Dodaj do ulubionych

Przekleństwa

IP: 213.155.169.* 14.01.11, 22:01
Witam, zastanawiałam się ostatnio nad kwestią przekleńst przy dzieciach. Nie ukrywam, że u nas w domu się przeklina. Nie ciągle, w rozmowie, ale są sytuacje że tym mięsem się rzuci. Mojej córce zdarzyło się przeklnąć może ze dwa razy gdy była o wiele młodsza (ma teraz 7 lat), ale wytłumaczyliśmy jej, że ona nie może i jak na razie jest spokój. Mam natomiast znajomą, u której w domu nie można powiedzieć nawet słowa dupa czy cholera przy dzieciach. Ale w końcu przyjdzie czas, że te dzieci stykną się z przekleństwami. I teraz moje pytanie. Czy lepiej żeby dziecko było osłuchane z niecenzurowanymi słowami czy wówczas ma większe szanse na "przetrwanie" w trudnych czasach, czy z góry skazane jest na złe towarzystwo? Po drugie czy dzieci chronione przed takimi słowami nie doznają później zbyt dużego szoku, czy raczej będą stronić od takiego towarzystwa? U mnie w domu nigdy nie przeklinano. Pierwsze przekleństwo od moich rodziców usłyszałam całkiem niedawno w wieku chyba 30 lat. Ja przeklinam, więc cel rodziców nie został osiągnięty. Z drugiej strony wcale nie przeżyłam styczności z przekleństwami jakoś traumatycznie. Więc czy warto aż tak za wszelką cenę trzymać język za zębami przy dzieciach?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Przekleństwa 14.01.11, 22:37
      Moje dzieci, z domu gdzie owszem, zdarzaja sie przekleństwa, w stosownych sytuacjach i nigdy na zaszadzie "przecinka" - klną minimalnie i kulturalnie.
      • jagienka_77 Re: Przekleństwa 14.01.11, 23:19
        :) Proszę o przykład kulturalnego przekleństwa, bo takowego nie znam.... :)
        • mmk9 Re: Przekleństwa 15.01.11, 10:08
          Motyla noga
          • morekac Re: Przekleństwa 15.01.11, 10:56
            To jest przekleństwo?
        • joshima Re: Przekleństwa 16.01.11, 13:59
          jagienka_77 napisała:

          > :) Proszę o przykład kulturalnego przekleństwa, bo takowego nie znam.... :)

          O rzesz... :) Tylko nie wiem, czy to przekleństwo :)
          • joshima upsss 16.01.11, 14:04
            To się chyba inaczej pisze...
        • Gość: alienor Re: Przekleństwa IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 22:53
          Kurza twoja parszywa w galaktykę kopana wiaderkiem węgla przez most Poniatowskiego w te i nazad ganiana morda :)

          Cytat z Chmielewskiej
          • joshima Re: Przekleństwa 22.01.11, 21:59
            Gość portalu: alienor napisał(a):

            > Kurza twoja parszywa w galaktykę kopana wiaderkiem węgla przez most Poniatowski
            > ego w te i nazad ganiana morda :)
            >
            > Cytat z Chmielewskiej

            Piękne...
    • morekac Re: Przekleństwa 14.01.11, 23:23
      ), ale wytłumaczyliśmy jej, że ona nie moż
      > e i jak na razie jest spokój
      A co będzie, jak stwierdzi, że jednak będzie przeklinać?
      • Gość: lucyna79 Re: Przekleństwa IP: 213.155.169.* 16.01.11, 09:59
        To będzie. I co, świat się zawali? Ja klnę w swoim środowisku, mąż również. Nigdy na ulicy, przy obcych. Nie neguję przeklinania jeśli jest używane z głową. Nasza rola w tym żeby nauczyć dziecko panować nad tym, a nie rzucać mięsem na lewo i prawo w każdej sytuacji. Moje pytanie dotyczyło jednak czegoś innego. Czy taka przesadna ochrona dziecka przed przekleństwami i innymi brzydkimi słowami nie odwróci się później przeciwko temu dziecku - zgodnie z powiedzeniem , że zakazany owoc najlepiej smakuje. Może gdy dziecko się osłucha od małego, nie będzie w przyszłości kusić. Co nie jest powiedziane, że przeklinać nie będzie, ale to samo się tyczy dziecka, które w domu przekleństw nie słyszy.
        • joshima Re: Przekleństwa 16.01.11, 13:56
          Gość portalu: lucyna79 napisał(a):

          > Moje pytanie dotyczyło jednak czegoś innego. Czy
          > taka przesadna ochrona dziecka przed przekleństwami i innymi brzydkimi słowami
          > nie odwróci się później przeciwko temu dziecku - zgodnie z powiedzeniem , że za
          > kazany owoc najlepiej smakuje.
          1. Zakazany owoc to coś co wolno dorosłym i z czym się nie kryją a czego się dziecku jawnie zabrania. Coś czego rodzice zabraniają, bo sami nie tolerują nie jest zakazanym owocem tylko normą, jak mysie rak przed jedzeniem i parę innych zwyczajnych kwestii.
          2. Znam wiele przykładów ze swojego środowiska (w którym się nie klnie nie tylko przy dzieciach ale i nawet "towarzysko, cokolwiek by to nie miało znaczyć) w którym dzieci i młodzi ludzie nie rzucają mięchem, bo wiedzą, że da się żyć bez tego i że nieprzeklinanie jest normalne.

          > Może gdy dziecko się osłucha od małego, nie będz
          > ie w przyszłości kusić.
          Bzdury.
        • morekac Re: Przekleństwa 16.01.11, 15:59
          Czy
          > taka przesadna ochrona dziecka przed przekleństwami i innymi brzydkimi słowami
          > nie odwróci się później przeciwko temu dziecku
          Myślisz, że ochronisz dziecko przed tym? Przekleństw i brzydkich słów się jeszcze nasłucha - od przedszkola począwszy.
    • Gość: domza2 Re: Przekleństwa IP: *.rzeszow.vectranet.pl 15.01.11, 17:13
      Ciekawe pytanie... Też jestem z domu, gdzie przekleństw nie było. Samej zdarza mi się zaklnąć, ale nie przy swoim dziecku, czy przy innych dzieciach. Nie podoba mi się także brak reakcji przyjaciółki, której starsze dziecko uczy młodsze "dupa", a ona w ogóle nie reaguje...
    • Gość: monika Re: Przekleństwa IP: *.ip.jarsat.pl 16.01.11, 12:22
      nie zwracam uwagi prawde mowiac na ta kwestie. sama klne w nerwach przy dzieciach. czyli osluchane sa. nie wiem dlaczego, ale chlopcy (7 i 4.5) nie przyswoili sobie zadnych z tych slow oprocz 'glupi' i 'd_pa', ktore uzywaja sporadycznie. przy czym 'glupi', uzywany w literaturze dla dzieci jest slowem jak kazde.
      wiekszosc moich kolezanek, ze mna wlacznie, w zwyklych rozmowach towarzyskich klnie jak szewc. mysle, ze to bardzo fajne dziewczyny, wiec ogolnie nie obawialabym sie klnacego towarzystwa ;-)
      dla mnie tez slowa dzialaja kojaco na nerwy. autentycznie uwazam, ze ich uzywanie pomaga mi wypuscic troche napiecia z glowy.
      mysle tez, ze dzieci musza przejsc etap uzywania takich slow i nie ma to kompletnie zwiazku z wpadaniem w zle towarzystwo.
      • morekac Re: Przekleństwa 16.01.11, 15:57
        Ja zasadniczo ograniczyłam używanie słów niecenzuralnych, kiedy 2,5 letnie dziecko w doskonałym kontekście użyło: "Pieldolis".
    • joshima Re: Przekleństwa 16.01.11, 13:50
      Gość portalu: lucyna79 napisał(a):

      > Witam, zastanawiałam się ostatnio nad kwestią przekleńst przy dzieciach. Nie uk
      > rywam, że u nas w domu się przeklina. Nie ciągle, w rozmowie, ale są sytuacje ż
      > e tym mięsem się rzuci. Mojej córce zdarzyło się przeklnąć może ze dwa razy gdy
      > była o wiele młodsza (ma teraz 7 lat), ale wytłumaczyliśmy jej, że ona nie moż
      > e i jak na razie jest spokój.
      Moim zdaniem stawianie dziecka w sytuacji, kiedy dorośli coś moga i nawet się nie kryją a dziecko nie może bo nie jest niepoważnym i nieuczciwym traktowaniem dziecka. Uważam, że najlepszym sposobem wychowania jest dobry przykład. No ale jeśli dla was naturalne jest przeklinanie i jeśli godzicie się na to, że dzieci prędzej czy później będą rzucać mięsem i jeśli rynsztokowy język Was nie razi to OK. U nas w domu się nie przeklina, bo nie. Dziecko będzie wiedziało, że takich słów się nie używa, bo mama i tata takich słów nie używają (da się żyć bez tego). Taki będą mieć przykład z domu. Najwyżej się zdziwią, że są ludzie, którzy tak nie potrafią i tyle.


      > Więc czy warto aż tak za wszelką cenę trzymać język za zę
      > bami przy dzieciach?
      Jeśli się ceni pewien poziom kultury osobistej to tak.
      • verdana Re: Przekleństwa 16.01.11, 16:37
        Przekleństwa są częścia jezyka i to pozyteczną. Sama klnę i uczyłam dzieci, kiedy wolno uzywac wyrazów niecenzuralnych, a kiedy nie. Nie wolno uzywać ich było w formie opisu innej osoby, nie wolno jako przecinek, ale w przypadku spuszczenia sobie mlotka na palec, przekleństwo jest jednym z najlepszych i najmniej szkodliwych sposobów odreagowania.
        Dlatego też moje dzieci wiedziały, kiedy przekleństwa są OK, a kiedy nie - nauczyły się bowiem ich uzywania od w miarę kulturalnych rodziców, a nie od kolegów, ktorzy na pewno nie przejmują sie kiedy i jak mozna zakląć.
        Dziecko uczone, ze przeklinać nie wolno, najprawdopodobniej bedzie i tak kląć w obecności kolegów, tak jak kledzy - lepszego przykladu nie ma, nie ma też żadnych informacji, co jest w tej materii do przyjecia, a co nie.
        • joshima Re: Przekleństwa 16.01.11, 17:47
          verdana napisała:

          > Przekleństwa są częścia jezyka i to pozyteczną.
          Uważam to za bzdurną tezę wobec czego cała reszta wywodu jest do niczego.

          > Dlatego też moje dzieci wiedziały, kiedy przekleństwa są OK,
          Otóż w moim przekonaniu przekleństwa nie są OK nigdy.

          > zyły się bowiem ich uzywania od w miarę kulturalnych rodziców,
          To ocena bardzo na wyrost.

          > Dziecko uczone, ze przeklinać nie wolno, najprawdopodobniej bedzie i tak kląć
          Jak już pisałam znam niejeden przykład falsyfikujący tę tezę.
          • verdana Re: Przekleństwa 16.01.11, 19:16
            Przekleństwa NIE sa częścią jezyka? Nie ubarwiają niektorych wypowiedzi? Cóż, językoznawcy załamaliby rece - zubożenie języka nawet o brzydkie słowa, jest zubożeniem.
            Nie możesz znać żadnych przykladów falsyfikujących tezę, bowiem jako osoba dorosła nie przebywasz w towarzystwie mlodzieży, przy ktorej nie ma osoby dorosłej, przeciwnej przekleństwom.
            • joshima Re: Przekleństwa 16.01.11, 20:26
              Rynsztokowego na pewno.verdana napisała:

              > Przekleństwa NIE sa częścią jezyka?


              >Nie ubarwiają niektorych wypowiedzi?
              Tak samo jak Disco Polo ubarwia naszą scenę muzyczną.

              > Cóż, językoznawcy załamaliby rece - zubożenie języka nawet o brzydkie słowa, jest zub
              > ożeniem.
              Dla mnie wulgaryzmy zubożają język eliminując wiele innych form słownego wyrażanie emocji.

              > Nie możesz znać żadnych przykladów falsyfikujących tezę, bowiem jako osoba doro
              > sła nie przebywasz w towarzystwie mlodzieży,
              A skąd wiesz gdzie przebywam i czym się aktualnie zajmuję?
              • verdana Re: Przekleństwa 16.01.11, 21:50
                Czyli - Kochanowski do kosza.
                • joa66 Re: Przekleństwa 16.01.11, 22:12
                  Plus Gałczyński, Przybora, itd..?

                  Myślę jednak, że świadomych zabiegów stylistycznych nie można porównywać do zwykłego przeklinania.

                  • verdana Re: Przekleństwa 16.01.11, 22:25
                    Zalezy, co się rozumie, jako "zwykłe". Mówienie "Bo, ja ...., patrzę, a tu..., taki ze ...., o mało nie..., ..." - no , to ja dziękuję, nie.
                    Natomiast używanie przekleństw zgodnie z przeznaczeniem, w momentach stosownych, czasem także dla podkreslenia czegoś - tak, to wzbogaca język i jest jak najbardziej stosowne.
                    Cóż, kiedyś przemawiał pewien polityk - pytam syna, o czymże on mowi. Syn mógł powiedzieć "Niestety, chyba nie mowi jasno" - syn powiedział "A organ męski wie, o co mu chodzi" To jedak nie jest to samo...
                    • joa66 Re: Przekleństwa 16.01.11, 22:33
                      Przekleństwo w sytuacjach krytycznych...ok

                      dla podkreslenie czegoś ..niekoniecznie...bo zbyt łatwo wchodzi w nawyk i faktycznie język ubożeje.

                      warto pamietac, że nie każdy z nas jest Przyborą i to co może mieć wdzięk u jednej osoby , u innej brzmi w najlepszym razie jest żałosne i właśnie wulgarnie.

                      Co nie zmienia faktu, że nie widzę sensu jakiejś specjalnej polityki w stosunku do dzieci.
                      • morekac Re: Przekleństwa 16.01.11, 23:04
                        niekoniecznie...bo zbyt łatwo wchodzi w nawyk i fakty
                        > cznie język ubożeje.
                        E tam, ubożeje. I tak można wyrazić wszystko. Kwestia intonacji...
                        Kilka lat temu miałam przyjemność (wątpliwą) jechać ekspresem pełnym wypuszczonych na przepustki poborowych po przysiędze. I chociaż jedynymi cenzuralnymi słowami były spójniki, to i tak można było złapać sens wypowiedzi...
                      • joshima Re: Przekleństwa 17.01.11, 01:51
                        joa66 napisała:

                        > warto pamietac, że nie każdy z nas jest Przyborą i to co może mieć wdzięk u jed
                        > nej osoby , u innej brzmi w najlepszym razie jest żałosne i właśnie wulgarnie.
                        Otóż to, zwyczajnie wulgarnie.


                        > Co nie zmienia faktu, że nie widzę sensu jakiejś specjalnej polityki w stosunku
                        > do dzieci.
                        Jak widzę ciągle niektórym trudno jest zrozumieć, ze są ludzie, którzy nie przeklinają tak po prostu a nie dlatego, że pilnują się przy dzieciach. Takim ludziom, żadna specjalna polityka wobec dzieci potrzebna nie jest.
                        • joa66 Re: Przekleństwa 17.01.11, 07:27
                          Jak widzę ciągle niektórym trudno jest zrozumieć, ze są ludzie, którzy nie przeklinają tak po prostu a nie dlatego, że pilnują się przy dzieciach

                          Jak widzę ciagle niektórym trudno zrozumieć, że nie każda uwaga jest kierowana do nich tylko jest komentarzem do tematu topiku. Który jest n.in. o tym czy przy dzieciach można przeklinać itd.

                          ;)
                  • jhbsk Re: Przekleństwa 22.01.11, 10:18
                    I Tuwim też do kosza.
      • joa66 Re: Przekleństwa 16.01.11, 16:45
        Przyznam się że cokolwiek robię w związku z przeklinaniem wynika z tego czy ja sama chcę przeklinać (bez związku z dzieckiem, postanowienie dla siebie).

        Nie chcę.

        Czy mi sie to udaje?

        Nie zawsze, niestety.

        Wpływ na dziecko (nastolatek) ?

        Trudno powiedzieć. W sumie ma chyba podobnie jak ja .

        p.s. Chociaz nigdy nie zapomne jak po raz pierwszy zaklełam przy nim (wiadomosci TV - he, he). Miał wtedy około 8-9 lat. Taki podziw i uwielbienie w oczach rzadko się zdarza ;)

        p.s. 2 - nigdy nie uzywałam brzydkich wyrazów ;) dla wyrażenia zachwytu..
        • ratyzbona Re: Przekleństwa 16.01.11, 20:08
          Ilekroć przeklinam w towarzystwie ludzie spoglądają na mnie ze zdumieniem bo przecież ja nie przeklinam tak jest od gimnazjum. Kwestia polega na tym że ja mogłam wrócić do domu potknąć się o psa i powiedzieć o k.... i nie dostać za to wykładu o słownictwie i moralności. Dzięki temu przeklinanie jakoś nigdy nie miało uroku dorosłego zachowania. Gorzej z przyjaciółmi ( a zwłaszcza dziewczynami) które przy rodzicach i nauczycielach nie klęły natomiast w towarzystwie bluzgały gorzej niż marynarz. Tak więc radzę uczyć dzieci przekleństw.
          • joshima Re: Przekleństwa 16.01.11, 20:37
            A jeśli dla kogoś przeklinanie nie miało "uroku dorosłego zachowania" bo dorośli zwyczajnie nie przeklinali? Nie dlatego, że się przy dziecku pilnowali i kleli jak szewcy kiedy im się wydawało, że dziecko nie słyszy, tylko dlatego, że zwyczajnie nie przeklinają. Znasz takich? Nie? To współczuję.
            • verdana Re: Przekleństwa 16.01.11, 21:54
              Dorosli przeklinają - nie przeklinać najwyzej mogą rodzice. A rodzice to nie jest cały zbior doroslych, z ktorymi mlody człowiek się styka.
              Probklem w tym, ze przeklinanie, jako sposób porozumiewania się jest rzeczywiście nieeleganckie. Natomiast przeklinanie, czy obrazowe stwierdzenie tam, gdzie jak najbardziej przekleństwo pasuje - nie są obiektywnie niczym złym.
              Zdecydownie mniej mnie drazni dorosly czlowiek, ktory potyka się o tego psa, czy widzi, zę zapomniał portfela i mowi "o, q...', niz gdy nie mowi nic, tylko lazi wsciekly, albo - czego szczerze nie znoszę, uzywa samiast prawidlowych przekleństw jakiś dziwolągów typu "motyla noga".
              • menodo Re: Przekleństwa 16.01.11, 23:07
                Ojej, ale chyba wazne, w jaki sposob uzywane sa te przeklenstwa czy wulgaryzmy i czemu sluza.
                Czym innym jest 'upuszczenie" negatywnych emocji w stylu o choinka, cholera, motyla noga czy k...w zaleznosci od wieku towarzyszy tej wypowiedzi i relacji, w jakich z nimi pozostajemy.
                A zupelnie co innego - uzywanie wulgaryzmow w celu obrazenia czy upokorzenia kogos.
                Moje dzieci (jedno dorosle, drugie w liceum) w obecnosci babci zapadlyby sie pod ziemie, gdyby wyrwala im sie jakas k...Przy mnie staraja sie kontrolowac, aczkolwiek czasem wypominaja mi niestety moje wpadki - np. mam slaba tolerancje na glupote innych kierowcow...

                Natomiast absolutnie niedopuszczalne w moim domu sa wulgaryzmy z kategorii seksualnych czy "wydalniczych" - uzywanych w celu obrazenia/upokorzenia kogos.

                Natomiast te "przecinkowe" smiesza mnie czasem na zasadzie folkloru; moj syn w czasie studiow pracowal kiedys w hurtowni i uwaza, ze pod wzgledem jezykowym bardzo sie w tym czasie rozwinal. Mnie tez czasem bawia zaslyszane teksty pan na bazarku czy rozmowy panow w warsztacie samochodowym.
                Zreszta, sama kiedys pracowalam w bardzo prestizowej firmie i musze przyznac, ze chyba tylko dzieki "brzydkim slowom" uzywanym tam powszechnie mialam tylko "lekki zawal" :)

                • joshima Re: Przekleństwa 17.01.11, 01:56
                  menodo napisała:

                  > Natomiast te "przecinkowe" smiesza mnie czasem na zasadzie folkloru; moj syn w
                  > czasie studiow pracowal kiedys w hurtowni i uwaza, ze pod wzgledem jezykowym b
                  > ardzo sie w tym czasie rozwinal. Mnie tez czasem bawia zaslyszane teksty pan na
                  > bazarku czy rozmowy panow w warsztacie samochodowym.

                  Nie wiem jak Wy to robicie, ale mnie to bynajmniej nie śmieszy. Smutne, żałosne, wulgarne, prostackie, ale na pewno nie śmieszne.
                  • Gość: monika Re: Przekleństwa IP: *.ip.jarsat.pl 17.01.11, 09:09
                    to znaczy, ze ludzie, w tym dzieci, np. z biednych dzielnic sa smutni i zalosni?
                    • joshima Re: Przekleństwa 17.01.11, 14:48
                      Gość portalu: monika napisał(a):

                      > to znaczy, ze ludzie, w tym dzieci, np. z biednych dzielnic sa smutni i zalosni
                      > ?
                      Ależ ja w swojej wypowiedzi nie oceniałam ludzi :)
                  • Gość: menodo Re: Przekleństwa IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.11, 13:47
                    No, nie wiem, jak my to robimy. Kiedy po raz kolejny ogladam np. Pulp Fiction - jeden z moich ulubionych filmow,to tez niektore sceny pelne brzydkich slow mnie smiesza:D
              • joshima Re: Przekleństwa 17.01.11, 01:54
                verdana napisała:

                > Dorosli przeklinają
                Ciasny umysł. No chyba, że za przekleństwa uznać "kurczę", czy "jasny gwint" albo "o w mordę!". No to tak, zgodzę się z tobą. W przeciwnym razie mylisz się i nawet nie wiesz jak bardzo.

                > Probklem w tym, ze przeklinanie, jako sposób porozumiewania się jest rzeczywiśc
                > ie nieeleganckie. Natomiast przeklinanie, czy obrazowe stwierdzenie tam, gdzie
                > jak najbardziej przekleństwo pasuje - nie są obiektywnie niczym złym.
                Zwyczajnie się z Tobą nie zgadzam.
          • morekac Re: Przekleństwa 16.01.11, 22:57
            Hm, ja nie uczę-przynajmniej mam taką nadzieję. Faktem jest też, że nie urządzm dzieciom wykładów o moralności i słownictwie, gdy się już o tego psa potkną i wypuszczą z ust słowa nader soczyste.
    • Gość: domza2 Re: Przekleństwa IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.01.11, 13:35
      Chyba wszystko jest dla ludzi, jeśli stosowane w umiarze. Oczywiście, przekleństwa są immanentną składową każdego języka, ale różny jest "uzus", bo w niektórych kulturach na ulicach nie usłyszy się brzydkich słów, jakby nieomal w danym języku nie istniały. A w innych (tu niestety i nasza) są jednymi z pierwszych słów, które przyswajają obcokrajowcy przebywający w danym kraju.

      Joshima, są ludzie, którzy przekleństw nie używają wcale ( np.moja mama). Nie mają problemu z "hamowaniem" przy dzieciach. Są ludzie, którzy czasem używają i hamują. Są wreszcie tacy, którzy i używają i nie hamują, z różnych przyczyn. To są fakty, nie ma co o tym dyskutować.

      Ciekawym pytaniem jest chyba to: jeśli my- ludzie dorośli używamy, to czy mamy być "naturalni" przy swoich dzieciach, czy maksymalnie się "hamować".
      • joshima Re: Przekleństwa 17.01.11, 15:09
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Joshima, są ludzie, którzy przekleństw nie używają wcale ( np.moja mama). Nie m
        > ają problemu z "hamowaniem" przy dzieciach. Są ludzie, którzy czasem używają i
        > hamują. Są wreszcie tacy, którzy i używają i nie hamują, z różnych przyczyn. To
        > są fakty, nie ma co o tym dyskutować.
        Ja to wiem, tylko tu padło stwierdzenie, że każdy dorosły klnie a tylko niektórzy rodzice z niezrozumiałych powodów hamują się przy dzieciach. I z tą tezą się nie zgadzam.
    • justyna_dabrowska Re: Przekleństwa 17.01.11, 17:25
      Radziłabym zachowywac sie przy dzieciach naturalnie. A przy okazji objąc refleksja własny zwyczaj przeklinania. Bo ono nam może słuzyc do róznych rzeczy. Jesli podkreśla ekspresję, to Ok. Natomiast jeśli słuzy wyzwiskom, wyrażaniu agresji, to jest to wtedy forma przemocy. Której nikt, ani dziecko ani dorosły nie powinien doświadczać.

      Pozdr
      jd
      • nashle Re: Przekleństwa 22.01.11, 11:59
        www.granice.pl/recenzja,Jak_przeklinac._Poradnik_dla_dzieci,1513 - polecam :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka