monik_a_23
15.01.09, 12:38
Mam dosyć. Moja półtoraroczna córka ma jakieś straszne napady z którymi sobie nie radze. Do tej pory jadła ładnie w krzesełku i było ok. Od jakiegoś tygodnia przychodzi rano pora śniadania nie chce siedzieć w krzesełku ani jeść- jest ryk i wyginanie się. Ok, wyciągam ją i zaczyna się jeszcze gorzej min30 minut pisków i płaczu oraz kładzenie się na podłodze. Jak chciałam zareagować to mnie biła więc odpuściłam i daje jej się wypłakać aż sama przychodzi do mnie. to samo jest z piciem i jedzeniem obiadu. Widzę że chce ale robi inaczej żeby zrobić po swojemu. Tydzień już się tak męcze i naprawdę nie radze sobię z tą sytuacją. Już je tylko wtedy kiedy chce ale napady zdarzają się 3-4 razy dziennie a mieszkam w bloku i sąsiedzi zwrócili mi uwagę dlaczego mała tyle płacze. Pewnie myślą że jąkatuje a to nie prawda. Owszem czasem już siada mi psychika i rycze po niej ale nie mam nikogo do pomocy. Rodziców brak a mąż ciągle w pracy i jedyne co robi to mówi mi przez telefon że musimy to przejść. Małe pocieszenie dla mnie! Jak mam się zachowywać?? co z tymi posiłkami przecież rozregulowała cały plan dnia. Czy to kiedyś wróci do normy? Kiedy???