Dodaj do ulubionych

Stanowczość rodzica

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.13, 15:36
Witam,

Mój synek ma 3 latka i 2 m-ce. Jest dzieckiem, z którym trzeba współpracować, rozmawiać, tłumaczyć. Jak mama stawia na swoim bez słowa, on robi to samo. Więc dyplomacja, spokoj, rozsądek. I to ma na codzień od nas.
Są jednak dni, ze synek "palmuje" - nie wiem od czego to zalezy, na pewno jak jest zmęczony, ale też czasami ma po prostu zły humor. I tak np wczoraj: idziemy z parkingu do domu. Cały rytuał opuszczenia samochodu spełniony, czyli synek siada mi na kolanach, jedziemy dwa kółka po parkingu, potem syn jeszcze sobie poodpala auto kilka razy, światła itp. Dobra, idziemy, on wymyśla, żebym go wzięła na ręce, tłumaczę, że wie że jest ciężki, dobra, prawie pod domem placz bo on chce zająca z czekolady który został w aucie. Ok, wracamy. Normalna droga, którą pokonujemy z parkingu to ok 7 minut, wczoraj - 30 minut. Po całym takim popołudniu "przeciągania" mnie na jego pomysły po prostu dostał ochrzan. Głupio mi, ale czasami mam dość tego tłumaczenia po 5 razy, tego proszenia, owijania w bawełnę, zabawiania, rozśmieszania.
Konkluzja moja jest taka, że jak robię wszystko spokojnie, bez sensacji, tłumacząc, cierpliwie ponad normę, to syn nagina coraz bardziej. Jak dostanie porządny ochrzan i w żołnierskich zdaniach mu mówię co ma zrobić, on robi się bardziej...agresywny, nerwowy, zbuntowany. Czy taki bunt przeciw "rządom i nakazom" mamy to dla dziecka coś złego, czy przeciwnie, powinien poczuć, że świat jednak nie leży u jego stóp, że jest jakiś porządek wobec którego i on musi się stosować?
Wiem, że jest tutaj forum raczej pro rodzicielstwu bliskości, ale jednak to napiszę. Mam wrażenie, że im więcej cierpliwości, spokoju, zrozumienia dostaje od nas, tym jakby więcej chce stawiać na swoim. Jakby badał granice.
Boję się i nie lubię tych sytuacji, w których muszę na niego podnosić głos, krzyknąć, żeby jednak zrobil coś po mojemu. Bo on wtedy płacze, krzyczy i jest ogólnie chaos. Ale też nie mam siły wiecznie rozdzielać włosa na czworo, pracuję, dom na mojej głowie i czasami mam po prostu ochotę żeby założył kapcie bez dyskusji, niz 3 razy go nakłaniać tłumacząc. Ale w obecnych czasach tyle się słyszy o tym negatywnym wplywie krzyku na dzieci, że samo podniesienie głosu na dziecko źle mi sie kojarzy.
Gubię się, kiedy jego potrzeby są serio, a kiedy to zwykłe zachcianki...
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Stanowczość rodzica 20.03.13, 15:52
      Należysz do grupy rodziców, którzy się boją płaczu i frustracji dziecka? Uważasz, że matka ma obowiązek zrobić wszystko byle tylko dziecko nie zapłakało? Uważasz że rodzicielstwo bliskości polega na tym, że matka ma zrezygnować z siebie i we wszystkim tylko zadowalać dziecko? Błądzisz. Ja uważam, że bliskie relacje zakładają wzajemny szacunek a nie da się tego osiągnąć ukrywając pod anielskim uśmiechem prawdziwe emocje, zdenerwowanie, rozdrażnienie czy złość. Nie mówię że OK jest wrzeszczenie na dzieci, ale zawsze można wyczuć taki moment kiedy jest pora na ostrzegawcze warknięcie. To po pierwsze.

      Po drugie ja tam nie wierzę w takie "badanie granic". A dziecko jak każdy ma prawo mieć gorszy dzień bez widocznych i zrozumiałych na pierwszy rzut oka, powodów. Skoro mnie może cały dzień ćmić głowo z powodu zbliżającego się frontu atmosferycznego, to borę pod uwagę, że podobne niedyspozycje mogą być udziałem moich dzieci.
      • verdana Re: Stanowczość rodzica 20.03.13, 17:37
        Dziecko, które wie, ze mama zawsze wytłumaczy, wróci, uspokoi, zachęci, a nigdy nie powie stanowczo "dosyć" to dziecko, które potencjalnie moze w przyszłości sprawiać kłopoty. Po pierwsze dlatego, ze samo jeszcze nie umie postawić sobie granic(to nie jest, jak słusznie pisze Joshima "badanie granic", tylko po prostu nieumiejętnosć decyzji i wyboru) i czasem samo już nie wie, co wolno, a czego nie wolno. Po drugie dlatego,że denerwuje ludzi, samo o tym nie wiedząc. Nie uczy sie, kiedy jego zachcianki zaczynają innym przeszkadzać i staje sie nie do zniesienia - bo nie dostaje adekwatnych do sytuacji sygnałów zwrotnych "Mam dosyć, jestem zmęczona, wracamy". Po trzecie dziecko trzeba uczyć, ze musi liczyć sie z innymi.
    • Gość: domza2 Re: Stanowczość rodzica IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.03.13, 18:19
      Postępuj zgodnie ze sobą , po prostu i mów o tym dziecku. Nie trzymaj się jakiś odgórnych wytycznych czy teorii. Masz siły i chęć wrócić po zająca do auta, to wracaj. Wnerwił Cię ten pomysł i padasz z nóg, powiedz o tym dziecku bez złości, ale stanowczo "przykro mi, zająca przyniosę jutro, bo jestem zmęczona. Na drugi raz staraj się pamiętać o tym, co chcesz z auta, póki jeszcze w nim jesteśmy." I koniec. Ewentualny ryk trzeba przetrzymać, ale poczujesz się pewniej i lepiej - wyraziłaś to, co czujesz, jednocześnie nijak nie skrzywdziłaś dziecka (nie nakrzyczałaś na nie, nie uderzyłaś itd.), po prostu powiedziałaś bez złości prawdę i tyle. Co się dzieje, gdy ulegasz "zachciankom" dziecka? Rośnie frustracja, zmęczenie, w końcu wybuchasz - i jest gorzej niż gdybyś wcześniej powiedziała spokojnie "nie". pozdr
    • na_forum_na Re: Stanowczość rodzica 20.03.13, 19:04
      wcześniejsze odpowiedzi już chyba zawierają sugestie dla Ciebie
      a ja z innej mańki - samochod to nie zabawka. ten 'rytuał' opuszczania samochodu po prostu mnie zwalił z nóg
    • mskaiq Re: Stanowczość rodzica 20.03.13, 19:57
      To wygląda, że bardzo mocno sie starasz aby rozumieć i współpracować z dzieckiem
      a nastepnie dajesz mu zwykły ochrzan.
      Dziecko zwykle działa pod wpływem emocji, może w ich wyniku wyczyniać fochy,
      zmieniać zdanie, chcieć czegoś wiecej.
      Kiedy to akceptujesz, nie widzi żadnego powodu. aby nie miec jeszcze wiekszych
      rzadań i zawsze będzie rządanie, którego nie spełnisz i stąd bunt przeciwko rządom
      i nakazom.
      Jest bardzo źle kiedy nie akceptuje się i nie nazywa u dziecka emocji, ale równie
      źle kiedy ulega się wszystkim rządaniom dziecka. Można jednak zaakceptować
      emocje, złość, zniecierpliwienie, żal i powiedziec nie. Akceptacja emocji to
      zrozumienie dziecka a o to najbardziej chodzi dziecku. Wazne jest również
      wyjasnienie dziecku dlaczego.
      To prawda, że odmowa uczy, że można odmawiać, ale czy to źle ?
      Dziecko będzie odmawiało również i tutaj pojawia sie szerokie pole do uczenia
      kompromisu.
      Pozdrawiam serdecznie.


      • aqua48 Re: Stanowczość rodzica 20.03.13, 21:06
        Wcale nie musisz krzyczeć, ani "ochrzaniać" dziecko. Możesz być stanowcza i spokojnie powiedzieć: nie, nie zgadzam się. Bez tłumaczenia, wyjaśniania i skomplikowanych rytuałów, które dla nadpobudliwych dzieci wcale nie są takie dobre..Nawiasem mówiąc to że pozwalasz dziecku "odpalać" auto jest głupie. Były już ciężkie wypadki, spowodowane tym, że małe dziecko przyzwyczajone do takiej "zabaw" siedząc na miejscu kierowcy "odpaliło" sobie samochód, albo traktor. Trauma dla dziecka - na całe życie.
        • Gość: domza2 Re: Stanowczość rodzica IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.03.13, 21:14
          No, ja też myślałam, że padnę z tym autem. Nie stać by mnie było ani nerwowo ani tym bardziej ze względów bezpieczeństwa, żeby pokazywać dziecku jak działa auto. Auto jest dla dorosłych i już.
          Jeśli więc zgadzasz się na takie wymysły to pewnie na wieeele się zgadzasz i możesz mieć problem ze spokojnym powiedzeniem "nie". Ja bym zamiast odpalać auto skupiła się na tym, czy czegoś w nim nie zostawiliście, kolejnym razem:)
    • mruwa9 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 01:33
      Rodzicielstwo bliskosci nie polea na tym, ze dziecko staje sie partnerem rodzica. Nie jest nim, a czasem po prostu, z racji tego, ze jest dorosly i jest rodzicem, opiekunem swojego dziecka, rodzic po prostu wie lepiej, co w danej chwili nalezy zrobic i co jest dobre dla dziecka. Ludzkie potomstwo to nie male zolwie, ktore od momentu wyklucia potrafia (i musza) sobie radzic same. Potrzebuja madrego przewodnictwa rodzicow w procesie dorastania do samodzielnosci. I dlatego uwazam, ze czsem rodzic MUSI wykazywac zdecydowanie oraz wysylac jasne, krotkie, konkretne komunikaty, zamiast niekonczacych sie dyskusji i negocjacji, w imie partnerstwa czy wskutek strachu przed zloscia dziecka.
      Rodzicowi nie wolno bac sie wlasnego dziecka.
      I zupelnie nie pojmuje wozenia dziecka na kolanach podczas prowadzenia samochodu Nawet jednego kolka na parkingu. To stwarzanie precedensu, ktore dziecko latwo zechce rozciagac jako norme.
      Podczas jazdy samochodem dziecko ma siedziec przypiete w foteliku. Bezwarunkowo. Zawsze i wszedzie. Nie wlaczamy silnika i nie ruszamy z miejsca, dopoki dziecko nie bedzie przypiete pasami.
      Prosta sprawa , a o jedna sytuacje potencjalnie konfliktowa mniej.
      Miedzy przyzwoleniem dziecku na wszystko a krzyczeniem czy biciem dziecka jest spore pole zdrowej milosci i zdrowych relacji, bez przeginania w ktorakolwiek strone.
      • joshima Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 08:08
        mruwa9 napisała:

        > I zupelnie nie pojmuje wozenia dziecka na kolanach podczas prowadzenia samochod
        > u Nawet jednego kolka na parkingu. To stwarzanie precedensu, ktore dziecko latw
        > o zechce rozciagac jako norme.
        A już się bałam, że to tylko ja taka "przewrażliwiona".
        • Gość: MamaAga Re: Stanowczość rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.13, 09:41
          Odniosę się do kwestii wożenia samochodem.
          Moje dziecko uwielbia samochody, w każdej postaci, zabawkowych ma mnóstwo, robi wyścigi, parkuje, podjeżdża itp. Kluczyki od aut trzyma niczym relikwie, bajka ulubiona - "auta". To jest pasja. Tak to widzę. Mąż ma firmę transportową, więc zawsze się jakiś dostawczak przewija, on jest tym zafascynowany. My nigdy go nie uczyliśmy, nie zachęcaliśmy a on zna marki 90% samochodów jeżdżących po naszych drogach. Latem potrafi w "szoferce" przesiedzieć pół dnia, nie nudzi się. Nie wiem jak mam to opisać, żebyście zrozumiały jego podejście. On nawet jak się sam bawi, to głownie jest albo kierowcą, albo mechanikiem, naprawia auta, jak mówi do siebie, to sobie opisuje gdzie jedzie, którym autem. My zachęcamy go tez do innej aktywności, gramy z nim w gry, kupujemy książki o Kubusiu (bo to też lubi), rysujemy, jak jest ciepło dużo jeździmy na rowerach, spędzamy sporo czasu na powietrzu, na basenie. Ale auta są bezkonkurencyjne!
          Jak wyruszamy na ulicę syn jest zawsze zapięty w foteliku, bardzo dbam o bezpieczeństwo, fotelik wybieramy zawsze z najwyższą uwagą. Nigdy nie jeździ po ulicy, nie zostaje sam w aucie - nigdy! Ale mam mu odebrać tą radość, gdy wjeżdżamy na parking (strzeżony, ogrodzony) i jest pytanie "mama, mogę? pozwolisz pokierować?". Mam mu powiedzieć nie dla zasady?
          Co do pozostałych kwestii, bardzo dziękuję, układam to sobie w głowie.
          • mruwa9 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 11:23
            Tak. Masz mu powiedziec "nie" dla zasady. Bo nawet na strzezonym parkingu jakis niedowidzacy dziadek albo nacpany nastolatek z prawkiem od tygodnia moze w was wpakowac prz cofaniu, a nawet przy predkosci kilkunastu km/h dziecko moze ulec groznemu urazowi.
            No i dziecko nie musi rozumiec, dlaczego na parkingu wolno mu jezdzic na kolanach mamy, a na ulicy nie. I masz awanture gotowa.
            Gdy czytam teksy o wozeniu dziecka na kolanach kierowcy, zaczyna sie we mnie gotowac. Debilizm, glupota, nieodpowiedialnosc, to najblizsze moim myslom okreslenia. I tak lagodne.
            Obys nie musiala scierac z kierownicy i przedniej szyby pasty miesnej z wlasnego dziecka.
            A jesli dziecko interesowaloby sie nozami, dalabys mu komplet tasakow do zabawy?
            • aqua48 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 12:48
              Jest różnica między zrobieniem dziecku przyjemności (jak będzie starsze możesz go zabrać na jazdę autkami po specjalnie do tego przeznaczonym placu) a miedzy stwarzaniem zagrożenia, nawet na parkingu strzeżonym. I tak, zasady są po to żeby ich przestrzegać, a nie łamać, czy negocjować. Dobrze jeśli dziecko od małego zdaje sobie z tego sprawę. Jak syn będzie miał piętnaście lat to dasz mu kluczyki od auta? Czy sam sobie weźmie z warsztatu ojca?
            • kanga_roo Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 12:48
              nawiasem mówiąc, czytałam kiedyś o dziecku, które bawiło się na przednim siedzeniu stojącego samochodu - i uderzyła w nie poduszka powietrzna. niepełnosprawne do końca życia.
              dla jednych, jak dla autorki wątku, to wymysły, dla innych realna ocena zagrożenia. nie zgodzę się, żeby moje dzieci narażały się na niebezpieczeństwo bez potrzeby. oraz dla zabawy.
              a w kwestii tematu wątku - stanowczość nie kłóci się z bliskością i zrozumieniem. warto być jednak stanowczym w kwestiach istotnych, a elastycznym w pozostałych. przykładowo, zachciankę w postaci budyniu na kolację zrozumiem (choć planowałam jajecznicę), zachcianki w postaci sadzania dziecka za kierownicą samochodu - nie. powrót po zapomnianą zabawkę - zależy od okoliczności. kiedy jestem wykończona, chora, lub się spieszę - no way. inaczej - czemu nie.
            • Gość: MamaAga Re: Stanowczość rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.13, 13:53
              Mruwa, chyba Cię poniosło...! No bez przesady, nie jeżdżę kilkanaście na godzinę, tylko maks kilka na godzinę, na pierwszym biegu. Jadąc z nim mam oczy dookoła głowy, nikt mi nie wyjedzie, bo to nie jest parking pod marketem tylko osiedlowy parking na kilkanaście aut.
              Dziecko wie, że nie wolno mi go wozić po żadnych ulicach, wie że zawsze musi mieć zapięte pasy w foteliku - i od tego nie ma ustępstw.
              Jeżeli taka jesteś zapobiegliwa, to proponuję nie wychodzić z domu - wszak możesz się potknąć, nogę albo nos złamac i mieć "miazgę". I dziecka na rower nie puszczaj, to dopiero może być pasta mięsna.
              • joshima Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 14:02
                Gość portalu: MamaAga napisał(a):

                > Mruwa, chyba Cię poniosło...! No bez przesady, nie jeżdżę kilkanaście na godzin
                > ę, tylko maks kilka na godzinę,
                Ty możesz nawet stać w miejscu i nic Ci to nie pomorze jak ktoś w Ciebie na tym parkingu wjedzie. Mając brzdąca na kolanach możesz nawet nie zauważyć, że coś się święci. O zrobieniu czegokolwiek nie wspomnę. I nie spinaj się tak, tylko przemyśl. W myśl zasady, że jak Ci kilka osób mówi, żeś pijany to się lepiej połóż.
              • agaciha Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 14:07
                A nie boisz sie, ze za rok syn powie do wujka, dziadka, cioci itp. zeby przewiezli go w ten sam sposob? Jak odmowia to syn powie: ale mama i tata mnie tak woza. Samochod to nie jest zabawka. Jak jest tak zafascynowany to kupcie mu auto elekrtyczne, do ktorego moze wsiasc i jechac po chodniku.
                • Gość: MamaAga Re: Stanowczość rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.13, 14:54
                  Syn ma już auto elektryczne, jednak przyznasz, pogoda nadal nie ta. Jak będzie ciepło, liczę że będzie jeździł na rowerze, właśnie ty swoim dżipem i będzie więcej atrakcji.
                  Moje dziecko, to pewnie dziwne, nie ma takiej śmiałosci do innych. On nie powie do babci, żeby mu coś kupiła, czy coś mu dała, zabrała, włożyła itp. To samo tyczy sie cioć i wujków, a tych tez nie ma zbyt sporo. Więc nie ma możliwości, zeby sobie po prostu palnął "weź mnie ciocia na kolana i powoź". Poza tym on rzadko jest sam z babciami itp. głownie spędza czas z nami.
                  Mruwa, gdybyśmy były w 4 oczy, to powiedzialabym ci dosadnie gdzie możesz sobie wsadzić tą swoją agresję i strachy. Masz lęki, fobie - twój problem. Nie truj tym innych. O ile mi wiadomo masz dzieci/dziecko chore, więc nie zrozumiesz pewnych sytuacji jakie można miec z dzieckiem niechorym - to nie złośliwość, tylko prawda.
                  • Gość: MamaAga Re: Stanowczość rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.13, 15:00
                    "O ile mi wiadomo masz dzieci/dziecko chore, więc nie zrozumiesz pewnych sytuacji jakie można miec z dzieckiem niechorym - to nie złośliwość, tylko prawda. "
                    żeby nie było, bardzo współczuję i nie wytykam tego, tylko jesteś po prostu w pewnych tematach w innym położeniu, na wiele spraw patrzysz inaczej, jesteś bardziej wyczulona. Tyle.
                  • joshima Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 15:03
                    Gość portalu: MamaAga napisał(a):

                    > Moje dziecko, to pewnie dziwne, nie ma takiej śmiałosci do innych. On nie powie
                    > do babci, żeby mu coś kupiła, czy coś mu dała, zabrała, włożyła itp.
                    Naprawdę uważasz, że Twoje dziecko zawsze już takie będzie?

                    > Mruwa, gdybyśmy były w 4 oczy, to powiedzialabym ci dosadnie gdzie możesz sobie
                    > wsadzić tą swoją agresję i strachy. Masz lęki, fobie
                    Nie. Ty Ty jesteś wyjątkowo niefrasobliwa. No ale jak tam sobie uważasz. Tylko dziecka szkoda.

                    > O ile mi wiadomo masz dzieci/dziecko chore, więc nie zrozumiesz pew
                    > nych sytuacji jakie można miec z dzieckiem niechorym - to nie złośliwość, tylko
                    > prawda.
                    Ja mam dwoje zdrowych. Nie rzutuje na mój osąd w tej sytuacji ;)
                  • aqua48 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 16:10
                    Gość portalu: MamaAga napisał(a):

                    > Syn ma już auto elektryczne, jednak przyznasz, pogoda nadal nie ta. Jak będzie
                    > ciepło, liczę że będzie więcej atrakcji.

                    Wożenie dziecka na kolanach w aucie oraz pozwalanie mu na zapalanie silnika, absolutnie nie jest i nie powinno być żadną atrakcją.

                    > Masz lęki, fobie - twój problem. Nie truj tym innych.

                    Ciekawe podejście. Zapewne sądzisz, że ten kto ustanowił przepisy ruchu też miał lęki i fobie?
                    A zdajesz sobie sprawę co się stanie jeśli ktoś nakręci filmik jak kierujesz autem z dzieckiem na kolanach? Nawet po parkingu?
                  • Gość: justcam Re: Stanowczość rodzica IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 28.03.13, 18:40
                    Moj syn tez uwielbia auta i samochody, ale nie odwazylabym sie oswajac go juz w tym wieku z kierowaniem samochodem bo prowadzic to moze do zuchwalosci i moze nie taraz a za pare lat nawet za 2 czy 3 moze wiecej w chwili nie uwagi przy jakiejs sprzyjajacej okazji moze dojsc do tego ze maly pokusi sie i pojedzie autem sam - w koncu jest tylko dzieckiem a pokusa przy takiej pasji jest wielka ....
              • mruwa9 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 14:14
                popatrz sobie na filmik:
                www.youtube.com/watch?v=WCRbfyPPRpE
                niewiele potrzeba, zeby poduszka wystrzelila. Taka poduszka moze, bez przesady, zabic twoje dziecko. Albo spowodowac trwale, nieodwracalne uszkodzenia mozgu.

                Wrzuc sobie to forum do ulubionych:
                forum.gazeta.pl/forum/f,16556,Strata_dziecka_Chore_dziecko.html
                rob tak dalej, a niedlugo mozesz sie stac stalym jego bywalcem.
                • agaciha Mruwa.. 21.03.13, 14:42
                  ...przystopuj troszke bo wrecz agresja traci...
                  • mruwa9 Re: Mruwa.. 21.03.13, 17:53
                    ja powinnam przystopowac w sytuacji, gdy aga zlosliwe wypomina mi niepelnosprawnosc mojego dziecka, kopiac ponizej pasa, jakby to byla moja wina?
                    W sytuacji, gdzie dorosly, wydawaloby sie, czlowiek, swiadomie i z premedytacja naraza zdrowie i zycie dziecka (wlasnego, ktore powinien chronic przed zagrozeniami tam, gdzie da sie ochronic) pinkole, czy ktos posadzi mnie o agresje, czy nie. Tu chodzi o zycie dziecka, a nie o czyjas urazona godnosc.
              • chiara76 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 15:18
                niepotrzebnie jesteś złośliwa a ludzie napisali Ci szczerze co myślą o takim postępowaniu.
                Kiedyś w radio słyszałam wypowiedzi kogoś od bezpieczeństwa. Podsumował takie właśnie zachowania (akurat chodziło o zapinanie pasów u osoby dorosłej, widać nie wpadł na pomysł, że ktoś będzie woził na kolanach dziecko!) jednym zdaniem , oczywiście zacytuję niedokładnie, "nigdy nie odpinaj pasów dopóki nie staniesz w miejscu i następne co zrobisz to nie otwarcie drzwi samochodu. Bo nawet na parkingu czy w garażu podziemnym czy na parkingu pod supermarketem może przytrafić się coś, czego nie przewidzisz a konsekwencje poniesiesz ty albo ktoś z twoich bliskich".
                Na mnie to podziałało, widać mam po prostu albo za dużo zdrowego rozsądku albo za dużą wyobraźnię. Albo i jedno i drugie.
          • joshima Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 13:59
            Gość portalu: MamaAga napisał(a):

            > Jak wyruszamy na ulicę syn jest zawsze zapięty w foteliku, bardzo dbam o bezpie
            > czeństwo, fotelik wybieramy zawsze z najwyższą uwagą. Nigdy nie jeździ po ulicy
            > , nie zostaje sam w aucie - nigdy! Ale mam mu odebrać tą radość, gdy wjeżdżamy
            > na parking (strzeżony, ogrodzony) i jest pytanie "mama, mogę? pozwolisz pokiero
            > wać?". Mam mu powiedzieć nie dla zasady?
            Tak bym zrobiła. Ktoś popełnił kardynalny błąd, że w ogóle mu to zaproponował (sam pewnie tego nie wymyślił) i moim zdaniem, pora z tym skończyć, póki jeszcze nie wydarzyło się nic nieprzewidzianego.
            • anula36 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 16:25
              Stanowczo to Ty stanowisz zagrozenie dla zdrowia i zycia dziecka! Reszty nie ma co komentowac.
              • verdana Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 18:05
                Wystarczy raz zapomnieć kluczyka, a dziecko odpali samochód. Bezmyślnośc ludzka zawsze mnie zadziwia.
    • blankaz Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 19:26
      Ja tylko linka wrzucę, jakżesz w temacie: już za kilka lat... - pod rozwagę.
    • jotde3 Re: Stanowczość rodzica 21.03.13, 22:31
      Gość portalu: MamaAga napisał(a):

      > Witam,
      >
      > Mój synek ma 3 latka i 2 m-ce. Jest dzieckiem, z którym trzeba współpracować, r
      > ozmawiać, tłumaczyć. Jak mama stawia na swoim bez słowa, on robi to samo.

      że co ?dziecko ma czuć siłe z nas a wtedy i ono sie poczuje silene . ono czerpie siłe z nas , im bardziej sie mu postawimy tym ono bedzeie silniejsze .
      • mskaiq Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 09:47
        Owszem uczy sie siły od nas. Jesteśmy nieprzejednani to i ono bedzie
        nieprzejednane.
        A gdzie miejsce na miłość. Czy nie chciałabyś aby dziecko chociaż
        trochę Ciebie kochało ?
        Pozdrawiam serdecznie.
        • joshima Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 10:01
          mskaiq napisał:

          > Owszem uczy sie siły od nas. Jesteśmy nieprzejednani to i ono bedzie
          > nieprzejednane.
          No proszę Cię. Między nieprzejednaniem, a pozwalaniem na takie ryzykowne zabawy jak jazda po parkingu na kolanach kierowcy, jest mnóstwo miejsca i na miłość i na bliskość i na stanowczość, kiedy tego potrzeba.
          • mskaiq Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 10:17
            Tak, jest miejsce i na miłość i na stanowczość, tylko stanowczość nie może być
            wprowadzana bez akceptacji uczuć dziecka. One powinny być zaakceptowane.
            Wtedy stanowczość, nie podważa tego co dziecko myśli i jak myśli a uczy
            innego sposobu rozumienia.
            Pozdrawiam serdecznie.
            • joshima Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 10:22
              mskaiq napisał:

              > Tak, jest miejsce i na miłość i na stanowczość, tylko stanowczość nie może być
              > wprowadzana bez akceptacji uczuć dziecka.
              Ale co ma piernik do wiatraka? Ja akceptuję uczucia dziecka i nie przeszkadza mi to w byciu stanowczą w kilku zasadniczych kwestiach.
              • mskaiq Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 11:05
                Kiedy akceptuje się uczucia dziecka to akceptuje się jego sposób myslenia i nie
                przekreśla się tego co dziecko czuje. U dorosłych, ktoś kto akceptuje nasze
                uczucia, szanuje nas.
                Teraz pytanie czy chce się szanować własne dziecko czy nie ? Jak myslisz co sie
                dzieje kiedy nie akcetuje sie uczuć dziecka ? Czy dziecko bedzie akceptowało w
                przyszłości nasze uczucia ?
                Pozdrawiam serdecznie.
                • joshima Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 16:04
                  Tak. Chyba sobie dam spokój. Mam wrażenie, że nie czytasz o czym jest ta dyskusja i prowadzisz jakieś rozważania sobie a muzom...
                • princy-mincy Re: Stanowczość rodzica 02.04.13, 09:01
                  przeciez te sprawy sie nie wykluczaja.
                  Mozna powiedziec dziecku- rozumiem, ze Ci przykro/ jestes smutny/zly, ze nie pozwalam Ci prowadzic samochodu, jednak to jest niebezpieczne i nie mogę na to pozwolic.

                  Da sie? Da.
          • mruwa9 daj spokoj , joshima, 22.03.13, 13:14
            z mskaiq dyskutujesz? Przecie on nabyl wiedze "psychologiczna" na kursach korespondencyjnych, a zywego dziecka nigdy z bliska nie widzial.
            Na jego rady trzeba brac bardzo duzy mrgines.
    • Gość: Chciałabym mieć... Re: Stanowczość rodzica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.13, 01:12
      Chciałabym mieć tylko takie problemy. Ja z auta zabieram zawsze wszystko. Na pewno NIE prowadziłabym z dzieckiem na kolanach - NIGDY!!!!!!! Moja córka kocha samochody i dlatego kieruje czasem w samochodziku-karuzeli (typu: wrzuć 2 zł) i ma frajdę. Czasem wystarczy, że jedynie usiądzie w takim. Jeśli stoją takie trzy karuzele obok siebie, to pozwalam jej wybrać jedną i tą włączam za 2 zł, a w innych może jedynie usiąść bez włączania. Nie muszę jej po parkingu wozić. Nie obraź się, ale wydajesz się być mało stanowcza wobec dziecka. To ono rządzi. Nie dziw się później, że strzela fochy, jeśli nie zrobiłaś czegoś, czego ono oczekiwało. Od kiedy to rodzic się musi tłumaczyć dziecku? To Ty ustalasz zasady. Jak Ty będziesz się wahać, to dziecko to wyczuje i wykorzysta. Przed wyjściem z domu zawsze pytam córkę, czy bierze jakiegoś przyjaciela i ona zabiera kilka zabawek, a kiedy w drodze zmienia zdanie i nagle chce wracać jeszcze po jakąś zabawkę, to nie ma odwrotu, bo miała wystarczająco czasu, by wybrać co zabiera. Właściwie ona góra trzy razy chciała wracać, bo od dawna wie, że wybiera w domku i tylko to weźmie.
      Byłam kiedyś świadkiem śmiesznej sytuacji w McDonald's. Na oko trzyletnie dziecko (dziewczynka) wybrało zabawkę do zestawu, a kiedy już ją miało powiedziało mamie, że chce inną i pokazało jaką. Mama oczywiście poszła wymieniać tę zabawkę, bo DZIECKO CHCIAŁO INNĄ. Ja nie zrobiłabym tak nigdy. Nie wiem jak dalej potoczyła się ta sytuacja. Być może mama wymieniała zabawkę 5 razy? Skoro mama raz się zgodziła, to podejrzewam, że musiała zgodzić się kolejny raz, bo jak nie to atak histerii murowany. Dziecko nie zrozumie, dlaczego raz może, a drugi nie; dlaczego dziś może, a jutro nie; dlaczego TU może, a TAM nie. Twoje dziecko z pewnością się zdąży w życiu jeszcze najeździć, a Ty ryzykujesz bezmyślnie. Takie jest moje zdanie i go nie zmienię.
    • Gość: domza2 Re: Stanowczość rodzica IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.13, 12:12
      Wątek dotyczył zdaje się dotyczył tego jak i kiedy być stanowczym. Mamusie pojechałyyyy na temat wożenia w aucie. Wystarczy powiedzieć, to niebezpieczne i tyle, a wypowiadać się merytorycznie w temacie.
      • joshima Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 16:06
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Wątek dotyczył zdaje się dotyczył tego jak i kiedy być stanowczym. Mamusie poje
        > chałyyyy na temat wożenia w aucie.
        Bo jest to jeden z tych momentów, gdy mama powinna być stanowcza, a ona tego nie dostrzega. To jednak jest w temacie. Skoro kobieta nie rozumie, że w takich kwestiach powinna stanowczo dziecku odmówić to o czym z nią rozmawiać?
    • forumowiczka.to.ja Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 15:16
      Mojej koleżanki syn pewnego pięknego razu nalał do baku wody z węża ogrodowego. Nigdy nie siedział w aucie za kierownicą, nie był wożony po parkingu, nie dostawał kluczyków do reki. Ot, obserwował i spróbował. Czego to dowodzi? Że samym wożeniem dziecka po parkingu nie dajesz mu akceptacji do czegoś więcej. Owszem, to nie jest dobry pomysl, ale lincz jaki tutaj zrobiono jest po prostu straszny.
      Dziecka trzeba pilnować, uczyć, tłumaczyć i rozmawiac. Zawsze. To jest jedyna metoda, która ustrzeże, w miarę, przed głupotami.
      Sama mam 3-latka, wiem jak jest czasami ciężko mu cos z głowy wyperswadować. To w ogóle trudny wiek. Ja niestety musze czasami krzyknąć/ryknąć, bo inaczej mogę mówić, prosić i tłumaczyć 100 razy, a on będzie miał mnie gdzieś. Szczególnie jak proszę o rzeczy tak mało atrakcyjne jak np ubieranie się, i w dodatku spieszę się do pracy. Sorry, taki life. Jest za mały, żeby decydować i rządzić, a jakbym miała każdą pierdołę rozkładać na czynniki pierwsze to bym dawno siedziała w psychiatryku.
      I faktycznie, w obecnych czasach gdy dzieci traktuje się jakby były porcelanowe, ciężko w tej dżungli wyłapać co jest dla dziecka dobre, a co złe. Więc dobre jest tłumaczenie, spokój i cierpliwość, nawet bardzo dobre. Ale i zimny prysznic i stanowcze "nie" są również czasami uzasadnione. Dziecko płacze, histeryzuje, taki ma temperament, trzeba przeczekać. I nie przejmować się każdym stęknięciem.
      • Gość: domza2 Re: Stanowczość rodzica IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.13, 20:47
        forumowiczka. zgadzam się z tym linczem, o którym piszesz. Dlatego napisałam, że mamusie pojechaaały. Tak jakby się wszystkim uzbierało i dawaj na autorkę. Wystarczy raz napisać i tyle, a nie nakręcać się, dławić się, dusić się wywodami o niebezpieczeństwie.
        Niestety na tym forum, które nota bene uwielbiam, jest taka podskórna zasada, że gdy o pomoc prosi nieznana osoba to najpierw jest psychoanaliza. Rady rzeczowe - rzadko. Ale psychoanaliza, czytanie między wierszami, dociekanie "co tak naprawdę poeta miał na myśli" i wniosek " że z pewnością myśli ŹLE", "nie tak", a na dodatek poeta jest zawsze ale to zawsze złą matką, no musi nią być! Co innego, gdy pyta osoba forum znana. Wtedy , szanowne gremium, pamiętając, że może jednak nie jest aż tak złą matką, wysila się, by skupić się na meritum. Ale gdy wchodzi nieznajoma, najpierw trzeba stwierdzić, że źle czyni, źle, źle i nie tak, nie tak. Jeśli próbuje się bronić, tłumaczyć, to "jest z nią jeszcze gorzej", bo nie przyjęła jedynie słusznych rad. Joshima napisze: no tłumaczysz i tłumaczysz takiej, a ona dalej swoje. A przecież powinna już "cudze" skoro tyle raz jest tłumaczone. I tak jest zawsze. Nie twierdzę, ma to swój urok. Jakże byłoby nudno, gdyby wszyscy kulturalnie wypowiadali się na temat postu.
    • malani31 Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 15:56
      Nie tylko pro rodzicielstwo bliskości, też mam dzieci, które mają podobnie. Muszę od czasu do czasu "wyłożyć kawę na ławę" stanowczo, i bez miejsca na sprzeciw. Inaczej nie dalibyśmy rady. A rodzicielstwo bliskości sprawdza się...gdy dziecko jest niemowlakiem, i to w pierwszych miesiącach, a nie gdy zaczyna w naturalny sposób testować granicę. Już widzę te dzieciaki wychowane w ten sposób za parę lat. Norwegia jest tego przykładem...
      Nie ma co się bać wychowywani!
      • joshima Re: Stanowczość rodzica 22.03.13, 16:08
        malani31 napisała:

        > A rodzicielstwo bliskości sprawdza się...gdy dzi
        > ecko jest niemowlakiem
        Bzdury jakie tu wypisujesz świadczą jedynie o tym, że nie masz pojęcia co to właściwie jest rodzicielstwo bliskości. Radzę się dokształcić nim następnym razem napiszesz coś równie głupiego.
      • princy-mincy Re: Stanowczość rodzica 02.04.13, 09:03
        Bzdury- rodzicielstwo bliskosci mozna miec i przy kilkulatku, co ma piernik do wiatraka?
        Sama mam w domu 3-latke, liczymy sie z jej potrzebami, tymi emocjonalnymi, dajemy jej duzo uwagi, milosci, czulosci, poczucie bezpieczenstwa itp a nie przeszkadza nam to byc stanowczym jesli chcdzi o zapewnienie jej bezpieczenstwa.
    • baszysta Re: Stanowczość rodzica 02.04.13, 11:00
      wozla matka dziecko razy kilka, powiozlo i matke

      dziecko to nie jest partner do negocjacji, dziecko to istota czerpiaca madrosc i sile od swojego rodzica

      na razie twoje dziecko nie dostaje od ciebie niczego wartosciowego, jedynie strach przed placzem (jak to nazwalas chaos) i ogolna cipciowatosc mamy (negocjacje, fiksacje, tlumaczenie, jezorem mielenie)

      aby dziecko nie plakalo jestes w stanie wozic go swoim autkiem bo to taki slodki rytualik, masz ty w ogole madrosc i rozum czlowieka Agnieszko? zastanow sie nad soba aga co
      • princy-mincy Najlepszy komentarz w tym wątku ;) 02.04.13, 22:08
        10/10
        • Gość: baszi Re: Najlepszy komentarz w tym wątku ;) IP: *.elpos.net 04.04.13, 21:29
          cool, dzieki ;)

          ciekawe gdzie sie schowala zalozycielka watku ;) mam nadzieje ze nie rozbila sie na tym parkingu ;/
          • Gość: MamaAga ....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.13, 13:20
            Założycielka wątku jest tutaj, i podglada. Ale ze względu na brak merytorycznych wypowiedzi, a jedynie mnogość ulewania jadu, nie biorę udziału w dyskusji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka