tfu.tfu
09.01.10, 16:32
nie macie czasem wrażenia, że to, co miało być miłą rozmową przeradza się w
"wywalczenie ogniem i mieczem, że TO JA mam rację!"? trochę to żenujące.
mój punkt widzenia: nie używam słowa "tolerancja", bo dla mnie "tolerancja"
oznacza niezgode na istnienie czegokolwiek z jednoczesnym przymusem uznania,
że cos takiego istnieje ;)
albo coś akceptuję, albo nie. i własnie kluczem do współżycia jest, moim
zdaniem akceptacja. akceptuję różnorodność. co więcej, podoba mi sie
różnorodność! świat według sztancy byłby cholernie nudny.
wszyscy ludzie maja prawo do akceptacji, niezależnie od "norm". i bezdomni i
brudni i łysi i grubi i katolicy i Eskimosi. zachowania mogą być
nieakceptowalne. nie zgadzam sie, że ktoś szczy mi na klatce w bloku np.
(wrażliwych przepraszam za użycie słowa na sz!) ale akceptuję człowieka.
zastanawiam się ile w nas jest nieuświadomionej nienawiści (nie, to nie jest
zbyt mocne słowo), która każe nam podejmować różne krucjaty przeciw grubasom,
astrologom, homoseksualistom i wyznawcom szamanizmu w tajdze...