Gość: mama
IP: *.cust.tele2.ch
11.12.07, 22:30
Nasza 2.5 letnia corka miala okres buntu kolo 1.5 roku i wydawalo
sie, ze mamy to juz za soba. Ostatnio mamy jednak coraz ostrzejszy
powrot stawiania na swoim. Niestety, teraz duzo trudniej odwrocic
jej uwage, pokazujac np. ptaszki za oknem - od razu sie orientuje i
nadal stanowczo odmawia wspolpracy. Czy w przypadku 2.5 latkow nadal
powinnismy stosowac metode odwracania uwagi (musze przyznac, ze
powoli brakuje nam pomyslow, a poza tym jest bardzo malo skuteczne i
w ostatecznosci prawie musimy prosic corke, by cos zrobila) czy
stanowczo i krotko wykonac polecenie typu ubieranie sie czy mycie
zebow? Tyle, ze nie tak latwo zrobic cos na sile dwulatkowi, konczy
sie to straszliwa histeria, a ostatecznie mamy wyrzuty sumienia, bo
przypomina to raczej przemoc fizyczna. Dodam, ze corka ostatnio
zrobila sie bardzo nerwowa, obgryza paznokcie i cofnela sie w
kwestii nocnikowej. Moze to czesciowo wynikac z tego, ze potrafila
wymusic na nas (i opiekujacych sie nia dziadkach) ustepowania w paru
mniej istotnych kwestiach, np. rezygnacje ze spaceru czy ubieranie
tylko przez tate. Odmawia tez spanie w poludnie (lezy godzine w
lozeczku i nie zasypia), co ostatecznie sprzyja konfliktom i
nerwowosci w porze wieczornej.
W jaki sposob byc konsekwetnym wobec takiego uparciucha, nie wtedy
gdy mu cos zakazujemy, ale wtedy gdy chcemy by cos zrobil?