15.01.09, 12:38
Mam dosyć. Moja półtoraroczna córka ma jakieś straszne napady z którymi sobie nie radze. Do tej pory jadła ładnie w krzesełku i było ok. Od jakiegoś tygodnia przychodzi rano pora śniadania nie chce siedzieć w krzesełku ani jeść- jest ryk i wyginanie się. Ok, wyciągam ją i zaczyna się jeszcze gorzej min30 minut pisków i płaczu oraz kładzenie się na podłodze. Jak chciałam zareagować to mnie biła więc odpuściłam i daje jej się wypłakać aż sama przychodzi do mnie. to samo jest z piciem i jedzeniem obiadu. Widzę że chce ale robi inaczej żeby zrobić po swojemu. Tydzień już się tak męcze i naprawdę nie radze sobię z tą sytuacją. Już je tylko wtedy kiedy chce ale napady zdarzają się 3-4 razy dziennie a mieszkam w bloku i sąsiedzi zwrócili mi uwagę dlaczego mała tyle płacze. Pewnie myślą że jąkatuje a to nie prawda. Owszem czasem już siada mi psychika i rycze po niej ale nie mam nikogo do pomocy. Rodziców brak a mąż ciągle w pracy i jedyne co robi to mówi mi przez telefon że musimy to przejść. Małe pocieszenie dla mnie! Jak mam się zachowywać?? co z tymi posiłkami przecież rozregulowała cały plan dnia. Czy to kiedyś wróci do normy? Kiedy???
Obserwuj wątek
    • umcia-pumcia Re: bunt!!!! 17.01.09, 23:18
      Zrezygnujcie z krzesełka na rzecz większej swobody. Jak nie chce
      jeść - niech nie je. Jak zgłodnieje to sama da znać. Wchodzi w wiek,
      w którym nabywa wiekszej świadomości swojej woli i najlepszą metodą
      jest pokazac jej, że to szanujesz. Nie walczcie ze sobą. Chcesz sie
      kąpać? - nie, więc nie. Chcesz zjeść banana - nie, więc nie. Może
      zupki? - nie? - ok. Z mojego doświadczenia powiem Ci, że gdy
      dzieciak w takim wieku czuje, że może choć trochę mieć prawo do
      decydowania o sobie, to w naprawdę ważnych sprawach jest bardziej
      skłonne się z Tobą zgodzić bez robienia mega afery. Gdy czuje, że
      mama chce ZAWSZE rządzić to się buntuje, a gdy mama daje troche luzu
      i zgadza się na wybory dziecka, to atmosfera sie poprawia. Większość
      kobiet ze zbuntowanymi maluchami na tym forum opowiada, że im
      bardziej naciskają, tym dzieci bardziej oponują. Im dalej w las tym
      więcej drzew. Szanuj córci wolny wybór i zobaczysz, że sie fajnie
      dogadacie. A z Ciebie spadnie stres i polubisz swoją nową panienkę.
      Jeszcze żadne dziecko nie zagłodziło się dobrowolnie na śmierć. I
      powiem Ci, że nic sie nie stanie gdy Wasz dzień straci żelazne
      punkty programu na rzecz wspólnej zabawy ruchowej od rana do
      wieczora. Zmęcz porządnie dziecko wygłupami na dywanie, wspinaniem
      się na kartony i fotele, tańcem przy muzyce i stukaniem po garnkach
      a na pewno kolację zje i zaśnie szczęśliwa. Odpuść sobie i jej
      wydumany schemat dnia i róbcie na co macie w danej chwili ochotę.
      Byle dużo ruchu i mało nudy. I o siebie tez zadbaj bo Twój stres jej
      sie udziela. Gdy będzie widzieć mamusię, która dobrze się bawi np.
      jedząc kurczaka na podłodze palcami, to sama będzie chciała byc
      blisko i robić to co Ty. Więcej luzu!
    • Gość: el Re: bunt!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 00:47
      Zgadzam się, że trzeba dawać dziecku więcej luzu. My
      jesteśmy "twardzi" tylko w naprawdę istotnych sprawach i bardzo się
      to sprawdza.
      • monik_a_23 Re: bunt!!!! 18.01.09, 07:02
        dziękuje wszystkim za rady :)Właśnie odkąd napisałam ten post postanowiłam wyluzować i pozwoliłam małej jeść kanapki chodząc po kuchni, obiadu nie chciała to nie zjadła a po dżemce sama się upomniała ;) Trochę się zastanawiam jak to jedzenie gdzie popadnie ma się do zasady że je się tylko przystole czy później uda mi się ją tego nauczyć skoro teraz pazwalam na wszystko? Faktycznie od tamtej pory nie mamy (odpukać w niemalowane) ataków wycia itp.
        • jola_ep Re: bunt!!!! 18.01.09, 09:55
          Ja jedzenie podawałam na niskim stoliku. To, co dawało wziąć się do ręki, synek jadł chodząc po pokoju (małe kanapeczki, niewielkie porcje na jeden raz itp.). W tym wieku już chciał jeść łyżką (sam), wtedy siadał na niskim krzesłku (wysokiego nie akceptował). Jadł, potem trochę pochodził, znowu jadł itd.

          W pewnym okresie martwiłam się, czy kiedykolwiek zmuszę go do cywilizowanego jedzenia ;)

          A tu proszę. Nie wiadomo kiedy nauczył się. W końcu mimo wszytko pewne zasady były: jedzenie stało na stoliku, nie wychodził z jedzeniem do innych pomieszczeń. A że obiady były w miarę możliwości wspólne (starałam się gotwać rzeczy, które mógł jeść) to zasady dobrego zachowania przyjął na drodze obserwacji :)

          Pozdrwiam
          Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka