Gość: madzia
IP: *.aster.pl
05.10.07, 23:22
Nasz 3-letni syn od września chodzi do przedszkola (oprócz tygodnia
choroby). Zawsze był bardzo wesoły i kontaktowy. Bez problemu
zostawał u znajomych dzieci, czy dziadków. Uznaliśmy, że szkoda aby
marnował się siedząc w domu z opiekunką, więć poszedł do
przedszkola. Ku naszemu zdziwieniu wstawał rano z płaczem, że nie
chce iść, ale nie trwało to długo do przedszkola wchodził już z
uśmiechem. Niestety co rano płacz się powtarzał. Tłumaczyliśmy
sobie, że się przyzwyczai. Tłumaczymy mu co fajnego jest w
przedszkolu i że mama zawsze po niego przyjdzie i nie ma się czego
bać. Niestety od tygodnia jest gorzej. Budzi się w nocy z krzykiem,
żę chce do domu (mimo że w nim jest), że boi się przedszkola, że tam
są potwory. Nie pozwala się przytulić, ani do siebie mówić, krzyczy
i się rzuca, gdy próbujemy podejść. Ostatecznie upłakany kładzie się
na podłodze i tam zasypia. Ciocia w przedszkolu jest bardzo
przyjazna i chyba syn ją lubi. Przyznała, że na jednej z lekcji w
przedszkolu była mowa o ciasteczkowym potworze, ale to się więcej
nie powtórzy, bo kilkoro dzieci się wystraszyło. Wziąła nawet syna
jeszcze raz do sal i pokazała, że wszystko jest ok. Nawet się
uśmiechnął. Niestety w nocy sytuacja się powtórzyła. Nie wiemy już
co robić. Może robimy coś źle. Dziś nie poszedł do przedszkola, ale
przed snem i tak krzyczał, że się boi.