Dodaj do ulubionych

proszę o poradę

04.02.12, 21:59
bardzo sie ciesze, ze znalazlam to forum;) od kilku dni czytam i sporo juz skorzystalam, dziekuje.

chcialam zapytac, co zrobic w takiej sytuacji jaka miala u nas miejsce dzisiaj. pokrotce - synek wychowywany w duchu AP, 2,5 roku, duzo z nim rozmawiamy, tłumaczymy, przytulamy, nie krzyczymy (choć wpadki były, nie ukrywam);), nie bijemy, nie zaprzeczamy uczuciom, nie ma zakazów zbyt wielu, wlasciwie nie moze tylko nikogo bic i wkladac palców do kontaktu, grzebac w szafkach zakazanych;) i wymagamy, by zęby były umyte i inhalacje zrobione, kiedy lekarz kaze. synek jest dosc grzeczny, choc nie jest swiety, histerie mu sie zdarzają, ale nie jakos czesto, nie jest dzieckiem trudnym, choc bardzo wrazliwym (opinia pan ze zlobka).

moj post wlasnie inhalacji dotyczy - wychodzimy z zapalenia pluc, 2x dziennie trzeba się inhalowac, synek dzis nie chcial, pól h tłumaczylam, przekonywalam, namawialam spokojnie i nic. w koncu mąż siłą inhalację dokończył. synek wpadł w histerię, kolejne pół h trwalo namawianie na prysznic i mycie zębów, synek ciągle wrzeszczal, ale pozwolił. krzyczal tez ciagle, ze chce do mamy, mimo ze bylam obok, krzyczal, ze chce sie uderzyc, bo nic go nie boli, a ma bolec, bo mama przytuli i podmucha. szczerze powiem, ze bylam przerazona, pierwszy raz cos takiego od niego słyszalam. do tego próbowal uderzac głową w scianę, na co mąż nie chcial mu pozwolic. tego tez jeszcze nigdy wczesniej nie było. spokój nastąpił jak w koncu pozwolilam mu sie uderzyc - co polegalo na dotknieciu głową sciany, zaluje, ze tak pozno na to wpadlam. teraz zasnął a ja nie wiem co o tym myslec. gdzie nastapil blad? co powinnismy byli zrobic? czy ten 'gwalt inhalacyjny' jest wszystkiemu winien? czy powinnismy inhalacje odpuscic czy przekonywac po dobroci do skutku?
mąż mówi, ze jestem za łagodna i na za dużo pozwalam, że dziecko musi wiedziec, ze mama nie moze i nie bedzie na kazde zawolanie jako 'ta dobra' - za 3 tyg mam termin porodu i siłą rzeczy nie będę dostepna dla synka tak jak teraz.

zaopatrzylam sie w 'rodzenstwo bez rywalizacji', przed porodem planuję przeczytac - ale chcialam Was zapytac, co dzis zrobilismy nie tak? czy dzieko moze tak reagowac na nadchodzące rodzenstwo? bo synek wszystko wie i wydaje sie, ze rozumie, ze bedzie siostrzyczka, ze bedzie starszym bratem, wlaczamy go we wszystkie przygotowania itp.
pomóżcie, bo w chwili obecnej jestem zalamana i az sie boję co będzie dalej;(
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: proszę o poradę 04.02.12, 22:39
      Myślę, że waszym błędem było to, że spodziewaliście się, że dzięki AP uda wam się uniknąć ... stresów, niepokoju, błędów, sytuacji nieprzewidywalnych. AP jest dobre, ale nie jest panaceum na wszystko. Nie raz jeszcze zwątpisz w to, co robisz. Tak to już jest, bo dziecko i ty się zmieniasz i sytuacja się zmienia.
      Histerie i upór dziecka to norma w tym wieku. Minimalizować się da i zapobiegać, ale nie zawsze. Czasem nie da się ustąpić, czasem trzeba coś zrobić na siłę. Np. przytrzymać dziecko do pobrania mu krwi.
      W przypadku inhalacji trzeba dziecku powiedzieć wyraźnie, że robimy to dla zdrowia (żeby płuca wyzdrowiały) i kontynuujemy. Polecam tłumaczenie fizjologii, jak najprostszymi słowami. Tzn. u mnie wiele uporu udało się przełamać tłumacząc np. co to jest krew, co to są płuca, co to są nerki.

      "czy ten 'gwalt inhalacyjny' jest wszystkiemu winien?"
      Winne jest to że 1) dziecko dorasta 2) czuje napięcie w domu związane z oczekiwaniem na poród. Ani na pkt 1 ani na 2 nie ma rady.

      "czy powinnismy inhalacje odpuscic czy przekonywac po dobroci do skutku?"
      Odpuścić inhalację - nie. Może odłożyć na chwilkę, do uspokojenia. Przekonywać za długo - nie. Raczej chwilę odczekać i znowu spróbować. A tak w ogóle jak się jeszcze da na siłę, to i tak dobrze. Nie ma co się handryczyć pół dnia i nerwy marnować.
      Ale to już niedługo. U nas w wieku 3 lat nastąpił przełom i od tej pory nic nie dało się zrobić na siłę. Tylko po dobroci...
    • morekac Re: proszę o poradę 05.02.12, 00:19
      A propos inhalacji: być może młody wyczuwa, że trochę cię urobi i zmiękniesz? A z samym tatą dokończyłby to bez większych problemów?
      Skoro takie jest zalecenie - to nie możecie odpuścić. Może po prostu wyjdź na czas inhalacji i nie biegnij do synka?
      • kooa Re: proszę o poradę 05.02.12, 10:23
        dzieki za dotychczasowe odpowiedzi. z tą inhalacja dopiero wczoraj zaistnial problem - synek nie buntowal sie wczesniej, nie mialo znaczenia czy ja przy tym jestem czy mąż, do tej pory wrecz to lubił, tak samo jak syropki;) sam mówił, ze pani doktor kazała i pytał, kiedy znowu będzie. dlatego byłam wczoraj taka skołowana.
        • mruwa9 Re: proszę o poradę 05.02.12, 10:47
          tak to jest, gdy rodzice boja sie wlasnych dzieci i myla im sie role, powierzajac dziecku funkcje partnerska, a nie role dziecka.
          • verdana Re: proszę o poradę 05.02.12, 10:56
            Muszę się zgodzić.
            2,5 latek, ktory jest pytany zawsze o wszystki, zawsze wymaga się jego zgody, zawsze wszystko musi zrozumieć - to wbrew pozorom wcale nie jest szczęśliwe dziecko. To dziecko, ktoremu powierzono o wiele za trudną dla niego odpowiedzialność za wszystko co się dzieje.
            W tym wieku dziecko powinno wiedzieć i czuć, ze dorośli mają prawo powiedzieć "Zrób to, nie rób tego" i już. Oczywiście, tlumaczyć i rozmawiać trzeba, ale ostateczna decyzja w wielu sprawach nalezy do rodziców. Zwaliliscie na dziecko nadmierną odpowiedzialność - tyle, ze dziecko w tym wieku nie może zawsze dokonywać dobrych wyborów. No i gdy dokonało złego wyboru - oczywiście okazalo sie,z ę partnerstwo nie działa. I skończyło się histerią, bo dziecko przestało rozumieć, co jest grane.
            Poza tym, niezaleznie od wychowania, hiterie w tym wieku sa zupełnie niormalne, a takie przejmowanie się nimi - bezsensowne.
            • kooa Re: proszę o poradę 06.02.12, 19:21
              nie napisałam nigdzie, ze dziecko jest pytane o wszytstko i samodzielnie podejmuje wiekszosc decyzji w rodzinie;) pisalam, ze duzo tlumaczymy, bo tez on duzo pyta i lubi wiedziec, w tym nie widze nic zlego (zakladam, ze moge sie mylic, bo nie mam wielkiego doswiadczenia w wychowywaniu dzieci, jak widac);) I to my jako rodzice decyzje podejmujemy, mimo ze czasem dziecku niektóre się nie podobają. Aż tak po partnersku go nie traktujemy, imho.
    • joshima Re: proszę o poradę 05.02.12, 11:44
      kooa napisała:

      > gdzie nastapil blad? co powinnismy byli zrobic? czy ten 'gwalt inhalacyjny'
      > jest wszystkiemu winien?
      Myślę, że ten gwałt inhalacyjny w połączeniu z późną pora i zmęczeniem dziecka mógł ac taki efekt.

      > czy powinnismy inhalacje odpuscic czy przekonywac po dobroci do skutku?
      A to była pierwsza inhalacja w ogóle, czy pierwsza, której odmówił? Tak czy się, choć nie popieram przekupstwa wolałabym to niż inhalowanie na siłę. A skoro już to wybraliście, to przed dalszymi czynnościami pozwoliłabym dziecku ochłonąć i się uspokoić i na pewno nie pozwoliłabym, żeby tata pozostałe czynności wykonywał na siłę, szczególnie, że, jak zrozumiałam, dziecko chciało do mamy.

      > czy dzieko moze tak reagowac na nadchodzące rodzenstwo?
      Może, jeśli zbyt intensywnie go przygotowujecie.
      • morekac Re: proszę o poradę 05.02.12, 20:43
        żeby tata pozostałe czynności wyko
        > nywał na siłę, szczególnie, że, jak zrozumiałam, dziecko chciało do mamy.
        Dziecko mogło chcieć do mamy, bo mama czasem odpuszcza, a tata - nie. Być może - gdyby była perspektywa, że mama nie przyleci na ratunek - młody podporządkowałby się bez takich problemów.
        • joshima Re: proszę o poradę 05.02.12, 22:50
          morekac napisała:

          > Dziecko mogło chcieć do mamy, bo mama czasem odpuszcza, a tata - nie.
          Nie o to mi chodziło. Tata na siłę wykonał inhalację. OK, być może tak trzeba, ale moim zdaniem powinien pozwolić dziecku uspokoić się po tym, a nie siłą rozpędu zrobić na siłę resztę. Szczególnie, że była to dość wyjątkowa sytuacja, bo dziecko wcześniej nie stawało okoniem i wyraźnie miało gorszy dzień po prostu. Uważam, że po wykonaniu inhalacji na siłę, można było spokojnie pozwolić dziecku dojść do siebie w ramionach mamy a potem najnormalniej na świecie na spokojnie dokończyć toaletę. Najwyżej z niewielkim poślizgiem. A ta. A tak to zniecierpliwiony tata postanowił "postawić gó...arza do pionu i pokazać kto tu rządzi" IMO bez sensu.
          • kooa Re: proszę o poradę 06.02.12, 19:25
            tu muszę przyznać rację - powinniśmy go uspokoić przed kąpielą, co robić próbowaliśmy, tylko nam nie wyszło. nie mogliśmy znaleźć na to sposobu, przytulanie czy odwracanie uwagi czy próba zainteresowania czymś innym nic nie dały.
            • joshima Re: proszę o poradę 06.02.12, 22:58
              Bo chcieliście szybko. A może wystarczyło pozwolić mu się wykrzyczeć i uspokoić w jego własnym tempie? Na moja córkę tez nie działały próby uspakajania, tulenia i odwracania uwagi. Musiała swoje wykrzyczeć i wypłakać. Jedyne co mogłam, to pilnować, żeby sobie nie zrobiła krzywdy i cierpliwie czekać kiedy będzie gotowa na to, żeby jej trochę pomóc.
              • kooa Re: proszę o poradę 07.02.12, 07:16
                masz rację joshima, dzieki. to chyba byłoby najlepsze.
          • morekac Re: proszę o poradę 07.02.12, 00:28
            można było spokojnie pozwolić dzieck
            > u dojść do siebie w ramionach mamy a potem najnormalniej na świecie na spokojni
            > e dokończyć toaletę. Najwyżej z niewielkim poślizgiem.
            tu się zgadzam. Natomiast z moich obserwacji wynika, że takie 'przymusowe' czynności łatwiej jest czasami przeprowadzić przy obecności tylko jednego rodzica. Dzieci bez pudła wiedzą, kogo mają wołać 'na ratunek' przed straszliwym inhalatorem. Jeden rodzic się waha, drugi usiłuje coś tam przeforsować, pierwszy swoim wahaniem to niemal uniemożliwia (nie twierdzę, że świadomie)- w rezultacie ktoś wybucha, dziecko dostaje histerii i z lekarstwa - nici.
    • scher Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 14:50
      kooa napisała:

      > synek wychowywany w duchu AP

      I to jest podstawowy błąd.
      Do niczego dobrego was to nie doprowadzi. O ile było to dobre. gdy dziecko miało kilka, kilkanaście miesięcy, to teraz nie pozwala się dziecku odpępowić i nie odpowiada aktualnym potrzebom rozwojowym. Bez zbudowania naturalnego dystansu między rodzicami a dzieckiem nie ma ono szans osiągnąć pełni dojrzałości psychicznej.

      Wasze dziecko musi podejmować zbyt dużo "dorosłych" decyzji, jest pytane o zdanie w sprawach, które go przerastają, czyli zabieracie mu prawo do bycia 2,5-letnim dzieckiem.
      Stosujecie zbyt mało metod dyrektywnych, co w przypadku dwuipółlatka ma zgubne skutki.

      Za bardzo utożsamiacie się z własnym dzieckiem, z jego potrzebami i uczuciami. Właściwie czujecie wewnętrzny przymus, aby być idealnymi rodzicami, co objawia się m.in. tym, że potrzeby i uczucia dziecka stają się waszymi potrzebami i uczuciami.

      Własne potrzeby i uczucia spychacie w kąt, bojąc się, że jak teraz nie dacie z siebie absolutnie wszystkiego, nie wyposażycie odpowiednio dziecka emocjonalnie na całe życie. Ulegacie teoriom, że wszystko, co teraz w obecności dziecka zrobicie lub powiecie, będzie mieć decydujący wpływ na całą jego przyszłość.

      Nie jesteście w stanie dać dziecku nabyć doświadczenia, że jest osobą od rodziców odrębną, bo sami macie kłopot z doświadczaniem tej odrębności. Wasze życie, wasze małżeństwo zeszło na dalszy plan, teraz liczy się tylko dziecko, ono jest na piedestale. Nie jesteście w stanie dziecku odmówić na przykład czytania, bo musicie być idealnymi rodzicami, prawda?

      Nie jesteście w stanie dać dziecku poczucia, że powinno już sobie samo radzić z wieloma osobistymi problemami, bo tak się z nim do przesady identyfikujecie, że każda jego przykrość jest waszym cierpieniem. Dlatego natychmiast rzucacie się dziecku z "pomocą", wyręczając je w samodzielnym uporaniu się z problemem, pomagając mu nazwać wszelkie negatywne emocje, aby, nie przepracowane, nie położyły się cieniem na jego psychice, prawda?

      Kupiłaś książeczkę o rodzeństwie bez rywalizacji, bo masz poczucie, że jako matka odpowiadasz w pełni za relacje między rodzeństwem, prawda? Że musisz się do tego wyzwania teoretycznie przygotować, bo jak coś pójdzie nie tak, to będzie twoja wina, tak? Że gdyby wasze starsze dziecko nie daj Boże doświadczyło uczucia zazdrości, złości, czy wrogości do młodszego brata czy siostry, to będzie oznaczać, ze jako rodzice nie zrobiliście wystarczająco wiele lub nawet popełniliście kardynalne błędy. Że każda zła "emocja" między rodzeństwem oznaczać będzie waszą rodzicielską porażkę, że pewnie nie dość dużo rozmawiacie o uczuciach albo nie dość mocno nazywacie je, mam rację?

      Cała ta ideologia, oparta na nieustannym poczuciu winy u rodziców i konieczności bycia rodzicem idealnym, jest destrukcyjna i dla samych rodziców, bo szybko się wypalają, i dla dzieci, bo skupiona jest na nich nadmierna uwaga, ich słowom, działaniom, emocjom nadaje się zbyt duże znaczenie, ich pozycja w społeczeństwie jest nieproporcjonalnie wysoka, nieproporcjonalnie do tego, co do społeczeństwa są w stanie tu i teraz wnosić.

      Gdyby to jeszcze służyło dzieciom i powodowało, że wyrosną rzeczywiście na osoby silne psychicznie i stabilne emocjonalnie, nie widziałbym w tym nic złego. Ale paradoksalnie nadmierna uwaga ze strony dorosłych jest dla dzieci szkodliwa, osłabia ich psychikę oraz naturalne dążenie do usprawniania siebie - zarówno w sferze sprawności fizycznej (coraz więcej kilkulatków ma trudności nawet z przejściem dwóch kilometrów czy podjechania rowerkiem pod górkę), emocjonalnej (coraz mniej dzieci w starszym wieku jest w stanie skutecznie panować nad popędliwą stroną swojej natury, latami utwierdzano je bowiem w przekonaniu, że "emocje są najważniejsze" i "nie ma złych uczuć") jak i moralnej (obserwuję rosnącą liczbę uczniów gimnazjów i liceów, którzy sprawiają wrażenie, jakby w ogóle nie mieli sumienia, wyższych uczuć i wartości, którym się nie sprzeniewierzą).

      Nieproporcjonalnie wysoka pozycja dzieci w społeczeństwie i nadmierne skupienie dorosłych na dzieciach prowadzi do wychowania jednostek zapatrzonych w siebie, swoje odczucia i potrzeby, jednostek egocentrycznych, czy wręcz narcystycznych.

      PS. Tekst powyżej nie jest żadną dokładną diagnozą stanu waszej rodziny i żadne w nim twierdzenie nie aspiruje do miana nieomylnego. Dokładność zawartych w nim przewidywań oscyluje raczej koło dokładności długoterminowej prognozy pogody. Niemniej jednak, tak na wszelki wypadek, może warto się cieplej ubrać i przygotować parasol?
      • joshima Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 15:35
        scher napisał:

        > kooa napisała:
        >
        > > synek wychowywany w duchu AP
        >
        > I to jest podstawowy błąd.

        To arbitralne twierdzenie, bez żadnej podbudowy naukowej.
        • scher Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 21:20
          joshima napisała:

          > > > synek wychowywany w duchu AP
          > > I to jest podstawowy błąd.
          > To arbitralne twierdzenie, bez żadnej podbudowy naukowej.

          Zaznaczyłem wyraźnie, że są to luźne dywagacje i opierają się na moim wrażeniu, jakie odniosłem po lekturze pierwszego postu.
          Nie występuję przeciwko AP jako takiemu.
      • verdana Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 15:42
        Cóż.
        Nie pozostaje mi nic innego jak się podpisać - podkreslając przy tym bardzo wazne spostrzeżenie.
        Doznawanie sporadycznych przykrości przez dziecko, smutku, złości itd. nie tylko nie jest złe - jest wrecz dobre. Chronienie dziecka przed doznawaniem jakichkolwiek przykrości powoduje, że nie nauczymy dziecka, jak sobie z nimi radzić.
        • joshima Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 16:16
          verdana napisała:

          > Chronienie dziecka przed doznawaniem jakichk
          > olwiek przykrości powoduje, że nie nauczymy dziecka, jak sobie z nimi radzić.
          Twierdzenie, że wychowanie w duchu AP polega na chronieniu dziecka przed doznawaniem jakichkolwiek przykrości świadczy o kompletnym niezrozumieniu czym jest a czym nie jest AP.
          • verdana Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 17:30
            Nie pisałam o AP, tylko o sposobie wychowywania przez Autorkę wątku - ona wasnie chroni dziecko przed wszystkimi nieprzyjemnymi zdarzeniami - i dziecko zareagowało fatalnie na ten pierwszy raz, gdy się iokazało, ze jednak nie zawsze jest tak, jak ono chce.
            • triss_merigold6 Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 18:18
              Dodałabym, że im dziecko starsze tym więcej jest sytuacji kiedy coś dzieje się inaczej niż by chciało: pada deszcz; inne dziecko nie chce się bawić; trzeba umyć zęby albo łyknąć niesmaczny syrop; iść o określonej godzinie spać; ubrać się stosownie do pogody; odrobić lekcje; pożądana zabawka jest cenowo niedostępna; przerwać zabawę celem udania się do klasy i siedzenia na d... 45 minut etc.
              Omawianie każdego w/w incydentu zajmowałoby codziennie mnóstwo czasu i było dziko wyczerpujące i dla dziecka i dla rodziców.
            • joshima Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 20:32
              verdana napisała:

              > Nie pisałam o AP, tylko o sposobie wychowywania przez Autorkę wątku - ona wasni
              > e chroni dziecko przed wszystkimi nieprzyjemnymi zdarzeniami
              Naprawdę? Gdzie w jej wypowiedzi to dostrzegłaś?
            • kooa Re: Długoterminowa prognoza pogody 06.02.12, 19:53
              verdana napisała:

              > Nie pisałam o AP, tylko o sposobie wychowywania przez Autorkę wątku - ona wasni
              > e chroni dziecko przed wszystkimi nieprzyjemnymi zdarzeniami - i dziecko zareag
              > owało fatalnie na ten pierwszy raz, gdy się iokazało, ze jednak nie zawsze jest
              > tak, jak ono chce.
              nie wydaje mi się, bym gdzies napisala o chronieniu dziecka przed wszystkim co nieprzyjemne - dlaczego tak myślisz? raczej mówię, tłumaczę, ze czasem trzeba robic cos, co nam nie odpowiada, co nei zawsze jest przyjemne i na co nie zawsze mamy ochotę
      • jola_ep Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 19:24
        > > synek wychowywany w duchu AP
        >
        > I to jest podstawowy błąd.

        Właśnie miałam napisać, że moje dzieci są wychowywane w duchu AP - tylko jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam i myślałam, że wychowuję je tradycyjnie. Czyli zgodnie z tym, co wyniosłam z domu rodzinnego, z obserwacji w rodzinie, mąż też nie wyrażał sprzeciwu i zdziwienia.

        AP oznacza towarzyszenie, także w tych mniej przyjemnych momentach życia. Inhalacja musi być? To niech będzie. Nie wszystko da się wytłumaczyć!
        A potem (w trakcie) przytulić i poczekać aż histeria i rozpacz minie, zanim przystąpimy do wymuszania kolejnych nieprzyjemnych obowiązków (o ile się da)

        2,5 lat to trudny wiek. Histerie zdarzają się. Ja wtedy zwykle spokojnie czekałam obok. To daje poczucie bezpieczeństwa. I o zgrozo nawet "nazwałam uczucia". Tak jak dziecko cieszy się "całym sobą" - tak samo rozpacza.

        Pozdrawiam
        Jola
        • scher Ale w Twoim wykonaniu 05.02.12, 21:12
          jola_ep napisała:

          > Właśnie miałam napisać, że moje dzieci są wychowywane w duchu AP

          W Twoim wykonaniu mnie to AP nie razi i nie napawa niepokojem. W wykonaniu autorki wątku - tak. Kiedy dwóch robi to samo, to niekoniecznie jest to to samo.

          > tylko jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam i myślałam, że wychowuję je tradycyjnie.
          > Czyli zgodnie z tym, co wyniosłam z domu rodzinnego, z obserwacji w rodzinie

          Może dlatego Twoje wykonanie mnie nie razi, że jest ukorzenione :)
          • verdana Re: Ale w Twoim wykonaniu 05.02.12, 22:04
            Pewnie Cię nie razi, bo to bylo wychowanie intuicyjne, a nie zgodne ze z góry przyjetym wzorcem, stosowanym mechanicznie. Jak twierdziła moja matka - najgorsze w wychowywaniu dziecka - to mieć metodę wychowawczą:)
            • scher Re: Ale w Twoim wykonaniu 06.02.12, 01:31
              verdana napisała:

              > Pewnie Cię nie razi, bo to bylo wychowanie intuicyjne, a nie zgodne ze z góry przyjetym
              > wzorcem, stosowanym mechanicznie. Jak twierdziła moja matka - najgorsze w
              > wychowywaniu dziecka - to mieć metodę wychowawczą:)

              To mądra kobieta była :)
              • verdana Re: Ale w Twoim wykonaniu 06.02.12, 20:04
                Jest:) Nadal pisuje ksiązki dla dzieci, może dlatego.
          • kooa Re: Ale w Twoim wykonaniu 06.02.12, 19:58
            scher napisał:

            >
            > W Twoim wykonaniu mnie to AP nie razi i nie napawa niepokojem. W wykonaniu auto
            > rki wątku - tak.>

            a dlaczego w moim razi? to nie tak, ze przeczytalam 5 ksiazek i stwierdzilam 'tak, to jest to i zaczynam to wdrazac w zycie'. fakt, ze u mnie nie jest to ukorzenione i nie wyniosłam tego z domu, bo tam było zgoła inaczej. moze wlasnie dlatego tak bardzo przejmuję się moim dzieckiem, bo mną nikt się nie przejmował? ale to juz mój problem, ktorego nie powinnam przerzucac na dziecko, prawda?
            • joshima Re: Ale w Twoim wykonaniu 06.02.12, 23:00
              Nie przejmuj się scher. Jemu się zapala kontrolka jak czyta o AP i już nie czyta ze zrozumieniem tylko imputuje.
              • kooa Re: Ale w Twoim wykonaniu 07.02.12, 07:17
                czasem ma jednak pewnie trochę racji ;)
            • scher Re: Ale w Twoim wykonaniu 07.02.12, 11:56
              kooa napisała:

              > > W Twoim wykonaniu mnie to AP nie razi i nie napawa niepokojem. W wykonaniu
              > > autorki wątku - tak
              > a dlaczego w moim razi? to nie tak, ze przeczytalam 5 ksiazek i stwierdzilam 'tak,
              > to jest to i zaczynam to wdrazac w zycie'.

              Wiesz, po Twojej dojrzałej reakcji na pojawiające się komentarze, to już mnie nic nie razi. Refleksyjni, ale zdroworozsądkowi rodzice to najlepsze, co może dziecko w życiu spotkać :)

              Wychowuj sobie nawet "w duchu AP";) Jeżeli tylko przestaniesz się tak mocno emocjonalnie utożsamiać z dzieckiem, masz szansę wychować mądrą, samodzielną istotę :)
      • mama_myszkina Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 19:40
        Zgadzam sie z scher, przynajmniej w większości.

        Tu gdzie mieszkam (Skandynawia) AP jest doprowadzone do absurdu. Rezultat? Dziecko odmawia np. zabiegów medycznych albo leczenia ropnia na zębie, co w efekcie prowadzi do zagrazajacych życiu komplikacji (sepsa).

        Wszystko trzeba dostosować do wieku dziecka. Małe dzieci czuja sie bezpiecznie, kiedy mają jasno określone granice i dużo miłości. U Was tych granic nie ma, bo dziecko współdecyduje o wychowaniu w stopniu niewspołmiernym do własnego doświadczenia i możliwości intelektualnych.

        • joshima Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 20:35
          mama_myszkina napisała:

          > Tu gdzie mieszkam (Skandynawia) AP jest doprowadzone do absurdu. Rezultat? Dzie
          > cko odmawia np. zabiegów medycznych albo leczenia ropnia na zębie, co w efekcie
          > prowadzi do zagrazajacych życiu komplikacji (sepsa).
          To nie jest AP doprowadzone do absurdu tylko wypaczone.
          • mama_myszkina Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 21:31
            joshima napisała:

            > mama_myszkina napisała:
            >
            > > Tu gdzie mieszkam (Skandynawia) AP jest doprowadzone do absurdu. Rezultat
            > ? Dzie
            > > cko odmawia np. zabiegów medycznych albo leczenia ropnia na zębie, co w e
            > fekcie
            > > prowadzi do zagrazajacych życiu komplikacji (sepsa).
            > To nie jest AP doprowadzone do absurdu tylko wypaczone.
            >
            >

            Tego nie wiem. Formalnie jest to definiowane jako AP. Dzieci nabywają przekonania, ze mają wpływ dosłownie na wszystko (nawet architekci chodza do przedszkola na 'konsultacje', z resztą było chyba coś o tym przy okazji artykułu o Szwecji). Niestety, kiedy wychodzą spod tego parasola ochronnego absolutnie nie potrafią zmierzyć się ze światem.

            Skandynawia ma najwyższy wskaźnik samobójstw i uzaleznienia od twardych narkotyków per capita.

            W Norwegii do niedawna w szkołach średnich uczono się wyszywania i gotowania, a przedmioty ścisłe traktowane były z przymrużeniem oka. Teraz to se zmienia, bo kadra profesorska podniosła raban, że jak oni i inżynierowie poumierają, to zwyczajnie nie będzie miał ich kto zastapić przy wydobywaniu ropy i rozwijaniu technologii ;) Bo norweska młodzież studiuje głównie medioznawstwo i reklamę ;) Tyle, że w kraju, w którym 30% obywateli jest na zasiłkach zdrowotynych, a kolejne 30% pracuje w administracji rządowej (tak, tak panstwo przeznacza na tworzenie etatów duże pieniadze) skutki niedopasowania własnych wyobrażeń do rzeczywistości nie są aż tak bolesna jak np. w Polsce.

            Kiedy jeszcze mieszkałam w UK poznałam kilku młodych Szwedów i Norwegów. Wszyscy po niedługim czasie wracali do domu, bo nie potrafili wytrzymać presji pracy w miejscu, gdzie przerwa na lunch nie jest głównym punktem dnia a klient ma prawo się zdenerwować kiedy jest obsługiwany opieszale. Po prostu sa przyzwyczajeni, że ma być tak, jak im jest wygodnie, a reszta niech sie martwi o siebie. To były młode osoby w wieku 20-25 lat. Pewnie, że są w Skandynawii mądrzy rodzice, ale ogólnie system nie wspiera myślącego rodzicielstwa.
            • joshima Re: Długoterminowa prognoza pogody 05.02.12, 22:54
              mama_myszkina napisała:

              > Tego nie wiem. Formalnie jest to definiowane jako AP
              To, że ktoś tak to nazywa nie znaczy, że tak własnie jest. AP jest owszem podążaniem za dzieckiem, unikaniem zbędnych napięć, pomaganie mu w sytuacjach trudnych skoro nie da się ich uniknąć, ale też z szacunkiem dla siebie. To nie to samo co stawianie dziecka w absolutnym epicentrum i bezstresowe wychowanie (jak ja nie znoszę tego określenia).
      • kooa Re: Długoterminowa prognoza pogody 06.02.12, 19:49
        scher napisał:
        > Wasze dziecko musi podejmować zbyt dużo "dorosłych" decyzji, jest pytane o zdan
        > ie w sprawach, które go przerastają,
        kurcze, ja nie napisalam, ze on podejmuje decyzje za nas, czy to, ze duzo tlumaczymy znaczy, ze tak jest? o jego zdanie pytam go ewentualnei w kwestii koloru koszulki, którą ma założyć czy tego, z czym chce kanpakę;)>
        > Za bardzo utożsamiacie się z własnym dzieckiem, z jego potrzebami i uczuciami.
        > Właściwie czujecie wewnętrzny przymus, aby być idealnymi rodzicami, >
        cos w tym jest, to bardziej ja tak mam niż mąż>

        wasze małżeństwo zeszło na dalszy plan, teraz liczy się tylko dziecko, o
        > no jest na piedestale. Nie jesteście w stanie dziecku odmówić na przykład czyta
        > nia, bo musicie być idealnymi rodzicami, prawda?
        w tym tez jest ziarnko prawdy.
        >
        Dlatego natychmiast rzucacie się dziecku z "pomocą", wyręczając je w samodzielnym uporaniu się z problemem, po> magając mu nazwać wszelkie negatywne emocje,

        nie biegniemy natychmiast, ale fakt, emocje nazywamy - czy w tym jest coś złego?


        > Kupiłaś książeczkę o rodzeństwie bez rywalizacji, bo masz poczucie, że jako mat
        > ka odpowiadasz w pełni za relacje między rodzeństwem, prawda? Że musisz się do
        > tego wyzwania teoretycznie przygotować, bo jak coś pójdzie nie tak, to będzie t
        > woja wina, tak?

        tu tez musze przyznac Ci trochę racji>

        scher, kurcze, gdyby prognozy dlugoterminowe byly tak trafne jak Twoja byloby niezle;) Dzieki za Twój post, bo pewnych rzeczy sobie nie uswiadamialam, fajnie, jak ktos z zewnątrz spojrzy na sytuację.
        • scher Re: Długoterminowa prognoza pogody 07.02.12, 11:58
          kooa napisała:

          > scher, kurcze, gdyby prognozy dlugoterminowe byly tak trafne jak Twoja byloby niezle;)
          :)
    • mama_myszkina Re: proszę o poradę 05.02.12, 19:27
      Przeginasz w drugą stronę. To Ty masz być dla dziecka oparciem, autorytetem, masz stawiać madre granice i je egzekwować. Ty zrobiłaś z dziecka partnera w jego własnym wychowaniu. On jest na to za mały.
      • kooa Re: proszę o poradę 06.02.12, 20:00
        mama_myszkina napisała:

        > Przeginasz w drugą stronę. To Ty masz być dla dziecka oparciem, autorytetem, ma
        > sz stawiać madre granice i je egzekwować. Ty zrobiłaś z dziecka partnera w jego
        > własnym wychowaniu. On jest na to za mały.

        skąd taki wniosek?
        • verdana Re: proszę o poradę 06.02.12, 20:06
          Wniosek jest jeden. jesteś idealna, wszystko robisz dobrze, tylko dziecko przy pierwszym niepowodzeniu dostało ataku histerii. Probelem na pewno jest w dziecku, bo przeciez nie w rodzicach.
          • kooa Re: proszę o poradę 07.02.12, 07:15
            verdana napisała:

            > Wniosek jest jeden. jesteś idealna, wszystko robisz dobrze, tylko dziecko przy
            > pierwszym niepowodzeniu dostało ataku histerii. Probelem na pewno jest w dzieck
            > u, bo przeciez nie w rodzicach.

            a mnie sie wydaje, ze zbyt szybko wyciągasz wnioski, które nie muszą być słuszne, a moga być krzywdzące. nie napisałam nigdzie, ze uwazam sie za idealną, wrecz przeciwnie, gdybym byla idealna, nie szukalabym porady na forum. nie widze tez nic zlego w tym, ze chce sie byc jak najlepszym rodzicem (co nie znaczy idealnym) dla swego dziecka i szuka sie pomocy, zadaje pytania zamiast bladzic samemu? i dlaczego pierwsze niepowodzenie? pisalam, ze syn miewa histerie, co jest normalne w jego wieku i co rozumiem. i na pewno nie twierdze, ze problem jest w nim, szukam pomocy i porady dla siebie, zeby pomóc jemu. moze mój pierwszy post był zbyt emocjonalny, bo pisany na gorąco - nie o samą histerię mi chodzilo, tylko to uderzanie się mnie wystraszyło, ta chęć zrobienia sobie krzywdy - trgo nie było nigdy wczesniej.
            • mama_myszkina Re: proszę o poradę 07.02.12, 12:03
              Dziecko chce uderzyć główką w ścianę, bo nie potrafi inaczej rozładowac skrajnie negatywnych emocji. A nie potrafi być moze dlatego, że dotychczas nie znalazło się w sytuacji, w której musiało doświadczyć takich emocji i się z tym pogodzić.
            • joshima Re: proszę o poradę 07.02.12, 22:58
              kooa napisała:

              > nie o samą histerię mi chod
              > zilo, tylko to uderzanie się mnie wystraszyło, ta chęć zrobienia sobie krzywdy

              He he he. Moja córka tez miała taki pomysł, żeby walić głową w podłogę w kacie rozpaczy. Raz przydzwoniła dość zdrowo. Przy następnej histerii celowała rozważniej. To było nawet zabawne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka