the_mariska
08.06.11, 15:41
Czyli chyba się dałam bajecznie wyrolować...
Z koleżanką intensywnie szukamy mieszkania, bo do końca czerwca musimy się wynieść z naszego kołchozu. Znalazłyśmy cudownie tanią ofertę w świetnej lokalizacji, bez zdjęć. Pani pod telefonem powiedziała, że żeby mieszkanie zobaczyć musimy podpisać umowę o miesięczną współpracę, jedyne 230zł, a ona w tym czasie będzie nam podsyłać różne propozycje. Brzmiało nieźle, podpisałyśmy umowę, pani umówiła nas do paru mieszkań w tym tego wypatrzonego, z zastrzeżeniem żeby dzwonić po 20, bo właścicielka cały dzień jest zajęta. Gdy byłyśmy już pod blokiem, właścicielka wreszcie odebrała, przeprosiła że mąż utknął w korku i nie ma z kim dziecka zostawić i przełożyła spotkanie z piątku na wczoraj na 21. Do tej pory nie włączyła telefonu, a jakże.
Szukamy i umawiamy się dalej na własną rękę bo ofert z naszej agencji jest malutko, z czego połowa nieodbierających telefonu. Dziś trafiłam na kolejne cudowne ogłoszenie, zdjęć brak, cena mniej więcej 500zł niższa niż mieszkania w tej lokalizacji. Dzwonię dopytać się o szczegóły i znów przemiła pani każe mi podpisać umowę z zupełnie inną agencją. A ja głupia dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że tego mieszkania nie ma i nigdy nie było, a ogłoszenie służy tylko do przyciągania kolejnych jeleni.
Niby od dawna wiem, że za darmo to można tylko dostać w twarz, ale jak widać nadal jestem naiwna. Po przejrzeniu tysięcy ofert i zwiedzeniu X mieszkań mam już naprawdę serdecznie dosyć i chciałam po prostu zapłacić komuś, żeby przefiltrował dla mnie tylko te które mi odpowiadają. Gdybyśmy miały większy budżet, to pewnie bez problemu znalazłybyśmy coś pasującego, a tak biegamy jak głupie po całej Warszawie i okolicach i nic z tego nie wynika. Może któraś z was ma jakieś sprawdzone strategie jak skutecznie i szybko znaleźć tanie mieszkanie i nie dać się znów wyrolować?