Dodaj do ulubionych

Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpomoc!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 00:56
moje dziecko ma 2,5 roku jest bardzo wrazliwą,mądrą dziewczynka.Mam tez meża
ktory czesto wraca do domu pod wpływem alkoholu,na ogol nie jest pijany,ale
jest np. po dwóch piwach,albo dwoch kieliszkach wódki.Nie ma już z tego powodu
kłótni w domu,chociaz zdażało sie kiedys ze bywały,ale ja nie potrafie udawac
ze nic sie nie stało,mala pewnie widzi ze jestem zła lub smutna,jeszcze do
tego mąz na ogół sie wypiera,więc dyskutujemy,jest wymiana zdań,takze mala
czesto słyszy słowa "jestes pijakiem" .Najczescie pozniej maz zasypia na
podłodze,czasem sie przebudza,bawi troche z mala,znow zasypia,albo ona go
budzi.Nieraz bez alkoholu zdaza mu sie zasnac bbo jest zmeczony.
Ogólnie raczej kiepsko sie miedzy nami ukłda,nawet jak sa lepsze dni to on
wszystko pozniej psuje alkoholem.Oboje jestesmy nerwowi,wiec czesto sie
sprzeczamy o pierdoły.Nie wiem dlaczego on pije,jak nie było małej to tez
czesto mu sie zdazalo,tylko wtesy to mi az tak nie przeszkadzało,mysle ze to
głównie koledzy sa tu problemem i jego słaba wola.Próbowalam znim
rozmawiac,stawialam warunki,nie odzywalam sie do niego,nic nie skutkuje,wiec
nie mam zamiaru juz dociekac dlaczego tak jest,,nie mam na niego wpływu,on
zreszta nie widzi zadnego problemu.
Coraz czesciej mysle o rostaniu,chodzi mi tylko o dobro dziecka.Nie wiem co
dla niej jest lepsze,czy taki ojciec,czy przewrocenie jej zycia do gory
nogami.Bo w razie rozwodu musialabym sie z nia wyprowadzić,nie wiem gdzie???bo
tego mieszkania nie utrzymam sama,poza tym bedzie podzial majatku,to
mieszkanie jest wspolne.Ona jest bardzo do mnie przywiazana,ja nie
pracuje,wiec musialabym isc do pracy,ona musialaby by byc z babcia.Poza tym
ona kocha "tatunie"lubi sie z nim bawić.
Prosze mi pomoc,co robić????
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 25.04.08, 17:35
      musisz zdiagnozowac meza - czy to jest nadmierna konsumpcja czy
      alkoholizm ? W zadnym przypadku Ty problemu nie rozwiazesz. Jedyne
      co mozesz zrobic to zadbac o siebie i dziecko. Twojemu mezowi MUSI
      sie oplacic zmienic zwyczaje lub podjac leczenie. Aby mu sie
      oplacilo, straty musza byc wieksze niz zyski. To jest prosty
      mechanizm dzialania , kecz bardzo trudny do przejscia.
      Tu masz dobre forum o alkoholizmie:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10984
      w zajawce wazne linki.

      Zeby rozwazyc co jest dla dziecka lepsze, czy pijany tatus na stale
      czy tez trzezwy na przychodne, usiadz i wyobraz sobie twoja rodzine
      za 10 lat - jesli sytuacja sie natychmiast nie zmieni masz
      perspektywe zycia w piekle, twoje dziecko/dzieci tez.
      Sprawy materialne sa oczywiscie wazne, perpektywa naglego obnizenia
      standartu wydawac sie moze w obecnej chwili przerazajaca. Postaraj
      sie popatrzec na te druga perspektywe, z alkoholem nie wygrasz.
      Szukanie powodow picia, obarczanie kolegow, nie ma tu najmniejszego
      sensu. Najprawdopodobniej do jakiegos czasu maz kontrolowal alkohol,
      teraz alkohol kontroluje meza i steruje jego oraz waszym zyciem.

      Wez sprawy w swoje rece, korzystaj z kazdej mozliwej pomocy.
      Glowa do gory.
    • kiki80 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 25.04.08, 21:46
      niewiem co doradzic!to trudny temat!zycze powodzenia!i podjecia
      dobrych decyzji!
      • Gość: smutna Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 01:27
        U nas problem polega tez na tym ze maz nie ma rodziny,ma jaks dalsza ale raczej
        nie utrzymuje z nimi kontaktu.Nawet jak przychodzil po alkoholu i kazalam mu
        wyjsc to spal po drzwiami,albo wracałw nocy bo nie ma dokad pojsc.Bboje sie ze
        gdybym kazala mu definitywnie odejsc to i tak by wracał,albo by chlal az by sie
        zapił,nieraz sam mowil ze jak mamy sie rozstac to on nie ma po co zyc.mamy tez
        wspolnie kilka zaciagnietych kredytow,jak bede spłacac razem z nim
        kredyty,utrzymywac dom????ile musialabym zarabiać.
        • asia.sthm Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 26.04.08, 13:40
          > zapił,nieraz sam mowil ze jak mamy sie rozstac to on nie ma po co
          zyc.

          To faktycznie bardzo rozczulajace i latwo sie na to zlapac. Ty juz
          sie dalas. To, ze moze po prostu przestac pic, zostac trzezwym
          alkoholikiem, i tym samym wykluczyc rozstanie, do glowy mu
          przychodzi. Oznacza to ze jest naprawde uzalezniony. Ty zamiast
          wpadac w nastepne pulapki, zglos sie narazie sama do poradni dla
          osob wspoluzaleznionych. Otrzymasz tam pomoc zarowno psychiczna jak
          i porady praktyczne, jak rozwiazac sprawe podzialu majatku.
          Twoj maz sie nie zmieni dopoki sytuacja, a nie twoje gadanie, go do
          tego nie skloni. Bedzie wynajdywal tysiace powodow, manipulowal
          toba, czeka cie gehenna zycia z alkoholikiem. Poczytaj o tej
          chorobie. Wiedza da ci pewnosc ,ze ty w tej sprawie nie mozesz
          zrobic nic innego jak sie zwyczajnie odseparowac. Pozostajac przy
          nim ulatwiasz mu picie.
          Wiem ze jeszcze nie dojrzalas do podjecia odpowiednich krokow, ale
          jestes na dobrej drodze. Nie poddawaj sie i nie cofaj.
          • Gość: smutna Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 01:19
            wracajac do tego co wczesniej pisalas,mnie nie chodzi o to ze przy rozsatniu
            zmieniałaby mi sie stopa zyciowa,bo kokosow tweraz tez nie mam,tyle tylko ze nie
            pracuje.Chodzi mi o dziecko-inny dom(nie wiem gdzie)brak taty,ja do pracy to
            chyba duzo dla małego człowieczka.
            W tym wszystkim jest chyba jeszcze to istotne ze moj maz ma problem z powrotem
            do domu w stanie trzezwym kiedy wraca z pracy,chociaz wiem ze nie tylko pije z
            kolegami z pracy,ale takze z kolegami z miejsca w ktorym mieszkal,niestety
            wracajac z pracy codziennie tamtedy przejezdza.Natomiast jak ma np. urlop,czy
            nawet jest weekend to nie pije zadnego alkoholu,a na jakichs imprezach tez sie
            nie upija i nawet jak troche na jakiejs imprezie wypije to nie leczy pozniej kaca.
            Noi to p
            • asia.sthm Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 28.04.08, 09:47
              > W tym wszystkim jest chyba jeszcze to istotne ze moj maz ma
              problem z powrotem
              > do domu w stanie trzezwym kiedy wraca z pracy,chociaz wiem ze nie
              > tylko pije z kolegami z ....

              Twoj maz ma problem nie z powrotem do domu w jakimkolwiek stanie,
              twoj maz ma problem z alkoholem. Ty to juz dobrze wiesz, bo
              rozwazania o odejsciu nie wziely sie bez powodu.

              Rozumiem twoje obawy jak corka przejdzie wszystkie zmiany....wiec
              zapewniam ze przejdzie je mniej bolesnie niz sie obawiasz.
              Najbolesniejsze co mozesz jej zafundowac, to wyrastanie w atmosferze
              pijanej logiki, klotni, niepewnosci i wiecznego strachu. Popytaj
              doroslych ktorzy maja takie dziecinstwo za soba.
              Jesli teraz nie postawisz stanowczego ultimatum, to twoj maz sam z
              siebie nie zmieni zwyczajow. Jesli umie sie kontrolowac na urlopie
              czy podczas weekendow to ja nie wiem co mu ci koledzy robia.
              Najpewniej przystawiaja mu spluwe do glowy i sila upijaja. Inaczej
              nie widze.
              Pozdrawiam.

              PS
              Pani Ewa moze rozwinie aspekt zmian w zyciu 2,5 latki.
    • madda_lenka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 28.04.08, 11:50
      Asia ma rację- musisz myśleć o sobie i dziecku... Też doradzam wizytę w poradni-
      najpierw sama, a potem zaproponuj to meżowi.
      Piszesz, ze Mała byłaby z babcią, gdybyś sie z z nim rozstała i poszła do pracy-
      czyli nie jesteś sama, masz rodzinę, a przez to wsparcie.. To już pierwszy krok
      do sukcesu.
      Musisz być silna
      i konsekwentna
      To bardzo ważne
    • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 28.04.08, 11:52
      >Ona jest bardzo do mnie przywiazana,ja nie
      > pracuje,wiec musialabym isc do pracy,ona musialaby by byc z babcia.Poza tym
      > ona kocha "tatunie"lubi sie z nim bawić.

      każde dziecko jest przywiązane do mamy, a zobacz ile mam 2,5 latków pracuje- to
      jest normalne. Tate może kochać dalej, to że się rozejdziecie nie wpłynie na jej
      uczucia. Dzieci b. szybko się przyzwyczajają, uczą żyć w nowych warunkach.
      Zgadzam się we wszystkim z asia.sthm. powiem tylko że ja odeszłam od mojego męża
      jak dzieci miały 4 i 2 lata. Ważne aby dziecko czuło się bezpieczne i kochane.
      Uważam że było to najlepsze rozwiązanie dla moich dzieci.
      • Gość: smutna Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.08, 02:11
        ja wiem ze pewnie szukam usprawiedliwienia dla mojego meża i oczywiscie boje sie
        odejsc bo na pewno nie bedzie łatwo.Owszem mam wsparcie rodzicow i moge na nich
        liczyc,ale np zamieszkac u nich nie moge,bo nie ma gdzie,wiec musze znaleźć
        mieszkanie i ta wizja mnie przeraza,bo gdzie za co????Wiem ze to w jakim domu
        ona sie teraz wychowuje nie jest dla niej ani troche dobre,ale mysle ze zycie
        bez ojca, zmiana wszystkiego ,dobra tez nie bedzie,ale wiem ze chyba nie mam
        wyjscia????
        Nie rozumiem dlaczego w domu potrafi nie pic wogole,a z pracy wrocic trzeźwym mu
        ciezko,jedno jest pewne ma problem i jak jest po alkoholu to mowi ze ma,ze sobie
        nie radzi ze soba,nawet chcial zebym go zapisala do psycologa,ale po pierwsze
        nie sadze zeby tam poszedł,a po drugie nie sadze zeby to cos dało,a po trzecie
        mam dosyc czekania,łudzenia sie.
        Kocham go,ale nie umiem juz chyba z nim byc,za duzo złego miedzy nami było zeby
        jeszcze probować.Nnnie moge patrzec jak cierpi dziecko.Alkohol chyba wygrał.
        • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 01.05.08, 07:40
          mam jeszcze jedną radę, zanim zdecydujesz się całkowicie odejść, zrób wszystko
          co możesz aby utrudnić mu picie. Jak nie dla siebie to dla dziecka. Ja wiem że
          trudno jest żyć "razem" i kazać mu konsekwentnie odpowiadać za swoje błędy.
          Odejście, wyprowadzenie potraktuj jako jeden że środków aby nim potrząsnąć, aby
          w końcu zauważył że jest coś nie tak. Wcale nie musi to pomóc , może zacząć
          bardziej pić, ale to już jego życie i ty za niego trzeźwa nie będziesz. Sama
          idź na terapię dla współuzależnionych, od tego powinnaś zacząć, aby jemu pomóc
          musisz przede wszystkim pomóc sobie. Jeżeli coś wspomniał o pomocy dla siebie,
          to już dużo. Piszę żebyś mu pomagała, ale w sposób odpowiedni, pod okiem ludzi
          którzy znają tą chorobę- a może jeszcze jest dość wcześnie i może pije bo lubi,
          - ale pomaganie jest w obydwu przypadkach takie samo. Rób tak abyś miała czyste
          sumienie że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy aby dziecko miało tatę, czy
          codziennie czy na dochodne, ale go miało.
          Trudna decyzja... :(((
          • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 01.05.08, 09:16
            kajda28 napisała:

            > mam jeszcze jedną radę, zanim zdecydujesz się całkowicie odejść,
            zrób wszystko
            > co możesz aby utrudnić mu picie.

            Absolutnie odradzam, wykończysz sie psychicznie. Nikt nie pomoże
            Twojemu mężowi jesli on sam sobie nie pomoże. Pamietaj o tym!!
            Albo zakceptujesz to że, on pije albo musisz odejść. Innego
            rozwiązania nie ma.
            • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 01.05.08, 12:31
              > kajda28 napisała:
              >
              > > mam jeszcze jedną radę, zanim zdecydujesz się całkowicie odejść,
              > zrób wszystko
              > > co możesz aby utrudnić mu picie.
              >
              > Absolutnie odradzam, wykończysz sie psychicznie. Nikt nie pomoże
              > Twojemu mężowi jesli on sam sobie nie pomoże. Pamietaj o tym!!
              > Albo zakceptujesz to że, on pije albo musisz odejść. Innego
              > rozwiązania nie ma.

              to zależy jak ktoś zinterpretuje "zrób wszystko" pisałam dalej żeby pomagała mu
              po konsultacji z fachowcem.
              U mnie to wszystko to było:
              1. wyprowadzka
              2. sprawa karna za znęcanie się psychiczne i fizyczne i groźby karalne.
              3. sprawa o przymusowe leczenie
              4. rozwód wyłącznie z winy męża
              5. nie wpuszczanie do domu jak był pod wpływem alkoholu, nawet jak było -15 na
              dworze i wiedziałam że nie ma gdzie spać.
              6. chodziłam do poradni uzależnień i pytałam "co mogę jeszcze zrobić?"
              7. chodziłam na grupę dla współuzależnionych.

              to jest to "wszystko " o co mi chodziło, w tej chwili gdyby coś mu się stało,
              gdyby się zapił- ja mogę z czystym sumieniem powiedzieć dzieciom że robiłam
              wszystko co było w mojej mocy aby ich tata nie miał komfortu picia.

              nie da sie zaakceptować picia- to jest współuzależnienie.
              • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 01.05.08, 22:36
                kajda28 napisała:

                > w tej chwili gdyby coś mu się stało,
                > gdyby się zapił- ja mogę z czystym sumieniem powiedzieć dzieciom
                że robiłam
                > wszystko co było w mojej mocy aby ich tata nie miał komfortu picia.
                >

                Moim zdaniem to jest własnie problem współuzaleznionych - starają
                sie robić wszysto, co w ich mocy. Wypruwaja sobie nerwy, wykańczaja
                sie psychicznie, swoje całe życie obracaja wokół osoby
                współuzależnionej a alkoholik sobie funkcjonuje dotąd dokąd sam nie
                zechce sobie pomóc.

                > nie da sie zaakceptować picia- to jest współuzależnienie.

                Da sie zakceptować. Bez współuzaleznienia. Jak ktos nie potrafi
                niech ucieka i to szybko.


                • zofijkamyjka Errata 01.05.08, 22:38
                  zofijkamyjka napisała:

                  > swoje całe życie obracaja wokół osoby
                  > współuzależnionej

                  miało być - wokół osoby uzależnionej oczywiście.
                • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 00:25
                  > Da sie zakceptować. Bez współuzaleznienia.

                  jak można zaakceptować to ze ktoś pije ? że zamiast być ze mną i z dzieckiem to
                  on jest z kolegami na piwie? że zamiast dorabiać się i każdy pieniądz łożyć na
                  dom, rodzinę, przyszłość to on woli w knajpie zostawić? i nie chodzi mi tu o
                  pojedyńcze przypadki, raz na jakiś czas, np. na miesiąc , czy nawet raz na tydzień.

                  > Moim zdaniem to jest własnie problem współuzaleznionych - starają
                  > sie robić wszysto, co w ich mocy. Wypruwaja sobie nerwy, wykańczaja
                  > sie psychicznie, swoje całe życie obracaja wokół osoby
                  > współuzależnionej a alkoholik sobie funkcjonuje dotąd dokąd sam nie
                  > zechce sobie pomóc.

                  pewnie to jest współuzależnienie, ale tak na chłopski rozum jak można zostawić
                  kogoś z kim się żyło kilka, kilkanaście lat, z kim ma się dziecko, z kim wiązało
                  się przyszłość, swoje szczęście, szczęście i zaspokojenie bezpieczeństwa swoich
                  dzieci zostawić z dnia na dzień bez żadnej walki? bez walki właśnie dla dzieci,
                  aby miały ojca którego nie musiałyby się wstydzić? ja bym się wykończyła
                  psychicznie gdyby się mój eks zapił a ja nie zrobiłabym wszystkiego aby mu w tym
                  przeszkodzić.
                  • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 13:33
                    kajda28 napisała:

                    > pewnie to jest współuzależnienie, ale tak na chłopski rozum jak
                    można zostawić
                    > kogoś z kim się żyło kilka, kilkanaście lat, z kim ma się dziecko,
                    z kim wiązał
                    > o
                    > się przyszłość, swoje szczęście, szczęście i zaspokojenie
                    bezpieczeństwa swoich
                    > dzieci zostawić z dnia na dzień bez żadnej walki? bez walki
                    właśnie dla dzieci,
                    > aby miały ojca którego nie musiałyby się wstydzić? ja bym się
                    wykończyła
                    > psychicznie gdyby się mój eks zapił a ja nie zrobiłabym
                    wszystkiego aby mu w ty
                    > m
                    > przeszkodzić.

                    To jest właśnie paradoks.
                    Odżywa sie psychicznie wtedy gdy uzmysłowi się sobie że nic nie
                    można poradzić. Albo się akceptuje albo odchodzi. Nie umiesz
                    zaakceptować, to odchodź. Jak nie zakceptujesz i nie odejdziesz
                    bedziesz współuzalezniona.
                    Proces uświadomienia sobie tego paradoksu trwac może latami,
                    niestety, im dłużej tym gorzej dla całej rodziny.
                    • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 15:57
                      > Odżywa sie psychicznie wtedy gdy uzmysłowi się sobie że nic nie
                      > można poradzić. Albo się akceptuje albo odchodzi. Nie umiesz
                      > zaakceptować, to odchodź. Jak nie zakceptujesz i nie odejdziesz
                      > bedziesz współuzalezniona.

                      jak można świadomie akceptować zło?
                      zawsze jak się żyje z osobą chorą, nadużywającą alkohol, narkotyki czy leki
                      jesteśmy współuzależnieni- ale sami nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić i wyjść.

                      > Odżywa sie psychicznie wtedy gdy uzmysłowi się sobie że nic nie
                      > można poradzić.
                      tak, to prawda, dopiero jak sobie uzmysłowiłam że nie jestem wstanie za niego
                      wytrzeźwieć zaczęłam myśleć o sobie i dzieciach. Wtedy dopiero poszłam na
                      policje itp. rzeczy. Z współuzależnienia jest bardzo trudno wyjść, ja po 1,5
                      roku od odejścia nie powiem że mnie to już nie dotyczy- ale wszystkie moje kroki
                      w tej sprawie omawiam z ludźmi którzy znają tą chorobę, i wiedzą jak postępować
                      z osobami chorymi.
                      • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 19:20
                        kajda28 napisała:

                        > jak można świadomie akceptować zło?
                        > zawsze jak się żyje z osobą chorą, nadużywającą alkohol, narkotyki
                        czy leki
                        > jesteśmy współuzależnieni.

                        Nie nie zawsze. Czasem akceptujemy różne złe rzeczy w partnerze,
                        niektórzy sa w stanie zaakceptować nawet alkoholizm partnera nie
                        wpadajac we współuzaleznienie.
                        • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 19:26
                          > Nie nie zawsze. Czasem akceptujemy różne złe rzeczy w partnerze,
                          > niektórzy sa w stanie zaakceptować nawet alkoholizm partnera nie
                          > wpadajac we współuzaleznienie.

                          nie zgadzam sie z tobą, na jakiej podstawie to mówisz?
                          wiem że człowiek jest w stanie przekonać siebie samego że rzecz nie wybaczalną
                          można wybaczyć- ale to nie jest zdrowe i normalne. Nie można świadomie
                          zaakceptować że ktoś nas nie szanuje, można sie z tym tylko pogodzić, ale osoba
                          która zaakceptuje takie zachowanie jest osobą o bardzo zaburzonej psychice ;(
                          • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 19:57
                            kajda28 napisała:

                            > nie zgadzam sie z tobą, na jakiej podstawie to mówisz?

                            na podstawie własnych przeżyć

                            > wiem że człowiek jest w stanie przekonać siebie samego że rzecz
                            nie wybaczalną
                            > można wybaczyć- ale to nie jest zdrowe i normalne.

                            Ale co tu wybaczać lub nie wybaczać? człowiek sam siebie niszczy -
                            współczuć należy bo pomóc nie można.

                            > Nie można świadomie
                            > zaakceptować że ktoś nas nie szanuje,

                            A jesli nie ma tego problemu - nie mam braku szacunku?
                            Nie kazdy alkoholik jest żulem tłuczacym rodzinę. Znam bardzo
                            inteligentnego, kulturalnego, wtrażliwego alkoholika, budzącego
                            powszechną sympatię.



                            • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 21:12
                              > A jesli nie ma tego problemu - nie mam braku szacunku?
                              > Nie kazdy alkoholik jest żulem tłuczacym rodzinę. Znam bardzo
                              > inteligentnego, kulturalnego, wtrażliwego alkoholika, budzącego
                              > powszechną sympatię.

                              sympatię, szacunku kogo? żony, dzieci- które jak będą miały szczęście to trafią
                              na terapię DDA. Jeżeli dzieci i żona nie cierpią przez jego picie, to znaczy że
                              nie występuje tu problem.

                              mam pytanie czy własne przeżycia omówiłaś z psychologiem, terapeutą?



                              "„To prawda, że te okropne rzeczy zrobił/powiedział
                              którys z twoich rodziców. Musisz jednak zrozumiec,
                              że on był pijany".
                              Skutki takiego podwójnie zwiazanego komunikatu sa dla
                              twojego zwiazku szczególnie szkodliwe. Twoja podswiadomosc
                              mówi ci, że jesli zdołasz usprawiedliwic czyjes niewybaczalne
                              zachowanie, to uwierzysz, że jest ono wybaczalne."

                              Książka "Lęk przed bliskością"

                              to akurat dla DDA, ale jak się zmieni "rodzica" na partnera to idealnie pasuje
                              dla współuzależnionej żony.
                              • ewa.ulrich-zaleska Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 02.05.08, 21:42
                                Witam
                                Co będzie lepsze? A jak Pani czuje? Ważne są nie tylko dzieci – Pani
                                również i o tym proszę pamiętać!!!! Samopoczucie Mamy ma ogromny
                                wpływ na dzieci – dlatego warto o siebie dbać :)
                                Oczywiście, że rozstanie rodziców jest trudną sytuacją dla dzieci
                                jednak można je do tego przygotować i pomóc im przetrwać ten czas.
                                Rozstanie nie oznacza „ końca miłości” do taty – ważne by dać im
                                prawo dalej go kochać – choćby na odległość.
                                Myślę, że dobrym rozwiązaniem była by wizyta w ośrodku udzielającym
                                pomocy rodzinom.
                                Jeśli mogę jeszcze jakoś pomoc proszę napisać.
                                Pozdrawiam serdecznie
                                E U-Z

                              • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 08:57
                                kajda28 napisała:

                                > sympatię, szacunku kogo? żony, dzieci- które jak będą miały
                                szczęście to trafią
                                > na terapię DDA. Jeżeli dzieci i żona nie cierpią przez jego picie,
                                to znaczy że
                                > nie występuje tu problem.

                                alkoholizm ma różne twarze. Niektórzy funkcjonuja z nim wyjatkowo
                                dobrze. Akurat ten człowiek o którym piszę /bardzo mi bliski/budzi
                                szacunek nie tylko żony i dzieci ale także swoich podwładnych w
                                pracy i ogólną bo to bardzo wartościowy gość.
                                Wg Ciebie nie ma problemu bo nie tłucze rodziny i nie jest agresywny?

                                > mam pytanie czy własne przeżycia omówiłaś z psychologiem,
                                terapeutą?

                                i owszem, nie raz :-)
                                • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 12:33
                                  > alkoholizm ma różne twarze. Niektórzy funkcjonuja z nim wyjatkowo
                                  > dobrze. Akurat ten człowiek o którym piszę /bardzo mi bliski/budzi
                                  > szacunek nie tylko żony i dzieci ale także swoich podwładnych w
                                  > pracy i ogólną bo to bardzo wartościowy gość.
                                  > Wg Ciebie nie ma problemu bo nie tłucze rodziny i nie jest agresywny?

                                  tak, nie ma problemu, bo alkohol jest dla ludzi, i nie jest problemem spożywanie
                                  go, tylko brak kontroli nad spożywaniem- co prowadzi do wyrządzania swoim
                                  bliskim krzywdę, i nic z tym nie robienie.

                                  a tak naprawdę to nie wierzę żeby ktoś nadużywał alkoholu a jego najbliżsi, i
                                  nie otocznie a żona, dzieci nie miały nic przeciwko. ja bym nie chciała aby
                                  nawet najukochańszy mąż był ciągle pod wpływem alkoholu.
                                  Znam kilka osób które w pracy, przy znajomych są świetnymi ludźmi,
                                  sympatycznymi, godnych zaufania a w domu są potworami.
                                  • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 21:41
                                    kajda28 napisała:


                                    > tak, nie ma problemu, bo alkohol jest dla ludzi, i nie jest
                                    problemem spożywani
                                    > e
                                    > go, tylko brak kontroli nad spożywaniem- co prowadzi do
                                    wyrządzania swoim
                                    > bliskim krzywdę, i nic z tym nie robienie.

                                    Brak kontroli nad spożywaniem jest przede wszystkim niszczeniem
                                    siebie.

                                    > a tak naprawdę to nie wierzę żeby ktoś nadużywał alkoholu a jego
                                    najbliżsi, i
                                    > nie otocznie a żona, dzieci nie miały nic przeciwko. ja bym nie
                                    chciała aby
                                    > nawet najukochańszy mąż był ciągle pod wpływem alkoholu.

                                    A kto mówi że oni chcą?
                                    • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 21:55
                                      > a kto mówi że oni chcą?

                                      jak to kto?, ty napisałaś że oni go szanują, uważają za wartościowego człowieka
                                      więc chyba to że pije alkohol im nie przeszkadza, i nie jest tu problemem.
                                      Przecież nikogo nie krzywdzi. A co robią aby przestał pić?

                                      >alkoholizm ma różne twarze. Niektórzy funkcjonuja z nim wyjatkowo
                                      >dobrze. Akurat ten człowiek o którym piszę /bardzo mi bliski/budzi
                                      >szacunek nie tylko żony i dzieci ale także swoich podwładnych w
                                      >pracy i ogólną bo to bardzo wartościowy gość.


                                      > Brak kontroli nad spożywaniem jest przede wszystkim niszczeniem
                                      > siebie.

                                      każdy ma prawo żyć jak uważa za słuszne albo jak chce, może i sam siebie
                                      niszczyć, problem się pojawia jak przez jego zachowanie cierpią inni ludzie.
                                      • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 23:12
                                        kajda28 napisała:

                                        > > a kto mówi że oni chcą?
                                        >
                                        > jak to kto?, ty napisałaś że oni go szanują, uważają za
                                        wartościowego człowieka
                                        > więc chyba to że pije alkohol im nie przeszkadza.

                                        A co ma jedno do drugiego? Szanuja go bo pomimo uzaleznienia od
                                        alkoholu, jest mądrym i wartosciowym człowiekiem, kochaja go.

                                        > Przecież nikogo nie krzywdzi. A co robią aby przestał pić?

                                        Nic nie robią bo nic nie mogą zrobić, nie mogą mu pomóc.

                                        > każdy ma prawo żyć jak uważa za słuszne albo jak chce, może i sam
                                        siebie
                                        > niszczyć

                                        Problem w tym że on nie chce sam sie niszczyć, spotkałas kiedys
                                        alkoholika który chce sam sie zniszczyć?, chce byc uzależniony?,
                                        chce byc alkoholikiem? Jego rozum w kwestii picia nie pozostaje pod
                                        jego kontrolą. To jest właśnie uzależnienie.




                                        • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 04.05.08, 08:02
                                          > Problem w tym że on nie chce sam sie niszczyć, spotkałas kiedys
                                          > alkoholika który chce sam sie zniszczyć?, chce byc uzależniony?,

                                          Jakby nie chciał się sam niszczyć to by tego nie robił- to jest wolny człowiek,
                                          ma prawo się leczyć. Nie chce, bo mu tak wygodnie. Ludzie popełniają
                                          samobójstwa, tak samo zdarzają sie alkoholicy którzy świadomie niszczą siebie.
                                          To tak samo z innymi chorobami, niektórzy nie leczą cukrzycy, nie podają się
                                          operacji, pomimo że muszą utrzymywać ścisłą dietę- nie robią tego- oni też
                                          wszyscy dążą do samozniszczenia :(- alkoholizm jest chorobą- więc trzeba ją
                                          leczyć, sama nie zniknie, a nie leczona prowadzi do śmierci.
                                          i nie opowiadaj że dla osoby chorej na alkoholizm nie ma już lekarstwa bo ona
                                          jest biedna, chora , i nie panuje nad swoimi myślami, chęciami- bo to nie
                                          prawda. Trzeba tylko zauważyć problem, i chcieć go rozwiązać- co nie jest łatwe,
                                          trzeba zmienić całe swoje życie ale możliwe!!!!


                                          > Nic nie robią bo nic nie mogą zrobić, nie mogą mu pomóc.

                                          Więc pozwalają mu dalej pić? dają mu komfort picia? nic gorszego nie może
                                          spotkać osoby chorej- nie ma żadnej nadziej że kiedykolwiek zobaczy że ma
                                          problem. Nie mogą być za niego trzeźwym- ale mogą go zgłosić do Komisji
                                          Rozwiązywania Problemów Alkoholowych- i jeżeli jeszcze go szanują to powinni to
                                          zrobić, to ich obowiązek względem niego. A czy on skorzysta z tej pomocy, zależy
                                          już tylko od niego.

                                          Powiem tak, żona twojego znajomego jest b. współuzależniona:((( jeżeli i ona
                                          jest twoją znajomą powinnaś jej pomóc , chociaż współuzależnienie jest również
                                          trudno zauważyć jak i wyleczyć jak alkoholizm.

                                          to smutne co piszesz :(
                                          • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 06.05.08, 22:09
                                            kajda28 napisała:

                                            > Jakby nie chciał się sam niszczyć to by tego nie robił- to jest
                                            wolny człowiek,
                                            > ma prawo się leczyć. Nie chce, bo mu tak wygodnie.

                                            Raczej masz mgliste pojecie, co to jest uzależnienie /nie tylko od
                                            alkoholu/

                                            > alkoholizm jest chorobą- więc trzeba ją
                                            > leczyć, sama nie zniknie, a nie leczona prowadzi do śmierci.

                                            Alkoholizm jest nieuleczalny, akolholikiem jest sie do końca życia.

                                            > Więc pozwalają mu dalej pić?

                                            Uważasz że można pozwalac na cos lub nie pozwalac dorosłej osobie?

                                            > A czy on skorzysta z tej pomocy, zależy
                                            > już tylko od niego.

                                            Wszystko zależy od niego, nic od nich.

                                            • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 07.05.08, 09:57
                                              Dziewczyno, więc w takim razie wytłumacz mi jak wg. ciebie alkoholik przestaje
                                              pić, co musi sie stać aby zrozumiał że jest chory i by miał w sobie tyle siły,
                                              tyle motywacji aby stanąć?
                                              to prawda że aby przestać pić on sam musi tego chcieć ale nie znaczy że nie
                                              trzeba o to walczyć, że nie trzeba walczyć o to aby osoba nam najbliższa,
                                              kochana dojrzała że ma problem.

                                              alkoholikiem jest się całe życie, tak samo jak cukrzykiem- obydwie choroby mają
                                              podobne genezy- albo przez nie właściwą dietę, albo przez geny. Co nie oznacza
                                              że nie można "zdrowo"/trzeźwo żyć i cieszyć się życiem.
                                              • zofijkamyjka Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 09.05.08, 22:20
                                                kajda28 napisała:

                                                > Dziewczyno, więc w takim razie wytłumacz mi jak wg. ciebie
                                                alkoholik przestaje
                                                > pić, co musi sie stać aby zrozumiał że jest chory i by miał w
                                                sobie tyle siły,
                                                > tyle motywacji

                                                Otóż na różnych ludzi działają różne rzeczy: na jednych wystarczy
                                                zagrożenie żony że odejdzie, na innych naprawdę - odejście żonyi
                                                dzieci, na jeszcze innych - obudzenie sie w izbie wytrzeźwień, a na
                                                niektórych nic nie działa - tacy też są.

                                                > to prawda że aby przestać pić on sam musi tego chcieć ale nie
                                                znaczy że nie
                                                > trzeba o to walczyć, że nie trzeba walczyć o to aby osoba nam
                                                najbliższa,
                                                > kochana dojrzała że ma problem.

                                                Trzeba wiedziec gdzie są granice tej walki, niektórzy sie w niej
                                                zatracają, pogrążając dodatkowo siebie i dzieci. Paradoksalnie wielu
                                                alkoholików taka walka zachęca do picia - bo wszystko zaczyna sie
                                                krecić wokół ich osoby.

                                                >
                                                > alkoholikiem jest się całe życie, tak samo jak cukrzykiem-
                                                obydwie choroby maj
                                                > ą
                                                > podobne genezy- albo przez nie właściwą dietę, albo przez geny.

                                                Cukrzyca nie ma nic wspólnego z umysłem, uzaleznienie to choroba
                                                umysłu.
                              • womania Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 10:15
                                dzien dobry, interesujaca ksiazka o leku, dziekuje za podpowiedz. ja
                                mam podobny problem, tylko nie z alkoholem, a obsesyjna zazdroscia
                                meza. ale smiem powiedziec, ze to podobne.

                                moim sposobem na to jest narazie rozpoznanie gruntu. staram sie jak
                                najwiecej dowiedziec o chorobie (bo to choroba).

                                i wnioski takie mi sie nasuwaja, ze trzeba:
                                1. nie zgadzac sie na role ofiary - ani swoja ani jego, dazyc
                                maksymalnie do partnerskich stosunkow. jezeli on lamie zasady, to
                                nie przymykac oczu, tylko JASNO WYZNACZAC GRANICE i komunikowac. Jak
                                z dzieckiem.
                                2. nie usprawiedliwiac jego zachowac. moze ci go byc zal, ale nie
                                mozesz z tego powodu ulegac jego humorom/piciu/wszelkich zachowan,
                                ktore niszcza rodzine i ciebie.
                                3. uswiadomoc sobie, ze PROBLEM LEZY PO JEGO STRONIE, NIE TWOJEJ.
                                TWOIM STAL SIE TYLKO O TYLE, O ILE MACIE DZIECKO I MUSISZ Z NIM
                                MIESZKAC.
                                4. nie dac sie obarczyc chocby czesciowa WINA za jego zachowania. TO
                                JEGO WYBOR.
                                5. nie dac sie zniszcyc!!!!
                                trzymam kciuki. i zgadzam sie, ze przed decyzja o odejsciu warto
                                jest pojsc na terapie, czytac ksiazki, gromadzic wiedze (praktyczna
                                i o uzalenieniach, zeby wiedziec, czego mozesz sie spodziewac).
                                musisz byc madrzejsza niz on, zobaczyc sytuacje z lotu ptaka, i z
                                tej pozycji podjac dezyzje.

                                ja sama sie miotam, te ciagle hustawki, tez mamy dziecko 16
                                miesiecy, bardzo kocha tate, tylko ze tutaj ja pracuje....

                                • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 03.05.08, 13:39
                                  > 1. nie zgadzac sie na role ofiary - ani swoja ani jego, dazyc
                                  > maksymalnie do partnerskich stosunkow. jezeli on lamie zasady, to
                                  > nie przymykac oczu, tylko JASNO WYZNACZAC GRANICE i komunikowac. Jak
                                  > z dzieckiem.
                                  > 2. nie usprawiedliwiac jego zachowac. moze ci go byc zal, ale nie
                                  > mozesz z tego powodu ulegac jego humorom/piciu/wszelkich zachowan,
                                  > ktore niszcza rodzine i ciebie.
                                  > 3. uswiadomoc sobie, ze PROBLEM LEZY PO JEGO STRONIE, NIE TWOJEJ.
                                  > TWOIM STAL SIE TYLKO O TYLE, O ILE MACIE DZIECKO I MUSISZ Z NIM
                                  > MIESZKAC.
                                  > 4. nie dac sie obarczyc chocby czesciowa WINA za jego zachowania. TO
                                  > JEGO WYBOR.
                                  > 5. nie dac sie zniszcyc!!!!

                                  przede wszystkim walczyć o siebie, o swoje JA
                                  niestety nie jest to takie łatwe ale nie nie możliwe, nie od razu wszystko sie
                                  udaje, ale w miarę czasu i postępowania wg. punktów jest łatwiej.
    • deja1973 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 07.05.08, 10:12
      Witam Cię serdecznie!
      Gdy czytałam twoją historię przeżywałam po raz kolejny piekło, które mam za sobą. Mi się udało i uratowałam swoją rodzinę. Pozwól, że pokrótce opiszę moją historię. Może Ci to pomoże... :-)

      Trzy lata temu miałam córeczkę niespełna 2-letnią (od 4-ech miesięcy jestem szczęśliwą mamą już dwóch córeczek;-)) Mąż pił często, po trochu, czasem z kolegami, czasem sam (znajdowałam butelki w zakamarkach mieszkania). Nie leżał w rynsztoku, pracował, nie był pijany cały czas, ale choć potrafił nie pić w ogóle przez kilka dni dla mnie stawało się to coraz bardziej nieznośne. Coraz bardziej się oddalaliśmy, coraz częściej kłóciliśmy o alkohol. Kiedyś usłyszałam zdanie: "problem alkoholizmu jest również wtedy, gdy zaczyna to przeszkadzać bliskim..." Zmusiło mnie to do myślenia, ale coraz bardziej miotałam się i nie potrafiłam sobie poradzić. Próbowałam udowadniać, że pił, on oczywiście zaprzeczał (mechanizm zaprzeczenia i manipulacji), próbowałam kontrolować, on się krył. Nie upijał się na imprezach, bo najzwyczajniej potrzebował coraz więcej, żeby się upić. Gdy straszyłam go rozstaniem, słyszałam teksty, które Ty teraz słyszysz: że nie ma po co żyć, że się zabije, albo zapije, bo sobie nie poradzi. Poza tym co z mieszkaniem na kredyt? Pracowałam, ale mojej pensji nie starczyłoby na utrzymanie! Jak sobie poradzę? Myślałam, że zwariuję, a nasza mała córcia któregoś dnia przywitał tatuńcia słowami: „piłeś? Nie piłem...” - choć starałam się przed nią ukrywać problem. (Okazało się nawet, że gdy płakałam z innego zupełnie powodu rok po tym jak mąż przestał pić, ona przyszła i powiedziała: nie płacz mamusiu, tatuś już nie będzie pił piwka... Byłam w szoku ile wizą nasze szkraby, i jak długo pamiętają!). Nie wiedziałam co robić, zwróciłam się o wsparcie do matki męża i usłyszałam: „facet musi się czasem zrelaksować, jak go ograniczasz i nie dajesz mu się czasem upić (znaczy schlać jak świni) to masz taki efekt, w końcu coś mu się od życia należy” - koniec wsparcia ze strony teściówki. A ja sobie pomyślałam, że mi się też należy: normalny dom, a nie zapijaczona morda! Czasem myślałam, że zwariuję i też miotałam się z decyzją czy odejść, ale byłam skłonna sobie wkręcić, że to ja jestem nienormalna, a nie mąż alkoholik, przecież pije jak inni !!! A poza tym najzwyczajniej w świecie kochałam Go, chciałam mieć normalną rodzinę, ale właśnie z nim, i bałam się, że się stoczy bez nas (normalne we współuzależnieniu). Zaczęłam szukać w internecie i trafiłam na poradnię leczenia uzależnień. Miałam szczęście, bo gdy zadzwoniłam i powiedziałam o co chodzi, akurat była obok terapeutka osób współuzależnionych i zaprosiła mnie na rozmowę. Gdy poszłam, zaczęłam płakać, że to ja jestem nienormalna, bo mąż nie jest przecież alkoholikiem... I znowu usłyszałam, że skoro mi to nie daje spokojnie żyć, to raczej jest uzależniony i jeszcze bardzo dużo innych mądrych słów. Jaka byłam zdziwiona, gdy nasze zachowania ona zaczęła mi opisywać? Skąd wiedziała? W życiu bym nie powiedziała, że to są schematy choroby alkoholowej. Zaczęłam chodzić na terapię dla osób współuzależnionych i miałam szczęście, że osoby na które trafiłam nie nakłaniały do rozstania od razu (jak to czasem bywa), ale wspierały, mówiły jak sobie radzić, opowiadały swoje historie. I znowu okazało się, że są mechanizmy oddziaływania na alkoholika! Szok! Oczywiście na początku trudno je zastosować, bo współuzależnienie to też choroba. Powiedziałam mężowi gdzie chodzę, stwierdził, że jestem nienormalna, ale poczuł niepokój. Na czas terapii zostawiałam z nim naszą córcię, bo przed rodziną i znajomymi wstydziłam się przyznać gdzie chodzę. Jak wysiadałam z autobusu patrzyłam, czy się pali światło, czy nie ma karetki pod domem, bo zdarzało się, że gdy wracałam, on był pijany. Któregoś dnia spał na podłodze, a nasza 2-latka stała na segmencie! Ale powiedziałam sobie, że dopiero jak spróbuję wszystkiego, żeby uratować naszą rodzinę i nic nie poskutkuje, to odejdę. Ale zaczęłam się zmieniać dzięki terapii. Stałam się silniejsza, zaczęłam się zabezpieczać i przygotowywać również a wypadek odejścia od męża (ostatecznie mieszkanie sprzedam, zaczęłam szukać lepiej płatnej pracy i szlifować angielski – sama nie wiem skąd miałam siły). Uświadomiłam sobie, że jak nic nie zrobię to i tak prędzej czy później straci pracę i stracimy wszystko. Zmieniłam nagle i to radykalnie zachowanie wobec męża, powiedziałam mu, że od tego momentu skupiam się na sobie i malutkiej, jeżeli będzie trzeba to odejdziemy bo nie pozwolę, żeby było tak dalej i, że ma wybór: poradnia, albo rynsztok! Bo ja mam go w nosie tak jak on mnie. Oj, ile mnie kosztowało zachowanie kamiennej twarzy i nie wybuchanie gdy wracał pijany. Radykalna zmiana u mnie to była postawa silnej baby, która wie czego chce i kompletne nie zwracanie uwagi na jego zachowanie. Aha i dostał krótki termin na wizytę w poradni. I.... szok, bo poszedł! Stracił chyba poczucie bezpieczeństwa. Zaczął chodzić na grupę wstępną 2, 3 razy w tygodniu po południu (bo pracował). Po ok 2 tygodniach powiedział przerażony, że uświadomił sobie, że jest alkoholikiem i.... po krótkiej przerwie popłynął zupełnie! Pił ciągami, jak trzeźwiał miał dylerki, po 3 dniach zaczynał nowy ciąg (najczęściej przerwa w weekend). Chodził do pracy, wracał nawalony. Zaczął robić się agresywny. A ja? Zawzięłam się, czytałam „Trudną nadzieję”, „Małżeństwo z alkoholikiem” i mówiłam sobie: muszę zrobić wszystko zanim odejdę, bo odejść mogę w każdej chwili. Założyłam mu sprawę w ośrodku interwencyjnym do rozwiązywania problemów alkoholowych w naszym mieście. Podałam świadków: jego rodzeństwo i czekałam. Najpierw dostał wezwanie na rozmowę, a jeżeli nie podda się leczeniu, miał mieć nakaz sądowy. Ale się wściekł jak dostał wezwanie! Powiedział, że jak ja go po sądach i innych ciągam, to już koniec naszego małżeństwa. A ja mu na to, że to on zakończył nasze małżeństwo, a skoro go nie ma to ja nie mam nic do stracenia, a robię to tylko dlatego, że jest to ostatnia rzecz, którą dla nas zrobić mogę. Zanim naszedł termin sprawy stracił pracę (dokładnie w dniu moich imienin). Okazało się, że choć nie było po nim widać, coś tknęło szefa, żeby zbadać go alkomatem i ... miał 3,6 promila! I nie było po nim znać! Ani czuć (miał opanowane metody). Jak wróciłam z pracy zaczęłam go pakować, bo nie wytrzymałam. A do niego dotarło, że to koniec, uprosił o dwa dni. Poszedł do poradni i zaczął terapię 2 miesięczną całodzienną. Od tego czasu nie pije (choć miał dwa nawroty, daliśmy radę), znalazł jeszcze lepszą pracę. Ja go wspieram z całych sił i mam najlepszego męża na świecie. A nasze córeczki najlepszego tatusia. I choć przeszłam gehennę, przeszła bym ją jeszcze raz, żeby mieć taką cudowną rodzinę jak teraz.
      Wiem, że nie wszystkim się to udaje, ale czasem się opłaci zacisnąć zęby i zrobić wszystko co się da. Ja mam nagrodę.

      Smutna, zadaj sobie pytanie, czy za rok, jeżeli odejdziesz, nie będziesz żałować, że czegoś nie zrobiłaś? Odejście, to jest taki joker, którego zawsze można położyć. Jeżeli masz odrobinę sił to zwróć się do poradni i to natychmiast! Graj przed nim silną babę i zacznij szukać pracy! Może usunie mu się grunt pod nogami i zacznie myśleć?! A na pewno straci komfort picia bo straci spokój. A jeżeli chodzi o córeczkę, to po pierwsze, masz nieoceniony skarb skoro możesz zostawić dziecko pod opieką babci, a po drugie, chyba też pomału czas odcinać pępowinę ;-)) ja moją też zostawiałam z babcią, a jak miała 3 latka poszła do przedszkola. Choć czasem obie płakałyśmy, szybko przekonałam się, że to najlepsze rozwiązanie. Z dziećmi zaczęła rozwijać się z dnia na dzień, a samodzielnością co chwilę mnie zaskakiwała. Teraz chodzi do 4-latów i uwielbia swoje przedszkole ;-))) Jeżeli możesz jeszcze to weź się w garść, ale jeżeli nie dasz rady, pamiętaj, że odejście w każdym momencie jest dużo lepsze dla dziecka, niż tkwienie w związku z alkoholikiem i pozwolenie, żeby dzie
      • Gość: kasia972 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo IP: *.k1.pl 20.05.08, 18:32
        deja1973witam cie cieplutko i zazdroszcze ci że wygrałaś z tym
        wszystkim, mi sie to nie udało:( Mój mąż pije chyba od zawsze i też
        leczył sie kilka krotnie oczywiście było pięknie tylko jakiś
        krótki,króciutki czas potem było tak jak na począdku.
        historia mojego życia jest poprostu tragiczna...jestem mężatką już
        14 lat i też borykałam sie z tym problemem czy odejść czy pomóc.Mamy
        dwoje dzieci i przez te 14 lat miałam tylko 6 lat spokoju i
        szczęśliwego małżeństwa,potem były leczenia bez skutku,pomagałam mu
        kilka krotnie bo chciałam ratować małżeństwo ale tylko ja tego
        chciałam,potem było jeszcze gożej i gorzej doszło nawet do nie
        jednkrotnego pobicia przy dzieciach,do kradzieży różnych żeczy w
        domu,po pewnym czasie doszło do mnie że ja już wogóle do tego
        człowieka nic nie czuje prócz nienawiści i jest do tej pory
        tak.Mieszkamy razem bo nie mam innego wyjścia,nie mam rodziców bo
        zmarli gdy miałam 13 lat.Może pisze to tak nie pokolei ale mam tyle
        myśli w głowie że niewiem od czego zacząć i przepraszam jak ktoś
        tego nie bardzo będzie rozumiał:(powiem Ci jeszcze że nie ma nic
        najgorszego jak żona widzi swojego męża onanizującego sie:(:(Chce go
        zostawić ale nie wychodzi mi to ...niechce żeby dzieci przechodziły
        przez to jeszcze raz.W poniedziałek mam wzyte w ośrodku dla
        współuzależnionych,moje dzieci też ,,,może tym razem mi sie
        uda ,wierze w to i prosze boga żeby mi sił dodał i moim dziecią
        też...pozdrawiam
        • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 21.05.08, 16:41
          kasia ty dopiero zaczynasz mu pomagać, idąc na wizytę dla współuzależnionych.
          w niektórych przypadkach odejść=pomóc, i to jest twój przypadek.
          jeżeli Cię pobił zgłosiłaś na policję? jak okradł, czy zgłosiłaś?
        • deja1973 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 29.05.08, 15:36
          Kasiu, trzymam kciuki. Wytrwaj na terapii i zbierz siły. Żal mi Ciebie i Waszych dzieci, które przez tyle lat musiały przez to przechodzić. Na szczęście wiesz gdzie szukać dla siebie i dla nich pomocy ;-) Jeżeli chodzi o męża, który zachowuje się w odrażający sposób, to chyba każda z nas widziała "swojego" alkoholika w różnych obrzydliwych sytuacjach, może nie akurat w takiej, ale nie mniej ochydnych. Ja też to przerabiałam. A jeżeli zdecydujesz się na rozstanie, to na pewno znajdzie się sposób. Pomogą Ci w ośrodku. Może sprawa za psychiczne i fizyczne znęcanie się i nakaz eksmisji? Wierzę, że doświadczone osoby na terapii Ci pomogą zebrać życie do kupy. Jeżeli nie masz nadziei i siły go ratować to szybko ratuj siebie i dzieci. Pozdrawiam Cię serdecznie, jak będziesz mogła napisz jak się trzymasz. Pozdrawiam.
      • aurita Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 29.05.08, 12:20
        deja
        szacun poprostu szacun i duzo duzo szczecia z zycia w rodzinie.
        Milo czytac ze dorosli potrafia sie dogadac :)
    • deja1973 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 07.05.08, 10:13
      Najważniejsze, żeby nie ulegać szantażom, manipulacjom i żeby nie dawać komfortu picia. Jak ma domek, obiadek, żonę, która tkwi bo jest uzależniona od niego choćby finansowo, a do tego zmanipulowana, to czego bardziej potrzeba alkoholikowi? Sielanka!

      Polecam Ci gorąco „Trudną nadzieję” Anny Dodziuk, którą czytałam w kółko, zawsze jak miałam dołek. Można ją kupić w księgarniach wysyłkowych.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki.
      • asia.sthm Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 09.05.08, 22:45
        Deja, skladam ci gratulacje i klaniam sie z szacunkiem.
        Dobrze, ze dzielisz sie swoim doswiadczeniem .
        Serdecznosci.
      • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 10.05.08, 19:49
        deja1973 podziwiam Cię. Jesteś Wielka :)
      • deja1973 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 18.05.08, 01:02
        Dziękuję za miłe słowa... ale ja miałam dużo szczęścia, bo trafiłam na mądre osoby na terapii. Nie wiem, czy bez nich dałabym sobie radę... Pozdrawiam wszyskie wspóuzależnione i -nych.
        • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 18.05.08, 08:31
          > Dziękuję za miłe słowa... ale ja miałam dużo szczęścia, bo trafiłam na mądre os
          > oby na terapii. Nie wiem, czy bez nich dałabym sobie radę... Pozdrawiam wszyski
          > e wspóuzależnione i -nych.

          to ty byłaś mądra bo poszłaś na terapię, bo wiedziałaś że samemu nie dasz rady i
          że walczyłaś. Niewiele osób ma tyle odwagi aby pójść samemu się "leczyć", prosić
          o pomoc obcych ludzi.
          ale tak jak napisałaś trzeba albo walczyć albo odpuścić,odejść- obydwie drogi są
          dobre, najgorszą rzeczą jest bierne patrzenie i życie z alkoholikiem.
          • Gość: smutna Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 01:01
            dziekuje za wszystkie odpowiedzi.Szczególnie deja 1973,podziwiam Cie za
            wytrzymałość, siłe,ale tez dziwiie sie ze zostawialas dziecko majac swiadomosc
            tego ze Twoj maz moze sie ochlac,zwłaszcza ze zastalas go takiego,a dziecko na
            segmencie.Ja nigdy bym nie zostawiła dziecka z taka osoba,zaden facet nie jest
            warty narazania dziecka,zaden.Ale naprawde Cie podziwiam ze walczyłaś i wygrałas.
            Moja sytuacja jest troche inna niz niekktórych tu z Was i przez to moze mi
            trudniej podjac kroki.Bo mój mąz nie upija sie,jest po prostu po alkoholu,nie
            pije w domu,ani na imprezach,tzn. na imprezach pije,ale wychodzi trzezwy,ale w
            domu nigdy sie nie ochlał,nie pije sam alkoholu,nie robi awantur,poprostu nieraz
            zasypia na podłodze.Picie alkoholu nastepuje u niego po pracy,zawsze znajdzie
            kumpla zeby cos z nim wypic,i to tez nie zawsze,nieraz przez tydzien potrafi nie
            pic.Ale ja nie potrafie zaakceptowac tego ze on po pracy idzie sie napic i
            oczywiscie uwazam ze to co on robi nie jest normalne.
            Gdyby sie upijał,przychodził na czworaka,chlał w domu,robił afery,lał mnie to
            pewnie duzo łatwiej byłoby mi podjac kroki.
            Nie mam az takiej siły zeby walczyc o ten zwiazek za wszelka cene,łatwiej chyba
            mi by było sie z nim rozstac.
            Teraz po jego kolejnym wypadzie(stracił dwie godzinki po pracy,zeby napic sie z
            kolegą)nie był pijany,ale był po alkoholu,a mnie to wystarczy,nie rozmawiamy ze
            soba i chociaz wczesniej zastanawialam sie nad pojsciem do psychologa to teraz
            nie wiem czy to ma sens,czy go poprostu nie spakuje..Tego dnia co własnie popił
            rozmawialam z nim zeby przestał,prosiłam go o to ,powiedzial okej,a wieczorem...
            leczenie u psychologa wymaga czasu,czasu i czasu,a chocby przez to ze on pracuje
            bardzo długo to nie bedzie miala nawet kiedy tam chodzic.
            • sabciasal Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 29.05.08, 09:04
              smutna napisał(a):
              Bo mój mąz nie upija sie,jest po prostu po alkoholu,nie
              > pije w domu,ani na imprezach,tzn. na imprezach pije,ale wychodzi
              trzezwy,ale w domu nigdy sie nie ochlał,nie pije sam alkoholu,nie
              robi awantur,poprostu nieraz> zasypia na podłodze.Picie alkoholu
              nastepuje u niego po pracy,zawsze znajdzie kumpla zeby cos z nim
              wypic,i to tez nie zawsze,nieraz przez tydzien potrafi nie
              > pic.

              Sorry, ale to jest właśnie alkoholik. A ty niestety jestes osobą
              współuzależnioną. Pierwszy krok to dostrzec te fakty. Bo na razie
              jestes na etapie wypierania. On tylko pije z kolegami (przez
              kolegów?), ja nie wiem czy ma mi to przeszkadzac.... gadanie, żeby
              tylko odwlec decyzję.
              pytałaś co byłoby lepsze dla dziecka - akceptacja alkoholizmu w
              tej "delikatnej" formie czy rozwód albo walka o zmianę. Jako żona
              dziecka alkoholika widzę, ze pozostawienie spraw jakimi są,
              przyniesie dużo problemów twojej córce. Trzymaj się, wierzę że dasz
              sobie radę.
            • deja1973 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 29.05.08, 15:47
              Wiesz smutna, dziecko i tak było cęsto z tatusiem, bo on wcześniej wracał z pracy. Myśląc takimi kategoriami, życie z alkoholikiem zawsze jest jak na minie, bo nawet w nocy jak śpisz, może zostawić czajnik na gazie, papierosa nie zgaszonego itd. Życie z pijącym alkoholikiem to jedna wielka bomba. A jeżeli chodzi o to, że Twój mąż nie jest alkoholikiem, to wierz mi, ja Cię rozumiem. Ale może chociaż porozmawiaj z terapeutą w ośrodku, przyjmują w różnych godzinach (wiem, że w niektórych jest też opieka do dzieci na czas terapii), na pewno to Ci nie zaszkodzi. Pozdrawiam i życzę Ci "posklejania" życia.
            • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 29.05.08, 19:14
              smutna nawet jak zdecydujesz odejść od męża, powinnaś udać się na grupę dla
              współuzależnionych, lub dla kobiet doznających przemocy w rodzinie (brzmi
              groźnie ale to m.in. chodzą tam kobiety których mężowie po prostu piją). decyzja
              o rozstaniu to jedno a rozstanie się to drugie. On będzie przychodził do
              dziecka, mieszkanie macie pewnie wspólne, a jak się nie wyprowadzi? jak
              będziecie razem mieszkać? Jak będzie błagał o kolejną szanse, jak przez miesiąc
              będzie trzeźwy? Musisz wiedzieć jak się zachować, na czym polega choroba
              alkoholowa (bo jeśli nawet twój mąż nie jest jeszcze nałogowym alkoholikiem to
              pospolitego pijaka tak samo się traktuje, daje mu się te same warunki).
              Najgorzej jest nic nie robić, samo się nie rozwiąże. życzę dużo siły i
              wytrwałości, będą Ci potrzebne. Nie wstydź się pytać o pomoc, jak nie dla siebie
              to dla dziecka, aby miało tatę- nawet tego dochodzącego, raz, czy dwa razy w
              tygodniu. Ono go kocha i chce czuć się przez niego kochane- możesz o to
              zawalczyć. Może Ci się uda, może... nie musi:( Ale warto spróbować.
    • agata1979-fr Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 30.05.08, 09:55
      ...przeczytałam ten post i wszystkie wypowiedzi ze łzami w oczach...moja sytuacja jest identyczna jak "smutnej"...tyle ,że ja z pierwszego małżeństwa mam syna ( eks był alkoholikiem i narkomanem - odeszłam, wzięłam rozwód i pozbawiłam go praw rodzicielskich ) i teraz znów wplątałam się w zwiazek z alkoholikiem...sytuacje są takie same jak opisuje "smutna"...nie upija się w domu, nie jest żulem, ale pije po pracy z kumplami ale najgorsze w tym wszystkim jest to , że po pijanemu prowadzi samochód...już nie mam siły ! Początkowo próbowałam sama go ratować teraz już zaangażowana jest cała rodzina...jestem 1600 km od domu,rodziny - jesteśmy tutaj sami i nie mam do kogo się zwrócić o pomoc...moje dziecko już tyle przeszło w życiu a teraz znów - sądziłam , że go znam - człowiek wykształcony , z dobrej,kochającej się rodziny , z zasadami...w srode usłyszałam ,że przecież nic się nie dzieje - pracuje , nie jest żulem , nie awanturuje się , mamy wszystko co potrzeba a mnie jeszcze jest źle...ja wiem że on jest alkoholikiem - pomimo noża na gardle nie robi nic aby zmienić tę sytuacje...ja już nie mam siły na próby zmieniania kolejnego faceta - mam pecha w życiu ale jestem silna ! Zaraz po zakończeniu roku szkolnego przez syna wracam do Pl - boję się tych pytań i plotek ale dla siebie i syna zniosę powrót !!
      • kajda28 Re: Co będzie lepsze dla dziecka?PaniEwoProszęOpo 30.05.08, 19:53
        agata, to że wybierasz takich właśnie partnerów to nie jest przypadek- ja tak
        robię bo jestem DDA i miałam taki wzorzec rodziny, wychowałam się z pijakiem i
        to jest dla mnie znajome, "bezpieczne" środowisko. U ciebie też musi być jakiś
        powód i bez rozpatrzenia go , odpowiedniej terapii po raz następny trafisz na
        podobnego partnera.

        Piszesz że pomagałaś mężowi- jak? Czy kontaktowałaś się z terapeutą od
        uzależnień, psychologiem, psychiatrą? Z tego co piszesz są bardzo duże szanse
        aby Twój mąż przestał pić, prawdopodobnie nie jest jeszcze alkoholikiem .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka