Dodaj do ulubionych

Tadek (nie)JADEK...

20.01.15, 10:27
Witam:) To tak trochę przewrotnie, ale faktycznie tak jest. Chodzi o to, że mój 5 i pół letni syn ma pewne ulubione potrawy, które je bardzo chętnie. Wiem, że dzieci tak mają. Ale cały problem tkwi chyba w tym, że ma wielkie opory, żeby spróbować coś nowego. Czasami się upiera i od razu mówi, że on tego nie lubi, nawet jeśli czegoś nie jadł wcześniej. Problem jest też w przedszkolu, bo tam nie zjada prawie nic, czasami "pochlipie" zupę. Najprędzej zje kotleta, albo inne mięso, no i oczywiście suchy chleb. Wraca do domu i nadgania, bo ja na zmianę gotuje jego ulubione dania. Czasami mam wrażenie, że niektóre rzeczy mu się przejadły i je jakby odrzucił, np. nie chciał jeść ziemniaków, ale powoli się przekonuje. Kiedyś uwielbiał kaszę gryczaną, teraz nawet spojrzeć nie chce. Najgorzej jest jak gdzieś wychodzimy lub wyjeżdżamy i wtedy nie wiem czy trafimy na "ulubione" dania i czy coś zje. Próbuję go zachęcać ale niestety straszny z niego "opornik"...
Obserwuj wątek
    • domza2 Re: Tadek (nie)JADEK... 20.01.15, 13:36
      U mnie to samo. Identyczny wiek - córka. Jako maluch jadła wszystko, chętnie próbowała nowych dań. Od roku idzie opornie. Też nie lubię wyjazdów i przyjęć, właśnie z powodu jedzenia. Nie wciskam na razie jeszcze, choć bywałam już bliska tego. Przegłodzenie do następnego posiłku u nas nie poskutkowało (dziecko obudziło się głodne w nocy i nażarło się chlebem). Obserwuję za to siostrzeńca, lat 8, który był najbardziej opornym niejadkiem w wieku naszych dzieci, jakiego widziałam. I przeszło mu:) Trochę go rodzice musieli pozmuszać, bo on w przeciwieństwie do mojej córki był chudy i chorowity. Córka nie choruje, jest odporna i nie jest chuda, więc póki co CZEKAM:) pozdr
      • dzas.ta88 Re: Tadek (nie)JADEK... 20.01.15, 20:05
        Zmuszanie to nie wyjscie, bo tym bardziej mogą się zniechęcić. U większości dzieci jest to normalny etap rozwoju. Z czasem minie. Możemy układać kolorowe kompozycje z posiłku, nawet szpinak przemyciłam w obiedzie pewnego razu. Zapytałam na co ma ochotę, usłyszałam, ze na dinozaura, więc ułożyłam dinozaura z kaszy, jaskinie z kawałków mięsa, trawę i drzewa ze szpinaku. Wszystko zniknęło! Kolorowe obrazki na kanapeczkach, paróweczki w ubranku z warzyw i wiele wiele innych. Warto poszukać w internecie. Innym sposobem jest komentowanie tego co się je (pod warunkiem, ze jest to to samo co zjada dziecko): "Jakie pyszne" "Bardzo mi smakuje" "Mmmm" itp. przy czym nie zwracamy dziecku uwagi w kwestii jego "niejedzenia". Raz, drugi, trzeci i powinno pomóc.
        • verdana Re: Tadek (nie)JADEK... 20.01.15, 22:46
          Nic nie rób (oprócz zaprzestania gotowania tylko ulubionych potraw, bo wtedy motywację do spróbowania ma zerową). Najwyżej czasem zje mniej.
          I nie zachęcaj za bardzo. Ja miałam niejadka, który nie tykał np. niczego co białe - sera, masła, śmietany, mleka. Ani niczego, w czym te produkty były. Gdy był już dorosły, okazało sie, że ma na to wszystko uczulenie. A żadnych objawów, prócz wstrętu do potrawy nie było.
    • aqua48 Re: Tadek (nie)JADEK... 21.01.15, 16:38
      Absolutnie nie zmuszać do jedzenia. Ale i nie gotować wyłącznie ulubionych potraw i przede wszystkim nie pozwalać dziecku na opychanie się chlebem czy czymkolwiek innym bo to mu psuje apetyt. Nie chcesz zjeść obiadu, czy kolacji bo nie lubisz, nie jedz, ale wobec tego nic innego nie dostaniesz.
    • pani_mariasz Re: Tadek (nie)JADEK... 21.04.15, 21:29
      "Talerzowe wojny" to problem wielu rodziców. Oto kilka rad, które pozwolą przezwyciężyć codzienne bitwy:
      Spróbujcie przygotowywać posiłki razem z synem. Będzie o dobry powód do tego, by mile spędzić ze sobą czas, a chłopiec będzie miał poczucie, że danie to również jego dzieło.
      Nie zmuszaj go do jedzenia- jeśli nie chce jeść niech odejdzie.Może to wywołać zupełnie odwrotne skutki, mały zniechęci się do jedzenia. Nie proponuj ponownie. Dziecko z przekory będzie odmawiać. Ważne żeby posiłki przebiegały w spokoju, odbywały się bez pośpiechu. Daj mu również możliwość wyborów, ważny jest jednak sposób stawiania pytań. Kiedy pytasz go co chcesz zjeść, maluch zawsze wymieni to, co lubi. Zapytaj go lepiej zjesz ryż czy makaron? i bądź konsekwentna.

      Dobrym pomysłem jest proponowanie nielubianych warzyw pod inną postacią lub ułożone w jakiś ciekawy kształt. Jeśli odrzuca wszystkie warzywa, trafnym może okazać się warzywny sos dodany do ulubionego kotlecika. Proponuj mu mniejsze porcje.
      Wiele rodziców stosuje nagrody za zjedzenie obiadu np. w postaci chipsów czy lodów. Zastanów się jednak czy w ogólnym ujęciu dieta twojego dziecka jest na tyle zdrowa i różnorodna, by nie stały się one zamiennikiem posiłku.
      Dotrzymuj umów! Jeśli dziecko zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami zjadło określoną liczbę kęsów nie naciskaj na więcej, by nie czuło się oszukiwane.
      • verdana Re: Tadek (nie)JADEK... 21.04.15, 22:45
        Jak wiadomo, zadne dziecko nie rozpozna marcheweczki ułożonej w ciekawy kształt. Dzieci sa głupie i jak coś wygląda jak marchewka i smakuje jak marchewka, to wystarczy ułożyć w słoneczko i zjedzą. Prawdziwe dziecko wyczuwa marcheweczkę nawet w sosiku do kotlecika. jak każdy zresztą.
        Szkoda, że wyłącznie na kartach nie najlepszych poradników.
        Podobnie, jak realne, nie podręcznikowe, dziecko potrafi, zapytane czy zje ryz i makaron odpowiedzieć "nic".
        Nie istnieje żadna "umowa" dotycząca kęsów. Istnieje wyznaczona liczba kęsów przez rodziców, bo dziecko nie może powiedzieć "nie zjem ani kęsa". A jeśli wyliczanie kęsów nie jest zmuszaniem do jedzenia, to zastanawiam sie, co prócz karmienia siłą jest.
    • nevada_r Re: Tadek (nie)JADEK... 22.04.15, 15:43
      To niech nie próbuje, nie ma obowiązku jadania tego, czego się nie lubi. Jeżeli wszystkie wyniki są dobre, to olej. Bo komentowaniem, namawianiem, zmuszaniem do jedzenia tylko pogorszysz sprawę. Naprawdę, apeluję - daj mu spokój.
      • tyska70 Re: Tadek (nie)JADEK... 22.04.15, 17:54
        Kochani, bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Trochę się wyjaśniło z tym moim "Tadkiem" przy okazji badań odnośnie gotowości szkolnej. Ponieważ wydawało mi się, że mimo swej ogólnej bystrości syn może sobie w szkole nie poradzić postanowiłam pójść z nim do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Zrobiliśmy diagnozę Integracji Sensorycznej. Mieliśmy konsultację z logopedą. No i okazało się, że syn ma faktycznie pewne "zaburzenia" w obrębie jamy ustnej, jest nadwrażliwy węchowo i słuchowo. Jeśli chodzi o jedzenie to wyszło, że generalnie nie lubi i nie chce jeść potraw, które mu oblepiają zęby, a w przypadku tego czego nie zna boi się, że może tak będzie. Czyli nie lubi klusek różnego rodzaju, cukierków typu "mordoklejki", czy jak on to nazywa gum "spuszczalnych". Nie lubi też papek. Jedzenie powinno być jak najbardziej stałe, chrupiące, dające się mocno pogryźć. Pani logopeda dodała, że ma trochę przykrótkie wędzidełko, czego poprzednia nam nie powiedziała i że po prostu czasami trudno mu manewrować językiem w buzi, żeby odlepić sobie coś od zębów.
        Zaczęliśmy ćwiczyć język i zaczęliśmy trening Integracji Sensorycznej, zobaczymy co będzie dalej.
        Dla jasności może napiszę co synek lubi jeść, bo faktycznie wcale nie jest tego tak mało. Jeśli chodzi o zupy to ulubione są pieczarkowa i wielowarzywna (tak, tak dużo brukselki, fasolki,marchewki), potem krupnik, grochowa, zalewajki. Warunek - nie mogą to być zupy "betonowe" jak to określił kiedyś przy grochówce:)
        Drugie danie to niestety nieodmiennie warzywa gotowane na parze: marchewka, brukselka, brokuły i ziemniak na parze lub z wody jak dla wszystkich. Z dodatków mięsnych uwielbia kotlety mielone, dorsza ("dorszczyka") smażonego w panierce, kotlety schabowe (robię głównie z indyka), bardzo lubi skrzydełka pieczone, mięso z gulaszu, ale bez sosu, różnego rodzaju mięsa pieczone. Uwielbia pizzę, tą zamawianą i tą robioną przeze mnie. Na śniadanie najchętniej jada tosty. Lubi też placki z jabłkiem i naleśniki. Bardzo lubi bułki i suchy chleb. Zawsze w przedszkolu inne dzieci wyjadały miękki środek z chleba a on skórkę:)
        Z jedzeniem w przedszkolu też trochę mi się rozjaśniło, gdy okazało się, że jest nadwrażliwy słuchowo. W dużej grupie i hałasie przy podawaniu posiłków dociera do niego zbyt dużo bodźców, których nie jest w stanie ogarnąć. Więc się wierci, nie może się skupić na posiłku tak jak w domu. I przykład z dnia przed Wielkanocą. Dzieci było 8 a nie 25 i mój syn oprócz ryby, którą w przedszkolu zazwyczaj zjada, zjadł ku zdziwieniu pani całą zupę.
        Jestem daleka od nakłaniania go do jedzenia na siłę, tym bardziej, że widzę jak fajnie już też potrafi powiedzieć, że coś mu najzwyczajniej w świecie nie smakuje, lub smakuje inaczej niż ostatnio bo jest bardziej przyprawione, albo, że "jak on ma zjeść pieczarkową w przedszkolu skoro w niej nie ma pieczarek":):) Mizerny nie jest, raczej zdrowy, poza alergią prawie całoroczną. Chciałabym po prostu otworzyć go na świat doznań kulinarnych, tym bardziej, że widzę jak potrafi smakować i cieszyć się tym co lubi. Wiem, że to pewnie potrwa, ale jestem dobrej myśli, w końcu na pytanie kim będzie odpowiada "restauratorem" i snuje plany o swojej restauracji:):):)
        • angazetka Re: Tadek (nie)JADEK... 22.04.15, 20:07
          Jak pozytywny wpis :)
          Fajnie, że wiadomo, co się dzieje.
          Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka