Gość: mamamama
IP: *.adsl.inetia.pl
18.03.13, 09:10
Mam dwójkę dzieci. Starsza córka ma 7,5 lat. Chodzi do pierwszej klasy. Pierwszy semestr był ok. Nie bardzo co prawda lubiła chodzić do świetlicy ale nie było dramatu. Pani oceniała ją bardzo dobrze- mądra, fajna, łatwo nawiązująca kontakty z rówieśnikami. Od drugiego półrocza przyszła nowa pani ( która wcześniej była na macierzyńskim). No i moje dziecko zaczęło mieć problemy. Płacze jak się żegnamy. Twierdzi, że nowa Pani jest fajna, a ona nie chce chodzić do świetlicy. Boi się że po nią nie przyjdę. Nigdy się tak nie zdarzyło ale się boi. Jak kończy lekcje o 16 to prosi bym przyszła wcześniej, a ona potrafi wyjść do toalety, by sprawdzić czy na nią czekam. No i codziennie rano płacze w szkole przy rozstaniu i pyta się po dziesięć razy czy po nią przyjdę. Jest bardzo mądrym dzieckiem, chwalonym w szkole, bardzo lubi sama czytać książki i czyta płynnie. Chodziłyśmy również od września na gimnastykę bo córka ma ku temu predyspozycje. Ale przestałyśmy, bo się stresowała, kiedy nie mogłam czekać na nią na sali ( chodziłam w tym czasie z młodszą po korytarzach, bo nie mogła usiedzieć na miejscu). I jeszcze jedna rzecz, która zaczyna mnie niepokoić- jak coś mówię do niej to ona często powtarza to upewniając się czy dobrze zrozumiała. Naprawdę zaczynam się martwić. Córka zawsze była dzieckiem nie lubiącym zmian. Już w przedszkolu był problem jak zmieniła się sala albo przyszła inna pani na zastępstwo. Ja myślałam, że będzie z tego wyrastać, a problem się nasila. Jest dzieckiem, które ma emocje na zewnątrz. Jak się cieszy to całą sobą i jak płacze to również. Wydaje mi się że mogą to być początki jakiejś nerwicy. W związku z tym chciałam również poprosić o namiary na dobrego psychologa dziecięcego w Lublinie. Może eksperci mogliby kogoś polecić.