2 latek i "broń"

10.02.13, 21:49
Poradźcie, bo sama nie wiem, czy przesadzam zabraniając kupowania dziecku (chłopiec 2 lata i 5 miesięcy) broni - pistoletów, mieczy, czołgów?? teściowa i szwagierka (pierwsza mama 3 chłopców, druga jednego) uważają, że wychowam maminsynka (???) jeśli zabronię synowi zabaw pistoletami, mój tata twierdzi, że wszyscy chłopcy bawili się czołgami ja czuję wewnętrzny opór przed kupowaniem i zabawą bronią. Broń służy do zabijania, do zadawania bólu, to nie to samo, co zabawa w lekarza, żeby oswoić się z lękiem...A widok 2latka z pistoletem wycelowanym w młodszego brata lub tatę ze słowami "strzelam do ciebie" jest dla mnie odrzucający i trochę przerażający. Szczególnie, że syn sam z siebie nie ma potrzeby tego typu zabaw - pistolet wcześniej wspomniany był własnością kuzyna, a zabawa podpatrzona również od kuzynów.
Przesadzam? nie powinnam słuchać intuicji? wychowam mięczaka?
    • verdana Re: 2 latek i "broń" 10.02.13, 21:54
      Nie. Możesz zrobić jednak to, co ja - wychować dziecko, dla którego największym marzeniem będzie broń. Czyli skutek wychowawczy dokładnie odwrotny od zamierzonego.
    • dorotakatarzyna Re: 2 latek i "broń" 10.02.13, 22:50
      Ja obiecywałam sobie, że nie kupię nigdy synowi żadnej broni. Uległam, gdy miał dwa lata. Strzelał nawet z parówki :) Oni to po prostu maja we krwi, i nic na to nie poradzimy.
      Mój syn ma teraz prawie 17 lat, i jest normalny ;)
    • Gość: kra Re: 2 latek i "broń" IP: *.dynamic.chello.pl 10.02.13, 23:09
      Mam trzech synow i mialam podobne opory. Nigdy nie mieli zabawkowego pistoletu, niemniej jednak dosc wczesnie zaczeli strzelac z czego popadnie- z patyka, z palca. Kazdy kolejny coraz wczesnie, ba nasladowal starszych. Najmlodszy majac 1.5 roku strzelal z wyimaginowanego pistoletu a na widok karabinu zrobionego przez brata z tektury padal na ziemie i udawal trupa. Przynajmniej sobie wyobraznie pocwiczyli ;-) A ja sie przyzwyczailam...
    • forumowiczka.to.ja Re: 2 latek i "broń" 10.02.13, 23:13
      Ja nie kupuję bo mój nie woła. Woli samochody. Jakby chciał, to jakąś jedną rzecz pewnie bym mu kupiła. Ale tylko gdyby sam chciał.
      Szwagierkę i babcię bym poprosiła, żeby się wstrzymały z takimi zakupami. A te komentarze to bym bardzo usilnie pracowała nad sobą, żeby trafiały tam gdzie światło nie dochodzi.
      Nie wychowasz maminsynka, na pewno nie przez to że nie wzbudzasz w nim agresji bronią!
    • joshima Re: 2 latek i "broń" 10.02.13, 23:27
      Mam mieszane uczucie. Z jednej strony wydaje mi się, że dwa lata to jeszcze za wcześnie na takie zabawki. Z drugiej strony sama z bratem ganiałam z korkowcami czy pistoletami na kapiszony i inną tak zwaną bronią i jakoś nie wyrobiło to u mnie morderczych instynktów.
    • morekac Re: 2 latek i "broń" 10.02.13, 23:27
      Broń służy do zabijania, do zadawania bólu,

      Noży też nie używasz? Jesteś wegetarianką?
      • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 10:36
        morekac napisała:

        > Broń służy do zabijania, do zadawania bólu,
        >
        > Noży też nie używasz? Jesteś wegetarianką?

        Noże jednak mają inną funkcję niż zabijanie - przede wszystkim funkcję kulinarną;)
        A że są również używane do zabijania/ranienia - to już wymysł człowieka.
        Poza tym nie bawię się nożem. Jest jednak różnica.
        • morekac Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 20:51
          > A że są również używane do zabijania/ranienia - to już wymysł człowieka.
          Mam nieodparte wrażenie - że kolejność zastosowania była dokładnie odwrotna...
    • hanna26 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 00:49
      > Broń służy do zabijania, do zadawania bólu,

      Nieprawda. Broń, jak sama nazwa wskazuje, służy do obrony.
      • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 10:38
        hanna26 napisała:

        > > Broń służy do zabijania, do zadawania bólu,
        >
        > Nieprawda. Broń, jak sama nazwa wskazuje, służy do obrony.
        >
        >
        Nieprawda? broń nie służy do zabijania/atakowania/obrony (jeden pies)?. 2latek nie musi się bronić przed nikim pistoletem czy karabinem.
    • Gość: fruzia01 Re: 2 latek i "broń" IP: 194.93.124.* 11.02.13, 07:24
      Mojemu 3latkowi tłumaczę, że nie wolno strzelać do ludzi, strzelamy do tarczy (jak na olimpiadzie).
    • Gość: nath Re: 2 latek i "broń" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.13, 08:00
      pistoletów nigdy nie kupowałam (5 latek) ale tez syn nigdy o takie nie prosil. W przedszkolu innym chlopcom zabraniano budowania pistoletów z klocków (mój nie budował bo nie mial takiej potrzeby). Gdyby chcial pewnie kupiłabym pistolet na wode, albo laser kosmiczny. Natopmiast młody ma łuk (bawi sie w robinhooda i legolasa) oraz proce (strzela do tarczy). Obie te rzeczy zrobił razem z ojcem w warsztacie. :):):)
      Natomiast widok dwulatka celujacego do kogos z pistoletu z tekstem zastrzele cie jest dla mnie po prostu odstręczający.
      • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 10:40
        Gość portalu: nath napisał(a):

        >
        > Natomiast widok dwulatka celujacego do kogos z pistoletu z tekstem zastrzele ci
        > e jest dla mnie po prostu odstręczający.

        i o tym właśnie mówię. Niepokoi mnie taki widok, a szczególnie kiedy ta 'broń' jest wycelowana w 4miesięcznego brata ze słowami "strzelam do Ciebie".
        • joshima Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 11:40
          To jest tylko naśladowanie. Dwulatek nie ma bladego pojęcia co to oznacza i nie robi tego z intencją zrobienia komuś krzywdy.
    • Gość: anku1982 Re: 2 latek i "broń" IP: 153.19.105.* 11.02.13, 08:20
      syn 3,5 roku dostał czołg, ale nie wie że z czołgu strzelają pociski i udaje że strzela wodą w zabawie, bo lufa kojarzy mu się z wystrzeliwaniem wody, sam to wymyślił, pytanie, czy dziecko ma okazję oglądać np. w telewizji sceny strzelanin? reklam filmów, które to pokazują, uważam, że jeżeli nie, to jest mniejsza szansa, że będzie miało ochotę na takie zabawki, dlaczego teściowa i szwagierka nie zapytają dziecka co jest mu potrzebne do zabawy (jeżeli syn już mówi), albo nie przyjrzą się jaki rodzaj zabawek jest ulubiony, a kupują wg własnego uznania.
      • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 10:43
        Syn bawił się pistoletami kuzyna (starszego, syna szwagierki) i czołgiem zrobionym przez dziadka. A bieganie z bronią widział również u kuzynów. W domu nie mamy pistoletów, w Klubiku do którego chodzi również nie widziałam. Potrzeb takich zabaw również nie obserwuję w domu. Na topie są auta, kombajny, sprzęt rolniczy szeroko pojęty;)
        • Gość: anku1982 Re: 2 latek i "broń" IP: 153.19.105.* 11.02.13, 11:34
          to może podpowiedzieć teściowej i szwagierce co go interesuje, gorzej jeśli masz egzemplarze w stylu, ja wiem lepiej co mu potrzebne (szczerze powiedziawszy takie stawianie sprawy i kupowanie kontrowersyjnych prezentów, bez pytania o zdanie, to przegięcie).
    • scher Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 08:32
      tabakierka2 napisała:

      > Przesadzam? nie powinnam słuchać intuicji?

      Chłopcy na ogół intuicyjnie bawią się w strzelanki.
      To, co prezentujesz, to nie jest intuicja, lecz ideologiczna interpretacja zjawiska.
      • a.nancy Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 10:25
        > Chłopcy na ogół intuicyjnie bawią się w strzelanki.

        co to znaczy intuicyjnie? że nawet, gdyby nigdy nie widzieli pistoletu (zabawkowego czy prawdziwego) czy innej broni, strzelanki w telewizji itp., to i tak by strzelali z kijka?
        • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 10:45
          wcześniej, zanim dziadek nie zaprezentował mu strzelania z czołgu i zanim nie zobaczył jak 5 i 6 letni kuzynowie bawią się w strzelankę, nie przejawiał takiej 'intuicji
          • verdana Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 12:28
            A zamierzasz pokazywać mu filmy? Bawić sie z kolegami? Poślesz do przedszkola? Jesli będziesz go izolować, to byc moze nigdy nie dowie sie o istnieniu broni, ale inaczej - mzero szans. Nie ma nic złego w tym, ze dziadek pokazał czołg, bez przesady - nie można dziecka izolować od rzeczywistości.
            Broni można nie kupiować, ale narazasz sie na to co ja - ze dziecko przed snem będzie marzyło o posiadaniu karabimu maszynowego. Gdy sie o tym dowiedziałam, kupiłam następnego dnia. Bo nie ma nic bardziej inspirujacego, niż niespełnione marzenie.
            Przedtem strzelał używając w tym celu Barbi młodszej siostry....
            • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 12:56
              nie no, nie zamierzam dzieciaka izolować;) chodzi do Klubiku (nie mają tam broni do zabawy - pytałam dziś;)), na plac zabaw, TV zbytnio nie ogląda, ale raczej z braku czasu, bo zwykle bawi się bez TV, choć pewnie to się zmieni. Nie twierdzę, że wyrzucę każdy prezent w postaci broni, ale zastanawiam się czy jest to odpowiednia zabawka dla 2latka? wiem, że jak pójdzie do przedszkola to będzie chciał mieć zabawki takie jak koledzy.
              Mąż strzelał jako dziecko z kija/palca/pistoletu zbudowanego z klocków podobno:) Jakoś te formy bardziej do mnie przemawiają niż kupne pistolety/karabiny, które wyglądają jak prawdziwe.
              • verdana Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 13:05
                Jest broń, czy nie - jak już pisałam, syn uzywał lalek w charakterze pistoletu (proste - lalkę sie zgina i trzyma za jedną nóżkę). Czyli Twój syn spokojnie mógł zetknąć sie z zabawami bronią, bez broni.
                Ja byłam fundamentalistką i nie polecam - spowodowałam jedynie to, ze jedyną zabawką, którą dziecko sie bawiło u kolegów była broń. I jedyną, którą chciało mieć naprawdę. Czyli - zrobiłam to, przed czym najbardziej chciałam dziecko ochronić - spowodowałam,z ę wojna była jego mwymarzono, ulubioną, bo niedostępną zabawą. Gdy kupiłam broń, poszła w kąt po kilku dniach. Nie wiem, co by było, gdybym fundamentalistką pozostała.
                • morekac Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 20:57
                  - spowodowałam jedynie to, ze jedyną za
                  > bawką, którą dziecko sie bawiło u kolegów była broń.
                  Z punktu mamy kolegi mogło to wyglądać tak: Do mojego syna przychodzi chłopczyk, który bawi się wyłącznie bronią. Niczym innym. Jak można w ten sposób wychowywać dziecko?!
                • a.nancy Re: 2 latek i "broń" 13.02.13, 14:26
                  nie podobają mi się zabawy bronią, ale staram się nie być fundamentalistką - z wymienionych przez Ciebie przyczyn. jednak staram się te zabawy w miarę możliwości ograniczać.
                  młody miał jakiś czas temu fazę na strzelanie (nie zabraniałam kategorycznie, ale powiedziałam, że nie lubię się tak bawić i jak już musi, to nie ze mną) i na czołgi. zaskoczył mnie tym, że potrafił w miarę dokładnie wytłumaczyć, jak czołg jest zbudowany i jak działa. panie w przedszkolu, z tego co wiem, nie pozwalają na przynoszenie zabawek militarnych - ale zapytałam. okazało się, że dzieciaki sobie radzą - jeden z chłopców wykonał model czołgu z plasteliny i nauczył resztę, jak się bawić :)
              • el_elefante Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 13:19
                To, czy zabawy militarne mają jakieś znaczenie czy nie, to jedna kwestia. Inną jest wciąganie do nich dwulatka. Jak się dwulatkowi da autko, to będzie się bawił autkiem. Jak mu się da czołg, będzie się bawił czołgiem, przez zwykłe naśladownictwo. Dla nas to jest czołg. Kto widział jadący w jego kierunku na pełnym gazie czołg, ten wie. Dla dwulatka to jest takie coś jeżdżące, ze światełkami, nic więcej i o niczym to nie świadczy.
                Wg mnie gorsze jest myślenie w stylu: musi się bawić czołgami od maleńkości, żeby nie wyrósł na maminsynka.
                Uważam, że rolą rodziców nie jest zabranianie zabawy bronią. Raczej pilnowanie tych zabaw tak, aby w przyszłości młody człowiek wiedział jak się z nią bezpiecznie dla siebie i innych obchodzić. I nie mówię tylko o czołgach i plastikowych pistoletach, ale o całej gamie sprzętu, od patykowych łuków i mieczy, przez proce, scyzoryki, strzałki, że na wiatrówce poprzestanę. Wszystko może być bronią. Nie w tym rzecz.
                • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 13:35
                  w sumie...masz rację! równie dobrze można by zabronić zabaw kijem, no bo przecież i to 'niezła' broń. Niemniej widok dwulatka z pistoletem, celującego w 4miesięczniaka robi mroczne wrażenie.
                  • verdana Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 13:39
                    Bo można nauczyć nie celować w ludzi. Ja nauczyłam - ani kijem, ani palcem, ani niczym nie celuje sie w żywą istotę. Mnie tak szczególnie, prawdę mówiąc, nie zależało, ale mojej matce, która przezyła wojnę - tak.
                    • el_elefante Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 14:34
                      No. Tylko w tym momencie tato powinien zachowywać się jak dorosły facet, a nie jak pięciolatek. Dopóki on sam będzie celował do własnego dziecka, to wszelkie inne wysiłki można sobie odpuścić.
                      • tabakierka2 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 16:02
                        el_elefante napisał:

                        > No. Tylko w tym momencie tato powinien zachowywać się jak dorosły facet, a nie
                        > jak pięciolatek. Dopóki on sam będzie celował do własnego dziecka, to wszelkie
                        > inne wysiłki można sobie odpuścić.

                        ??? hmmm, ale mowa o moim mężu?:)
                        on generalnie w ogóle póki co nie namawia Młodego do zabaw militarnych:) raczej razem piłują, przybijają gwoździe, malują wieszaki, szlifują i składają meble;)
                        • el_elefante Re: 2 latek i "broń" 12.02.13, 08:30
                          Przepraszam, nieuważnie przeczytałem pierwszy post i się zagalopowałem.
                    • mama303 Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 18:49
                      Ale przeciez bron słuzy do celowania w żywa istotę właśnie. Czy Wy nie demonizujecie. To jest zabawa, trzeba dziecko uczyc odrózniac zabawę od rzeczywistosci i tyle.
            • joshima Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 16:48
              verdana napisała:

              > Nie ma nic złego w tym, ze dziadek pokazał czołg, bez przesady
              No nie ma. Ale sama przyznasz (choć nie wiem czy przyznasz skoro to ja napisałam), że z pokazywaniem pewnych rzeczy można trochę poczekać :)
    • jola_ep Re: 2 latek i "broń" 11.02.13, 19:56
      Ja poddałam się, gdy mój syn w wieku 2,5 lat strzelał z pistoletu skleconego z dwóch patyków i zgniłego jabłka ;)
      Dla mnie to był pierwszy etap do zrozumienia, że mój syn jest młodym ... mężczyzną. Jest inny, ma inaczej skonstruowany mózg. itd. itp. To wszystko o czym nam mówią, że jest nieprawdą.

      Niedawno jechałam pociągiem z moim synem (13 lat), dosiadł do nas student akademii wojskowej. Zaczęliśmy od miłości do matematyki, poprzez pasję informatyki. Atmosfera podróży jak sprzed lat, gdy ludzie ze sobą rozmawiali.
      Mówił mojemu synowi o tym, co jego zdaniem oznacza bycie mężczyzną: o odpowiedzialności, honorze. A mi o tym, że te ideały zanikają wśród jego kolegów ze szkoły.

      No właśnie... nie bawiliście "w dobrych i złych"? Nie broniliście przed złem innych? Nie toczyliście walki w obronie "ważnych spraw"? Nawet jeśli to była obrona przed kosmitami ;)
      (ja tak :) )

      Sher pięknie pisał o "męskiej agresji". Nie negujmy jej. Uczmy jej wyrażania pamiętając o honorze i odpowiedzialności.

      A co to ma wspólnego z bronią? To narzędzie zabijania. Ale pierwotnie pozwalało wykarmić rodzinę, albo ją obronić. Niech więc nasze dzieciaki walczą, ale w imię dobrej sprawy :)

      Nie wspominając o tym, że broń to także sport. Sport to walka i agresja. Ale czy uznajemy za narzędzie zła karabinek sportowy? ;) czy wręcz przeciwnie: podziwiamy wolę zwycięstwa sportowców? Ich wysiłek i trud?

      A że po drodze wyceluje w młodszego brata?
      - nie wie, co to zabijanie
      - ma go dość i ma ku temu pełne prawo :)

      Bo przyznajmy, jakiż pożytek z takiego małego wrzaskliwca? ;) No, chyba, że potem będzie można (jak znajome dzieciaki) biegać z nim i zgrają kolegów wokół bloku wrzeszcząc z patykami w rękach ("bawimy się w żołnierza z Grudziądza").

      Ale nie... przecież teraz dzieciaki nie biegają wokół bloku odtwarzając zwycięską walkę dobra ze złem. Teraz siedzą w domach przez kompami i zabijają... często bez szczytnej idei i celu.
      (tak wiem, nie wszystkie, a już nasze na pewno nie - a upilnujecie ich jak pójdą z wizytą do kolegi?)

      Pozdrawiam
      Jola
      • a.nancy Re: 2 latek i "broń" 13.02.13, 14:38
        > Sher pięknie pisał o "męskiej agresji". Nie negujmy jej. Uczmy jej wyrażania pa
        > miętając o honorze i odpowiedzialności.

        słowa "piękny" i "agresja" użyte w jednym zdaniu powodują u mnie zgrzyt.
        słowo "agresja" pochodzi o łac. "napaść". może jest nieodłączną częścią ludzkiego życia, ale nie widzę sensu gloryfikowania jej.
        odpowiedzialność i honor - jasne, najłatwiej je zobrazować za pomocą militarnych scen. wojna wydaje się "fajna", bo mamy jasny podział na dobrych i złych, i możemy sobie wyobrazić, że wystarczy dorwać się do karabinu żeby zostać bohaterem. szkoda, że życie nie jest takie proste.
        sorry, ale gadanie wojskowych o strzelaniu w imię honoru jest tyle warte, co gadanie myśliwych o strzelaniu w imię miłości do zwierząt. 1% sensu i 99% uproszczeń i robienia dobrze swojemu ego.
        • a.nancy errata 13.02.13, 14:40
          wywaliłabym z ostatniego zdania, jakie napisałam, słowo "uproszczeń", bo chyba nie oddaje w pełni tego, o co mi chodziło :)
        • jola_ep Re: 2 latek i "broń" 13.02.13, 16:21
          > słowa "piękny" i "agresja" użyte w jednym zdaniu powodują u mnie zgrzyt.

          Czy napisałam, że agresja jest dla mnie piękna?

          forum.gazeta.pl/forum/w,851,141938002,141946796,Re_rola_taty_mamy_we_wspolczesnym_swiecie.html
          "Jako facet napiszę ci też, że nie powinnaś pozbawiać syna pierwiastka agresji, bo mężczyznę można w ten sposób "wykastrować". To zresztą zmora dzisiejszych czasów - chłopcy otoczeni w nadmiarze przez kobiety, kobiety nierozumiejące męskiej natury i chcące ukształtować mężczyznę według dziewczęcych wzorców.

          Męska agresja nie jest czymś złym, pod warunkiem że odpowiedzialny ojciec nauczy syna kontrolować ją, panować nad nią i wykorzystywać do czynienia dobra."

          A co do reszty...
          Równa linia podziału między dobrem a złem należą do bajek dzieciństwa.
          Tak jak nie ma smoków, tak nie ma piękna w zabijaniu.
          Dorastając zaczynamy rozumieć więcej.
          Także to, że cokolwiek zmienimy w naszym świecie zabierając dziecku plastikowy pistolet. Ani dając mu go do zabawy. I że czasem nasze wybory nie są tak proste i oczywiste. I obyśmy nigdy nie musieli ich dokonywać.

          Nie zmienia to jednak faktu, że mężczyźni są inni. Widzę to, patrząc na mojego syna.
          I to, że nadal opowiadamy bajki o czarownicach, księżniczkach, smokach i wróżkach.

          Pozdrawiam
          Jola
          • mama303 Re: 2 latek i "broń" 13.02.13, 17:01
            jola_ep napisała:

            > Męska agresja nie jest czymś złym, pod warunkiem że odpowiedzialny ojciec naucz
            > y syna kontrolować ją, panować nad nią i wykorzystywać do czynienia dobra
            > ]."

            Agresja do czynienia dobra....ZGRZYT. I "Męska agresja" drugi zgrzyt. Agresja to agresja nie ma znaczenia czy jest ona męska czy damska ;-)
            • jola_ep Re: 2 latek i "broń" 13.02.13, 22:49

              > Agresja do czynienia dobra....ZGRZYT. I "Męska agresja" drugi zgrzyt. Agresja t
              > o agresja nie ma znaczenia czy jest ona męska czy damska ;-)

              Może to kwestia definicji słowa "agresja"?
              • a.nancy Re: 2 latek i "broń" 14.02.13, 14:17
                > Może to kwestia definicji słowa "agresja"?

                to przy jakiej definicji można rozróżnić "męską" agresję od "damskiej"?
                • jola_ep Re: 2 latek i "broń" 14.02.13, 16:44
                  > to przy jakiej definicji można rozróżnić "męską" agresję od "damskiej"?

                  Bo męska jest typowa dla mężczyzn, a kobieca dla kobiet ;)

                  A czym się różni mężczyzna od kobiety, to ja już nie wiem. Podobno jest projekt, aby w tym względzie każdy się deklarował po osiągnięciu dojrzałości :D
    • kacper.wozniak Re: 2 latek i "broń" 14.02.13, 03:14
      Gdy obserwuje dzieci bawiące się w strzelanie do siebie, często okazuje się, że nie potrzebują do tego zabawkowej broni. Patyk, klocek, kartka papieru może służyć jako pistolet, albo miecz.

      Osobiście nie lubię zabawy w strzelanie i mówię o tym dzieciom. Mówię "stop" w momencie, gdy dziecko "strzela" do mnie, lub do kogoś, kto tego nie chce. Często wyrażam tu swoją opinię, mówiąc: "nie lubię jak się celuje do ludzi", ale nie zabraniam bawienia się w wojnę, jeśli nie mam wątpliwości, że to pasuje wszystkim stronom w zabawie.

      Nie kupuję zabawkowej broni, bo jeśli w danym momencie dziecko koniecznie chce bawić się w wojnę użyje wkrętarki, suszarki, albo patyka. Te same przedmioty mogą służyć do czegoś zupełnie innego 3 minuty później. Jeśli natomiast dzeicko ma pistolet to jest większa szansa że pistolet będzie prowokował do strzelania.
      • tabakierka2 zostałam wezwana na dywanik:( 14.02.13, 14:29
        w klubiku syna.
        Młodzieniec w tym tygodniu pięknie prezentuje swoją 'męską agresję' i popycha dzieci:/
        I co teraz? jak rozwiązać problem?

        Przeprowadziłam rozmowę z mężem (któremu zdarza się młodzieńca strzelić w tyłek), i tyle.
        Jak mogę ograniczyć te zachowania? wpływ zabaw z bronią + klapsy od taty?
        Kurcze!
        • scher Re: zostałam wezwana na dywanik:( 14.02.13, 14:37
          tabakierka2 napisała:

          > w klubiku syna.
          > Młodzieniec w tym tygodniu pięknie prezentuje swoją 'męską agresję' i popycha dzieci:/
          > I co teraz? jak rozwiązać problem?

          A co zrobili pracownicy klubiku? Jak oni reagują, żadnych metod nie mają? Przecież to nie jedyne małe dziecko, które popycha inne dzieci.

          > Jak mogę ograniczyć te zachowania? wpływ zabaw z bronią + klapsy od taty?

          Zamiast skupić się na problemie, dorabiasz ideologię.
          Różne dzieci popychają, różnie wychowywane. Jak chcesz być mądrą matką, to nie ulegaj teoryjkom, że wszystkie złe zachowania dzieci biorą się z zewnątrz.

          Poza tym popychanie innych dzieci to chyba nie koniec świata. Trzeba zakazywać, tłumaczyć dziecku, ale wpadać w panikę to przesada. Dzieci mają różne etapy w rozwoju.
          • verdana Re: zostałam wezwana na dywanik:( 14.02.13, 14:49
            Dzieci w tym wieku nie siadają i nie wyjaśniają sobie nieporozumień, tylko się popychają. Klapsy od taty (pomijając fakt, zę klapsy jako metoda wychowawcza to porazka) raczsej nie skłaniałyby do popychania, tylko do bicia. Natomiast zabawy wyimaginowaną bronią raczej oddalają groźbę bezpośrednich starć i nie wzmagają agresji. Bo tak małe dziecko musiałoby rozumieć wszystkie implikacje wynikające z zabawy bronią - tzn wiedzieć, zę broń zabija, co to jest śmierć, co to jest wojna i terroryzm i do czego wojna prowadzi. Jego cieży "paf, paf", bezrefleksyjnie - zatem nie moze tu byc mowy o agresji.
          • tabakierka2 Re: zostałam wezwana na dywanik:( 14.02.13, 15:14
            scher napisał:


            > A co zrobili pracownicy klubiku? Jak oni reagują, żadnych metod nie mają? Przec
            > ież to nie jedyne małe dziecko, które popycha inne dzieci.

            odciągają syna na bok i mówią, że nie wolno i żeby przeprosił.
            Gdyby on reagował w ten sposób na zabieranie zabawek ale on ponoć sam wybiera dziecko i popycha je bez powodu.


            > Zamiast skupić się na problemie, dorabiasz ideologię.
            > Różne dzieci popychają, różnie wychowywane. Jak chcesz być mądrą matką, to nie
            > ulegaj teoryjkom, że wszystkie złe zachowania dzieci biorą się z zewnątrz.

            Może racja:)
            dzięki za sugestię;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja