pchliczek
04.06.08, 11:12
Wczoraj moje dziecko wpadło w okropną histerię (nigdy go nie
widziałam w takiej akcji) Wraz z teściową jechaliśmy gdzieś i
szliśmy do samochodu. Mały - ma 3 lata i 2 miesiące - puścił rękę
teściowej i zaczął biec do taty ale się potknął i upadł. Miał bardzo
zakurzoną nogę i rękę, troszkę się zranił na kolanie. Zaczął płakać,
przytuliłam go, teściowa w kółko powtarzała, że trzymała go za rękę
i gdyby nie puścił jej i nie zaczął biec nic by się nie stało
(mówiła jakby się w kółko usprawiedliwiała), ja powiedziałam, że
powinniśmy wrócić do domu i przemyć kolano wodą utlenioną by się nie
wdało nic, mąż stwierdził, że nic nie jest, nie ma sensu wracać i
jedziemy. W tym czasie mały już dostał szału. Spieszyliśmy się więc
mąż kazał wsiąść mu do samochodu i pojechaliśmy. Calutką drogę (ok
20 minut) mały zanosił się płaczem, był roztrzęsiony, rzucał się w
foteliku i gadał co mu popadnie. Zaczął mówić, że to jego wina,
zaczął przepraszać (dla mnie to był szok jak małe dziecko może
przepraszać za to, że się wywróciło i zdarło sobie trochę skórę na
kolanie) potem zaczął się krztusić, cały czas ryczał.
Strasznie chciałam zatrzymać samochód, wysiąść i go przytulić ale
nie było możliwości więc spokojnie mówiąc starałam się go uspokoić
(siedziałam z tyłu a mały w foteliku z przodu wraz z mężem). W tym
czasie teściowa zapytała synka czy chce paluszki (?) ja jej że
przecież w takim stanie nie można dziecku dać paluszków bo się
zakrztusi, on ledwo oddychał takiej histerii dostał.
Mąż zaczął bardzo ostro mówić do synka by się uspokoił. W pewnym
momencie powiedział głośno i ze złością "zamknij się wstrętny
gó..arzu" Bardzo mnie to wkurzyło ale już nie chciałam się kłócić
przy dziecku, które i tak miało nadmiar emocji. Potem jechaliśmy w
ciszy, mały cały czas zanosił się płaczem aż przysnął.
To była jego pora spania więc na pewno był zmęczony.
Chciałam się zapytać o dwie rzeczy
1. co przyczyniło się do takiej strasznej histerii u pogodnego
zazwyczaj dziecka? z pewnością fakt, że był zmęczony i była to jego
pora spania a nie spał tylko musiał jechać gdzieś, z pewnością fakt,
że się wystraszył upadku i że go bolała noga, może też to, że wyczuł
między nami napięcie i sprzeczności ale czy mógł dostać tej histerii
bo powiedziałam przy nim, że powinniśmy wrócić i przemyć nóżkę by
się nie wdało zakażenie?
2. jak najlepiej należało zareagować? domyślam się, że przytulanie i
uspokajanie dziecka w histerii niewiele pomaga ale uważam, że ostre
gadanie typu " uspokój się!" "cicho bądź!" "przestań!" choć może
jakiś efekt daje to też nie jest najlepszym rozwiązaniem
Nie chciałabym drugi raz czegoś takiego przeżyć :(
Dodam, że synek jest dzieckiem generalnie bardzo pogodnym,
roześmianym, rozgadanym, śpiewającym i bardzo często grzecznym.
Tego samego dnia jak wróciliśmy do domu i się kąpał znowu dostał
histerii (to już pewnie było zmęczenie i może strach przed moczeniem
bolącej nóżki), mąż zrobił coś dla mnie karygodnego - najpierw go
ostro starał uspokoić aż w końcu wkurzony wziął przysznic i polał
małego po głowie (czyli zrobił coś, czego mały najbardziej w kąpieli
nie lubi a wcześniej mu obiecał, że nie będzie mu mył głowy a więc i
moczył jej).
Dziś synek jest już wesoły i pogodny jakby nie było wczorajszego
dnia ale ja wciąż nie mogę ochłonąć po całej akcji - zaskoczyła mnie
reakcja męża i to bardzo negatywnie zaskoczyła. Staram się też
zrozumieć co sprawiło aż tak gwałtowną histerię by na przyszłość się
to nie powtórzyło
p.