ze to jest tylko szyba, ktora chroni
        nas przed zimnen i wiatrem a ukazuje swiat - czasem deszczowy czasem
        sloneczny. Poszukuję pytania czy takie tlumaczenia są dobre dla
        mojego dziecka i chcialabym aby ktos pomogl. Mowisz zebym jej nie
        mowila ze tam nic nie ma - to co, mam ja utwierdzic w przekonaniu ze
        rzeczywiscie coś tam jest???? Nadmienie jeszcze ze ona nie boi się
        ze mna chodzic np do okien czy w miejsca ktorych się boi wrecz
        przeciwnie ze mna chetnie tam idzie i obydwie szukamy jakichs
        potworkow ale nic tam nie znajdujemy :) wtedy sie usmiecha. Ale gdy
        odejdziemy ukradkiem spoglada na okno. Niby wie ze tam nic nie ma
        ale tam w głowce cos jej pewnie podpowiada ze chyba nie do konca.
        Ale dzis byl przelom... poszla sama po swojego pokoiku po ubranka i
        zapowiedziala mi ze jak wroci z przedszkola to sama pojdzie w pare
        miesc - zobaczymy czy wyobraźnia jej na to pozwoli - chęci bowiem
        ma! Mam nadzieje ze to niedlugo minie i znow bedzie bezstresowo
        bawic sie w kazdym kącie w domu :)
        • kachape Re: paniczny lęk czterolatka 08.10.09, 16:44
          przepraszam, ale skoro napisałaś, że inne dzieci tak nie mają, to ja
          to odebrałam jako porównywanie własnie
          czy masz jej powiedzieć, że tak tam jest wielkie straszydło...? nie,
          ale po prostu pytać, żeby wiedzieć czego się boi i tyle, przytulić,
          zrozumieć, dać się w Twoich ramionach uspokoić. Nie musisz
          wszystkiego jej tłumaczyć. i nie chodzi o nie rozmawianie, bo ja też
          jestem zwolennikiem gadania z dziećmi
          ale każdy ma swój punkt widzenia
          czy dla Ciebie teraz byłaby tragedią plama na bluzce? pewnie nie
          a jak dziewczyna na randkę pierwszą idzie to to dramat jest. albo,
          że fryzjer trochę krzywo obciął, a wcześniej, że lalka bucik
          zgubiła - z Twojego punktu widzenia to nic, prawda? a dla dziecka
          dramat. czy uważasz, że umniejszanie dramatu mówieniem "przecież to
          tylko lalka, przeciez to tylko bucik, oj daj spokój nie histeryzuj"
          wspierasz? bo dla mnie to jest brak szacunku dla uczuć dziecka,
          pokazywanie mu, że jego lęki, dramaty są bezsensowne, głupie...
          powtórzę pytanie - czy nigdy niczego się nie bałaś? burzy?
          irracjonalnego lęku, że ktoś wejdzie w nocy do domu? nie czułaś
          migotania przedsionków w czasie sesji, choc byłaś przygotowana? nie
          piszczysz na widok pająków/myszy/nietoperzy/ćmy?
          bo ja znam dorosłych ludzi spieprzających na widok żaby
          odczuwających paraliżujący lęk na widok psa. Mojej znajomej mąż
          dorosły facet, dostał takiej paniki na widok psa oddalonego o 30 m,
          że zaczął biec i zatrzymał się po dwóch kilometrach nie bardzo
          wiedząc gdzie jest...
          bo po prostu czasem jest w nas jakiś lęk, uświadomiony bądź nie,
          taki, który potrafimy opisać i taki który i dla nas jest zagadką

          Moja przyjciółka, dorosła kobieta, wykształcona mądra, po prostu
          sztywnieje jak widzi takie coś przy lampie... nie kładę jej tej ćmy
          na ręce, by ją przekonać, ze to niegroźny motylek. Nie pytam "no co
          Ty, ćmy się oisz, nie rób sobie jaj, nie bądź głupia.." po prostu
          wypraszam ćmę z pokoju i już
        • jola_ep Re: paniczny lęk czterolatka 08.10.09, 18:54
          Myślisz, że czterolatek odróżnia prawdę od fikcji?
          Na jakiej podstawie?
          Zbyt mało zna świat, aby wiedzieć, czego może się od niego spodziewać. Mój bardzo rozsądny synek w wieku 4-5 lat nie chciał kupić soczku Pysia, bo jak się okazało, bał się wyskakującego z niego smoka ;) A mi się wydawało, że on takie rzeczy doskonale rozumie...

          Moja córa, która bała się duchów, potworów, złodzieja w szafie itd. itp. powiedziała mi kiedyś: "mamusiu, ja wiem, że potworów nie ma, ale moja wyobraźnia tego nie wie". Miała wtedy 7 lat.
          Z wyboraźnią nie podysktujesz, nie zmusisz jej do uległości. Lęk, który tkwi w dziecku teraz, minie z czasem, gdy empirycznie pozna otaczający go świat. A twoim zadaniem jest zrozumieć i wspierać swoje dziecko dając mu maksymalnie dużo poczucia bezpieczeństwa.

          Akurat 4 lata do wiek, gdy dzieci rozwojowo nie bardzo odróżniają fikcję od rzeczywistości.

          Pozdrawiam
          Jola
    • ata99 Re: paniczny lęk czterolatka 08.10.09, 21:45
      Problem w tym, że ty odwołujesz się w swoich tłumaczeniach do sfery
      wiedzy, rozsądku, a lęk to uczucie. Nie można przestać czegoś czuć.
      Masz dość, jesteś zmęczona, martwisz się, że z córką dzieje się coś
      złego. To minie, jeśli będziesz z nią w tym jej lęku, przytulona,
      właśnie na tej samej kanapie. Tylko takie wsparcie córeczki może być
      pomocne. Nie bez powodu ludzie tulą się do siebie w zagrożeniu, czy
      rozpaczy.Daj jej tę swoją siłę, pomóż, nie odsuwaj. Nikt za ciebie tego
      zrobić nie może.
    • kachape Re: paniczny lęk czterolatka 08.10.09, 22:26
      pomyślałam o bajkach...izabeloszewc, może zerknij na tę stronkę
      pozdrawiam
      www.abcbaby.pl/?page=Structure&id=129
    • Gość: asia Re: paniczny lęk czterolatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.09, 07:52
      To jest normalny wiek na takie lęki, zaczyna pracować wyobraźnia. Koleżanki
      twojej córeczki albo już przez to przeszły, albo zaraz przejdą, albo przechodzą,
      a ty o tym nie wiesz.

      Byłam na spotkaniu z polską specjalistką od bajki terapeutycznej. Radziła, żeby
      nie zaprzeczać lękom dziecka, bo one są dla niego tak realne, że z tego
      zaprzeczania wyciągnie tylko wniosek, że rodzice tych potworów nie widzą, więc
      jest z nimi samo. Doradzała, żeby opowiadać dziecku bajkę o jakimś innym dziecku
      czy zwierzątku, jak radzi sobie z potworami. Mówiła np., że ze swoim wnuczkiem
      wypracowali jakiś specjalny dźwięk, który płoszył lwa, mieszkającego w
      przedpokoju. Ona radziła bajki, w których dziecko zaprzyjaźnia się z potworem
      spod łóżka, ja mam mieszane uczucia, bo pewne lęki trzeba oswajać, ale nie można
      zabijać lęku działającego jako sygnał alarmowy - ale to w końcu kobieta jest
      specem, nie ja. Zawsze zresztą można ułożyć bajkę, w której dziecko płoszy potwora.

      To i tak przejdzie z wiekiem, ale lepiej dziecku ułatwić ten okres.
    • sylwester.bielas Re: paniczny lęk czterolatka 10.10.09, 10:13
      Witam.
      Rzeczywiście wiek Pani córki jest okresem, w którym rozwojowo występuje silne zmieszanie realiów z wyobraźnią, granica pomiędzy fikcją a rzeczywistością jest bardzo cienka - dziecko wierzy w to, co podpowiada mu wyobraźnia. Z jednej strony Pani to rozumie, bo rozmawia Pani z córką, towarzyszy jej w miejscach, których ona się boi, stara się konfrontować ją z wyobrażonymi lękami, tłumaczyć. Czyli "tak jakby" Pani wiedziała i akceptowała, że dzieciaki w tym wieku tak mają. Z drugiej strony .... no właśnie, jakby Pani sama nie była pewna czy to, co dzieje się z dzieckiem jest normalne, a może powinno już minąć, bo koleżanki córki, takich problemów nie mają. Pisze Pani, że stara się wyperswadować córce lęki, których doświadcza, że jest w takim wieku, iż powinna odróżniać fikcję od rzeczywistości (list z 8/10/2009). Widzi Pani lęki swojego dziecka, a jednocześnie po upływie miesiąca, jakby Pani już nie chciała ich widzieć i ponaglała córkę do wydoroślenia. Można powiedzieć, że sama doświadcza Pani pomieszania w swoich uczuciach i myślach, chociaż treść tego zmieszania jest oczywiście inna, niż u dziewczynki. Wydaje mi się, że wprowadza Pani atmosferę pośpiechu i niepotrzebnego ponaglenia, oczekując od córki przyspieszonego dojrzewania. Pisze Pani, że dziewczynka rozwija się dobrze, jest zdolna, już umie pisać, tańczy, śpiewa. Tylko ta jej wyobraźnia i emocjonalne zachowania wywoływane fantazyjnymi obrazami jakoś nie harmonizują i odstają od reszty.... Chyba dlatego jest Pani sfrustrowana i zła na swoją córeczkę (?). Tym czasem wygląda na to, że ona bardzo się dla Pani stara być dzielną i odważną pomimo, iż w obecnej chwili wyobraźnia czasami ją przerasta. Dla niej lęki przed potworkami, które mogą wejść przez okno są naprawdę strasznie męczące i Pani również czuje się strasznie zmęczona tymi lękami. Obydwie czujecie się bezsilne w tej kwestii. Ona również nie wie kiedy się to skończy i z własnej bezradności i lęku łapie się nogi mamy i taty. Ponieważ jej lęk jest bardzo silny, nie potrafi go skontrolować i ucieka się do rodziców. Jej reakcja jest naturalna i z pewnością nie powinna Pani na nią krzyczeć. Nie warto na siłę doprowadzać do tego, żeby córka uznała swoje obawy za wyolbrzymione. Ponieważ jej lęki są intensywne (co jest normalne), może Pani próbować je złagodzić mówiąc, że Pani wie, iż to minie i, że Pani córka może liczyć na Waszą, tj. mamy i taty pomoc, ochronę, że nie nie pozwolicie jej skrzywdzić. Można dodać, że na razie czuje się niepewna i słaba, ale przyjdzie taki dzień…, itd. Potrzebne jest z Pani strony uznanie „realnej” siły lęków własnej córki. Ona uważa, że tylko rodzice są silni i mogą poradzić sobie z dziwnymi stworami – dobrze, że tak Was spostrzega, bo długo jeszcze będzie potrzebowała Waszego oparcia i ukojenia w trudnych momentach. Pani krzyk i brak cierpliwości mogą wzmacniać jej niepokój, bo dodatkowo czuje presję, żeby sobie radzić. Będzie sobie radzić, ale chyba potrzebuje zaczerpnąć teraz więcej siły i pewności od rodziców.
      Ona naprawdę jest dzielną dziewczynką.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka