Dodaj do ulubionych

dziecko-nauczyciel

22.05.09, 20:43
Mój syn chodzi do piątej klasy, nie jest aniołkiem i niestety
przylgnęła do niego łatka.
Nie jest chuliganem, nie jest agresywny tylko czasami wierci się na
lekcji i przeszkadza, czasami coś palnie niepotrzebnie. Niestety
jest bardzo podatny na wpływ innych kolegów i to nie zawsze tych
grzecznych.
Jest przy tym dzieckiem bardzo wrażliwym i inteligentnym.
Ale ostatnio zauważyłam, że nauczyciele wplątują go we wszystkie
bójki, przepychanki i wszelkiego rodzaju "akcje" w szkole - nie
ważne czy brał czy nie brał w nich udziału.
Ostatnio mąż po zebraniu powiedział, że M. podobno pobił kolegę z
młodszej klasy.... dwa tygodnie temu.
Dziecko zapytane powiedziało, ze zdziwieniem w oczach, że nie wie o
co chodzi. (my zresztą też nie).
I teraz komu wierzyć, jak postąpić - słowo nauczyciela przeciwko
słowu dziecka.
Czy słowo nauczyciela jest zawsze ważniejsze od słowa dziecka.
A jak jest jeśli jedno dziecko mówi co innego niż drugie - któremuś
trzeba uwierzyć - czy zawsze temu, które się skarży?

Pozdrawiam

K
Obserwuj wątek
    • ca.melia Re: dziecko-nauczyciel 22.05.09, 21:23
      Wierzyć dziecku.

      Od tego są Rodzice, by stawać zawsze po stronie dziecka ii domniemywac
      prawde z jego ust. Chyba, że nauczyciel ma dowody na powtierdzenie swoich słow.
      Pobił chłopca? Zatem nie widze problemu, idzie sie do nauczyciela, prosi o
      przyprowadzenie owego pobitego i robi się konfrontację.

      jesli okazuje sie, że dziecko jest niewinne ( a i ja wierzę, że tak jest) to
      prosi się nauczyciela by dziecko za bezpodstawne osądzenie przeprosił.

      jeżeli jest odwrotnie, nasze dziecko przeprasza, oraz wysłuchuje
      rodzicielskiej pogadanki na temat zaufania, kłamstwa i bicia innych.


      Ja zawsze staję po stronoe mojej córki, jeśli nie mam dowodów jej
      przewinienia. Zawsze najpierw wierzę jej.

      • scher Re: dziecko-nauczyciel 22.05.09, 21:48
        ca.melia napisała:

        > Wierzyć dziecku.
        > Od tego są Rodzice, by stawać zawsze po stronie dziecka i
        > domniemywac prawde z jego ust.

        Większej bzdury dawno nie czytałem.
        • ca.melia Re: dziecko-nauczyciel 22.05.09, 21:54
          to wspolczuje Twoim dzieciom
          • scher Re: dziecko-nauczyciel 26.05.09, 21:20
            Od współodczuwania to moje dzieci mają mnie. Ty się w to nie mieszaj.
    • Gość: makurokurosek Re: dziecko-nauczyciel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.09, 23:14
      Pamiętam jak w technikum ojciec wkuty wrócił z wywiadówki i naskoczył dlaczego
      mam tyle nieobecności, na następny dzień udałam się do wychowawczyni dowiedzieć
      się o co chodzi okazało się że mam 2 czy 3 nieobecności na religii.
      Proponuję aby spokojniejszy rodzic wybrał sie z dzieckiem do wychowawczyni i
      wyjaśnił sprawę
    • zarzycka.anna Re: dziecko-nauczyciel 26.05.09, 13:10
      Witam,
      Zadaje Pani pytania retoryczne pod koniec postu, na które zna Pani odpowiedź (po
      częsści znajduje się ona na początku,gdy pisze pani o tym, że ze wzgędu na
      opinię jaką ma Pani syn, nauczyciele wplątują go w różne akcje). Pani jednak
      kieruje się innym widzeniem Pani syna, co z kolei może prowadzić do tego, że ma
      Pani skłonność do bronienia go nawet w sytuacjach, w których nie wymaga on
      obrony. Spory, czy trudne sytuacje warto rozstrzygać bez początkowej tezy, tak
      aby słyszeć i weryfikować opis sytuacji obu stron i ich argumenty i ewentualnie
      pomóc synowi zrozumieć konsekwencje jego zachowania i przyjęcie
      odpowiedzialności za to. Jednak jest to niemożliwe wtedy,gdy dowiaduje się Pani
      o czymś co miało miejsce dwa tygodnie wcześniej i bardziej słuźy jako argument
      w dyskusji. Dlatego warto uzgodnić z wychowawczynią taki system komunikacji ,
      który to umożliwi.

      Pozdrawiam A.Z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka