Dodaj do ulubionych

Ręce mi opadły...!!

01.09.08, 09:54
Mój dwunastoletni syn dziś miał rozpocząć ostatni rok nauki w szkole
podstawowej. Nie rozpoczął, bo... pomylił szkoły!!
Jego szkoła jest częściowo w remoncie, bo budynek (nowy)jest wykańczany. W
związku z tym zajęcia dziś o 8.00 zaczynały się mszą świętą, a że dziecko na
religię nie chodzi, miało zacząć zajęcia o 9.00, na części oficjalnej, tyle,
że w starym budynku,a nie tam, gdzie się uczył, czyli w nowym. No i pewnie by
zaczął, gdyby poszedł na rozpoczęcie roku do odpowiedniego budynku szkoły...
Teraz siedzi w pokoju i wyje, bo na dzień dobry w ataku furii pozbawiłam go
telewizji na miesiąc, i kazałam schować wszystkie durne bionicle, ale dobrze
wiem, że nie tędy droga. Tylko co ja mam zrobić? Głupi nie jest, badania
psychologiczne przechodził, IQ wysokie, zachowania w normie, ale ten brak
wyobraźni, brak zdrowego rozsądku, roztrzepanie, infantylność... Myślałam, że
niczym mnie już nie zaskoczy, znam jego wszelakie numery. Myliłam się...
Obserwuj wątek
    • roza_am Re: Ręce mi opadły...!! 01.09.08, 12:42
      Co masz zrobić? Najpierw chyba wyluzować. Przecież tak naprawdę nic strasznego się nie stało - syn nie oblał egzaminu, nikogo nie skrzywdził, nie zrobił niczego złośliwie. Po prostu się pomylił. To się zdarza każdemu, niezależnie od wieku, inteligencji, stanowiska itp.

      Moim zdaniem Twoja reakcja była przesadzona. Ukarałaś syna za objaw choroby, coś co nie jest od niego zależne. I tak poniesie konsekwencje tej sytuacji - będzie musiał się tłumaczyć przed kolegami i nauczycielami, dopytywać się o plan lekcji i inne informacje. Raczej potrzebuje Twojego wsparcia niż karania.

      Jak nie dopuszczać do takich sytuacji w przyszłości? Najpierw warto ustalić przyczynę - czy to ADHD-owe rozkojarzenie, czy silne przywiązanie do schematów, powtarzalnych sytuacji, czy może lęk przed szkołą wyrażony nie wprost.

      Pomyśl też o sobie. Nie warto żebyś nadmiernie szarpała swoje nerwy, zresztą sama o tym piszesz. Może nie musisz aż tyle wymagać od syna? Czy jeśli odrobinę obniżysz poprzeczkę stanie się coś naprawdę złego? Kiedy Ty będziesz spokojniejsza, bardziej wyluzowana i jemu będzie łatwiej radzić sobie ze swoimi problemami. Polecam Ci forum portal.adhd.org.pl/phpbb/ Znajdziesz tam dużo konkretnych porad i prawdziwe wsparcie od innych rodziców. Powodzenia.

      • verdana Re: Ręce mi opadły...!! 01.09.08, 13:31
        Za co ukaralas syna????
        Za to, ze się pomyslił? Rozumiem, ze Ty nigdy w żciu sie nie
        pomylilas, nawet jako dziecko. Ja mu się nie dziwię - z samego
        Twojego opisu widać, ze pomylic sie bylo latwo, skoro pierwsze
        zajecia odbywały sie gdzie indziej niz zwykle.
        Mysle, że ukaralas syna, bo masz wyrzuty sumienia, ze nie
        wytlumaczylaś mu dokladnie przed wyjsciem, gdzie ma iść. Mogę się
        mylic, ale w takiej sytuacji trzeba przepytac 12-latka jeszcze rano,
        czy nie zapomniał, ze rozpoczecie roku ma gdzie indziej. Zrobilas
        to? Jesli nie, jesteś taka sama zapominalska jak syn...
        A kara jest do tego stopnia nieadekwatna do przewinienia, że musi
        wywolac bunt i niechęć do rodzica.
        Teraz jest czas na przeproszenie i wycowfanie kar. Jesli karą za
        drobiazg jest miesiąc bez telewizji, to co zrobisz, gdy syn naprawde
        zawini? Oddasz do porawczaka?
    • mmk9 Re: Ręce mi opadły...!! 01.09.08, 14:54
      brak wyobraźni i zdrowego rozsądku, infantylne reakcje /furia o
      pierdoły/ - u 12latka najnormalniejsze w świecie, u matki
      dwunastolatka ...........................domyśl się.
    • ekk33 Re: Ręce mi opadły...!! 01.09.08, 21:27
      Rany, czy Wy wszystko tłumaczycie ADHD?? Ludzie nie dzielą się tylko na tych, co
      mają lub nie, pomiędzy nimi są też roztrzepani, leniwi, zagubieni itp. Dziecko
      wczoraj było pod szkołą i sprawdzało, co napisane na drzwiach. Siedziałam w
      samochodzie i czekałam na niego tuż obok, mój błąd, że nie ruszyłam tyłka, żeby
      sama przeczytać, zaufałam dwunastolatkowi, pech. Przeczytał, przybiegł do auta,
      poinformował... Do głowy mi nie przyszło, że rozpoczęcie roku szkolnego odbywa
      się w starym budynku, tam, gdzie chodzą tylko klasy 1-3... Mam prawo chyba
      wymagać od starszego chłopaka, by był choć odrobinę odpowiedzialny, nie
      sądzicie? To nie jest dziecko upośledzone umysłowo, to jest normalny nastolatek,
      nie wykazujący najmniejszej chęci myślenia... Jak mam go puścić samego do
      miasta? Jak mam zostawić na pięć minut z młodszą siostrą? Jak wysłać na zakupy,
      może zgubi karteczkę z listą zakupów? Jak nauczyć go wyobraźni? Całe życie mam
      go chronić, wszystko robić za niego? Mam z niego zrobić kalekę?? Nie ukarałam go
      za pomyłkę, tylko za nieodpowiedzialność. Kiedyś spóźni się na maturę, albo na
      własny ślub... Zresztą, przyszedł do mnie później i stwierdził, że zachował się
      jak totalny imbecyl. Na pokaz, czy wreszcie do niego dotarło?
      • Gość: peresia Re: Mnie również ręce opadły.... IP: 193.17.54.* 01.09.08, 22:44
        To nie jest dziecko upośledzone umysłowo, to jest normalny
        nastolatek
        > ,
        > nie wykazujący najmniejszej chęci myślenia... Jak mam go puścić
        samego do
        > miasta? Jak mam zostawić na pięć minut z młodszą siostrą? Jak
        wysłać na zakupy,
        > może zgubi karteczkę z listą zakupów? Jak nauczyć go wyobraźni?
        Całe życie mam
        > go chronić, wszystko robić za niego? Mam z niego zrobić kalekę??
        Nie ukarałam g
        > o
        > za pomyłkę, tylko za nieodpowiedzialność. Kiedyś spóźni się na
        maturę, albo na
        > własny ślub... Zresztą, przyszedł do mnie później i stwierdził, że
        zachował się
        > jak totalny imbecyl. Na pokaz, czy wreszcie do niego dotarło?

        Bardzo mi jest żal Twojego dziecka, bardzo...

        A potem pełno jest ludzi, którzy w dorosłym życiu wypełniają
        gabinety psychoterapeutów, bo w okresie dzieciństwa doswiadczają
        takiego braku szacunku ze strony najbliższych...:///
        A to Ci najbliżsi mają problem ze sobą, niestety...

        • verdana Re: Mnie również ręce opadły.... 01.09.08, 22:57
          Normalne nastolatki w tym wieku sa roztargnione. To norma, nie
          wyjatek. Normalne matki wobc tego pilnuja pewnych rzeczy, a jak
          dziecko sie pomyli, to nie robia z tego dramatu i nie wróża dziecku
          klęsk zyciowych.
          Jestes przekonana, ze w wieku 12 lat nigdy niczego nie pomylilaś? Ze
          bylas odpowiedzilna, idealna i zawsze tak zorganizowana jak
          ksiegowa?
          Nie dajac dziecku zadnej możliwosci popelnienia błędu popelniasz o
          wiele gorszy błąd, niz Twoje dziecko xle odczytujac idiotyczna
          karteczkę. Komletnie nie rozumiesz ani swojego dziecka, ani nie
          znasz psychologii rozwojowej.
          Proponuję - serio - wizyte u psychologa. Wymaganie perfekcjonizmu od
          12 latka i taka reakcja na głupstwo swiadczy o pewnych problemach -
          Twoich, a nie dziecka. Nie jestes DDA?
          • ekk33 Re: Mnie również ręce opadły.... 02.09.08, 08:43
            > Normalne nastolatki w tym wieku sa roztargnione. To norma, nie
            > wyjatek. Normalne matki wobc tego pilnuja pewnych rzeczy, a jak
            > dziecko sie pomyli, to nie robia z tego dramatu i nie wróża dziecku
            > klęsk zyciowych.

            Normalna matka ma oprócz trzymania dorastającego wyrostka za rękę jeszcze kilka
            (kilkadziesiąt) innych obowiązków i jakoś nie widzi możliwości sklonowania się w
            najbliższym stuleciu. Tak więc wybacz moja droga, ale chodzenie za nim krok w
            krok i sprawdzanie, czy dobrze wytarł tyłek, uważam za lekką przesadę.

            > Jestes przekonana, ze w wieku 12 lat nigdy niczego nie pomylilaś? Ze
            > bylas odpowiedzilna, idealna i zawsze tak zorganizowana jak
            > ksiegowa?

            Swojego czasu, podczas wizyty u psychologa (wyobraź sobie, że przez dwa lata
            korzystaliśmy z pomocy jednej z najlepszych psychologów, wykładających na
            uniwersytecie tematykę związaną z ADHD) usłyszałam, że gdy człowiek nie ma
            konkretnych argumentów, przechodzi do ataku, wytykając błędy komuś, kto śmiał
            zwrócić uwagę. Widać, nie lubisz, gdy się podważa Twój autorytet, skoro nie
            potrafisz udzielić sensownej odpowiedzi.

            > Nie dajac dziecku zadnej możliwosci popelnienia błędu popelniasz o
            > wiele gorszy błąd, niz Twoje dziecko xle odczytujac idiotyczna
            > karteczkę. Komletnie nie rozumiesz ani swojego dziecka, ani nie
            > znasz psychologii rozwojowej.

            Moje dziecko nie jest ideałem i popełnia tysiące błędów, których staram się
            nawet nie zauważać. Jedyne, czego usiłowałam go w podobnych przypadkach nauczyć,
            to czytanie tekstu ze zrozumieniem. Nie epopei, ale krótkiego polecenia, jak
            zadanie tekstowe z matematyki, czy notatka o spotkaniu. Widziałam już oblaną
            maturę z polskiego, napisaną przepięknie, ale kompletnie nie na temat. Zbyt dużo
            wymagam?? O matko....

            > Proponuję - serio - wizyte u psychologa. Wymaganie perfekcjonizmu od
            > 12 latka i taka reakcja na głupstwo swiadczy o pewnych problemach -
            > Twoich, a nie dziecka. Nie jestes DDA?

            Tiaa... Mój problem polega na tym, że wychowuję go na człowieka, a nie na
            szlajającego się po ulicach gó..arza, który dzięki bezstresowemu wychowaniu
            podpala bezdomne kundle albo bezdomnych ludzi, wsjo rybka. Kilkanaście lat temu
            trzech dwunastolatków zatłukło kijami bejsbolowymi mojego kolegę z liceum. Bez
            komentarza. Kiedy to był, miesiąc temu...? Gdy kilku jedenastolatków paliło psa?
            Pewnie wtedy też powiedziałabyś, że to efekt wychowania, nie?
            Dziesiątki lat, i stulecia, ludzie wychowywali swoje dzieci w pewnym rygorze.
            Nie mam na myśli bicia, bo to największe świństwo, pozbawiać młodego człowieka
            godności. Jednak konsekwencje, nawet, gdy bolą nas samych, są nieuniknione.
            Konsekwencje dobrych uczynków także mam na myśli, bo skoro piszemy tu o
            problemie, to pewnie zaraz uznasz, że moje dziecko pół życia spędza w kącie
            klęcząc na grochu...

            Napisałam tu, bo widzę problem z rozkojarzeniem dziecka. Na szczęście dziecko
            zdało sobie sprawę, że tym razem zawaliło dużo bardziej niż kiedyś (wczoraj,
            poza opisaną sytuacją, brak koncentracji przy poleceniu jeszcze dwa razy
            zaowocował nie wykonaniem zadania...) i naprawdę wzięło się do pracy.

            A ja chyba pomyliłam forum... Myślałam, że to tutaj jest prowadzone przez
            ekspertów, a nie domorosłych psychologów, którzy po przeczytaniu dwóch zdań
            stawiają diagnozę... Przerost ambicji?
            Uff...

            Pozdrawiam... I życzę więcej dystansu, także do siebie.
            • roza_am Re: Mnie również ręce opadły.... 02.09.08, 14:18
              przez dwa lata
              > korzystaliśmy z pomocy jednej z najlepszych psychologów, wykładających na
              > uniwersytecie tematykę związaną z ADHD
              Jak to w końcu jest z ADHD u Twojego syna? Ma czy nie? Twoje wypowiedzi na ten
              temat nie są jednoznaczne. A to ma znaczenie. Bo jeśli choruje, to pewne rzeczy
              są po prostu objawami choroby, czymś niezależnym od woli syna. Czymś, co wymaga
              zrozumienia i zaakceptowania, a nie karania.

              Napisałam tu, bo widzę problem z rozkojarzeniem dziecka. Na szczęście dziecko
              > zdało sobie sprawę, że tym razem zawaliło dużo bardziej niż kiedyś (wczoraj,
              > poza opisaną sytuacją, brak koncentracji przy poleceniu jeszcze dwa razy
              > zaowocował nie wykonaniem zadania...) i naprawdę wzięło się do pracy.

              Pomijając kwestię ADHD, najbardziej prawdopodobną przyczyną rozkojarzenia
              Twojego syna jest nadmierny stres.
              Wczoraj Twój syn przeżył stresującą sytuację ze szkołą. Twoja nadmierna reakcja
              i nałożona kara dodatkowo ten stres wzmocniły. Nieporadzenie sobie z kolejnymi
              zadaniami nie jest niczym dziwnym w takiej sytuacji.

              To nie jest tak, że namawiamy Ciebie do bezstresowego wychowania. Pomiędzy
              nadmierną pobłażliwością a terrorem psychicznym mieści się złoty środek.
              Równowaga pomiędzy wymaganiami a wsparciem, miłością szacunkiem.
            • roza_am Re: Mnie również ręce opadły.... 02.09.08, 15:09
              > Nie mam na myśli bicia, bo to największe świństwo, pozbawiać młodego człowieka
              godności.

              Hm, a czy zgoda na to, aby dziecko nazywało siebie "totalnym imbecylem" nie jest
              pozbawianiem go godności? Nie tylko nasze ciało zasługuje na szacunek, emocje i
              osobowość także.
        • ekk33 Re: Mnie również ręce opadły.... 02.09.08, 08:14
          > A potem pełno jest ludzi, którzy w dorosłym życiu wypełniają
          > gabinety psychoterapeutów, bo w okresie dzieciństwa doswiadczają
          > takiego braku szacunku ze strony najbliższych...:///
          > A to Ci najbliżsi mają problem ze sobą, niestety...
          >

          Uzasadnij. Bo jakoś nie widzę związku. Dwunastolatek to nie niemowlę i można od
          niego wymagać odrobiny wyobraźni.
          • verdana Re: Mnie również ręce opadły.... 02.09.08, 09:30
            Wymaganie od kazdego - czy ma lat 12 czy 40, aby nigdy nie
            popelnialo błedow i nigdy sie nie mylilo jest absurdem. Nie
            wychowujesz wcale dziecka na "odpowiedzialnego czlowieka", jak Ci
            sie wydaje, tylko na perfekcjoniste, ktory nie bedzie umiał wybaczyc
            sobie nawet najmniejszego, drobnego potkniecia. Perfekcjonisci nie
            sa ani osobami sympatycznymi, ani dobrymi pracownikami - sa za to
            kadydatami do leczenia nerwic, do zawałów i do choroby alkoholowej.
            owszem, 12 latek powinien przeczytać prawidlowo kartkę. Skoro sie
            pomylił, wato powiedziec "Uwazaj nastepnym razem". Twoja reakcja nie
            jest normalna - jest gubo przesadzona i histeryczna.
          • peresia Re: Mnie również ręce opadły.... 02.09.08, 11:23
            > Uzasadnij. Bo jakoś nie widzę związku

            Przykre jest to, że nie widzisz związku między brakiem szacunku dla
            własnego dziecka, a jego późniejszymi kłopotami natury psychicznej,
            tymbardziej że cierpi na ADHD.

            "Zresztą, przyszedł do mnie później i stwierdził, że zachował się
            jak totalny imbecyl. Na pokaz, czy wreszcie do niego dotarło?"

            "Wyczułam", że jesteś nieco usatysfakcjonowana taką samokrytyką
            syna :///

            Dwunastolatek to nie niemowlę i można od
            > niego wymagać odrobiny wyobraźni.

            W Twoim systemie wychowania nie ma mowy o odrobinie wyobraźni, nie
            ma miejsca na pomyłki...
      • roza_am Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 13:46
        > Rany, czy Wy wszystko tłumaczycie ADHD??
        Wyszłam z założenia, że skoro piszesz na forum o ADHD, Twój syn na to cierpi.
        Rozumiem, że doszło do nieporozumienia.

        Mam prawo chyba
        > wymagać od starszego chłopaka, by był choć odrobinę odpowiedzialny

        Odpowiedzialny - tak, ale nie nadodpowiedzialny. Oczekujesz od syna, żeby
        zachowywał się jak dorosły człowiek, znał się na życiu jak 40-latek, pomagał Ci
        prowadzić dom i wyrósł jak najszybciej ze swych dziecięcych potrzeb. To
        przerasta możliwości 12-latka. On się nadal rozwija. Przede wszystkim
        emocjonalnie i społecznie. Stawiając przed nim zbyt dorosłe oczekiwania
        uniemożliwiasz mu ten rozwój.
    • ekk33 Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 16:06
      Nigdzie nie napisałam, ze mój syn cierpi na ADHD. Przeciwnie, lekarka
      kategorycznie zaprzeczyła, jakoby miał mieć jakiś problem podobnej natury.
      Cierpi na zwyczajne lenistwo, niechęć do pracy, jest zbyt infantylny jak na swój
      wiek, niedojrzały emocjonalnie, nieodpowiedzialny. Któraś z Was zarzuciła mi, że
      czerpię satysfakcję z tego, że syn się pokajał. Tak, jakbym miała być zachwycona
      jego wadami! Nic bardziej mylnego - kocham go bardzo mocno, widzę w nim mnóstwo
      zalet, i bardzo chciałabym napisać - mój syn to geniusz, chodząca doskonałość,
      wzór we wzorek :/ Nie napiszę, bo to bzdura - syn jest super chłopakiem,
      grzeczny, uczynny, czuły na cudze nieszczęścia, kochana przylepka. Jest mądry,
      jeśli chce, to bardzo szybko się uczy rzeczy, które go interesują. Wygrywa
      szkolne konkursy recytatorskie, przyrodnicze. Ma jednak wady, o których pisałam
      wcześniej, i nie boję się o nich mówić. Walczymy z nimi, ale jest ciężko.
      A ja sama nie wpadłam w furię - nie rzucałam talerzami ani przekleństwami, nie
      biłam, nie wrzeszczałam, nic z tych rzeczy. Furia gotowała się we mnie, a ja
      spokojnie zapytałam, czy może gdyby się skupił na wykonywanych czynnościach, a
      nie na bajkach i klockach (podczas pracy), to nie osiągnąłby lepszych
      rezultatów? I może lepiej byłoby odpuścić sobie bajki na CN na jakiś czas? O
      swojej reakcji napisałam na wyrost, pół żartem, żałuję, że nie powiedziałam
      wprost i dużymi literami, o co mi chodzi, może nie wieszałybyście na mnie
      wszystkich psów tego świata.
      Na forum zaś napisałam, bo jest to forum ADHD I INNE TRUDNE ZACHOWANIA. Czyli
      nie tylko ADHD... Nie wiedziałam, że wbrew nazwie, jest to jednak forum
      poświęcone jedynie ADHD... Tyle na moją obronę.

      Nadal jednak twierdzę, że 12 lat to pora, by zacząć myśleć samodzielnie. I
      widzę, że wczorajsza sytuacja coś dała mu do myślenia, bo sam usiadł do lekcji...

      Na marginesie - gdybym chciała widzieć same złe cechy u syna, gdybym czuła
      jakąkolwiek niechęć do niego, gdybym miała same wymagania i uprawiała terror w
      domu, na pewno nie szukałabym pomocy u innych. Mam uwierzyć, że żadna z Was
      nigdy nie popełniła żadnych błędów wychowawczych? Nigdy nie straciła
      cierpliwości? Nigdy nie opadły jej ręce z bezsilności? Nie wierzę...
      • verdana Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 17:15
        Popenilysmy - podobne jak Ty. Ja wlasnie uznalam, ze 12 latek
        powinien być dorosły i odpowiedzialny. Efekt - zmarnowanie kariery
        szkolnej niezwykle zdolnemu dziecku, nerwica i absolutna niewiara we
        wlasne możliwosci.
        Z takiego wychowania wyrasta facet, ktory po egzaminie magisterskim,
        zdanym na piatkę wraca i martwi się "ze mogło być lepiej", nigdy nie
        jest z siebie zadowolony, nie widzi swoich zalet, tylko wady.
        Chcesz powtorzyć moje błedy? Prosze bardzo. Efekt bedzie pewnie
        podobny.
        • ekk33 Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 18:45
          Verdana, ja nie chcę, żeby syn był dorosłym nastolatkiem, tylko, żeby był
          nastoletnim nastolatkiem. Nie ma prawie żadnych obowiązków, nawet śmieci nie
          wynosi, jak inne dzieci. Jedynym obowiązkiem jest nauka. Nie na celujące, nawet
          nie na piątki - wystarczy solidna trója, choć stać go i na siódemki. Chcę tylko,
          by radził sobie w życiu, by umiał się odnaleźć, by nie stał jak dupa na środku
          skrzyżowania z rozłożonymi rękami, ale, by umiał odczytać nazwę uliczki z
          tablicy informacyjnej. Zrozum, mieszkamy sami na ciężkim zadupiu, dojeżdżamy
          samochodami do miasta 20 km, dużo trzeba, żeby się rozwalić na trasie? Co zrobi,
          gdy zostanie nagle sam? Bez histerii, może się zdarzyć wszystko albo nic, ale
          czy potrzeba mu takich stresów i doświadczeń?
          Nie chcę powtórzyć Twoich błędów, Verdana. Może za to popełnię wiele innych.
          Nadmierna troska, jak i puszczenie samopas, mogą przynieść więcej szkody niż
          pożytku. Znaleźć złoty środek jest bardzo trudno.
          • verdana Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 18:56
            Mialam już trzech nastoletnich nastolatkow. Zareczam Ci, ze takie
            zachowanie 12-latka jest najbardziej nastolatkowym zachowaniem,
            jakie można sobie wyobrazić. To wiek najwiekszeego chyba
            roztargnienia w życiu - zapomnienie, przez moje zupełnie skadinad
            odpowiedzillne dzieci - psa przed sklepem, plecaka w szkole,
            zabranie na zajecia torby z innych zajec, spakowanie się na
            poniedziałek w poniedzialek przyklad z wczoraj). Poczytaj sobie
            forum "starsze dziecko" - tam o 12 lakach, roztargnonych jak
            profesor cala masa wpisów.
            Może błedem jest brak obowiazkow? Obowiazki w nauce nie
            przeszkadzaja, przeciwnie. Stopnie szkolne nijak się mają do
            radzenia sobie w zyciu.
            Jak zostanie sam, jako 12 latek, to sobie nie poradzi. za pare lat
            poradzi sobie z palcem w nosie. Nie oczekuj, ze będzie sie teraz
            zachowywal jak dorosly. To twoje oczekiwanie prowadzi do
            apradoksalnej reakci - czym bardziej będzie sie bał nawalic, tym
            częściej będzie nawalał.
            • ekk33 Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 20:55
              Ohh, zapominanie plecaka, kapci, książek i zeszytów, podpisanego dzienniczka,
              stroju na w-f, mam na porządku dziennym. Przez miesiąc nie informował mnie o
              wyjściu do kina, i nie pojechał, bo w końcu nie było go na liście. Karteczkę od
              wychowawczyni zgubił. Potem, na dzień przed wyjazdem, na zebraniu dowiedziałam
              się o szkolnej wycieczce, i w nocnym markecie robiłam potrzebne zakupy. Już
              nawet nie zauważam podobnych "niedoróbek" :) Obowiązków nie ma, z jednej prostej
              przyczyny - straciłabym nerwy przy ich egzekwowaniu. Wieczne dopominanie się o
              wyniesienie śmieci, albo rozłożenie rzeczy ze zmywarki, nie wiem, czy dałabym
              rady, bo co bym zrobiła, gdyby ciągle zapominał? Wolę zapobiec awanturom,
              prośbom, groźbom, karom i wszelkim innym stresom. Za to, gdy mu się zdarzy
              zrobić to jednorazowo, i (o, zgrozo;)) z własnej woli, pochwałom nie ma końca.
              Bez przesady, ale doceniam, oczywiście :)
              Po prostu nie mam czasem sił do chłopaka, który zamiast "oraz" pisze "i", bo
              "oraz" jest stanowczo za długie i wymaga dłuższego pisania...
              • verdana Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 21:56
                A widzisz - wszytko co wymieniłas, miesci się jak najbardziej w
                średniej dla tego wieku. Mozesz tego nie zauwazać, bo wiekszość
                matek dzieci w tym wieku pilnije , aby wzięły, spakowaly, wpisaly
                się na listę itd. Te dopilnowane dzieci sprawiaja wrazenie, ze sa
                znacznie "porządniejsze" i doroslejsze od naszych -
                niedopilnowanych, bo one mają i zeszyty (mój najstarszy w ogole
                przez kilka klas nie miał ani jednego zeszytu...), i pięknie
                zapakowany strój na basen, i kapcie. Tylko to nie ich zasługa...
                Poza wyjątkami, na ogół plci zenskiej. Wyjątki płci męskiej sa
                naprawde rzadkie. Tyle, ze - optymistycznie - te nasze uczą sie na
                błędach (o ile - tu uwaga dydaktyczna, nie boja się ich popełniać).
                Te dopilnowane w pewnym momencie zostaja w tyle - bo one jeszce nie
                znaja konsekwencjizgapienia się.
                Natomiast upieralabym sie, że obowiazki to rzecz wazna. Nie chcesz
                kar? Nie musisz - smieci musza być wyniesione, zanim postawisz obiad
                na stole (a nie w nieokreslonym momencie), zmywarka orózniona o
                19.30 (o czym przypominasz, ale nie z mina "i znowu zapomniales",
                tylko tak, jak kolezance). To działa.
                Pisanie "i" zamiast "oraz" nalezy potraktować jako zwiększenie
                wydajnosci pracy.
                No i jeszcze jedno - zupełnie serio tym razem. Nie jest przypadkiem,
                ze przednmiotem dowcipów jest roztargnienie profesorów. Czasem
                roztargnienie jest dowodem inteligencji - nie zawsze, ale często.
                Swoją droga, ciekawe jakbys wytrzymała z moim mężem, człowiekiem
                piszacym z pamięci encyklopedie, ktory potrafi wyprowadzic na spacer
                samą smycz, psa w stanie szoku zostawiajac w domu, wrocic do domu z
                torba ze smieciami, bo zapomnial wyrzucić, na oddział polozniczy
                przywieźć torbe pełna sprutych sweterków, zamiast rzeczy dla
                dziecka, faceta, ktory jest w stanie powiedziec bez namysu, kto byl
                premierem Malezji w 1985, a nie moze zapamiętac, że trzeba kupić
                ser. I to jest naprawde fajny facet.
                • ekk33 Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 22:20
                  No widzisz - ja też wiem, że to się mieści w normie. Choć przyznaję, że do głowy
                  mi nie przyszło, że te "doskonałe dzieci" są, po pierwsze, arcydziełem swoich
                  rodziców, po drugie, zupełnie nieprzygotowane na zagapienie... Wiadomo, że
                  dzieciaków się pilnuje, żeby dopakowały plecak, wydaje się, ze przyglądając się
                  temu codziennemu sprawdzaniu, same sprawdzą plecak, gdy my tego nie zrobimy... A
                  jednak, po fakcie okazuje się, że nawet uwagi o braku zeszytów nie było gdzie
                  wpisać, bo i dzienniczka też zapomniały... :)
                  Męża rozumiem i gratuluję, z takim może być naprawdę zabawnie i pewnie się nigdy
                  nie nudzisz ;) Też piszę serio, wiem, ze wielcy tego świata często byli
                  kompletnie nieprzygotowani do życia i funkcjonowali jedynie dzięki żonom i
                  gosposiom. Ale boję się myśleć, że mam w chacie domorosłego geniusza, bo jeśli
                  się okaże, że jednak nie, to "rozczarowanie" będzie podwójne... ;) Mimo
                  wszystko, postaram się traktować go z większym przymrużeniem oka. Co nie znaczy,
                  że nie będę stała nad nim z rózgą, gdy mi zadań nie odrobi. Uczyć się ma :D

                  Wieczornie pozdrawiam :)
                  • verdana Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 22:40
                    Odwrotnie - sprawdzasz, więc oduczasz dziecko, ze i ono musi.
                    Zamiast uczyć zaradnosci i systematycznosci - systematcznie sie jej
                    oducza. Uwagi o braku i podreczników i zeszytow tez mojemu nie bylo
                    gdzie wpisac, jak dziś pamiętam....
                    Mój mąż w dzieciństwie byl prymusem, zawsze przygotowanym najlepszym
                    uczniem w szkole itd. Ja, mierna uczennica,przepisująca lekcje na
                    przerwie, funkcjonuję w spoleczeństwie znacznie lepiej. Zawodowo
                    też...
                    Przypominam tylko niesmiało, ze odrobienie wszystkich lekcji w
                    starszych klasach bywa zadaniem praktycznie niemożliwym. Tzn.
                    oznacza (poza wyjatkowo szybko uczacymi sie dziecmi) rezygnację z
                    prywatnego życie, w tym czytania książek. Moj syn - uczeń sredni,
                    wrócił ze szkoly zbulwersowany. Najlepsza uczennica zobaczyła, ze
                    czyta cos , zapytala czy dobre, pochwalił i wtedy ona
                    powiedziała "No tak, ja też lubie czytać, ale nie czytam, bo musze
                    sie uczyc".
                    No, to ja wolę żeby mój czytał. I dlatego pilnuję, aby nie olewał
                    rzeczy waznych, ale co do mniej waznych - niech sam decyduje.
                    Dobranoc, musze zgasic światło w korytarzu, bo jak zwykle czyta pod
                    kołdrą.
    • bj32 Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 21:17
      Fakt, jeśli Twój syn nie ma ADHD, ani innych problemów, nazwijmy je,
      zdrowotnych, to wybrałaś nieodpowiednie forum.
      Zwłaszcza, ze i ja znam masę dwunastolatków; to wiek, kiedy zaczyna
      sie burza hormonów i różne takie, jakie opisujesz... A to ciagle
      dzieci...
      Pozwolisz zatem, że jutro Twój wątek zostanie przeniesiony na forum
      eksperckie Wychowanie bez porażek? O tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=851

      Pozdrawiam.
      bj32
      • ekk33 Re: Ręce mi opadły...!! 02.09.08, 21:26
        Skoro uważasz, ze tam będzie dla niego lepsze miejsce, oczywiście, nie ma
        sprawy. Choć tak jak napisałam wcześniej, Inne Trudne Zachowania wydały mi się
        odpowiednim określeniem...

        Również pozdrawiam :)
    • rycerzowa Re: Ręce mi opadły...!! 03.09.08, 10:40
      1.Karać dziecko należy tylko wtedy, gdy zrobi coś złego świadomie i dobrowolnie,
      czyli "złośliwie".
      Gapowatość, roztargnienie nie mieści się w tej kategorii.
      Tu wystarczą tzw. naturalne konsekwencje jako nauczka.

      2. Choćbyś dziecko zatłukła, nie przestanie być gapowate.
      Taką ma naturę.

      3. Bardzo dobrym sposobem na roztargnionych jest właśnie pilnowanie, by taki typ
      wykonywał codzienne, nudne, proste obowiązki, typu wyrzucanie śmieci, mycie
      naczyń, zakupy. Niewiele tego ma być, ale systematycznie.

      4. Gadanie, narzekanie, załamywanie rąk, krytykowanie - nic nie da.
      Strata czasu i energii.
      "Tylko spokój może nas uratować".

      5. Znajomy osobnik, król roztargnionych, twojemu podobny, jednak do pewnych
      rzeczy "dorósł", np.taki drobiazg : przed wyjazdem czy wylotem robi w kompie
      spis rzeczy do zabrania i spraw do załatwienia.

      Oczywiście matura z polskiego oblana, bo co z tego,że ciekawie napisana (zawsze
      ciekawie pisał), skoro nie według reguł, czyli nie na temat, w dodatku na
      półtora stroniczki.
      Oczywiście spóźnił się też na własny ślub.
      Ale jest już po doktoracie w jednej z najtrudniejszych dziedzin techniki,
      pracuje w firmie z branży R&D, i właśnie on jest wysyłany w delegacje do
      Waszyngtonu, do jednej z agencji rządowych.
      W dziedzinie, która go interesuje, wszystko ma poukładane, o niczym nie zapomni.
      W sprawach domowych sobie radzi, to on jest odpowiedzialny za rodzinę. Żona
      pilnuje tylko terminów, i o pewnych ważnych rzeczach przypomina, np. że w święto
      nie idzie się do pracy a w Thanksgiving trzeba odwiedzić rodziców.

      Ludzie są różni, tego nie zmienisz. Tobie się trafił taki, jakiego masz, i z
      tym musisz się pogodzić.
      Oczywiście, trzeba umieć mu pomóc w stopniowym dostosowaniu się do wymagań życia.
      Ja bym zaczęła od tych śmieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka