ekk33
01.09.08, 09:54
Mój dwunastoletni syn dziś miał rozpocząć ostatni rok nauki w szkole
podstawowej. Nie rozpoczął, bo... pomylił szkoły!!
Jego szkoła jest częściowo w remoncie, bo budynek (nowy)jest wykańczany. W
związku z tym zajęcia dziś o 8.00 zaczynały się mszą świętą, a że dziecko na
religię nie chodzi, miało zacząć zajęcia o 9.00, na części oficjalnej, tyle,
że w starym budynku,a nie tam, gdzie się uczył, czyli w nowym. No i pewnie by
zaczął, gdyby poszedł na rozpoczęcie roku do odpowiedniego budynku szkoły...
Teraz siedzi w pokoju i wyje, bo na dzień dobry w ataku furii pozbawiłam go
telewizji na miesiąc, i kazałam schować wszystkie durne bionicle, ale dobrze
wiem, że nie tędy droga. Tylko co ja mam zrobić? Głupi nie jest, badania
psychologiczne przechodził, IQ wysokie, zachowania w normie, ale ten brak
wyobraźni, brak zdrowego rozsądku, roztrzepanie, infantylność... Myślałam, że
niczym mnie już nie zaskoczy, znam jego wszelakie numery. Myliłam się...