Dodaj do ulubionych

Wychowanie dzieci

30.04.13, 11:04
Witam. Wczoraj jechałam autobusem i byłam świadkiem bardzo żenującej sceny. Usiadłam obok matki z dwójką dzieci. Chłopiec (wiek może 5-6 lat) był bardzo niegrzeczny. Zaczął matkę bić pięściami. Matka odbierała to jako zabawę, ale on coraz silniej i częściej uderzał ją pięścią. W końcu uderzył matkę w twarz. Nie chciałam się wtrącać, ale aż mnie kusiło żeby zwrócić uwagę. Pokiwałam tylko głową. Współczuję tej matce, bo nie umie wychować dzieci tak, żeby za nie się nie wstydzić. Co to będzie gdy ten chłopiec podrośnie? Dziewczynka może 3-4 lata też nie była lepsza, chociaż matki nie biła. Zauważyłam, że dzieci nie rozumieją jak matka mówi nie. Taka agresja u takiego małego chłopca? Rozumiem, że dzisiaj dzieci wychowuje się bezstresowo, ale na Boga dziecko musi wiedzieć co mu wolno a co nie. Jestem ciekawa czy takie wychowanie jest teraz powszechne? Ja już dawno wychowałam swoje dzieci, ale moim dzieciom do głowy by nie przyszło żeby mnie uderzyć. Pozdrawiam wszystkie zdrowo myślące matki.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 12:55
      Być moze dziecko jest chore albo zaburzone. Czy wścibstwo i ocenianie innych po jednej scenie jest dzisiaj powszechne? Jakoś to wychowanie kiedyś też nie było najlepsze, skoro prowadzi do wychowania starszych pań, skłonnych do nieuprawnionych uogólnień i oceniania całego pokolenia na podstawie jednej scenki w autobusie.
      • ela282 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 13:30
        Gdybym była wścibska to bym się wtrąciła. Siedziałam obok i trudno było nie widzieć tego co się działo. A dlaczego Ty mnie oceniasz? Jesteś do tego uprawniona? Czy ja coś źle napisałam o wszystkich matkach? Jesteś przewrażliwiona.
        • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 13:47
          A napisałaś, napisałaś - o dzisiejszym bezstresowym wychowaniu, o tym, ze Ty wychowywałaś dawno dzieci (dawno=lepiej..) i ze im nie przyszło do głowy Ciebie uderzyć. Cóż, dzieci są różne we wszystkich pokoleniach, a wychowanie bezstresowe jako hasło piętnujące to wszystko, co nam się w wychowaniu nie podoba, weszło wzycie dobre 30 lat temu...
          • ela282 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 17:31
            A czy ja napisałam żeby dzieci bić?
            • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 17:35
              A bezstersowe to po porostu bez bicia?
        • jola_ep Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 13:50
          Bo to kolejny taki wątek w małym odstępie czasu.
          Bo mam wrażenie, że takie wątki są zwykłym chwaleniem się (ja potrafię lepiej...)
          Bo nasi przyjaciele mają niepełnosprawną intelektualnie córkę, i pamiętam, jak dziewczyna płakała, gdy głupi komentarz pani, która "wiedziała lepiej" przelał jej czarę goryczy.

          Potrafiałyś tak się "wtrącić" aby pomóc? Wychodzimy z wprawy jako społeczeństwo. Te parę przypadków sensownej reakcji starszych pań na zachowania moich młodych miały wspólną cechę: nie deprecjonowały moich kwalifilkacji, ani mojego "stanowiska" matki. Trudne to bardzo.
          • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 14:04
            Ja do dziś pamiętam taką starszą panią w kościele, która zaregowała na to, że nasz syn się kreci, wierci i rozrabia.
            Zamiast powiedzieć "Jak te dzieci dziś sa wychowane, obrazaboskadoprawdy!", podeszła do mnie i powiedziała szeptem, że mały jest za mały, aby spokojnie przesiedzieć godzinę. I jakaś ksiażeczka o Bogu, z rysunkami, pozwoliłaby mu pewnie przetwać w spokoju.
            Rada okazała sie genialna, pani okazała sie miła i pomocna. A mogła tylko zabić spojrzeniem.
      • joshima Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 14:25
        verdana napisała:

        > Być moze dziecko jest chore albo zaburzone. Czy wścibstwo i ocenianie innych po
        > jednej scenie jest dzisiaj powszechne?
        Nie, ale dla niektórych to jest właśnie dobre wychowanie ;)
    • joshima Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 14:24
      ela282 napisała:

      > Nie chciałam się wtrącać, ale aż mnie kusiło żeby zwrócić uwagę.
      I bardzo dobrze, że się nie wtrąciłaś. To nie Twoja sprawa. Ciebie nie bił.

      > Współczuję tej matce, bo nie umie wychować dzieci tak, żeby za nie się nie ws
      > tydzić.
      A skąd wiesz, że ona się wstydziła?

      > Co to będzie gdy ten chłopiec podrośnie?
      Bardzo prawdopodobne, że wyrośnie z takich zachowań?

      > Taka agresja u takiego małego chłopca?
      Rozumiem, że Twoje dzieci były dobrze ułożone...
      • ela282 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 17:37
        > > Nie chciałam się wtrącać, ale aż mnie kusiło żeby zwrócić uwagę.
        > I bardzo dobrze, że się nie wtrąciłaś. To nie Twoja sprawa. Ciebie nie bił.
        Kto wie może kiedyś mnie pobije.

        > > Współczuję tej matce, bo nie umie wychować dzieci tak, żeby za nie się ni
        > e wstydzić
        > A skąd wiesz, że ona się wstydziła?
        > Poznałam to po jej reakcji.

        > Co to będzie gdy ten chłopiec podrośnie?
        > Bardzo prawdopodobne, że wyrośnie z takich zachowań?
        > Myślisz, ze tak będzie?>

        Taka agresja u takiego małego chłopca?
        > Rozumiem, że Twoje dzieci były dobrze ułożone...
        A tak, nigdy mnie żadne nie uderzyło.
        • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 17:42
          Jesli matka się wstydziła i nie reagowała, to prawdopodobieństwo, że dziecko jest chore bardzo wzrasata. I szkoda, ze matka musi się tego wstydzić.
          Moje dzieci też mnie nie uderzyły, tylko co z tego? Jesli teraz dzieci są źle wychowane, to wynikało by z tego, zę ktoś źle wychował ich rodziców.
    • szamanta Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 16:14
      Ojj juz autorko nie przesadzaj,ze dzisiejsze dzieci wychowuje sie bezstresowo, bo zaszufladkowalas wszystkie dzisiejsze dzieci jak i ich rodziców. Osobiscie nie wych.bezstres. i mam kontakt z rodzicami ,ktorzy takze trzymają dyscypline.Widzialam nie raz podobne sytuacje,zachowania dzieci, brak reakcji rodzica, no ale odrazu na mysl mi wtedy na chodzi, że moze rodzic daje sie tyranizowac i traktowac jak worek do bicia, jego prawo, lecz jak kiedyś dziecko natrafi na rownego sobie i zarobi w skore od innego dziecka i nie tylko,,do ktorego z łapami wystartował, to wtedy bedzie płacz
    • scher Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 16:27
      Mnie bicie matki przez dziecko oburza na tyle, że nie zdzierżyłbym. Prawdopodobieństwo, że dziecko jest źle wychowane, jest dużo większe, niż że jest zaburzone. Zresztą dziecku zaburzonemu też trzeba stawiać granice.
      • verdana Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 17:40
        Wiesz, ze chyba jednak nie. Serio. Bicie w miejscu publicznym, bez reakcji matki, to dla mnie raczej wskazówka, że z dzieckiem jest coś bardzo nie tak. Matka bita w miejscu publicznym wie, że jest oceniana, ze jej dzieci sa oceniane - zazwyczaj automatycznie reaguje. Jesli nie zwraca uwagi, to prawdopodobieństwo, że dziecko jest chore jest bardzo duże. Jakie granice stawiać dziecku zaburzonemu to inna sprawa i nie podlega dyskusji w autobusie.
        Jako, że z Twoich wypowiedzi wynika, ze w wychowaniu młodszych dzieci w porównaniu ze mną jesteś skrajnym liberałem, to ja jednak radziłabym, jako osoba o wiele od Ciebie bardziej restrykcyjna czasem, nie zwracać uwagi - ze względu na potencjalne dobro matki.
        • szamanta Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 17:46
          Moze i chore, ale nie koniecznie.W odcinkach superniani byly w programie zdrowe dzieci, a mimo tego moznabylo zaobserwoac podobnme zachowania jak dziecko bilo mame w miejscu publicznym a rodzic nie reagowal,no jedynie osłanial sie przed ciosami/kopniakami i to na tyle reakcji
          • verdana Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 17:55
            Nie nalezy wierzyć telewizyjnym reżyserowanym programom.
            • szamanta Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 18:01
              Dzieci w tamtym programie to nie aktorzy, scenek na pamiec sie nie uczyly,aby je odgrywać
              Rodzic zglaszający sie do programu musial miec powody,i problemy wychowawcze byly nagrane jak dziecko sie zachowuje w jakich sytuacjach
              • verdana Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 18:10
                Jako nieletnie dziecię występowałam w telewizji, w programach teoretycznie spontanicznych i na żywo. Zareczam Ci, że takie scenki kreci sie dziesieć razy, póki dzieci nie kopią własciwie.
                Rodzic zgłaszający sie do takiego programu zazwyczaj ma przed sobą dwie wizje - pieniedzy i pokazania sie w telewizji. Na pewno nie ma na myśli wychowania dzieci.
              • joshima Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 19:04
                Kasa jaką się dostaje za pranie własnych brudów na ekranie TVN jest dostatecznym powodem, żeby brudy obnażać a nawet produkować.
          • joshima Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 19:03
            szamanta napisała:

            > Moze i chore, ale nie koniecznie.W odcinkach superniani...
            Ale proszę Cię... Też znalazłaś autorytet...
            • szamanta Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 19:24
              Kto ma byc autorytetem? odcinki Superniani czy sama Zawadzka? niepowazna jestes.To byl przyklad jak dzieci potrafily sie zachowac wcale nie chore,nie wiem czemu wywaliłąs z tekstem o autorytecie. Nic z tych rzeczy.Podalam zachowanie dzieci w programie, bardzo podobne do opisu autorki jak sie tamte dzieci zachowywaly
              • verdana Re: Ja bym się chyba jednak wtrącił 30.04.13, 19:48
                W prograie nie ma dzieci, sa aktorzy.
    • joa66 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 18:15
      używanie czasownika bezstresowy w kontekście wychowania cudzego dziecka dyskwalifikuje autora.
      • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 18:23
        Przymiotnika:) Z resztą sie zgadzam całkowicie.
        • joa66 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 18:33
          Przymiotnika :D


          Niestety mam okropny zwyczaj pisania kilku rzeczy jednoczesnie - zaczynam , przerywam i wracam do tego co mi się zdawało, że napisałam :D
        • szamanta Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 18:38
          Osobiscie nie byłabym zła ,gdyby ktos obcy zwrociłby uwage mojemu dziecku, jakby cos mu strzeliło do głowki i zaczeło sie zachowywac jak rozwydrzony bachor zakłocając porządek i spokoj innym,i nie koniecznie dziecko byłoby pod moja opieka, ale kogokolwiek.
          Jakby zaszla taka sytuacja, nie mam nic przeciwko ,aby obca osoba upomniala moje dziecko ,gdyby zaczelo wariacje odstawiac działajac innym na nerwy
          Nie mialam nigdy takiej sytuacji,dziecko mi scen i cyrkow nie urzadzalo tym bardziej publicznie,ale jakby tak sie stalo, i osoba trzecia zwrocilaby uwage malej cholerze to nie oburzałabym sie ,a wrecz wykorzystala ten fakt, że nie tylko mi sie jedynej nie podoba jego zachowanie,ale pozostalym równiez
          • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 18:39
            Ale miałabyś bardzo przeciwko, gdybyś była matką chorego dziecka i bez przerwy Twojemu dziecku zwracano uwagę, a Ciebie uznano za mtkę nieudolną.
            • aqua48 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 21:16
              Ja elę rozumiem bardzo dobrze, abstrahując od tego czy to konkretne dziecko miało jakiekolwiek problemy psychiczne, czy było po prostu i najzwyczajniej w świecie źle wychowane, takie wybryki dziecięce są bardzo uciążliwe dla otoczenia. A jakoś ostatnio ciągle mi się zdarza obserwować podobne scenki - dzieci wrzeszczące na ulicy na matki, i szarpiące je żeby zmusić do jakiejś czynności, dzieci jeżdżące na rolkach po sklepie czepiając się i wpadając na klientów, dzieci goniące się i bawiące w chowanego między wieszakami ku utrapieniu wszystkich którym wpadną pod nogi z wyciem - tuuuu jeeestem. Po prostu koszmar. Mam wrażenie, że albo co drugie dziecko ma jakiś poważny problem, albo to jednak problem rodziców, którzy nie opanowują dziecięcego rozwydrzenia, a wszelkie próby reakcji otoczenia przyjmują ze świętym oburzeniem, że ktoś ośmiela się zwracać uwagę ich "maleństwu". Przepraszam, ale jak się jest w przestrzeni publicznej to należy się odpowiednio zachowywać, niezależnie od wieku. I tego dzieci trzeba uczyć i od nich wymagać.
              • joa66 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 21:40
                Zastanawiam się dlaczego ostatnio.. Ja takie scenki widuję od lat (odkąd sama byłam dzieckiem). Zmienia się sceneria (kiedyś nie było rolek ani duzych sklepów gdzie dzieci mogłyby jeździć ;) ).
                Czasami dziecko ma zły dzień, czasami to wypadek, czasami rozwydrzenie. Jak zawsze.

                Też od lat widzę różne zachowania dorosłych, niektóre z nich pozostawiające wiele do życzenia. Nie wydaje mi się, że jakoś "ostatnio" mnie zaatakowali - zawsze byli przepychający się w drzwiach do autobusu, wrzeszczący, grilujący na balkonach, itd.

                Ot , życie
                • aqua48 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 21:57
                  joa66 napisała:

                  > Zastanawiam się dlaczego ostatnio.. Ja takie scenki widuję od lat (odkąd sama b
                  > yłam dzieckiem).

                  Jak ja byłam dzieckiem to jednak większość dzieci wstydziła się zachowywać bardzo niegrzecznie. Baliśmy się, że na przykład sąsiadka zauważy i doniesie rodzicom. Mieliśmy też zdecydowanie większy respekt przed nauczycielami. Nie wolno było zachowywać się jak się chce. Można się było narazić na uwagę w autobusie, czy na ulicy, dorośli tworzyli zdecydowanie większy wspólny front przeciw któremu się nie odpyskowywało tak łatwo, bo można się było znowu narazić na przykre uwagi w domu.

                  A to że istnieją rozwydrzeni dorośli to zupełnie inna sprawa, nie uważam jednak za normę tego, że ktoś Cię podepcze, potrąci i zamiast powiedzieć - przepraszam, jeszcze bluźnie wyzwiskami, że się czepiasz. Tak samo jak grillowania czy palenia na balkonie.
                  • joa66 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 22:11
                    Nie wiem czy się wstydziła, ale zachowywała się niegrzecznie. I ja to pamiętam. Oczywiście , nie wszysktie dzieci. Podobnie jak teraz.

                    Ale zauważyłaś bardzo ciekawą rzecz:

                    dorośli tworzyli zdecydowanie większy wspólny front

                    Bo to się faktycznie zmieniło. Na lepsze. Mimo negatywnych skutków ubocznych.

                    I może to o to chodzi narzekającym - żal za straconą pozycją?

                    Od razu też zaznaczę, że świat jest bogatszy niż "rodzic ma zawsze rację" i "dziecko ma zawsze rację". Dodam też, że jeżeli jeszcze raz usłyszę słowo "bezstresowe" (czytaj inne niż moje ;) ) wychowanie, to zwymiotuję ;)

                    p.s. większośc uwag jest kierowana do wszystkich


                    • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 22:26
                      Nie widzę możliwości, aby ktoś , będący sam dzieckiem, postrzegał zachowania dzieci tak samo , jak dorośli. Dlatego też zawsze dzieci z naszego dzieciństwa są grzeczniejsze.
                      Dzieci zawsze były uciązliwe. Mam wrazenie, że kiedyś bardziej, bo teraz najwyżej jeżdżą na rolkach, ale nie rzucają kamieniami. Ani sniezkami z kamieniami w środku. Ani raczej nie męczą zwierzat, tak tylko,. dla zabawy - na co dorośli nie zwracali szczególnej uwagi. A kiedyś to była prawdziwa plaga.
                      Mam też wrazenie, że "ulicznicy" - czyli bardzo źle wychowane dzieci, to nie jest wymysł naszych czasów.
                      Jestem przekonana, ze dzisiejszym dzieciom też ludzie zwracają uwagę, ba - ja o tym wiem. Tylko przecież to jest zauwazalne przez dzieci, nie doroslych.
                      • verdana Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 22:46
                        Radziłabym sobie poczytać np. cykl powieści o Ani z Zielonego Wzgórza. Wrzucanie robaków grzecznym dziewczynkom za sukienkę, w czasie nabozeństwa w kościele, to było najłagodniejsze przewinienie 7-letniego chłopca, ocenianego jako całkiem miłe dziecko.
                • scher Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 23:00
                  joa66 napisała:

                  > Ot , życie

                  Dziecko wali matkę publicznie w gębę? Cóż, pewnie chore albo rozwydrzone - ot, życie...
                  • joa66 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 23:12
                    gębę??? ;)
                  • joa66 Re: Wychowanie dzieci 30.04.13, 23:26
                    czy Ci się to podoba czy nie - takie dzieci istniały zawsze. Sama pamiętam jeden pobyt nad morzem i niejaką trzyletnią Agnieszkę. Sama miałam niewiele więcej :D


                    Gdyby Pani napisała: "jechałam autobusem, zdarzyło się X, byłam zbulwersowana , nie wiedziałam czy powinnam była zareagowąc. KROPKA.", byłoby ok.




                    Niestety , pani się ulało i dalej poszło o bezstresowym wychowaniu, o tym, że za jej czasów (???) było inaczej, a w ogóle ona i jej dziecko to ..bla, bla...

                    Wybacz, ale brzmi dosyć żałosnie. Brakowało tylko "mamusiek" :D
              • z888 Re: Wychowanie dzieci 13.05.13, 12:18
                A mnie się ostatnio zdarzyła sytuacja wręcz odwrotna. Byliśmy z dwójką naszych dzieci (4 lata i 4 miesiące) w kościele na niedzielnej mszy. Wcześniej byliśmy na spacerze, więc starszy był zmęczony, już przed wejściem do środka próbował wyrwać mi parasol, wskoczył do kałuży ochlapując mnie wodą itd. , więc za rączkę weszliśmy razem do kościoła. Młodsza obudziła się wyspana na początku mszy, więc resztę pobytu w kościele, spędziła u mnie lub męża na rękach. Starszemu zapomnieliśmy wziąć czegokolwiek do zabawy, więc się strasznie nudził. Szturchał nas, pokładał się na nas, rozpychał w ławce, próbował mówić głośno itd. Oczywiście za każdym razem po cichu zwracaliśmy uwagę. Nie zawsze się tak zachowuje, ale wczoraj akurat miał gorszy dzień, nie mniej jednak nie mogliśmy pozwolić, żeby przeszkadzał wciąż innym - już wystarczy, że my z tej mszy niewiele mieliśmy, nie chcieliśmy też wyjść z kościoła, ponieważ mamy zwyczaj chodzić tam w niedziele. Na koniec mszy podeszła do nas pewna pani i pochwaliła go, że jest bardzo dzielnym "starszym bratem", że jest z niego dumna czy coś w tym stylu, a na nas spojrzała przeciągle. Poobserwowała nas sobie przez 45 minut i natychmiast wyciągnęła wniosek, że starszy jest zaniedbywany, że nie poświęcamy mu uwagi - tak ja to zrozumiałam. I wcale nie jestem wdzięczna tej pani za zwrócenie nam w pokrętny sposób uwagi, że źle wychowujemy dzieci, bo kompletnie nie zna kontekstu. Naszym zdaniem synek był zwyczajnie zmęczony, nie przepada za kościołem, ogólnie chciałby być juz w domu i nie dziwota, że dokazywał, z drugiej strony nie byłam akurat w nastroju do np. brania na kolana kogoś, kto przed chwilą z premedytacją wskoczył w błoto tuz obok mnie i moich "kościołowych" butów. Bywają dni, kiedy dobrze nam razem, ale są tez gorsze momenty. Jasne, że ogólnie jest zazdrosny o młodsze dziecko, ale jego zachowanie w kościele w moim odczuciu miało z nim niewiele wspólnego, a w dodatku kobieta pochwaliła go w sytuacji, w której ta pochwała miała się jak pięść do nosa.
                Więc ogólnie takim zwracającym uwagę i oceniającym w kilka chwil ludziom mam ochotę powiedzieć: "Pochodź w moich butach, to może mnie zrozumiesz"
                • jola_ep Re: Wychowanie dzieci 13.05.13, 15:56
                  z888 napisał(a):

                  > Na koniec mszy podeszła do nas pewna pani i pochwaliła go, że jest bardzo
                  > dzielnym "starszym bratem", że jest z niego dumna czy coś w tym stylu, a na nas
                  > spojrzała przeciągle.

                  > Poobserwowała nas sobie przez 45 minut i natychmiast wyc
                  > iągnęła wniosek, że starszy jest zaniedbywany, że nie poświęcamy mu uwagi

                  Pani wypowiedziała ten wniosek, czy sobie dopowiedziałaś? Dlaczego akurat tak? Może nie miała tego na myśli? Może pamiętała lub wie teraz (np. wnuki), jak ważne jest docenienie starszego w jego trudnej roli? Dostrzeżenie, że to też małe dziecko, które nie zrobiło się nagle mądre, duże i odpowiedzialne z racji posiadania rodzeństwa? I że wyjątkowo trudne jest dla niego spokojne wysiedzenie w kościele? Może zamiast odrzucać (najlepiej przy tym deprecjonując jej intencje, dodając jej pokłady złej woli itp.), może warto przemyśleć?

                  Nie zna Was, ale ocenia... Ale czy takie ocenianie nie jest wpisane w naszą naturę? Ty przecież też ją oceniłaś i dopowiedziałaś chyba sobie z jej spojrzenia wiele...

                  A pochwała "za nic"? Cóż w tym złego. Czasem paradoksalnie bardzo pomaga. Ale też dlaczego - "za nic": wysiedział w bardzo trudnym dla siebie stanie (zmęczony, rodzice zajmują się konkurencją, on nie rozróżnia twoich butów, on kocha kałuże itd.itp.)
                  • Gość: z888 Re: Wychowanie dzieci IP: *.dynamic.lte.plus.pl 14.05.13, 12:31
                    No właśnie sobie przemyślałam jej uwagę i uważam, że w tym wypadku
                    -po pierwsze zachowanie syna wynikało z czegoś innego niż z tego, że ma młodsze rodzeństwo, -po drugie młodszym dzieckiem, chcąc - nie chcąc, musimy się zajmować, akurat wtedy konieczne było trzymanie go na rękach,
                    -po trzecie chwalenie kogoś nieadekwatnie do sytuacji jest moim zdaniem zbędne i dziwne - to tak, jakby mnie ktoś powiedział po kłótni z mężem, że świetnie gotuję, co może byc prawdą, ale co to ma do rzeczy. Poza tym oczywiście, że jest dzielnym starszym bratem, o czym sama dobrze wiem, bo spędzam z tym chłopcem wiele godzi każdego dnia i często mu o tym mówię, nie potrzebuje mi o tym przypominać obca osoba
                    -po czwarte wystarczyłoby siąść w innym miejscu kościoła, a natknęlibyśmy się zapewne na zupełnie inną panią, która z kolei uznałaby zachowanie synka za "niegrzeczne". Z tego powodu muszę zwracać uwagę przeszkadzającemu innym dziecku - jest w miejscu publicznym, jest zmęczony, mimo tego obowiązują nas normy - nie przeszkadzamy innym itp.
                    • jola_ep Re: Wychowanie dzieci 14.05.13, 14:33
                      To, że w danym momencie musimy zajmować się młodszym, nie oznacza, że starsze nie ma prawo poczuć się zaniedbane, zazdrosne, opuszczone itd. itp. Jeśli porzestaniesz na dwójce, może się okazać, że za parę lat będziesz zajmować się młodszym, bo przecież taki mały czterolatek ma prawo do większej troski niż duży ośmiolatek ;) (nie ganię, nie oceniam, po prostu takie bywa życie :D )

                      > -po trzecie chwalenie kogoś nieadekwatnie do sytuacji jest moim zdaniem zbędne
                      > i dziwne

                      W przypadku dzieci świetnie może zadziałać, szczególnie jeśli dziecko ma z jakimś zachowaniem ma problem.

                      Patrzysz na siebie, traktujesz słowa tej kobiety jako próbę podważenia Twoich rodzicielskich kompentencji... Ale może tak nie jest? Może były skierowane do Twojego syna? Może to mu miały pomóc? Naprawdę wkurzałoby Cię to, że ktoś pomaga Twojemu dziecku?

                      Przypomniała mi się wizyta położnej w domu, w czasie pierwszych dni po urodzeniu starszej córy. Była wtedy moja mama. Moja ukochana córeczka pokazała się z najlepszej strony i musiałam interweniować (przewijać, karmić itd. itp.) Ja wiem, że obiektywnie patrząc (miałam porównanie z tym, co potrafiłam później) byłam niezdarna, zdenerwowana i podtrzymywała mnie na duchu teoria mojej kumpeli, że dzieci nie tak łatwo zepsuć.
                      A moja rodzicielka zajmowała w tym czasie czas położnej miłą pogawędką, w czasie której wymieniały uwagi na mój temat: jak sobie świetnie radzę, jak na młodą matkę, jak dobrze trzymam córę itd. itp.
                      I co z tego, że obiektywnie patrząc chwalić absolutnie nie było czego. Ale absurdalnie te pochwały dodały mi wiary w siebie, i były świetnym początkiem mojego rodzicielstwa.

                      Dostrzec wysiłek nawet wtedy, gdy obiektwnie efekt może był nie nalepszy...

                      > często mu o tym mówię, nie potrzebuje mi o tym przyp
                      > ominać obca osoba

                      Przy okazji wizyt towarzyskich z okazji urodzenia drugiego dziecka, moja kumpela zachwycała się starszą (a nie niemowlakiem) i chwaliła ją (że świetnie mi potrafi pomagać, jest dzielną, starszą siostrą). Mądra kobieta :)))) (czy muszę dodawać, że te pochwały były "nieco" na wyrost? ;) )

                      Proponuję tylko, aby zamiast zajmować się rzekomą lub nie negatywną oceną nas samych, przyjrzeć się i poszukać w tego typu uwagach trochę sensu. Może dzięki temu będziemy mogli spojrzeć nieco inaczej na nasze dzieci, albo zmienić trochę nasze podejście.
                      Miałam takie okresy, gdy uwagi innych wydawały mi się oburzająco niesprawiedliwe, albo nietrafione, ale po głębszych przemyśleniach zdarzało mi się dostrzec w tym mądrość.
                  • Gość: atoness Re: Wychowanie dzieci IP: *.free.aero2.net.pl 14.05.13, 12:44
                    Nie mam oczywiście pojęcia, jak było w omawianym tu przypadku. Może rzeczywiście to dziecko miało jakiś problem. Ale nie wydaje mi się, żeby bicie matki czy kogokolwiek innego było normą. Mam taki przykład wśród znajomych. Dziewczynka tłucze rodziców że hej. Tata podczas imprezy z kimś rozmawia, ona czegoś od niego chce, zaczyna go okładać, on się osłania, śmieje się, rozmawia dalej. Zrobiło to na mnie duże wrażenie. Rozmawiałam potem z koleżanką, która się z tamtymi rodzicami przyjaźni. Powiedziała, że widzą problem, wiedzą, że coś robią źle, i kompletnie nie umieją sobie z tym poradzić. Są bezradni. A dziewczynki niestety chyba nikt nie lubi. Ja ją widuję rzadko, ale tamta koleżanka mówi, że dzieci od niej uciekają. To chyba najjaskrawszy w moim otoczeniu przypadek tego, jak ewidentne błędy wychowacze robią dziecku najprawdziwszą krzywdę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka