Dodaj do ulubionych

"a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"...

11.03.11, 12:22
Dziecko lat 11. Do mamy, która kazała mu posprzątać wywalone płatki.
Niby była to forma żartu wypowiedziana ze śmiechem
(może dlatego, że ja siedziałam, osoba postronna),
ale zastanowiło mnie co ja bym zrobiła w tej sytuacji.
Groźba kary? Powiedzenie, że następnym razem płatków nie dostaniesz?
Masz iść do swojego pokoju?
To przecież żadne argumenty dla - już podrastającego dziecka.
A więc jak zareagować na takie zdanko rozsądnie?

Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 12:35
      uniwersalnej recepty raczej podać się nie da.Wszystko zależy, od tego jak do tej pory "gagatek" był wychowywany.
    • scher Mój syn 11.03.11, 12:43
      zadał takie pytanie, gdy miał około 10 lat.
      Odpowiedziałem, że on to zrobi, ponieważ jest mądrym człowiekiem i wie, co trzeba, a nie dlatego, że ja go postraszę jakąś karą. W tym wieku, mówię, prosząc cię o coś, nie zastanawiam się w ogóle nad karą.

      Żeby tak postawić sprawę, niezbędne są:
      1. Miłość
      2. Zaufanie (obustronne)
      3. Wymagania odnośnie odpowiedzialności dziecka za własne postępowanie
      4. Wychowywanie dziecka w zdrowo pojętej dyscyplinie.
    • morekac Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 13:06
      Wypanieruję cię w tych płatkach i zrobię z ciebie chrupiącego kurczaka...
      • morekac Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 13:44
        a na powaznie: do takich zadań specjalnych mam psa.
    • Gość: monika Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... IP: *.ip.jarsat.pl 11.03.11, 13:32
      o wieku nascie staram sie nie myslec, no ale mozna pozgadywac ;-)
      "a jak myslisz?"
      "nie moge teraz rozmawiac, zostawilam wlaczone zelazko"
      mozna ziewnac i zainscenizowac scene zaypiania
      mozna tez zpaytac: "ile razy mamy przez to przechodzic" nadal ziewajac

      rozsadnie pewnie bedzie pozostac w tej sytuacji rodzicem DZIECKA. pewnie to przychodzi naturalnie, dystans do takich tekstow, gotowosc na zmierzenie sie z nastolectwem, ale nie mam zludzen, ze bedzie cacy, dokladnie zas sie boje. kwestia stopnia uszczerbku na zdrowiu ;-)
    • joshima Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 13:59
      spiacawdzien napisała:

      > Dziecko lat 11. Do mamy, która kazała mu posprzątać wywalone płatki.
      > Niby była to forma żartu wypowiedziana ze śmiechem
      > (może dlatego, że ja siedziałam, osoba postronna),
      > ale zastanowiło mnie co ja bym zrobiła w tej sytuacji.
      Do jedenastolatka powiedziałabym pół żartem pół serio:
      - Może ja też przestanę Cie słuchać?
      To duże dziecko, szybko sobie wykalkuluje czym to grozi :P A przy najbliższej prośbie dziecka o coś powiedziałabym:
      - a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?

      A swoją drogą ten tekst może (choć nie musi) świadczyć o tym, że ta mama ma w zwyczju mówić: Bo jak nie to...
      • verdana Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 15:53
        Mój syn, lat 16.
        Mowię mu - "Idż spać", jest tak po 23.
        Syn na to "A jak nie pójdę, to co zrobiszs?"
        Ja - "Nic nie zrobię, co mogę zrobić? Najwyzsza pora, abys się zorientowł, że ja już nic "zrobić" nie mogę, bo jestes prawie dorosły. Nie zechcesz spać - nie pójdziesz i tyle".
        Syn - idzie spać.
        • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 20:30
          No...niestety w przypadku mojej 15 letniej corki nie poszlo tak gladko :(
          -Moge spac u kolezanki?-dzwoni do mnie
          -Kto to?
          -Nie znasz
          -To nie mozesz.-wiedzialam,ze klamie i chce nocowac u chlopaka
          -A co mi zrobisz jak nie wroce?
          -Przekonasz sie...- zawiadomilam policje. Po powrocie powiedzialam,ze nastepnym razem ma zabrac swoje manele bo do domu nie ma po co wracac.Tak tylko straszylam,bo jeszcze musze poczekac 6 miesiecy,zeby moc wprowadzic slowa w czyn.
          Teraz wraca na czas,wraca na noc ale... tak naprawde to jesli dzieciak nie chce CHCIEC to guzik mozna mu zrobic.
          • verdana Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 11.03.11, 21:11
            Tak.
            Tylko nalezy się zastanowic, dlaczego nie chce... Być może dlatego, ze matka mowi, ze następnym razem nie ma po co wracać - a jest to groźba bez pokrycia.
            Jak sie straszy kataklizmem, to trzeba moc go wprowadzić w czyn. jak sie straszy, ze się wywali dziecko z domu, to nie ma po co oczekiwać, ze do niego chętnie będzie wracało.
            • kajda28 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 12.03.11, 08:42
              Też uważam że nie powinno się straszyć wywaleniem z domu. Co prawda mam jeszcze małe dzieci, ale to co pamiętam z moich młodych buntowniczych lat to to że nigdy nas tym nie straszyli. To my (z siostrą) ciągle mówiłyśmy że się wyprowadzimy itd, ale nigdy rodzice. Więc nawet jak uciekłam z domu to wiedziałam że mogę do niego wrócić.
              • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 13.03.11, 21:08
                Ja tez ucieklam z domu. Balam sie ojca i chyba tylko to mnie trzymalo przy dobrym prowadzeniu sie ;) Moja corka ma ojczyma a to juz jest bardziej skomplikowane.
                To nie moj watek wiec nie bede sie rozpisywac na ten temat,bo ksiazka by wyszla.
                Wazne,by poradzic cos madrego autorce bo jej dziecko ma dopiero 11 lat.
                • joshima Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 00:41
                  gacusia1 napisała:

                  > Wazne,by poradzic cos madrego autorce bo jej dziecko ma dopiero 11 lat.
                  Chyba nie czytałas uważnie. To nie jej dziecko.
                  • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 03:08
                    Tak,masz racje nie czytalam uwaznie ;) Ale jakie to ma znaczenie-jej czy nie jej?
            • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 13.03.11, 19:31
              Moja corka chetnie wracalaby do domu gdyby
              1. Nie bylo w nim mojego meza,
              2. Nie bylo w nim jej mlodszego brata
              3. Nie musialaby nic robic
              4. Nie musialaby chodzic do szkoly
              5. Ja dawalabym jej pieniadze na wszystko co chce
              ...i wiele tego typu. gdzies po drodze zagubily sie wartosci i nawet psycholog nie pomogl(gdy jeszcze chciala tam chodzic) .

              P.S.
              Grozba okazala sie z pokryciem. Tak,jakbym w zla godzine o tym napisala na forum. W piatek nie wrocila na noc wiec w sobote znalazla swoje rzeczy przed domem.
              Powiedziala,ze mnie kocha ale chlopaka tez i z nim chce mieszkac. To chore,bo ona ma 15,5 roku,on 17. Teraz jest March Break wiec prawdopodobnie ubzdurala sobie,ze wolne spedzi z nim...tyle,ze ja nie zamierzam juz pozwolic na jej powrot.
              To ogromny skrot wydarzen. W kazdym razie w wieku 16 lat nikt,zaden urzad,policja a tym bardziej matka nie zmusi jej do mieszkania w domu,jesli ona woli mieszkac z chlopakiem. Obowiazek szkolny jest do 16 roku zycia. Od tego czasu nastolatek moze legalnie pracowac,zarabiac na wlasne utrzymanie. Rzad pomaga takim dzieciom. Oczywiscie jest to zwykle gdy dom rodzinny stanowi jakies zagrozenie. W przypadku gdy dzieciak po prostu probuje byc niezalezny,to juz nie musi tak gladko wygladac. Powiedza,ze nie dostanie pomocy/zasilku bo ma dom,w ktorym ma swietne warunki i tam moze mieszkac a jesli nie to ich to nie interesuje.
              Ja wykorzystalam wszystkie mozliwosci-oprocz jednej-odeslania jej do szkoly zamknietej dla trudnej mlodziezy. Nad tym sie jeszcze zastanawiam. A jeszcze w zeszlym roku nasze relacje byly niemal nieskazitelne. Gdzie blad? Kiedy?
              • joshima Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 13.03.11, 19:58
                gacusia1 napisała:

                > ...i wiele tego typu. gdzies po drodze zagubily sie wartosci i nawet psycholog
                > nie pomogl(gdy jeszcze chciala tam chodzic) .
                Się zagubiły?

                > A jeszcze w zeszlym roku nasze relacje byly niemal nieskazitelne. Gdzie blad? Kiedy?
                Jakoś nie wierzę, że wszystko może się rozsypać w tak krótkim czasie.
                • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 13.03.11, 20:54
                  A jednak. Zmiana szkoly z podstawowej na srednia miala ogromny wplyw. Inne srodowisko,inni znajomi. Dodam,ze mieszkamy w Kanadzie a tu rzeczywistosc jest nieco inna i mentalnosc tym bardziej.
                  • joshima Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 00:43
                    gacusia1 napisała:

                    > A jednak. Zmiana szkoly z podstawowej na srednia miala ogromny wplyw. Inne srod
                    > owisko,inni znajomi. Dodam,ze mieszkamy w Kanadzie a tu rzeczywistosc jest niec
                    > o inna i mentalnosc tym bardziej.

                    Nie wierzę. Skoro te rzeczy miały tak ogromny wpływ na Twoją córkę, to przypuszczam, że błędy popełniłaś znacznie wcześniej. Jakie?. To już sama sobie musisz odpowiedzieć.
              • Gość: monika Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... IP: *.ip.jarsat.pl 14.03.11, 12:09
                mojej znajomej syn poszedl sobie z domu (jakos przed liceum). wyprowadzil sie do ojca (w trakcie rozwodu), bo nie musial tam robic nic w porownaniu z tym, co sie dzialo u mamy. ona nie mogla nic zrobic, mogla jedynie mowic, ze bardzo chce, zeby wrocil, ze go kocha, ale zasad nie zmieni. no i czekala na niego kilka miesiecy. byla zamalamna, naplakala sie. wrocil.
                moze w tej chwili czujesz, ze to jest to rozwiazanie, ale zycie trwa, rozne rzeczy sie dzieja i potem moze sie to zamienic w cale zycie z wyrzutami sumienia. mloda strasznie sprawdza, Ty wiesz, dlaczego. ale nie mozesz jej porzucic tylko dlatego, ze jest glupia nastolatka, jakkolwiek sie zachowuje. ona jest dzieckiem. mam sasiada w tym wieku, moja siostra miala 16lat dopiero co, sama siebie dobrze pamietam z tego wieku, bo moja mama slabo sobie radzila ze mna. ogolnie duzo zaciecia, duzo ambicji, malo rozsadku. nie graj z nia na jej zasadach. na pewno zadna z Was nie wygra. to jest NIEMOZLIWE, zeby Wasze rozstanie bylo jej i Twoim jedynym rozwiazaniem. wlasciwie to chcialam Cie prosic, zebys tego nie robila. moze daj jej pomieszkac z tym kolesiem, ale powiedz, ze czekasz na nia. moze nie ma co szukac przyczyn, moze trzeba to porzucic. czasami dajemy sie wciagnac w jakies durne akcje i brniemy za daleko... mysle, ze wcale tego nie chcesz, bo napisalas o tym na forum - w miejscu, gdzie takich wlasnie rzeczy sie nie pisze, jak sie jest swego pewnym.
              • asia_i_p Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 16.03.11, 21:40
                Powiedziała, że cię kocha, w momencie, kiedy wywalałaś ją z domu. To chyba jeszcze nie jest z waszymi stosunkami aż tak tragicznie.

                Myślę, że jeśli zechce wrócić to powinnaś pozwolić jej wrócić.

                Ja wiem, że ja mam małe dziecko i nie mogę udzielać rad z pozycji doświadczonego rodzica. Ale tak sobie myślę, co było dla mnie ważne, kiedy byłam nastolatką.

                I chyba tą główną rzeczą było stuprocentowe wsparcie - niezleżnie od tego co się działo. Poczucie, że rodzice są po mojej stronie, że ich uczucia nic nie jest w stanie podkopać, nic nie jest w stanie mi zabrać. Fundamentalne poczucie bezpieczeństwa.
                Dla moich rodziców rozmowy o seksie nie były łatwe, nie przychodziły naturalnie. Nie zaprowadzili mnie do ginekologa po tabletki. Ale ojciec raz się przełamał - po to, żeby mi przekazać, że wie, że mogę zajść w nieślubną ciążę i że to nie będzie żaden dramat. Miałam wtedy 16 lat, jeszcze nia miałam chłopaka, ale później ta świadomość, że niezależnie, co się będzie działo, mam najpierw rodziców, a po śmierci mamy ojca po mojej stronie, zawsze we mnie podskórnie tkwiła.

                Tak naprawdę, jakbym miała powiedzieć, co mi rodzice dali, to wymieniłabym to poczucie akceptacji i wsparcia niezależnie co by się działo; i szacunek - nie nabijali się z moich górnolotnych powiedzeń, nie "wybijali z głowy" planów życiowych (jeszcze w późnej podstawówce chciałam być zakonnicą, a w liceum artystką malarką, więc nerwy, trzeba przyznać, mieli mocne), słuchali opinii, dyskutowali o poważnych sprawach nie związanych z moim życiem (jeszcze pamiętam ten dreszcz dumy, kiedy miałam 16 czy 17 lat, a mama się powołała na moją opinię w jakiejś kwestii politycznej, mówiąc, że ona za pochopnie się emocjonowała, a ja podeszłam do sprawy na spokojnie i dojrzalej). Od pewnego czasu chyba mnie nie wychowywali, tylko żyli ze mną jako z odrębnym człowiekiem i to chyba było całkiem wcześnie.
          • sebalda Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 12.03.11, 11:47
            Tak tylko straszyl
            > am,bo jeszcze musze poczekac 6 miesiecy,zeby moc wprowadzic slowa w czyn.

            ??????????????
            Nie rozumiem tego zdania. Możesz rozwinąć? Masz 15-letnią córkę i za pół roku będziesz mogła ją wyrzucić z domu?
            • verdana Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 13.03.11, 20:11
              Nie zalezy Ci na córce? Wolisz spokój w domu, męża i syna- córka wyjdzie z domu, moze się stoczy, ale Ty będziesz miała nareszcie swięty spokój. MNoże bedziesz miala szczęście i córki więcej nie zobaczysz. A jak nie przezyje, to w ogóle wszyscy odetchną z ulgą. nalezy jej się, bo ma chłopaka i nie lubi się uczyć.
              Nie ma tak - jesli Twoja córka nie znosi męża i brata, to co najmniej w polowie winna jestes Ty.
              To, o czym piszesz to patologia. Ale nie córka jest tu przyczyną.
              • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 03:26
                Verdano! Cenie sobie Twoje komentarze na tym forum ale tym razem poniosly Cie emocje. Nie znasz calej sytuacji. Nie znasz jej nawet w 5% a insynuujesz takie bzdury.
                • joshima Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 11:17
                  Wiesz, Twój sposób mówienia o tej sprawie świadczy, że albo Twój stosunek do córki, podobnie jak jej, zachowanie w bardzo krótkim czasie się diametralnie zmienił, albo wasze wzajemne relacje nigdy nie były takie super, jak się Tobie wydaje.

                  Jeśli to pierwsze, to nie czepiaj się córki, bo sama nie świecisz przykładem. Jeśli to drugie, to Twoje błędy sięgają dalej niż Ci się wydaje.

                  Nie piszę tego, żeby Ci dokopać. Wyciągniesz z tego wnioski dla Was, albo nie. Twoja sprawa.
                  • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 13:01
                    Gdybym miala pokazac na forum emocje zwiazane z tym,co czuje w tej kwestii to bylby to jeden wielki lament. Poza tym nikt nie jest w stanie wyobrazic sobie co czuje matka,ktorej corka w wieku 15,5 roku decyduje sie zamieszkac z chlopakiem,dopoki nie jest w podobnej sytuacji. Tak jak napisalam do Verdany-nie znasz tej historii nawet w 5% a ja nie zamierzam tu jej opisywac. Znow sie powtorze-zrobilam wszystko,co bylo do zrobienia oprocz poslania corki do szkoly dla trudnej mlodziezy. Tego robic nie chce bo tam sa dzieciaki z gorsza przeszloscia i nie jestem pewna czy kontakt z nimi wplynalby pozytywnie.
                    • verdana Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 13:39
                      Rozumiem, ze matka, ktorej 15,5 letnia córka mieszka z chlopakiem może być wsciekła, przybita itd. Na pewno jednak powinno to sklonić samą matkę do refleksji, cóż takiego się dzieje w domu, ze córka z niego ucieka. A jesli nawet matka jest bez winy (watpię) to i tak narazenie dziewczyny na życie pod mostem - to nie jest odpowiednia kara za sypianie z chłopakiem.
                      • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 15.03.11, 00:55
                        Nie,Verdano ja nie powiedzialam,ze ma mieszkac "pod mostem". Ona zdecydowala mieszkac z chlopakiem (sytuacja ulegla dzis zmianie) a nie wyniesc sie z domu pod most. To roznica. Ja nie karze jej za sypianie z chlopakiem,bo jesli tak bym robila to nie poszlabym z nia do lekarza po pigulki,tylko po pas cnoty. Nie mowie tez,ze jestem bez winy. Czasem jednak sytuacja wymyka sie spod kontroli i trudno uchwycic moment gdy akurat ten "sznurek" peka,gdy w garsci ma sie tych "sznurkow" kilkadziesiat... gdybym widziala ten moment to inaczej pokierowalabym zyciem. To znow tylko ogolnikowo,bo ja naprawde nie zamierzam sie tu wywnetrzac w tej kwestii.
                        Jedno tylko powiem-bradzo latwo jest oceniac kogos z pozycji rodzica majacego kilkuletnie, grzeczne maluszki. Jakims dziwnym trafem ani psycholog ani policja ani "opieka spol." (cos w rodzaju) nie zarzucili nam winy w wychowaniu corki,jak robicie to Wy,ktore nie znacie nawet sytuacji.

                        P.S. Corka wrocila do domu.
                        • triss_merigold6 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 15.03.11, 11:02
                          No to jej wyjaśnij, że przy takim postępowaniu ma duże szanse skończyć jako white trash - bez skończonej szkoły, z brzuchem, szansą tylko na dorywczą pracę i uzalezniona od talonów na żarcie do safeway'a z opieki społecznej.
                          • gacusia1 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 15.03.11, 13:07
                            Alez ja juz mowilam to nie raz. Rozmawialam z nia i przyznawala mi racje,przepraszala a "za chwilke" robila swoje. To jest sciana,ktorej nikt z nas(rodzina,znajomi,psycholog,szkola) nie potrafi przebic.
                        • verdana Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 15.03.11, 14:45
                          Ale czym innym jest 'wyrzucenie z domu" (wyrzuca się w pustke), a czym innym zezwolenie, aby córka wyprowadziła sie do faceta, choc jest na to za młoda.
                          Nie mam kilkuletnich maluszków, tylko dwoje dorosłych dzieci, z któych jedno mialam w pewnym momencie ochote wyslać na księżyc i nastolatka.
                • verdana Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 14.03.11, 13:36
                  Nie istnieje sytuacja, która by usprawiedliwiała wywalenie 16-latki z domu. Nie istnieje sytuacja, gdy wyłącznie 16-latka jest winna temu, ze nie chce w domu być.
                  Chyba, ze wywalenie oznacza oddanie do internatu z dobrą opieka, albo rodzinie, w ktorej córce będzie zapewniona opieka. Jesli natomiast zamierzasz wystawić rzeczy z domu, to nic Cię nie usprawiedliwia. Nic.
                  • spiacawdzien ocho, więcej problemów... 14.03.11, 14:03
                    Ja tu z taką drobnostką przyszłam a Panie o poważniejszych sprawach...
                    No właśnie - czy jest sytuacja, która usprawiedliwiałaby rodzica, który "wywala" z domu swoje dziecko?
                    Jak dla mnie - nie ma, ale może ja mało widziałam.
                    Matki narkomanów mówią coś innego...

                    Za to z całą pewnością nie jest tak, że było świetnie i "nagle coś się zepsuło".
                    Musiałaś przeoczyć różne sygnały.
                    Najczęściej dziewczyny, które szybko chcą się związać z jakimś młodzieńcem
                    zwyczajnie... poszukują miłości, której im brak.
                    Miłości i akceptacji.
                    • triss_merigold6 Re: ocho, więcej problemów... 14.03.11, 14:12
                      Albo chcą szybko być dorosłe i samodzielne. Albo są wychowywane w innej kulturze - w realiach amerykańskich/kanadyjskich wyprowadzka z domu w wieku lat 17 nie jest niczym dziwnym, obowiązek szkolny trwa do 16. roku życia. Dziwny jest 20-latek mieszkający z rodzicami i nie pracujący.
                      • gacusia1 Masz racje 15.03.11, 01:03
                        Tu p prostu nastolatki w wieku 15 lat zachowuja sie mniej wiecej jak 17-latki w Polsce. Po prostu tu traktuje sie mlodziez powazniej. Nie mowie,ze to dobre,bo skraca sie ich "dziecinstwo". Tu na ulicy nie widuje sie tylu 30-40 letnich matek,co wlasnie nastoletnich. To tez nie jest w porzadku ale JEST i to wlasnie rozni Kanade i Polske
                        • Gość: forumowiczka.to.ja Re: Masz racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.11, 09:51
                          To nie ma znaczenia jak nastolatki zachowuja się w Kanadzie. ZObacz jak nastolatki zachowuja sie w UK - pija na umor, cpaja, w wieku 13 lat zostaja matkami. To jest dla Ciebie wzór, wytłumaczenie porażek?
                          Tak jak napisałaś, nie znam Ciebie, Twojego życia, dzieci itp. Ale nigdy, przenigdy nie powiedziałabym dziecku że ma sie wynosić z domu. Twoja córka, z tego co piszesz jest trudną nastolatką. Być może to taki wiek, że wszystko ma być na opak, a Ty zamiast przeczekać to z nią walczysz?
                          Psychologowie twierdzą, że bardziej należy martwić się tymi nastolatkami, które nie przechodzą buntu, niż tymi które go przechodzą.
                          Nie pomagasz córce przejść przez ten trudny okres. Ona jest teraz sama kompletnie pogubiona. Nie wiem co jest u Was w domu, być może to też oddźwięk jej buntu że przeszkadza jej ojciec i brat. Ty jako matka powinnas teraz być dla niej opoką, miękką poduszką, na którą spadnie jak życie lekko potłucze jej tyłek. A Ty zamiast ją wspierać, jeszcze jej dowalasz. Dlatego ona się miota, ucieka do chłopaka, wraca. Chce Was zszokować, zastanów sie po co? Po co chce Wami wstrząsnąć? Czy nie widzicie jej czasami tylko wtedy gdy sprawia problemy, a gdy jest ok to macie ją gdzieś?
                          Dużo pytań, sama sobie odpowiedz.
                          Życzę powodzenia w kontaktach z córką.
                          I pamiętaj, to co teraz zrujnujesz, w tak trudnym dla niej okresie, ciężko Ci będzie odbudować.
                    • verdana Re: ocho, więcej problemów... 14.03.11, 16:10
                      Ale nie 16-letnich narkomanów. Dla narkomana w tym wieku wywalonego z domu nie ma żadnego ratunku.
                    • joshima Re: ocho, więcej problemów... 14.03.11, 22:15
                      spiacawdzien napisała:

                      > Matki narkomanów mówią coś innego...
                      Też mi to przyszło do głowy.
    • Gość: domza2 Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 15.03.11, 18:46
      Mój tata odpowiadał, że popamiętam ruski miesiąc:)) , który nota bene nigdy nie nastąpił. Mój tato był mistrzem siania zgrozy żartem, zawsze działało:)
    • Gość: forumowiczka.to.ja Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.11, 09:44
      "dostaniesz klapsa na gołą pupę przy cioci" ;-)
      "nie dostaniesz lizaka jak bedziemy w sklepie"
      "nie kupię ci lalki/samochodzika"

      Uważam, że pytania nastolatków tak wyartykułowane służą tylko badaniu terenu, wiec należy je obrócić w żart i nie robić bufonady, bo i temat nie jest strasznie trudny.

      Powyższe przykłady miały być żartobliwe.
      Gdybym chciała odpowiedzieć na serio, to powiedziałabym "a co mam ci zrobic? uważam, że jestes na tyle mądry że wiesz że skoro nabrudziłeś to posprzątasz"

      • szymama Re: "a bo co mi zrobisz jak nie posłucham?"... 19.03.11, 00:12
        ja nie kaze sprzatac rozsypanych platkow i pewnie jeszcze wylanego mleka. Mowie tylko :platki. I wiedza o co chodzi. I robie bez pisniecia. Tak samo nie kaze gasic swiatla, ktore zawsze zostawiaja zaswiecone w lazience. podkrzykuje tylko: swialo! i zawsze jest zgaszone.
        Swietna metoda. Nie marudzic, nie zrzedzic. Krotko, zwiezle i na temat. zawsze dziala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka