Dodaj do ulubionych

Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze?

30.01.10, 14:42
Dziewczyny,
Od jakiegoś czasu mam tak, że prawie nic mi nie smakuje. Nawet na tej liście
znalazły się rzeczy, które wcześniej uwielbiałam.
Po prostu na samą myśl o zjedzeniu tego robi się mi niedobrze.
A od kilku dni w ogóle praktycznie nie mogę jeść. Szczerze mówiąc wpychałam w
siebie chociaż trochę jedzenia na siłę, aby nie zemdleć. Ale chciało mi się
wymiotować od tego. DOszło do tego, że od kilku dni nie jem śniadania, albo
próbuję zjeść i wyrzucam, bo nie mogę:(
Myślałam, że może się przeziębiłam, bo jak choruję, to mam bardzo podobne
objawy, ale nie - trzymam się nadal na nogach, nic mnie nie rozłożyło - tylko
trochę w gardle swędzi.
W ciąży tez na pewno nie jestem ani się nie zakochałam.
Stres? Wiem, że noże być odpowiedzialny za takie objawy, tylko, ze ja jestem
takim typem, który jak się stresuje, to na odwrót - objada się słodyczami:) A
teraz mi praktycznie wszystko przestało smakować.
O dziś np musiałam wyrzucić kaszę gryczaną. Zostawiłam tylko mleko, ale
mlekiem, tym bardziej takim UHT to nie najesz się i nie dostarczysz
organizmowi wystarczająco kalorii:(
Obserwuj wątek
    • zarin Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 14:57
      A wysypiasz się? U mnie brak snu się objawia właśnie takim gardłościskiem. Podobnie działa kawa, a połączenie obu czynników to tragedia.
    • po.prrostu Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 16:29
      na mnie w ten sposób działa długotrwały stres i "nieregularny tryb życia", w rezultacie nie jem i nie śpię, i się tym denerwuję, i się rozregulowuję jeszcze bardziej.
      ostatnio nawet myśleć o jedzeniu nie mogę, ale przypuszczam, że jak wszystko pozaliczam to się wyśpię i najem :)
      • estreno Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 16:43
        Ja nie jem jak mam zawirowania milosne - w jedna lub druga strone - zawsze
        chudne jak sie zakochuje, a prawie dwa tygodnie nie moglam jesc jak sie
        rozstawalam z moim wieloletnim partnerem zyciowym. W pozostalych sytuacjach jem,
        generalnie lubie jesc, staram sie tylko pilnowac, zeby sie nie przejadac i
        zdecydowanie ograniczam slodycze, zwlaszcza ze przy mojej niedoczynnosci
        tarczycy odchudzanie nie jest zbyt prosta sprawa.
        Jesli to Twoje niejedzenie potrwa jeszcze kilka dni, to chyba byloby dobrze,
        zebys zrobila sobie podstawowe badania.
    • kasia_grubasia Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 16:40
      A ja Ci tylko powiem na pocieszenie, że też tak ostatnio miałam i samo przeszło
      po dwóch tygodniach :) W dwa dni nadrobiłam to co schudłam :D
    • tfu.tfu Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 16:42
      u mnie zawsze stres... ale mogą też być inne rzeczy, byłaś u lekarza? jak mi
      tarczyca oszalała, to też nic nie jadłam. zalecam lekarza jednak.
    • kotwtrampkach Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 21:55
      ja tak miałam będąc w ciąży - wprawdzie piszesz, ze nie jesteś, ale moze coś z
      hormonami? Kłopoty w tym zakresie nie dają objawów przeziębienia..
    • ja_joanna Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 22:24
      Wiesz co? Ja też jak się stresuję to się objadam słodyczami, ale
      miewałam takie fazy stresu, że przez długi długi czas byłam w stanie
      przełknąć praktycznie tylko banany i jogurty naturalne, czasem kilka
      łyżek zupy. Schudłam z 6-8 kg. U mnie to był definitywnie stres.
      Ale wydaje mi się, że jeśli stres powoduje, że nie rady jeść to jest
      to już taki poziom stresu, że się to zauważa. Tzn. że najpierw
      zauważasz stres a dopiero potem problem z jedzeniem a nie na odwrót.

      A może jakieś inne żołądkowe problemy? Refluks?

      Jakby to dłużej trwało to może wartoby żebyś wybrała się do lekarza,
      żeby faktycznie nie było tak, że zemdlejesz z wyczerpania, może by
      się jakieś suplementy diety przydały, jak się nie da jeść...

      No i chociaż pij dużo, jeśli tylko możesz. A jakieś herbaty ziołowe?
      Rozluźniające?
      • prostokvashino Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 23:22
        stres mam i to chyba całkiem niezły. Od kilku tygodni, ale ostatnie 2-3 to chyba
        najbardziej stresuję się. Może faktycznie to jest ten wyższy poziom stresu,
        tylko dlaczego dopiero od połowy zeszłego tygodnia nie mogę jeść normalnie? Nic
        mi nie smakuje. Wychodzę bez śniadań - ja która na śniadanie potrafiła zjeść
        dużo i zawsze było dla mnie święte. Teraz tylko herbatę z syropem malinowym
        wypijam i już. Dziś wypiłam sok z sucharami. Kuźwa, jak po jakimś zatruciu:((
        A czasami dochodzi do paradoksu, że jestem głodna, a nie mogę wymyślić co zjeść
        bo wszystko wydaje się "niedobre", jak już nawet na coś się zdecyduje, to
        faktycznie nie smakuje i jest niedobre - nie mogę przełknąć, mimo że jestem głodna.
        A teraz jeszcze na dodatek mamy zimę, jak by to było lato czy chociaż wiosna, to
        jeszcze, a tu..ehh..
        Nie chcę schudnąć! No maks 1 kg, ale nie więcej. Po operacji ważyłam bardzo
        długo 3 kg mniej niż teraz i nie podobałam sie sobie, nie mówiąc już o tym, że
        musiałam zejść o 1 miseczkę w stanikach:/

        Jak sobie poradzić z tym cholernym stresem? Bo podejrzewam, ze chyba jednak on
        jest przyczyną.
        • nomina Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 30.01.10, 23:28
          Jeśli to nie od stresu - nie masz jakichś problemów jelitowo-żołądkowych? Do
          mleka często ciągnie osoby, które mają problemy żołądkowe (wrzody, refluks,
          nadkwasota). A język? Nie odczuwasz jakichś podrażnień języka? Gardła?
          Zauważyłaś, po czym bardziej Cię odrzuca?
          • prostokvashino Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 23:10
            nomina napisał(a):

            > Jeśli to nie od stresu - nie masz jakichś problemów jelitowo-żołądkowych? Do
            > mleka często ciągnie osoby, które mają problemy żołądkowe (wrzody, refluks,
            > nadkwasota). A język? Nie odczuwasz jakichś podrażnień języka? Gardła?
            > Zauważyłaś, po czym bardziej Cię odrzuca?
            Tak, mam podrażniony język, aczkolwiek dla niego to nic nowego, dosyć częsty
            stan. Nie mam pojęcia, co by mogło być powodem. Te podrażnienia przypominają
            trochę powierzchnię księżyca - tak jak by plamkami zdarto wierzchnią warstwę
            języka:(
        • jul-kaa Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 08:21
          prostokvashino napisała:

          > stres mam i to chyba całkiem niezły. Od kilku tygodni, ale ostatnie 2-3 to chyb
          > a
          > najbardziej stresuję się. Może faktycznie to jest ten wyższy poziom stresu,
          > tylko dlaczego dopiero od połowy zeszłego tygodnia nie mogę jeść normalnie? Nic
          > mi nie smakuje. Wychodzę bez śniadań - ja która na śniadanie potrafiła zjeść
          > dużo i zawsze było dla mnie święte. Teraz tylko herbatę z syropem malinowym
          > wypijam i już. Dziś wypiłam sok z sucharami. Kuźwa, jak po jakimś zatruciu:((
          > A czasami dochodzi do paradoksu, że jestem głodna, a nie mogę wymyślić co zjeść
          > bo wszystko wydaje się "niedobre", jak już nawet na coś się zdecyduje, to
          > faktycznie nie smakuje i jest niedobre - nie mogę przełknąć, mimo że jestem gło
          > dna.

          Łączę się w bólu. Rad już żadnych nie mam, bo ja.joanna bardzo dobrze napisała -
          znaleźć kilka produktów, które jesteś w stanie zjeść i poprosić o pomoc w
          pilnowaniu się.
          Uczucie - jestem potwornie głodna, ale nawet żeby mnie kroili, to nie zjem -
          znam aż za dobrze. Ja w ten sposób (no, ale to w sumie inna historia) nabawiłam
          się niezłych problemów, więc dobrze, że Ty już zaczęłaś reagować i zauważyłaś
          problem. Ja wbrew pozorom jestem z tych, co w stresie nie jedzą. Do dziś jak
          podczas jedzenia się czymkolwiek zdenerwuję, wychodzę z pokoju, bo i tak nic
          więcej nie zjem.
          • zarin Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 10:37
            O, też to znam, przez stres i niewyspanie. Po jakimś czasie jest jeszcze gorzej, bo tak mdli mnie z głodu, że nie jestem w stanie nic przełknąć, i koło się zamyka. Zazwyczaj jedyne co mi w końcu wchodziło w takich sytuacjach to coś, co normalnie w ogóle by mi nie smakowało, w stylu chleba z musztardą.

            Ja też mam zazwyczaj normalny apetyt w sytuacjach stresowych, ale czasami reaguję gardłościskiem, to dotyczy głównie krótkotrwałego, ale bardzo intensywnego stresu, a nie dłuższych stanów przygnębienia.
        • pierwszalitera Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 13:07
          Brak apetytu i uczucie, że nic nie smakuje, występują przy depresji. Jeżeli męczy cię długotrwały stres i zajmują problemy, które nie dają się rozwiązać, to prawdopodobieństwo lekkiego stanu depresyjnego nie jest znowu takie małe. Pora roku też nie sprzyja wyciąganiu się z dołków. Stany depresyjne nie muszą też objawiać się ciężkim smutkiem, czasem człowiek jest nawet nadpobudliwy i nerwowy, a organizm buntuje się w przeróżne sposoby. A nawet gdyby nie miało to nic wspólnego z depresją, to układ pokarmowy bardzo często reaguje psychosomatycznie, więc zastanów się czy nie za długo już tkwisz w sytuacji, która niedobrze ci robi. Niektórzy bowiem potrafią zagryźć zęby i walczyć bez problemów, u innych na dłuższą metę coś takiego nadmiernie obciąża i wpływa negatywnie na stan zdrowia. Być może potrzebujesz rozwiązania, albo zmiany? A do lekarza przejść się nie zaszkodzi, tylko nie denerwuj się, jak nic nie znajdzie, być może mdli cię od czegoś z zewnątrz.
          • prostokvashino Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 23:05
            pierwszalitera napisała:
            > a. Być może potrzebujesz rozwiązania, albo zmiany?
            A co jeśli zmiana jest praktycznie niemożliwa? Stres spowodowany jest 2ma
            projektami w pracy. Zmiana pracy nie jest do załatwienia z dnia na dzień i
            jeszcze na taką, aby była satysfakcjonująca i sensownie płatna.
            Jak się oduczyć stresować się/przejmować takimi rzeczami? Że ktoś np w projekcie
            kręci, kombinuje, kłamie, bo musi/chce za wszelką cenę zrealizować projekt w
            terminie. A że pół firmy na tym ucierpi? I to jest ktoś, kto jest na poziomie
            dyrektora i idzie bez problemu na zarząd,a ty jesteś w porównaniu z tą osobą -
            nikim. Twój wpływ jest na poziomie błędu pomiaru.
            Przejmowanie się w takiej sytuacji nie ma większego sensu, ale jakoś nawet
            świadomość tego mi nie pomaga przestać:((
            • pierwszalitera Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 23:49
              prostokvashino napisała:

              > Przejmowanie się w takiej sytuacji nie ma większego sensu, ale jakoś nawet
              > świadomość tego mi nie pomaga przestać:((

              Postanowienie, że przestaniemy się przejmować nic nie da. Trzeba tylko zrobić, by przejmowanie przestało nam psuć zdrowie. A to najlepiej ucząc się odprężenia. Dobre są do tego techniki relaksacyjne, sport, medytacja, zajęcia przypomniające, że istnieją inne ważne i satysfakcjonujące rzeczy w naszym życiu.
            • ja_joanna Dziurawiec 01.02.10, 03:00
              Wyobrażam sobie, że Ci trudno w tej sytuacji, więc wysyłam wirtualne
              głaski :)

              Pomyślałam sobie, że wspierająco mogłabyś sobie zaaplikować
              dziurawiec w tabletkach. Nie zadziała od razu, ale po tygodniu-dwóch
              powinnaś czuć się lepiej. Dziurawiec działa jako "rozjaśniacz
              nastroju". Zarówno u mnie jak i kilkorgu moich znajomych dobrze się
              sprawdzał w takich dołowatych chwilach życia albo zimowej depresji.

              I pamiętaj, że zawsze jest wyjście z sytuacji, tylko Ty po prostu
              jeszcze nie wiesz, jakie :) Zdrowie jest najważniejsze i nic nie
              jest warte tego, żeby sobie zdrowie niszczyć. (Niestety często
              trzeba się mocno nacierpieć, żeby sobie to uświadomić. - to mówię z
              mojej perspektywy)
              Ja myślę, że to co możesz zrobić to powtarzać sobie do znudzenia, że
              to tylko praca, tylko firma - nie Twoja własna, więc tym bardziej
              nie ma się co angażować aż tak emocjonalnie. Bardzo trudno jest
              wywinąć się spod presji kogoś, kto Tobą manipuluje, szczególnie w
              stosunku służbowym, gdzie jesteś niżej w hierarchii, ale tym
              bardziej może warto skupić się na tym, żeby robić swoje i ani
              krztyny więcej się nie angażować emocjonalnie ponad to, co naprawdę
              musisz. Wydaje mi się, że nauka dystansu to właśnie wielokrotnie
              racjonalizowanie sobie różnych rzeczy związanych ze sprawą, aż do
              skutku. Aż uwierzysz/wpoisz to sobie. To nie przychodzi z dnia na
              dzień, po prostu trzeba ćwiczyć :)


              I to mówię ja, joanna, która właśnie siedzi do nocy, bo ktoś chce
              mieć na jutro gotowy projekt, a ja nie potrafię odmówić i od pół
              dnia brzuch mnie boli z tego powodu, bo powinnam od jutra
              zaczynać naukę na egzamin, a nie kończyć niedokończony jeszcze
              projekt. I od kilku godzin powinnam leżeć w łóżku, bo wcześnie
              wstaję - tyle w temacie dbania o siebie i zdrowia na pierwszym
              miejscu...
              Ale teraz to już naprawdę idę spać. :-)
        • tfu.tfu Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 23:10
          przypomina mi sie jak się rozbuczałam w sklepie, bo na cokolwiek nie spojrzałam
          to od razu cofka :> stres. teraz nadrabiam, jem jak niemowlę, co 3h :P
    • po.prrostu Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 02:02
      to ja się jeszcze spytam - jak taką awersję przezwyciężyć? oczywiście wychodząc
      z założenia, że to stres. macie jakieś sposoby, żeby się zmusić do jedzenia w
      momencie kiedy nie ma się siły nawet ukroić chleba, a sama myśl o jedzeniu
      powoduje mdłości?
      • ja_joanna Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 02:15
        Ja tak miałam przez wiele tygodni, i nie było możliwości
        przezwyciężenia się, najchętniej bym nic nie jadła wtedy i już prawie
        tak było. Dlatego wyszukiwałam sobie rzeczy, które choć trochę byłam
        w stanie przełknąć i je jadłam, np. banany, jogurty, suchy chleb,
        prostą zupę (ale np. nie pomidorową, bo miała za intensywny smak),
        mus jabłkowy - rzeczy, które mają jakąś wartość odżywczą (banany są
        genialne pod tym względem) i dadzą mi energii choć trochę, a
        równocześniej mają w miarę neutralny smak. No i dużo pić przy tym. A
        poza tym to raczej nie nad jedzeniem się skupić, że tak powiem, bo
        przez wciskanie na siłę apetyt nie przybędzie. Tylko raczej przez
        redukcję przyczyny stresu, ćwiczenia relaksacyjne, a w razie potrzeby
        też psychoterapię i leki uspokajające/antydepresyjne.

        A poza wszystkim to u mnie poziom stresu był również związany ze złą
        dawką tyroksyny, którą brałam z powodu hashi/niedoczynności. Może
        warto się przebadać?

        Aha, to co dla mnie było ważne (a z czym zwlekałam o wiele za długo):
        poprosić o pomoc, nie być samemu z tym. Mieć kogoś lub zorganizować
        opiekę kogoś, kto ukroi ten chleb, jak się samemu nie ma siły... Albo
        gdy siedzisz nad talerzem zupy i zapominasz o tym, po co przed nim
        siedzisz, przypomni Ci, żebyś zjadła jeszcze chociaż jedną łyżkę. I
        jeszcze jedną... Zawsze to te kilka kęsów do przodu.
        • po.prrostu Re: Niechęć do jedzenia - skąd to się bierze? 31.01.10, 15:30
          o, piję dużo, może dlatego żołądek się nie upomina o jedzenie tak często ja
          powinien.
          hormony tarczycy robiłam i były w normie.
          faktycznie, czyjaś pomoc też nieco pomaga. mi mama codziennie przypomina, że mam
          coś zjeść i podsuwa coś po nos. ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka