manna_poranna
07.02.11, 09:19
Witajcie
moja córka ma 4,5 roku, drugi rok jest w przedszkolu. W zeszłym roku były rózne lęki i łzy przy pozostawaniu w przedszkolu, w tym roku jest ok. Ma grono ulubionych koleżanek lubi panią opiekunkę.
Ale- oczywiście ;)- jest problem. Jest wtedy gdy zaczynają się ferie/ święta itp. i panie, w związku z tym, że jest mniej dzieci- łączą grupy. Jeśli zajęcia są w sali córki- jest ok. Zmiana sali to dla niej stres. A ostatnio jeszcze jej pani miała wypadek i nie wiadomo kiedy wróci do pracy :( Chwilowo (są ferie) ich grupa jest łączona z najmłodszą grupą 3 latków. Opiekunki tej grupy moja córka nie lubi. Nic się nie stało- po prostu nie jest tak ciepła i serdeczna jak opiekunka grupy córki.
Dziś rano młoda wpadła w spazmy jak zobaczyła że idzie do maluchów :( Na dodatek rozdzielili jej grupę i jej najbliższa koleżanka poszła do innej :( Od początku ferii jest nam bardzo cieżko, córka ciągle ma jakieś małe "schizki" i lęki, mówi o przedszkolu i pyta czy musi koniecznie isć.
Z jednej strony czuję , że ona po prostu musi przez to przejść i oswoić się z myślą, że jest różnie i że zycie przynosi nam różne "niespodzianki".
A z drugiej- ... czuję gorycz, że dziecko traktowane jest jak worek z ziemniakami, że tak bezdusznie.
Z trzeciej- takie jest życie i przecież nie ona jedna ... :(
nie wiem co robić, co jej powiedzieć. Cięzko mi.
PS. tak dla wyjaśnienia- jest wrażliwym dzieckiem, ostatnio nawet zaczęła co chwilę sikać, zrobiliśmy badania- jest ok. Lekarz sugeruje że to na tle nerwowym. A ja nie wiem dlaczego, co takiego może ją wprowadzać w taki nerwowy stan. Ma różne "jazdy" ale myślę że dzieci tak mają nie chcę wyolbrzymiać... Jest zwyczajnym dzieckiem, tylko mocno przeżywa wszystko.