Dodaj do ulubionych

Agresja 4-latki .... do p. Justyny

IP: *.crowley.pl 18.09.07, 11:20
Witam. Trochę więcej info. Z mężem znamy się od 14 lat, jesteśmy
normalną rodziną i oczywiście zdarzają nam się kłotnie i
sprzeczki... jak w każdej rodzinie. Mąż wkurza mnie działając
psychologicznie a ja muszę złość wyładować i krzyczę. Mąż często
długo pracuje i ja cały dzień jestem z córką. Jestem niekiedy
zmęczona i puszczają mi nerwy. Jak pisałam poprzednio jak mąż wraca
z pracy to Zuzia potrafi mnie uderzyć ,głośno mówi ,wręcz krzyczy,
czasami nam nie daje porozmawiać. Oczywiście liczy się tylko tata.
Wiem że nic nie dzieje się bez przyczyny... i prawdopodobnie moja w
tym wina ale proszę o wsparcie. Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: zuzanna1313 Re: Agresja 4-latki .... do p. Justyny IP: *.aerostrada.pl 18.09.07, 12:22
      Witaj! Nie załamuj się, nie jesteś sama, u mnie jest
      podobnie...Zobaczymy co nam doradzi pani Justyna.
      • justyna_dabrowska Re: Agresja 4-latki .... do p. Justyny 18.09.07, 12:31
        Nie umiem nic doradzic bo nie wiem jaka jest porzyczyna takiego
        zachowania córeczki...zaryzykowałabym hipotezę (alemoge się mylić),
        że jest to element większej, rodzinnej układanki. To znaczy dziecko
        w taki sposób usiłuje właczyć się w konflikt między rodzicami...robi
        to nieświadomie oczywiście. Trudno cokolwiek tu wymyslić nie znając
        sytuacji ale radziłabym odbyc choćby jedną rodzinna konsultacje u
        jakiegoś doradcy rodzinnego, (bez dziecka) który spojrzałby na Wasza
        rodzinę jak na system naczyń połaczonych...

        Pozdrawiam bardzo serdecznie
        JD
    • Gość: Tunia Re: Agresja 4-latki .... do p. Justyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 07:55
      Znam to też ze swojego podwórka, ale od innej strony.
      To ja, jako dziecko byłam agresywna wobec mamy, ale tylko przy
      tacie. Niestety sama niewiele pamiętam z tego okresu, bo miałam
      wtedy te 5-6 lat, ale kiedyś mi mama o tym powiedziała, czy też
      przypomniała w moim dorosłym życiu.
      Moi rodzicie się kłócili. Gdy tata wracał z pracy, bardzo stęskniona
      starałam się przypodobać mu i, żeby to zrobić, traktowałam mamę, tak
      jak tata. Nie wiem, czy biłam. Na pewno znęcałam się słownie. Mama
      podobnno zaczęła mnie nienawidzić, ale pomogły mediacje i
      tłumaczenia babci. Mnie też tłumaczono, że robię przykrość mamie, że
      mama mnie bardzo kocha, pomimo tego, że jestem okropna, że skoro
      tata zachowuje się niegrzecznie w stosunku do mamy, to wcale nie
      znaczy, że ja też muszę.
      Wyrosłam z tego.
      Rodzice nie.

      Teraz sama mam rodzinę.
      I wiem, że:
      1. wychowanie dzieci, to żmudny proces.
      2. tak jak rodzice zachowują się względem siebie, to te wzorce
      zachowań przjmują dzieci.
      3. w każdej rodzinie zdarzają się nieporozumienia, ale nie w każdej
      zdarzają się kłótnie (chociaż starajcie się nie kłocić przy dziecku
      i nie każcie mu wtedy przyznawać racji jednemu z rodziców - wiem, to
      tylko moje przypuszczenia).

      Moje dzieci w wieku ok. 2 lat, w ramach wypróbowywania, co im wolno,
      próbowali podnieść na mnie rekę. Spotkali się z natychmiastową
      reakcją (oczywiście nie było to bicie ;) ) i problem się nie
      powtórzył.
      Życzę powodzenia i może zanim zaczniesz pracować nad wychowaniem
      Zuzi przyjżyj się swojemu związkowi, czy może tam nie należałoby
      czegoś poprawić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka