Gość: lucyna79
IP: 213.155.169.*
14.01.11, 22:01
Witam, zastanawiałam się ostatnio nad kwestią przekleńst przy dzieciach. Nie ukrywam, że u nas w domu się przeklina. Nie ciągle, w rozmowie, ale są sytuacje że tym mięsem się rzuci. Mojej córce zdarzyło się przeklnąć może ze dwa razy gdy była o wiele młodsza (ma teraz 7 lat), ale wytłumaczyliśmy jej, że ona nie może i jak na razie jest spokój. Mam natomiast znajomą, u której w domu nie można powiedzieć nawet słowa dupa czy cholera przy dzieciach. Ale w końcu przyjdzie czas, że te dzieci stykną się z przekleństwami. I teraz moje pytanie. Czy lepiej żeby dziecko było osłuchane z niecenzurowanymi słowami czy wówczas ma większe szanse na "przetrwanie" w trudnych czasach, czy z góry skazane jest na złe towarzystwo? Po drugie czy dzieci chronione przed takimi słowami nie doznają później zbyt dużego szoku, czy raczej będą stronić od takiego towarzystwa? U mnie w domu nigdy nie przeklinano. Pierwsze przekleństwo od moich rodziców usłyszałam całkiem niedawno w wieku chyba 30 lat. Ja przeklinam, więc cel rodziców nie został osiągnięty. Z drugiej strony wcale nie przeżyłam styczności z przekleństwami jakoś traumatycznie. Więc czy warto aż tak za wszelką cenę trzymać język za zębami przy dzieciach?