Dodaj do ulubionych

Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!!!!!!!

26.01.07, 01:22
Starszy Syn Andrzej ma prawie 4 lata i jest przedszkolakiem. 2 miesiące temu
pojawił się na świecie młodszy brat.
Jestem osobą niestety bardzo nerwową, porywczą. Bardzo kocham swoje dzieci.
Nie jestem zmęczona ani znudzona monotonią codzienności.
Moj problem polege na tym że Andrzej wiele rzeczy robi mi mam wrażenie na
złość. Gdy proszę by przyszedł jeść obiad on z daleka krzyczy że nie lubi,
choć jeszcze nie wie co będzie.I do stołu zaciągam go niemal siłą. Gdy widzi
że jest kotlet krzyczy że woli pomidorową, ale gdyby dostał akurat pomidorową
usłyszałabym że woli kotleta czy jeszcze co innego. Gdy proszę by się ubrał
on krzyczy że nie umie choć wiem że jest inaczej.Proszę by nie krzyczał to on
dalej krzyczy choć wie że spotka go kara. Na wszystko ma odmienne zdanie niż
ja.
Staram się być konsekwentna w postępowaniu.
Najpierw proszę by coś zrobił, potem powtarzam prośbę raz i drugi, podnoszę
głos. Mówię, ostrzegam, że za karę pójdzie do łazienki bo tam go za karę
posyłam.Czasem słucha. Reaguje najczęściej wtedy gdy już się podnoszę by go
do łazienki zaciągnąć.
Ale wtedy to już jest za późno bo jeżeli się podnoszę to już nie na darmo.
Gdy się podnoszę to jestem już wściekła. Jeżeli tylko złapię go za rękę i
zaciągnę do łazienki to jest dobrze. Często albo jak kto woli czasami (kilka
razy w miesiącu) w drodze do łazienki gdy mi pyskuje nie wytrzymuję i daję mu
klapsa czasem reka czasem laczkiem. Zamykam drzwi do łazienki i gaszę światło
bo gdy zostawiałam zapalone to nie było dla niego kary ponieważ on niemal
natychmiast znajdował sobie w łazience rozrywkę w postaci grzebania w
szufladach, zabaw klamerkami czy walkami a to chyba ma być kara. Gdy siedzi w
łazience to udaje że płacze, tak sobie wyje udając płacz.
Jestem zawsze natychmiast po fakcie wściekła na siebie że żnów mnie poniosło
choć tyle razy sobie obiecywalam że to ostatni raz.
Ostatnio wyciągnęłam pasek i wisi on jako straszak. Raz syn poczuł jego moc i
wiem że się go boi, klapsy, krzyki nie robią na nim większego wrażenia.
Myslę ze jego ostatnie zachowanie ma związek z pojawieniem się młodszego brata
choć klapsy pojawiały się już duuuuużo wcześniej.
Nasze dni wyglądają mniej więcej tak:
choć by mógł to robić mąż to ja wstaję specjalnie rano i budzę synka
pieszczotami, ubieram go, karmię w międzyczasie rozmawiamy, przytulamy się i
syn z tatą emigruje do pracy i przedszkola. O 15-stej sama czasem z młodszym
synem odbieram go z przedszkola. Po drodze rozmawiamy, smiejemy się, on
zadaje dużo pytań dot. otaczającego świata ja cierpliwie zawsze odpowiadam,
tłumaczę on chętnie słucha. W domu zaczyna się atmosfera psuć. Zaczyna sie od
walki z przebieraniem, potem jedzeniem, głośne zabawy syna , krzyki,
warczące samochody....
Wieczorem myję go i idziemy do jego łóżka gdzie czytamy bajki ok.30-40 min.
Staram się powięci mu maksymalną ilość czasu na jaką mogę sobie pozwolić w
mojej sytuacji.
Ponieważ Niemowlak wymaga częstego karmienia to często leży on na moich
kolanach przyssany do piersi. Gdy wtedy o coś proszę Andrzeja on wie że nagle
do niego nie wstanę więc to wykorzystuje i mnie nie słucha a w tej sytuacji
nie mogę za bardzo krzyczeć nad głową maleństwa.
Ostatnio doszedł jeszcze jeden problem. Otóż polawiły się kupy w majtki choć
syn już dawno z nich wyrósł. On lubi wstrzymywać stolce a później idzie do
toalety w ostatniej chwili albo gdy jest już za późno.
Podczas chwil buntu, przeciwstawiania mi się staram się odwracać jego uwagę
od problemu ale czasem już nie wytrzymuję gdy słyszę ciągłe ; nie chcę, nie
lubię.
Dziś pyskował mi i uderzyłam go w policzek!
Nie chcę bić własnego dziecka! Jak mam sobie poradzić z własną słabością i
często bezsilnością?
Proszę niech ktoś podsunie mi jakiś pomysł.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mama trójki Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.devs.futuro.pl 26.01.07, 08:15
      Ja po pierwsze odeszłabym od zamykania dziecka po ciemku w łazience bo na w
      większości przypadków kończy się to w starszym wieku lękiem przed ciemnością
      niestety, po drugie wiem że to marne pocieszenie ale takie są 4 latki zbuntowane
      in ie do opanowania, ważne jest wytyczenie dziecku jasnych granic, np. jeśli
      karmisz małego przy piersi poproś starszego synka aby wziął kartkę i kredki i
      narysował co robił w przedszkolu lub jaką widział bajeczkę ostatnio po cichutku
      może dać efekt bo nie będzie się wtedy czuł ostawiony na drugi plan, po drugie
      staraj się włączyć starsze rodzeństwo do opieki nad młodszym u mnie podziałało
      rewelacyjnie prosiłam o podanie buteleczki lub pieluszki kremu czy czegokolwiek
      ze słowami "co by mamusia zrobiła bez takiego dużego synka" w moim przypadku
      córeczki. Co do kary no cóż różnie to bywa ale my ustaliliśmy że tym miejscem
      kary będzie krzesło w kuchni w samym kącie, zadziałało. Niestety też jestem
      bardzo wybuchową osobą i potrzebowałam metod dla wyciszenia mnie samej. Wiem że
      dzieci są bardzo zazdrosne i potrzebują dużo uwagi a myślę że takim zachowaniem
      Twój synek na to właśnie liczy że zyska Twoja uwagę. Moja córka też zrozumiała
      że teraz jest starszą siostrą która będzie dawać przykład swojemu młodszemu
      braciszkowi no i oczywiście stała sie teraz za niego odpowiedzialna.
      Życze cierpliwości i pozdrawiam serdecznie.

      gg722631
      • wisienka422 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 14:16
        Sama jestem mamą 5 latka i też potrafi być złośliwy,ale nie wyobrażam sobie
        zamykania w łazience albo bicie laczkiem nie mówiąc juz o biciu po buzi.Jeżeli
        nie chce sie rozebrac zostaw go niech siedzi w tym co jest,nie chce usiąść do
        jedzenia niech nie je ,ale powiedz mu że za 10 min jak poprosi o jedzenie nie
        dostanie bo był obiad będzie czekał do kolejnego posiłku.Myśle ze dobra
        motywacja było by więcej pochwał(nawet za drobiazg jaki zrobi)Możesz także
        zrobić tabele i za każde dobre zachowanie stawiać mu uśmiechnięętą bużke a za
        złe smutną i ustalcie że jak nazbiera np 5 uśmiechniętych to dostanie
        niespodzianke.Może to być jakaś książeczka,albo jakieś słodycze coś co mu
        sprawi radośc.Nie muszą to być żadne drogie rzeczy.U nas to się sprawdziło,a
        jeżeli czujesz ze za chwile ci puszcza nerwy wyjdż z pokoju od niego i zajmij
        się czymś dopuki nie ochłoniesz.Wierz mi powinno pomóc.Zycze dużo cierpliwości .
        • Gość: szpak Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: 57.66.197.* 08.02.07, 13:41
          Mnie wydaje sie troche dziwne takie "kupowanie" grzecznosci dziecka. Wytwarza
          to w dziecku przekonanie, ze za bycie grzecznym, (tu nawet raczej za nie-bycie
          niegrzecznym) ma byc jakis gift. Nie stac Cie na prezent - nie warto Cie dobrze
          traktowac...
      • Gość: lena Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.07, 10:17
        wiesz po prostu myśle ze twój synek chce zwrócic na siebie twoja uwage. On tez
        chce zostac z toba i bratem w domu pospac sobie z rana i pobyc z wami tak po
        prostu. Mam córki miedzy którymi była taka sama róznica wieku i moja pociecha
        tez chodziła do przedszkola ale szyko z niego zrezygnowala ona prosiła czy moze
        zostac w domu z nami szybko na to przystałam skonczyły sie problemy z
        dziewczynkami starsza przestala byc zazdrosna. Gdy mała spala w południe czas
        spedzałysmy tylko we dwie kupowalam jej wtedy gazetki do rozwiazywania z
        naklejkami swietnie sie bawiłaysmy a jednoczesnie rozwijała sie manulnie i
        uczyla sie wielu rzeczy. Przestala byc zazdrtosna o młodsza siostre a
        jednoczesnie zaczeła sie z nia zrzywac i lubic jej towarzystwo. jestem
        szczesliwa dzis mała ma 7 lat ,starsza ma 10 a uwielbiaja spedzac ze soba czas
        i bawic sie. wiadomo ze sie czasmia kłóca ale staram sie nie interweniowac zeby
        same doszly do kompromisu i najczesciej sie tak dzieje.
    • ilona7301 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 08:46
      Witaj! No jakbym czytała o sobie. Posłuchaj, ja Ciebie doskonale rozumiem, co
      prawda obecnie starszy ma 6 lat,a młodsza 11 miesięcy, ale uwierz, że wiem o
      czym piszesz. Syn jak miał 4 lata było dokładnie to samo, oboje z mężem
      jesteśmy bardzo porywczy (takie włoskie małżeństwo), ale bardzo siebie i dzieci
      kochamy, więc jak mały na każdą prośbę mówił nie i jeszcze kłądł się na ziemi
      to rzadko starczało cierpliwości. Nie znajdywaliśmy sposobu, ani odwrócenie
      uwagi, ani prośba, też próbowaliśmy kar (wtedy wył i wył) i w końcu rękoczyny.
      Aż w końcu powiedziałm STOP, tak nie może być. Wrzaski i bicie nie przynosiło
      żadnego, no żadnego efektu, a zauważyłam od tej pory, że mały jeśli już coś
      robi to ze strachu,a nie dlatego, że rozumie, że tak trzeba, a ja nie chciałam,
      żeby moje dziecko się mnie bało. Moim marzeniem jest żeby syn wspominał mamę
      ciepło, a nie ze strachem. Od tej pory nie bijemy, a karą jest, zakaz słodyczy,
      zakaz bajki (na którą czekał), zabronić coś na czym mu zależy i wytłumaczyć,
      jak mamie przykro, że on się tak zachowuje. A drugi sposób to chwalić, chwalić
      i chwalić za wszytsko, cokolwiek zrobi. Obecnie ciągle mu mówię, że jest
      najlepszym starszym bratem na świecie, i nie mam pojęcia co ja bym bez niego
      zrobiła, bo tak mi pomaga.
      Mimo, że ma 6 lat, ciągle przynajmnie raz dziennie muszę stracić panowanie nad
      sobą, albo o mały włos stracić i są to poranki, gdzie trzeba się szybko ubrać,
      umyś itp, oraz czas pójścia spać, zawsze koszmar, zawsze mu się nie chce.
      Po prostu chłop od małego: leniwy i łasy na pochwały i zawsze w centrum uwagi.
      Cóż, trzymam kciuki i kochajmy tych naszych małych mężczyzn.
      • Gość: artful Bądź silna IP: *.chello.pl 04.06.07, 22:55
        Trochę mi ścierpła skóra jak to wszystko czytałam. Nie będę pisała o tym, że
        popełniasz błąd, bo masz tego świadomość. Nie będę Cię ganiła, bo to nie ma
        sensu. Postaw się w roli swego dziecka. Pomyśl co ono czuje. Dzieci są inne niż
        MY dorośli. Ja traktuję swego synka (1,5 roku) tak jak sama chciałabym być
        traktowana. Jeśli nie chce to nie je (ja też mam takie dni, że nic mi nie
        wchodzi). Malutki spi ze mna (jak byłam mała był taki czas czas, że bardzo bałam
        się spać sama, ale rodzice tego nie rozumieli i nie uszanowali). Ponadto bicie
        to całkowita bezradność, niestety tylko Twoja, jest oznaką słabej woli. Sama
        byłam bita w dzieciństwie. Oczywiście nie nagminnie, ale jak coś zbroiłam...
        albo moje rodzeństwo. Pamiętam jak raz zbiłam talerze niosąc je po schodach.
        Pobiłam sobie żebra. I wiesz co. Ledwo oddychając szybko uciekłam, bo
        wiedziałam, że moja mama nie zmartwi się tym, ze coś mnie boli a będzie jej żal
        tych kilku talerzy. Głupie ale prawdziwe.
        Dlatego postanowiłam, że mój syn nie będzie cierpiał z powodu mojej słabości i
        bezradności. Nie pozwolę na to. Jestem od tego aby aby Go wspierać i wzmacniać
        jego wiarę w siebie, a nie żeby Go osłabiać, kaleczyć, umniejszać jego rolę,
        pokazywać kto tu rządzi.
        Nie oznacza to, ze pozwalam sobie wejść na głowę. Wyznaczyłam pewne granice,
        których się trzymam. Na razie jest ich niewiele, np. to że nie wolno mamy
        uderzać w głowe (próby szybko się skończyły, chociaz były zabawą).
        Wiem, że masz drugie malutkie dziecko. Sądzę, że Twój starszy synek jest o nie
        zazdrosny i stara się zwrócić swoją uwagę. Do tej pory poświęcaliście mu z mężem
        100% uwagi aż tu nagle ...
        Postaraj się także chwalić synka nawet za drobne rzeczy. A jeśli będzie
        niegrzeczny to mu wytłumacz, że jest Ci przykro i dokładnie co nie podoba Ci się
        w jego zachowaniu.
        Bądź silna
    • madzia1708 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 15:05
      Magnolka
      Twoje zachowanie nie jest normalne, musisz to zrozumieć. Nie możesz bić synka!
      Przeciez Ty piszesz o pasku i uderzeniu Małego w policzek.

      Musisz odpocząć, bo najwidoczniej jednak jesteś zmęczona. Pamiętaj, ze Młody nie
      będzie często krzyczał, jeżeli będzie widział, ze Ty nie krzyczysz

      Jak dzisiaj wrócić w przedszkola powiedz Mu, ze od dzisiaj nie krzyczycie na
      siebie, ani Ty na Niego, ani On do Ciebie.

      Wiadomo,ze od razu się nie zmieni, ale uwierz mi, ze to zadziała. Nie bij Go
      proszę Cię... Jeszcze musisz wziąć po uwagę fakt, ze On cały dzień jest w
      przedszkolu, ze tam musi słuchać poleceń i je wykonywać, a On jest przeciez
      jeszcze malutkim dzieckiem - NIE ZAPOMINAJ O TYM, ŻE TO MAŁE DZIECKO

      Pozdrawiam Cię, zyczę cierpliwości, postaraj się panować nad sobą, a zobaczysz
      ,ze synek się zmieni :O)
      • verdana Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 16:07
        Nie istnieje dla mnie zadne usprawiedliwienie uderzenia dziecka w twarz.
        Policzek to nie klaps w pupę. To upokorzenie, pokazanie dziecku, ze jest dla
        Ciebie nikim, ze nim pogardzasz.
        Przede wszystkim w Twoim poście uderzył mnie fakt, że Twoje dziecko ma być
        bezwzględnie posłuszne - nie ma prawa powiedzieć, ze nie będzie jadło obiadu,
        albo że czegoś nie chce jeść. Mama wydaje polecenie, dziecko ma wykonać. Kropka.
        To nie tak. Dlaczego nie pozwolisz dziecku po prostu mowic "nie"? Nie chce
        przyjść na obiad - nie przyjdzie, będzie głodny. Nie chce kotleta? To niech nie
        je. Po co tu wrzaski, kary, zamykanie w łazience?
        Przypusćmy, ze Ci się uda. Że dziecko będzie wiedziało, ze jak mówi "nie", to
        to niczego nie oznacza, i tak ma robić co każą. Potem nie dziw się, ze nie
        powie "nie" równiez na propozycje zapalenia skręta.
        Dziecko nie musi być zawsze i bezwzglednie posłuszne - to raz. Dwa - chyba tych
        kar było za duzo, bo robienie kupy w majtki nie jest po prostu "wsytymywaniem
        się" i zlosciwoscią - ale reakcja nerwicową.
        I czytajac Twoj post mialam wrażenie, ze piszesz o zbuntowanym nastolatku,
        ktory robi ci na złość, a nie o bardzo malym dziecku, ktore znajduje się w
        najtrudniejszym momencie swojego życia.
        Nie wiem - jezeli naprawde nie możesz sie powstrzymac przed biciem, dla dobra
        dziecka powinnas szukać fachowej pomocy.
        • jola_ep Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 19:20
          > kar było za duzo, bo robienie kupy w majtki nie jest po prostu "wsytymywaniem
          > się" i zlosciwoscią - ale reakcja nerwicową.

          Jeśli bardzo sporadycznie - to w tym wieku chyba się zdarza. Moja mama ostrzegała mnie przed czymś takim (w sensie, abym nie była zaskoczona i przerażona), mojemu też się parę razy zdarzało (bo "nie zdążał"). I nie była to reakcja nerwicowa. Ja pokazałam małemu, jak ma szybko rozwiązać problem (spłukać i do pralki). Nie jako karę. Ot, zdarza się. Różne rzeczy się zdarzają (np. szklanka tłucze), więc trzeba umieć sobie radzić.
          Czasem też dzieci mają problemy brzuszkowe.

          Pozdrawiam
          Jola
      • 2razy_mama Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 20:50
        Posłuchaj powyższych rad! Są bardzo mądre (wg mnie). Wszystkie dziewczyny, które
        tu napisały same to przeżywały (przeżywają)... Ja mam teraz pięciolatka -
        troszkę już mądrzejszego ( wyrósł z najgorszego) i dwulatka - wchodzącego w ten
        "cudowny" okres buntu! Ja stosowałam system buziek czarnych i żółtych. Czarne
        buźki - nie gra na komputerze, nie ogląda bajki itp. , żółte buźki - lizak, sala
        zabaw w niedzielę, karuzela w markecie...ZADZIAŁAŁO!!!
        Raz też uderzyłam synka w policzek - bolało mnie tak samo jak jego :( Obiecałam
        sobie i jemu,że nigdy tego nie powtórzę - jak do tej pory dotrzymuję słowa!
        Młodszy dostaje czasem klapsa w pampersa, ale rzadko, bo na starszym przekonałam
        się, że nie tędy droga. Życzę dużo cierpliwości (sobie też, bo u mnie też z tym
        krucho) i nie obwiniaj się za bardzo - jesteś MAMĄ ale i CZŁOWIEKIEM i masz
        prawo popełniać błędy i zwyczajnie się wkurzyć. Wytłumacz to dziecku, powinno to
        wiedzieć, a może nawet postara się Cię zrozumieć...
    • jola_ep Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 26.01.07, 19:15
      > Moj problem polege na tym że Andrzej wiele rzeczy robi mi mam wrażenie na
      > złość.

      To jest bardzo typowe zachowanie dla czterolatków. Dzieci rodzą się całkowicie uzależnione od nas, potem następuje proces ich usamodzielniania się i oddzielania. Odbywa się to skokowo i objawia okresami buntu. Niemal wszyscy wiedzą o buncie dwulatka (właściwie 2,5 l). Ale również silnym okresem buntu jest wiek czterech lat.

      > I do stołu zaciągam go niemal siłą.

      Dlaczego? Poponuję ograniczyć pola konfliktu. Jeść nie musi. To jego prawo, a nie obowiązek.
      Mniej spraw stawiać "na ostrzu noża" - gdy jednyne co nam pozostaje, aby zachować twarz, to wymusić posłuszeństwo. Dać możliwość negocjacji, samostanowienia, decydowanie o tym co lub kiedy, lub jak, ma być wykonane.

      > Na wszystko ma odmienne zdanie niż
      > ja.

      Ma prawo na odmienne zdanie :)

      > Jestem zawsze natychmiast po fakcie wściekła na siebie że żnów mnie poniosło
      > choć tyle razy sobie obiecywalam że to ostatni raz.

      W ten sposób wzajemnie się nakręcacie :( Mnie ponosiło (choć głownie wtedy wrzeszczę), gdy córka miała jakieś 9 lat. W końcu usiadłam i zaczęłam się zastanawiać - dlaczego? Dlaczego nie wtedy, gdy miała 2, 4 lata? I ku swojemu zdumieniu odkryłam, że dzieje się tak, bo nie rozumiem jej zachowania, bo dla mnie to duże dziecko, które powinno już być posłuszne i wykonywać moje (słuszne oczywiście ;) ) polecenia. A to przecież dziecko i też ma swoje motywy. Starsze dziecko zawsze wydaje nam się większe i mądrzejsze niż jest naprawdę (poprzez porównanie z młodszym).
      Zachowania dzieci nie obrazują ich uczuć. Dziecko, które potrzebuje Ciebie, które pragnie zwrócić na siebie swoją uwagę, będzie zachowywać się tak, aby zasłużyć na karę (pamiętam, jak moja czterolatka dokładnie wiedziała, czym mnie najbardziej zdenerwuje). Jesteś zła - ale w końcu ma Twoją uwagę.

      > Raz syn poczuł jego moc i
      > wiem że się go boi

      Zastanów się: chcesz złamać, czy wychować swoje dziecko?

      > Myslę ze jego ostatnie zachowanie ma związek z pojawieniem się młodszego brata

      Tu pewnie trzeba trochę popracować. Było o tym na forum Wychowanie parę razy. Nie chodzi tylko o poświecenie czasu starszemu. Ile byś nie poświęciła, młodszemu zawsze więcej i zawsze będzie "niesprawiedliwiej".

      > Ponieważ Niemowlak wymaga częstego karmienia to często leży on na moich
      > kolanach przyssany do piersi.

      U nas to była okazja na czas dla starszej :) Mówiłam: "normalnie spisek zawiązalliście i zamiast sprzątać/gotować muszę siedzieć na sofie uwiązana przez Twojego brata i ... jestem zdana na Ciebie ;)" Moja córa lubiła się wtedy przytulać, czytałam jej książki. W końcu młodszemu było wszystko jedno, byleby pierś była ;)))

      > Dziś pyskował mi i uderzyłam go w policzek!

      Co to znaczy psykował? Jeśli uderzyłaś go w policzek, to znaczy, że Cię wyjątkowo celnie trafił. To przecież tylko czteroletnie dziecko. Ty powinnaś być silniejsza, mądrzejsza. Widocznie nadepnął Ci na jakiś odcisk. Pomyśl, na jaki. Bo odciski to Twój problem i to Ty powinnaś je leczyć. Łatwiej będzie, gdy zrozumiesz siebie.

      > Nie chcę bić własnego dziecka! Jak mam sobie poradzić z własną słabością i
      > często bezsilnością?
      > Proszę niech ktoś podsunie mi jakiś pomysł.

      Przeczytaj, co napisała Verdana. Bo moim zdaniem wiele spraw się tu nawarstwia i trudno to w paru postach rozwiązać.

      Pozdrawiam
      Jola
    • gacusia1 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 27.01.07, 01:33
      Szczerze mowiac,jestem przerazona i oburzona Twoim zachowaniem.Jak mozna
      dziecko zamykac w ciemnej lazience(nawet jesli nie boi sie ciemnosci)??? Jak
      mozesz bic laczkiem male dziecko?Podejrzewam,ze swoje metody wychowawcze
      zaczerpnelas z wlasnego (chyba niezbyt szczesliwego) dziecinstwa?Twoj synek po
      prostu probuje Ci powiedziec najwyrazniej,jak potrafi,ze Cie potrzebuje bo go
      zaniedbujesz poswiecajac czas malenstwu.Synek jest zazdrosny i probuje zwrocic
      na siebie Twoja uwage.To oczywiste i bardzo wyrazne.Co to da,ze jestes na
      siebie zla gdy po chwili znowu bijesz,krzyczysz,zamykasz w lazience??? Powinnas
      pojsc do psychologa,bo problem tkwi w Tobie,nie w dziecku.Przykro mi,naprawde...
      • 2razy_mama Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 27.01.07, 15:23
        A ja jestem przerażona i oburzona radykalnością Twoich poglądów! Jesteś taką
        idealną Mamą, czy to co piszesz zaczerpnęłaś z książek? Ile masz dzieci? Bo
        jeśli jedno - to tak naprawdę nic nie wiesz o bezradności mamy, która chciałaby
        się momentami rozdwoić aby zaspokoić potrzeby każdego z dzieci! Tak już jest że
        starszak MUSI zaczekać, bo kilkumiesięczne dziecko niewiele rozumie a kilkulatek
        - tak! I to, że czasem mamę ponosi - też powinnaś zrozumieć Gacusiu... Nie
        pochwalam bicia dziecka ale wiem ,że czasem najpierw się działa a potem dopiero
        myśli!!!
        A problem tkwi także w dziecku, nie tylko w mamie - wiem, bo czasem chadzam z
        synkiem do psychologa.
        • gacusia1 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 29.01.07, 18:07
          Mam dwoje dzieci w odstepie 10lat.Wielokrotnie mialam ochote sprac tylek synkowi
          (15 m-cy),albo corce,gdy miala roczek...ale wtedy po prostu zostawialam w
          pokoju dzieci,szlam do innego zeby sie uspokoic.Jestesmy ludzmi i potrafimy
          oceniac sytuacje.jestem bardzo nerwowa z natury,ale uderzenie dziecka laczkiem
          nie miesci mi sie w glowie...Problem tkwi w dziecku????O czym Ty piszesz???To
          MY ksztaltujemy osobowosc naszych dzieci.To MY
          wychowujemy,uczymy,pokazujemy,mowimy co wolno,czego nie...Jesli chodzisz do
          psychologa z dzieckiem,to znaczy,ze Ty(Twoja rodzina) gdzies popelnila
          blad...To nie jest mozliwe,by IDEALNIE wychowac dziecko!Bardzo dobrze,ze TY
          korzystasz z pomocy fachowaca.Autorka watku nie jest na tyle
          odpowiedzialna,zeby postrzegac swoj problem w odpowiedniej
          perspektywie.Pozdrawiam!
          • akf7 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 14.05.07, 00:35
            To nie prawda, ze "To MY ksztaltujemy osobowosc naszych dzieci." to znaczy
            czesciowo tak, ale przeciaz kazde dziecko rodzi sie z charakterem i kazde jest
            inne, nawet, jak sie je identycznie wychowuje. jedne sa latwiejsze, inne
            trudniejsze. dziecko na pewno reaguje na zachowanie doroslych, ale kazde
            inaczej. i doskonale rozumiem, ze moze wyprowadzic z rownowagi. wazne tylko, by
            umiec przeczekac te najgorsza chwile, a potem zastanowic sie, jak
            najskuteczniej wytlumaczyc, ze tak nie moze sie zachowywac.

            to prawda, ze od dziecka nie mozna wymagac, zeby bylo bezwzglednie posluszne.
            ale w koncu powinno tez uczyc sie szanowac innych i ich prace. to znaczy: obiad
            jest teraz i dzis sa kotlety. jak nie jest glodny, to niech zje troszke, ale
            moze chyba przyjsc do stolu, jak sie go o to prosi.

            i jeszcze o tej kupie w majtkach. ja mysle, ze to jest po prostu najlepszy
            sposob zwrocenia na siebie uwagi.

            sprobuj polubic starszego synka. traktuj go bardziej jak kumpla, a mniej jak
            dziecko, ktore ma byc posluszne. szanuj niektore jego wybory, tak jak
            chcialabys, zeby szanowal twoje prosby. napisz na kartce, co w nim lubisz, a co
            cie denerwuje. a potem zastanow sie jak podkreslac to piewrsze i zmienic to
            drugie. moze np. jak poprosisz go o pomoc przy nakrywaniu do stolu (co ty bys
            bez niego zrobila!), chetnie potem z toba przy nim usiadzie?

            to dobrze, ze chcesz o tym porozmawiac; nie rozumiem wiec oburzenia
            czytleniczek.
        • Gość: xxx Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 11:21
          Nie to młodsze może poczekać, bo starsze rozumie... i może poczuć się odrzucone,
          a jak młodszemu powiem zaczekaj bo teraz (siostra) braciszek (starszy), to ani
          maluchowi nie dzieje sie krzywda, a straszy czuje że jest bardzo ważny.
          Oczywiście czasami musi być odwrotnie.
        • nata1980 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 10.06.07, 17:15
          Młodsze dziecko też czasem może poczekać jak dostanie cycuśia z 5 czy 10 minut to nie umrze z głodu tylko trochę popłacze a starszak poczuje że też jest dla mamy ważny
      • malgoska13 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 28.01.07, 18:45
        podpisuje sie pod tym, powinnaś iść do psychologa lub psychiatry ze sobą!!!! Aż
        ciarki mnie przechodziły gdy czytałam z jaką lekkością piszesz o tym, ze bijesz
        go laczkiem (a co to w ogóle jest?) lub pas wisi jako straszak albo zamykasz go
        w łazience i gasisz światło bo Ci porozrzuca kosmetyki.....albo bijesz go po
        twarzy, dziewczyno opanuj się ostatni dzwonek i tak blisko do tragedii...
    • alisek88 Re: czy nieszczęśliwa mama może wychować szczęśli 27.01.07, 20:28
      z tym samochodem to fajna metafora. ja tez sobie zadaje to samo pytanie. Uwazam,
      ze kiepski zwiazek z mezem to tylko polowa problemu - problem, ze tutaj mama
      SAMA CZUJE SIE nieszczesliwa. Ja tez polecam terapeute - ale najpierw cos dla
      mamy: moze potanczyc sobie razem z dzieckiem?, pospiewac?, przewietrzyc
      mieszkanie? wyplakac sie kumpeli? zjesc pol tabliczki CZARNEJ czekolady? pozdrawiam
      • alisek88 Re: czy nieszczęśliwa mama może wychować szczęśli 27.01.07, 20:31
        ups, post sie zle wyslal
    • alisek88 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 27.01.07, 20:30
      czy miedzy rodzicami wszystko dobrze sie uklada? chyba nie... :) skoro to Pani
      wstaje do starszego synka i daje mu sniadanko... i zajmuje sie jednoczesnie
      mlodszym - i tak samo wieczorkiem.... a dzieci czuja to - tata sie buntuje i nic
      nie robi to i synek nic robic nie bedzie. Jasne - synkow chwalic, zachecac,
      kochac, tulic i... zagonic kochanego meza do roboty!
      • magnolka1 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 29.01.07, 18:07
        Na początek bardzo wszystkim Wam dziękuję za odzew, za słowa pocieszenia,
        zrozumienia, za wszystkie rady i za zmycie głowy na ktore oczywiście zaslużyłam.

        Dwa razy spokojnie przeczytałam lekturę Waszych postów. WYdrukuję je sobie by
        od czasu do czasu poczytać je jak zabraknie mi pomysłów.

        Oczywiście przyznaję Wam racje choć nie ze wszystkim się zgadzam.
        Jeżeli chodzi o nasze małżeńswoto:
        Moje 10-letnie małżeństwo jest normalne, typowe jak na czasy w których żyjemy.
        Mąż wychodzi do pracy rano, wraca do domu około 19-stej. Zjada to co sam sobie
        zrobi i zajmuje się Starszym.O 20.00 pomaga mi w kąpieli Niemowlaka a potem
        idzie myć Starszaka i deleguje go do łożka. Później gdy nie karmię niańczy
        Niemowlaka a ja zajmuję się sobą, czasem prasuję co akurat jest dla mnie
        rozrywką, odmianą od tego co robię cały dzień. To kiedy niby mam męża zagonić
        jeszcze do roboty? W weekendy mąż często zabiera Starszego poza dom i
        poświęca mu duzo czasu. Uważam że nas nie zaniedbuje i wcale nie miga sie od
        obowiązków domowych.Gotuje, wychodzi na spacery, robi zakupy, robi mi sniadania
        i kolacje...

        Jak pisałam rano celowo wstaję by budzić Andrzeja.Budzę go "naszą" piosenką o
        samochodzikach które już nie śpią i czekają aż on wstanie. To czas tylko nasz.
        Rozmawiamy, przytulamy się. Poranna krzątanina i tak nie daje mi spać. Tak mało
        mamy czasu dla siebie w ciągu dnia i jeszcze z tych kilkudziesięciu wspólnych
        minut bym miała zrezygnować?

        Ktoś pisał bym odpuściła Andrzejowi obiad jak jeśc nie chce. To dziecko to
        niejadek. No pewnie, mogę odpuścić jeden, dwa obiady. Juz próbowałam. Niestety
        Godzinę po niezjedzonym obiedzie zaczyna mi jęczeć że jednak jest głodny a ja
        wtedy akurat nie mam czasu by mu pichcić coś ekstra czy nawet odgrzać to co
        bylo przewidziane. A jak już zaczyna jeść to je nawet półtorej godziny przy
        moim ciągłym powtarzaniu; jesz? Niestety obiad w naszym domu jest wtedy kiedy
        mam chwilę by go przygotowć a nie wtedy kiedy chce tego 4-latek. Dla niego
        każda przeze mnie zaproponowana pora i tak jest nieodpowiednia bo on jak sam
        twierdzi: nie jest głodny, nie chce albo nie lubi.
        Słodyczy prawie nie dostaje.

        Jeżeli chodzi o jego przebieranko po powrocie z przedszkola.
        No nie moge mu pozwolić na latanie w tym czym byl w przedszkolu. Często
        rajstopy są wilgotne od pocących się stópek, a majtki brudne bo nie zdążył do
        toalety. Nie może po domu latać rozebrany bo chlodno czy na bosaka bo zimna
        podłoga. Poprostu musi się po przedszkolu przebrać.Musi bo od kilku miesięcy
        ciągle przynosi jakiegoś wirusa i ciągle ma katar.A ja nie mam czasu by w nocy
        wstawać jeszcze i do niego bo od gilów płynących przez gardło kaszle i
        wymiotuje. Już dwa razy 10-cio tygodniowy Niemowlak miał katar którym zaraził
        go Andrzej.

        Zrobiłam wczoraj to co mogłam w tej chwili zrobić dla mnie i Andrzeja
        najlepszego: wysłałam syna na ferie do dziadków. To jego pierwszy wyjazd na tak
        długo poza dom. To na napewno dobrze zrobi nam obojgu i to myślę dobra okazja
        by po powrocie Syna wprowadzić do domu nowe zwyczaje.

        Trzymajcie za mnie kciuki, będę się bardzo starała.

        • jola_ep Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 29.01.07, 20:26
          > mamy czasu dla siebie w ciągu dnia i jeszcze z tych kilkudziesięciu wspólnych
          > minut bym miała zrezygnować?

          Myślę, że chwile tylko dla Was są bardzo ważne :)

          > Ktoś pisał bym odpuściła Andrzejowi obiad jak jeśc nie chce. To dziecko to
          > niejadek.

          Ja pisałam. Odchowałam dwa niejadki (oboje w wieku 3-4 lat "szkieletory", wysyłane na badania w kierunku anemii - bo takie chude, synek ma wpisaną niedowagę). Odchowane - bo teraz to dwa "wymiatecze", choć młodszy nadal bardzo chudy i je mało. Ale lubi :) i do obiadu wołać specjalnie nie muszę. Zresztą nie wołam - stawiam obiad i kto zdąży to je ;))

          > Godzinę po niezjedzonym obiedzie zaczyna mi jęczeć że jednak jest głodny a ja
          > wtedy akurat nie mam czasu by mu pichcić coś ekstra czy nawet odgrzać to co
          > bylo przewidziane.

          Mój synek przechodził taki etap w wieku 3,5 lat. Ja robiłam tak: obiad zaczynaliśmy jeść wspólnie (czyli ja stawiałam). Synek jadł z siostrą przy małym stoliku - albo nie jadł. Po jakiejś godzinie dojadał (zimny) - chodził, bawił się, jak chciał, to siadał i jadł. Ja w ogóle nie zwracałam na to uwagi. Obiad stał zwykle około 3 godzin ;) Wiem, że to łamanie wszelkich zasad ;) - i przy starszej tego nie stosowałam - nie musiałam. Zysk: mały zjadał obiad, ja nie musiałam go gonić, sam decydował kiedy i jak zaspokoić swój głód. Po jakimś czasie minęło mu. Teraz zjada najszybciej z całej rodziny :) A ja miałam jeden problem i konflikt mniej. Szczególnie, że mój synek należy do spokojnych, ale bardzo stanowczych, żeby nie używać słowa: upartych ;), dzieci.

          Myślę, że jakbym nie miała umiarkowanie niejadkowatej starszej córy, z synkiem byłoby mi trudniej. A tak nauczyłam się jednego: jedzenie to tylko jedzenie, nic więcej. W żadnym razie nie może to być pole do przepychanki, kto ma władzę (czasem władza nad tym co, jak i ile jedzą, jest jedyną, jaką mają dzieci i dlatego po nią sięgają - potrzebują czegoś, o czym będą decydować), albo sposobem na zmanipulowanie dorosłych.

          >Niestety obiad w naszym domu jest wtedy kiedy
          > mam chwilę by go przygotowć

          To normalne, u mnie też tak było :) Teraz mamy mniej-więcej ustaloną porę.

          > No nie moge mu pozwolić na latanie w tym czym byl w przedszkolu.

          Próbowałaś go przekonać? Pokazać, zobacz jakie masz mokre stopy, dotknij, jakie są zimne? Jeśli po prostu potrzebuje Twojej pomocy, to może pomóż? Może to taki sposób na "uwstecznienie się", "udzidziowienie", przekonanie, że mama równie się troszczy co o młodszą konkurencję? (która nie musi się sama przebierać). A jak się przebierze, to próbowałaś podkreślać, jak świetnie mu to wychodzi? dać starszego za wzór młodszemu "popatrz, jak Twój brat umie sam się się przebrać", "może kiedyś ciebie też nauczyć, jak tak szybko włożyć kapcie" itp. Niemowlakowi i tak wszystko jedno, wystarczy, że skupi wzrok przez chwilę na starszym bracie ;) A z drugiej strony młodsze ma zwykle za co podziwiać starsze :) (przynajmniej na początku, bo potem to już zupełnie inna historia).
          Albo wspomnieć mimochodem babci (tak, aby Andrzej podsłuchał), że raz sam się szybko (lub nie ;)) przebrał i jak masz dobrze, bo tego niemowlaka to ciągle musisz sama ubierać :)

          >Musi bo od kilku miesięcy
          > ciągle przynosi jakiegoś wirusa i ciągle ma katar.

          Niestety, to zła strona przedszkola :( Świetnie Cię rozumiem, to naprawdę bardzo stresujące ... (a na katar polecam inhalacje z czosnku)

          Trzymam kciki i pozdrawiam
          Jola
    • yasemin Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 29.01.07, 17:31
      To, co pisze magnolka1, wywolalo we mnie mase roznych mysli i emocji, ktorymi chcialabym sie podzielic. Moze mnie tez forumowiczki wyzwa od nienormalnych,ale takie sa moje odczucia. Dodam, ze mama jeszcze nie jestem, w sumie dopiero co wyroslam z dziecinstwa.
      Sytuacja, jaka opisujesz, przypomina mi do zludzenia moje wlasne dziecinstwo, a stosunek mojej mamy do mnie byl dokladnie taki sam jak Twoj do starszego synka, a mialam jeszcze mlodszego o 4 lata braciszka. Tez bylo bicie, karanie bezwzgledne egzekwowanie posluszenstwa, tez mama byla porywcza, a dziecko (ja) nieposluszne, uparte i bardzo zywe. I powiem, ze dla mnie takie zachowanie mamy jest jak najbardziej normalne. Denerwuja mnie te wszystkie tak rozpowszechnione hasla typu "Kocham, nie bije" , wypowiedzi w stylu "Ty chcesz zlamac swoje dziecko, czy je wychowac?" i nazywanie klapsow przemoca!!! Dlaczego teraz dzieci maja prawo byc wychowywane bezstresowo, a ja bylam wychowywana w stresie? Innymi slowy, dlaczego inni teraz otrzymuja to, czego ja nie otrzymalam? Nie potrafie sie z tym pogodzic i nie wyobrazam sobie, zebym miala nie stosowac lania wobec moich przyszlych dzieci i nie dbac o bezwzgledna dyscypline w klasie, gdy zostane nauczycielka. Boje sie tylko, ze to co praktykuja na zachodzie- odbieranie dzieci matkom czy wrecz wsadzanie takich rodzicow czy nauczycieli za "przemoc" dotrze i do nas... i ze, niezaleznie od tego, ludzie nie zrozumieja tego, co czuje i powiedza, ze jestem psychiczna.
      • gacusia1 Dziewczyno!Przeczytaj,co Ty piszesz?!!! 29.01.07, 18:19
        Zachecasz do bicia dzieci???Jesli Ty bylas bita,to znaczy,ze inne dzieci tez
        maja miec TAK ZLE,jak Ty?Innym dzieciom nie POWINNO BYC LEPIEJ,nie powinny byc
        traktowane z szacunkiem,bo TY BYLAS BITA? Nikt nie mowi o bezstresowym
        wychowaniu.Klaps w pupe,czy po lapkach(nie z calej sily!!!) to nie to samo,co
        laczek,czy uderzenie w twarz!Ja rowniez dostalam nie raz szmata przez leb od
        matki za pyskowanie.Moja corka rowniez mi pyskuje tak,jak ja mojej matce i
        czasem mam ochote sprac ja na kwasne jablko.Wystarczy jednak,ze spojrze
        czasem,albo zapytam co przez te slowa chce osiagnac i sytuacja sie rozladowuje.
        Wspolczuje Ci,ze matka Cie bila,ze skrzywila Twoja psychike....
      • Gość: paula825 Do yasemin IP: 195.47.201.* 02.02.07, 15:43
        Ty Kobieto masz chyba jakis problem!!! I to całkiem poważny... I Ty chcesz byc
        nauczycielką?W zyciu nie oddałabym w Twoje ręce kota, nie wspominając już o
        dziecku!!!!!!!
        Tu mie chodzi o to, żeby dziecku na wszystko przyzwalać bo faktycznie wychowamy
        potwora, ale Twoje metody wychowawcze są wręcz śmieszne! Dorośnij...
        Jeżeli chcesz praktykować swoje cudownie wychowawcze "lanie" to lepiej wykup
        sobie pakiet do siłowni bedziesz miała się gdzie wyżywać!Nie szukaj worka
        treningowego w dziecku!Uważam, że o urodzeniu i "posiadaniu" własnych dzieci to
        powinnaś zapomnieć!!!
      • bolkaz Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 09.02.07, 20:52
        dziewucho , nic z ameryki nie musi docierać, Wiekszość derektor dbających o
        swe szkoly cie po 2-3 mięsiącach albo nauczy rozumu , albo wyrzuci z pracy ,
        nie za poglądy tylko ich wykonywanie. znień może wybór zawodu póki
        czas.nauczycielka.
      • Gość: tutk Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.dynamic.dsl.tng.de 17.02.07, 20:51
        "Dlaczego teraz dzieci maja prawo byc wychowywane bezstresowo, a ja bylam
        wychowywana w stresie? Innymi slowy, dlaczego inni teraz otrzymuja
        to, czego ja nie otrzymalam? Nie potrafie sie z tym pogodzic i nie wyobrazam
        sobie, zebym miala nie stosowac lania wobec moich przyszlych dzieci i nie dbac o
        bezwzgledna dyscypline w klasie, gdy zostane nauczycielka."

        Moje dzieci nie beda bite.
        Ja nie bylam bita.
        Moja Mama nie byla bita.
        Moja Babcia nie byla bita.


        Moje dzieci dostana to, co u nas w rodzinie uznaje sie za wlasciwe - jasne
        zasady, logiczne zakazy, czas na opowiedzenie o swoich myslach i uczuciach,
        probe zrozumienia, cieple miejsce na placz w chwilach smutku, pochwaly i
        publicznie okazywana dume za ich osiagniecia.

        Sto lat doswiadczen nie moze byc bledne.
        • jufalka Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 03.08.07, 01:27
          Ja byłam bita.
          Moje dziecko nie będzie bite.
      • malgoska13 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 11.03.07, 22:39
        masz bardzo powaznie zwuchrowana psychikę co niestety jest odzwierciedleniem
        Twojego przykrego dzieciństwa, twoja nienawiść do jeszcze nie narodzonych Twoich
        dzieci jest okrutna, jak możesz planowac już ich bicie - zastanów sie nad sobą.
        Ciebie lano to Ty też będziesz lała...
        psychiatra koleżanko pilnie poszukiwany
    • karolinea Re: do yasmin... 29.01.07, 21:51
      To co piszesz jest straszne...wyobraź sobie
      ze akurat masz zły dzien wszyscy cie denerwują, nie chce Ci sie jeśc a ktos
      zmusza Cie abys zjadła obiad..chciałabys z kimspogadac ale nkt nie ma dla
      Ciebie czasu...
      Nie radzosz sobie sama w sobą..nie zostałąs wysłuchana , zrozumiana -
      denerwujesz sie wiec i wkoncu wybuchasz..a chwile potem..

      dostajesz za to lanie...

      Tak sie własnie dzieje z dziećmi...czegos im brakuje czegos nie
      rozumieja..dlatego czasami zachwoują sie w sposób niewłasciwy..my jestesmy od
      tego aby nimi pokierowac..a klaps czy lanie niczego nie wniesie..niczego ich
      nie nauczy...

      tak samo jak ty oczekujesz szacunku od innych ludzi tak samo dziecko oczekuje
      szacunku od Ciebie i powinnaś mu go dać....
      i nic nie ma tow spólnego z dyscypliną czy karą...

      nie bedziesz dobrą nauczycielką dopóki nie zrozumiesz podtsawowych kwesti...
      checsz dzieci uczyć strachem???

      zastanow sie i oppracuj nad sobą..
    • mongolia4 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 30.01.07, 05:03
      Wydaje mi sie,ze synek chce Ci powiedziec cos, zwrocic Twoja uwage na
      siebie.Tak jak to robicie rano jak go budzisz i mu spiewasz,jak rozmawiacie w
      samochodzie ,interesujesz sie tym co robil w przeczkolu albo rozmawiacie co sie
      dzieje za szyba samochodu.On czuje ze masz czas dla niego ze sie nim
      interesujesz i ze jestes jego. NIe dziw sie przez prawie 4 lata mial Cie tylko
      dla siebie a teraz taka nagla zmiana i musi sie dzielic:mama,miloscia
      mamy,czasem,ktory byl tylko dla niego teraz z inna istotka.Moze on nie moze
      jeszcze tego zrozumiec moze nie rozmawialiscie na ten temat,ze bedzie troche
      inaczej jak sie pojawi nowe dziecko a jego brat na swiecie.Buntuje sie bo jest
      mu zle,bo przechodzi taki wiek.
      Jak malutki spi czy nie placze odloz go do lozeczka,nie myj naczyn,nie sprzataj
      tylko wez kredki i po rysuj z nim albo klocki zbudujcie cos razem poganiaj sie
      z nim,usiadzcie i porozmawiajcie o tym ze teraz jest maly dzidzius ze
      potrzebujesz jego pomocy ze on jest starszym bratem i ze powinien byc dumny i
      oczywiscie porozmawiaj z nim o jego uczuciach.Jak on sie czuje,co by chcial od
      mamy czyli od Ciebie i zacznijcie rozmawiac nie krzyczec i nie bic,nie zamykac
      nigdzie.
      Nie uzywaj zadnej przemocy wobec dziecka za pomoca przedmiotow bo obawiam sie
      ze ten pasek co wisi na postrach moze znalesc sie w Twojej rece i nie
      spostrzezesz sie kiedy jak uderzysz nim synka.Powodzenia!!!
      Przepraszam za literowki.
    • krystyna-anna7 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 03.02.07, 04:20
      Po pierwsze na pewno nie warto bic - biciem się nie wychowa.Wszystko co mozna to
      klapsem zastopować bardzo złe zachowanie.Nie wolno jednak tego nadużywać.Klaps
      przestanie działać.
      Doradzałabym:
      1/ proszę na obiad- dziecko nie przychodzi.Trudno.Kiedy zgłodnieje samo
      przyjdzie i wtedy usłyszy,że jest mi ogromnie przykro ale po obiedzie nie ma już
      sladu, był taki smaczny,że nic już nie zostalo i teraz trzeba będzie czekać aż
      do kolacji.Spokojnie i konsekwentnie.Na pewno nie rozchoruje sie tym bardziej
      nie umrze jak czas jakiś pochodzi głodny.W końcu zrozumie,że nie przyjście na
      twoja prośbę dla niego źle się kończy.
      2/ dziecko raczej nie robi na złość. Jeśli krzyczy ,że nie umie się ubrać to
      raczej krzyczy ,że on też jest taki malutki jak brat i ,że też potrzebuje tyle
      opieki co ten mały przybysz ktory mu kradnie milość i czas rodziców.
      3/ jego odmienne zdanie na każdy temat to chęć odwrócenia uwagi od malucha i
      skupieniu jej na sobie.Musisz podkreślać jego ważność, to jaki jest madry,jaki
      dorosly jak śwetnie sobie ze wszystkim radzi,ile macie roboty z tym małym i jak
      bardzo przydaje ci się pomoc twojego dużego mądrego synka.Jak jesteś mu
      wdzięczna ,ze tak ci pomaga. Każdy chce być potrzebny ,chwalony i doceniany.Jak
      byś się poczula gdyby ktoś używając przemocy zamknąl cię w ciemnej komorce za
      to,że np, nie udało ci się ciasto czy cokolwiek innego.
      Bądż konsekwentna ale niekoniecznie podnoś głos.Jeśli o coś prosisz -dawaj
      malemu możliwośc wyboru :proszę zbierz szybko zabawki a ja ci opowiem bajkę.Nie
      zbierzesz nie będzie bajki.Proszę przestan krzyczeć bo obudzisz malego i nie
      będę mogla zrobić ci na kolcję twojego ulubionego omletu, czy :obudzisz malego i
      nie będę mogla się z tobą pobawić, poczytac czy co to innego.
      Nie szarp się z nim, nie podejmuj walki ktorą ci narzuca- jeśli nie pomaga
      nagroda np zbierz zabawki to opowiem ci bajkę nie działa.Jeśli widzisz,że mały
      chce narzucić ci swoje warunki trudno trzeba użyć kary. i ja zrobilabym to tak:
      grzeczne ale zdecydowanie : synku prosilam cię o zebranie zabawek,chcialam miło
      spędzić z tobą czas,nie sluchasz mnie, powtarzm ci proszę zebrac zabawki już bez
      bajki, a jeżeli dalej mnie nie będziesz słuchal to za 15min /nastaw minutnik,
      lub pokaż mu klepsydrę z przesypującym się piaskiem/ zabawlki ktore nie będą
      posprzątane wyniosę do piwnicy na 3,4, 7 dni.
      Krotko mowiąc chwal,chwal za wszystko co zrobi dobrze,a kiedy o coś prosisz
      zawsze niech ma wybór zrobić dobrze i być nagrodzonym lub nie zastosować się do
      polecenia, prośby i ponieść konsekwencje zkego postępowania.
      Początkowo może to być trudne dla was dwojga- ty musisz nauczyć się wymagać od
      niego w określony sposób on musi mieć czas perzkonać się ,ze nie opłaca się
      lekceważyć twoje polecenia
      Nie bij , nie zamykaj malucha on tak bardzo chce być grzeczny tyle,że nie zawsze
      wie jak to zrobic
      Pozdrawiam,życzę powodzenia
      • jola_ep Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 03.02.07, 09:43
        > 1/ proszę na obiad- dziecko nie przychodzi.Trudno.Kiedy zgłodnieje samo
        > przyjdzie i wtedy usłyszy,że jest mi ogromnie przykro ale po obiedzie nie ma >już sladu, był taki smaczny,że nic już nie zostalo

        Wydaje mi się, że sposób je dobry, ale wymaga regularności pór posiłków.

        Z drugiej strony bywa tak, że małe dzieci jedzą mało, ale często. Najlepiej jak jedzą, gdy są głodne. Dlatego moje dzieciaki bardzo wcześnie zrobiły się bardzo samodzielne w tym względzie ;) - ja tylko pilnowałam, aby do jedzenia były dobre rzeczy (np. owoce do podgryzania). No i ganiałam kijem od lodówki, jak w bliskiej perspektywie był obiad. Tylko trochę żałuję pieca z mojego dzieciństwa, na którym ugotowana zupa długo zachowywawała ciepło :))

        Pozdrawiam
        Jola
    • xxara Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 06.02.07, 21:07
      Kurczę, nie chcę Cię pognębiać, ale to, co piszesz przypomna mi własne
      dzieciństwo. Wychowasz znerwicowanego człowieka, który z czasem zacznie Cie
      nienawidzić. Myślę że powinnaś zwrócić się do specjalisty, który wytłumaczy Ci,
      jak wychowywać dzieci. Sorry, ale stosujesz średniowieczne metody. Nie bede na
      forum robic psychoanalizy - nie jestem specjalista, przeczytalam zaledwie pare
      ksiazek - ale na pierwszy rzut oka widać, ze to nie Twoj syn, ale Ty masz wielki
      problem.
      • puchata1 Jezu, brak swiatla 08.02.07, 20:21
        to koszmar, pamietam ze swojego dziecinstwa.... Mam 2 chlopcow, naprawde jest
        niezla jazda, pare razy podnioslam glos, ale to nie ma sensu, dzieci daje sie
        uspokoic przez przytulenie, nie chce jesc to trudno.... nam matkom sie wydaje
        ze musi jesc, ale moze jeden dzien poglowdowac......
      • gagama Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 08.02.07, 20:27
        A ja chciałam podzielić się z Wami pewną histirią, którą kiedyś usłyszałam.
        Wyobraźcie sobie, że Wasz mąż dla którego do tej pory byłyście najważniejsze na
        świecie, pewnego pięknego dnia przyprowadza Wam do domu nową kobietę i
        mówi:kochanie ja Ciebie kocham ale ją również, mam nadzieję że ty ją również
        pokochasz.Wiesz, ona jest młodsza, muszę jej poświęcić więcej czasu a Ty czasem
        musisz ustąpić. Podziel się z nią swoimi rzeczami, zaopiekuj się czasem.
        Mi ta historyjka pozwoliła spojrzeć z innej perspektywy na problem pojawienia
        się nowego dziecka w rodzinie. Może własnie podobnie odczuwa to dziecko
        starsze, które z dnia na dzień - na zasadzie kontrastu- z ukochanego maleństwa
        awansuje na starszaka.....
        Pozdrawiam:)
        • onkarila1 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 09.02.07, 12:08
          Mój sposób na dotarcie do syna ( 3 lata) jest taki, ze wieczorem, kiedy on leży
          już w łózku, swiatło jest zgaszone podsumowuję dzień. Mówię mu to zrobiłeś
          dobrze, wtedy byłes grzeczny, a w tym momencie zrobiłes źle. Mam wrażenie, że to
          jest taki moment w ciągu dnia, kiedy nic go nie rozprasza i jest w stanie
          przemysleć moje słowa. Z drugiej strony ja wtedy też mówię spokojnie. W ciągu
          dnia kiedy on szaleje mam wrażenie, ze on czasem nie słyszy moich słów, albo nie
          rozumie ich znaczenia. Dobry też do takich pogaduch jest samochód, kiedy dziecko
          jest w foteliku i nic go nie rozprasza.
          Myślę też, ze należy dzieci przepraszać za swoje zachowanie. Jeśli krzykniesz,
          czy dasz mu klapa, a potem przeprosisz to pokazujesz mu drogę jak wybrnąc ze
          złego zachowania.
          Wszyscy się trzymajmy, bedzie dobrze.
    • bolkaz Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 09.02.07, 20:43
      mam tylko krótkie uwagi , rad dobrych dac nie moge bo , jak ktoś wyżej
      zauważył, mam 'tylko' jedno dziecko i siue nie znam, ale: ktos wyży napisal(nie
      moge znależć kto), żeby mówić , że jest ci przykro że niechce czegoś zrobić -
      nie zgadzam sie to prosty sposób ale uczy małego poczucia winy za wszystko (nie
      wybierze na studia medycyny tylko uwielbiane przez mame i tate prawo żeby nie
      było im przykro, pozwoli zakatarzonej teściowej przytulac swego niemowlaka,
      żeby nie bylo jej przykro itd. - ja tego nie wymysliłam sama tylko terapeuta
      mnie uświadomił w moich problemach), dwa: ktoś juz cie przekonywał to tylko
      powtórze , nawet jeśli to niejade to zaciąganie do obiadu nic nie da, no
      najwyżej większą jeszcze większą !niechęć do jedzenia.
      I dla tych wszystkich co wysyłaja cie do psych. LUdzie ona ma dwoje dzieci ,
      męża pracującego całymi dniami , pomóżcie jej a nie twórzcie spychologii,
      (podajcie swego meila, tel. porozmawiajcie!)
      Aha, 4latek SAM przez dwa tyg u babci? wiem żeludzie tak robia , ale dla mnie
      to nigdy nie będzie normalne, jeszcze bardziej pomyśli że sie go pozbywasz
      przez niemowle, i nie wprowadzaj nic zaraz po powrocie do domu bo będzie tak
      rozbity, że możecie nie dac rady.
      a tak po za tym to tez często trace cierpliwość i wychodze wtedy bo mam
      tendencje do przeklinania..
    • aniahrabi Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 10.02.07, 22:32
      Miałam to samo i wynikało to z potwornego przemęczenia. A Dominik zachowywał
      się podobnie do Andrzejka. Postanowiłasm wieczorem czytać mu bajki i
      obowiązkowo poprzytulać go. Jakoś weszło to do naszego rytuału. A kilka razy
      powiedziałam głosno do Maksa "Teraz to ty musisz poczekać, bo ja się zajmuję
      Dominisiem" Zwykle to była chwilka ale musiałybyście widzieć jak szczęśliwy
      robił sie Dominik! Wystarczyło to kilka razy a mały przestał wymuszać zebym sie
      nim zajmowała. Często mówię mu że go kocham i chwalę. Jakoś udało sie przetrwać
      ten czas kiesy wydawało się, że tylko klaps pomoże. Zyczę siły i pozdrawiam.
    • Gość: julia Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: 195.116.35.* 17.02.07, 19:34
      dzieci sie ni bije oni tego nie lubia proponuje zglosic sie do psychologa i
      porozmawiac z nim ja tak zrobilam i jest lepiej naprawde dostaniesz wskazowki
      i bedzie lepiej
    • danutaessen Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 18.02.07, 23:31
      DLACZEGO NIE WOLNO BIC DZIECKA:
      1 bo jest slabsze
      2 bo bicie upokarza
      3 bo agresja rodzi agresje
      4 bo bicie nie dociera do sumienia,tylko do skory-jest przez to malo skuteczne
      5 bo bicie na zimno jest nieludzkie a w gniewie-niebezpieczne,
      poniewaz dorosly nie kontroluje wtedy sily uderzenia.
      6 bo zabrania tego Konstytucja RP i Konwencja Praw Dziecka.
    • mamadawida2 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 18.02.07, 23:33
      Polecam
      dziecko.zlotemysli.pl/studzina.php
      macierzynstwo.zlotemysli.pl/studzina.php
    • Gość: tez mama Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: 217.153.77.* 22.02.07, 13:55
      idz do psychiatry (ze sobą nie z dzieckiem)
      • magnolka1 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 23.02.07, 15:05
        "Idź do psychiatry""Idź do psychologa" Szczerze mówiąc nie sa to rady na które
        czekam bo tyle to wiedziałam zanim podzielilam się z Wami swoim problemem.

        Jak ktoś wcześniej słusznie zauważył mając na głowie dwoje dzieci a męża tylko
        chwile wieczorami do pomocy mój ewentualny wypad do owego specjalisty nie
        wchodzi w gre. Zwłaszcza że nie sadzę by jedna wizyta wszystko zalatwiła.

        Ale bardzo dziękuję za wszelkie inne porady i pomysły na wybrnięcie z kolejnych
        spięć między mna a Przedszkolakiem.Jestem Wam bardzo za nie wdzięczna. Za słowa
        zrozumienia również.
        POZDR.
    • Gość: Iwo Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: 195.164.6.* 05.03.07, 07:32
      Droga mamo Andrzejka-jestem przerażona pani postepowaniem i karaniem synka tak
      często i w taki okrutny sposób-tj zamykaniem w łazience po ciemku! Zamiast tego
      prosze wziąc kilka głębszych oddechów i pomyslec ze przecież kocha pani własne
      dziecko i nie będzie go krzywdzi. Może Andzrejek nie jest akurat głodny-zapewne
      w przedszkolu jada obiady. Nic na siłę. Zapewniam panią,ze wiele dzieci sie tak
      zachowuje i nie sądzę,że to ma jakiś większy związek z pojawieniem sie
      rodzeństwa. Po prostu on pragnie pani miłości. Może proszę wyjś z nim na dwór-
      niech się wybiega a i młodszemu dbrze zrobi świeże powietrze. Potem agłodnieje
      i zje wszystko z apetytem mimo,że "nie lubi". Proszę sie zastanowi nad swoim
      postępowaniem i nie upatrywac winy w dziecku bo to rodzice kształtuja dzieci.
      Prosze pomyślec jaki meżczyzna z niego wyrośnie-i oby kiedyś sie pani za to nie
      dostalo-wlaśnie od niego. Dziecko należy kochac i okazywac mu szacunek. Jesli
      potrzebuje pani pomocy w postepowaniu z synkiem, rozmowy bo ma pani zly dzien
      bardzo prosze o kontakt na maila ale blagam-nie karac w tak wstretny sposob
      malego Andzrejka. pozdrawiam iwaiwanska@tlen.pl
      • magnolka1 Iwo 06.03.07, 16:49
        Bardzo Pani dziękuję.
        Jeżeli będę potrzebowała sie wygadac albo padną mi nerwy odezwę się na pewno.
        Tymczasem prosze trzymać za mnie kciuki bo Andrzejek wraca do mnie we czwartek.
        Nie widzieliśmy się 6 tygodni. Wiem że to długo ale obojgu to się nam przydało.
        Andrzejkiem zajmowali się dziadkowie ciocia wujek prababcia.Wokoło zwierzaki,
        podwórko czego w murach miasta nie ma. Jest szczęśliwy.
        Bardzo się za nim stęskniłam.
        Pozdrawiam.
        • madzia1708 Ty powaznie mowisz? 07.03.07, 09:04
          6 TYGODNI??
          jak to wytrzymałaś?
          ja bym umarła z tęsknoty...
          przepraszam, ale dziwna z Ciebie matka... a On nie płakał do Ciebie?
          • janeczka79 Re: Ty powaznie mowisz? 12.03.07, 19:52
            Kurcze...ja bym nie potrafiła oddać dziecka na tydzień...a aż 6 tygodni...chyba
            bym umarła z tesknoty.
            • Gość: wenja Re: Ty powaznie mowisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 20:43
              nic w tym dziwnego, 6 tygodni, co to jest, dzieci nie są naszą własnością, nie
              możemy ich trzymać przy sobie cały czas! dlaczedo miało by płakac za mamą, to 4
              latek a nie roczny dzidziuś. dziecko potrzebuje takiej rozłąki. lepiej będzie
              sobie radzić a nie taki wyniuniany zawsze przy spódnicy. wiadomo że sie tęskni
              za dzieckiem, ale jeżeli jest sie świadomym ze nic mu nie grozi to po co odrazu
              umierać z tęsknoty.
              • madzia1708 Re: Ty powaznie mowisz? 11.06.07, 11:16
                moze dla Ciebie to nic dziwnego, dla mnie to BARDZO DUŻO CZASU, ja bym nie
                wytrzymała i koniec
                kurcze przecież to 6 tygodni..., dla mnie 6 dni byłoby udręką
    • magdulichaa Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 25.03.07, 09:30
      Witam. Powiem, że doskonale Cię rozumię!!! Moja Mała ma 22 miesiące a syn 4
      tak, że w domu mexyk. Ja też czasem dam Małej klapsa, ponieważ na maxa
      wyprowadzają mnie z równowagi jej himery, potem tego ogromnie żałuję. Ale
      wpadłam na sposób dostaje kary typu jeśli czegoś nie zrobi, a proszę kilka razy
      musi siadać na tapczan, aż się uspoki, po chwili pozwalam jej wstać i tłumaczę
      kolejny raz dlaczego dostała karę, co zrobiła źle. Teraz weszła w
      etap "wszystko na nie" nie wiem, jak to zniosę, ale coś wymyślę. pozdrawiam
      • magnolka1 Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 28.03.07, 22:09
        Witam znów.
        Wierzcie mi że te 6 tygodni zleciało mi prawie niezauważalnie. Zajmowanie sie
        niemowlakiem pochłaniało mi tyle czasu że nie miałam kiedy nawet zatęsknić za
        przedszkolakiem który przed swoim wyjazdem porządnie dał mi w kość ( i
        wzajemnie).
        Codziennie dzwoniłam do dziadków by dowiedzieć się co slychać u Andrzeja. On
        był u nich bardzo szczęśliwy. Wcale sie mu nie dziwię bo tam dziadkowie byli
        cali tylko jego i nie musieli dzielić swojej uwagi na jakieś inne dzieci. Byłam
        spokojna bo wiedziałam że wszystko jest ok.
        Andrzej wrócił do mnie 8 marca.
        Bardzo urósł. Wyciszył się. Zrobił się taki przytulankowy. Kochamy się.
        Ta separacja zrobiła nam obojgu dobrze.
        Mam uczucie że od nowa się odnaleźliśmy. Ani razu nie dałam mu klapsa, nawet o
        tym nie myślę. Rzadko podnoszę głos.
        Ta separacja to było najlepsze co mogło się nam zdarzyć.
        Wasze sposoby na opanowanie sytuacji często są przydatne.
        Jeżeli jeszcze ktoś ma jakiś pomysł na moje jak narazie byłe problemy to niech
        tu się nim ze mną nim podzieli.
        Pozdr.
    • justyna_dabrowska Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 15.05.07, 16:01
      Za pomoca listu nie umiem Pani pomóc...Rekomendowałabym spotkanie z
      wykwalifikowanym psychoterapeutą. Lista terapeutów z całego kraju dostępna jest
      na stronie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

      Pozdrawiam serdecznie
      JD
    • makmag Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! 18.05.07, 12:31
      Witaj
      Rozumiem Cię i wiem ile musiało Cię kosztować napisanie tego listu. Nikt nie
      lubi przyznawać się do porażki.
      Muszę Ci powiedzieć, że w każdej chwili MOŻESZ zmienić swoje relacje z synkiem.
      Musisz jednak zrozumieć kilka rzeczy.
      Po pierwsze, dzieci są jak promienie roentgenowskie, prześwietlają człowieka na
      wylot. On wie, że jeśli na niego krzyczysz lub go bijesz to tak naprawdę
      okazujesz swoją słabość a nie siłę i traci do Ciebie szacunek. Sprawia mu pewną
      przyjemność testowanie Ciebie i swojej władzy nad Tobą. Z drugiej jednak strony
      dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa, a takowe dają przede wszystkim pewni
      siebie, silni psychicznie rodzice. On być może sprawdza czy jest bezpieczny. A
      widząc słabą rozdygotaną matkę bez autorytetu traci poczucie bezpieczeństwa co
      wytrąca go z równowagi.
      PO drugie bicie i fatalne kary z zamykaniem w ciemnej łazience wpędzają CIę w
      trudne do zniesienia poczucie winy. Kto więc jest tu karany? On się już na to
      uodporniłi nie robi mu to wikszej przykrości, za to Ty jesteś w coraz gorszym
      stanie. Po trzecie syn widzi że niemowlak dodatkowo Cię osłabia, przez co
      jeszcze bardziej tracisz autorytet.
      Domyślasz się więc, że błądzisz w ślepą uliczkę.
      To nie z synem masz problem, ale z sobą.
      Zacznij od picia naparu z melisy i ćwiczenia samokontroli. Wiem, że to trudne,
      szczególnie przy małym dziecku. Jednak jeśli nie opanujesz sytuacji niedługo
      drugie dziecko również wejdzie Ci na głowę.
      I proszę Cię nie mów rzeczy typu : od dziś na siebie nie krzyczymy (jak radziła
      jedna z respondentek), bo w przypadku porażki zdobędziesz kolejny punkt ujemny
      za niekonsekwencję. Powiedz to sobie w duchu, nie chłopcu.
      Powtarzaj też sobie, że to Ty jesteś matką, dorosłym, szefem. To Ty odpowiadasz
      za sytuację. Wiem że masz czasem wrażenie, że to syn rządzi. Nie prawda, on
      dostosowuje się do warunków jakie Ty mu stwarzasz. Wyrabiaj w sobie siłę.
      Podam Ci kilka sposobów.
      Rozmawiaj z synem. Pamiętaj jednak, żeby w tonie twojego głosu nie było
      niepewności. Rozmawiaj z nim o nim, o jego sprawach. Żeby czuł że go rozumiesz,
      że może na Tobie polegać, że jesteś silna i mądra.
      Włącz go w swoje codzienne obowiązki. Niech się poczuje małym mężczyzną. Niech
      poczuje, że jest potrzebny Tobie i swojemu młodszemu bratu (niech wspomoże Cię
      w tym mąż). Ale niech to nie będzie tak, że sobie bez niego nie poradzisz. Ty
      ze wszystkim sobie poradzisz, bo jesteś silna i wielka. Po prostu on może
      również być pomocny, bo jak dorośnie to będzie mężczyzną jak tata.
      Rozwijaj swoją wiedzę żeby dzieciak nie mógł Cię zaskoczyć trudnym pytaniem.
      Miej odpowiedź na każde trudne pytanie.
      Początki będą trudne, chłopiec jeszcze długo będzie próbował swoich sił, ale
      jeśli nie dasz się ponieść stopniowo zapomni, że byłaś słaba. Musisz być silna
      i panować przede wszystkim nad sobą nie nad nim. On się dostosuje. A Ty jak
      tylko posmakujesz pierwszych efektów, nie odpuścisz tak łatwo.
      Najważniejsz zasada to spokój. Spokojna zapanujesz nad każdą sytuacją.
      I pamiętaj - dasz sobie radę!
      Pozdrawiam
    • Gość: gosc Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: 62.148.87.* 18.05.07, 16:29
      ty masz wszelkie powody zeby sie za to nienawidzec! ja zawsze uwazalam ze
      ludzie niezrownowazeni psychicznie (a na taka wygladasz) nie powinni miec
      dzieci. najlepiej sama stuknij sie "laczkiem" lub pasem.
      proponuje wizyte u psychologa bo jest ci ona baaaaaaaaaaaaaaaardzo potrzebna. i
      to jak najszybciej bo KRZYWDZISZ WLASNE DZIECKO! DRUGIEGO CZLOWIEKA!
      • Gość: natalia Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 16:04
        to ciekawe, ile osób wykrzykuje tu histerycznie, że dzieci bić nie wolno, że
        nienawiść, agresja itd źle na niego wpłyną... Oczywiście, zgadzam się. Ale niech
        te osoby spojrzą na swoje własne wypowiedzi. Ile w tym agresji i złości.
        Przykład: ja zawsze uwazalam ze
        > ludzie niezrownowazeni psychicznie (a na taka wygladasz) nie powinni miec
        > dzieci. najlepiej sama stuknij sie "laczkiem" lub pasem.
        >[...] KRZYWDZISZ WLASNE DZIECKO! DRUGIEGO CZLOWIEKA!
        Ale ty, Gościu, w sposób także niezbyt zrównoważony zwracasz się do "drugiego
        człowieka." Na dodatek takiego, który poprosił o pomoc.
        Dziwi mnie ta forumowa złość.

        A wracając do tematu:
        Przeczytałam, że układa Ci się z synkiem lepiej :-) Cieszę się, gratuluję i mam
        nadzieję, ze tak już zostanie. Wiesz, to, co napisałaś, przypomina mi mocno
        zachowanie mojej matki. Bicie, kary, wielka złość. Nie miałabym dziś o to zalu,
        gdybym usłyszała - zdaję sobie sprawę, że nie byłam idealna, że popełniałam
        błędy.Tylko że ona nigdy nie uświadomiła sobie, ze to, co robiła, to był błąd.
        Że mnie skrzywdziła. Do dziś mam do niej żal. Borykam się w tej chwili z różnymi
        problemami, ale z żadnym z nich się do niej nie zwrócę... bo pamiętam, że gdy
        dwa lata temu spytałam: "Dlaczego tak mnie traktowałaś?" ona odpowiedziała: "Bo
        byłaś wstrętnym dzieckiem." Bez chwili reflekcji. Ja byłam zła, ona robiła to,
        co do niej należało, czyli biła i krzyczała.
        Cieszę się, że z Andrzejkiem będzie inaczej. Wierzę, ze będzie mógł ci zaufać i
        ze się dogadacie :-) I że coraz mniej dzieci, dzięki budzącej się
        samoświadomości rodziców, też nie będzie ofiarami ich złości.

        Trzymam za was kciuki i pozdrawiam ciepło,
        Natalia
        • Gość: gosc Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: 62.148.87.* 19.05.07, 23:41
          bo ciezko zachowac rownowage jak sie czyta ze ktos kogos bije, zamyka dziecko w
          ciemnej lazience. albo tekst jak juz wstalam to nie na darmo. co wcale nie
          znaczy ze bym uderzyla. jeszcze nigdy nie uderzylam ani wlasnego dziecka (a
          potrafi niezle zalesc za skore) ani nikogo innego. dalej cie to dziwi?
          • Gość: miki Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.ndwrt1.lb.home.nl 27.05.07, 18:54
            Tak samo ciezko jest w sytuacji gdy twoje ukochane dziecko zneca sie nad toba
            psychicznie doprowadzajac do takiego stanu jak magnolcie, czego efektem sa
            klapsy czy uderzenie w buzie. To zamykanie w lazience jest po to aby powstrzymac
            sie przed biciem dziecka. Wiem, ze to zle ale nie oceniajmy ludzi pod wplywem
            chwilowych emocji. to tak jak magnolia wpada we wscieklosc pod wplywem
            zlosliwosci synka i jego wybrykow tak ocenianie jej w taki sposob jest dokladnym
            odzwierciedleniem jej postepowania.
    • Gość: AnnaR Re: Znów uderzyłam synka! Nienawidzę się za to!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.07, 09:56
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka