mama_chlopcow
27.07.08, 23:26
Proszę o radę. Sama nie wiem co mysleć o zachowaniu mojego ośmioletniego synka. Wizytę w poradni pedagogiczno-psychologicznej mamy dopiero pod koniec sierpnia, a co dzień to jest gorzej.
Problemy zaczęły się gdy syn poszedł do pierwszej klasy. Po miesiącu chodzenia do szkoły (chodził chętnie) zaczął płakać. Okazało się, że ktoś mu dokuczał, pani wyszarpała mu kartkę i wrzuciła do kosza. Syn otworzył się przed nami dopiero po 5 dniach, ja powiadomiłam wychowawcę o tym co dzieje się w szkole i sprawa została załatwiona od ręki. Ale strach przed dziećmi został. Syn jeszcze do grudnia chodził do szkoły ze łzami w oczach. W drugim półroczu wzystko wróciło do normy po czym pod koniec roku szkolnego znów przed wyjściem do szkoły synek najpierw biegł do ubikacji z bólem brzucha lub wymiotywał. Teraz syn najchętniej wogóle nie wychodziłby z domu. Każde wyjście: spacer, zakupy, kino, basen itp. okupione jest płaczem.
Pól roku temu urodziłam drugiego syna. Poświęcamy starszemu tyle czasu ile tylko można. Nie odsuwamy go na bok. Starszy jest do młodszego bardzo przywiązany. Czy to moze być przyczyną jego zachowania?
Proszę o radę, bo sama nie wiem co o tym mysleć. Czasami jest mi go tak żal (on tak rozpaczliwie płacze), że sama mam ochotę nad nim się rozpłakać.