edziakrys
02.01.14, 20:35
Córka chodzi do zerówki. Kiedy była malutka nie miałam problemów z usypianiem; później zaczęła jej przeszkadzać ciemność, więc zaświecałam malutką lampkę. Kolejny etap to cisza całkowita w domu i ciemności egipskie.
W tym momencie życia przez przypadek została zamknięta w paszarni u dziadków (na ok 15min). I niby było wszystko ok przez miesiąc. Po miesiącu zaczęły się wieczorne cyrki: płacz, strachy, brzydkie sny, nawet "brzydkie myśli". Próbowałam wszystkiego co doczytałam na temat strachu u dzieci: Rozmowa o uczuciach, utożsamienie się, nawet narysowanie na kartce, zniszczenie i spalenie rysunku. Wczoraj był taki płacz, że kazałam mężowi wymontować drzwi, bo boi się że się zatrzasną...
Dzisiaj zapisałam ją do poradni ale termin jest za 3 tygodnie i nie wiem co mam do tego czasu robić, żeby nie zwriować. Pomóżcie proszę; może ktoś miał taki przypadek?