magnolka1
26.01.07, 01:22
Starszy Syn Andrzej ma prawie 4 lata i jest przedszkolakiem. 2 miesiące temu
pojawił się na świecie młodszy brat.
Jestem osobą niestety bardzo nerwową, porywczą. Bardzo kocham swoje dzieci.
Nie jestem zmęczona ani znudzona monotonią codzienności.
Moj problem polege na tym że Andrzej wiele rzeczy robi mi mam wrażenie na
złość. Gdy proszę by przyszedł jeść obiad on z daleka krzyczy że nie lubi,
choć jeszcze nie wie co będzie.I do stołu zaciągam go niemal siłą. Gdy widzi
że jest kotlet krzyczy że woli pomidorową, ale gdyby dostał akurat pomidorową
usłyszałabym że woli kotleta czy jeszcze co innego. Gdy proszę by się ubrał
on krzyczy że nie umie choć wiem że jest inaczej.Proszę by nie krzyczał to on
dalej krzyczy choć wie że spotka go kara. Na wszystko ma odmienne zdanie niż
ja.
Staram się być konsekwentna w postępowaniu.
Najpierw proszę by coś zrobił, potem powtarzam prośbę raz i drugi, podnoszę
głos. Mówię, ostrzegam, że za karę pójdzie do łazienki bo tam go za karę
posyłam.Czasem słucha. Reaguje najczęściej wtedy gdy już się podnoszę by go
do łazienki zaciągnąć.
Ale wtedy to już jest za późno bo jeżeli się podnoszę to już nie na darmo.
Gdy się podnoszę to jestem już wściekła. Jeżeli tylko złapię go za rękę i
zaciągnę do łazienki to jest dobrze. Często albo jak kto woli czasami (kilka
razy w miesiącu) w drodze do łazienki gdy mi pyskuje nie wytrzymuję i daję mu
klapsa czasem reka czasem laczkiem. Zamykam drzwi do łazienki i gaszę światło
bo gdy zostawiałam zapalone to nie było dla niego kary ponieważ on niemal
natychmiast znajdował sobie w łazience rozrywkę w postaci grzebania w
szufladach, zabaw klamerkami czy walkami a to chyba ma być kara. Gdy siedzi w
łazience to udaje że płacze, tak sobie wyje udając płacz.
Jestem zawsze natychmiast po fakcie wściekła na siebie że żnów mnie poniosło
choć tyle razy sobie obiecywalam że to ostatni raz.
Ostatnio wyciągnęłam pasek i wisi on jako straszak. Raz syn poczuł jego moc i
wiem że się go boi, klapsy, krzyki nie robią na nim większego wrażenia.
Myslę ze jego ostatnie zachowanie ma związek z pojawieniem się młodszego brata
choć klapsy pojawiały się już duuuuużo wcześniej.
Nasze dni wyglądają mniej więcej tak:
choć by mógł to robić mąż to ja wstaję specjalnie rano i budzę synka
pieszczotami, ubieram go, karmię w międzyczasie rozmawiamy, przytulamy się i
syn z tatą emigruje do pracy i przedszkola. O 15-stej sama czasem z młodszym
synem odbieram go z przedszkola. Po drodze rozmawiamy, smiejemy się, on
zadaje dużo pytań dot. otaczającego świata ja cierpliwie zawsze odpowiadam,
tłumaczę on chętnie słucha. W domu zaczyna się atmosfera psuć. Zaczyna sie od
walki z przebieraniem, potem jedzeniem, głośne zabawy syna , krzyki,
warczące samochody....
Wieczorem myję go i idziemy do jego łóżka gdzie czytamy bajki ok.30-40 min.
Staram się powięci mu maksymalną ilość czasu na jaką mogę sobie pozwolić w
mojej sytuacji.
Ponieważ Niemowlak wymaga częstego karmienia to często leży on na moich
kolanach przyssany do piersi. Gdy wtedy o coś proszę Andrzeja on wie że nagle
do niego nie wstanę więc to wykorzystuje i mnie nie słucha a w tej sytuacji
nie mogę za bardzo krzyczeć nad głową maleństwa.
Ostatnio doszedł jeszcze jeden problem. Otóż polawiły się kupy w majtki choć
syn już dawno z nich wyrósł. On lubi wstrzymywać stolce a później idzie do
toalety w ostatniej chwili albo gdy jest już za późno.
Podczas chwil buntu, przeciwstawiania mi się staram się odwracać jego uwagę
od problemu ale czasem już nie wytrzymuję gdy słyszę ciągłe ; nie chcę, nie
lubię.
Dziś pyskował mi i uderzyłam go w policzek!
Nie chcę bić własnego dziecka! Jak mam sobie poradzić z własną słabością i
często bezsilnością?
Proszę niech ktoś podsunie mi jakiś pomysł.