Gość: gość
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.11.07, 13:29
Witam,
Od razu opiszę naszą sytuację:
Mamy 5 letniego synka, jedynaka, mieszkamy w domku jednorodzinnym,
synek ma kontakt od urodzenia z dzieckiem rówieśnikiem - syn mojej
siostry, która mieszka w domu na tej samej ulicy i dzieci
praktycznie codziennie się razem bawią. Oprócz tego kontakt z
innymi dziećmi - sporadyczny.
Synek od urodzenia był dzieckiem raczej spokojnym, nieśmiałym
(chociaż jak każdy chłopiec podczas zabawy potrafi szaleć, krzyczeć
i wariować - zwłaszcza w zabawach z kuzynem). Dla porówniania:
dziecko siostry żywe aż do przesady, wszędzie go pełno, odważne i
krzykliwe.
Mamy poważny problem w przdszkolu: Syn poszedł pierwszy raz w
zeszłym roku jako czterolatek, nie mógł się zaadoptować, ciągle
płakał, nawet wymiotował z nerwów przy jedzeniu (jest niejadkiem).
Okres adaptacyjny trwał bardzo długo i tylko dzięki konsekwencji,
czułości i cierpliwości Pań udało się, że w końcu przestał płakać.
Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda następująco:
Synek zaakceptował fakt, że musi chodzić do przedszkola
(zaakceptował nie oznacza że polubił!!) Mówi wprost, żę nie lubi
chodzić do przedszkola, ale nie potrafi podać przyczyny: "nie lubi,
bo nie"
Zaakceptował i polubił swoje Panie, jednak panicznie boi się obcych
Pań i obcych dzieci z innych grup. Też nie potrafi podać przyczyny.
Nie ma więc mowy o tym by zostawić go w przedszkolu w dzień kiedy
np. Panie z jego grupy mają urlop i jest tzw. zbiorcza grupa (obca
Pani i wymieszane dzieci z różnych grup) Odrazu jest płacz, szloch,
wręcz panika, nie chce jeść, cały czas płacze.
Codziennie rano jest smutna mina, że musi znowu iść do przedszkola,
często płacze, jednak w przedszkolu jest już dobrze. Popołudniu
nawet zadowolony opowiada co było w przedszkolu.
Rozmawiałam z Paniami, napewno o żadnego incydentu nie było
przynajmniej one tak twierdzą i nie mam podstaw, żeby w to nie
wierzyć (są miłe, ciepłe, inni rodzice chwalą Panie i przedszkole),
zresztą synek je lubi i opowiada o nich w domu, że są miłe.
Same Panie twierdzą, że mały jest mądry, grzeczny, jednak wyjątkowo
WRAŻLIWY i bojaźliwy.
Z czego więc wynika paniczny lęk mojego dziecka przed obcymi
Paniami?
Jak postępować? Co robić? Jak rozmawiać? Proszę o wszelkie porady i
wskazówki.
Z góry dziękuję.